Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Laryssa

Użytkownik
  • Content Count

    118
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

138 Świetna

About Laryssa

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta

Recent Profile Visitors

275 profile views
  1. Ale przecież nie zabroniła bym - jak facet zechce to i tak zrobi test. Mówię tylko że byłoby mi przykro gdyby mi to oznajmił. A porównywanie dziecka i pewności jego DNA do poczucia bezpieczeństwa wynikającego (dla niektórych osób) z małżeństwa trochę się rozmija - bo dziecko się rodzi raz i jego kod genetyczny się nie zmieni, a z miłością sami wiecie jak jest, może za parę lat zniknąć.
  2. Nie mam dzieci, ale gdybym kogoś kochała na tyle, by chcieć z nim założyć rodzinę (mieć dzieci) to bardzo zabolałoby mnie gdyby chciał on robić testy. Obcy ludzie mogą sobie mnie podejrzewać o co chcą, ale takie podejrzenia od najbliższej osoby to jak nóż w serce. I myślę, że gdybym np. wiedziała że dziecko jest jego, ale dopuszczała w głowie myśl że mogłabym zdradzić - wtedy bym mówiła śmiało rób testy. Nie byłoby urazy gdyż sama mogłabym też się podejrzewać o niewierność. Ale jeśli jestem komuś wierna i zależy mi na nim tak bardzo, że zakładam z nim rodzinę - to test (w domyśle podejrzenie niewierności) bardzo by mnie zabolało.
  3. A mnie zawsze zastanawiało o co te halo z pornolami. Jasne, w normalnym życiu laski nie rzucają się na dostawców pizzy czy też nie każdy facet ma tak pokaźny sprzęt - ale poza tym sam akt nie jest jakoś odmienny od rzeczywistości. Faceci nie zawsze są atrakcyjni, kobiety mają też często jakieś mankamenty urody, może film nie skupia się na grze wstępnej bo to nie film romantyczny, by opisywać więź i bliskość. Ale gdzie są te pozostałe różnice? Tak jak w życiu, najczęściej jest to kilka podstawowych pozycji i rodzajów seksu, najczęściej w domu czyli normalnie. Ja tam nie widzę nic bardzo dziwnego, choć muszę przyznać że jakoś dużo tego materiału nie widziałam - bardziej z ciekawości bo jakoś pobudzanie się widokiem obcych ludzi mi nie leży, traktuje to jak film dokumentalny. No chyba że ktoś ogląda tylko nienaturalnie silikonowe panie i naprawdę myśli że tak wygląda każda, ale to już problem intelektu tego kogoś...
  4. Ale ten kozak, co ma wiele kobiet podbija do wybranych, minimum średnich, a porównywana z nim dziwka-pasztet w swoją gościnną sieć łapie głównie... odpady. Inna strategia - facet zdobywca poluje na konkretne sztuki, za to ta kobieta "co nic nie musi robić" działa jak pająk i jego sieć - wpadną byle muchy, liście i paprochy a o motyla czy np. pięknego żuka trudno. Kluczową jest kwestia, że porównujemy skutki przy różnych strategiach, to tak jakby porównywać czas przejazdu 100m łyżwami i rowerem. Albo mieć żal, że wędką (facet) złapie się mniej ryb niż siecią (kobieta).
