Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Spartan

Użytkownik
  • Content Count

    181
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

217 Świetna

About Spartan

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Zielona Góra
  • Interests
    Rozwój osobisty, siatkówka i sporty siłowe.

Recent Profile Visitors

385 profile views
  1. @Patton nie wiedziałem, że lubisz BDSM Co do "monochromatycznego" koloru ubioru, w sumie nie tylko w czerni - to od dawna jest to postrzegane, w aspekcie mody, jako pożądane. Facet ubrany różnokolorowo, niczym paw, kojarzy się zwłaszcza w naszych czasach jednoznacznie, i niekoniecznie jako "hetero". Z drugiej strony - "popkultura" kreuje taki obraz - nieśmiertelny musical Blues Brothers - obie części - faceci ubrani, cytuję "w stroje karawaniarzy" (część pierwsza) sprawiają wrażenie "ważnych i zorganizowanych" (część druga). "Faceci w Czerni", "Matrix", wszelkie filmy detektywistyczne. Przykładów jest mnóstwo. To samo mundurówka. Żołnierze, marynarze, policjanci, lekarze. Oczywiście nadal mówię o niejako stereotypach, kreowanych w mediach. Według mnie, więcej uwagi kobiety zwracają uwagi na to czy facet jest spójny sam ze sobą - czytaj - czy ubiorem pasuje do charakteru postaci, na którą się kreuje. Seba ubrany w garnitur, a zachowujący agresywnie, wzbudzi conajwyżej uśmiech politowania. Bottom line - jeżeli facet pokroju Casanovy, faktycznie zachowuje się, wygląda i rozmawia z kobietami jak Casanova będzie spójny, a obok niego pojawi się wyższy facet, niespójny ze swoją aparycją i zachowaniem, to potencjalna kobieta, nawet wyższa od obu, wybierze tego pierwszego.
  2. Wrażenie, że oprócz grania badboya w filmach, jest również badboyem "na żywo". Ta niepewność już wystarczy, a babeczka zwiąże się z takim ziutkiem po to by się przekonać. Wspomniany przeze mnie wcześniej jegomość do przystojnych bynajmniej nie należał, lecz to subiektywne odczucie. Z twarzy był podobny do Michaela Stuhlbarga (Faceci w Czerni 3) - przyjazna, misiowata mina, odstające uszy i na oko 50kg wagi. Normalnie amerykański Wołodyjowski
  3. No dobra, idźmy w to dalej. Przykład z showbiznesu. Statham i Huntington - Whiteley. Po raz wtóry przytaczany przykład. Oficjalnie on jest od niej wyższy, nieoficjalnie - weźcie jakiekolwiek zdjęcie od paparazzich, ona nawet w płaskich butach jest grubo ponad 7 cm wyższa. Choć z drugiej strony - to showbiznes - i ludzie łączą się w pary bo jest to medialnie opłacalne.
  4. Spotkałem swego czasu na łajbie interesującą parę z USA. Poznali się jeszcze w liceum (high school) i od tamtej pory byli nie rozłączni. On się jej oświadczył w wieku 18 lat, a na statek przyjechali celebrować... ćwierćwiecze ślubu. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że on miał DOSŁOWNIE 158cm a ona - żywcem ściągnięta z okładki playboya - 174. Mimo, że nawiązałem z nią bliższy kontakt, i mimo moich usilnych starań, nie udało mi się jej przygruchać. Potem zdałem sobie sprawę, że moje smalenie cholewek i tak było spalone na wejściu, gdy zobaczyłem jej partnera, otoczonego rzecz jasna samymi wyższymi facetami, a mimo to wydawało mi się, że on dominował. Jego pewność siebie dosłownie świeciła dookoła i inni faceci widać po prostu ulegali. A facet nie był w żadnym aspekcie nachalny, jak to się widzi zwykle małych karzełków, przekrzykujących się nawzajem i krzykiem próbujących ściągnąć na siebie uwagę (tzw. kompleks Napoleona, który wcale taki niski nie był). Najlepsza była jej reakcja, albo raczej jej brak. Twarz rumiana, szyja w kolorze wiśni a ona przygryzająca wargi, kiedy ten z werwą opowiadał jakąś tam nieznaczącą historię. Tak więc śmiem twierdzić, że to kwestia odpowiedniej kobiety, a nie wzrostu. Choć oczywiście, mamy pewien zakorzeniony atawizm, który mówi nam, że wysocy ludzie są postrzegani jako silniejsi.
