Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Spartan

Użytkownik
  • Content Count

    99
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

130 Świetna

About Spartan

  • Rank
    Kot
  • Birthday 12/02/1989

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Zielona Góra
  • Interests
    Rozwój osobisty, siatkówka i sporty siłowe.

Recent Profile Visitors

148 profile views
  1. " I tego... bo... no, bo Marek to chuj, i tego no.... I kupiłem sobie faję, bogactwo... no... Marek to chuj.... ale brodę zapuściłem, no i jak już mówiłem Marek to chuj... Noo..." Dojrzała narracja, nie ma co Myślę, że mogliby nieźle namieszać na polskiej scenie, nie tylko politycznej. mają bardzo podobną składnię
  2. Gościu tak szybko bełkocze, że mam wyraźne trudności w zrozumieniu. Z cyklu - cytaty sławnych ludzi: "No i co" - Włosiu
  3. Ueee a ja myślałem, że himalajka to taka kobieta - szerp i wniesie mi na trzecie piętro dwie skrzynki browara na plecach ;) Dzięki, Bracie @Yolo za wyczerpującą definicję, piona ! :)
  4. O co kaman z tą "himalajką" ? O tyle kropki w "red - pill" połączyłem sam, ale cóż - łysy jestem w końcu, darujcie
  5. Mam rozumieć, że ten cały Gargamel, to jest ten ziuta z filmiku w pierwszym poście ? Jeżeli tak, to wszystko jest jasne - łatwiej takiemu ziutkowi wylewać pomyje, naśmiewać się czy szkalować gościa, który mimo wszystko osiągnął sukces w swojej przemianie, przełamał bariery kontaku z kobietami i nauczył się z nimi rozmawiać, aniżeli zrobić coś z sobą w tym konkretnym kierunku I teraz gościu siedzi sobie w domowym zaciszu, nagrywa te swoje monologi wytykające błędy i wady, gnijąc tak naprawdę w miejscu i co gorsza - nawołując do hejtu innych. A Szabelski kładzie na to lachę, pewnie zdaje sobie sprawę, że nie ma coś takiego jak negatywna reklama, dalej prowadzi swoje vlogi czy jak to tam nazwać i na takich ludzi jak ten cały Gargamel nie zwraca uwagi Zgadza się, Bracie @Ace of Spades - kobiety bez pudła wyczuwają emocje jakie targają facetem, potrafią bez pudła wyczuć czy gość jest tylko wyuczonym aktorem czy może pewnym siebie gościem. A przede wszystkim wyczuwają smród zdesperowanego samca, który rozpaczliwie próbuje zaliczyć
  6. Dokładnie tak, więc nieważne ile gówna wyleje się na głowę Szabelskiego, on i tak jest tysiące kroków przed wszystkimi tymi ziutkami. Wyszedł ze swojej własnej jaskini, w czasach gdzie temat nie był popularny, i dzięki swojemu samozaparciu doszedł do momentu, w którym dał sobie sprawę, że skoro on dał radę i osiągnął sukces, to uwierzył, że inni też dadzą. To samo dotyczy Straussa - on rozwinął swój warsztat jeszcze dalej, prowadząc seminaria i pogadanki motywacyjne. Oba te przykłady są jak najbardziej warte uwagi, oraz stanowią niezbity dowód na to, że jeżeli się czegoś bardzo chce, to przy odrobinie pracy i silnej woli, można to osiągnąć Niestety, bardzo ciężko odróżnić gościa, który jak wspominasz - robi fuszerkę - od rzeczowego fachowca. Jedną rzeczą jest posiadać praktyczną wiedzę a drugą jest umieć ją przekazać. A jeszcze zupełnie inną jest dzisiejsze podejście do tematu podrywu - masz być automatem do zaliczania, kiedy według mnie powinniśmy się skupić na samej sztuce rozmowy z kobietami i rozumieniem ich emocji
