Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

17nataku

Użytkownik
  • Content Count

    30
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

11 Dobra

About 17nataku

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Szczerze odradzam zapełnianie luki po rozstaniu kimś nowym. Sprawisz ból nie tylko sobie ale tej nowej osobie. Najpierw zajmij się sobą, poukładaj sobie w głowie, dojdź do tego dlaczego ten związek się rozpadł, jakie czynniki do tego doprowadziły. Innymi słowy - wyciągnij wnioski. Zajmij się sobą, studiuj forum a z czasem kobiety zaczną się pojawiać same jak będą widziały, że dbasz o siebie i twardo stoisz na nogach. Co do kontaktów i znajomych możesz kogoś poznać na siłowni lub przy innego rodzaju sporcie z ludzmi o podobnych zainteresowaniach.
  2. Teoretycznie. Na ten moment myślę o sobie i chce dokonać apostazji dla siebie. Jednak jeśli okazałoby się, że apostata nie może uczestniczyć w chrzcie własnego dziecka i małżonka musiałaby brać w tym udział sama to zmienia troche sytuacje. Zanim podejme decyzje chce rozważyć różne scenariusze.
  3. Dzięki wszystkim za zainteresowanie i wasze odpowiedzi. Dokładnie tak jak bracia pisali, ja chce to zrobić dla siebie. Nie ważne czy będę musiał się za tym zachodzić i nasłuchać kazań od proboszczy. Bez mojej zgody zostałem zapisany do społeczności religijnej, nadszedł czas że chce z niej wyjść nie robiąc tym nikomu krzywy. Nie chce uczestniczyć w obrzędach religijnych ale z szacunku do bliskich i rodziny czasem trzeba. Nie dla tego, że ktoś Ci mówi, że trzeba tylko dlatego, że sam tak czujesz. Mimo, że chciałbym by moje dziecko bylo jak ja ateistą to nie będę powielał błędów moich rodziców i nie będę nakazywał nic swojemu. Moja partnerka chce by miało chrzest by nie było wykluczane przez rówieśników ze środowiska i społeczności oraz by miałi jakiś start, jeśli z czasem uzna, że to nie jest odpowiednia droga to odejdzie jak tatuś. Ja jako ojciec chciałbym w tym uczestniczyć nie dla kościoła, rodziny czy znajomych lecz dla dziecka i partnerki. Po prostu szukam informacji jak to wygląda, wydaje mi się, że ksiądz nie może Cie wyrzucić. Chyba pozwoli towarzyszyć partnerce bo zmuszając ją do samotnego chrzczenia sami złamali by swoje przykazania. Proszę nie nakręcajcie burzy, tylko jeśli macie jakieś potwierdzone informacje to będę wdzięczny za podesłanie czy pozostawienie linka lub cytatu do odpowiednich źródeł.
  4. Potrafię się zgodzić z faktem, że warto mieć szacunek do plemienia jednak ja nie chce tego robić żeby wszystkim pokazać, że mam ich wierzenia w dupie. Po prostu źle się z tym czuje, to działanie wbrew sobie. Podporządkowanie się. Ja się kościołem brzydzę i nie chce mieć z tym nic wspólnego, lecz patrzac przyszłościowo będę w stanie uszanować przekonania partnerki do ochrzczenia dziecka, które w przyszłości będzie miało takie samo prawo zrezygnować z tego jak ja teraz. Człowiek zaczyna myśleć sam za siebie w pewnym momencie życia i decyduje czy chce iść swoją ścieżką życiową czy przetartym szlakiem plemienia. Ponawiam pytanie, czy wie ktoś jak kościół podchodzi do tematu chrztu w takiej sytuacji?
