Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Infernal Dopamine

Użytkownik
  • Content Count

    157
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

297 Świetna

3 Followers

About Infernal Dopamine

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Zdajesz sobie sprawę, że rzucanie kół ratunkowych przez Waszyngton dla banków na Wall Street, to nie było żadne ratowanie systemu, tylko ratowanie zysków i bonusów tego słynnego "1%" najbogatszych ? Tylko Lehman zbankrutował. Pozostałe banki miały odpowiednią ilość aktywów, żeby zaabsorbować straty związane z debilnymi inwestycjami i potencjalnym bankructwem spółki-matki AIG, gdzie ubezpieczali swoje śmieciowe aktywa. Nie znasz liczb i piszesz głupoty o jakimś potencjalnym upadku systemu. Wszystkie banki, które dotknął kryzys dostały mniej więcej 180 miliardów od państwa ( czyli zostały zrabowane podatnikom, którzy musieli zapłacić za nieudane inwestycje prywatnych spółek) a ich aktywa łącznie wynosiły w tamtej chwili ponad 20 bilionów. Państwo po prostu uratowało bankierskie premie i stworzyło coś o wiele bardziej grożnego. Stworzyło przekonanie wśród banksterów/spekulantów/ inwestorów, że w razie czego FED jest gotowy stworzyć im siatkę bezpieczeństwa w przypadku przyszłych hazardowych zagrywek, które skończą się niewypałem i przyniosą straty. Zawsze przecież można sięgnąć do kieszeni podatników, gdy coś pójdzie nie tak. Wszystko przez brak odpowiednich regulacji. Na rynku ubezpieczeniowym spółka matka nie możne wyprzedawać aktywów spółek córek. Może mieć co najwyżej wpływ na poziom zatrudnienia, kadrę menadżerską, standardy umów ubezpieczeniowych, ale aktywa są już zabezpieczone przez regulatorów rynku ubezpieczeń społecznych. Właśnie to uratowało właścicieli polis różnego rodzaju, którzy mieli zawarte umowy z AIG. Upadek spółki matki w niczym im nie zagrażał w przeciwieństwie do interesów bankierów inwestycyjnych. Przy takim poziomie opodatkowania, skomplikowanego prawa podatkowego i przeregulowanej gospodarki, to jest wariant mało prawdopodobny. Przydałoby się zmniejszyć wydatki rządowe, uprościć prawo podatkowe, zmniejszyć podatki i ilość regulacji, które ograniczają możliwość manewru przedsiębiorcom. Patrząc na to co piszesz, to pewnie dla ciebie rozwiązaniem jest płaca minimalna, bo zapewne chciwi kapitaliści większość zysków sami skonsumują, a innym fundują racje głodowe. Tu może pomóc tylko i wyłącznie Kapitan Państwo.
  2. Przecie ja nie staje w niczyjej obronie. Po prostu wyraziłem swoją opinie na temat twoich debilnych komentarzy. Masz przemyślenia na poziomie głupkowatej nastolatki piszącej listy do Bravo Girl. W dodatku takiej o IQ średnio rozgarniętego szympansa. Oni/ One robią obrzydliwe rzeczy dla kasy, a ty piszesz obrzydliwe posty dla atencji, które są pełne pogardy i poczucia wyższości. Tak się zachowują ludzie małego formatu, do których ty niewątpliwie się zaliczasz.
  3. Może i taki sam sort, ale nadal jest to półka wyżej od ciebie i twoich infantylnych komentarzy.
  4. Pobierajcie książkę https://app.box.com/s/egd334rvmuxipmyuj8jk7d08zcudh85s Żródło https://www.nadopaminie.pl/
  5. Masz rozwiązanie swojego problemu. Na następnej imprezie pochwal się na głos, że ty też kiedyś robiłeś jednemu gościowi lachę po zmroku na plaży w Juracie i było to całkiem przyjemnie doświadczenie. Tylko nie zdziw się, gdy po takim przemówieniu otoczy cie wianuszek kobiet zachwyconych twoją personą. Wiem, że to może zniszczyć twój wizerunek samca alfa, ale czego się nie robi w obronie swojego terytorium.
