Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Throgg

Użytkownik
  • Content Count

    216
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

263 Świetna

About Throgg

  • Rank
    Starszy Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Paranoiczny fajtłapa, zepchnięty na sam dół drabiny społecznej, doświadcza wizji zagłady społeczności w której przyszło mu żyć. Namawia innych jemu podobnych, którzy są równie uciśnieni przez ten sam system, gdzie zasoby i samice pozyskują jedynie najsilniejsi, zaś słabi są poniżani, aby uciec przed pewną zgubą i stworzyć swój własny skrawek raju, który urządzą na swoich własnych zasadach. Wyruszają na wyprawę, gdzie trafią do społeczności, która na pierwszy rzut oka wydaje się utopią, jednak powoli dostrzegają, iż pod cienkim całunem dobrobytu, życie tubylców toczy zgnilizna rozbuchanego konsumpcjonizmu i samozadowolenia, która również zawiedzie ich wszystkich ku zagładzie, tyle że powolniejszej i mniej spektakularnej. Nie ustępują więc w swojej misji i wyruszają dalej, gdzie w końcu trafią na odludny zakątek, który postanawiają zagospodarować od podstaw z dala od wpływu innych, którzy mogli by narzucić im, jak mieliby żyć. Na miejscu zdają sobie jednak sprawę, że są wyłącznie męską społecznością, więc trud jaki włożą w stworzenie swojego państewka, sczeźnie wraz śmiercią ostatniego z nich. Zgodnie postanawiają, że potrzebne są im samice, które mają pełnić w ich świecie wyłącznie rolę rozpłodową, zgodnie z ich biologicznym przeznaczeniem, aby zachować ciągłość, tego co sami stworzą. Okazuje się jednak, że te najbliżej żyją w skostniałym, totalitarnym społeczeństwie, które jest niewrażliwe na potrzeby jednostki i wszystkich wtłacza w tą samą matrycę, przez co naturalne więzi całkowicie się rozpadły i samice żyją nieszczęśliwe, nie mogąc się spełniać w swoim biologicznym przeznaczeniu, gdyż wszyscy są sterowani przez sznurki bezlitosnej władzy. Wyrzutkowie, choć dużo mniej liczni i dużo słabsi, postanawiają podjąć nierówną walkę z totalitarnym molochem i wyzwolić nieszczęśliwe samiczki. Brzmi znajomo? Właśnie streściłem wam miśki ,,Wodnikowe Wzgórze" Richarda Adamsa, bardzo fajną opowiastkę dla dzieci z 1972r. Jak ktoś nie może się doprosić absolutarianina o objawienie tej wiedzy tajemnej o której cały czas wspomina, i chce poznać ostateczne przesłanie, to ta książka leży w antykwariatach od 5 zeta w górę. I tak też bywa, że gdy ktoś obudzi się po trzydziestce z ręką w nocniku i w ramach nadrabiania zaległości naogląda na szybko youtuba, to może mu z braku szerszej perspektywy i obycia lekko odgiąć dekiel. Osobiście bohatera wątku postrzegam jako nie do końca mogącego się pogodzić ze swoim obecnym położeniem, dlatego też tworzącego ciągle mocno naiwną narrację, że tak naprawdę wygrał, chociaż przegrał, a wy wszyscy, którzy się nie wypierdoliliście przed 30 na dość głupich błędach i teraz się śmiejecie, to was pożrą Żydzi na koniec i tyle się będziecie śmieli. Coś jak ten cichy chłopak z klasy, co przynosi berettę w plecaku na koniec roku - tyle, że wyłącznie mokrych snach, gdy płacze w poduszkę w pierwszy, gorący, lipcowy wieczór. Aha, no i tworzenie laurkowego tematu, dla gościa, który w sposób dość czytelny okazuje tutaj wszystkim jawną pogardę, to już jest kurwa szczyt kuriozum, jaki miałem okazję zaobserwować na tym forum.
