Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Dworzanin_Herzoga

Starszy Użytkownik
  • Ilość treści

    1456
  • Donations

    25,00 zł 
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    1

Dworzanin_Herzoga wygrał w ostatnim dniu 4 Wrzesień 2015

Dworzanin_Herzoga ma najbardziej lubianą zawartość!

Reputacja

1420 Świetna

O Dworzanin_Herzoga

  • Ranga
    Chorąży

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnio na profilu byli

20229 wyświetleń profilu
  1. Dworzanin_Herzoga

    Żarty podszyte prawdą lub niekoniecznie 2.0

    Tak było, 😮
  2. Dworzanin_Herzoga

    Polka Stulecia - konkurs

    Dokładnie, np. Van Gogh większość życia spędził w ubóstwie, a w zeszłym roku jeden z jego obrazów poszedł za ponad 81 mln $. No, ale jeszcze Polska nie zginęła...
  3. Dworzanin_Herzoga

    Polka Stulecia - konkurs

    Niestety, z żalem informuję, że p. Anna Grodzka zajęła tylko drugie miejsce w konkursie G.W. na Polkę stuleja stulecia, a niezasłużenie wyprzedziła ją Curie-Skłodowska. Widać społeczeństwo jeszcze nie dojrzało [poza wykopem]. http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/0,0.html?disableRedirects=true
  4. Dworzanin_Herzoga

    Artykuł o przemocy kobiet w gazeta.pl

    Dziękuję Pan Szechter za ratowanie kraju. A poważnie, to chyba jakiś wypadek przy pracy, albo zagranie po publiczkę, bo pewnie pedagogika wstydu itd. dalej grana.
  5. Dworzanin_Herzoga

    Krytyk i impotent z jednej są parafii...

    Tak, dobrze pamiętasz, przez u zwykłe. BTW Zgarnęli platynę za ten album, ponad sto koła zeszło. 🤣 Nieźle popłynęli na aurze skandalu, która towarzyszyła tej płytce. Tylko chłodna obserwacja i luźny przykład z mojej strony, nikomu nie zabraniam tego słuchać i skoro trafia w czyjś gust, to spoko. Chociaż osobiście Popka lubię tylko te dwa kawałki w klimacie "ciapaty dont brejk maj hart".
  6. Dworzanin_Herzoga

    Krytyk i impotent z jednej są parafii...

    Nie, nie błąd, tylko wyrwałeś jedno zdanie z kontekstu. Po prostu dla mnie np. Gang Albanii nie staje się dziełem wartościowym z automatu, dlatego, że ma dużo wyświetleń i łapek w górę, za to sto razy bardziej wolę bekowe produkcje Faziego [Nagły Atak Spawacza], mimo, że jest trochę niszowy i jego albumy idą w zdecydowanie mniejszych nakładach. No, ale to jest detal, nie ma się o co sprzeczać. Co do reszty, to się zgadzam. Do trackerów mam spory sentyment, chociaż nie działałem na nich nigdy, ale miałem Amigę i osłuchałem się z tymi brzmieniami sporo. Zdarza mi się czasem odpalić jakieś moduły starsze, lub np. Wioleta Censored RMX Creampolo (też robili na fast trackerze, proste melodie, ale niektóre wkręcające)
  7. Dworzanin_Herzoga

    Krytyk i impotent z jednej są parafii...