  6. Ja tam lubię ten cały konsumpcjonizm. Po to się szmal zarabia, żeby go rozdupcyć. Ciągle jakieś mądre głowy próbują mi wmówić, że nadmiar rzeczy w moim otoczeniu będzie działał destrukcyjnie na mój dobrostan psychiczny, a mnie w jakiś sposób uszczęśliwiają te wszystkie bibeloty w moim otoczeniu. Tu nie chodzi o jakieś mentalne przedłużenie sobie penisa posiadaniem niezliczonej ilości dóbr materialnych. Chodzi o poczucie, że daje zarobić ludziom, nabywam coś praktycznego lub coś posiadającego przyjemne dla oka cechy wizualne oraz tworzę w swoim otoczeniu chaos, który posiada jakieś tam twórcze walory podobno. Kiedyś próbowałem żyć tak powściągliwie, bo się złapałem na modę na ten cały buddyjski minimalizm, ale strasznie mnie to wymęczyło. Do dupy się medytuje w takim środowisku, jak się po tyłku podrapiesz, to ci echo odpowiada, a poza tym człowiek czuje się jak jakiś szczur żyjący w sterylnej klatce. Co do tych reklam na niebie, to jest jakieś kuriozum. Niedługo już nigdzie nie będzie mógł człowiek zostać sam na sam ze swoimi refleksjami i troskami. Wyobrażcie sobie sytuacje, gdy ktoś przechodzi silny kryzys wiary, udaje się na łono natury, znajduje jakąś samotną polane w środku lasu, kładzie się na trawce, zamyka oczy i prosi Boga o jakiś znak na niebie, otwiera oczy, a tam reklama coli zero albo jakiegoś proszku do prania. Znalazłem się w takie sytuacji, gdy chciałem kupić e-papierosa. Pani powiedziała, że mi zademonstruje wielkość chmurki wydobywającą się z tego urządzenia. Powoli przysunęła sprzęt do ust, wpiła się w niego ustami, po czym spojrzała mi głęboko w oczy zaciągając się zmysłowo parą z ustnika. Naprawdę byłem pod wrażeniem tak zmysłowej prezentacji produktu. Pani na końcu tej prezentacji powiedziała, że wymieni mi ustnik, żebym i ja przetestował sprzęt. O mało nie palnąłem " nie trzeba", a trzeba napomknąć, że został na nim ślad po szmince i zapewne mikro kropelki śliny. Wcisnęła mi ten sprzęt, a potem okazało się, że to jakieś badziewie. Poszedłem póżniej do jakiegoś faceta, którego prezentacja nie była tak zmysłowa, ale finalnie zakup po czasie okazał się znacznie trafniejszym wyborem. Do diabła z tym zwierzęcym instynktem.
  7. Kurwicy dostaje, gdy słyszę to nazwisko. Wielki myśliciel, który zasłynął z tego, że gwarantował pomoc w chorobie nowotworowej za pomocą jakichś szarlatańskich sztuczek i pracy z podświadomością. Był przypadek dziewczyny, której odradzał chemioterapię Zachęcał do negocjacji z polipem, chwalił się umiejętnością wyleczenia epilepsji siłą sugestii i twierdził, że w walce z rakiem jego rady są skuteczniejsze niż chemioterapia. Przedstawiamy tezy, jakie w latach 2005-2010 głosił najsłynniejszy polski coach. https://www.tygodnikpowszechny.pl/grzesiak-czyni-cuda-146428 Polecam lekturę tego artykułu. Jak ktoś tak ochoczo rzuca kur**ami i krzyczy, że za***ie, to się należy zastanowić, czy na pewno wybrało się dobrego partnera. Takie banały pieprzy ten Grzesiak, że się kojarzy z takimi tanimi cytatami jak ten powyższy. Mieszanka utopijnych idei, absurdu i populizmu. W sumie większość tych coachów i ten ich cały biznes można podsumować w ten sposób.
  8. Jak ktoś podchodzi z głową do tej diety, to jak najbardziej. Ja na początku przygodą z tą dietą byłem zainspirowany filmami jakichś debili promujących 80/10/10, czyli dietę wysokowęlowodanową. Szejki z kilku bananów z daktylami i innymi owocami. Nadmiar fruktozy mi rozwalał bebechy, samopoczucie tragiczne, gazy takie, że gdybym nie wietrzył pokoju, to prawdopodobnie bym się nimi zagazował żywcem i dostał nagrodę Darwina. Póżniej dorzuciłem strączki, zboża, orzechy, większą ilość warzyw, mniejszą ilość owoców i odczułem znaczną poprawę. Do tego z supli wit b-12, b-complex i witamina d3. Jak już się bawić w takie diety, to w żadne radykalne odmiany typu frutarianizm albo witarianizm. To najszybsza droga do wyniszczenia organizmu i zniechęcenia się do weganizmu do końca życia. Jeśli ktoś już chce oczyszczać wątrobę, to zamiast okresowych detoksów lepiej na co dzień wprowadzić odpowiednie nawyki. Unikać smażonek, tłuszczów trans, prostych węgli i przejadania się. Można dorzucić n-acetylocysteine, sok z karczocha albo ostropest plamisty. Znam faceta, który się śmiał z leczenia ziołami. Mówił, że on to się wodą ognistą leczy, a ziołami to się staruszki leczą. W końcu dorobił się takich problemów z wątrobą, że leżał tygodniami w domu, był blady jak śmierć, z łożka się nie mógł podnieść, bo dorobił się zapalenia wątroby. Ktoś mu polecił mieszanki ziołowe od Bonifratów, bo już był w tak kiepskim stanie, że chwytał się wszystkiego. Po kilkutygodniowej kuracji ich mieszanką na wątrobę wszystko się unormowało. Do picia wódki wrócił, gdy się poczuł lepiej, bo zioła mogą wyleczyć nerki czy wątrobę, ale nie debilizm.