  2. Gdzie mnie za granicę nie rzuciło, to najbardziej tępymi, zajadłymi, chciwymi i grubiańskimi osobami, zawsze okazywali się polscy górale. Nie żebym nabawił się jakiegoś do nich uprzedzenia, ale fakt, że obecnie w Polsce żyję na drugim końcu od strony Podhala, bardzo sobie chwalę.
  3. To już przypadek lekko skrajny, trochę wykraczający poza główny temat wątku - oszpeconym w wypadku może zostać każdy, nawet przystojni goście. Współczesny blackpill polaryzuje zaś społeczeństwo w sposób dość groteskowy, moim zdaniem, nawet lekko zakrawając na internetowy trolling - te wszelkie wyliczenia kąta szczęki, szerokość oczu i pierdyliard innych cech fizycznych, które posiada 90% populacji, tyle że w różnym układzie. Ciekawym przykładem jest np. taki Ryan Gosling, który w ,,Miłości Larsa" zagrał uber incela i ze swoją fizjonomią wypadł naprawdę autentycznie. Wg blacpilla, gość ze swoją twarzą jest zdyskwalifikowany jako ,,chad", ale mimo to nie przeszkadza mu to grać amantów w innych filmach (ale przyznać muszę, że najlepiej w swojej karierze właśnie zagrał incela Larsa). I to jest problem z blackpillem, że ludzie którzy wyglądają ,,ok", (bez żadnego bzdurnego silenia się na ocenę w skali SMV) naczytają się, a że to mają zły kąt oczu, a to owalny kształt szczęki, a to 1 cm mniej i utwierdzają się w swoim poczuciu, że są zjebani do tego stopnia, że pozostaje im tylko samogwałt. To, że przystojni mają w życiu łatwiej, to oczywista oczywistość i żadna wiedza tajemna - sam od dziecka, pierwsze co robiłem, poznając nową osobę, to instynktownie oceniałem, czy jest ładna czy nie. Tyle, że ta reakcja jest czysto podświadoma i na dłuższą metę nie ma znaczenia (chyba, że chcesz tą osobę wyruchać, wtedy tak), bo nawet będąc z ryja przeciętniakiem jak Gosling lub Maklakiewicz, to duże pole do popisu pozostaje tak naprawdę przy pracy nad charakterem, co wiele osób czytając blackpilla najprawdopodobniej zatraci, przejmując się linią szczęki lub inną pierdołą.
  4. To tylko kwestia nazewnictwa. W fizyce występują takie poziomy abstrakcji, że różne zjawiska na granicy ludzkiego rozumowania, są ,,z braku laku" określane ,,bogiem" - jednak użycie tego pojęcia nawet na centymetr nie wkracza na pole teologiczne. Ten problem najlepiej chyba zobrazowały rozmyślania Arystotelesa, nad istotą primus motor, po którą zresztą ochoczo sięgają wierzący w różnych dyskusjach o ateizmie. Problem polega na tym, że większość raczej nie doczytała do końca, bo sam Arystoteles złapał się na pewnym absurdzie w swoim rozumowaniu. Bo jeżeli przyjmiemy, że cały wszechświat powstał z ruchu pierwszego poruszyciela (primus motor), to raczej ciężko jest obalić kolejne założenie, że sam primus motor musiał zostać wprawiony w ruch przez uber primus motor, a ten z kolei przez uber, uber primus motor i tak bez końca. Czyli wychodzi z tego sofizmat, którego nie załapał Św. Tomasz w swoich filozoficznych popłuczynach. Dlatego Arystoteles, żeby nie musieć wypierdalać swojej teorii do kosza, stwierdził że primus motor, to nie tylko ,,pierwszy poruszyciel", ale i jednocześnie ,,nieruchomy poruszyciel". Czyli wchodzimy już na taki poziom abstrakcji, że przyjmujemy istnienie bytu, które jest nieruchome zarówno w tym sensie, że nie może na niego oddziaływać nic zewnątrz i jednocześnie samo wprawia w ruch, samemu się nie poruszając. No niby wszystko styka, ale wtedy trzeba sobie odpowiedzieć, jaka jest więc natura takiego boga? A ten, przy założeniu idei ,,nieruchomego poruszyciela", musi być ślepy, głuchy i niemy, prawdopodobnie nie widzący