Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Songohan

Użytkownik
  • Content Count

    66
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

24 Świetna

About Songohan

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Wiecie co , może faktycznie temat niepotrzebnie zacząłem. Chciałem się zwyczajnie wygadać, bo się pier*Oli. Ten tv to tylko mały epizod z całości, faktycznie drobnostka. Gdyby w innych kwestiach było ok, to bym pewnie wywalił na to jaja i nie podchodził do tego tak emocjonalnie i nie analizował to tego stopnia. Sorry panowie. Temat do zamknięcia .
  2. Mniej więcej tak jest. Seksu zero. Żyjemy obok siebie. Tv to tylko jeden z epizodów . Dlatego mnie to wkurza. Taki mam plan. Jak się nie uda tu, to na pewno inna okazja będzie . A na pewno ja będę czuł się lepiej , zdrowiej i pewniejszy siebie. Nie czepiam się. Zwracam tylko uwagę , że jest późno i i tak nic nie obejrzy bo zaśnie. Rozumiem chęć odpoczynku przed tv i bezmyślnego klikania w kolejne kanały , jako ucieczkę od codziennego stresu. Każdy tego potrzebuje , ale nie codziennie ... Znam inne metody na rozładowywanie napięcia, a nie tylko magiczna skrzynka . Odpowiadając na twoje pytanie , nie rośnie jej jazdy za to. Wszystko w pełnym spokoju.
  3. Mi sie wydaje to ona mnie unika i tv to tylko wymówka . Gdybym nie miał dzieciaków , które oglądają czasem bajki , to bym "niechcący" rzucił krzesłem w te czarne pudło... Ciekawe jaka wtedy byłaby wymówka . Albo za bardzo wnikam i się przejmuje. Jednak dziwne dla mnie jest , że małżeństwo po 30 tce śpi oddzielnie , jak stare emeryty ...
  4. Cześć. Moja żona dzień w dzień zasypia przed tv. Wkurza mnie to niemiłosiernie, bo od tego jest sypialnia. Rozmawiałem już o tym wielokrotnie i zawsze słyszałem wytłumaczenie ... No bo zasnęłam. Nie będę jej przecież na siłę ciągnął do sypialni , to jest żałosne. Czy wy też macie ten problem ? Lub czy sobie jakoś poradziliście z tym ?
  5. Mam do Ciebie pytanie, czy w obecnych czasach, gdzie rozwija się AI, systemy NoCode warto zaczynać ścieżkę programowania ? Wiele ludzi mówi, że za 5-8 lat maszyny same będą pisały serwisy internetowe itp. Ostatnio zastanawiam się czy nie lepiej zacząć studiować systemy NoCode, cloud computing i tematy pokrewne i odpuścić sobie programowanie lub zacząć naukę Pythona - w końcu dużo AI jest na nim postawione. Sam programowałem kiedyś w C#. Teraz chcę rzucić aktualną robotę, gdzie jestem adminem i myślę nad kierunkiem, który byłby najbardziej optymalny w perspektywie zmian IT w najbliższych latach. Dzięki za feedback.
