Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

gaźnik

Użytkownik
  • Content Count

    69
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

55 Świetna

About gaźnik

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Gdzie walki to nie wiem. Jak interesuje cię historia boksu, dobrze opowiedziana, to jest super kanał 13 runda.
  2. Wysłali mnie z pracy do domu. Zabrałem komputer, dostałem zdalne dostępy do firmowej sieci i dysków. Mam książki, Netflixa, HBO, gry planszowe, telewizor, internet i dupe u boku. Zapasy jedzenia też są. Walczymy
  3. Będę dawał znać. Oczywiście takie sprawy się wleką. Na razie, zrobiłem adwokatowi tabele z podziałem na lata, miesiące i rodzaj zapłaty. Osobno kredyt, czynsz (zaległe miesiące) i ubezpieczenie. Wszystkie potwierdzenia przelewów. Pisze pismo i wyśle jej wezwanie do zapłaty. Na 99% nie odbierze poleconego albo to oleje, więc sprawa trafia do sądu. To będzie trwać, a teraz wogóle czeka nas paraliż więc jeszcze się to poprzesuwa. Ze stratą dla niej bo odsetki... Osobno adwokat skieruje sprawe zapłaty zasądzonych zwrotów zastępstwa. To jest dużo łatwiejsze. Wyrok jest prawomocny i myszka ani myśli płacić. Tutaj sprawa powinna się szybciej wyjaśnić, dostajemy tytuł komorniczy i jazda. Myszka na etacie, dochody całkiem OK jak na nasze warunki, więc problemów nie będzie. Dzięki za dobre słowo, męczy walka o swoje i udowadnianie że nie jest się wielbłądem. Czasem tracę sens tego szarpania się.
  4. Co do tej nowej... Nie zwraca się do ciebie o pomoc, kasy nie wyciąga, po prostu się spotykacie, no to trzymaj tak sytuacje i tyle
  5. Brachu, po pierwsze nie jesteś tu sam z takimi problemami, lub taką historią. Weź sobie do serca porady, bo widzisz sam gdzie zabrnąłeś. Ode mnie: Kochana żonka Cię nie szanuje, gardzi tobą, urządza ci sceny i jazdy. Zasługujesz na to? Chcesz tak żyć? Długo tak pociągniesz. Łudzisz się że to się zmieni? No niestety nie. Dostaniesz tu porady, ale... nagrywaj jej awantury, rozmowy, krzyki. Odetnij się finansowo, zacznij zabezpieczać swoje sprawy. Przejdziesz to, wszyscy jakoś przeszliśmy 😕
  6. Serio, po co wysyłałeś jej te życzenia? Przecież to bez sensu.
  7. Braty, poświęciłem weekend na studiowanie przepisów, konsultacji i czytania wyroków w podobnych sprawach. Trochę się wyklarowało: - mogę składać wniosek o zwrot każdej z zapłaconych rat. I, owszem, jest ten słynny stary przepis z epoki kamienia łupanego, mówiący o tym, że jedna strona powinna spłacić najpierw "swoją połowę". Ale nowe orzecznictwo sądów jest już inne, przepisu się w sprawach kredytów nie stosuje, identyczne sprawy z automatu są wygrywane przez osoby składające taki wniosek. Nieszczęście moje polega na tym, że sąd nie do końca mądrze dokonał podziału. Ja nawet rozumiem zamysł sądu, chciał być sprawiedliwy dla każdej ze stron. Niestety przyznając myszce połowę wartości mieszkania, skazał ją na wieloletnią spłatę kredytu na mieszkanie do którego nie ma już żadnych praw. Jednocześnie JUŻ odliczył to co do tej pory wpłąciłem, dając dowód na to, że każda rata niezapłacona się liczy i nie trzeba na nic czekać. Myszka nawet w sądzie wiele razy jawnie mówiła że mieszkanie ma gdzieś, nie chce go i nie będzie płącić (to akurat