Jump to content

Jan Niecki

Użytkownik
  • Posts

    15
  • Joined

  • Last visited

  • Donations

    0.00 PLN 

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

Jan Niecki's Achievements

Kot

Kot (1/23)

18

Reputation

  1. Ot poradnik dla ambitnych piwniczaków od innego ambitnego piwniczaka. Samo dobre. Może komuś się przyda. https://www.manosfera.org/index.php/pl/o-zarabianiu-pieniedzy-poradnik-dla-ambitnych-piwniczakow
  2. Chodzi o to, że manosfera w sieci to straszny burdel. Treści są mocno rozproszone i dobre strony i ludzie toną w zalewie przeciętności. Przez stworzenie MANOSFERA.ORG chcę promować ludzi oraz inicjatywy mówiące o facetach i dla facetów, których warto słuchać. Projekt to swego rodzaju wyspecjalizowany katalog stron, a w przyszłości również męskich inicjatyw i ciekawych miejsc. Zapraszam do oglądania ale i współtworzenia.
  3. Sława Panowie Ot, to będzie w zasadzie bardziej zajawka niż artykuł. Po pierwsze chciałbym Wam bardzo polecić ten materiał Colttaine: https://www.bitchute.com/channel/cn4NBxTUb5gx/ (THE MATRIX BEHIND THE MATRIX) Jest z 01.2019 lecz wciąż pozostaje bardzo aktualny. Obejrzałem go i po jakimś miesiącu do mnie coś dotarło. Wszystkie kultury świata, wszystkie trwałe systemy polityczne i sposoby urządzenia rzeczywistości, aby przetrwać musiały w jakiś sposób zmusić lub przekonać mężczyznę, żeby dobrowolnie wziął na siebie ciężar utrzymania społeczeństwa: - żeby chciał mieć dzieci; - żeby zgodził się oddawać ogromną cześć swoich przychodów na utrzymanie rodziny; - żeby był produktywnym trybem systemu, w którym się wychował, pracował i płacił podatki. I w gruncie rzeczy nie uważam, że samo w sobie jest to złe, ba, jeśli działamy świadomie możemy nauczyć się wykorzystywać na swoją korzyść każdy system. Fascynujące jednak jest jak spróbujemy prześledzić w jaki sposób różne cywilizacje/kultury podchodziły do tego zadania. 1. Konserwatywna katolicka prawica osiąga to w następujący sposób: - Gloryfikacja kobiety jako czegoś więcej - obiektu starań i westchnień, czegoś z gruntu dobrego. Przeniesienie kobiety niemal do sfery sacrum. - Tworzenie etosu prawdziwego ...katlika, ...mężczyzny itd. ...Polaka. Budowanie przekonania, że rodzina jest celem życia. Znamy ten schemat bardzo dobrze. Całe go gó**o przez, które kobiety w PL odchodzą na emeryturę 5 lat krócej niż mężczyźni pomimo, iż żyją 10 lat dłużej, dostają mniejsze wyroki sądowe za te same przestępstwa, niemal zawsze dostają opiekę nad dzieckiem, zawsze są ofiarami, ale nigdy sprawczyniami przemocy itd... bierze się z pozostałości mentalnych tego systemu. Ludzie, wychodzi w tym systemie po prostu uważają, że kobieta jest skarbem, który należy chronić - tak zostali wychowani. 2. "Postępowa" lewica - tutaj teoretycznie wszyscy jesteśmy równi, więc gloryfikacja kobiety nie przejdzie tak po prostu. Lewica żeby zapewnić sobie trwanie stanęła przed 2oma problemami. Pierwszy to w jaki sposób zapewnić finansowanie dla bombelków i ich madek skoro mężczyźni przestali poczuwać się do roli ojców (rozwody + dzieci nieślubne itd...). Są oczywiście alimenty, na których ściąganie kładzie się coraz większy nacisk, ale nowym mechanizmem jest przejmowanie przez Państwo roli ojca rodziny poprzez system