  5. Witajcie bracia, Od jakiegoś czasu coraz bardziej zastanawiam się nad dokonaniem apostazji. Nie jestem wierzący od dawna. Odmówiłem bycia chrzestnym gdyż zgadzając się robiłbym to wbrew swoim przekonaniom. Jeśli chodzi o ślub kościelny to pozostaje wersja jednostronna ślubu katolika z ateistą i tu apostazja chyba nawet pomaga bo wystarczy oświadczenie, że nie będzie się przeszkadzać drugiej stronie w wychowywaniu dziecka w wierze, a nie trzeba świadków potwierdzających fakt, że ktoś jest niewierzącym bo potwierdzenie takowe kościół ma już w swoich papierach, ekskomunika. Pytanie jednak jak to wygląda względem dziecka. Czy osoba po apostazji może brać udział w chrzcie dziecka? Myślę, że co do komunii to nie ma problemu bo rodzic jest tylko obserwatorem, jednak czy podczas chrztu może być z tym problem? Czy ktoś z tu obecnych bracy ma może doświadczenie w tym temacie i mógłby się wypowiedzieć?
  6. Moje pierwsze spojrzenie na świat poza matrixem było kilka lat temu. Drugi poważny związek, dziewczyna super sztuka z ciała, z patologicznej rodziny ale z potencjałem i ciekawym charakterem. Z białego rycerza stałem się mechanikiem, który chciał ją naprawić i dać lepsze życie. Niestety jest tak, że dzieci z patologicznych rodzin instynktownie szukają tych emocji w życiu dorosłym. Dziewczyna była atencjuszką, doszło nawet do sytuacji kiedy dowiadując się, że nie zdała roku w technikum, próbowała popełnić samobójstwo. Ja wraz z jej przyjaciółką i moim dobrym kumplem, który nie pytając o nic stawił się z piskiem opon pod moją chatą szukaliśmy jej dobrą godzine w różnych miejscach miasta. W końcu powiadomienie sms, że numer jest już aktywny. Dzwonie i dowiaduje się, że siedzi pod mostem. Przyczyna? Brak zainteresowania i próba zwrócenia na siebie uwagi. To jeszcze nie koniec, jako że byłem białym rycerzem i dogadzałem jej, starałem się pomóc wyjść z bagna to byłem za dobry. Jednak finalny test to gdy odmówiłem spontanicznego wypadu do Wrocławia, zrobiła afere że ona potrzebuje takich wypadów itp. Po miesiącu od tej sytuacji dowiedziałem się, że zamiast się uczyć do matury z kumplem pojechali razem do Berlina tak o na kebaba - spontanicznie. Po czasie dowiedziałem się, że od jakiegoś czasu u niego bywała, on ją masował i kto wie co jeszcze. Niedawno kopnęła w dupę też te przyjaciółkę, która wraz ze mną szukała jej przy próbie samobója. Jedyny plus tej relacji jest taki, że teraz jej przyjaciółka jest moją i do tego zobaczyłem jak łatwo kobieta potrafi skoczyć z jednej gałęzi na drugą pod wpływem emocji.