  9. Opierasz się na jednostkowym przykładzie. W książce " Pułapka Porno" są również wymienione przykłady kobiet, które są uzależnione od pornografii. Pamiętam przykład kobiety, która też potrafiła spędzać godzinny przed monitorem w poszukiwaniu coraz bardziej stymulujących obrazów, zaniedbywała relacje z dziećmi, a w pracy ciągle myślała o tym, kiedy będzie mogła odpalić pornosa po powrocie do domu. Warto nadmienić, że również w męskim gronie nie wszyscy oglądający porno będą od niego uzależnieni albo będą przejawiać dewiacyjne preferencje seksualne poprzez obcowanie z hardkorowym porno, chociaż takie zagrożenie jest większe. W końcu powtarzające się bodżce seksualne kodują się w mózgu i w póżniejszym etapie może dojść do tego, że człowiek nie będzie w stanie osiągnąć orgazmu bez tych silnych bodżców. Jest to całkiem logiczne uwarunkowanie. Jeśli będzie ktoś oglądał porno, gdzie stosuje się przemoc fizyczną wobec partnerki ( jakiś liść na twarz albo przyduszanie) to w końcu mózg może zakodować, że jest to warunek konieczny do odbycia satysfakcjonującego seksu. Mówił zresztą o tym Andrzej Gryżewski, seksuolog i psychoterapeuta. Często się spotyka w gabinecie z przypadkami osób, u których systematyczne oglądanie pornografii potrafiło zmieniać preferencje seksualne. Jest to proces, który można całkowicie odwrócić, ale wymaga to czasu. Po prostu odcinasz się od tego bodżca i powoli przyzwyczajasz się do nowego. Poza tym porównanie kobiet i mężczyzn w tym przypadku nie jest do końca na miejscu. Mózg kobiecy i męski się różni, a układ nagrody choć jest ważną częścią tej układanki, to jednak nie stanowi jej całości. Do tego dochodzą różnice w funkcjonowaniu gospodarki hormonalnej. Poziom prolaktyny podnosi się tak samo u obu płci, ale występuje różnica w przypadku wydzielania innych kluczowych hormonów. U kobiet podczas stymulacji seksualnej dochodzi do wzrostu poziomu estrogenu, a u mężczyzn do wzrostu poziomu testosteronu. Jednak po orgazmie wysoki poziom estrogenu utrzymuje się u kobiet, a u mężczyzn dochodzi do spadku poziomu testosteronu. Nie oznacza to, że seks i masturbacja są szkodliwe dla zdrowia. Szkodliwy będzie nadmiar, bo będzie zbytnio eksploatował organizm i robił burdel w gospodarce hormonalnej. Każdy nadmiar w naturze jest szkodliwy. Nieważne czy jest to nadmiar seksu, aktywności fizycznej, czy nadmiar kalorii. Wszystko to jest w odpowiednich ilościach kluczowe dla naszego dobrostanu fizycznego i psychicznego, ale w nadmiarze będzie działać negatywnie. Co innego człowiek, który masturbuje się i uprawia seks, bo odczuwa potrzebę i nie przejawia w tym temacie zachowań kompulsywnych, a co innego człowiek, którego zachowania seksualne związane są z uzależnieniem, bo ma burdel w neuroprzekażnikach i jest uzależniony od wzmożonego wyrzutu dopaminy, rozładowuje w ten sposób negatywne emocje i zaniedbuje przez swoje uzależnienie inne sfery swojego życia. Ten pierwszy będzie odczuwał satysfakcję i poczucie ulgi po rozładowaniu napięcia, a drugi wyrzuty sumienia i inne negatywne emocje. Moim zdaniem zbyt długi okres Nofapu nie jest korzystny. Miałem te same objawy, co ty podczas 4 miesiąca abstynencji. Sama masturbacja nie zrobi ci takiego burdelu w głowie, co oglądanie pornosów. Gary Wilson, autor książki" You brain on Porn" mówił, że w całej sprawie rozchodzi się głownie o pornografię. Taki 3-4 miesięczny reset jest dobry dla osób, które wychodzą z ciężkiego uzależnienia od pornografii. Póżniej można po prostu robić sobie 2-3 tygodniowe przerwy, bo jest to optymalny okres, który odpowiednio zregeneruje organizm, nieco podwyższy poziom testosteronu i da fajnego kopa, ale nie spowoduje wymienionych przez ciebie negatywnych efektów. Można sobie ewentualnie przedłużać ten okres, gdy nie będziesz po upłynięciu tego czasu miał parcia na rozładowanie napięcia. Dla mnie tak jest optymalnie i nie porywam się na dłuższe okresy abstynencji, bo miałem dwie takie próby i zawszę się to kończyło chujowym samopoczuciem.
