Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Infernal Dopamine

Użytkownik
  • Content Count

    146
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

261 Świetna

3 Followers

About Infernal Dopamine

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Może powinna pomyśleć nad czymś ala lista Forbesa. Mielibyśmy aktualizowany ranking 100 największych seksistów. W ogóle mógłby powstać taki magazyn poświęcony seksizmowi, gdzie każdy artykuł odnosiłby się do takich wykroczeń. Takie odchyły są normalnym odruchem znudzonego społeczeństwa, które ma w miarę stabilną sytuacje ( jest dach nad głową, żarcie, jakieś tam rozrywki, brak wojny itd) więc siłą rzeczy zaczynają się podziały i małe wojenki, bo człowiek z natury ma potrzebę posiadania jakiegoś wroga, który będzie dla niego jakąś stymulacją. Powinien co jakiś czas przychodzić taki mail na skrzynkę, żeby można było to zweryfikować. Coś jak z krajowym rejestrem dłużników, który daje możliwość sprawdzenia swojej obecności na liście 😐
  2. Dać się wydoić z hajsu, poprzytulać się i nic więcej z tego nie mieć, to można z żoną. Jakie choroby leczy dotyk ? są jakieś badania naukowe na ten temat ? Może przynieść co najwyżej chwilowe poczucie ulgi poprzez wydzielanie większej ilości oksytocyny i tyle. Dla mnie to żadna przyjemność z przytulania obcych osób, z którymi nie łączy mnie żadna bliższa relacja, chyba że pani byłaby bardzo atrakcyjna, ale to i tak nie jest warte nakładów finansowych i tracenia czasu na teki pseudo terapie. Taka terapia to kolejna próba robienia hajsu na frajerach i naiwniakach. Sprawdzi się to tylko w przypadku usługi świadczonej przez kobiety dla kobiet. Mogłaby się taka klientka przytulić do terapeutki i popłakać nad kondycją tych podłych mężczyzn, którzy są winni wszelkiego zła na świecie. Mężczyżni raczej korzystać nie będą, jeśli nie będzie opcji dopłaty i dodatkowej usługi. Chyba że jacyś białoryczerze, którzy potrzebują takiego kontaktu, bo rzuciła ich kochana myszka i im serduszko krwawi, a nie pójdą na łowy do klubu albo nie poszukają kandydatki na roksie, bo oni idą do łóżka wyłącznie z kobietami, które są inne niż wszystkie i które kochają nad życie.
  3. Gdyby jakaś pani mi zaproponowała wylizanie odbytu, tobym powiedział " dziękuje, stać mnie na papier". Chyba że to ja miałbym lizać, to może i bym się zgodził, ale pod warunkiem, że ona by się zgodziła na całowanie z języczkiem po tym procederze. Co do minety, to są ludzie, których autentycznie podnieca ta czynność i to do tego stopnia, że są gotowi za nią zapłacić. Kumpel chwalił się, że chciał zrobić prostytutce minetę, ale ta się nie zgodziła ze względów bezpieczeństwa. Zapytałem go czy lubi pić wodę z szamba, skoro chce robić minetę kobiecie, która miała tyle koni w pochwie, że można by tam nakręcić Wielką Pardubicką. Na szczęście znajomość się skończyła, bo nie wyobrażam sobie napić się przypadkiem z butelki po tym gościu. Jeszcze by się okazało po fakcie, że udało mu się spełnić swoje w/w marzenie. Ciekawy temat całkiem. Jakby mi kobieta codziennie wymyślała inny tekst opisujący tę czynność, tobym w końcu miał dosyć- " szykuj się, bo dzisiaj zrobię najlepszego blołdżoba od upadku Caratu i wymordowania rodziny Romanowów". Lepiej rzucić jakiś prosty, ale mocno wyuzdany tekst i samo to da lepszy efekt.
