Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Spartan

Starszy Użytkownik
  • Content Count

    268
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

337 Świetna

About Spartan

  • Rank
    Starszy Szeregowiec
  • Birthday 12/02/1989

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Zielona Góra
  • Interests
    Rozwój osobisty, siatkówka i sporty siłowe.

Recent Profile Visitors

581 profile views
  1. @Dakota - fakt, prawdziwy fan serii pozna od razu Nie bardzo rozumiem konwencję tego tematu - coś na zasadzie kąciku gromadzenia endorfin w rezerwacie, czy raczej miejsce do chwalenia się swoimi małymi codziennymi sukcesami ? Pytam, bo chciałbym dołączyć
  2. To i ja dorzucę coś od siebie Według mnie, jeden z najlepszych dramatów sportowych ostatnich dekad, film bokserski, w którym boks nie jest absolutnie na pierwszym miejscu. Przedostatnia scena, gdzie po walce następuje symboliczne przekazanie pałeczki, i gdzie Rocky mówi: "It's your time". Niestety nie znalazłem żadnego urywka, I druga, końcowa już scena, gdzie Creed w końcu mierzy się z legendą ojca, oraz w której Rocky jedna się z synem po latach rozłąki. Polecam obejrzeć całość Film z klasycznym już przykładem mentor- uczeń, film pełen motywacji, walki z własnymi słabościami, przyjaźni i rodzinnych wartościach
  3. No właśnie wręcz przeciwnie. Dziura w budżecie ZUS-u powstała między innymi przez to, że nasze pokolenie/ nasza generacja, zamiast dymać na naszych rodziców, pokazało wała i pojechało pracować za granicą. Im więcej dzieci, najlepiej słabo wykształconych, na tyle głupich, żeby nie połączyli kropek - tym lepiej, tania siła robocza, której zwiększy się składki, nie oferując nic w zamian. Problem tego rozwiązania polega na tym, że w dopiero niedawno odsetek urodzeń do liczby zgonów był minimalnie dodatni, a przez długie dekady (chyba - nie licząc gierkowskiego baby boom), nurkował gdzieś w pobliżu pół promila. No chyba, że masz na myśli pokolenie "pięcsetplusów", którzy wysilać się nie będą, ssąc państwowego cyca do oporu.
  4. Nie ma to jak we własne urodziny, zamiast świętować i pielęgnować cukrzycę tortem okuratnym, żegnać się z widzami Taki mały spoiler, a co
  5. Jeżeli głupie słowa są w stanie przyciągnąć Twoją uwagę i wywołać jakąś tam emocjonalną reakcję, zwykle wysoce niewspółmierną do sytuacji, to znaczy, że zwykłe słowa są w stanie zapanować nad Tobą i Twoimi emocjami. A skoro na razie jesteśmy jedynym gatunkiem na tej planecie, który umie mówić, więc słowa są wypowiadane przez ludzi, a to z kolei, łącząc kolejne kropki oznacza, że ludzie mogą kontrolować Twoje emocje, samopoczucie - Ciebie. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że jeżeli potrafisz położyć lachę na to, jak postrzega Cię świat i społeczeństwo, to znaczy, że osiągnąłeś poziom szacunku, który liczy się w tym świecie - szacunek do samego siebie. Ale to oznacza również, że nie da się Ciebie kontrolować, skoro nad byle obelgą/ plotką na swój temat przechodzisz obojętnie.