  5. Ale oso chozi? Tysiące ludzi w PL osiągnęło jakiś tam sukces, jedni większy inni mniejszy. Androgenicznej się udało, miała łatwy start (taka duża pomoc rodziców, rodzina bez kredytów, długie utrzymywanie to nie jest standard - przynajmniej w moim otoczeniu). Nie zabrała tego przecież nikomu, zrobiła bo mogła. To, że osobę autorki osobiście odbieram jako pretensjonalną i czasem nadętą lub arogancką, nijak nie umniejsza jej zasług zawodowych. Jedno nie ma nic do drugiego. Jeśli są na forum jakieś zarzuty w stronę @Androgeniczna to najczęściej dotyczą przesadzonej dumy i braku skromności, a nie, że zawodowo jest taka czy owaka. Tłumacząc swój sukces i chwaląc się nim, nie zatrze wrażenia jakie zrobiła swoją poza-zawodową postawą. Przypomniało mi się jak kiedyś na jakimś spotkaniu firmowym wystosowano sporo zarzutów pod kątem szefa pewnej firmy (był jakiś spór). Gdy brakło mu argumentów, wyciągnął z teczki swoją książkę, której jest autorem i pokazał ze słowami "ale ja napisałem książkę a X (oponent) - nie". I z tym mi się kojarzy ten wątek.
  6. Z całym szacunkiem @Maranzano ale Twój temat odbieram jako wymuszoną próbę skategoryzowania różnych, niekoniecznie mierzalnych zachowań męskich, dla uzyskania atencji. Dodajmy do tego pisanie tonem "z pozycji znawcy" i mi osobiście zapala się jakaś czerwona lampka, gdy obca osoba, nakładając pozory dziwnie pojętej opiekuńczości, próbuje włożyć kij w mrowisko pisząc coś, co pasuje na Onet czy kafeterie.
  7. @Staś ale 10-stopniowa skala jest, była na forum kiedyś tabela z przykładami. Odkąd wiem że jestem gdzieś pomiędzy 5 a 6 zaczynam rozumieć czemu mam trudniej 😂 to tak z przymrużeniem oka oczywiście 😉
  8. Pozwoliłam sobie ponumerować żeby łatwiej się odnieść. Ad.1. tak, ale z osobami bardzo nieatrakcyjnymi. Pewnie też chętnie by was ujeżdżała jakaś pani 150kg albo inna nieatrakcyjna, ale czy to fajne? Ad.2. prawda tylko w przypadku tych atrakcyjnych kobiet. Brzydkie i nieciekawe żyją za swoje 😂 Ad.3. nie ma znaczenia jeśli jest się honorowym. Reasumując, łatwość życia kobiety względem mężczyzn jest przez Was pokazywana na podstawie życia tych kobiet, którym się na loterii genowej poszczęściło. Jest wiele singielek które nie mają mężów, na których mogłyby żerować. Teoretycznie mają poziom trudności życia jak statystyczny mężczyzna, ale weźcie pod uwagę, że były wychowywane inaczej, czyli nikt ich nie przygotował na trudy życia tak, jak wychowuje się chłopców. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 🙂
  9. @tamelodia oczywiście że nie można robić z samca jedynego celu. Dlaczego wkładasz mi w usta coś czego nie powiedziałam? Sama wyżej napisałaś, że zapisałas się na dodatkowe studia i masz dzięki temu mikrocele które dają spełnienie. A nie ze studia są Twoim jedynym celem w życiu. Więc skąd nagle myśl, że ja tak widzę faceta? Jestem trochę starsza od Ciebie, "po przejściach" i dzisiaj już wiem, że nawet bycie samej po 30tce, gdy jak już pisałaś - zostają na rynku matrymonialnym gorsze towary - jest lepsze niż tkwienie w beznadziejnym związku. Ty masz ten plus, że to jeszcze nie małżeństwo i od tego masz pięty żeby się na nich odwrócić, jeśli jest źle mimo prób naprawy. Nie chodzi o to że masz się rozstać, ale o to, że tkwić w związku, bo trzeba, to jest marny argument na znoszenie tych wszystkich nieprzyjemności, które nam opisałaś. Wchodzisz w pułapkę - cytat z wikipedii: "Efekt utopionych kosztów – zjawisko polegające na tym, że ludzie maja skłonność do trzymania się wcześniej podjętych decyzji nawet w sytuacji, gdy okazały się one niekorzystne, jeśli tylko były związane z poniesieniem dużych kosztów lub ze znacznym wysiłkiem"
