Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Gołodupiec

Użytkownik
  • Ilość treści

    16
  • Donations

    0,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

6 Neutralna

O Gołodupiec

  • Ranga
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Świetny film! I tu się kłania teoria wieloświata (która mi się podoba). Wszechświat ekspanduje w przestrzeni jednolicie wypełnionej olbrzymią ilością energii 13:53
  2. Gołodupiec

    Równowaga w życiu a definicja sukcesu

    Sukcesem powinno być osiągnięcie celu jaki sobie założyliśmy i realizowanie się na polach, na jakich nam zależy. Nie powinno się mierzyć innych własną miarą a tym bardziej wpisywać kogoś w jakiś ogólnie przyjęty przez społeczeństwo model sukcesu. Sukces = człowiek zadowolony ze swojego życia
  3. Nic jeszcze nie jest przygotowane, nawet nie wiedzą jakie przepisy mogą zmienić https://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/rzad-pis-uderzy-w-tanie-marki-wlasne,2605379 Na tę chwilę jest to zagrywka polityczna w celu polepszenia własnego wizerunku wśród polskich rolników i przedsiębiorców, przed zbliżającymi się wyborami. Jeżeli ,,coś" powstanie, to dopiero za 2-3 lata, o ile PIS nadal będzie przy władzy (bądź też nie powstanie, gdy jakieś przepisy UE będą blokowały tą ustawę i zakończy się na: ,, my chcieliśmy pomóc naszym rodakom ale UE zabroniła").
  4. Pozyskanie broni jądrowej przez Polskę jest niemożliwe w tej chwili. Jak Panowie zauważyli zostalibyśmy odizolowani na arenie międzynarodowej i to by nas dobiło pod względem ekonomicznym i politycznym. Szybko nasze zapędy zostałyby ostudzone przez inne państwa. W obecnych czasach należy stawiać na inne formy obrony proporcjonalne do naszych realnych możliwości oraz zjawisk zachodzących we współczesnym świecie. Pół żartem, pół serio: Jakby ktoś chciał przetestować broń jądrową nad domem swojej ex, to może to zrobić na tej stronie https://nuclearsecrecy.com/nukemap/
  5. @nieidealny świat Dzięki za ten komentarz. Jest wiele racji w tym co mówisz. W tym miejscu powstało niedomówienie z mojej strony. Chodziło mi jedynie o sytuacje, gdy muszę przebywać w bliskiej odległości z palaczem np. w autobusie, w sali na wykładzie, robiąc projekt w grupie, itp. Na papierosowy oddech nawet guma nie pomoże, bo z obrzydzeniem to wyczuję, a uciec czasami nie ma dokąd xd (szkoda, że teraz tak wiele dziewczyn ,,dymi jak smoki"). Prosto w twarz, to jeszcze nikt mi nie dmuchnął dymem (i mam nadzieję, że tak pozostanie).
  6. Masz absolutną rację. Teoretycznie państwa członkowskie NATO, na agresję militarną powinny odpowiedzieć militarnie, ale wcale tak być nie musi! Jednak lepiej jest być w NATO i korzystać ze wszystkich jego profitów (ćwiczenia, szkolenia, doświadczenie innych państw, strategii, technologii) niż nie być nigdzie i pozostać z ręką w nocniku, jak Ukraina po oddaniu broni jądrowej.
  7. Teraz jak wejdziecie na stronę gazeta.pl to możecie wziąć udział w ankiecie dotyczącej ostatniego numeru magazynu ,,Twój Weekend". Ciekawa sprawa, że jak reklamowali swoją akcję na gazeta.pl to możliwość komentowania była zablokowana pod każdym artykułem, a teraz robią ankietę, żeby poznać opinię czytelników. Już się nie mogę doczekać artykułu z opracowanymi wynikami. Jakby ktoś nie zdążył, to podaję treść pytań zawartych w ankiecie:
