Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

a.jolie

Użytkownik
  • Content Count

    39
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

35 Świetna

About a.jolie

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Nieokreślona

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Najlepiej ucinać takie znajomości. A nowe osoby obserwować i jeśli wypowiada się o kimś niepochlebnie za jego plecami bez argumentów i nie znając całego kontekstu, też samemu się nie zagłębiać w takie relacje. Mam 3 przyjaciółki od nastu lat i nie potrzebuję jak najwięcej nowych znajomych. Po tym jak jedna osoba, kiedyś uznawana za bardzo dobrą koleżankę, zaczęła kąśliwie komentować po co tyle ćwiczę, po co przywiązuję tyle wagi do zdrowego odżywiania - sugerując, że jest to coś złego i pustego, zapaliła się lampka ostrzegawcza. Po każdym spotkaniu z nią byłam naładowana negatywnymi emocjami i zadawałam sobie pytanie jak można ciągle o kimś się tak negatywnie wypowiadać. Lubiła sobie dopowiadać, sugetując, że nasza wspólna znajoma się puszcza i tylko dlatego znalazła się na doktoracie. Granica została przekroczona po dwóch akcjach: - jak nasze (partnera i moje) młode kocie nie wróciło na noc (okazało się, że siedział zamknięty u sąsiada w gabinecie, bo wszedł przed ogród) i powiedziała, że koteczka jej jest szkoda, ale nas w ogóle jej nie żal, że się martwimy - jak mieli problem z mężem i wiedząc, że mam w bliskiej rodzinie prawnika, prosiła o radę, po czym jak ją otrzymała i tak zrobili po swojemu. Następnie po kilku miesiącach wynikły z tego problemy i dostali karę finansową, a ja usłyszałam, że "to przez to, że źle im powiedziałam". Wryło mnie wtedy jak można być tak bezczelnym. Jestem w 100% pewna, że obsmarowała mnie na około za tą sytuację i zrzuciła na mnie. Początkowo chciałam się jakoś tłumaczyć, ale potem przypomniałam sobie swoje własne słowa, które zawsze najbliższym powtarzam: że najważniejsze jest zdanie rodziny i przyjaciół, a cała reszta się nie liczy. Najbliżsi nas znają więc potrafią oszacować co jest kłamstwem, a co nie. W pracy to samo - jest kilka dziewczyn, które obgadują, ale są przebojowe i otwarte, więc dużo spraw się w okół nich kręci i powszechnie wydają się być lubiane, a o mnie się uważa, że się alienuję i jestem aspołeczna. Z tym, że 1. nie zależy mi co one o mnie mówią dalej, bo 2. nie zależy mi na takich znajomościach. I nie potrafię też rozmawiać "o niczym" jak to u kobiet bywa. Dlatego w pracy rozmawiam w większości z mężczyznami.
  2. Proszę, aby podobne przemyślenia zachować dla siebie lub na inny wątek. Bo zaraz zacznie się dyskusja nt hierarchii zwierząt i człowieka. Proszę mi wybaczyć, ale nie chcę tego czytać, nie w tym momencie. Odpowiadając na "docenienie drugiego człowieka" - zawsze to rodzina i przyjaciele byli dla mnie najważniejsi i nie wyobrażam sobie jak można płakać po kimś bliskim (osobie) tylko kilka dni. Właśnie dlatego przeprowadzamy się bliżej polskiej granicy, skąd będziemy mieli 2h do rodzinnego miasta, aby częściej się widzieć z rodziną i przyjaciółmi, pomimo, że zarobki w tamtej okolicy są podobno niższe (wschód Niemiec), ale nie to jest dla nas najważniejsze. Ostatnie 2 lata nie byliśmy na żadnych wakacjach, choć stać nas na to, ale wszystkie dni urlopowe w roku woleliśmy wykorzystać na przyjazd do Polski. I dziękuję wszystkim za ciepłe słowa i również współczuję podobnej straty.