  7. Przede wszystkim @Ksanti - poznałeś Szabelskiego osobiście, że tak zaciekle go bronisz ? Smutne, bo ci wszyscy specjaliści od podrywu, którzy reklamują się w mediach czy internecie, to zwykli naciągacze, którzy wmawiają ludziom, że oni w trzy dni nauczą ich podrywu, "wyleczą" kompleksy, nieśmiałość wobec kobiet itd. Jeżeli przez lata pielęgnowałeś w sobie myślenie, że nie jesteś atrakcyjny, nieśmiały i peszyłeś się w obecności kobiet, to jestem zdania, że potrzebujesz conajmniej drugie tyle, żeby swoją ciężką pracą i determinacją, owe problemy przezwyciężyć. A oni wmawiają ludziom, że w trzy dni wszystko ogarną :D Tylko musisz zapłacić :D Poza tym, jeżeli posłuchasz tych wszystkich naszych, rodzimych PuA, dotrzesz do "źródła" ich wiedzy, zauważysz, że wszyscy oni brali garściami od jednego, jedynego autora, a mamią ludzi jakimiś śmiesznymi nazwami technik, podejść, planów itd. Nawet autorzy "świętego Graala" nurtu NLS, pt. "Alchemia Uwodzenia" - żywcem zerżnęli, splagiatowali wręcz większość informacji zawartych w książce, i dodając swoje własne spostrzeżenia i uwagi, wydali knigę pod własnym nazwiskiem.
  8. A jaka jest według Ciebie, definicja "badboya" ? Jeżeli myślisz łysym karku, obwieszonym złotem jak żydowski handlarz diamentów bandycie w bajeranckiej furze, emanującym agresją, próbującym zdominować wszystkich i wszystko, to myślę, że masz zaniżone poczucie własnej wartości i zostałeś zaszczuty przez błędny obraz prawdziwego "mężczyzny" rodem z telewizji i okładek Men's Health I bardzo dobrze ! Nie jest Ci to do niczego potrzebne, mam tu na myśli udawanie. Okłamując innych, okłamujesz tak naprawdę siebie. Sztuką jest żyć według własnych przekonań i mieć zdanie innych w dupie. Błąd. Mężczyzna żyjący według własnych przekonań, pewien swojej atrakcyjności, a przede wszystkim - pewien swojej wartości - prezentuje się w oczach kobiet o niebo lepiej niż pacjent, opisany powyżej. Można przez lata dopracowywać swój własny "image", ucząc się reagować na kobiece testy i manipulacje - czytaj - dzisiejsi PuA, lub pracować nad sobą długimi latami, tak by ta pewność siebie głęboko się ukorzeniła
  9. Witamy po drugiej stronie Zdaję się, że właśnie zdałeś sobie sprawę z odwiecznej tajemnicy, tak zazdrośnie strzeżone przez Panie - jedyną kobiety walutą czy kartą przetargową był, jest i będzie seks. Człowiek, w całej swojej złożoności został zaprojektowany, by się rozmnażać. Do tego dostał instynkt przetrwania, który uruchomiony, wyzwala w nas niespotykane siły, które mają posłużyć nam do walki o życie. Kobiety zaś, abstrahując od fizycznego aspektu, zostały wyposażone w o wiele więcej narzędzi, które mają sprawić, żeby facet przedłużał gatunek właśnie z tą jedną, i żeby jednocześnie facetowi się wydawało, że to on ją zdobył. Stąd instynkt macierzyński skłania kobiety ku manipulacjom, zdradom, kłamstwom i całej gamie zachowań przed którym my, zebrani na tym forum, próbujemy się przeciwstawiać. Gdy kobieta urodzi dziecko, biologicznie spełniła swój odwieczny obowiązek. Matka natura przewidziała taką okoliczność i po urodzeniu dziecka wyłącza pewne instynkty i zachowania związane z prokreacją. I zaczyna się szara i nudna proza życia
  10. Tak jak i Ty, Bracie @armin - szukam tego złotego środka pomiędzy zimnokrwistym skurwysynem, a romantycznym altruistą Nauczony doświadczeniem wiem, że mogę liczyć tylko na siebie i dlatego póki co, bliższy jestem egoizmowi aniżeli jakiemukolwiek innemu "nurtowi" ludzkich zachowań. Co nie oznacza, że pozostanę taki do końca Nie uznawanie systemu wartości społecznie akceptowanych można również spotkać "pod definicją" non konformizmu i jest to, nazwijmy to "odłam" egoizmu, do którego mi najbliżej i z którym się utożsamiam. Podstawą są tutaj własne refleksje i przemyślenia, oraz ewentualna zmiana systemu wartości na ich podstawie. Wszyscy się zmieniamy, z biegiem czasu
