Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Throgg

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    261
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

316 Świetna

About Throgg

  • Rank
    Starszy Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Pomysłowe, ale łatwo to można w sądzie obalić, bo niby jak można udowodnić, że tej paczki NIE otworzyło się wcześniej z kimś innym, jeśli druga strona mimo wszystko temu zaprzeczy?
  2. Nie takie świeże, bo bodajże obowiązuje już w Szwecji od dwóch lat, a sam artykuł jest z lipca 2019r. więc jak na razie to przypadek marginalny. Co nie zmienia faktu, że jeżeli ktoś chce się w takiej sprawie skutecznie wybronić z oskarżenia o ,,gwałt z nieostrożności", to najlepiej przed seksem powinien drugą stronę nagrać, jak ta wyraża zgodę na stosunek z oświadczeniem o swojej poczytalności i sprecyzowaniem, kogo ta zgoda dotyczy. Dlaczego samo pisemne oświadczenie może nie wystarczyć? Bo przepisy wyraźnie wskazują, że zgoda ma być wyrażona ,,słowem lub gestem". Czyli ma werbalnie powiedzieć ,,tak", milcząca zgoda w takich przypadkach nie jest brana pod uwagę. Jakbym dalej mieszkał w Szwecji, otworzyłbym studio amatorskiego porno z hasłem reklamowym ,,I sobie poruchasz i oszczędzisz na prawnikach".
  3. ,,Życie i czasy Sknerusa McKwacza" wg Dona Rosy.
  4. Postawiona teza jest trochę na wyrost i zamazuje dużo większy problem, który leży w kwestii ogólnych uwarunkowań, jakie wywiera najbliższe otoczenie na człowieka od najmłodszych lat. Za najbardziej prawdziwy paradygmat dotyczący tzw. ,,prawd życiowych", uważam ten, który stanowi iż: ,,największe sukcesy odnosi ten, kto napotyka najmniej przeszkód". Stwierdzenie szalenie niepopularne wśród kołczów głoszących tzw ,,tryharderizm" (bo nie mamy wpływu na to, jakie przeszkody napotykamy), jak również wszelkiej maści malkontentów i przegrywowych onanistów (bo zakłada działanie, zamiast biernej postawy). W dzisiejszych czasach dzieciństwo trwa mniej więcej 15-18 lat. Około 21% średniej długości życia. To wbrew pozorom bardzo dużo, prawie 1/5, na dodatek przypadająca na jego start. Rozumiem, że literalnie teza nie neguje wpływu dzieciństwa na dalsze życie, bo jak się zakasa rękawy, to wszystko jest do odrobienia, ale tu chodzi o właśnie o ten brak rozwinięcia problemu - właśnie to, że coś pozostaje do odrobienia. Jak ktoś odcina się od swojego dzieciństwa, to w praktyce zaczyna od początku bez żadnej taryfy ulgowej, bo w dorosłym wieku życie zaczyna przytłaczać takimi obowiązkami, których w zasadzie nie da pogodzić się z socjalizacją przypadającą na okres dzieciństwa i zawsze będą to efekty połowiczne, podczas gdy inni takiego dylematu nie mają. Jedni doskonalą się w wiedzy praktycznej, podczas gdy drudzy jeszcze tkwią na etapie rozwijania umiejętności miękkich, które powinni w sobie rozwinąć już w czasie dzieciństwa. Życie ludzkie tak jak wszystko, podlega jedynemu prawu entropii i jest naznaczone ciągłą stratą i w momencie, gdy większość ludzi osiąga swój cel w życiu, nagle zauważa, że zaczyna tracić wszystko inne. A dopiero strata tak naprawdę weryfikuje wartość tego co mieliśmy. Jeżeli więc każdy na swój sposób traci dzieciństwo, to jeśli ktoś za nim nie tęskni i nie czuje straty, to czy może cieszyć się swoim pozostałym życiem? To, że komuś zostały wpojone jakieś tam postawy, które są już przestarzałe wobec realiów XXI wieku, to jest pikuś, bo to i owszem, da się naprostować. Ale udane dzieciństwo daje właśnie to człowiekowi na starcie w dorosłość, że w momencie w którym je tracimy, zaczynamy rozumieć co było dla nas ważne i czego powinniśmy szukać w dalszym życiu. A to znaczy dużo więcej, niż jakiekolwiek programowanie na człowieka sukcesu.