  4. Wystarczyłoby odpowiedzieć " Co nagle, to po diable. Na wszystko przyjdzie czas, proszę księdza". On by się odpierdolił, ty nie siedziałbyś wkurwiony, reszta użytkowników mogłaby skupić się na odpowiadaniu w wątkach typu " nie odbiera telefonu, daje dupy innemu ?" albo " wytarłem penisa o firankę, czy to koniec związku ?" i wszystko by grało. Nie jesteś przecież na etapie młodzieńczego buntu, żeby odszczekiwać się każdemu, kto zada ci irytujące pytanie. Odpowiedziałbyś mu to, co chciał usłyszeć i na razie, do zobaczenia za rok. Chyba że do kościoła chodzisz co niedziele, to najwyżej chowałbyś się za filarem albo siadał w ławce obok młodej, nieznajomej panienki, coby sprawiać wrażenie, gdy jego czujne oko skierowane na parafian dostrzeże cie z ambony, że jesteś w trakcie pracy operacyjnej pod kryptonimem " ślub, dwójka dzieci i kredyt na mieszkanie".
  5. - więcej czytać - spędzać mniej czasu przed kompem - przestać palić e-kiepa - zabrać się w końcu porządnie za naukę angielskiego - trzymać michę, zrobić masę, ruszyć się na siłownie i basen - regularnie spacerować i się gimnastykować, bo od braku ruchu kręgosłup powoli robi wysiadkę - z 2-3 razy zaliczyć wypad w góry - w końcu znależć czas, żeby zastanowić się czego chce od życia, bo niby gdzieś zmierzam, ale sam nie wiem gdzie i po co To tak z przyziemnych spraw. Z tych mniej przyziemnych, to chciałbym obrabować bank, kupić za ten hajs domek w Bieszczadach i pożyć tak spokojnie z kilka lat. Przez ten czas studiowałbym mądre książki, medytował, uprawiał własny ogródek i karmił ptaszki. Jakby mi się znudził ten stan rzeczy, to lot do Alaski, zakup porządnej strzelby i toporka. Potem śmierć w walce przeciwko jakiemuś niedżwiedziowi Grizzly albo watasze wilków.
  6. W sumie te święta mają coś ze sobą wspólnego, przynajmniej dla mnie. Jakbym dalej był weganinem, to zapewne już bym w grobie leżał.
  7. Od rodziców nigdy bym się nie odwrócił w takiej sytuacji, bo za dużo im zawdzięczam. Taki dylemat miałem z babcią, która nie najlepiej traktowała mnie w ciągu pierwszy lat mojego życia. Miała sporo okazji żeby trochę się na mnie wyżyć, bo mieszkaliśmy wtedy z nią. Rodzice szli do pracy, więc musiała robić za opiekunkę dla mnie i dla brata. Brata traktowała dobrze, bo przypominał jej ojca, a ja byłem mamusiowaty z wyglądu, więc mnie traktowała gorzej. W końcu matkę traktowała jako konkurentkę, która może jej zabrać z domu jej ukochanego syna i sprawić, że nagle zostanie sama w pustym mieszkaniu. Jedyne co pamiętam z tamtego okresu, to zamknięte drzwi do jej pokoju, w którym bawiła się z bratem, a ja nie miałem tam wstępu i zamykanie w ciemnej łazience na klucz. Reszta to czarna plama, czyli mechanizm wyparcia spełnił swoją funkcję. Jak się wyprowadziliśmy i czasem odwiedzałem babcię z bratem, to całkowicie zmieniła do mnie stosunek. Nagle stała się kochaną babcią i traktowała nas na równi. Dziwi mnie to, że nigdy nie czułem do niej żalu, złości czy nienawiści. Była dla mnie kompletnie obojętna, jak zupełnie obcy człowiek. Połknęła w wieku 90 lat kilkanaście tabletek apapu w celu popełnienia samobójstwa i nic nie poczułem. Żaden satysfakcji ani żadnego współczucia. Rak ją zabrał z tego świata 3 miesiące po próbie samobójczej. Odwiedzałem ją parę razy w szpitalu i widziałem jak marnieje w oczach. Chodziłem tam by poczuć cokolwiek, by poczuć jakąś złość, jakąś urazę, współczucie, zrozumienie, akceptacje, dosłownie by poczuć cokolwiek. Nawet na ostatniej wizycie ( koniec był już kwestią godzin) czułem się trochę tak, jakbym wybrał się na ryby. Po prostu zero emocji i jakiejkolwiek reakcji. Nie było syndromu Sztokholmskiego, bo nie poczułem do niej żadnej sympatii, ale nie żywiłem też do niej żadnych negatywnych uczuć. Dziwne to doświadczenie, bo każdy inny człowiek w moim życiu budził we mnie jakieś emocje, a tu kompletna pustka. No ale byłem przy niej do końca, bo pomyślałem, że to przesrane tak umierać w samotni a poza tym ojciec strasznie to przeżywał, więc chciałem dla niego udawać, że rozumiem jego emocje i chce go wspierać w tym ciężkim dla niego momencie. Nawet jak zostawałem z nią sam przy szpitalnym łóżku, to czułem się trochę tak, jakbym rozmawiał z manekinem, a nie z żywym człowiekiem. To było najdziwniejsze doświadczenie w moim życiu. Po czasie patrzę na to wszystko z innej perspektywy. Ona mi spieprzyła dzieciństwo, a jej spieprzył ktoś inny. W wieku 5 lat trafiła do obozu koncentracyjnego, jej ojciec prawdopodobnie zginął podczas wojny, bo nigdy póżniej nie miała z nim kontaktu. Nie wiedziała gdzie został pochowany i co się z nim stało. Chyba wszyscy w jakimś stopniu jesteśmy ofiarami ofiar.