  11. Zgadza się @Maniek, ale jak chcesz dbać o "potrzeby" innych skoro nie potrafisz zaspokoić własnych "potrzeb" ? Jeżeli nie nauczysz się dbać o siebie samego, to jak chcesz dbać o innych ? Nie ma tutaj negatywnego wydźwięku, jak wmawiają nam mass media i programowanie społeczne. Asertywność i egoizm to zachowania skrajnie różne i nie należy ich porównywać, a co gorsza, wrzucać do jednego wora. Pierwsze w podstawach ma dążenie do zachowania "siebie" i swoich granic, jak to opisujesz, nie raniąc innych wokół, drugie potrzeby innych ma głęboko w poważaniu. Jak wszędzie trzeba znaleźć złoty środek @armin - nie nazwałbym tego altruizmem ale bezinteresownością, pojęciem, które według mnie nie istnieje. Nawet gdy pomagasz bezdomnym, robisz to z jakiegoś konkretnego powodu, jakikolwiek by on nie był. To, że nie oczekujesz w zamian zapłaty, nie oznacza, że jesteś bezinteresowny. Robisz to, by poczuć, że o to choć ten raz zrobiłeś coś dobrego, lepiej się czujesz, masz poczucie "misji" - to wszystko łechce Twoje ego więc jednak dostajesz coś w zamian, coś niematerialnego i niemierzalnego, ale jednak.
  12. Najkrótsza i najbardziej adekwatna definicja egoizmu z jaką się spotkałem
  13. Myśl rodzi się w głowie, ale gdzie konkretnie ? Nasza podświadomość pracuje od momentu, w którym otwieramy oczy i widzimy jakiegoś zamaskowanego jegomościa, który chwilę potem klepie nas po dupie Od tego momentu nasza podświadomość zaczyna "nagrywać" dosłownie wszystko. Jest jedno ale - ludzki mózg w swojej niedoskonałości nie potrafi zapisać emocji, zapachów czy wspomnień w formie jakiej są, tylko zapisuje je w postaci obrazów. Na tej zasadzie opierają się wszelcy Pick-up-Artist, którzy "wgrywają" kobiecie ich własne wyobrażenia i zapisują je jako "jej wyobrażenia", metoda sześcianu, w połączeniu z truizmami. Ale nie o tym. Wszyscy mają sny. Jedni rzadziej, drudzy na co dzień. Nie ma konkretnych naukowych dowodów na to co za chwilę napiszę, ale coraz powszechniej uważa się, że nie można wyśnić czegoś, czego w rzeczywistości nigdy się nie widziało. Czasem te wszystkie obrazy widziane w naszych snach są tak ze sobą poplątane, że wydawać by się mogło iż sen jest jakiś abstrakcyjny. Zastanawiające jest jednak to, że podczas snu, w ludzkim mózgu, produkowana jest substancja, zwana "DMT" - dimetylotryptamina - potężna substancja chemiczna z szerokiej gamy psychodelicznych i psychoaktywnych, kilkusetkrotnie silniejsza od narkotyków. Nikt nie wie dlaczego. Zastanawiające jest również, że faceci śnią głównie w fazie tzw. REM - Restless Eye Movements - gdzie ludzki mózg jest pobudzony, praca serca przyspiesza i co ważne z punktu widzenia facetów - produkowany jest testosteron. Istnieje coś takiego jak sesje prenatalne. Generalnie, wprowadza się pacjenta w bardzo głęboką hipnozę, i "odtwarza się" niejako moment narodzin. Jeżeli jesteś kobietą i zabierasz partnera na taką terapię, to musisz mieć mocne nerwy bo to co zobaczysz, odzobaczyć się już nie da Dorośli faceci zachowują się dosłownie jak niemowlęcia, machają kończynami w powietrzu, bełkoczą, płaczą itd. Po co o tym wszystkim wspominam ? Bo wierzę, że nie tylko wszyscy ludzie których kiedykolwiek spotkaliśmy, nie ważne w jakich okolicznościach - wierzę, że wszystko co przeżyliśmy, zobaczyliśmy, poczuliśmy zmysłami - wszystko to nie tylko nas ukształtowało i doprowadziło do tego momentu, w którym znajdujemy się teraz. Wierzę również, że przy odrobinie wysiłku, można do tej ogromnej skarbnicy wiedzy zajrzeć i po prostu ją wykorzystać. Ludzka podświadomość nie posiada "instynktu samozachowawczego" - nie jest w stanie odróżnić "zła" od "dobra" - wszelkie nasze myśli czy emocje, po prostu przełoży na swój język i zaprzęgnie całą swoją dotychczasową wiedzę, by nasze myśli się urzeczywistniły. Jest w tym wszystkim jednak pewna pułapka. Przez wiele religii, o których nie będziemy debatować, diabeł czy generalnie "ten" zły był utożsamiany z ego właśnie. To ten cichy wewnętrzny głos, który każe nam myśleć, że ten "głos" to "my". O czym zresztą traktuje film "Revolver", o którym po raz kolejny wspominam. Wszelkie nasze myśli, emocje, odczucia, wszelkie prawdy, tylko prawdy i gówno prawdy - to nic innego jak przelotny moment naszej własnej percepcji. Podświadomość nie rozpoznaje wrogów - czyni to nasze własne ego, podpowiadając nam po cichutku, że dany człowiek w danej sytuacji - zagraża naszemu systemowi wartości i "kwestionuje naszą inteligencje". Tak więc skracając moje wypociny do minimum - w każdej grze jest zawsze przeciwnik i jest wygrany. Sztuką jest rozpoznać, kiedy jest się tym pierwszym, by móc stać się tym drugim. Do "ów" gry możecie dopisać jakiekolwiek znaczenie czy definicję, według własnych upodobań i widzimisię. Właśnie taka jest moja definicja "pracy nad sobą" - by wiedząc skąd przychodzimy, dojść tam gdzie chcielibyśmy się znaleźć, cokolwiek by to nie było. A rozumienie siebie, swoich własnych emocji i procesów z nimi związanych, jest jednym z możliwych sposobów osiągnięcia celu. Bardzo rozbudowana jak na piątkowy wieczór literacka "diorama" BTW - @Bohun - takie książki już są, zostały wydane bodajże w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, więc plagiatować nie będziemy. Podałbym Ci tytuł ale mam jakieś dziwne, nieodparte wrażenie, że nawet byś się nie zainteresował Ale polecam Wiedźmina - w końcu Guślarz prosił Geralta o pomoc w odprawianiu Dziadów ! Pisał o nich także Mickiewicz, więc to musi być prawda i dowód, którego szukasz !
  14. I to jest dopiero dojrzałe podejście do tematu ! Rzuciłeś, Bracie @Bohun listę tematów, część z Twoich tez została brutalnie sprowadzona na Ziemię, i kiedy zostałeś wywołany do tablicy, stwierdzasz: "eee pierdole, nie rozumiecie mnie kompletnie"
  15. I w drugą stronę - znajdzie się sporo przykładów, nawet na tym forum i to sprzed kilku dni - gdzie Brat, którego nicka sobie nie przypomnę, wyszedł z kilkuletniego cugu narkomanii, pijaństwa, chuligaństwa i czego tam jeszcze. I jest na doskonałej drodze, żeby nie tylko wyjść na prostą, ale przekuć swoje słabości w sukces. Zostawmy religię za plecami, z takiej dyskusji nigdy nie wyjdzie nic dobrego, tymbardziej konstruktywnego. Wszelkie taroty, horoskopy - są pełne truizmów - uwaga, @Bohun - będę używał słów, których w swoim impertynenckim i ograniczonym pojmowaniu świata możesz nie pojąć, tymbardziej nie będę próbował Ci ich wytłumaczyć, bo raz - to nie moje zadanie, w szkole powinni nauczyć Cię różnych dziwnych słówek, a dwa - nie chce mi się. Akurat co do znaków zodiaków to wybitnie nie trafiłeś. Wszystkie dwanaście znajdziesz na nieboskłonie i daty, w których dany zodiak się "pojawia" - i tak mi nie uwierzysz - są nieprzypadkowe. Z każdym z nich wiąże się jakaś historia, czy to w mitologii greckiej czy egipskiej - NIE ZGADNIESZ ! - obie kultury są sobie bliższe niż by się mogło wydawać i przeplatają się wzajemnie w wielu wątkach. Tak więc mitologia grecka, egipska, aztecka czy chińska - wszyscy widzieli oni te same gwiazdy, tylko przypisywali im inne nazwy i znaczenia. Ale najlepsze dopiero przed nami - uwaga znowu będzie trudne słówko - ekliptyka. Wyobraźmy sobie, że to Słońce i wszelkie inne gwiazdy w kosmosie krążą wokół Ziemi, pozorna droga Słońca wokół naszej planety nazywa się właśnie ekliptyką. Wzdłuż tej drogi, wyobraź sobie - znajduje się dwanaście gwiazdozbiorów, które jakiś "gamoń", wierzący w gusła i wilkołaki, przypisał znakom zodiakom i kiedy Słońce "wchodzi" do danego gwiazdozbioru, to znaczy, że czas danego "znaku zodiaku" właśnie się rozpoczął. O wzajemnym oddziaływaniu Księżyca i Słońca na Ziemię, które to oddziaływanie porusza codziennie ogromne ilości wody, powodując pływy, prądy pływowe, czy wahania poziomu morza - o tym z litości nie wspomnę. Ale mam wrażenie, że produkuję się na marne. Skoro według Ciebie - próbować zrozumieć swoje własne emocje, procesy decyzyjne - generalnie - zrozumieć własną podświadomość - czyli krótko poznać siebie - to nic innego jak kuglarskie sztuczki, to ja już nie mam więcej pytań.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.