  3. Kilka dni temu, jak nasz kot nie wrócił drugą noc z rzędu, zaczęliśmy go szukać, pytać sąsiadów i prosić, żeby sprawdzili garaże, piwnice, dziury wokół domu. Już kiedyś wlazł do garażu i gabinetu sąsiada przez ogród i siedział tam całą noc. Teraz też się bałam, że jest gdzieś zamknięty bez wody i jedzenia. Okazało się, że nasz kotek został śmiertelnie potrącony:(( Od kilku dni cały czas ryczę, mój partner też i nie potrafimy się z tym pogodzić:( Mieszkamy w spokojnej okolicy, gdzie ograniczenie jest do 30, jest dużo innych kotów, a mimo to..:( Nie wiem czego oczekuje tym wpisem, wygadania się, może jakiegoś słowa wsparcia, może ktoś też to kiedyś przechodził. Kochałam tą Kupę Futra, dawał nam tyle radości. Jak spał na plecach jak człowiek (najczęściej tak) z wyciągniętymi łapkami i chrapał, bo miał krzywą przegrodę, i mruczał jak się tylko nad nim stanęło, mówiliśmy, że to nasze 100% hygge. Dostawał mleko bez laktozy i chłeptał tak głośno, że było słychać w drugim pokoju - zawsze nas to rozśmieszało. Jak wynosiliśmy śmieci i szliśmy przez ogród, zawsze! biegł za nami przez ten ogród, po schodach na górę, do śmietnika i wracał. A jak wracał, zbiegał szybciej ze schodów, chował się za krzakiem, myślał, że go nie widać i jak się zbliżaliśmy, wyskakiwał na nas. Zawsze tak robił, zawsze:( Musieliśmy też ustawiać barykadę z poduszek przed drzwiami od sypialni, bo jak się koteczek wyspał, często drapał o 5 rano spragniony atencji. I pomimo tej barykady i tak udawało mu się często gdzieś łapkę przecisnąć lub wdrapać na najwyższą poduszkę i skrobać. A teraz? Nie potrafię się z niczego cieszyć, cały czas płaczemy, wystarczy, że wychodzę spod prysznica i mam przed oczami jak w tym momencie zlizywał nam wodę ze stóp. Wszystko wydaje się puste, każda czynność bezsensowna. W przeciągu kilku miesięcy przeprowadzamy się bliżej polskiej granicy, żeby móc częściej odwiedzać rodzinę i przyjaciół. Cały czas szukałam mieszkania z ogrodem lub na parterze w zielonej okolicy dla naszej mordki kochanej. Byłam szczęśliwa na myśl o byciu bliżej Polski. A teraz już nawet to mnie nie cieszy. Już nie musi to być mieszkanie z ogródkiem... :(( Strasznie to boli, między człowiekiem, a zwierzakiem też wytwarza się silna więź emocjonalna. Nie wiem jak sobie z tym poradzić:( Ps. Pisałam z telefonu i w emocjach, dlatego taka ściana tekstu
  4. Tego nie wiem, aż tak się nie zagłębiałam, to badania, które przytoczył Rnext. Chociaż fakt, są stare.
  5. Ok, masz rację, mój błąd - ale dzieje się tak w skutek nadmiaru omega 6 do omega 3. Jeżeli te proporcje są odpowiednie (spożywa się wystarczająco dużo omega 3) i ma się wysoki HDL (np w skutek spożywania oleju kokosowego, który podobno podnosi HDL najbardziej), plus zaspokoi się zapotrzebowanie na foliany i witaminę B12, raczej (raczej, bo nie wiem tego na pewno i też nie można stwierdzić w 100%, bo fizjologia to mnóstwo zmiennych, które na siebie oddziałują i wpływają) miażdżyca nie grozi. Ale kwestia jest jeszcze taka, że to przede wszystkim za wysoki poziom homocysteiny powoduje uszkadzanie ścian naczyń krwionośnych, co prowadzi do odkładania się w tych ścianach lipidów (w większości, jak przedstawiłeś w badaniach, pochodzących z kwasów nienasyconych). Homocysteinę podnosi niewystarczająca podaż folianów i witaminy B12, a za duża kazeiny (z mleka krowiego) i mięsa. Ok, ktoś powie, że witaminę B12 czerpiemy z mięsa. Ale - rzekomo (wg badań) to foliany obniżają jej poziom o ok 25%, a B12 tylko o 7%. Kwas foliowy jest dostarczany przede wszystkim przez zielsko. Konkluzja: proporcje. Jeżeli ktoś spożywa dużo mięsa, a przy tym mało warzyw (a tak często bywa w typowo polskich domach, "zjedz mięso, resztę możesz zostawić"), to niestety.. wnioski chyba już widać? PS. Nie jestem ani wegetarianką, ani tym bardziej weganką - żeby nie było, że to jest nagonka na mięso. Przytaczam tylko wiedzę, jeżeli jest coś do skorygowania to chętnie się dowiem.
