Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

PanG

Użytkownik
  • Content Count

    60
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

52 Świetna

About PanG

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. PanR powiadasz? Pozdro
  2. PanG

    Życie BEZ kobiety

    @bry Ktoś tu wcześniej pisał, że życie bez seksu jest jak piwo bez alkoholu i takie tam. Ja po swoich i nie tylko swoich doświadczeniach śmiało mogę Ci powiedzieć, że nic tak nie otwiera i nie popycha rozwojowo do przodu jak życie bez uzależnień. Poza tym, facet który żyć bez spuszczania z krzyża nie może to piz^a nie facet
  3. No co no. Strułeś się :-) A że w adaptacji, to i glukoza była zapewne b.nisko i organizm obciążony ponad normę. Patryk z "Pod Mikroskopem" opisywał w jakimś swoim filmie zjawisko metabolizmu nadmiaru alko w kontekście keto i opty. Polukaj i jak znajdziesz, to wrzuć dla potomnych 😉
  4. Da się i to przy udziale owoców. Pól awokado/pierwsze 24h wychodzenia robi robotę. Potem już tylko "jeździć, obserwować" 😉
  5. PanG

    600cm3 na start?

    Im więcej garów, tym gładsza praca, mniej narowisty charakter. Obecnie mam singla i V2. Przerabiałem boksery, R4 i V4. Moje wnioski są proste - na początek przygody brałbym spokojną dwójkę lub czwórkę nieważne w jakiej konfiguracji, R, V, czy B. Ważne, by nie był to wyżyłowany sport, tylko coś, oddającego większość momentu obrotowego w raczej średnim pasmie.
  6. Brawo brawo. Progresuj do przełomu kwasiczego. U mnie przy pierwszym głodzie (10 dniowym) pojawił się w okolicach piątego dnia. Potem samopoczucie było takie, jakbym sobie conajmniej kroplówkę z amfą zaaplikował
  7. Hola hola. 6k to górna granica w większości województw. Żeby zrobić C+E trzeba najpierw zrobić C. Żeby zrobić C trzeba pyknąć najpierw kwalifikację wstępną przyśpieszoną (140h kursu + test przed komisją z urzędu) + teorię w WORD-zie. Potem praktyka i egzamin na C. Kolejny krok to praktyka i egzamin C+E. Trochę biurokracji, a kwalifikacja wstępna to zmuła straszna, ale uprawnienia cenne. BTW - transport to 6,5% PKB
  8. A ja Ci polecę książkę: https://www.empik.com/spij-dobrze-littlehales-nick,p1137389459,ksiazka-p Mi dużo rozjaśniła nie tylko odnośnie doboru podstawy do spania, ale również (a może przede wszystkim) w kwestii higieny snu.
  9. Antyoksydanty, czy odtruwanie? Jeśli chcesz zmniejszyć stres oksydacyjny w organizmie, stosuj antyoksydanty. Najsilniejszym jest zdaje się likopen. Co do odtruwania, to nie używaj trucizn, a będzie spoko, organizm sam się wyreguluje :-) Ktoś tu polecał jedzenie owoców. W małej ilości spoko. Pamiętaj, że cukier też jest trucizną! Głodówki? Jestem totalnym zwolennikiem. Moja pierwsza głodówka trwała 10 dni, ale co po niej zrozumiałem i osiągnąłem to moje. Żadne cudowne wyciągi z kutasa nie zrobią tego, co potrafi głodówkowa endogeneza. A jeśli temat Cię zainteresuje, sięgnij po publikacje Małachowa o głodówkach :-)
  10. Przepracowałem prawie 400h na terapii grupowej i kilkadziesiąt na indywidualnej. To dość złożony temat, na który nie wystarczy poświęcić 10, czy 20h, żeby sobie pomóc, czy znaleźć szkic drogi ku zdrowieniu. Teraz jest dobrze, ale wtedy... Przed terapią na klatę cisnąłem stówkę. W trakcie - 70 sprawiało nie lada wysiłek. Doszły bóle kręgosłupa i jakieś pierdoły, które sprawiały, że czułem się jak 75 letni dziad. Że tak to ujmę - łeb dostał po dupie. Uważam, że warto, jeśli ma się w sobie wolę walki i umiejętność (to b.trudne) oddania kontroli.
