Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

wolnystrzelec

Użytkownik
  • Content Count

    140
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

113 Świetna

About wolnystrzelec

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

801 profile views
  1. Miiiiś, nie wiem, co czuję! A najprawdopodobniej nic nie czujesz, bo ten facet to właśnie taki miś. Pamiętam, jak koleżanka ze studiów przynosiła mi ciastka i przepisywała notatki. Była milutka, ale nie stanowiła wyzwania pod żadnym względem, po prostu grzeczna i przewidywalna. Umysł domaga się emocji, nawet mój, a jestem facetem. Tym bardziej będzie tak u Ciebie. Dżizas, wyobrażam sobie, jakim desperatem musi być ten facet. Oby trafił na forum, zanim któraś go zaobrączkuje, bo będzie po chłopie.
  2. Owszem, dla rozwoju społeczeństwa intelekt ma ogromne znaczenie. Pytanie, czy równie wielkie znaczenie ma potężny łeb przy dobieraniu się w pary. Czy może jednak ten ekstrawertyczny „wygryw” okazałby się póki co atrakcyjniejszym seksualnie „materiałem” na partnera dla kobiety. Oczywiście inteligentny programista z kupą forsy też sobie znajdzie swoją lady, ale jeśli to typ „w okularkach” i te okularki nie tkwią bynajmniej na ładnej buźce, to raczej będzie bankomatem.
  3. Natura raczej nie przewidziała, że będziemy rozwijać cywilizację w dzisiejszym rozumieniu. Pochodzimy z czasów, gdy liczyło się przetrwanie w trudnych warunkach, upolowanie zwierzaka i otoczenie opieką kobiety, która wydawała potomstwo. W takich warunkach ewolucja musiała preferować facetów typu chad. Może po wielu, wielu latach życia w społeczeństwie znającym już zasady dynamiki i prawo powszechnego ciążenia coś się zmieni, priorytetem stanie się intelekt, a kobiety będą z podniecenia ściągać gumki z penisów podczas stosunków z wątłymi naukowcami. Choć jak patrzę na dzisiejsze społeczeństwo, to nie wiem, czy intelekt ma tu takie priorytetowe znaczenie.
  4. Sprawiasz wrażenie napalonego, a to odstrasza panny. Masz być intrygujący, nieodkryty, a nie, jak taki piesek "psze pani, hau!, psze pani, a widziała pani, hau! zaproszenie? bo wie pani, hau! byłbym zaszczycony, gdyby, hau! zaakceptowała pani moje, hau! zaproszenie, ale to tak, hau! jeśli pani zechce, bo nie chciałbym, hau! się narzucać".
  5. Ja nie widzę problemu. To, że naczytałeś się o redpillu i wiesz, iż kobiety (zazwyczaj) lubią silnych samców o symetrycznej twarzy, nie znaczy, że jest tak w każdym jednym przypadku. Masz na ten przykład mnie - nie pociągają mnie kobiece kobiety, a chłopczyce w szerokim rozumieniu. Mogłeś trafić na kobiety, które lubią delikatność u mężczyzn. Ewenement, ale występuje. Bardziej jednak obstawiałbym coś innego. Typ urody gościa wpisuje się w pewien współczesny, popularny kanon. Popatrz na idoli k-popowych - czy oni z wyglądu są alfami w rozumieniu redpillu? Internetowy ranking wskazał niedawno, że najprzystojniejszym facetem jest Jungkook z BTS. Pamiętasz zapewne akcję z TVN, gdzie wyśmiewali typ urody gościa, po czym robotę stracił jeden z ich reporterów. Do czego zmierzam? Ten typ urody jest, mówiąc nieco przestarzale, "na topie". Kobietom kojarzy się on z pewnego rodzaju "fajnością", byciem nowoczesnym, a jednocześnie, nieco pośrednio, z kasą - jeśli masz kasę, to możesz zadbać o wygląd, ciuchy, pielęgnować siebie, dopieszczać detale swojej aparycji czy nawet robić operacje plastyczne. Znam z instagrama takiego kolesia, ma 20-kilka lat i celowo zrobił sobie co najmniej kilka operacji, by uzyskać bardziej kobiecy wyraz twarzy. Choć jest raczej homoseksualistą, kobiety lgną do niego, co widać po komentarzach. To właśnie panie odpowiadają za największą część aktywności na jego koncie. Nie muszę chyba dodawać, że chłopak bardzo dobrze zarabia, co widać po zdjęciach i instastory, które publikuje. Jego uroda, owszem, jest ciekawa i inna, ale podejrzewam, że wielu kobietom taki ktoś może kojarzyć się z przepustką do innego, lepszego świata. To bardzo specyficzny rodzaj alfy. Mocno działają tu nie tyle geny, co kontekst społeczny.
