-
Posts
2,846 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
7 -
Donations
400.00 PLN
smerf's Achievements
Porucznik (14/23)
5.8k
Reputation
-
smerf started following Wieża Babel 2.0
-
Albo osiągnąć jeszcze wyższy level władzy. Chaos potrzebuje "rozwiązania" i w pewnym momencie ludzie będą sami się tego domagać.
-
smerf started following Dlaczego kobiety nie powinny mieć praw wyborczych na przykładzie Kasi z TikToka , Medyczna marihuana , Order Orła Białego a sprawa polska and 1 other
-
Trawa może wywołać dodatkowe stany lękowe lub pogłębić te co już masz, a nawet wywołać schizofrenie — radze unikać. Najlepsze lekarstwo to sport, przebywanie wśród natury i praca nad sobą, a nie sięganie po "magiczne środki".
-
Dokładnie OP albo nas troluje albo jest na etapie szkoły podstawowej w relacjach DM. Kobieta jak czuje porządnie to nie będzie miała żadnych seksualnych obiekcji niezależnie od wyznania, przekonań, wieku czy sytuacji. OP nie dostaje seksu bo nie jest tym kimś, a trzymany jest na orbicie bo jest jak widać zwyczajnie usłużny i użyteczny. Pojawi się odpowiednia osoba to pani mu powie że jest zboczeńcem bo chciał seksu i ma spadać, a nowemu gościowi już będzie na kolanach skakać. Mało tego z wpisów można wywnioskować że OP uważa że jest numerem 1 dla tej pani i na pewno ona nie pójdzie z innym 😄
-
Otwarte Wrota Kilka dni temu stałem w kolejce do urzędu. Przede mną starsza kobieta próbowała coś wyjaśnić urzędnikowi. On nie rozumiał jej języka. Ona nie rozumiała jego. Po chwili pojawił się trzeci człowiek, który tłumaczył wszystko czwartemu, a czwarty dopiero przekazywał informację dalej. Zwykła scena. A może nie. Bo gdy zrobiłem zoom out, zobaczyłem coś większego niż urząd. Zobaczyłem cywilizację, która uwierzyła, że można wymieszać wszystko ze wszystkim i że samo wymieszanie jest rozwiązaniem. Jakby różnice nie istniały. Jakby historia była przesądem. Jakby tysiące lat odmiennych tradycji, religii, obyczajów i sposobów myślenia można było wrzucić do jednego kotła i oczekiwać harmonii. Nie twierdzę, że ludzie różnych kultur nie mogą żyć obok siebie. Potrafią. Pytanie brzmi: na jakich zasadach? Bo system bardzo często zachowywał się tak, jakby wystarczyło otworzyć granice, a reszta wydarzy się sama. Jakby społeczeństwo było aplikacją, którą aktualizuje się jednym kliknięciem. Tymczasem człowiek nie jest aplikacją. To stary biologiczny software. Wgrany tysiące lat temu. Plemię. Tożsamość. Swoi i obcy. Niezależnie od tego, jak bardzo nowoczesne są budynki wokół nas. Pękające Lustra Przez długi czas wszystko wygląda spokojnie. Sklepy działają. Autobusy jeżdżą. Ludzie robią zdjęcia jedzenia i wrzucają je do internetu. Matrix materialny uwielbia takie momenty. Tworzy iluzję, że każda decyzja była słuszna. Ale napięcia społeczne nie działają jak burza. One działają jak pęknięcie w fundamencie. Przez lata nic nie widać. Potem nagle ściana zaczyna się przechylać. W wizji, która wraca do mnie od czasu do czasu, nie widzę wojny rasowej zaczynającej się od wielkich armii. Widzę ją zaczynającą się od małych rzeczy. Dzielnic, do których ludzie przestają chodzić. Szkół, których inni unikają. Grup żyjących coraz bliżej siebie fizycznie i coraz dalej psychicznie. Najpierw znika zaufanie. Potem znika wspólna narracja. Na końcu znika poczucie wspólnoty. I wtedy każdy wraca do swojej flagi, swojego plemienia, swojej religii, swojego kodu kulturowego. Nie dlatego, że jest zły. Dlatego, że przestraszony człowiek zawsze wraca do tego, co zna. Ja pewnie zrobiłbym podobnie. To właśnie najbardziej niepokojąca część tej układanki. Nie trzeba demonów. Nie trzeba spisków. Wystarczy natura człowieka. Wojna Bez Frontu Ludzie słysząc słowo wojna widzą czołgi. Ja coraz częściej widzę coś innego. Widzę społeczeństwo, które przestaje być społeczeństwem. Wizja przyszłości, która mnie niepokoi, nie przypomina filmów wojennych. Bardziej przypomina niekończący się konflikt niskiej intensywności. Codzienne napięcie. Codzienna nieufność. Codzienna segregacja. Firmy zatrudniające "swoich". Dzielnice głosujące wyłącznie według pochodzenia. Partie polityczne budujące kapitał na wzajemnym strachu. Media karmiące ludzi historiami, które mają utwierdzić ich w przekonaniu, że druga strona jest problemem. Każdy dostaje