  8. 4000 kcal w jednym posiłku ? przecież to góra żarcia, jak ty to mieścisz ? @Mathias81 @Xin jak wygląda u was sprawa z wagą ? pytam o tą kwestię, bo sam jestem chudzielcem i nie chciałbym jeszcze bardziej schudnąć. Przeprowadziłem parę głodówek jednodniowych ( w sporych odstępach czasowych) i najdłuższą trzydniową po świątecznym obżarstwie. Samopoczucie po takiej głodówce jest rewelacyjne, ale martwi mnie wizja utraty dodatkowych kilogramów, dlatego nie praktykowałem ich regularnie.
  9. Wydaje mi się, że masz za dużo czasu na myślenie i analizowanie tego, co poszło nie tak. Wyjdż gdzieś ze znajomymi, odkurz dawne pasje albo poszukaj nowych, umów się z divą albo zapoluj na mieście. Odrzucenie przeważnie boli, bo godzi w twoje poczucie własnej wartości. Najgorsza w takiej sytuacji jest postawa pasywna, czyli powrót do domu po robocie i rozmyślanie, co zrobiłem żle, czy mogłem coś zrobić lepiej, co on miał takiego w sobie, czego nie mam ja. Lekiem jest korzystanie z wolności, którą właśnie uzyskałeś po rozstaniu. Jak coś tam je zaswędzi na widok innego chłopa, to te "nigdy" zniknie z ich głowy w mgnieniu oka. Nieważne, czy to nigdy odnosi się do wieku, wyglądu czy narodowości. Tak już mają, że jedno mówią, drugie myślą, a trzecie robią.
  10. Wystarczyło pójść do dobrego dietetyka, który dobrze zbilansował dietę, polecił dobre suple, zlecił wykonanie odpowiedni badań i po miesiącu czułem się zajebiście. Nagle organizm nie potrzebował miesięcy męczarni, żeby zacząć dobrze funkcjonować. To jest najlepsze usprawiedliwienie tego, że ktoś się żle czuje na jakiejś diecie. Wszystko można wytłumaczyć detoksem i objawami oczyszczania. Wole się słuchać swojego organizmu, a nie internetowych guru, którzy wynależli przepis na wszystkie możliwe dolegliwości, jakie nękają ludzi. Ile takich historii się naczytałem o jakichś Słoneckich, Tombakach, Gersonach, Moritzach i innych cudotwórcach, którzy ustalają jakieś terapie polegające na piciu jakichś dziwnych mikstur, postach na samych arbuzach albo kaszy jaglanej czy jedynych słusznych dietach. A ci wszyscy uzdrowiciele działają charytatywnie ? Też rozpowszechniają pewne teorie, wydają książki, reklamują swoje klinki i koszą grubą kasę na tej swojej niekonwencjonalnej medycynie. Te ich artykuły zawsze mają ten sam schemat. Najpierw ci wmawiają, że wszystko co do tej pory wiesz, to zwykłe kłamstwo. Póżniej zadają ci pytanie w stylu " czy chciałbyś poznać metodę, dzięki której wyleczyły się dziesiątki/setki tysięcy ludzi" i na końcu serwują ci papkę, która jest miksem naukowych faktów, półprawd i kompletnego bełkotu pseudonaukowego. Dobry pomysł na biznes. Może też popełnię taki artykuł, podam historię swojego magicznego uzdrowienia i wymyśle różne mikstury detoksykujące organizm z toksyn i złogów. Na początek mikstura z aloesu, pyłku sosnowego, mieszanki różnych ziół, którą należy pić albo wcierać w jądra. Będzie działała w przypadku problemów z płodnością, niedoborem testosteronu, będzie również działała leczniczo w przypadku problemów z prostatą. Za buteleczkę 20 ml będę sobie życzył 80zł. W dodatku utworze własną klinikę, wydam kilka książek i skończę jakiś kurs z irydologii albo nauczę się odczytywać choroby z dłoni. Daruj sobie diagnozowanie przez internet, bo nadnercza również przebadane i nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości. Przyczyną była dieta opierają się na owocach, a nie traktująca je jako dodatek.