  8. Sojusz jest wart tyle, ile jesteśmy w stanie zaoferować w zamian. Obecna polityka prezydenta Stanów Zjednoczonych prowadzona jest pod szyldem ,,America First". Amerykanom na dzień dzisiejszy najzwyczajniej w świecie nie opłaca się inwestować militarnie w Polskę. Może baza by powstała (wątpię), gdyby to Polska przejęła całe koszty budowy, przeniesienia oraz stacjonowania wojsk amerykańskich + pewnie musielibyśmy kupić masę sprzętu wojskowego od amerykanów (prawdopodobnie wiązało by się to z jakimiś długoterminowymi kontraktami). Oczywiście nie stać nas na to. Inną sprawą jest to, że Putin nie pozwoliłby na powstanie takiej bazy w Polsce (oczywiście narobiłby szumu na arenie międzynarodowej dla wzmocnienia własnego wizerunku, ale tak na prawdę to dogadałby się z Trumpem za plecami Polski - o ile już do tego nie doszło). Naszym głównym sojusznikiem powinna pozostać Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego, jako całość. Wtedy mamy pewność na papierze, że wszyscy członkowie powinni się wstawić za nami, w razie zagrożenia naszego bezpieczeństwa (a przynajmniej nie zostaniemy zaatakowani militarnie przez państwo należące do NATO - np. Niemcy). Oczywiście skuteczność obrony naszego kraju przez NATO pozostawia wiele do życzenia, ale najważniejsze jest to, że członkostwo w tej organizacji wywiera na nas nacisk przeznaczania 2% PKB na obronność. Dzięki temu możemy wzmacniać swój własny potencjał bez oglądania się na innych. Właśnie wzmacnianie własnego potencjału powinno być najważniejsze, jeżeli myślimy o zachowaniu suwerenności i bezpieczeństwa. Dokładnie tak jest.
  9. Nie widzę dla siebie przyszłości w tej sferze i nie mam zamiaru do tego wracać ,bo nie przyniosło mi to niczego dobrego oprócz złudnego szczęścia i wady wzroku (której już się pozbyłem). Poza tym pewnie nie nadawał bym się do tego, bo grałem dla zaspokojenia własnego ego niż dla udoskonalenia jakiejś platformy.
  10. Właśnie kończę kwalifikację wstępną przyśpieszoną (kurs na przewóz rzeczy) oraz kurs prawa jazdy kategorii C. Zastanawiam się jeszcze nad kursem na hydrauliczny dźwig samochodowy HDS. To tylko tak się wydaje, że to mało czasu. Zazwyczaj były to trzy godzinne sesje + dodatkowy czas spędzony na bezużytecznych forach. Czasami byłem w stanie wpaść w ciąg grania po 9 godzin bez przerwy. @ntech @Pozytywniak Podziwiam was Panowie, że żyjecie na własnych zasadach i nie dajecie sobie wejść na głowę.
  11. Od tego jest forum. Przedstawiam swoją słabą historię, bo może ktoś zobaczy, że innym też nie wszystko wychodzi w pewnych etapach życia, że nie każdego życie jest doskonałe, jak to współczesne media społecznościowe ukazują. Może ktoś wyciągnie z tego jakieś wnioski. Z pewnością mi to pomoże (już pomogło) zrzucić z siebie jakieś wymyślone w mojej głowie brzemię wewnętrznego cierpienia. Dobrze też będzie powrócić do tego wątku za pół roku i utwierdzić się w przekonaniu, że na prawdę wszystko idzie do przodu, a nie stoję w miejscu. W sumie to tak, chciałbym też trochę porozmawiać, bo w ,,realu" to obecnie nie mam nikogo, kogo jakakolwiek moja historia by interesowała (ale te historie zostawię na inne wątki, o ile takie już nie powstały).
  12. Zgadzam się. Jest to świetne podsumowanie mojej pierwszej wypowiedzi. Już to dawno zaakceptowałem, bo innego wyjścia nie miałem. Wszystko idzie ku dobremu.