  6. Dobra, skoro już weszliśmy w temat feministyczny, to posługujmy się adekwatnym językiem: ktoś tu robi pracownicę seksualną z logiki! Powiedz kobietom, że sport to temat typowo męski - będzie oburzenie, bo "jak to? kobiety nie mogą uprawiać sportu?" Poleci zaraz cała masa przykładów, gdzie kobiety osiągnęły coś w sporcie na skalę międzynarodową. Pojawią się przykłady ich znajomych kobiet, które śledzą futbol, skoki, siatkę, kosz, wyścigi dużo skrupulatniej, niż niejeden mężczyzna. Rozmawiaj o sporcie przy kobietach - hurr durr dyskryminacja, bo to nie temat dla kobiet. Dziękuję, nie mam pytań.
  7. Może być krzyk wynikający z op*dolu, a może być krzyk słabości - "ja już nie mogę, zostaw mnie w spokoju" itp. To też trzeba rozróżnić. Moim zdaniem najlepiej załatwiać wszelkie sprawy ze spokojną stanowczością. Nie polecam wzorowania się na bijących partnerach. Popatrz, jak chociażby w "Pulp Fiction" rozmawia z ludźmi Marsellus Wallace - gość jest turbo alfą i nie musi używać podniesionego głosu. On samym swoim autorytetem budzi strach, czego najlepszym dowodem jest to, jak Vincent Vega przekonuje podświadomość, by mimo ogromnej chęci nie wylądować w łóżku z Mią, żoną M.W.
  8. Nie bądźmy aż tak radykalni. Dobrze jest zdobywać doświadczenie z pannami równolegle z rozwojem zawodowym. Byle tylko uważać, zabezpieczać się, nie wchodzić bez doświadczenia w poważne relacje typu LTR, a już broń Boże ślub. Ja nowemu koledze proponuję właśnie poznawanie kobiet, żeby obył się z tematem. To trochę, jak z jazdą autem - dobrze jest znać doskonale przepisy w teorii, ale bez poznania realnych sytuacji na drodze nie ma mowy o byciu dobrym kierowcą. Do czasu wprawienia się warto jednak jeździć wolniej, ostrożnie i niekoniecznie beemką siódemką, a raczej fabią w gazie, if you know what I mean. Witaj na pokładzie!
  9. Tu pierwszy błąd (pomijając w ogóle wchodzenie w rolę powiernika i „tego drugiego”). Wydaje Ci się, że krzyk = siła? Otóż nie. Krzyk to efekt silnych emocji, bezradności, SŁABOŚCI. Tak pokazujesz, żeś kiepski samiec. Taki, który się przejmuje samiczką i mu mocno zależy. A ten, komu bardziej zależy, zawsze jest na gorszej pozycji - podobnie dzieje się w handlu. Sprzedający wyczuwa, że chcesz kupić, to już z ceny nie zejdzie. Kolejny błąd - rozpłakała się, chciała wybiec? Trzeba było puścić. Nie przejąć się tym. Przeprosiłeś, czyli pokazałeś, że płaczem mogła zmienić Twoje nastawienie. Tak powinieneś się zachowywać. I być konsekwentny. To bardzo ważne. Jeśli już podjąłeś decyzję, że kończysz związek i dziewczyna-out, to choćby skały sr... defekowały, trzymasz się tego. Wielokrotnie pokazałeś słabość, więc instynkt Twojej pani podpowiedział, że nie jesteś dobrym kandydatem. To bardzo pierwotne sprawy. Kiedyś słaby samiec oznaczał życie w kiepskich warunkach, a może i smierć. Popełniasz mnóstwo podstawowych błędów. Polecam lekturę forum i słuchanie audycji. Nie tylko Marka. Zapoznawaj się z psychologią ewolucyjną i spróbuj zrozumieć, jak działa silny facet. A potem próbuj takim być.
