Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Infernal Dopamine

Użytkownik
  • Content Count

    137
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

238 Świetna

2 Followers

About Infernal Dopamine

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. 4000 kcal w jednym posiłku ? przecież to góra żarcia, jak ty to mieścisz ? @Mathias81 @Xin jak wygląda u was sprawa z wagą ? pytam o tą kwestię, bo sam jestem chudzielcem i nie chciałbym jeszcze bardziej schudnąć. Przeprowadziłem parę głodówek jednodniowych ( w sporych odstępach czasowych) i najdłuższą trzydniową po świątecznym obżarstwie. Samopoczucie po takiej głodówce jest rewelacyjne, ale martwi mnie wizja utraty dodatkowych kilogramów, dlatego nie praktykowałem ich regularnie.
  2. Wydaje mi się, że masz za dużo czasu na myślenie i analizowanie tego, co poszło nie tak. Wyjdż gdzieś ze znajomymi, odkurz dawne pasje albo poszukaj nowych, umów się z divą albo zapoluj na mieście. Odrzucenie przeważnie boli, bo godzi w twoje poczucie własnej wartości. Najgorsza w takiej sytuacji jest postawa pasywna, czyli powrót do domu po robocie i rozmyślanie, co zrobiłem żle, czy mogłem coś zrobić lepiej, co on miał takiego w sobie, czego nie mam ja. Lekiem jest korzystanie z wolności, którą właśnie uzyskałeś po rozstaniu. Jak coś tam je zaswędzi na widok innego chłopa, to te "nigdy" zniknie z ich głowy w mgnieniu oka. Nieważne, czy to nigdy odnosi się do wieku, wyglądu czy narodowości. Tak już mają, że jedno mówią, drugie myślą, a trzecie robią.
  3. Wystarczyło pójść do dobrego dietetyka, który dobrze zbilansował dietę, polecił dobre suple, zlecił wykonanie odpowiedni badań i po miesiącu czułem się zajebiście. Nagle organizm nie potrzebował miesięcy męczarni, żeby zacząć dobrze funkcjonować. To jest najlepsze usprawiedliwienie tego, że ktoś się żle czuje na jakiejś diecie. Wszystko można wytłumaczyć detoksem i objawami oczyszczania. Wole się słuchać swojego organizmu, a nie internetowych guru, którzy wynależli przepis na wszystkie możliwe dolegliwości, jakie nękają ludzi. Ile takich historii się naczytałem o jakichś Słoneckich, Tombakach, Gersonach, Moritzach i innych cudotwórcach, którzy ustalają jakieś terapie polegające na piciu jakichś dziwnych mikstur, postach na samych arbuzach albo kaszy jaglanej czy jedynych słusznych dietach. A ci wszyscy uzdrowiciele działają charytatywnie ? Też rozpowszechniają pewne teorie, wydają książki, reklamują swoje klinki i koszą grubą kasę na tej swojej niekonwencjonalnej medycynie. Te ich artykuły zawsze mają ten sam schemat. Najpierw ci wmawiają, że wszystko co do tej pory wiesz, to zwykłe kłamstwo. Póżniej zadają ci pytanie w stylu " czy chciałbyś poznać metodę, dzięki której wyleczyły się dziesiątki/setki tysięcy ludzi" i na końcu serwują ci papkę, która jest miksem naukowych faktów, półprawd i kompletnego bełkotu pseudonaukowego. Dobry pomysł na biznes. Może też popełnię taki artykuł, podam historię swojego magicznego uzdrowienia i wymyśle różne mikstury detoksykujące organizm z toksyn i złogów. Na początek mikstura z aloesu, pyłku sosnowego, mieszanki różnych ziół, którą należy pić albo wcierać w jądra. Będzie działała w przypadku problemów z płodnością, niedoborem testosteronu, będzie również działała leczniczo w przypadku problemów z prostatą. Za buteleczkę 20 ml będę sobie życzył 80zł. W dodatku utworze własną klinikę, wydam kilka książek i skończę jakiś kurs z irydologii albo nauczę się odczytywać choroby z dłoni. Daruj sobie diagnozowanie przez internet, bo nadnercza również przebadane i nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości. Przyczyną była dieta opierają się na owocach, a nie traktująca je jako dodatek.