  13. Ogranicza mnie jedynie w stopniu prawnym, co jest największą bolączką dla mnie, bo swoją przyszłość wiązałem ze służbami mundurowymi (jak już wspomniałem wcześniej, o dziwo co innego mnie wyeliminowało). Sprawia to, że najprawdopodobniej straciłem 5 lat na studiowanie dziedziny, w której na pewno już nie będę pracował (chociaż nigdy nie należy mówić nigdy, nikt nie wie co przyniesie los). W aspekcie fizycznym, to nie ogranicza mnie w niczym. Dochodzi tylko aspekt wizualny, jak wiemy podczas wysiłku wzrost bilirubiny sprawia, że człowiek staje się jaśniejszy - żółty (ale to jest nic).
  14. Witajcie, mam 26 lat na karku i chciałbym wam opowiedzieć, jak przegrałem swoje dotychczasowe życie (dosłownie i w przenośni). Na początek krótki rys historyczny. Pochodzę ze zwykłej polskiej rodziny, w której to rodzice zawsze zarabiali najniższą krajową. Nigdy głodny ani brudny nie chodziłem, ale luksusów w domu nie było. Nigdy nie miałem fajnych rzeczy, którymi mógłbym się pochwalić przed kolegami lub koleżankami. Mój status społeczny od zawsze był niski, więc nigdy nie zapraszano mnie na cokolwiek, ani ja nie inicjowałem żadnych spotkań, bo nie miałem nic do zaoferowania. Co gorsze, mam wrodzony wstręt do alkoholu, od samego zapachu (trunku lub osoby, która go spożyła) robi mi się niedobrze, więc nigdy nawet nie piłem piwa ani wódki (co może i dobrze się stało, bo niedawno przez przypadek zdiagnozowano u mnie zespół Gilberta. Gdyby nie podświadome (?) reakcje organizmu pewnie już bym miał problemy z wątrobą). Kolejną kwestią, jest to, że nie znoszę zapachu papierosów. Nie jestem w stanie przebywać w towarzystwie osób palących, szczególnie ,,face to face", gdy palacz chucha ci prosto w twarz. Mój wygląd? No trochę słaby, chociaż ja się sobie zawsze podobałem ale na każdym zdjęciu wychodzę okropnie, czy to grupowym, czy też do dokumentu (krzywy nos, jedna powieka jakby niżej). Zawsze przekręcałem to w żart, że ,,aparaciarz był słaby". Na dodatek zawsze nosiłem okulary, które nigdy nie dodawały mi uroku (chociaż nawet fajne były - sam wybierałem). Jeżeli ktoś nosi okulary, to niech wie, że po laserowej korekcji wzroku dostaje się +100 do pewności siebie i zupełnie inny wygląd. Niepijący, niepalący, niećpający, słabo wyglądający ale grzeczny biedak. No to już chyba wszyscy widzimy, że duszą towarzystwa nie jestem. Co takiemu człowiekowi pozostaje? Oczywiście samorozwój! Taa... Od dziecka moja mama motywowała mnie do nauki poprzez słowne porównywanie do innych dzieci, szczególnie do sąsiadki, która non stop ,,kuła". Strasznie to na mnie wpłynęło, bo nie docierało to do mojej mamy, że ja nie jestem tą dziewczyną. Bardzo mnie złościła takimi porównywaniami ale, że w miarę zdolny był ze mnie chłopak to byłem w stanie mieć te 4+ i wyżej (na wszystkich szczeblach edukacji). Niestety brak docenienia moich wysiłków (uzyskania dobrych ocen) sprawił, że stłamszona została u mnie chęć samorozwoju ponad wymagany poziom wiedzy. Odskocznię od samotności i braku docenienia w realnym życiu znalazłem w internecie, a dokładnie w grach online z wieloma graczami. Trwało to mniej więcej od 2009 do 2016 roku. Straciłem w ten sposób 6000h życia tylko na graniu. Czyli 250 dni grania po 24h (a musimy jeszcze dodać do tego czas spędzony na forach). Czy żałuję, straty tego czasu? Tak i Nie. Tak, bo gdybym poświęcił ten czas na coś innego byłbym już prawdziwym