zapomóg społecznych. W USA hojność wobec samotnych matek doprowadziła do tego że 60% czarnych dzieci wychowuje się bez ojców (czego konsekwencje społeczne okazały się tragiczne - wzrosła przestępczość, ubóstwo itd..) Czy w dużym skrócie, wszyscy stajemy się takim kolektywnym ojcem płacąc na nie swoje dzieci ich głupie matki. Żeby przekonać się, o tym jak głęboko ugrzęźliśmy już w tym systemie sprawdźcie statystyki dotyczące przepływów pieniężnych między państwem i obywatelem w rozbiciu na płeć. W dużym skrócie faceci dokładają do kasy paręset tysięcy, kobiety z niej wyciągają. Drugi dylemat to w jaki sposób sprawić by mężczyzna w ogóle chciał się w cały burdel pakować. Prawica kusi wizją ogniska domowego, kobiety opiekunki, dobrej matki, rodziny itd.... lewica tego nie może zrobić bo zaprzeczyła by idei równości. Mimo to jakoś trzeba przekonać mężczyzn, żeby wzięli na siebie to ogromne ryzyko społeczne posiadania dzieci. Otóż lewica nie mówi tego wprost, że tu chodzi o dzieci, zamiast tego promuje model rozwiązłości seksualnej kobiet z jednej strony, z drugiej zaś buduje obraz seksu jako najważniejszego celu życiowego mężczyzny. Spójrzcie tylko na postacie męskie w kinie. To że dla mężczyzny najważniejsza jest kobieta, lub dostęp do seksu to fabuła połowy filmów. Celem jest przekonanie faceta, że musi jak najszybciej uprawiać jak najwięcej seksu bo jeśli nie to na pewno coś z nim nie tak. Mężczyźni postępowej popkultury nie mają swoich własnych pasji, marzeń, ambicji, życia duchowego itd.... wszystko musi kręcić się wokół kobiety i/lub seksu. To, że w efekcie faceci pakują się w bagno do końca życia zostaje przemilczane. 3. Dokładnie te same dylematy, tyle że w inny sposób rozwiązuje kultura muzułmańska. Jeśli jednak myślicie, że to facet tam ma uprzywilejowaną pozycję to jesteście w głębokim będzie. W islamie dokładnie tak jak u nas mężczyzna to ogłupiony portfel - w kwestii szczegółów polecam materiał zlinkowany na początku, który nagrał Colttaine: https://www.bitchute.com/channel/cn4NBxTUb5gx/ Czas na parę słów podsumowania. Otóż wniosek jest smutny. Nie ważne czy prawica czy lewica - spróbują nas wydymać tak czy inaczej. Jedynym wyjściem jakie widzę jest uczenie się i świadome życie. Do następnego Jan
  4. Gdyby ktoś szukał gdzie za darmo można sparować (powalczyć :)) na broń białą (miecz dwuręczny, miecz i tarcza, szabla, włócznia, nóż) to pracuje nad stworzeniem mapy takich ekip. https://sparujemy.pl/mapa Na liście grup sparingowych/rekonstrukcyjnych jest już 13 grup.
  5. hej Bracia Samcy Zrobiłem taki projekt www.sparujemy.pl. Strona jest zupełnie niekomercyjna i ma za cel promowanie idei otwartych grup sparingowych jak i samych grup. W dużym skrócie, chodzi o to, aby ułatwić ludziom wychodzenie z domu i uczenie się walki w praktyce poprzez bezpieczne (względnie) sparingi (zarówno z jak i bez broni). Udało mi się dotrzeć do 3ech takich grup i na tym koniec - nię wierze żeby nie było ich więcej. I tu moje pytanie - ktoś może słyszało o takich grupach lub ma pomysł jak do nich dotrzeć? Do usłyszenia Jan :)
  6. Dobry materiał PJ Watsona - myślę, że może tu się spodobać