  10. Taką masz preferencję seksualną. Niektórzy lubią po prostu różne odmiany BDSM. Słyszałem o jakichś zlotach dla takich osób, gdzie pan konferansjer wychodzi na scenę ze swoją niewolnicą z zakneblowanymi ustami i ze smyczą na szyi. Mnie coś takiego odstręcza, ale nie uważam tego za nienormalne, bo ludzie mają różne preferencje, które nie są zależne od nich. Jedni lubią grupowy seks, drudzy jakąś formę agresji i przemocy fizycznej podczas stosunku, a jeszcze inni doprowadzać się do orgazmu podczas ocierania się o drzewo. Patologią to jest przymuszanie kogoś do seksu ( albo partnera do jakieś formy seksu, która nie jest dla niego/niej komfortowa) a nie forma kontaktów seksualnych, której nie można zamknąć w formule " po bożemu". Po co się na rozwodzić nad tym skąd się to wzięło. Andrzej Gryżewski w książce " Sztuka obsługa penisa" wysnuł teorie, że seksualność kształtuje się w okresie naszego dzieciństwa i że nie możliwym praktycznie jest zlokalizowanie konkretnych momentów, które miały na nią wpływ. Jak spożywam makaron z sosem bolońskim, to się nie zastanawiam " a właściwie, to dlaczego mi to smakuje ? ". Mógłbym się nad tym głowić do usranej śmierci, ale życia szkoda. Przyczyną pośrednią może być to, że stopy mogą są jakimś symbolem dominacji albo uległości. Ciężko to wszystko rozplątać i logicznie uzasadnić, czemu niektórych mocniej pociągają pewne części ciała.
  11. Ten temat nie jest o tobie, tylko o pewnej postawie, którą dzisiaj dość często się spotyka wśród młodych ludzi. Twoje podejście do tych kwestii było raczej inspiracją do założenia tego tematu. Przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie. Co do tematu, to naszła mnie taka refleksja, że rady typu " ciesz się z tego, co masz" nie zawsze trafiają do młodych ludzi, bo w młodym wieku wszelkie deficyty odczuwa się intensywniej. Taki jest urok naszej ludzkiej natury, że mamy potrzebę poszukiwania wrażeń i bycia niezadowolonym ze zastanego stanu rzeczy. Gdybyśmy cieszyli się wyłącznie z tego co mamy, to nasz gatunek do dziś żyłby w jaskiniach, nie zbudowałby cywilizacji w obecnej formie i nie wyruszyłby na inne kontynenty. Starsi bracia mogą mieć inne podejście, bo z niejednego pieca chleb jedli i pewne rzeczy doświadczyli na własnej skórze. Tylko same słowa nie wywołają podobnego efektu, co własne doświadczenie. To tak jakby opisywać niewidomej osobie kolor zielony. Może go sobie wyobrażać dzięki szczegółowym opisom, ale co innego sobie coś wyobrażać, a co innego zobaczyć na własne oczy. W pewnym wieku człowiek staje się mnie pożądliwy, bo już pewne rzeczy przerobił. Głupotą jest wiara, że młodzi będą mieli takie samo spojrzenie na życie w wieku 20 lat, jak ktoś starszy o dwie dekady. Dopiero jak się człowiek wyszumi, to przyjdzie odpowiednia perspektywa. Teraz chce się seksu, zabawy, imprez, a nie domku na mazurach, własnego ogródka i kolekcjonowania znaczków. Mimo to warto słuchać starszych, żeby z tych przyjemności korzystać z rozsądkiem i nie popełnić błędów, które zaważą w negatywny sposób na reszcie życia. Oczywistą rzeczą jest fakt, że seks jest zaledwie jakimś małym wycinkiem życia ( no może poza przypadkiem jakichś seksoholików) ale nikt z młodych nie cieszy się na myśl, że w wieku 50 lat jedynym wspomnieniem erotycznym będą seanse z chujem w łapie przed monitorem. Nie pomoże w tym przypadku świadomość, że się człowiek dorobił własnego mieszkania, ma stabilną pracę i drogą furę w garażu. Wydaje mi się, że u niektórych to jest grubszy temat na poziomie podświadomości. Jakieś ujowe relacje w rodzinie ( szczególnie z matką albo innymi kobietami na etapie dorastania) co powoduje w człowieku blokadę. Jeden po czymś takim stworzy normalny związek, bo sobie to jakoś przepracuje wewnętrznie, drugi będzie bezrefleksyjnie zaliczał kolejne panienki i je porzucał, a trzeci nie będzie wychodził z inicjatywą i unikał towarzystwa kobiet.