  6. Mieszkam od kilku lat w Niemczech i w tym roku przeprowadzam się bliżej polskiej granicy. Za bardzo tęsknię za rodziną i przyjaciółmi. W obecnym momencie mam ok 800km do rodzinnego miasta, po przeprowadzce będzie to ok 2h jazdy smochodem, więc bez problemu można wyskoczyć na weekend. Zostaję w Niemczech, bo żyje mi się bezstresowo. Nie będę ukrywać, że głównym powodem są kwestie finansowe. Żyję z partnerem, ale również sama byłabym w stanie się utrzymać na obecnym poziomie i zaoszczędzić. W Polsce pracując w zawodzie niestety nie lub poświęcając na to dużo więcej czasu (pracując poza etatowe 8h), co jest niestety przykre. W Niemczech pracuję w zawodzie i jestem w stanie odłożyć na czarną godzinę, wakacje i kursy, które są i niezbędne w rozwoju i kosztowne (w tym momencie wydałam już ok 15tys zł, a z tego co planuję dojdzie jeszcze ok 20tys), ale też dają kopa i satysfakcję. W Polsce nie byłabym w stanie na to odłożyć. Mam to szczęście, że moje rodzinne miasto nie znajduję się daleko od granicy, więc po przeprowadzce już niczego więcej do szczęścia nie będzie mi potrzeba Również zakładając rodzinę, chciałabym, aby dziecko było przywiązane sercem do Polski, co byłoby trudne mieszkając daleko. Poza tym opieka zdrowotna i emerytalna jest dużo lepsza. Owszem, na emerytalna Niemcy narzekają, ale mając porównanie jakby to wyglądało za x-lat w Polsce, sytuacja jest o niebo lepsza. A na emeryturze prawdopodobnie wrócimy do Polski, gdzie utrzymanie będzie łatwiejsze. Trochę się obawiam kontaktów z Niemcami na wschodzie, bo słyszałam dużo niepochlebnych opinii - jakoby nie lubili Polaków i się do nich źle odnosili. W obecnym miejscu nic złego nie mogę powiedzieć, wręcz przeciwnie, spotkało mnie dużo życzliwości i pomocy z ich strony.
  7. Doczytaj zdanie do końca i zacytuj całe, wówczas sens będzie zupełnie inny. I nie ja tak twierdzę, napisałam "uważa się" - nie jest to moje zdanie, tylko przekaz tego, jak cholesterol jest przedstawiany w mediach. Moje zdanie jest takie, że nie LDL jest zły tylko za mała ilość HDL i zaburzone proporcje LDL/HDL. Odsyłam do strony drhyman nt oleju kokosowego, publikacja z 26.06.2017 (nie mogłam wkleić linka) Małe uzupełnienie: wg badań dieta roślinna przyczynia się do wolniejszego skracania i wydłużania telomerów - wskaźnik starzenia się komórek i organizmu. Jasne, jedzenie mięsa nie równa się szybszej śmierci, wszystko ma odcienie szarości. Ważniejsze są umiar i zachowane proporcje, odpowiednie odżywienie organizmu (witaminami i związkami mineralnymi)
  8. @Byłybiałyrycerz Nie napisała, że sól sama w sobie jest niezdrowa, raczej, że przetworzone solone produkty (które tej soli zawierają za dużo, np paczka 200g chipsów ma ok 20% dziennego zapotrzebowania na sól). Sól dodawana jest do wszystkich gotowych produktów, nawet do twarożka. Jak sobie podsumujesz ile dziennie w produktach i dodając do obiadu spożywasz, może wyjść, że za dużo. A, że sól jest potrzebna do prawidłowego skurczu włókien mięśniowych i przesyłania impulsu elektrycznego wzdłuż komórki nerwowej w organizmie jest oczywiste. Po raz kolejny - proporcje i ilość. Bo wygląda to tak, jakbyś się czepiał i wymądrzał, dla samego czepiania. Jeśli coś wiesz więcej, to szerz tą wiedzę. Pisanie, że nie widzisz sensu rozmowy, tylko dlatego, że ktoś ma mniejszą wiedzę od Ciebie, jest jak rozmawianie tylko z tymi, który się z Tobą zgadzają dla przyklaskiwania (atencja?).