  7. Do napisania tego tekstu zainspirowało mnie parę spotkań, które w ostatnim czasie miałem z młodymi mężczyznami. Albo właśnie zawarli oni albo byli blisko podjęcia decyzji o zawarciu związku małżeńskiego. Kiedy rozmawiałem z nimi o ich planach na przyszłość oraz wsłuchiwałem się w odpowiedzi klarował mi się obraz naprawdę dobrych facetów; kochających, wiernych, oddanych, cierpliwych, gotowych do poświęceń. Z ich słów mogło wydawać się, że ich wybranki naprawdę do nich pasowały i po ślubie wszystko musi być ok – mam nadzieje, że tak będzie. Sam, jako „dobry facet” w 35tym roku życia i z 13oma laty w związku na karku wiem jednak, że to nie wystarczy; że jako dobrzy faceci potrafimy wystrzegać się oczywistych błędów jak agresja, zdrada, kłamstwa, manipulacja wpadamy jednak w inne nie mniej niszczycielskie sidła – sidła, które nierzadko sami na siebie zastawiamy. Ogromnym błędem jaki dobrzy faceci często zupełnie nieświadomie popełniają jest poświęcanie siebie w imię dobra związku. Wyniszczająca siła poświęcenia jest tym trudniejsza do zauważenia, że jej działanie jest bardzo długookresowe. W krótkim okresie wydaje się przynosić pozytywne efekty, zażegnujemy kryzys, nasza partnerka jest zadowolona. W perspektywie lat jednak nasze własne poświęcenie osiada i jak rdza stopniowo przeżera naszego ego i zabiera całą radość jaką kiedyś dawał nam związek. Zacznijmy jednak od początku. Kanapowa klucha Dlaczego, kiedy zaczynaliście być razem Twoja partnerka wybrała akurat Ciebie? Dlatego, że miałeś swoje pasje, plany na przyszłość, marzenia, uprawiałeś sport, byłeś atrakcyjny fizycznie również dla innych kobiet, mogła podziwiać Cię kiedy robiłeś to co lubiłeś i w czym byłeś dobry – innymi słowy byłeś po prostu ciekawym, głodnym życia mężczyzną. W „dorosłym życiu” szalenie trudno utrzymać w sobie ten ogień. Kiedy młody człowiek wstępuje w związek małżeński najczęściej również rozpoczyna życie zawodowe. Jest coraz mniej energii by po pracy robić coś jeszcze. Aktywności poza-pracowe stają się wspólne. Wspólne wyjazdy, wspólne zakupy, wspólne wakacje, wspólne oglądanie filmów wieczorami i od czasu do czasu wspólne wyjścia do restauracji – całe życie i przestrzeń w waszym mieszkaniu staje się wspólna. Stopniowo oddajesz siebie; w imię budowania relacji ze swoją panterką przestajesz robić to to lubiłeś, a zaczynasz coraz więcej czasu poświęcań na wspólne aktywności (czyli w praktyce najczęściej to co lubi ona), zostajesz długo w pracy, żeby zarobić na Wasze mieszkanie, coraz mniej spotykasz się z kumplami, dobrowolnie odcinasz relacje ze starymi koleżankami, by ona nie była zazdrosna, uprawiasz coraz mniej sportu, nawet ubierać zaczynasz się tak by jej to odpowiadało. Stare pasje, zostają jedynie wspomnieniem, oddajesz je dobrowolnie w imię spędzania czasu razem i tak stopniowo z młodego ciekawego człowieka stajesz się związkowo-kanapową kluchą. Najczęściej procesowi temu towarzyszy również przemiana fizyczna i ni z tego ni z owego łapiesz parę – paręnaście kilo. Twoja partnerka wie, że może na Ciebie liczyć, ale powoli przestaje widzieć w Tobie mężczyznę, w którym się zakochała. I co dalej? Czarny scenariusz jest taki, że kobieta znajduje nowy obiekt westchnień, a Ty po rozwodzie budzisz się w ręką w nocniku, bez mieszkania, bez prawa do wychowywania swoich dzieci, bez znajomych, ze zdewastowanym