  10. Brutalna prawda: Podchodzisz do macierzyństwa zadaniowo, bo jako potencjalnego ojca dzieci masz słabego genetycznie samca, z którym związek nie jest szczytem marzeń. Gwarantuję, że jeśli z nim się rozstaniesz i poznasz kogoś odpowiedniego biologicznie (nawet z bagażem o którym wspominałaś), to: 1. Zakochasz się tak że w dupie będziesz miała miasto które on wybrał 2. Nie będziesz sobie szukać celów do spełniania typu studia, bo on będzie tym celem i SAMA będziesz chciała by tak było 3. Gadzi mózg/biologia/ewolucja ocipieje w wyścigu po idealne geny - będziesz chciała mu rodzić dzieci nie na zasadzie planu rozpisanego na lata, ale z atawistycznych niesamowicie silnych pobudek. 4. W konsekwencji tego będziesz ciągle napalona i seks będzie często. Jako zaspokojona seksualnie kobieta nie będziesz narzekać na brak miejsc parkingowych i ogólnie, nie będziesz zrzędzić i wymyślać problemów, co robi większość kobiet na skutek niedopchnięcia (ja też żeby nie było). Been there, done that. Dodam jeszcze że prędzej czy później odejdziesz, bo Twoja podświadomość go słusznie już nie szanuje, co widać z Twojej wypowiedzi. Nie oceniam tego negatywnie, bo to nie jest złe. Na dłuższą metę będziesz usychać w takim związku. Ślub w takiej sytuacji to głupota, mówię z perspektywy własnych doświadczeń. Póki co mam wrażenie że cisniesz na konkretyzowanie związku z nim w imię hasła "a teraz szybciej zanim do nas dotrze, że to bez sensu".
  11. Idziesz po drabinie bez możliwości odwrotu, im szybciej zeskoczysz, tym mniej bolesny będzie upadek....
  12. Główną przyczyną rozwodów jest małżeństwo 😉 A tak na serio, na swoim przykładzie - rozwiodłam się bo mogłam 🙂 Nie wzrosła znacząco ilość powodów do rozwodu - spadła ilość czynników, które rozwód hamowały (normy społeczne, możliwość utrzymania się jednej osoby, antykoncepcja, świadomość i inne).
  13. Wszystko byłoby pięknie gdyby gorączka występowała solo, jako pojedynczy problem. Ale kiedy rozkłada nas choroba, czujemy się fatalnie, nie mamy siły na nic, a musimy być na chodzie (praca, dzieci, inne zobowiązania, co kto tam ma) to się bierze cokolwiek żeby móc funkcjonować. Niestety nie każdy może sobie pozwolić na leżenie podczas choroby. Oczywiście wszystko co pisze powyżej @ewelina to prawda i zgadzam się, ale chcę zauważyć, że nie zawsze wszystko jest czarno-białe 🙂 @ewelina czy istnieją jakieś leki które nie zbiją potrzebnej gorączki ale postawią chorego człowieka na nogi?
  14. @ewelina teoretycznie masz rację, gdyby mnie los postawił w toksyczną sytuację, dążyłabym do ucieczki z niej. Ale nic nie jest czarno-białe. Takie rzeczy są budowane latami, metodą gotowania żaby. Dzisiaj, kiedy patrzę z perspektywy czasu na siebie - to myślę jaka ja byłam głupia i jakim cudem tak dałam się wkręcić. Gdyby mi ex mąż pewne kwestie od razu zapodał, więcej by mnie nie ujrzał. Ale jak latami po małym kroczku zaciska ci się pętla na szyi, w końcu się udusisz, nawet nie wiesz kiedy. Teraz mam więcej pokory i nie bawię się w ferowanie wyroków z pozycji wszechwiedzącej. Ale nadal się z Tobą zgadzam 😉
  15. Ci, którym na dzieciach zależy, poczują się urażeni. Ci, którzy mają je w d... (jak z opisu pierwszego postu) nadal będą je mieli w d. Ale shitstorm - będzie 😀
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.