  9. Ale że co? Mógłbyś rozwinąć o co Ci chodzi? Serio chciałabym wiedzieć, bo @Cuba Libre w dużej mierze napisała prawdę. W dużej mierze, bo cukier powoduje stany zapalne w organizmie, a od nich bierze się masa chorób; tłuszcze zwierzęce do przede wszystkim cholesterol LDL. De facto uważa się, że powoduje wiele chorób sercowo-naczyniowych, ale nie on sam w sobie jest zły, tylko niewłaściwy stosunek LDL do HDL. Jeśli LDL/HDL utrzymuje się na odpowiednim poziomie (poprzez spożywanie nienasyconych kwasów tłuszczowych; tłuszcz zwierzęcy to nasycone), to można bez problemu szamać i tłuszcze zwierzęce. Powtórzę - to proporcje są ważne, przeważająca dieta zwierzęca nie jest zdrowa.
  10. X-lat temu, dostałam od rodziców w prezencie urodzinowym pieniądze na koncert AC/DC, bardzo chciałam kupić bilet na golden circle, ale mój partner nie mógł sobie na to pozwolić, nawet na dużo tańszy bilet na dalszą płytę. A że też ich bardzo lubi, ważniejsze było dla mnie przeżywanie tego razem, więc kupiłam dwa tańsze bilety. Idąc w gości, też przynoszę wino, albo jakąś słodkość, jednak jest to prezent dla pary, z kolegami sam na sam się nie spotykam, żeby takie prezenty robić
  11. Bilety na koncert (rockowy; lokalnych kapel nie są drogie), albo wiadro borówek
  12. To wygląda seksownie u szczupłej osoby. U kogoś z dużym biustem, nadwagą i głębokim dekoltem, wystająca bielizna (nawet koronkowa) wygląda wulgarnie. Kolory można też nosić jako dodatek, np buty/torebka/t-shirt/wyrazista szminka połączone ze stonowaną resztą, która wyszczupli
  13. To tylko kwestia umowna nazewnictwa, równie dobrze można powiedzieć pierwszy posiłek. Dla kogoś to może być o 6, dla kogoś innego o 12 (o której ktoś inny będzie jadł obiad/drugi posiłek. Zwał jak zwał. Głównie chodzi o to, że pierwszy posiłek białkowo-tłuszczowy dodaje energii (też mózg jest "żywszy"), bo nie dopuszcza do zjazdu glukozy we krwi, plus chudnie się - w dużym uproszczeniu, bo można się przyczepić, że "to zależy" i nie zawsze się schudnie. Ale nie będziemy się bawić w uszczypliwości i łapanie za słówka;)
  14. Mała sugestia też odnośnie słownictwa i gwary. Pisałaś, że traktują Cię jak chłopczycę. Język też ma na to wpływ. Używanie określeń "srać, pindol, chłopy, baby" które przewinęły mi się w obecnym wątku, można zamienić na bardziej subtelne/kobiece. Zamiast mówić na mężczyzn wiecznie "chłopy, chłopy, chłopy", używajmy "mężczyzna". Jak sama o nich mówisz "chłop" a o sobie "baba" - zamiast kobieta - podświadomie tak Cię właśnie widzą - jako "babę" do swojskiego pogadania z "chłopem". Słowa "srać" i "pindol" wystarczy zamienić na bardziej fizjologiczne i anatomiczne określenia - sens wypowiedzi zostanie zachowany, a przy tym większa kultura. Nie łap się też za męskie rzeczy - nie ruszyli się przy grillu na Twoją prośbę, bo wiedzieli, że i tak to ogarniesz. Następnym razem możesz ich trochę podpuścić w stylu "no, mężczyźni, sama sobie nie poradzę, który chce zostać bohaterem i zrobić (...)