ego i alimentami na karku. Jeśli widzisz, że jesteś choćby na początku tej drogi zawróć. Zadzwoń do kumpli i odnów spotkania ze starą paczką lub poszukaj sobie nowej. Wyciągnij z piwnicy narty, piłkę lub jakikolwiek inny sprzęt sportowy posiadasz i sprawdź gdzie najbliżej Ciebie ludzie spotykają się by grać. Spytaj sam siebie, co chciałbyś robić i po prostu zrób to – nie czekaj, nigdy nie ma dobrego momentu. Owszem, jest duża szansa, że Twojej partnerce się to nie będzie na początku podobało, bo czas, bo pieniądze, bo graty w mieszkaniu, bo tysiąc innych rzeczy, ale to Ty musisz postawić granice i wywalczyć dla siebie przestrzeń – zarówno w wymiarze fizycznym (męski kąt) jak i psychicznym (czas dla siebie na rozwój swoich pasji). Jeśli tego nie zrobisz oboje stracicie, bo żeby stać się atrakcyjnym i ciekawym człowiekiem dla niej musisz najpierw być atrakcyjnym i ciekawym człowiekiem dla samego siebie. Czego oczy nie widzą Stare przysłowie mówi, że kobiety wybierają mężczyzn w nadziei, że Ci się zmienią. Mężczyźni tymczasem wybierają kobiety w nadziei, że one pozostaną takie same i oboje się mylą. Jest w tym odrobina prawdy. Każda kobieta mniej lub bardziej subtelnymi metodami próbuje „wychować” sobie mężczyznę. Do pewnego momentu nie ma w tym nic złego, to naturalny proces „docierania się” dwojga ludzi. Problemem jednak jest to, że kobiety często nie wiedzą kiedy się zatrzymać i jeżeli sami nie postawimy granic nikt tego za nas nie zrobi. Przychodzi to wyjątkowo trudno zwłaszcza „dobrym facetom”. Kobiety nie robią tego nam na złość, wręcz przeciwnie, często jest to działanie w dobrej wierze – starając się nas wpasować w swój obraz ojca, szefa, męża, czy jakiejkolwiek innej roli społecznej zwracają nam uwagę, czy to sam na sam, czy przy znajomych i rodzinie. Jeśli za pierwszym razem nie poskutkowało próbują drugi, trzeci, dziesiąty. Po kolejnej kłótni, mężczyzna zwykle poddaje się dla świętego spokoju, tylko po to by koło mogło zacząć się od nowa z innym „tematem przewodnim”. Stopniowo podkopuje to naszą pewność siebie i obniża naszą samo-ocenę. Zaczynamy być coraz bardziej nieufni wobec naszej partnerki i grać z nią w grę „czego oczy nie widzą tego sercu nie żal”. Klasycznym przykładem jest, kiedy solidnie pijany facet wraca do domu tłumacząc się, że wypił tylko jedno piwo, lub kiedy ukrywa spotkania z kolegami po pracy mówiąc, że musiał zostać dłużej w robocie. Takie białe kłamstwa stopniowo stają się coraz bardziej szare, aż w końcu stają się zupełnie czarne. Kłamiąc, nawet jeśli od razu tego nie dostrzegasz tracisz szacunek do niej i do samego siebie. Fryderyk Nietzsche w tako rzecze Zaratustra napisał „pustynia rośnie, biada temu kto skrywał pustynie” uważaj zatem by to Twoja pustynia nie pochłonęła was obojga. Nie łudź się mój drogi dobry facecie – ona, również to bardzo szybko wyczuje i straci do Ciebie zaufanie, kłótnie staną się codziennością, a wasze życie w niczym nie będzie już przypominało szczęśliwych początków. Aby tego uniknąć, wypracuj wspólnie ze swoją partnerką jasne granice. Klarownie określ to na co jesteś w stanie się zgodzić, oraz to czego nie zrobisz choćby zagroziła Ci tym, że odejdzie. Na początku Twoja partnerka nie będzie szczęśliwa i pewnie nie obędzie