  6. Dzięki stary za wiadomość. Widzę, że jesteś ostro ogarniętym gościem. Chłodna analiza to podstawa. Nie chcę Wam tu skamlec , ale u mnie jest nadal chujnia. Czuje jak staczamy się psychicznie po równi pochyłej. Generalnie już podjąłem decyzję o wizycie u psychiatry , bo mi łeb rozsadza. Myślę , że nigdy nie odważę się na takie rozmowy z teściami , zaszczekaliby mnie. Najlepsze w tym wszystkim jest to , że ja czuję się słaby psychicznie , a żona z jej rodzina robią że mnie tyrana i gbura. Faktem jest , że potrafią mnie sprowokować to wybuchu. A potem skwitować pytaniem , dlaczego ja się denerwuje i jestem taki niemiły , gburowaty... Możesz odezwać się na priv , mam parę pytań w tej kwestii i nie chce tu spamować . Dzięki
  7. Ciężka i stresująca. Ostatnio miałem dyskusje ze znajomym i strasznie emocjonalnie mnie to wzięło. Przez kilka kolejnych dni Pan analiza mnie męczył. Co bym nie napisał, zawsze będzie kontra i tak do śmierci. Odpuściłem wtedy , bo zmierzało to w linii prostej do awantury . A teraz męczy mnie, że znowu nie powiedziałem co myślę i że stchórzyłem. I znowu wewnętrznie mam mega napięcie z tego powodu plus , nawet z odczuciami somatycznymi . A gość po drugiej stronie debaty na wyje*abe. Nawet gdy nie ma racji , to ma to gdzieś. Chciałbym mieć taką cechę charakterystyczną . :/ Często mam wrażenie, że dyskusja jest to jakby rodzaj walki , kto wygra , kto komu bardziej dowali. Merytoryki brak. Olač czasem warto , ale żeby potem nie męczyły te emocje , że stchórzył em, że nie miałem racji , że ktoś jest lepszy. To strasznie długo potem trzyma. Tak jak w tym przypadku, gdy odpuściłem kłótnie. Powinienem być dumny , bo jestem mądrzejszy , ustąpiłem. Ale nie , w środku to się cały czas mieli ...
  8. Znam to doskonale. Masz prawo bronić swoich racji, czy swojego zdania. A jak ktoś Ciebie publicznie osądza to masz prawo mu odpalić, żeby spier*****. Niby też to rozumiem, ale potem przychodzi (prawie zawsze) kac moralny, że może za ostro powiedziałem , że może nie mam racji, że byłem nie miły, że ktoś jest przeze mnie smutny. Generalnie prawie za każdym razem przychodzi Pan "Analiza" i męczy, każe się zastanawiać i oceniać swoje postępowanie. Dzieciństwo ma wielki wpływ na to. Ale też nie można wiecznie żyć tym i tłumaczyć się , że to wina ojca/matki. Ok , oni mieli swoje problemy i nie poradzili sobie z naszym wychowaniem i przelali to na nas. Ale też żyli w innych czasach, gdzie pójście do psychologa uważało się za bycie wariatem, gdzie nie było takich forum jak to tutaj, gdzie można by się wygadać, czy poradzić. Trzeba zaakceptować przeszłość, wybaczyć starym i starać się zmienić, żeby nie zmarnować kolejnego pokolenia. Wiem, że to co wyżej napisałem, to łatwo napisać. Wiem to z autopsji, bo sam się z tym borykam i nie potrafię często wyrazić swojego zdania w obawie o to, by się przypadkiem nie pokłócić, czy zrobić komuś przykrości bo potem będzie męczył mnie moralniak... Dochodzi nawet do tego, że w aktualnym czasie boje się rozmowy o wyborach, nawet niechętnie mówię na kogo będę głosował, bo wywiąże się nie daj Boże rozmowa/awantura i skończy się jak zawsze pyskówką. A tak na prawdę powinienem mieć wyje*ane i mówić co myślę, bo jestem wolnym człowiekiem. Zagmatwane to wszystko i tak jak ktoś tutaj pisał... pewnie nie będziemy naturalni już do śmierci. To jest tak wryte w banie, że nie idzie tego wyprać. Przynajmniej ja nie jestem w stanie, mimo wielu terapii. Terapie miałeś w u siebie w mieście, czy może jakieś online ? Szukam jakiegoś dobrego terapeuty, który w końcu pomoże mi przestawić w bani co nie co i poukładać te rozje*ane puzzle. Niestety u mnie w mieście nie ma takich ludzi. Może ktoś poleci dobrego terapeutę online , najlepiej od behawioralno-poznawczej ? Co w ogóle sądzicie o terapii online ? Ostatnio przez koronę odbywam terapie przez telefon i powiem szczerze, że dla mnie to nie to samo co być na miejscu w gabinecie. Brakuje mi tej relacji face to face z terapeutą.