  7. Wracam z małą aktualizacją. Wczoraj doszło do poważniejszej rozmowy, poprosiłem ją żeby wypisała czego ona chce od związku i od partnera w kolejności od najważniejszych, ja zrobiłem to samo. Potem kazałem jej ustosunkować te liste ze mną, czyli które z tych cech pasują do mnie, a które nie. Sam też zwróciłem jej uwagę, czego oczekuje od tej relacji i jakie są moje potrzeby. Skonfrontowaliśmy się i oboje wiedzieliśmy co drugie oczekuje, żeby każdy był zadowolony z tej relacji. Zdrowe nawyki żywieniowe i prace nad sylwetką uplasowałem na trzeciej pozycji. Ze wszystkimi innymi cechami, które mi w niej przeszkadzają nie miała problemu by podjąć nad nimi pracę, jednak z tym nr.3 miała dość duży kłopot. Nie potrafiła zrozumieć dlaczego to dla mnie takie ważne, wyjaśniłem jej że dla niej dużą wagę może mieć zachowanie a dla mnie bardzo ważny jest wygląd. Podkreśliłem to niejednokrotnie i dałem jej do zrozumienia, że jeśli się nie zaangażuje to się rozstaniemy. Dałem jej pole do podjęcia decyzji, albo działa albo się rozstajemy, bo powiedziałem, że to będzie powodowało frustracje i prędzej czy później i tak nas to poróżni. Dodałem też, że chce z nią być ale nie jestem w stanie zaakceptować tego jak się zaniedbuje. Mówiłem o tym, że jeśli nam na sobie zależy to obie strony muszą dawać od siebie tyle samo i się angażować, a jeśli to dla niej za dużo to widocznie jej na mnie nie zależy. Odniosła się do ćwiczeń, że z powodów skórnych ma z tym problem, bo przy wysiłku pot powoduje, że skóra jej czerwienieje i pęka co sprawia ból. Potrafię to zrozumieć, więc zapytałem o dietę. Widać było, że nie chce nic zmieniać i liczyła, że weźmie mnie pod włos shit-testem. Rozpłakała się, mówiła, że zawsze chodzi o wygląd, nie ważne jaka jest z charakteru i jak się stara. Odpowiedziałem, że nie chodzi o wygląd tylko o prace nad sobą i zaangażowanie w relacje. Myślę, że po dłuższej chwili dotarło do niej, że to ten moment, w którym nasz związek może się zakończyć i widziałem w jej oczach strach. O dziwo mi to przyszło dość lekko, myślę że w dużej mierze dzięki temu co wyniosłem z tego forum. Wziąłem sobie do serca fakt, że skoro dziewczyna, nie potrafi się zaangażować by zmienić się w takim aspekcie dla partnera, to jej nie zależy. Więc twardo trzymałem się swojego nie patrząc na jej łzy. Po chwili ciszy zapytała czy jej w tym pomogę, odpowiedziałem że jak najbardziej jeśli tylko będę widział u niej zmianę. Myślę, że w końcu do niej dotarło, że wygląd jest dla mnie bardzo ważny i jeśli nic z tym nie zrobi to będzie koniec. Podejmując wyzwanie pokazała w pewien sposób, że jej zależy pytanie czy będzie to zmiana na długo czy na chwile. Ja wiem tyle że jeśli nie zobaczę konkretnych działań z jej strony to nie będę miał problemów żeby się rozstać. Wyłożyłem karty na stół, ona podjeła decyzje że chce coś zmienić a teraz czas wprowadzić to w życie. Czas pokaże czy rzeczywiście jej zależy
  8. Czyli wypicie piwa, które bym nawarzył. Myślę, że dziecko nauczyło by ją wiele odpowiedzialności, poza tym ma w porządku rodziców, którzy mnie lubią i akceptują więc tu też nie byłoby tragedii. Oczywiście, odwlekam dziecko i ślub ile się da, ale w takiej sytuacji myślę, że dalibyśmy radę. Największym minusem byłby tutaj "pewnik" partnerki. Jak to bracia często mówili, po dziecku w ogóle przestałaby o siebie dbać bo miałaby już mnie na widelcu.