  11. Chyba się naoglądałaś za dużo Durianridera, Freelee i dr Grahama. Zalecają koktajle z 10 bananów Powiem ci, że kiedyś będąc na weganizmie też przerobiłem dietę 80/10/10, gdzie głównie spożywałem owoce i inne surowe pokarmy. Czułem się do dupy, wyzuty z energii, po takim owocowym śniadaniu miałem wzdęcia, coś mi fermentowało w jelitach, czułem się jak po całodziennej pracy w kopalni. Byłem pewien, że organizm się przyzwyczai po czasie, a tu 3 miesiąc mijał i dalej lipa. Teraz sobie zjem i trochę mięsa, rybę, strączki, owoce, warzywa, orzechy, zbożowe produkty. Stawiam na jakość tego, co jem, a nie na jakieś chore ideologie żywieniowe, których się namnożyło w ostatnim czasie sporo. https://www.damianparol.com/witarianizm-nie-dziekuje/ Tu jest dobry artykuł na temat tego całego witarianizmu i ślepej wiary w to, że surowe jest najzdrowsze i najlepsze dla człowieka. Ja bym do tego dodał tylko, że ludzie gady rządzą światem, a przemysł muzyczny został przejęty przez iluminatów.
  12. Zahacz o wioskę Masajów po drodze. Może załapiesz się na ucztę składającą się z surowych podrobów, gałek ocznych i shotów z krwi. Zazdroszczę ci, bo sam bym chciał się wybrać w tamte rejony. Za dzieciaka oglądało się przez cały dzień Animal Planet i filmy dla dorosłych na Tele5 dla odmiany, coby nie zdziczeć doszczętnie od tego ciągłego oglądania surowej przyrody. To wtedy zrodziło się pragnienie podróży do Afryki, które do dziś nie zostało zrealizowane. Pierwsza na liście marzeń podróżniczych jest Alaska. Druga jest Kenia ze względu na wspomnianych Masajów, malownicze parki narodowe i Mombasę. Nie wolno dyskredytować diabła Ma wszystko, czego pragnie większość kobiet. Muskularny, największy bad boy pod słońcem, rozwijający się zawodowo w kierunku podszeptywania ludziom złych uczynków i smażeniu decydentów w kotłach, rogów też mu nie dorobisz, bo je i tak już ma. Kobiety to mają życie. Cellulit, rozstępy, okres, wrastające włoski po depilacji, bóle porodowe, nie mogą się wysikać bez siadania na muszli w toalecie publicznej, zmagają się z presją bycia istotą nieskazitelną, która prawdopodobnie nigdy nie skalała się czymś tak obrzydliwym, jak robienie kupy. W dodatku niektórzy wymagają od nich wykonywania w fartuchu i babcinej chuście na głowie rutynowych prac domowych, a w nocy transformacji w zmysłową księżniczkę. Na domiar złego, gdy głowa zaczyna boleć po całym dniu ciężkiej pracy, to chłop akurat czegoś chce. Life is brutal.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.