  9. Cześć. Możesz przesłać mi priv z linkiem , nie mogę znaleźć tego wątku , o którym piszesz. Będę wdzięczny. Dzięki Dobra chyba mam.
  10. Z emocjami problem mam taki, że one najsilniej na mnie działają po wystąpieniu jakichś zapalnych dla mnie akcji. Najlepszym działaniem dla mnie na emocje jest jazda na rowerze, długi spacer, wygadanie się komuś. Ale jest to trudne w realizacji , bo bym musiał w ciągu dnia wszystko rzucać , codzienne obowiązki i uciekać na rower. Wygadać też nie zawsze chce za każdym razem , bo raz że mam 3 zaufanych ludzi , a dwa nie chce im beczeć w kajet co chwila , bo mogą się tym zmęczyć i mieć mnie dość. Każdy ma jakiś limit. Terapeutka jest też osoba do której wylewam wszystkie swoje żale i taka też pełni częściowo funkcję i to mi pomaga, bo schodzą emocje. Generalnie wszystkie powyższe metody działają , ale nie są dostępne od ręki. A jak jest jakaś akcja , która działa na mnie w danym momencie , to mogę to tylko stłumić , a jak jest za dużo do jest erupcja wulkanu emocji (na szczęście zdarza się to w minimalnym stopniu) Jakie Ty masz metody na to ? Wiem że forum to opinie wielu ludzi. Ale tu też jak się wyglądam , to jest mi jakoś źle. Forum to taki trochę drugi terapeuta też jak czytam opinie innych , czy historię innych to widzę że nie jestem sam z problemem oraz że ludzie sobie poradzili i to mnie podbudowuje i pomaga. Staram się odrzucac myśli obwiniające mnie, uczę się tego. Dlaczego mam zostawić terapeutów ? Jest mi to potrzebne. Ja tego potrzebuje , czuje to. Wiem , że tutaj jedynym to wszystko zaszło już bardzo daleko i rozwód jest pewnie jedynym rozwiązaniem. Ale na dziś , na ten moment nie jestem nadal na siłach (wiem , że pół roku temu było tak samo 😕 ) . Nie potrafię . Gdy sobie pomyślę, że moje dzieci będą żyły w gorszych warunkach niż mają teraz a mają dobre , ponad przeciętne warunki życia , to serce mi się kroi. Po rozwodzie nie będzie ich stać na wyjazd na wakacje, na pewne przyjemności , na jakieś dziecięce swawole. Oczywiście po rozwodzie , jak mi szanowna żona nie zabierze wszystkiego , nie będę żałował na atrakcje dla dzieciaków , ale też ex złotówki nie dam więcej niż będę musiał. Gdyby doszło to rozwodu to dla mnie ex będzie zamknięta księga, na którą nie będę chciał patrzecz a jeżeli będę musiał to z obrzydzeniem! Aczkolwiek jeżeli będę chciał mieć kontakt z dziećmi to będę musiał zagryzać zęby i z nią się kontaktować. Kuw*a te życie jest pojebane i pasmo porażek. Wyżale się tu Wam , że mam dość wszystkiego , tego jebanego życia. A na dokładkę nakryłem żonę na kłamstwie , niby drobne kłamstwo, ale z premedytacją , bo prosto w oczy. Tylko ona nie wiedziała, że ja wiem że to kłamstwo. Zastanawiam się jak się odegrać , żeby się nie wydało (i moje źródło) , że znam prawdę.