  5. Kompleksowe badania, Panie Kolego. I to jak najszybciej. Ja też, nie licząc nadciśnienia jestem okazem zdrowia, a przez lata nic z tym nie robiłem, bo wydawało mi się, że jestem niezniszczalny. Kardiolog zleci Ci i tak szereg badań, więc im szybciej je zrobisz tym lepiej dla Ciebie. Tarczyca - TSH, FT3, FT4 i przeciwciała. Nerki i ich wydolność - mocznik i kreatynina. Do tego drożność tętnic badane ultrasonografem. Wątroba i cały panel lipidowy. To tak na początek. Umów się do kardiologa prywatnie, do tych lepszych są nawet kilkumiesięczne (!) kolejki. Umów od razu wizytę z badaniem echa serca. Prawdopodobnie zleci Ci też tzw. Holtera - nosisz aparat do pomiaru ciśnienia przez dobę, a ustrojstwo automatycznie bada i rejestruje ciśnienie w trakcie dnia. Osobiście, zajęło mi kilka miesięcy zanim znaleźliśmy wspólnie dobry lek, ale jak już takowy znajdziesz - szybko wrócisz do zdrowia. Lek który biorę nie jest wcale taki inwazyjny, jedna pigułka rano i mam spokój na cały dzień. Możesz łudzić się, że buraki, l-arginina, głóg, ziołowe herbatki coś pomogą. Próbowałem, sumiennie, przez wiele miesięcy, z mizernym, żeby nie powiedzieć zerowym skutkiem.
  6. Większość tego typu "testów osobowości", podobnie jak wszelkie pseudo- testy z kobiecych szmatławców typu Cosmo (odpowiedz na 17 pytań i sprawdź czy on będzie dobry w łóżku!) , wszelkie horoskopy i inne wygibasy - wszystko to bazuje na tzw. truizmach. Jest to zdanie/ fraza, po której to przeczytaniu i w połączeniu z "wysoce spersonalizowanym" wyniku testu czytelnik uzna się za "wyjątkowego". Ale równie dobrze mógłbyś wkleić jakikolwiek inny opis jakiegokolwiek innego typu osobowości, a czytelnik dalej łyknie i przyklepie jako "swój własny" opis/ wynik. Tak więc odrobina dystansu nie zawadzi Mnie wyszedł Wykonawca - ESTJ-A
  7. A ja myślę, że lata temu Brat @Niepowtarzalny mógł po prostu nie zauważyć subtelnych, kobiecych zalotów. I całkiem możliwe, że jego brak reakcji podziałał na kobietę pobudzająco, kiedy ten zupełnie sobie z tego sprawy nie zdawał. Póki się nie umówisz i nie przekonasz osobiście, to możemy sobie gdybać do usranej śmierci. A tak - osobiście wizja klepania Niemca po kasku razem z wyżej wspomnianą Renią skutecznie zmotywowałaby mnie do podjęcia działań.