  5. Pozew o naruszenie dóbr osobistych. Tylko, że wtedy sąd nie zasądza odszkodowania, a zadośćuczynienie, którego wysokość Sąd ustala wg własnego widzimisę i oceny stopnia naruszenia - więc za taką szarpankę przy płocie, kwota może być dość symboliczna, tym bardziej, że sama opłata za taką zabawę kosztuje 600 zł + ustawowe widełka za żądaną kwotę zadośćuczynienia.
  6. Netflix jest ostatnio popularnym chłopcem do bicia jeśli chodzi o przykłady promowania multikulturalizmu w mediach, ale gwoli sprawiedliwości, trzeba im oddać, że podpisali się też pod ,,Outlaw King" z 2018 roku, który był jednym z lepszych filmów historycznych o średniowiecznej Anglii, jaki wyszedł przynajmniej od kilkunastu lat. Bez murzyńskich rycerzy i akademicko odwzorowujący historyczne realia. Biorąc pod uwagę masowość ich produkcji, kręcą po prostu raz produkcje nietrafione i kontrowersyjne, a raz bardzo udane, ale te, biorąc pod uwagę opinię jaką ma obecnie Netflix, przechodzą bez większego echa. Więc w sumie mamy pauperyzację na miarę XXI wieku - tak jak jak w XX masy chciały gołych cycków i przemocy, tak w XXI, aby produkt zdobył rozgłos wśród mas, musi być ,,multicultural friendly" w jak najbardziej niedorzeczny sposób, aby łechtać lewą stronę i podkurwiać prawą. W efekcie zainteresowani są wszyscy.
  7. Jak kogoś wkurwiają ludzie za samo oddychanie, to choćby się wyprowadził w andyjskie wypizdowie, to po spotkaniu tamtejszego tubylca też się wkurwi. Mizantropia to się nazywa. Jeżeli ktoś cierpi na taką przypadłość, to jako doskonały cel emigracji, polecam z całego serca Estonię. Tam nie trzeba sobie zaprzątać głowy tym, jak się wyalienować ze społeczeństwa, bo Estowie sami cię wyalienują. Nie pogadasz z nimi, nieufni są i dają wyraźnie po sobie znać, że chcą, abyś sobie poszedł w cholerę. Jako że jestem typowym przedstawicielem ludów północnych, to w Estonii czułem się wspaniale, ale w polskim kurwidołku też odnajduję się całkiem znośnie i z krajów które odwiedziłem, subiektywnie w Polsce czuję się ,,najnormalniej".
  8. Źródło ,,przyjaciółka", jest tak samo wiarygodne jako białoruska telewizja państwowa. Motywów mogły być setki - mogły się posprzeczać na obozie i ta w odwecie chciała np. zrobić krecią robotę za plecami psiapsi. Jak laska się demaskuje jako konfident, to znaczy że relację z koleżanką ma już spaloną i po prostu robi dramę na zakończenie znajomości.
  9. A co się stanie z tymi, których oślepia sam płomień, kiedy ci spojrzą na słońce? Jednym z TOP 10 kłamstw, jest to, że ,,prawda wyzwoli". Prawda was zniszczy i to zanim zdacie sobie sprawę, że na nią patrzycie, bądź nawet kierujecie twarz w jej kierunku. Mrużąc oczy i przypisując określone znaczenia zamazanym kształtom, jakie jest się w stanie zobaczyć w migoczących promieniach światła, człowiek tak naprawdę nie poznaje rzeczywistości, tylko przyswaja sobie jej wyobrażenie. Można zamknąć oczy i oddać się prowadzić innym zmysłom, można lekko rozszerzyć powieki, żeby zobaczyć platoński cień, ale już rozewrzeć je szeroko i zobaczyć, co ten cień rzuca, zarówno przez formę jak i poprzez blask, to jest już bilet bez powrotu.