własną bańkę. Własną wersję rzeczywistości. Własnych bohaterów. Własnych wrogów. Patrząc na to wszystko trudno nie odnieść wrażenia, że technologia miała połączyć ludzi, a często stała się maszyną do produkcji plemion. Gadające pudełko w salonie robiło to kiedyś powoli. Smartfon robi to przez całą dobę. I wtedy zaczyna się wojna bez frontu. Nikt oficjalnie jej nie wypowiada. Ale wszyscy w niej uczestniczą. Dzieci Chaosu Największy rachunek nigdy nie trafia do tych, którzy podejmowali decyzje. Trafia do ludzi, którzy urodzą się później. To zawsze mnie uderza. Polityk podejmuje decyzję dziś. Konsekwencje odbiera dziecko za dwadzieścia lat. W mojej wizji przyszłości najtrudniejsze nie będą nawet konflikty rasowe, ekonomiczne czy religijne. Najtrudniejsze będzie pytanie o tożsamość. Kim jesteś? Do czego należysz? Jaką historię uznajesz za własną? Jakich wartości bronisz? Przez tysiące lat odpowiedzi były mniej więcej jasne. Teraz coraz częściej przypominają mgłę. Jedni uznają to za postęp. Inni za rozpad. Ja widzę przede wszystkim chaos. A chaos jest ulubionym środowiskiem każdego systemu, który chce zwiększać kontrolę. Bo przestraszone małpki 2.0 szukają opiekuna. Szukają silnej ręki. Szukają kogoś, kto obieca przywrócić porządek. Historia pokazywała to wielokrotnie. I właśnie dlatego długoterminowo największym zagrożeniem nie jest sama różnorodność. Jest nim utrata wspólnego fundamentu. Gdy fundament znika, każda grupa zaczyna budować własną rzeczywistość. A wiele rzeczywistości na jednym terytorium bardzo rzadko współpracuje długo bez tarć. Bug Czy Funkcja? Od lat wraca do mnie jedno pytanie. Czy to wszystko jest systemowym „bugiem”? A może system działa dokładnie tak, jak został zaprojektowany? Im dłużej obserwuję świat, tym mniej wierzę w prostą odpowiedź. Bug oznaczałby pomyłkę. Funkcja oznaczałaby cel. A ja widzę coś pomiędzy. Widzę ludzi przekonanych o własnej racji. Widzę elity wierzące, że potrafią przeprojektować naturę człowieka. Widzę społeczeństwa, które ignorują konsekwencje decyzji aż do momentu, gdy te konsekwencje pukają do drzwi. Nie wygląda to na genialny plan. Ale nie wygląda też na przypadek. Raczej na stary mechanizm. Pycha spotyka rzeczywistość. Rzeczywistość wygrywa. Potem wszyscy są zaskoczeni. Może więc bug nie znajduje się w granicach. Nie w kulturach. Nie w religiach. Może problem nie leży w skutkach, tylko w arogancji tych, którzy uznali, że rozumieją człowieka lepiej niż historia. Że można dowolnie przesuwać miliony istnień po planszy, a one zachowają się zgodnie z projektem. Patrzę na ten spektakl jako obserwator i nie widzę końca tej historii. Widzę dopiero początek kolejnego rozdziału. Ludzie nadal wierzą, że kontrolują proces. Tak samo wierzyli ci przed nimi. A może największa ironia matrixa polega właśnie na tym, że najbardziej niebezpieczne decyzje podejmują ci, którzy są absolutnie pewni, że wiedzą, co robią?
-
Panowie przecież wszyscy wiemy że OP jest w roli darmowego usługodawcy który widzi marchewkę na kiju a nie realną rzeczywistość. Pani umiejętnie nim manipuluje stosując shaming jako seks był owocem zakazanym w ich relacji, a ona była 20 letnią dziewicą do wzięcia. OP nie umie ją wziąć jej za twarz i zdominować, uważa że na seks trzeba zasłużyć po przez dobre darmowe uczynki. Mental lvl świerzakownia po kilkuletnim byciu na forum.
-
Order Orła Białego a sprawa polska
smerf replied to Rnext's topic in Polityka, bal bezwstydnych kurewek
@Rnext W teatrze kukiełek można się spodziewać jednego "dziwnych zdarzeń i rzeczy". Polityka to farsa obecnie widzimy trwający kabaret na różnych planszach. -
' Nie patrz co ci polecają ludzie tylko jaką masz przewagę nad innymi w miejskiej dżungli. Jakie masz mocne strony co lubisz i umiesz robić lepiej od innych i to zmagnetyzuj.
-
Zamiast phytona ucz się vibe codingu i argenting workflow, to o wiele bardziej użyteczne niż napieprzenie w klawiaturę to się pomału kończy IMO.
-
Majster mogę się założyć że ta atencjuszka już od kilku tygodni prezentowała wszystkim swoje dupsko w tym parku. Przecież ona tylko biega? No ale wszyscy wiemy że leginsy to praktycznie dla kobiety to jak bieganie na golasa - wszystko widać. Głupie zachowanie zapewnia głupie nagrody, a tu wyraźnie widać odstawianą scenkę ofiary pod zasięgi.