  10. Pamiętaj, że nie żyjesz dla kobiety, a dla siebie samego. Porzuć mrzonki o szklance wody na starość. Na starość prędzej będziesz miał darcie ryja starej, nieatrakcyjnej kobiety, nieróżniącej się niczym od większości babć i (co bardzo możliwe) fałszywą miłość potomków, czekających na spadek po Tobie. Weź z życia dla samego siebie tyle, ile potrafisz. Rozwijaj siebie, swoje pasje, zdobywaj wiedzę, zwiedzaj świat, miej znajomych, otaczaj się kobietami, ale nigdy nie czyń z nich celu ostatecznego. Celem jesteś Ty! Instagram działa depresyjnie, nie polecam używania samemu i radzę uważać na panie, które mocno w nim siedzą. To najprostszy sposób na kreowanie wyidealizowanego wizerunku dla jednych, a dla drugich (tych o niższej samoocenie) - na porównywanie się. Nie daj się w to złapać. Naucz się czerpać radość z tego, co masz, przy jednoczesnym, nieustannym rozwoju. Powiedz sobie na koniec dnia: - dziś przeczytałem wartościową książkę - dziś obejrzałem dobry film - dziś zrobiłem coś, za co dobrze zarobię - dziś nauczyłem się kolejnej rzeczy. To naprawdę mogą być pierdoły, ale pomogą Ci odczuć szczęście. Bo szczęście to nawyk, nie gonitwa za kolejną s-klasą, lambo czy ferrari. Owszem, świetne samochody mogą dać dużo szczęścia, ale najpierw naucz się je w ogóle odczuwać. Bez tego możesz nawet stać się milionerem, a kolejne super wozy nie będą Cię cieszyć. Porównuj się tylko z samym sobą sprzed kilku lat i obserwuj, jak postępuje Twój rozwój. Niech to Cię motywuje. Dziś narzekasz na siebie, jak na ostatniego przegrywa, a jeśli weźmiesz się za inwestowanie w siebie i swoje pasje, to może za 5 lat wrócisz tu, siedząc z iPadem w ręku w nowym merolu i będziesz się śmiał, jakie głupoty wypisywałeś.
  11. Im bardziej poznaję naturę kobiet, tym bardziej mam ochotę być gejem, słowo honoru. Współczuję, @ntech. Sam byłem w związku, gdzie partnerka twierdziła, że nie chce mieć dzieci, sama mnie prosiła o zapewnianie, że nie będę nigdy chciał, a jednak proponowała seks z zabezpieczeniem po JEJ stronie. Wtedy lampka mi się nie zapaliła, dziś migałaby wielka latarnia morska. Ja też uparcie szukam w kobiecie partnerki na duchowym poziomie, przyjaciółki, powierniczki, ale coraz częściej dochodzę do wniosku, że się nie da. Natura bierze w końcu górę, a ona nie przewidziała relacji damsko-męskiej jako tej przyjacielskiej i romantycznej. Cel natury to zawsze przetrwanie. A zatem: dobór silnych genów, rozmnożenie, zapewnienie bytu potomstwu. Tu kończy się bajka. Jeszcze raz wyrazy współczucia.