  9. Bardzo zły prognostyk, ja przyjemności nie pokrywam, wręcz odmawiam jej jakiś wydatków bo sam teraz chce zaoszczędzić więcej więc unikam jakiś droższych wyjść. Niestety powoli się to dzieje, wczoraj jej zwróciłem uwagę, że może warto zająć się czymś bardziej produktywnym niż anime i granie na kompie, żeby zrobiła coś więcej w strone kierunku studiów, bo po ich ukończeniu niczym się nie wyróżni w walce o stanowisko. Podałem jej przykład, że z mojej profilowej klasy, w której wszyscy mieli pracować w zawodzie pracuje aktualnie tylko ja i jeden kumpel, bo my jedyni robiliśmy coś więcej poza zajęciami. Jej odpowiedź: Mhm, ok. Myślę, że przeprosiłem za to, że ją zostawiłem i że zwątpiłem w uczucia do niej. Szczerze? Sam już nie wiem. Wydawało mi się wtedy na baletach, że to był ten impuls. Teraz myślę, że mogło to być przywiązanie. Masz racje, frustracja pojawia się coraz częściej, z małych rzeczy. Widzę po sobie, że coraz częściej reaguje negatywnie w stosunku do niej a ona czuje, że coś jest nie tak. Problem w tym, że nie mogę jej wprost powiedzieć o co mi chodzi bo jeśli ona sama nie zacznie się zmieniać to nic się nie zmieni. Chyba, że na chwile na pokaz. Są sytuacje, że odczuwam brak szacunku i wkurwia mnie to niemiłosiernie. Lecz uczę się ile mogę, chłonę wiedzę z forum jak gąbka wodę i mam nadzieję, że da się to naprostować. Oj wyobrażałem sobie to wiele razy i wcześniej był to raczej strach i odrzucenie. Ostatnio bardziej pogodzenie się z losem i dojrzałe podejście do tematu, jednak czy szczęśliwe dla mnie? Tego nie wiem. Wczoraj z tej frustracji wyszła mała kłótnia, byłem jakiś wycofany, ona starała się rozmawiać coś ze mnie wyciągnąć ale ja widząc jak wcina pizze a potem lody w ogóle straciłem ochote na co kolwiek i ewakuowałem się robić ćwiczenia na brzuch. Co to ją odróżnia od moich poprzednich kobiet to mimo, że była zła na mnie, że nie chciałem się nią zbyt interesować itp, to chciała rozmawiać, wyjaśnić, dojść do porozumienia, na które ja ostatnio mam bardziej wyje*ane. Rano wstaje, a tam kanapki do pracy (mimo, że mówiłem jej, że mam już przygotowane przez siebie) dla załagodzenia sytuacji? Będę ją bacznie obserwował zastanawiając się czy to jest to czego na prawdę chce. Dzięki @Imbryk
  10. I właśnie takie myśli trzymają mnie w ryzach i słyszę głos w głowie "nie wymyślaj, jest dobrze teraz tylko pracujcie nad tym by było lepiej". Nie czuje takiego impulsu, który by mi mnie zmusił do działania tu i teraz, do zakończenia relacji dlatego też instynktownie chcę ją ratować. Bardzo doceniam Twoje wpisy @Esmeron i dziękuje
  11. Pracujemy oboje, tyle że u niej ta praca jest często zmieniana, bo typowo studenckie fuchy bez doświadczenia w zawodzie, w którym się uczy. Ja pracuje w zawodzie i stabilnie się trzymam, wynajmuje kawalerke, opłacam auto i szkołę. Ona mieszka z rodzicami, do tego ma stypendium szkolne a ciągle jej brakuje pieniędzy Jest straszną marzycielką. Kiedyś próbowałem zamienić to w produktywne spędzanie czasu, zeby zaczeła pisać jakieś opowiadania/książki i była próba ale szybko (klasycznie) rezygnacja. W sumie powinienem to napisać wcześniej, ale my się już raz rozstaliśmy. Ja zerwałem argumentując, że nie wiem czy ją kocham, że nie podoba mi się wiele rzeczy w niej, a nie chce jej zmieniać bo jeśli ktoś kocha to powinien zaakceptować itp. Codziennie pisała, że tęskni i czy może nie zmieniłem zdania, po tygodniu jakoś odpuściła. Ja wtedy już troche się ogarnąłem, poszedłem na balety z ziomkami i tam tańczyłem z jakąś laską pół wieczoru, było między