  12. Może powinna pomyśleć nad czymś ala lista Forbesa. Mielibyśmy aktualizowany ranking 100 największych seksistów. W ogóle mógłby powstać taki magazyn poświęcony seksizmowi, gdzie każdy artykuł odnosiłby się do takich wykroczeń. Takie odchyły są normalnym odruchem znudzonego społeczeństwa, które ma w miarę stabilną sytuacje ( jest dach nad głową, żarcie, jakieś tam rozrywki, brak wojny itd) więc siłą rzeczy zaczynają się podziały i małe wojenki, bo człowiek z natury ma potrzebę posiadania jakiegoś wroga, który będzie dla niego jakąś stymulacją. Powinien co jakiś czas przychodzić taki mail na skrzynkę, żeby można było to zweryfikować. Coś jak z krajowym rejestrem dłużników, który daje możliwość sprawdzenia swojej obecności na liście 😐
  13. Dać się wydoić z hajsu, poprzytulać się i nic więcej z tego nie mieć, to można z żoną. Jakie choroby leczy dotyk ? są jakieś badania naukowe na ten temat ? Może przynieść co najwyżej chwilowe poczucie ulgi poprzez wydzielanie większej ilości oksytocyny i tyle. Dla mnie to żadna przyjemność z przytulania obcych osób, z którymi nie łączy mnie żadna bliższa relacja, chyba że pani byłaby bardzo atrakcyjna, ale to i tak nie jest warte nakładów finansowych i tracenia czasu na teki pseudo terapie. Taka terapia to kolejna próba robienia hajsu na frajerach i naiwniakach. Sprawdzi się to tylko w przypadku usługi świadczonej przez kobiety dla kobiet. Mogłaby się taka klientka przytulić do terapeutki i popłakać nad kondycją tych podłych mężczyzn, którzy są winni wszelkiego zła na świecie. Mężczyżni raczej korzystać nie będą, jeśli nie będzie opcji dopłaty i dodatkowej usługi. Chyba że jacyś białoryczerze, którzy potrzebują takiego kontaktu, bo rzuciła ich kochana myszka i im serduszko krwawi, a nie pójdą na łowy do klubu albo nie poszukają kandydatki na roksie, bo oni idą do łóżka wyłącznie z kobietami, które są inne niż wszystkie i które kochają nad życie.
  14. Gdyby jakaś pani mi zaproponowała wylizanie odbytu, tobym powiedział " dziękuje, stać mnie na papier". Chyba że to ja miałbym lizać, to może i bym się zgodził, ale pod warunkiem, że ona by się zgodziła na całowanie z języczkiem po tym procederze. Co do minety, to są ludzie, których autentycznie podnieca ta czynność i to do tego stopnia, że są gotowi za nią zapłacić. Kumpel chwalił się, że chciał zrobić prostytutce minetę, ale ta się nie zgodziła ze względów bezpieczeństwa. Zapytałem go czy lubi pić wodę z szamba, skoro chce robić minetę kobiecie, która miała tyle koni w pochwie, że można by tam nakręcić Wielką Pardubicką. Na szczęście znajomość się skończyła, bo nie wyobrażam sobie napić się przypadkiem z butelki po tym gościu. Jeszcze by się okazało po fakcie, że udało mu się spełnić swoje w/w marzenie. Ciekawy temat całkiem. Jakby mi kobieta codziennie wymyślała inny tekst opisujący tę czynność, tobym w końcu miał dosyć- " szykuj się, bo dzisiaj zrobię najlepszego blołdżoba od upadku Caratu i wymordowania rodziny Romanowów". Lepiej rzucić jakiś prosty, ale mocno wyuzdany tekst i samo to da lepszy efekt.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.