  12. Drodzy Bracia, czytam forum od 2018 r., słucham audycji (nie tylko Marka, ale w dużej mierze też OcalSiebie) i myślałem, że jest ze mną dużo lepiej. W ciągu ostatniego roku z haczykiem zacząłem bardziej cieszyć się tym, co mam materialnie. Poczułem dumę, że moja praca jest realizacją hobby, a nie mechanicznym klepaniem czegoś od godziny A do godziny B, by tylko opłacić rachunki i się życiowo urządzić - choć owszem, mógłbym zarabiać lepiej. Przestałem upatrywać szczęścia w związku - potraktowałem poznawanie ludzi (w tym płci przeciwnej) jako ciekawy dodatek do życia, jeden z jego wielu aspektów, a nie coś, co będzie receptą na wszystkie moje bolączki. No i, kurczę, było lepiej. Nawet innym doradzałem w stylu "wyluzuj, związek to nie wszystko" albo gdy koleżance nie poszło w pracy - "daj spokój, nie Tobie pierwszej się zdarzyło, wyciągniesz wniosek i będzie tylko lepiej, a jak zaczniesz się zadręczać, to skutek będzie odwrotny". Problem w tym, że ja to wszystko wiem tylko w teorii. Dziś zaliczyłem wtopę, aż wstyd się przyznać. Nadmienię, że mam zawód dość publiczny, występuję przed ludźmi. Dały o sobie znać moje ujemne cechy - m.in. kiepskie planowanie czasu, zostawianie wszystkiego na ostatni moment i przesadny perfekcjonizm. Jak to się objawia? Ano tak, że skupiam się na różnych rzeczach, niekoniecznie tych właściwych (choć zazwyczaj częściowo z pracą powiązanych, np. oglądam kanały YouTube powiązane z tematyką mojej pracy), a potem, gdy zostaje mi mało czasu na dokończenie bieżącego zadania (np. dopracowanie tekstu wystąpienia i przygotowanie multimediów), chcę być w tym jak najlepszy. Dłubię, dopieszczam, tracę czas na naprawdę głupich detalach. Przez to umykają mi sprawy ważne, jak np. (wiem, głupota) przerzucenie czegoś z komputera na komputer itp. Właśnie taki był powód mojej dzisiejszej wtopy, gdzie zabrakło mi ważnego pliku i przez to nie mogłem pewnej rzeczy zaprezentować. Kolejna sprawa - jak radzę sobie z takimi sytuacjami. Na początku jest uczucie wstydu. Potworne. Chcę zapaść się pod ziemię. Chcę wręcz zostać poniżony, zbesztany, a nawet zwolniony z pracy. Uważam, że do tego, co robię, zupełnie się nie nadaję. Potrafię uderzyć się w głowę lub twarz przy ludziach. Przez takie zachowania (zauważone przez znajomego z innego działu) straciłem kiedyś możliwość rozwoju kariery w jeszcze jednym miejscu. Propozycja, jaką miałem, została cofnięta. Zasugerowano mi terapię. Byłem, zostawiłem. Czułem, że panuję nad sobą sam. Trochę było w tym prawdy, ale nie do końca. Gdy ustępuje wstyd, zaczynam bardziej przykładać się do pracy. Zazwyczaj tego dnia pracuję później, jak szwajcarski zegarek. Wszystko jest dopieszczone idealnie, ale nie mogę się w tym czasie skupiać na rzeczach równoległych, na planowaniu czegoś kilka dni do przodu, no i w odstawkę idzie przeglądanie internetu dla samej frajdy. Dziś zrobiłem też coś, czego nawet białorycerstwem nazwać się nie da - to jeszcze niższy poziom. Napisałem do osoby, która kieruje moim działem, że powinienem zostać zwolniony. Zbeształem się z góry na dół w krótkich, żołnierskich słowach. Zostałem po tym zaproszony na rozmowę, na której przyznano, że zaliczyłem wpadkę, ale że jestem jednym z najlepszych pracowników w tym dziale i po prostu muszę się zorganizować. Wstyd tylko spotęgował się. Moja ewentualna pozycja negocjacyjna jest teraz na pewno fatalna, bo gdyby w przyszłości pojawiły się jakieś uwagi do mnie z góry, zapewne zostałyby też wyciągnięte moje argumenty - "no przecież pan sam uważa, że jest beznadziejny". Dodam, że zrobiłem to już któryś raz z rzędu. Pisałem tak do różnych przełożonych w sytuacjach kryzysowych. Tak, jakbym chciał, żeby to z zewnątrz przyszedł sygnał "słuchaj, nie nadajesz się, jesteś idiotą". No i co mi z forum, co z tej teoretycznej wiedzy, jak zaliczam takie uczniowskie błędy? Jeśli przeczytaliście i nasuwa Wam się jakiś pomysł, podrzućcie. Pewnie za jakiś czas będę się z tego śmiał i posłuży mi to jako kolejna lekcja. Ale gdy zaczyna mi to wchodzić w robotę, boję się, że po prostu na własne życzenie z niej wylecę.
