Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

2esk

Użytkownik
  • Content Count

    10
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

9 Neutralna

About 2esk

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Żyję dla siebie, ale jestem bardzo wrażliwy na kwestie "mojej kariery w Polsce" Skończyłem kilka kierunków i wszyscy myśleli że zostane prezesem orlenu, a wyjechałem na wózek widlowy, bo już nie mogłem wytrzymać pracy z ludźmi w biurze. Więcej kultury maja ludzie na produkcji niż białe kołnierzyki
  2. Studia z zakresu zarządzania produkcją, trochę pracowałem w zawodzie, ale okazało się, że nie nadaje się do pracy z ludźmi. Najlepiej mi jak jestem w pracy sam. Wyjazd z miasta planuje, będę szukał pracy w budowlance "w delegacji"
  3. Witajcie bracia, muszę wysrać gdzieś to co mi siedzi w głowie od kilku dni. Zdecydowałem się zjechać z Holandii po 7 latach. Nikt mi nie wierzy, że dam radę żyć w Polsce. Pokazałem też znajomym kilka razy, że się nie mylili bo takich zjazdów miałem co najmniej dwa, ale TYM razem musi mi się udać. Ogólnie nie mogę mieszkać w nl ponieważ ostatni rok był bardzo ciężki. Brałem lewe zasiłki ( przebywałem w Polsce w czasie kiedy miałem być w nl i doszli do tego ), urząd pracy założył mi sprawę, chcieli mi zasądzić 25000 euro ( 2 zasiłki: 3500e oraz 5000e plus kary 7500e do każdego) poszedłem na ugodę i podpisałem papier że zrzekam się prawa do zasiłku na całe życie i oddaje 5000e. Ogólnie była wielka haja z tym w holandii. Darujcie sobie komentarze że jestem pasożytem i takie tam bo nie znacie tych realiów. Każdy chce raz w życiu zrobić "skok na kasę" i myślałem że mi się uda, ale nie udało. Prawdziwe przekręty robią białe kołnierzyki w EU. Cała ta sytuacji rozwaliła mnie psychicznie i brałem leki. W ostatniej chwili zgodzili się na 5000e bo się przyznałem bez bicia. Czuję się trochę jak przestępca i dlatego muszę wrócić do Polski i zrobić coś z swoim życiem. Jestem zablokowany w holenderskim systemie socjalnym. Tu zaczyna się kolejny problem bo najlepszy kumpel zrobił karierę jako programista i chwali się że zarabia 8000zł brutto i cały czas to podkreśla. Kilka razy jak przyjeżdżałem na wakacje do polski to dialog z nim był taki: siema co robisz? bo ja zarabiam 6000 zł netto, pewnie tyle co ty w Holandii?. Drugi dialog: Powiedz ile masz oszczędności bo ja i tak zarabiam więcej od ciebie. To są autentyki. Ogólnie wszyscy w Polsce będą mnie dojeżdżać, że im się lepiej powodzi. A Tu zaczyna się kolejny... moja mama. Alergicznie reaguje na to że chciałem zrobić prawko na ciężarówkę (już robię), wspominałem też o wszystkich maszynach budowlanych ( koparki, walce, równiarki, pompy do betonu) ale od razu mnie gasi, że po co będe wydawał pieniądze i się stresował na egzaminach, lepiej bym łazienkę zrobił za 15000 zł jak nie mam na co pieniędzy wydawać. Mama jest starej daty i ogólnie bardzo mi wyrzuca, że często zmieniałem pracę jak mieszkałem w Polsce, a kiedyś "za komuny to człowiek siedział w zakładzie pracy do emerytury". Podczas moich powrotów do PL raz dla jaj poszedłem do pracy w której pakowałem prześcieradła, bo nie chciałem siedzieć w domu do czasu odnalezienia lepszej pracy i zrezygnowałem po tygodniu i mama się popłakała że znów zmieniam pracę. Żadnej przyszłości tam sobie nie planowałem, bo skończyłem kilka kierunku studiów. Ale mama tego nie rozumie i mnie dojeżdża psychicznie żebym robił za minimalną krajową, ale już nie wyjeżdżał. Rozumiecie bracia? z jednej strony koleżka "cześć, co u ciebie bo ja zarabiam 8000" a z drugiej strony mama: pracuj w pracy typu pakowanie prześcieradeł, ale siedź w Polsce. Jestem w ogniu krzyżowym Moje rozwiązanie na tą chwilę to nie mówić nikomu, że wróciłem do czasu znalezienia lepszej roboty, a mamie nie mówić że robię kursy na koparki, a jak się zapyta gdzie wychodzę to powiem że nie muszę się tłumaczyć bo jestem dorosły Nie mam poparcia z żadnej strony, a każdy będzie chciał mnie dojechać żeby sobie ponieść ego. Jestem wnerwiony, wracam do Polski jak na wojnę. Może pójdę do psychiatry po leki, żeby przeżyć te najtrudniejsze pierwsze miesiące w PL...