  8. Pranie mózgu w mediach to jedno - wszak od tego są media, by powiedzieć ciemnym masom co jest teraz "modne" i "na topie". Z drugiej strony - świadomych, rozsądnych konsumentów powoli przybywa. Zdają sobie sprawę, że skoro kurczaki od wyklucia do ubojni żyją sobie trzy do czterech miesięcy, to coś jest na rzeczy. I skoro w ciągu ich krótkiego okresu życia, zostały nafaszerowane niezliczoną ilością steroidów, leków przeciwzapalnych itd, to śladowa ilość tych wszystkich substancji zostaje później i w naszym organizmie. W zasadzie to samo można i powiedzieć o wszelkich roślinach uprawnych, w Niemczech bardzo popularne są tzw. produkty bio, które są kilkadziesiąt, a nierzadko kilkaset procent droższe od "nie bio". Ale też do końca nie masz pewności, czy nie były traktowane jakimiś pestycydami. Osobiście, przez lata wydawało mi się, że dieta sportowca, za którego śmiem się uważać - nie istnieje bez mięsa. I nie wyobrażałem sobie jak można zastąpić mięso soją, która zawiera dużo flawonoidów i otwarcie mówi się o ich złym wpływie na poziom teścia. Ale ostatnimi czasy zmniejszyłem znacząco ilość mięsa w diecie i przyznam bez bicia, że coś jest na rzeczy.
  9. Zauważ też, że na forum jest pełno Braci, którzy taką postawę chcieliby sobie wyrobić I jest druga część tychże Braci, którzy są już po drugiej stronie rzeki tak więc dobrze, że powstają tego typu dyskusje
  10. Jeżeli ktoś trzyma ciągle wysoko uniesioną gardę - i mam tu na myśli atrakcyjną samicę ze stadem napalonych samców, stojących w kolejce po jej uwagę - wyrabia sobie takie nawyki, wzorce zachowań czy reakcje, że raz - może już sobie nie zdawać z tego sprawy, że kogoś testuje, dwa - mały, biały rycerzyk na białym koniu, nie dość, że zostanie zdeptany, wraz ze swoją nikłą pewnością siebie, to jeszcze uzna to za oznakę zainteresowania. To samo się tyczy i samców - czy będzie reagował na każdą oznakę samiczego zainteresowania, czy też mając wybór wybierze taką, która jest najbliższa jego kryteriom. Tak więc czy tego chcemy czy nie, jest to częścią obecnych relacji damsko męskich. Są tacy, którzy są nieświadomi takich mechanizmów, a są i tacy (ludzie, płci obojga), którzy otwarcie wykorzystują je na swoją korzyść.
  11. Być może faktycznie źle Cię oceniłem, początkowe wrażenie może być złudne. Czyli po mojemu - znasz doskonale te wszystkie mechanizmy rządzące relacjami Wenus - Mars, ale nigdy do Ciebie nie przemawiały, albo inaczej - nigdy świadomie ich nie używałaś, by przygruchać sobie wybranego samca. Chcesz nam przez to powiedzieć, że Ty nigdy nie bawiłaś się w tego typu gierki ? Podchody, manipulacje, shit testy ? Czyli idąc tym krokiem, kiedy robią to kobiety - i poniekąd w jestem w stanie to zrozumieć, że atrakcyjna kobieta ma tysiące podejść w ciągu życia i w końcu wyrabia sobie jak ja to nazywam "bitch defense system", stąd te gierki i manipulacje by oddzielić ziarno od plewu - to jest wszystko w porządku, ale kiedy faceci używają kobiecej broni przeciwko nim, to już jest be ?
  12. @MalVina - chciał pokazać, że jedyny w towarzystwie zna się na żaglach Próba dominacji, na mój łysy, chłopski rozum masz branie, ZACINAJ !