  4. Chyba się naoglądałaś za dużo Durianridera, Freelee i dr Grahama. Zalecają koktajle z 10 bananów Powiem ci, że kiedyś będąc na weganizmie też przerobiłem dietę 80/10/10, gdzie głównie spożywałem owoce i inne surowe pokarmy. Czułem się do dupy, wyzuty z energii, po takim owocowym śniadaniu miałem wzdęcia, coś mi fermentowało w jelitach, czułem się jak po całodziennej pracy w kopalni. Byłem pewien, że organizm się przyzwyczai po czasie, a tu 3 miesiąc mijał i dalej lipa. Teraz sobie zjem i trochę mięsa, rybę, strączki, owoce, warzywa, orzechy, zbożowe produkty. Stawiam na jakość tego, co jem, a nie na jakieś chore ideologie żywieniowe, których się namnożyło w ostatnim czasie sporo. https://www.damianparol.com/witarianizm-nie-dziekuje/ Tu jest dobry artykuł na temat tego całego witarianizmu i ślepej wiary w to, że surowe jest najzdrowsze i najlepsze dla człowieka. Ja bym do tego dodał tylko, że ludzie gady rządzą światem, a przemysł muzyczny został przejęty przez iluminatów.
  5. Zahacz o wioskę Masajów po drodze. Może załapiesz się na ucztę składającą się z surowych podrobów, gałek ocznych i shotów z krwi. Zazdroszczę ci, bo sam bym chciał się wybrać w tamte rejony. Za dzieciaka oglądało się przez cały dzień Animal Planet i filmy dla dorosłych na Tele5 dla odmiany, coby nie zdziczeć doszczętnie od tego ciągłego oglądania surowej przyrody. To wtedy zrodziło się pragnienie podróży do Afryki, które do dziś nie zostało zrealizowane. Pierwsza na liście marzeń podróżniczych jest Alaska. Druga jest Kenia ze względu na wspomnianych Masajów, malownicze parki narodowe i Mombasę. Nie wolno dyskredytować diabła Ma wszystko, czego pragnie większość kobiet. Muskularny, największy bad boy pod słońcem, rozwijający się zawodowo w kierunku podszeptywania ludziom złych uczynków i smażeniu decydentów w kotłach, rogów też mu nie dorobisz, bo je i tak już ma. Kobiety to mają życie. Cellulit, rozstępy, okres, wrastające włoski po depilacji, bóle porodowe, nie mogą się wysikać bez siadania na muszli w toalecie publicznej, zmagają się z presją bycia istotą nieskazitelną, która prawdopodobnie nigdy nie skalała się czymś tak obrzydliwym, jak robienie kupy. W dodatku niektórzy wymagają od nich wykonywania w fartuchu i babcinej chuście na głowie rutynowych prac domowych, a w nocy transformacji w zmysłową księżniczkę. Na domiar złego, gdy głowa zaczyna boleć po całym dniu ciężkiej pracy, to chłop akurat czegoś chce. Life is brutal.