    Przyznam się, że chociaż w przeszłości robiłem swoje pomimo takiego gadania, to jednak moja podświadomość/dusza [niepotrzebne skreślić] chłonęła takie przytyki jak odkurzacz i trochę mnie to ruszało [dalej czasem rusza, jednak w mniejszym stopniu i na krócej]. Kiedy masz do czynienia z jakimś typowym chamem, to często jest widoczne na pierwszy rzut oka i wiesz, że nie ma się czym przejmować, jednak takie osoby jak opisane w poście otwierającym temat i u Ciebie w wiadomości potrafią świetnie się maskować i sprawiać wrażenie kompetentnych oraz w miarę bezstronnych, przynajmniej przez jakiś czas. 🤣 To zabawne, bo jeden z tych kolesi miał konto też na hyperrealu i któryś z innych userów zapytał go, czy jego podejście do życia nie jest jedynie wyszukaną racjonalizacją i chęcią ucieczki od rzeczywistości oraz przejawem neurotyzmu. Oczywiście pan napisał, że nie, oraz, iż jest to niemerytoryczny argument ad personam(mimo, że wcześniej sam napierdalał takimi motywami oraz sofizmatami rozszerzenia jak z kałacha). Słynny arduino w e-papierosie. Przy okazji, jakoś luźno przypomniał mi się ten kawałek Kalinowskiego: 😮
  8. ...obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi. Dzisiaj znajomy poprosił mnie, żebym sprawdził na mejlu, czy nie mam jakichś jego archiwalnych nagrywek, które wysyłał kilka lat temu. Znalazłem i spoko. Przy okazji poszperałem i udało mi się odnaleźć kilkanaście kawałków, które stworzyłem kiedyś w fl studio, a które wydawało się, przepadły bezpowrotnie na starym kompie, który rozwalił się na amen. Miło było znowu ich posłuchać, chociaż nie jestem sentymentalny. Kilka z nich do teraz mi się podoba, mimo iż mają pewne mankamenty i niedociągnięcia, jednak nigdy nie miałem ambicji, by wejść na poziom "pro". Przypomniało mi się jednak, że w 2010 roku, kiedy faktycznie moje rzeczy były w najlepszym przypadku poprawne und przeciętne, wrzucałem je na pewne forum do oceny. Dwóch użytkowników, którzy również bawili się w produkcje muzyki, często krytykowali je w bardzo wyszukany sposób, stosując rygorystyczne kryteria... ...że musi być głębia...że trzeba operować kontrastem...że akordy nie takie...że brzmi jak jakiś musicmakercore...że tutaj podbić...tutaj zmienić...wszystko bardzo pretensjonalnie. Zarzucali mi głównie słabe brzmienie i monotonię, co do tego pierwszego można uznać mieli [przynajmniej częściowo] rację, co do drugiego - kwestia dyskusyjna, osobiście nie przychylam się do tej opinii. Co mnie jeszcze rozbawiło, przeglądając ten archiwalny wątek, jakiś typ wrzucił swój utwór i określił go jako techno, na co jeden z tych dwóch znawców stwierdził, że to nie jest techno, tylko jakaś odmiana house.🤣 Lepiej wiedział "co poeta miał na myśli". ...ogólnie ja to wszystko rozumiem i nie mam najmniejszych pretensji, jednak z tych wpisów biła tak duża postawa wyższościowa i przekonanie o swojej zajebistości oraz wręcz iskrze bożej, którą czuć w ich produkcjach, że byłem pewny, że musieli w następnych latach sporo osiągnąć. Byłem bardzo ciekawy, jakie poczynili postępy w temacie muzyki. Czy wydali jakieś albumy, jak się przyjęły, czy jest fejm, czy faktycznie ich dzieła są tak skomplikowane i wyszukane, jak miały być...pogooglowałem... No i cóż, pierwszy koleś przez 7 lat uzbierał na kanale YouTube ponad 40 subskrybentów (sztuk, nie tysięcy), najpopularniejszy utwór przekroczył 1600 wyświetleń w ciągu 6 lat. Na soundcloudzie wpadało mu kilka, kilkanaście lajków -> część od botów. Drugi natomiast przez osiem lat na youtube ukulał 9 subskrybentów, na soundcloudzie utwory wrzucane 2-3 lata temu mają w przedziale 10-50 wyświetleń i rekordowo lubiany utwór ma 4 polubienia przez 3 lata. Rozumiem, że jakości produkcji nie mierzy się ilością wyświetleń i łapek, bo często wybijają się rzeczy miałkie, a te bardziej udane mają małe grono odbiorców i są doceniane często po dłuższym czasie, ale to są jakieś jaja. Od takich ekspertów można chyba oczekiwać więcej? Poza tym posłuchałem 3 kawałków z playlisty tego drugiego osobnika i autentycznie zaczął mnie napierdalać łeb -> poważnie, nie odgrywam się broń boże za jakieś głupotki sprzed lat, ale IMO w tamtych rzeczach są emocje jak na rybach, a brzmienie, jakby ktoś kijem o pralkę jebał, poszczególne ścieżki do siebie nie pasują, są bo są. Subiektywna sprawa, inni może mogliby to uznać za arcydzieło heh. Natomiast mnie udało się odnieść kilka sukcesów, z których jestem zadowolony, tydzień/dwa temu wróciłem po ~4 latach przerwy do tworzenia "do szuflady", dla funu i bez żadnej spiny. To tak tylko przy okazji piszę, bo i tak bez żadnego znaczenia dla sprawy, nie traktowałem nigdy tego poważnie. Wiem, że ten temat jest praktycznie o niczym i bez puenty, ale jakoś chciałem to z siebie wyrzucić. A może Wy znacie podobne przypadki/schematy? Niekoniecznie w temacie muzyki, pytanie bardziej ogólne.
  9. Dworzanin_Herzoga

    Psia grypa

    Już za 3 dni.
  10. Dworzanin_Herzoga

    Z konieczności rzuciłem dopiero co podjętą pracę.