  13. Spójrzmy na chwilę na tą sytuację z innego punktu widzenia, shall we ? Zastanówmy się nad źródłem tego "problemu". Z jednej strony, na kobiece zainteresowanie wobec domniemanego samca alfa mają trzy czynniki: a) władza - status społeczny, majątek ale przede wszystkim - kiedy Twój samiec dominuje nad innymi samcami w jakikolwiek sposób lub jest wyżej od innych w jakiejkolwiek hierarchii. Przykłady za chwilę. b) obecność innych kobiet - to, że inne kobiety, niekoniecznie konkurentki, dopuściły go w swoje pobliże to znaczy, że facet jest sprawdzony, nie będzie ich szczeniacko podrywał, można z nim pogadać, umie się kontaktować z kobietami również na poziomie emocjonalnym c) fakt, że może odejść - po prostu, kobieta odwali jakąś imbę a facet zwija żagle i płynie do następnego portu Wspomniane w podpunkcie a) przykłady, zauważcie pewną prawidłowość, jaki model relacji mężczyzna - kobieta promuje się w filmach. Rocky - cicha szara myszka Adrian podrywana przez nieudolnego, sepleniącego boksera, granego przez Sly. Ona pracuje w sklepie zoologicznym, jest chorobliwie nieśmiała, ubiera trzy swetry na randkę na lodowisko - symbol fizycznej niedostępności. On, fajtłapa którego wyrzucają z reklamy. Ale ! Jako bokser dominuje nad innymi, wygrywa mistrzostwo świata - nie ma od niego silniejszego, mimo że ciągle musi to udowadniać. Przewaga tego aspektu nad jego ogólną życiową nieporadnością kończy się tym, że Rocky staje się poniekąd atrakcyjny. Ślub, dzieci w dalszych częściach. Harry Potter - pod koniec sagi najpotężniejszy mag, w ciągu trwania sagi - wzorowy uczeń, który wygrywa wszystko, sportowiec, celebryta, postać rozpoznawalna. W relacjach damsko męskich - fajtłapa, nie potrafi zaprosić dziołchy na bal. Koniec filmowej sagi - obrazek z Potterem, jego żoną - tą rudą, nie pamiętam imienia, stado dzieci na peronie. Ron to samo, z tym, że w czasach szkolnych miał od Harry'ego -uwaga - jedną dupę więcej. Taki właśnie model promuje się wszem i wobec, nie tylko w mediach. Wszystkie komedie romantyczne, niezależnie od aktorów, robione są praktycznie na te samo kopyto. Bottom line - Siostro @MalVina - proszę nie odbieraj to jako żadną osobistą wycieczkę w Twoją stronę Nie wszystkie kobiety są agresywne i będą walczyć do upadłego z innymi samicami. Wydaje mi się, bazując na tym jak piszesz, że jesteś taką szarą myszką pokroju Adrian z Rockiego, nieśmiałą i cierpliwie czekającą na silnego dominującego samca, z którym spędzisz resztę Twojego życia, otoczysz go miłością i ciepłem domowego ogniska Taka trochę niepoprawna romantyczka A cały Twój temat założyłaś, wydaje mi się dlatego, że jesteś w szoku, że teraz na świecie trend zaczyna się zmieniać i miast tabunów niepoprawnych romantyków, zwanych przez nas Braci białymi rycerzami, przewagę zaczynają zdobywać faceci pokroju Brata @Still.
  14. Zacznijmy najpierw od tego, że poniżej opisana obrazowo sytuacji NIE DOTYCZY wszystkich kobiet. W dwudziestym pierwszym wieku nadal pokutuje niepisana zasada w relacjach damsko - męskich, że to "kobieta wybiera". Nasi ojcowie,matki, babcie czy dziadkowie - albo mieszkali ze sobą na jednej ulicy, albo zostali sobie przedstawieni w gronie przyjaciół, albo wyswatała ich rodzina. Wzięli ślub, spłodzili potomków i do końca życia użerali się ze sobą - patrz dzisiejszy stereotyp Janusza i Halyny. Dalej masz to samo indoktrynowanie w szkole, na studiach - kobiecie się trzeba pokłonić, pocałować w rąsie, otworzyć jej drzwi, odebrać płaszcz i odsunąć krzesło. Z drugiej strony, w naszym wieku jest naprawdę cała masa atrakcyjnych, silnych, mocno