  11. Niestety sam sobie te pole minowe urozmaicam. Kilka dni temu , miałem chyba epizod z tym autopilotem. Oczywiście alkohol był idealnym wsparciem tego zajścia. Ogólnie zachowałem się paskudnie w stosunku do żony , potraktowałem jak przedmiot i jeszcze zwyzywałem. Pierwszy raz mi się zdarzyło , że tak potrafiłem do niej powiedzieć , właściwie wykląć od najgorszych. Jestem kur*a kłębkiem nerwów, życie mi się pierdo*i i jeszcze dokładam atrakcji. Fakt, że wizja rozwodu mnie bardzo stresuje i dokuje , wręcz chyba trzeba powiedzieć wprost , że jestem tchórzem , bo się jego boje. Z alkiem wysokoprocentowym już miałem kiedyś jazdy, ale to było dawno i myślałem że ten czas już minął. Ale widzę, że jednak nadal on nie jest dla mnie, bo tracę panowanie nad sobą. (Nikogo nie pobiłem ) Ogólnie mam teraz wrażenie, że krzywdzę swoją żonę i nie zasługuje na nią. Czuje się podle i jak ostatni skur*iel . Sam ze sobą zaczynam nie wyrabiać. Strasznie mnie cieśnie klata i głowa od stresu, żalu. Myślę, że chyba pora odwiedzić psychiatrę, może mam depresję czy inne gówno. Tylko mam obawy , żeby nie uzależnić się . Najłatwiej jest wziąć leki , które wycisza. Ale jak pojawia się w przyszłości inne problemy to znowu do lekarza ? Przecież tak można całe życie.
  12. Jak nie masz nic do dodania to zwyczajnie zamilcz. Co twój post wnosi do mojego problemu ? Wg mnie dajesz tylko ujście swojemu wybrakowanemu ego . Dzięki. Dlatego właśnie tutaj piszę. Bo ostatnio zastanawiam się na ile terapeutka jest obiektywna. Tzn jaki wpływ na jej ocenę ma to że jest kobietą i naturalnie może bronić kobietę. W wielu aspektach jednak dobrze trafia, poczucie winy, samokatowanie się , destrukcyjna samoocena, wewnętrzny kat itp. wskazuje mi te elementy. Więc też ma dobre diagnozy.
  13. News z ostatniej sesji u terapeutki. Ludzie mówili mi , że boje się żony (jej reakcji , dlatego czasem odpuszczam temat), a ja słyszę od żony że jestem tyranem , że wszystko ma być po mojemu, bo inaczej jest źle. Opinia terapeutki : czasem tak może być, gdy ja obawiając się reakcji podchodzę do rozmowy z większym ładunkiem emocjonalnym (fakt stres czuje) i zaczynam atakować od razu, obawiając się ataku żony. Co wy na to ? Z jednej strony mnie to wkurwiło, a z drugiej strony może coś w tym jest , gdy za bardzo się stresuje. Właściwie każde rozmowa z żoną obarczona jest stresem , bo my nadajemy na różnych falach. Mówię o jakiś ważnych/trudnych tematach , bo pierdolenie o dupie Maryny przychodzi łatwiej.
  14. Później odniosę się do reszty komentarzy . Jednak teraz, na szybko, potrzebuje pochylić się nad tematem terapii. Dlaczego Waszym zdaniem terapia wywołuje większe poczucie winy ? Może po prostu za krótko trwa ? Nigdy na terapii nie usłyszałem, że to ja jestem taki czy śmaki. Opowiadam o swoich przeżyciach , o sytuacjach i emocjach. Babka np wyłapuje jakieś powiedzmy punkty stałe, które pojawiają się często w innych postaciach (nie wiem czy mnie dobrze zrozumiecie ), tak jakby te moje źle zaprogramowane cechy , jak właśnie poczucie winy i później zatrzymujemy się nad tymi punktami . Następnie analiza ich i wgląd w przeszłość . I tam znajdujemy często przyczynę i o tym rozmawiamy . To oczywiście jeden z wielu elementów jakie mają miejsce na terapii. Jeżeli twierdzicie, że terapia mi nie pomaga i powinienem szukać innego terapeuty (to już będzie 3ci ) to powiedzieć mi jak taka terapia z Waszego doświadczenia czy wiedzy powinna wyglądać. ? Powinny być jakieś zadania po terapii do wykonania , np w celu przełamania leków ? Jak to u Was wyglądało?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.