  10. ,,Ich bin alleine doch nicht allein" Jest dość istotna różnica w byciu samemu, a w byciu samotnym - u Niemców to jest tylko jedna literka, a całkowicie zmienia sens bliźniaczo podobnych słów. Alleine być sam, w sensie liczba pojedyncza i allein w sensie bycia odosobnionym, osamotnionym, porzuconym. I wydaje mi się że dyskusja trochę się rozjechała poprzez nie do końca zrozumienie sensu intencji obu stron, kiedy mówi się o byciu samemu czy też samotności. Bo dla jednych to po prostu stan faktyczny, w którym widzą potencjał na zagospodarowanie zastanej przestrzeni (bo w życiu są sami, jako jednostka), a dla innych stan psychicznym, który wcale nie musi się przekładać na zastany stan faktyczny - czy poczucie odtrącenia i osamotnienia, nawet jeśli wokół będą jakieś osoby. Czyli ich bin allein doch nicht alleine. Ta pewna znieczulica w Polsce po części bierze się z języka, bo mężczyźni w Polsce dużo chętniej mówią o sobie że są ,,samotni", bo to brzmi dość neutralnie dla osób postronnych. Bo przecież można być ,,samotnym" z wyboru, ten stan nie musi być sprzeczny z czyjąś wolą i wyborem, nie musi być narzucony. Z kolei unikają takich słów, że są ,,odrzuceni", odosobnieni", ,,porzuceni", ,,wykluczeni", ponieważ te słowa niosą za sobą pewną stygmatyzację i wyraźnie wskazują, że to otoczenie zareagowało wobec NICH , czyli, że to nie jest ich decyzja i wybór, a ponoszą tego konsekwencje wbrew swej woli. Więc jeżeli ktoś, kto cierpi z powodu wykluczenia i porzucenia, będzie mówił o sobie, że jest samotny, to w języku polskim nie do końca się dogada o swoich uczuciach.
  11. Jeśli ktoś odziedziczy dom warty 500 tys. i dług pieniężny na 400 tys., to po dziedziczeniu z dobrodziejstwem inwentarza, komornik spokojnie mu tą chałupę zajmie. Czyli w skrócie dziedziczy.
  12. Dziedziczenie z dobrodziejstwem inwentarza nie polega na tym, że się długów nie dziedziczy - bo formalnie się dziedziczy - ale jedynie ogranicza się zobowiązanie do ich pokrycia do wysokości aktywów, które wchodzą w skład spadku.
  13. To nie do końca prawda, bo dług alimentacyjny najczęściej dziedziczy... dziecko któremu te alimenty przysługiwały. Więc formalnie dług jest na papierze, ale w praktyce dłużnik i wierzyciel staje się tą samą osobą, więc komu niby ma ten dług spłacić? Z kolei zadłużenie względem Funduszu Alimentacyjnego, umarza się z automatu z chwilą śmierci dłużnika.
  14. Odnoszę wrażenie, że to już trochę przebrzmiałe hasło i ciche echo kampanii społecznych z lat 80. Od 2000 roku, praktycznie każdy ma w dupie Afrykę, bo uwaga opinii publicznej coraz bardziej jest skupiana na własnym podwórku (Europa, Azja, Ameryki). W to się bawią teraz chyba wyłącznie Caritas i jakieś ,,około-misyjne" organizacje, ale gdzie im do zasięgu, jakie miało np. Live Aid w 1985.
  15. Piszesz to jakby Islandczycy z dnia na dzień doznali narodowej iluminacji, podnieśli rokosz, zapakowali bankierów na barki i kazali im spierdalać na Grenlandię. Czyli dalej myślenie magiczne. W rzeczywistości, wytoczono kilka procesów za nadużycia finansowe prezesowi banku i kilku pomniejszym pionkom i skazano ich na więzienie, które w rzeczywistości przypominało obóz wypoczynkowy (czas przeszły, bo najbardziej drakoński wyrok wynosił raptem z 6 lat). Wyroki dostali wyłącznie obywatele Islandii, nie było żadnego rozliczania z wpływami zewnętrznymi. Z kolei wobec powstałego długu sektora bankowego Islandia ogłosiła zwyczajne bankructwo, a nie jakieś powoływanie się na prawo naturalne bądź inną manifestację siły niezależnej grupy. Przy czym mało kto pamięta, że w czasie kryzysu rząd Islandii sam zaciągnął pożyczkę od MFW na grube miliardy, którą później spłacali przez kilka lat. Żeby było zabawniej w kontrze do Twojej wypowiedzi, to tak tylko przypominam, że sektor bankowy na Islandii dalej funkcjonuje jak przed kryzysem w 2008r. Aha, no i słowem post scriptum dodam tylko, że Islandia spełnia właśnie wszystkie warunki skupiska ,,outcastowego" - jest skalistą i jałową wysepką leżącą na wypizdowiu, zamieszkałą raptem przez 350 tys. ludzi.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.