  13. "A można, jak najbardziej, jeszcze jak", cytując klasyka. Wiesz, ja mam trochę na tym punkcie skrzywienie, bo sam walczę ze znikającą czupryną.
  14. Bossowie mafii nadrabiają innymi cechami, niż typowo biologiczne - władza i status to coś, co bardzo pociąga. To jednak cecha z trochę innej beczki, tzn. trzeba człowieka poznać głębiej (nie tylko patrząc na wygląd), by przekonać się, że ma władzę i np. od niego może zależeć czyjeś życie. Natomiast wspomniana przeze mnie szczęka czy gęste kudły to cechy dużo łatwiej zauważalne, z tak jakby niższego poziomu - po nich oceniamy instynktownie, w pierwszym wrażeniu, bez zagłębiania się w to, czy dana osoba pełni funkcję bossa, prezesa spółki, czy może macha łopatą. Alfa w znaczeniu czysto biologicznym może być wręcz bezrobotny, a będzie miał wzięcie. Kobiety na poziomie świadomym nie będą wiedziały, co w tym gościu widzą, a podświadomie będą do niego czuły silne pendolino.
  15. Coś w tym jest, choć nie do końca. Przede wszystkim nie ma całkowitego alfy, jak i stuprocentowego bety - tak samo, jak nie ma statystycznego Polaka. Słynne powiedzenie głosi, że gdy idę na spacer z psem, statystycznie mamy po trzy nogi. Ja osobiście staram się stosować filozofię body positive. Oczywiście nie wygląda ona w taki sposób, jak u modelek plus size z instagrama, czyli "żrę ile chcę, a wy i tak macie uważać, że jestem piękna". Moje podejście jest raczej takie: zdaję sobie sprawę, iż jestem betą i nie dowalam sobie, ale staram się robić, co w mojej mocy, by podciągnąć się w aspektach, na które mam wpływ. Wyrosłem z biczowania się za to, że nie mam tego czy tamtego z natury - bo i co to zmieni? Mam wpływ na sylwetkę, mogę planować dietę, ćwiczyć, nie jeść po 18 itd. Mogę dbać o ciuchy, o redukcję owłosienia tam, gdzie go nie lubię. Z genami nie wygram, więc szkoda czasu, by się zadręczać. A musimy sobie uświadomić, że pewnych cech, typowych dla tzw. samca alfa, nie da się wykształcić za pomocą ćwiczeń. Szczęka, gęste włosy, wzrost, szybkość przemiany materii, tendencje do rozkładania się tkanki tłuszczowej w ten, a nie inny sposób - tu nie poszalejesz. Poza tym w skrajnych przypadkach ćwiczący beciak może wyglądać gorzej, niż niećwiczący alfa. Jeśli przez dłuższy czas stosujesz w swoim życiu różne restrykcje, a widzisz, że efekt jest gorszy, niż u kumpla, który chleje, imprezuje i je chipsy, to serio można się zdemotywować do ćwiczeń i zdrowego życia. Inna sprawa, że rzeczywiście wielu "Januszów" nie zdaje sobie sprawy, iż wygląd jest ważny, bo "liczy się wnętrze" i "moja myszka nie patrzy na wygląd".
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.