stąpających po ziemi kobiet, prowadzą własne biznesy, rozwijają się zawodowo - generalnie - zdają sobie sprawę, że dla mężczyzn są "dobrą partią". To i mają całą masę orbiterów - ziutków, którzy za choćby ułamek kobiecej atencji, będą merdać ogonem, chodzić dookoła z wywalonym językiem, obsypywać kobietę kwiatami, pierścionkami, zapraszać na kolacje czy wyjazdy na Kubę - gdzie apropo mają nadzieję, że w końcu zamoczą. Nabiera przez to przekonania świętej krowy, swoistej księżniczki, że to ona jest tutaj najważniejsza. W telegraficznym skrócie - tutaj wybiera kobieta, kogo pocałuje, z kim się prześpi, i będzie mamić facetów tak długo, jak uzna to za stosowne, zabawne. I nie ukrywajmy - kobiety są w tym mistrzami. Nie wszyscy faceci są ciapowaci, jak podany wyżej przykład, mimo dobrego statusu społecznego i majątkowego. Są faceci, jak Brat @Still właśnie, którzy kładą lachę na kobiecą atencję. I teraz - kiedy Still jest w towarzystwie, jestem przekonany, że najładniejsze samice zlewa ciepłym moczem i nie reaguje na ich kokieterię. Co się wtedy dzieje w umyśle kobiety ? Atrakcyjna kobieta z poprzedniego akapitu, otoczona orbitującymi wokół niej atencjuszami, widząc silnego, niezależnego samca, który ma ją - w początkowej fazie - totalnie w dupie, zaczyna zastanawiać się "co jest ze mną nie tak ?! Ten ziuta w ogóle nie atakuje! Czyżby rozmazał mi się makijaż ? O nie ! Wiedziałam, że te szpilki nie pasują do sukienki !" Znów w telegraficznym skrócie - traci całą swoją przewagę i cytując klasyka "traci ją kurwa bezapelacyjnie" Pozostaje jeszcze aspekt obecnej partnerki. Kobiety są niekwestionowanymi mistrzami w czytaniu mowy ciała, nie tylko samców. W końcu muszą wiedzieć, sądząc po mikro-ruchach twarzy dziecka, czy te się zesrało, czy chce cyca, czy może spać. Stąd kobieta wyczuje od razu pseudo samca alfę, który będzie próbował zdominować otoczenie i odróżni go od prawdziwego, który będzie ostatnim do takich prób. Ale przede wszystkim - kobieta wyczuje bez pudła drugą kobietę Jej intencje, seksualną mowę ciała, częsty dotyk. I w tedy obudzi się w niej tzw. zwierzę. "Ooooo nie, nie pozwolę tej lafiryndzie tak miziać mojego misia-pysia ! Cooo, tej kurwie ?! " Kurtyna.
  15. To dlaczego wrzucasz swoje trzy grosze do tematu kręcącego się głównie wokół różnic płacowych ? Skoro z Ciebie taki dobry Samarytanin, to dymaj za friko, retoryka podobna do tych którzy mówią, że idą na siłownie przypakować, nie dla atencji kobiet tylko "dla siebie". Tak, moi marynarze to głównie Ukraińcy, tak są moimi podwładnymi, pracowałem również z ukraińskimi oficerami na równorzędnym stanowisku, pracowałem przez przeszło 2 lata z ukraińskim kapitanem. Wszyscy oni, niezależnie czy byli ze wschodniej czy zachodniej Ukrainy mieli jeden wspólny mianownik - sumienność, szczerość, pracowitość i oddanie - najwidoczniej przymioty tak dalekie od Twojego zachowania. Trochę zakrawa na ironię, że gość pracujący na saksach w NL mówi o własnym podwórku Sarkazmu nadal nie wyczułeś. Co mają do tego Filipińczycy, Indonezyjczycy, Czesi czy Serbowie ? Ano mają i to dużo. W dobie globalizmu i migracji zarobkowych, Grek będzie pracował u Turka, Turek u Ruskiego, Rusek pogoni na Ukrainę rzęcha, którym Ukrainiec przyjedzie pracować do Polski. Zauważyłem również, że ewidentnie masz jakiś kompleks związany z tzw. "bananami", przykro mi, że nie urodziłeś się w rodzinie milionerów, może rodzice Cię zaniedbywali - nie wiem. Bądź co bądź, życzę Ci żebyś mimo wszystko zaczął zarabiać na miarę swoich oczekiwań.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.