się nie spełni). Tak więc kompletuję dokumenty i składam wniosek. Myszka do tego stopnia ma wyjebane i uważa że NIC NIE MUSI I MOŻNA JEJ NASKOCZYĆ, że nie zapłaciła należnych mi kosztów z 2 instancji. To trafi na inne tryby - w trybie uproszczonym wniosek o windykację komorniczą. Sprawa niepłaconych rat i innych obowiązkowych opłat musi za pierwszym razem przejść normalną drogę sądową o zapłatę, potem już będzie z górki, wystarczy skłądać nowy wniosek na formularzu z załączeniem kolejnych rachunków. Proszę braci o niepisanie porad takich jak śmianie się że nie muszę płacić zgodnie z charmonogramem, czy wogóle mogę nie płacić itd. itp. Otóż muszę, i będę. Ja nie mam zamiaru podchodzić do życia jak ex-myszka. W szoku jestem, że osobą niby mądra i wykształcona zachowuje się jak dziecko z daunem, uparcie twierdząc że ona nic nie musi. Rozwiązań problemu dostała wiele. Każdy z nich olała. Każdy wyśmiała. Nóż się otwiera trochę w kieszeni, że nie wnosząc absolutnie nic, dostaje nagle kupę kasy w postaci połowy wartości mieszkania. No tylko zapomina, że spłaci o wiele więcej, oddając to w ratach i wywalając kasę na opłaty sądowe i komornicze i odsetki. Jej sprawa. Ciągle uważa że ona nic nie musi. Co do samego mieszkania - drodzy bracia radzący sprzedać, przestać spłacać... Jeśli chociaż trochę orientujecie się w cenach nieruchomości, to domyślacie się za ile można było kupić 10 lat temu duże fajne mieszkanie w Warszawie, a ile kosztują mieszkania dzisiaj. Za tę kwotę starczyłoby może na kawalerkę w najtańszych lokalizacjach. Piszę to serio. Męczy mnie ta batalia, sami widzicie że wywołuje u mnie zwątpienie i psychiczne załamanie, ale po analizie przepisów już wiem co mam robić. Trudno, jeśli po drugiej stronie stoi człowiek złośliwy, głupi życiowo i chcący mieć problemy, zamiast się dogadać jak ludzie (dostała całą masę gotowych rozwiązań które nie kosztowałyby jej ani złotówki) - trudno. Jak tak ma być to będzie. Ona widzi tylko tę kwotę którą mam jej zapłącić. Mam na to czas jeszcze 3 miesiące. na tę chwilę 1/4 tej kwoty to jej zaległe braki płatności. Każdy rok to będzie kolejna kwota. A potem pozostanie jej kilkanaści lat spłacania kredytu z własniej kieszeni. Dostała tyle ofert i próźb z mojej strony, że postronne osoby dziwią się, że jeszcze miałem tyle cierpliwości. Miała nawet oferty złożenia w sądzie sprawy przeciwko bankowi i unieważnienie umowy. Gotowy byłem za to zapłacić, zwolnić ją z kredytu, spłacić bank i nie widzieć ją na oczy. Wybrała najgorsze rozwiązanie - chwilowy zastrzyk gotówki, myślę że ostro się obkupi. Trochę głupio, bo potem będzie musiałą to tanio rozsprzedać, ale tak wybrała. Wybierając też spłatę, zablokowała już wszystkie inne opcje, ponieaż ja spłącając teraz połowę ponad wartość, muszę to odzyskać w jej spłącaniu rat. To by było na tyle. W najbliższych dniach w sądzie ląduje jeden wniosek o brak zapłaty kosztów które zasądzono jej w 1 i 2 instancji. Ona twierdzi że nie musi Adwokat mówi że to jest krótka piłka. Jako drugi leci wniosek o regres - zapłatę tego co wisi od czasów gdy sąd dokonał podziału. Na tę chwilę to jest, jak pisałem, 1/4 kwoty jaką dostanie, może mniej. Wnioski będę skadał w trybie rocznym, żeby było prościej.