  11. Proponuję zrobić listę obecności. Zacznę. 1. PanG 2...
  12. U, fajny temat Ja bym robił tak: 1 dzień: jajka. 10 szt na surowo. Do japy lub po zblendowaniu 2 dzień: głodówka na wodzie, czyli 4,50 w kieszeni. 3 dzień: Szaleństwo za 9,50+WITAMINKI, czyli: Blender + 10 jajek + garść orzeszków ziemnych + pól kostki smalcu + kilka pomidorów w oleju. Do tegoż wykwintnego smothie schrupać 1/3 surowego brokuła. 4 dzień: Głodóweczka na wodzie (+4,50 zaoszczędzone) 5 dzień: 300g podrobów typu wątróbka (+pieczarki, cebula) na około 100g smalcu (dalej z 5 zeta do przodu) 6 dzień: ser, masło, koncentrat pomidorowy (dobry antyoksydant), rukola. Na deser - 10szt orzechów brazyliskich lub pekan (około 50zł/kg, więc bierem z 200g) 7 dzień: Podkurwiamy tarczcę i żremy zakupione wczoraj orzechy, popijając wodą.
  13. Traska motocyklem. Niewiele, bo ponad 100km, ale podlaskie drogi, zapach łąk, krajobrazy, dudnienie z wydechów i zostawiany za sobą ciężar ludzkiej ułomności sprawiają, że...tak jakby lżej na serduchu :-)
  14. Cóż, stało się. Dziś spotkaliśmy się na "poważnej" rozmowie, na której to mój ex-wspólnik oznajmił mi, że pozbywa się mnie, czyli - cytuję - "głazu, który go do dołu ciągnął". Najbardziej w uszy rzuciła mi się manipulacja wydarzeniami, mająca na celu zrobienie z siebie ofiary moich zaniedbań. Nie chciało mi się słuchać tego pierd#lenia, racjonalizowania i ubierania świństwa we wzniosłe słowa. Usłyszał ode mnie dość szybko, czym dla mnie jest jego postawa. Bez emocji. Na zimno. Był przygotowany na tę dyskusję. Wprost sugerował mi to, że kwestie podatkowe były moimi pomysłami. Myślę, że rozmowa była nagrywana. Co mnie totalnie zgięło - facet postawił się w roli dobrego rycerza i spowiednika "kobiet, które przeze mnie cierpiały". WTF??! Mam nadzieję, że nie ukrywa się tu na forumie pod nickiem dempsey, starając się, po przeczytaniu mojego pierwszego posta w tym temacie, wmówić światu, że zdradziłem swoją kobietę z tą małolatą. Ja w kwestii powyższej jestem w 100% czysty. Nie zdradziłem. Dużo mi tłumaczył o tym, że ten mój wyskok z 8nastką sprzed 4 lat powinien już wtedy zakończyć wspólną współpracę, Patrząc mi w oczy, koleś zaczął mnie UMORALNIAĆ. Zaczął mnie umoralniać koleś, który ruchał koleżankę swojej, wtedy, narzeczonej ("dobrze zakonserwowaną czterdziechę") na parę miechów przed swoim ślubem. Kurwa! Skomentowałem jedynie prosty fakt dotyczący mojego ówczesnego opuszczenia tej nieformalnej spółki. "Jakbym wtedy odszedł, splajtowałbyś". Przyznał mi rację. Zdziwko. Pousuwał mnie z firmowych kont na gmailu, fejsie (strona firmy, fanpage). Sms od googla z informacją, że zostałem "usunięty", zabolał. Zabolałby mniej, jakbym nie ja był wymienionych twórcą. W najbliższą środę mam się spotkać, by zabrać swój sprzęt i rozliczyć się z kasy. Ostatnia wypłata, kurrr mać... Zastanawia mnie jedno. Otóż w 2015 remont pomieszczeń w nowym lokalu pochłonął mnóstwo gotówki. Z własnego portfela wyłożyłem tyle, ile było trzeba. Jak rozumiem, stracone? Nie mam w zwyczaju tak na gorąco, wybaczcie. Dziś mi się znowu troszkę "ulało". Idę spać, bo się przez te jebane biznesy znowu godzinowo porozregulowywalem. Kolorowych
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.