  4. Przecież wiara nie zabrania poszukiwań partnera życiowego i przebierania w znajomościach
  5. @tytuschrypus No w sumie można by to tak podsumować, daje jej duży kredyt zaufania ze względu na wiarę i charytatywność. Przecież nie może być zła:) ( trochę sam z siebie się podśmiewam:)
  6. W takim razie opiszę pokrótce jej sytuacje na tyle na ile znam: niewiasta mieszka na wiosce z rodzicami, codziennie dojeżdza własnym autem do pracy biurowej. Jest tam jakąś tam asystentką ds. biurowych, zarabia może 2500. Udziela się charytatywnie w różnych fundacjach. Nie wiem co robią jej rodzice, ale patologia to chyba nie jest bo oboje pracują, ojciec ma swoje auto. Na ostatnim spotkaniu powiedziała że była chyba na 50 randkach, ale speed datów nie liczy:) Nie znam jej zainteresowań, mówiła że życie zawodowe nie jest dla niej aż tak ważne, i mogłaby siędzieć w domu i wychowywać dziecko.
  7. Dziękuję wszystkim, za to że wylewacie mi kubeł zimnej wody na głowę... aż łezka mi się w oku zakręciła:)
  8. Trochę się teraz wkręciłem, bo ona chce sobie kupić nowe auto i i podsyłem jej "samoistnie" jakieś fajne oferty. Haczyk połknięty, dostarczam usługę wyszukiwania samochodu..., kurcze muszę się ogarnąć...
  9. Witajcie, moja sytuacja wygląda tak: Ja 34 lata, pracuje w holandii na wózku, udało mi się odłożyć na kawalerkę w Pl. W połowie roku planuje wrócić na stałe do PL. Poznałem jakiś czas temu dziewczynę na grupie modlitewnej. Jestem praktykującym katolikiem i ona też. Wiem co myślicie o kościele katolickim, ale darujmy to sobie. Ogólnie udało mi się pare razy z nią spotkać, ale kiedy chciałem kolejny raz ją zaprosić gdzieś to usłyszałem że: "nic z tego nie będzie". Przebolałem, zapomiałem. Było to około rok temu. Co jakiś czas owa niewiasta lubi mi się przypomnieć na fb. "Cześć co słychać, kiedy wracasz do PL, jak tam? kupiłeś już mieszkanie?" Ja sam do niej nie piszę bo nie jestem natrętem. Nie naczy nie. Z tydzień temu do mnie też napisała w takiej konwencji. Duch białego rycerza mnie dopadł i zaprosiłem ją do restauracji. Rozmowa była schematyczna - kiedy wracasz, czy kupujesz mieszkanię, co będziesz robił po powrocie. Zeszło też na kobiety, które moim zdaniem ( co uświadomiły mi też audycję guru ) mają nieco roszczeniową postawę i chciałyby przyjść na "gotowca" bez wspólnego dorabiania się. Jej odpowiedz była w stylu "takie jest życie". Tutaj jest mój dylemat. Sarenka ma około 30 lat, jest fajna, szczupła, ładna, zadbana i moglibyśmy razem chodzić do kościoła, co jest dla mnie ważne ( jeszcze raz... darujcie sobie komentarze w tym temacie... ), ale jednoczeście czuję, że wszedłbym w schemat providera usług, pieniędzy i realizacji cudzych marzeń. Denerwuje mnie również to ,że raz mnie odcina od siebie, a pewnie jak jej nie wyjdzie z jakimś gachem to pisze do mnie i "wrzuca mnie na swoją orbitę" oczywiście ja łapię tą przynętę. Doszedłem do wniosku, że jedynym sposobem na zrobienie z niej swojej dziewczyny jest kupno mieszkania, w którym ona będzie mogła mieć "bazę", ale czy tak powinno być? Chyba powinniśmy mieć wspólne marzenia, plany, poznawać swoje osobowości... a nie stawiać warunki mieszkaniowe na start. Muszę dokonać mentalnego wyboru: Czy mieć szansę na związek i być białym rycerzem, czy wciąż być samotnym... Chciałbym jeszcze poprosić o analizę mojego pomysłu na życie w PL po powrocie. Robię sobie teraz prawo jazdy na ciężarówki. Nie chcę być kierowcą "Tir-a" czy jeździć po Polsce z paletami i spać w budzie. Interesuje mnie praca na wywrotce, betoniarce i pompie do betonu. Ogólnie branża budowlana i żwirownie. Chcę być codziennie w domu, mam hobby, zainteresowania, które chce realizować, chodzę na siłkę. Do tego chcę zrobić papiery na wszystkie koparki, ładowarki, kop-ład, walce, spychacze, hds i może żuraw samojezdny. Co o tym myślicie?
  10. Siemano, mam na imię Jacek. "Radia" słucham od około roku. Z częścią poglądów się zgadzam, z częścią nie, ale uważam warto czerpać wiedzę od bardziej życiowo doświadczonych ludzi, żeby ograniczyć własne błędy. Pozdrawiam !
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.