  8. Oczywiście wysyłam właśnie pytanie czy to jeszcze możliwe. W temacie przedawnienia się roszczeń, cytuję: Do terminów przedawnienia roszczeń regresowych, co do zasady mają zastosowanie przepisy kodeksu cywilnego, zgodnie z którym roszczenia przedawniają się po upływie 6. lat, a dla świadczeń okresowych lub związanych z działalnością gospodarczą - po upływie lat trzech. Bieg terminu przedawnienia roszczenia regresowego liczony jest od dnia, w którym zostało spełnione świadczenie. czyli w przypadku bardzo długiego kredytu mieszkaniowego, zanim spłacisz tę mityczną połowę, to ci lwia część się przedawni, no nie wierze.
  9. @JAL Prawomocny wyrok określa mi konkretną datę do kiedy mam ją spłacić - połowa czerwca tego roku. Raty płacę oczywiście miesiąc w miesiąc spłacając kredyt i jednocześnie rośnie w ten sposób dług Myszki wobec mnie. Ten sposób rozwiązania jaki przyjęła Myszka przekreśla pomysł przepisania kredytu na mnie. Bo ona mi wysyła smsy "czekam na kase" - więc jak już jej oddam, to nie przepiszę kredytu na siebie, bo zapłacę za 1,5 mieszkania. Wtedy nie mam interesu w oderwaniu jej od kredytu. Niech swoją część spłaci tym co dostanie ode mnie. Tylko jeśli teraz mogę jej naskoczyć to wiesz jak to się skończy? Auto, wakacje? ciuszki, ajfony? I zaraz kasa się rozejdzie. Podoba mi się pomysł z wystąpieniem o wydłużenie terminu spłaty. Podsunę go adwokatowi. Ustaliłem tak z adwokatem na razie: - składa on o spłatę zasądzonych dla mnie przez 2 instancje kosztów sądowych. Tego myszka też nie zauważa, cala ostrość skierowana jest na jedno zdanie: ile mam jej zwrócić, cała reszta nieważna. To pójdzie szybko, bo wyrok jest już prawomocny więc szybka piłka i komornik. - wysyła pismo do niej o zwrot połowy wszystkich kolejnych wpłat - zobaczymy co odpowie. Chociaż wieloletnie doświadczenie mówi mi, że wogole nie odpowie na to. I teraz właśnie zależnie od tego, gdybym wiedział czy ja już mogę wystąpić o regres, czy nie, to kierujemy sprawę do sądu. Czy koszty będą niewielkie? No zależy jak na to patrzeć. Przypominam że to ja płacę od lat za wszystko sam, a i szybko muszę zwrócić jej kwotę za którą mozna kupić naprawde fajne nowe auto.
  10. To prawo jest bez sensu, mam nadzieję że są jakieś nowsze postanowienia, no ale jeśli nie, to jestem zmuszony się dostosować. W przypadku dużego kredytu, strona mająca wszystko w dupie ma wieeele lat spokoju, a ta płacąca nie dość że spłaca za dwoje, to jak dojdzie do połowy, to musi płacić nadal, i ewntualnie prosić o zwrot o ile się nie przedawniło.