  6. Z tego co wiem, to weganie i wegetarianie nie żywią się samymi warzywami. Istnieją jeszcze rośliny strączkowe, produkty zbożowe, owoce, orzechy, nasiona, pestki. Wegetarianie mają jeszcze rozbudowane menu o nabiał i jajka. Niektórzy jeszcze spożywają ryby i owoce morza, ale to jest zapewne jakaś mniejszość w tym środowisku. Sam lubię mięso i ryby, ale w mniejszych ilościach. Wole sobie kupić mały kawałek mięsa, ale dobrej jakości, niż się napchać byle czym. Jak patrzę na te marketowe mielone mięso w paczkach, to mi się niedobrze robi. Już lepiej znależć sobie dobry mięsny sklep, rozejrzeć się na lokalnym bazarku albo pojechać do chłopa na wieś. Taki model odżywiania jest zdrowszy dla układu trawiennego i promuje rozwój zdrowej mikroflory w jelitach. Długowieczne społeczności głównie spożywają rośliną żywność, a produkty odzwierzęce jadają w rozsądnych ilościach i traktują jako dodatek. Rozchodzi się tu głównie o błonnik i inulinę. Z kolei produkty odzwierzęce zawierają witaminę b12, hemowe żelazo czy dobrze przyswajalne biało. Jak ktoś sobie dobrze zbilansuje dietę rośliną i uzupełni potencjalne niedobory suplementami ( np wspomnianą wit b12) to też uszczerbku na zdrowiu nie dozna. Odpowiednia kaloryka, podaż witamin i minerałów, kiszonki ( coby flaki trochę wesprzeć) unikanie śmieciowego żarcia typu gotowe, kupne kotlety sojowe albo wegańskie ciasteczka oreo i da się żyć.
  7. Terapia to dobry pomysł, ale w trybie indywidualnym. Standard. Dzisiaj możesz być dla niej całym światem, a za tydzień jej się odmieni i już nic nie będziesz dla niej znaczył. Nie przywiązuj żadnej wagi do jej słów, bo ona jedno mówi, drugie myśli, a trzecie robi. To pewnie ta mityczna kobieta, która jest inna niż wszystkie. Legendy o takich chodzą, że gdzieś tam stąpają po tym świecie. Jesteś prawdziwym farciarzem, bo żaden z nas na taką nie trafił, a tobie się udało. Po co chcesz do niej wracać ? na co ty liczysz ? Nie próbuj zakłamywać rzeczywistości, człowieku. Albo liczysz nawinie, że się zmieni, albo jesteś typem męczennika, który chce sobie obładować plecak kamieniami i wierzy nawinie w to, że go plecy nie rozbolą od dżwigania takiego ciężaru. Dobrze, że tu trafiłeś i zacząłeś zadawać sobie pytania. To jest pierwszy krok, ale muszą po nim nastąpić kolejne, bo inaczej wrócisz do punktu wyjścia. To, co ci Marek i bracia próbują przekazać, to jedno. Drugim krokiem jest praktyka i dążenie do zmiany świadomości na temat związków, samego siebie i tego, co jest dla ciebie dobre. Łatwe to nie będzie, bo iluzje są przyjemne, ale bolesne w momencie, w którym zaczynają się rozpadać. Mają tylko ten mankament, że to one są prawdziwym żródłem twojego nieszczęścia. Ćpun też się dobrze czuje po przyjęciu towaru, ale póżniej musi się zmagać ze skutkami ubocznymi. Jakbyś do niej wrócił, to byłoby tak, jakby ćpun próbował leczyć swój nałóg kolejną dawką narkotyku. Uśmierzy chwilowy głód, ale dalej będzie w czarnej dupie. Musi go całkowicie odstawić, przejść przez ból z tym związany i pracować nad tym, żeby wszystko się unormowało. Nie lecz nieudanego związku kolejnymi. Najpierw popracuj nad sobą i dopiero próbuj dalej. Musisz się nauczyć wyznaczać granice, stawiać swoje warunki i odpowiednio reagować, gdy druga połówka stara się wymusić na tobie życie według jej widzimisię.