specjalistą w jakiejś dziedzinie (może wirtuozem gry na gitarze, której nigdy nie miałem?). Nie, ponieważ ten czas dostarczył mi wielu momentów szczęścia, którego nie miałem (niczym narkotyk), ale nie polecam takiego spędzania wolnych chwil. Mi się udało z tego wyrwać, ale lepiej jest spędzać czas w inny sposób (Polak mądry po szkodzie). Oczywiście w między czasie, gdy grałem, to także studiowałem nadal utrzymując poziom 4+;5 (i nadal nie mając żadnego życia towarzyskiego - jakby ktoś chciał wiedzieć, jak to jest niemieć, żadnego kontaktu z dziewczyną przez 26 lat życia to wam opowiem*). Niestety kierunek studiów wybrałem nie przyszłościowy lecz interesujący dla mnie (typowe studia humanistyczne o bezpieczeństwie) i będący dodatkowym atutem do służby w służbach mundurowych (jak wiemy za mundurem panny sznurem, oraz pozycja społeczna idzie w górę). Co ciekawe nawet udało mi się dostać do Policji z drugim najlepszym wynikiem na liście. Niestety na szkoleniu podstawowym doznałem kontuzji i musiałem podjąć męską decyzję o rezygnacji (co w moim odczuciu zdrowotnym było bardzo dobrą decyzją, bo do dzisiaj mam jeszcze pewne lekkie problemy, a tam doprowadziłbym się do jeszcze gorszego stanu). Cóż, moja wymarzona ścieżka rozwoju została przekreślona przez kontuzję i przez wspomniany wcześniej zespół Gilberta, który eliminuje od przyjęcia do wszystkich służb mundurowych w Polsce (o dziwo miałem szczęście, że na mojej komisji lekarskiej do Policji nie badali poziomu bilirubiny, a o tej wadzie genetycznej dowiedziałem się, jak sam sobie prywatne badania krwi zrobiłem miesiąc przed komisją)! Dyplom ukończenia studiów wyższych, to mogę sobie teraz nad toaletą powiesić, bo tylko tyle jest wart, albo w biurze, gdzie za minimalną krajową mogą mnie zatrudnić... Obecnie znowu jestem gołodupcem, bo większość posiadanych aktywów pieniężnych zainwestowałem w swój rozwój osobisty (kursy specjalistyczne w celu zdobycia dodatkowych uprawnień), aby móc podjąć pracę (jak patrzę po ogłoszeniach) przynajmniej za te 4k netto. Podsumowując, to całe swoje dotychczasowe życie spędziłem w samotności, a najważniejsze momenty w życiu młodego człowieka przeleciały mi przez palce, bądź też ominęły mnie bokiem. W sumie, to ten post jest skierowany do osób, którym także nie wiedzie się w życiu osobistym, jak widzicie nie jesteście sami. Ja ogólnie rzecz ujmując chociaż jestem goły i wesoły, to w całkowitym rozrachunku jestem szczęśliwy z życia i wierzę, że z każdym dniem będzie jeszcze lepiej, tylko muszę na to zapracować, bo niestety nikt mi tego nie da. *Kilka wątków pozostawię do dyskusji na inny dzień.
  15. Gołodupiec

    Chylę czoła!

    Bardzo dziękuję za ciepłe przyjęcie. Och ile to bym dał, aby to były tylko ,,jaja". Niestety ale to dotychczasowe życie zrobiło sobie jaja ze mnie. Zgadzam się, że mentalnie jestem stary i biedny, a może i nawet gorzej. Jak by nie było, 26 lat na karku to już (średnio licząc) 1/3 życia za mną, a ja nadal jestem gołodupcem we wszystkich sferach życia. Ostatnie osiem lat przeleciało mi przez palce i powstała pustka, której już nie wypełnię. Teraz wchodzę w kolejny etap w życiu, który albo zapewni mi możliwość ustabilizowania się, albo znowu dostanę kopa od losu i powrócę do punktu wyjścia (a sensownego planu C, jak na razie nie mam).
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.