    Wiadomo, habituacja. Nie trzeba daleko szukać -> prawdopodobnie ta sytuacja nie potoczyłaby się tak [w miarę szybko] i zdecydowanie, gdyby nie m.in. to zdarzenie, gdzie wyegzekwowałem zaległy hajs od pewnego wąsatego biznesmena (mój ostatni post na 1-szej stronie) : Na pewno mniej energii i emocji na to poszło, niż przy tamtej akcji sprzed dwóch lat[ale trochę poszło], właśnie wczoraj o tym myślałem. BTW wczoraj toczyłem bekę, że jeszcze trochę doświadczeń w paru aspektach, trochę rozmów i mogę pisać trylogię: "Co z tymi januszami?", "Wyprawa po umowę-zlecenie", Januszopedia". 🤣
  11. Drugi raz w ciągu życia zdarzyło mi się odpuścić sobie jakąś robotę praktycznie na starcie. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że od początku nastawiłem się pozytywnie, a zajęcie w które miałem się wdrażać jest w miarę lekkie, oraz po nabraniu pewnej wprawy i zebraniu doświadczeń – z perspektywą na przyzwoite $$$. Koleś z którym miałem pracować robił dobre pierwsze wrażenie, spokojnego i zrównoważonego. Powiedział, że pracujemy bez pośpiechu i na zasadzie równego z równym. Niestety już drugiego dnia coś było nie halo – ogarnęło mnie wrażenie, że jest podcięty, ale pomyślałem, że to zwyczajne zmęczenie. Trzeciego dnia, kiedy ja robiłem swoje, on powiedział, że za chwilę będzie brać się coś innego, ogarnie to i gitara. Po chwili stwierdził, żebym jednak ja się tym zajął, a on musi się na chwilę położyć, gdyż słabo się czuje -> pomyślałem spoko, każdy może mieć gorszy dzień. Po 3 godzinach (!) spania w busie, on wstał, majster wstał, popatrzył jak sprawa wygląda i podziękował za dobrą robotę. Jednak miarka się przebrała, gdy następnego dnia przyczaiłem, że chwilę po siódmej rano już ma w kieszeni drzwi od samochodu trzy browary, z czego jeden otwarty. Wtedy żółte lampki, które świeciły mi się w bani zmieniły kolor na czerwony. Już wtedy powinieneś dać tył zwrot, jednak wstrzymałem się chwilę. Kolejnego dnia od rana był niekumaty, wczorajszy. Przebrałem się parę minut po 9 rano w swoje ciuchy i powiedziałem wprost: "Słuchaj, myślę, że jesteś w porządku i masz dobre intencje, ale zauważyłem, że jesteś non stop podcięty, a tak się nie da pracować, dlatego rezygnuję – nikt niepowołany (miałem na myśli zleceniodawcę, on jest podwykonawcą) się o tym nie dowie. Nie zależy mi, żeby robić ci problemy". Był w lekkim szoku. Powiedział, że ma problem z alkoholem i jeżeli taka jest moja decyzja, to on to szanuje i jest zadowolony, że byłem w stanie wprost powiedzieć co mi nie pasuje. Poprosił tylko, żebym został z nim do końca dnia by pomóc, rozliczamy się i wszystko ok. Zachowałem się naiwnie, bo przystałem na tę propozycję. Myślałem, że zatrybił. Jednak dalsze parę godzin wyglądało tak, że ja pracowałem, a jego większość czasu nie było. Kiedy kazał mi coś przygotować samodzielnie, co powinny robić dwie osoby, bo tak byłoby zdecydowanie łatwiej, a on wróci jak będzie zrobione, pierdolnąłem tym i powiedziałem, że idę, bo to się kurwa mija z celem. Mam trochę hajsu, brak zobowiązań i na szczęście nie muszę u nikogo dorabiać za parobka. W międzyczasie zdarzyło się też kilka podnoszących ciśnienie problemów stworzonych z niczego, o których nawet nie chcę pisać, ponieważ szkoda strzępić ryja i nie chcę za bardzo wchodzić w szczegóły, ze względu na anonimowość. Powiem szczerze, że widzę tylko jeden główny plus tej sytuacji -> jeszcze kilka lat temu nie umiałbym walnąć prosto z mostu [asertywnie, ale bez agresji] co mi leży na wątrobie, teraz przyszło to bez problemu i z całkowitą wyjebką. Szkoda tylko, że szybciej się nie połapałem co jest pięć, ale bywa. Na szczęście to tylko zmarnowane kilka dni. Dałem mu kredyt zaufania na początku, myślałem, że to przejściowe aberracje przez słaby okres w życiu etc. Najgorsze, że zupełnie co innego było ustalane zanim do niego poszedłem i co innego wyszło, a osoba (pewna i naprawdę w porządku) która mi to ogarnęła, była przekonana, że mamy do czynienia z poważnym człowiekiem. Pewnie po wszystkim zracjonalizował sobie, że nie mogłem sobie poradzić (lub coś podobnego) i z tego powodu zrezygnowałem, jak wiadomo osoby uzależnione mają wybitnie silny zaprzeczeń i własną bajkę w której żyją. Niby przyjąłem to na chłodno, ale jakieś takie podkurwienie wewnętrzne jeszcze pulsuje gdzieś z tyłu głowy, myślę, że do końca tygodnia mogę mieć jeszcze kilka flashbacków z tym związanych. $$$ wypłacił. 😮
  12. Dworzanin_Herzoga

    Wpis samorozwojowy

    Wiadomo, to taki żydowski placek na święto paschy. Powodzenia.
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.