nami dość gorąco - myślę, że na luzie mogłem skończyć u niej na chacie bo kilka razy podkreśliła, że mieszka sama. Prosiła mnie o swój numer, w tym momencie dostałem slow-motion, po szybkiej analizie sytuacji podałem jej numer ze zmienioną ostatnią cyfrą, udawałem też że jej puszczenie sygnału do mnie dotarło i na pewno się do niej odezwę (jakoś czułem się nadal wierny swojej już byłej partrerce). Nie wiem co się stało, ale tłumaczyłem sobie to tak, że widocznie na prawdę kocham moją byłą. Jeszcze tydzień nad tym myślałem, poszedłem na wizyte do psychologa mówiąc o swoich przemyśleniach a ten zwrócił mi uwagę, że wszystkie wymagania, których nie spełniała partnerka były widocznie nie dość istotne skoro jednak uczucie na imprezie mnie jakoś ruszyło by nie podać numeru. Po tym spotkaniu ponownie przemyślałem całą sprawę i postanowiłęm dać jej drugą szanse, problem w tym że zjebałem i źle to rozegrałęm. Ona była już na etapie granicy, sama mówiła ze gdybym zwlekał jeszcze kilka dni to by się ze mną nie spotkała. Do rzeczy, zaprosiłem ją do fajnej knajpy, przeprosiłem ją za zachowanie, powiedziałem że zjebałem (prawdziwie rycerskie zachowanie) i że chciałbym do niej wrócić i zaakceptować to jaką jest (teraz te rzeczy, które mi wcześniej przeszkadzały wróciły a ja wracam do punktu wyjścia). Zgodziła się, związek odrzył i było dużo lepiej, lecz ona weszła w powrót z wygraną pozycją, wiele razy mi wypominała potem "przecież miałeś się zmienić" podczas gdy ja kończyłem związek z podejściem, że to ona powinna się zmienić... co wywoływało w mojej głowie konflikt. Wiele się nauczyłem na swoich błędach, na wiedzy wyciągniętej przez ostatni czas z tego forum i wiem, że więcej nie będę się tak zachowywał bo aż mi wstyd jak sobie pomyśle, co ja wyczyniałem... Męczy mnie już ta sytuacja ale szczerze nie wiem już jak to rozegrać, z jednej strony starać się by ona się zmieniła, jednocześnie rozwijając siebie czy jebn*ć to wszystko w piz*u i zrobić twardy reset.
  12. Nadczynność tarczycy raczej odpada, jej przyjaciółka ma stwierdzoną i bierze leki więc myślę, że sama u siebie by to przebadała. Rodzice: Mama super sztuka, trzyma diete, je zdrowo, próbuje wkręcić w to córkę lecz bez efektów. Tata ma brzuszek, ale chociaż na spacery chodzi często więc jakiś ruch ma. Partnerka jest raczej z tych leniwych, lubi zarwać nocke na kompie,potem spać do 12, poza pływaniem w dzieciństwie jakoś nie była sportowym świrem, dodatkowo problemy ze skórem sprawiły ze miała niską samoocene i trzymała się z boku. Trochę boli mnie też fakt, że nie ma specjalnej pasji, której mogła by się poświęcać na codzień. Uwielbia zwiedzać, podróżować itp. jednak to wymaga pieniędzy i czasu, no chyba że wypad w weekend ale tu pojawia się problem bo oboje uczymy się weekendowo i rzadko kiedy mamy oboje cały weekend wolny, żeby gdzieś pozwiedzać (nawiasem mówiąc, ja nie przepadam za takim spędzaniem czasu , ale jestem w stanie się poświęcić dla niej do czasu do czasu). W wolnych chwilach: - gra na kompie (kiedyś chciałem dziewczyne, która będzie lubić gry - teraz troche zmieniłem podejście) - czyta książki fantasy - ogląda filmy/anime/youtuba Chciałbym żeby bardziej produktywnie spędzała wolny czas
  13. Mimo wszystko nadal wierzę w to, że są jeszcze kobiety, z którymi można tworzyć dobrą relacje i jesteś całkiem dobrym przykładem, że tak. Zastanawiam się jednak czy wasz związek będzie tak samo dobrze funkcjonował po pojawieniu się dziecka? Czy nie zaniedbasz męża kosztem dziecka?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.