o istnieniu świata, jaki w konsekwencji jego ruchu powstał, a gdyby nawet mający świadomość jego istnienia, to nie mający na niego żadnego wpływu, poza pierwszym ruchem, który uruchomił całą machinę dziejów. No i tu na poparcie tego poglądu można też dołożyć paradoks wieczności - no bo czy byt wieczny nie znajduje się w takim układzie czasoprzestrzennym, że nie jest w stanie spostrzec bytów przemijających? Jeżeli bóg istnieje, jego poznanie ogranicza się wyłącznie do niego samego, bo nie ma początku ani końca, a wszystko co powstaje i przemija nie da się tak umieścić na nieskończonej linii czasu w boskim wymiarze, żeby stworzyło jakikolwiek wycinek możliwy do zidentyfikowania. I jeżeli w tym miejscu dochodzę do idei boga, którą jestem w stanie zaakceptować, to pojawia się pytanie - po co w niego wierzyć? Co da mi wiara w byt, który z dużym prawdopodobieństwem jest nieświadomy istnienia nawet galaktyki, w której się znajduję? Nie jest w stanie mi pomóc, osądzić, wynagrodzić, ani nawet ukarać. I to są właśnie problemy, na jakie astro-fizyczne pojmowanie boga nie odpowiada (chociaż stwierdza jego prawdopodobieństwo istnienia), a które są natury teologicznej, czego wierzący zdaje mi się do końca nie rozróżniają.
  5. Szkopuł w tym, że żadna ewangelia nie powstała za życia Jezusa, wszystkie zostały spisane dość późno po jego śmierci, a wg Św. Jana to i ze sporą obsuwą, bo około 50 lat od rzekomego ukrzyżowania. Z tego zresztą wynika prosty fakt - który w naszej kulturze jest zamazany przez wyobrażenia sztuki sakralnej - że apostołowie byli dużo młodsi od Jezusa (za wyjątkiem Andrzeja, który ponoć był od niego nawet starszy). Najmłodszy Jan w chwili jego śmierci mógł mieć więc około 8-10 lat, Mateusz niewiele ponad 20, Marek był zaś prawdopodobnie w wieku nastoletnim. Pomijasz więc tutaj prawdopodobieństwo istnienia ewangelii Q, której autor jest nieznany (być może autorstwa samego Jezusa), a na której bazowali pozostali Ewangeliści, a to z tego prostego względu, że pierwsza Ewangelia Marka, jest w sumie najbardziej lakoniczna, zaś najbardziej ciekawa i obszerna w fragmenty o jakich nie wspominał św. Marek, jest ewangelia wg Łukasza - który nie był apostołem i świadkiem życia Jezusa.
  6. Szczegół polega na tym, że nikt tutaj nie spiera się ze stwierdzeniem, że ,,wszystko co zrobił Kościół, było złe", tylko z Twoim urojonym ,,to wszystko jest zasługą Kościoła". Więc albo nie potrafisz formułować swoich myśli w sposób jednoznaczny, albo myślisz, że jak pyknie kolejna strona wątku, to można zmienić narrację i zapomnieć co się pisało parę postów wcześniej.
  7. Ja też nie - Amerykanie zrzucili na Hiroshime magnesy, które ściagnęły z przestrzeni kosmicznej odpowiednio duży meteoryt, który porządnie pierdolną w miasto.
  8. W czasie pierwszej krucjaty, Saladyna nie było jeszcze na świecie. Urodził się około 40 lat później.
  9. Teraz już tylko ,,religijne"? Już nie katolickie, czy chrześcijańskie? Bo najbardziej zaawansowana technologicznie jest obecnie Japonia, w której dominuje shinto? To że prowadzisz dyskusję jak kompletny dyletant, wyciągając jakieś kompletnie urojone wnioski, a na każdy argument dotyczący faktu notoryjnego w historii, wymagasz dowodu, zaczyna mnie już nudzić, więc jeśli pozwolisz, odwróćmy na chwilę rolę, bo ja już się naprodukowałem. Wyjaśnij mi więc, czy taka Etiopia, która jest chrześcijańska mniej więcej od IV w. (kilkaset lat przed chrystianizacją Polski), zalicza się cywilizacji europejskiej, skoro wyznaje religię, która wg Ciebie jest jej FUNDAMENTEM?