?". Co do wyglądu: ważne są proporcje. Można mieć większe kształty i być przy kości, a i tak emanować seksapilem, jeśli ubiór podkreśla biust/pupę/wcięcie w talii/wszystko na raz. Jeśli nie ma się drygu do mody, zawsze sprawdzą się klasyczne, proste stroje i kolory. Np Jeansy i biały t-shirt (ale nie luźny jak worek), czarne botki na stabilnym obcasie. Przy większej tuszy, wbrew pozorom, lepsze są opięte spodnie, jak za luźne. Przy luźnych cała sylwetka wygląda jak bryła. Oczywiście rozmiarowo dobrane, bez wylewających się boczków. Następnie: miałaś kiedyś zdjęcie w awatarze, jeśli dobrze widziałam, masz piękne, gęste, długie włosy - noś je rozpuszczone. W domu, jak nie chcesz, zeby przeszkadzały, w kucyku. Prosty, zwykły warkocz bym odrzuciła, bo kojarzy się z małą dziewczynka. Są gumki - sprężynki, które fajnie unoszą włosy przy kucyku, tak, że nie jest oklapnięty i nie potrzeba przy tym żadnej wprawy przy układaniu włosów. + nie ulizuj włosów na głowie przy kucyku, tylko zostaw bardziej roztrzepane. Cieniowanie u fryzjera też powinno pomóc, aby się lepiej, nawet w samej kitce, układały. Dodając do powyższych, uważam, że najważniejsza jest cera. Nawet kosmetyki z najdroższej półki i najlepsza wizażystka mogą osiągnąć marny efekt, jeśli cera jest ziemista i z wypryskami. Polecam peelingi chemiczne jesienią-zimą u dermatologa i/lub krem z retinoidem (0,25 stężenie - to jest dość łagodne, można używać cały rok z filtrem). Peeling kwasem (np migdałowym - najlżejszy, też można cały rok) jest rewelacyjny. Cera jest niesamowicie gładka, z wyrównanym kolorytem, tak, że wystarczy tylko lekki makijaż. Dla promiennej cery polecam też picie ok 2 cytryn z wodą dziennie (przez słomkę, aby nie niszczyć szkliwa) - gwarantuję, że po tygodniu zobaczysz różnicę. Podkład - mineralny, stapia się ze skórą, nie tworzy maski, a razem z powyższym zadbaniem o skórę, buźka wygląda super. Jest jeszcze mnóstwo innych rzeczy dla lepszego wyglądu i samopoczucia, ale powinny też współgrać z Tobą. Np zachowanie i słownictwo - nie masz udawać kogoś, kim nie jesteś, ale jeśli subtelne zmiany w kierunku kobiecości nie przykryją Twojego "ja", to tylko na plus. Przedostatnie wtrącenie: może taniec/zumba? Zwiększa poczucie własnego ciała i uczy bardziej zmusłowych ruchów Ostatnie: Śniadania białkowo-tłuszczowe dla utrzymania dobrej sylwetki i energii cały dzień. Tyje się przede wszystkim od węglowodanów, nadmiaru cukru i jego wahań w krwi, a nie od tłuszczu. Ale polecam nie tylko zwierzęce (tak, wiem, Twoje ulubione), ale + ryby/awokado/olej lniany/orzeczy. Pozdrawiam Ps. Zgadzam się też z Yolo
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.