się bez przynajmniej paru kłótni. Twoją rolą w tym okresie będzie nie ustępować i cierpliwie tłumaczyć dlaczego granica jest w tym, a nie innym miejscu. Trochę jak z tresowaniem kota, pozornie wydaję prawie niemożliwie, ale jeśli jasno postawi się granice co wolno, a czego nie wolno robić, to nawet kota można nauczyć by nie budził Cię rano lub by nie wskakiwała na blat stołu. Obstawiam w ciemno, że Twoja partnerka jest znacznie inteligentniejsza od przeciętnego kota. Z jednej strony to dobrze, ponieważ szybciej zapamięta o co ją prosisz, z drugiej strony źle ponieważ użyje całej swojej inteligencji przeciw Tobie. Najpierw argumentami, a potem szantażem (głównie, choć nie tylko) emocjonalnym postara się zrobić choćby wyrwę w Twoich granicach. Aby oprzeć się temu, musisz sam być dojrzałym i świadomym swoich potrzeb mężczyzną. Bądź otwarty na jej argumenty i dyskusje, ale nie pozwól byś kiedykolwiek czuł się niekomfortowo z granicą, którą ustalicie. Jeśli zrobiłeś coś i z jakiegoś powodu wolisz to przed nią ukryć, to znaczy że zrobiłeś błąd i musisz najpierw wykonać pracę z samym sobą aby zrozumieć dlaczego to zrobiłeś i czy chcesz to dalej robić. Jeśli odpowiedź brzmi tak i jesteś tego pewien to po prostu jej o tym powiedz. Nawet jeśli na początku nie będzie łatwo to w długiej perspektywie oboje na tym zyskacie. Kiedy już wywalczysz sobie granicę strzeż jej i bądź gotowy na nieprzyjemną konfrontację za każdym razem kiedy ona ją przekroczy. Podobno „kobiety mówią tak, mężczyznom, którzy mówią nie” – naucz się zatem mówić nie. Stanowczo, ale spokojnie i z miłością – nie, dla waszego wspólnego dobra.
  8. zeszło mi trochę ale uzupełniłem mapę manosfery, dzięki z linki. Podniosłem też trochę stefana. Wykupiłem też domenę manosfera.org i mam zamiać rozwijać ten projekt - kto wie, może kiedyś uda sie zrobić coś w rodzaju mapy manosfery w realu.
  9. Super, dzięki. Dodałem i zapoznaje się z kontentem Aarona.
  10. Hej @Miraculo Trochę dziwne, bo to o czym piszesz, czyli nazwa kanału jest w kolumnie A: Pozycja StudioBrule Colltaine Czerwona Pigułka An Ear for Men The Red Pill Christina Hoff Sommers - The war against boys Czy o to chodziło? Może ten plik sie u Ciebie inaczej wyświetla? Jeśli tego nie widzisz to czy możesz mi screenshoot przesłać albo wkleić do komentarza kolumny jakie Ty widzisz?
  11. Hej Bracia Samcy Jakiś czas temu słuchałem audycji tok.fm, w której nazifeministka skarżyła się, że ta manosfera i ogólnie red-pill to strefa tajemnicza ukryta dla oka kobiecych badaczy. Najpierw pomyślałem to co każdy normalny człowiek w takiej sytuacji - gówno prawda, ale po jakimś czasie przyszła refleksja, a może faktycznie ludzie niewiedzą gdzie znaleźć dobre źródła informacji na ten temat? Tak właśnie powstał pomysł na mapę MANOSFERY w internecie. Zebrałem źródła, z których ja korzystam i przedstawiłem je czytelnej formie z podziałem na kategorie: - Red Pill - MRA - MGTOW i powstało coś takiego: https://onedrive.live.com/view.aspx?resid=BB464940481A6E05!105&ithint=file%2cxlsx&app=Excel&authkey=!AApBOTPKd0kK2KQ Co myślicie? Może macie jeszcze jakieś propozycje o co warto tą listę rozszerzyć? - jeśli tak dajcie znać w komentarzach
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.