  10. A czy Ty masz świadomość, że w momencie kiedy Mieszko przyjmował chrzest, to państwo polskie było już formalnie ukształtowane (władca + poddani + terytorium) i w takiej formie istniało przynajmniej kilkadziesiąt lat przed przyjęciem chrześcijaństwa? O jakim formowaniu rozbitych plemion Ty tutaj bajdurzysz? Przyjęcie chrztu, to była rozgrywka stricte polityczna, a nie ,,upgrade", tym bardziej, że nawet gdyby nad Wisłą nigdy nie postawił stopy żaden misjonarz, to i tak dzisiaj topiłbyś kukły w rzecze na wiosnę, chodził na procesje w czerwcu i biegał ze zniczem na groby. Zainteresuj się, ile typowo polskich tradycji, słów i zachowań ma rodowód pogański, a które chrześcijaństwo jedynie ,,pofarbowało", bo nie było w stanie ich wyplenić. 1795 rok. Mówi Ci ta data coś? Chrześcijaństwo przyjęte i co?
  11. Wczesnofeudalna monarchia, podobna do większości, jakie w obecnym czasie pokrywały Europę na tej szerokości geograficznej. Bo jeżeli wg Ciebie, dopiero za sprawą błogosławieństwa misjonarza, Polacy zeszli z drzew i przestali się porozumiewać za pomocą chrząknięć, to jesteś dobitnym przykładem, dlaczego jebię KK na każdym korku. A co było fundamentem w 33 n.e.?
  12. Taaaa? To jak należy wg Ciebie interpretować Twoją poniższą wypowiedź? To Grecy nie byli ,,ucywilizowani", tylko rozpasani w swoich zwierzęcych zachowaniach? No to kiedy chrześcijaństwo dokładnie tą Europę ,,ucywilizowało"? W V, XI, XIV, XIX wieku? W 1939r. może? A może dopiero w 2018r. jak Kościół oficjalnie, po raz pierwszy potępił karę śmierci, podczas gdy większość państw europejskich zniosło ją już w latach 90 ubiegłego wieku? Jest subtelna, aczkolwiek istotna różnica pomiędzy tezami - ,,wartości kultury europejskiej wywodzą się z chrześcijaństwa", a ,,wartości europejskie są obecnie utożsamiane z chrześcijaństwem", którymi tutaj nieporadnie żonglujesz.
  13. Zaczynam odnosić wrażenie, że swoje posty piszesz z jakimś wyprzedzeniem, katalogujesz wg haseł, np. ,,wiedza", ,,polin", ,,pieniądze" i potem w razie potrzeby losujesz z wybranej kategorii i tutaj wklejasz. Nie mam pojęcia na podstawie czego wnioskujesz, że ,,ja zakładam, że masz zamiar się podzielić swoją wiedzą", skoro tylko wytknąłem Twoje dość śmieszne wymiganie się od konkretnego pytania, poprzez odpowiedź, że ,,za pisanie o pewnych tematach Ci nie płacą", podczas gdy w innych temat produkujesz się sporo, bez żadnej zachęty. Nie oczekuję nawet, że w ogóle powrócisz do tego wątku, bo w pełni jestem świadomy, że to był jedynie wybieg erystyczny służący właśnie za wyjście awaryjne z dyskuji, a nie zapowiedź jakieś wiedzy tajemnej, którą masz, ale się nie podzielisz. A skąd wiem? Ano wiem, ale nie powiem.
  14. LOL Na początek N.G.L Hammond ,,Dzieje Grecji". Ponad 800 stron. Odnieś się, jak się zapoznasz.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.