  11. Spłącić muszę swoją myszkę. Tak, mam termin, jeszcze nie minął, robię wszystko by wypełnić to zgodnie z wyrokiem. Chyba nie jest, ja banku nie informowałem, nie wiem czy sąd to robi, pewnie nie. Spłaty są oczywiście płacone z mojego konta zgodnie z harmonogramem. Cholerka, tej części to nie rozumiem... no mam postanowienie sądu: Mieszkanie od dnia tego i tego należy wyłącznie do Gaźnika, Pani Myszka zostaje wypisana. Pan Gaźnik musi jednak zwrócić połowę wartości mieszkania Myszce - wartość wyliczył biegły, bo ja w sądzie podałem wartość realną a Myszka "miliard pińcet". Jednak sąd jednocześnie uwględnił od razu te wpłaty ktore dokonałem od rozwodu do wyroku. I o tyle obniżył tę spłatę na rzecz Myszki. Przypomniał też w mowie końcowej Myszce, że nie płaciła za kredyt, więc dostaje połowę wartości pomniejszoną o te lata. A dalej ma płacić. Pnieważ od wielu lat Pani Myszka nie ma najmniejszej ochoty zrobić nic z mieszkaniem, kredytem, czymkolwiek. Po prostu udaje że tematu nie ma, a pytana odpowiada, nawet w sądzie "przecież nie będę płącić jeśli tam nie mieszkam. czy Twoim zdaniem mogę zakładać sprawę o zwrot kolejnych rat już teraz? Z mieszkaniem mogę robić wszystko, ale ciąży na mnie kredyt, a ona ma 50% tego kredytu. A to znaczy, że jednak nie wszystko, bo do wszystkich dużych ruchów potrzebna jest zgoda banku i jej podpis.
  12. Koledzy, czy wy czytacie poprzednie wpisy? ja byłem już u kilku adwokatów. Każdy mówi co innego.
  13. 1. Nie mam, ponieważ muszę wyrokiem sądu ją spłacić - to jest duża kwota. Ona nie rozumie co zaszło, bądź (bardziej prawdopodobne) robi celowo na złość nawet kosztem robie sobie kuku. Latami unikała rozwiązania problemu, twierdząc, że skoro się wyprowadziła to nie musi płacić, ale być właścicielem to już jej pasowało. W końcu skierowałem sprawę do sądu. Mieszkanie przyznano mi, nakazano ją spłacić, a jej płacić podpisany kredyt. 2. Oczywiście można przestać płacić, ale bank ma dwóch kredytobiorców, wcale nie jest powiedziane że do niej się skieruje, a już na pewno wpisze nas na listę dłużników i będzie groził zerwaniem umowy - wolę tego uniknąć. 3. Właśnie w tym jest problem! Przepisy w tym kraju są tak niejasne, że nie ma jednej konkretnej odpowiedzi! Dlatego szukam speca w temacie i jak to ugryźć. Wyroki mówią - należy płacić podpisany kredyt, jedna strona ma prawo do zwrotu połowy, ale inny przepis sprzed lat mówi o czymś takim, że możesz to zrobić gdy spłacisz "swoją połowę". Tylko nikt nie wie czym jest ta "swoja połowa". Ponadto roszczenia długów przedawniają się, a to są sumy duże, więc to będzie trwać latami i się przedawni, i co wtedy? ja jestem gotowy zapłacić bardzo dużo za przecięcie tego wrzoda, tylko że opinie są tak różnie, że sam nie wiem jak to rozwiązać. Oczywiście nie muszę dodawać, że dostaję smsy od niej "Kiedy mi zwrócisz MOJE pieniążki?" (termin nie minął), A gdy ja zapytałem "Kiedy zaczniesz spłacać swój kredyt?" to dostałem odpowiedź że jestem nienormalny jeśli myślę że będzie płacić za kredyt skoro tam nie mieszka. Braty, to jest jakaś paranoja.
  14. Myślałem że forum jest od porad i pomocy. Myliłem się? Nie chcesz, nie pisz w tym wątku. Jeśli go czytałeś, to przeczytałeś, że mam prawnika - a prawnik sam nie wie jak to ugryźć. Czy regres należy się po każdej z rat, czy po polowie pozostałej kwoty. I jak tę kwotę policzyć. W złotówkach czy w CHF? Nie chcę sprzedawać mieszkania. Gdzie ja teraz za taką kwotę kupię tak duże mieszkanie w tej lokalizacji? Nie wiem czy bym na kawalerkę uskrobał, serio. Ceny poświrowały kosmicznie. Co znaczy że żona chce byś ty płacił za nią? Moja też chciała Sąd jej to wyjaśnił, chociaż myślałem że ona to dobrze wie. Jest współkredytobiorcą to jest zobowiązana a nie "ona chce".
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.