  8. Swietłana Aleksijewicz dostała Nobla za literaturą faktu, więc reportażyści też są uwzględniani. Książki Anny Herbich-Zychowicz mogę ci polecić z czystym sumieniem. Są to naprawdę ciekawe opisy udziału w powstaniu warszawskim, syberyjskiej zsyłki, wydarzeń na Wołyniu albo działaniu w ruchu solidarnościowym. Oddaje głos uczestniczkom tamtych wydarzeń i potrafi tak zgrabnie poprowadzić narracje, że nie masz wrażenia jakbyś słuchał czyjejś opowieści przy herbacie, tylko jakbyś fizycznie brał w nich udział. To nie jest autorka jednej głośniej książki, tylko osoba, której całokształt twórczości jest warty uwagi. "Dom dzienny, dom nocny" i "E.E". Nie zdołałem skończyć ani jednej, ani drugiej. Nie wiem, może jest w tym przebłysk jakiegoś wyjątkowego talentu literackiego, ale ja go nie potrafię dostrzec przez swój intelektualny deficyt. Jestem fanem literatury faktu i prozę zawsze będę stawiał półkę niżej w hierarchii gatunków literackich, co nie oznacza, że jestem kompletnym ignorantem w tym temacie. Czytałem gorsze badziewia od tych napisanych przez Tokarczuk, ale i zdecydowanie lepsze pozycje.
  9. Żeby nie było śladów- Cezary Łazarkiewicz Dziewczyny z Powstania- Anna Herbich- Zychowicz Przeczytaj te dwie książki i porównaj z tym badziewiem wydanym przez Tokarczuk. "Olga Tokarczuk jest zaangażowana w sprawy społeczne. Jest feministką i ekolożką, bierze udział w marszach równości, upomina się o prawa zwierząt. Opowiadała się za przyjęciem uchodźców. " Jeszcze napomknęła o mordowaniu żydów przez polaków. Wymarzony kandydat dla lewackiej śmietanki intelektualnej
  10. Jakbym się tak ubrał, to na osiedlu byłby wpierdol. Tylko żebyś zachowywał się przyzwoicie w tej taksówce i przypadkiem nie wybił szyby typu szkło.
  11. https://nczas.com/2019/10/10/brudna-prawda-o-oldze-tokarczuk-laureatka-literackiej-nagrody-nobla-sluzyla-antypolskiej-propagandzie/ Polecam lekturę tego artykułu. Michalkiewicz wcześniej przewidział, że zostanie jej przyznana nagroda Nobla. – Myślę, że trzeba będzie stanąć z własną historią twarzą w twarz i spróbować napisać ją trochę od nowa, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy, które robiliśmy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów. Ta wypowiedż chyba najlepiej podsumowuje z kim mam do czynienia.
  12. Chodziło mi o narodowość, a nie konkretnie o ludzi, którzy robili dla NKWD. To że tam akurat nie było bohaterów, to oczywista oczywistość.
  13. Masz rację. Chciałem tylko zwrócić uwagę na pewien wycinek rzeczywistości. Chodziło mi o to, że wszędzie dokonywano takich zbrodni na mniejszą lub większą skalę. U nas wyciąga się takie pojedyncze zbrodnie i stara się poprzez nie lansować obraz polaków jako zaciekłych antysemitów. A motywy był naprawdę różne- od rabunkowych po jakieś osobiste zatargi. Nieraz się spotykałem z przywoływaniem takich historii, które pasowały do tezy o antysemityzmie polaków, a które jednocześnie nie ukazywały drugiej strony medalu. M.in tego, że statystycznie była to mniejszość i tego, że w innych krajach działy się podobne historie. To samo zresztą robili żydzi w sowieckiej strefie okupacyjnej. Trochę ich zostało wcielonych do NKWD. Piotr Zychowicz opisywał historię, gdy niektórzy się nad polakami litowali, a inni albo grabili razem z ruskimi, albo mścili się na sąsiadach i wyrządzali krzywdę obcym ludziom. Wszędzie byli bohaterzy i szumowiny, i takie było przesłanie mojego wpisu. Chodziło tylko o to ( w znacznym uproszczeniu) by pokazać, że nikt nie był krystalicznie czysty, a to z polaków robi się morderców i antysemitów.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.