  6. Oglądałem kiedyś fajny program na Discovery, nazywał się chyba "Pułapki umysłu", a w nim, przeprowadzono ciekawe doświadczenie. Zebrano grupę około dwudziestu osób, zupełnie sobie obcych, którzy nigdy się wcześniej nie widzieli. Posadzono ich w takiej odległości, że widzieli się wzajemnie, ale nikt nie mógł usłyszeć siebie nawzajem. Zagrali w coś co my znamy z dzieciństwa jako głuchy telefon. I co ciekawe - osoba, której dotyczyła pierwotna informacja - dajmy na to Ada - została im przedstawiona, więc uczestnicy zabawy wiedzieli jak wygląda i mogli ją ocenić. Pierwotna informacja była trywialna, coś na wzór "Ada ma nowy telefon", puścili tą informację w "obieg". Informacja końcowa rozrosła się do gigantycznych rozmiarów, uczestnicy dopisali sobie resztę historii. To samo pamiętamy z naszych zabaw z dzieciństwa - informacja na końcu głuchego telefonu nijak pokrywała się z tą oryginalną, co zwykle kończyło się nie lada zabawą. Na statku pasażerskim, będąc na eksponowanym stanowisku, sam byłem nieraz obiektem pomówień, plotek czy innych głupot. Kiedyś nawet celowo puściłem fałszywą plotę na swój temat w obieg, sprzedając ją największej statkowej papudze - powiedziałem dyskretnie, że jestem gejem i nawet zagrałem taką małą scenkę "come outu" Kilka dni później, moja ówczesna statkowa FWB, przybiega do mnie do kabiny z wielkim oburzeniem na twarzy i próbuje poczęstować mnie liściem na dzień dobry, złapałem liścia w locie i pytam o co chodzi. Wtem słyszę jęk i piekielny jazgot połączony z potokiem słów " wykorzystałeś mnie, ty świnio, jak mogłeś sypiać z Marco i mi nie powiedzieć ! bla bla bla " A Marco to był jeden z moich podwładnych, śniady Latynos z Hondurasu, który śmiał się chyba jeszcze głośniej ode mnie, usłyszawszy taką nowinę na swój temat Osobiście słyszałem już, że rozbijam małżeństwa, że jestem już po rozwodzie, stąd ta rozwiązłość (choć jeszcze nie zdążyłem się ożenić :D), że siedziałem w więzieniu (facjata zakapiora i łysa czacha nie kłamią, nie oszukujmy się :D), i tak dalej, i tak dalej. Przez lata wyrobiłem sobie - wydaje mi się - zdrowe podejście do tematu - nie reaguję. Po prostu. Nie staram się na siłę udowadniać ludziom, że są w błędzie. Ba ! Czasami nawet lubię zagrać pod publikę, zgodnie z plotką czy pomówieniem i obserwować ludzi reakcję
  7. Nie jest tajemnicą, że po dobrym seksie, gdy hormony (endorfiny) buszują po organizmie, ciało jest dotlenione i dobrze ukrwione, serce bije mocniej, skóra na twarzy wydaje się trochę bardziej rumiana, a przede wszystkim - facet produkuje zwiększone ilości feromonów, wyczuwalnych tylko przez kobiety - samice doskonale wiedzą, kto "przed chwilą" zamoczył. Stan ten może utrzymywać się przez kilka godzin, i w ten czas, facet może mieć "nienachalne zaproszenie do powtórki" ze strony obcych mu kobiet ;D Według mnie, to co doświadczasz lub obserwujesz, to nic innego jak "zniekształcenia" obrazu wywołane dobowymi wahaniami hormonów. Nie jest też żadna tajemnicą, że faceci też mają swoje "okresy" - wahania poziomu testosteronu, rozłożone w czasie od 35 do 42 dni. Jeśli chodzi o dobowy cykl - teść jest zwykle największy rano, a gdy obudzisz się w fazie REM, poranna erekcja murowana. Później apogeum przypada na godzinę 17-18 - wtedy też nasze serce wykonuje najcięższą pracę w ciągu dnia, ciśnienie krwi skacze i serducho mocno przyspiesza.
  8. Spartan

    Szybko dochodzę :(

    Wpadli już na to starożytni Chińczycy, ale spoko, udam, że to nasz wymysł Ciekawe określenie by the way, te "podwalanie" Ja znam tą technikę jako start-stop.
  9. Spartan

    Szybko dochodzę :(

    Nie istnieje takie uczucie, zresztą, nie chce mi się strzępić ryja, polemizując z takim poziomem argumentów...
  10. Spartan

    Szybko dochodzę :(

    Od kilku tysięcy lat, a wzmianki o nim istnieją od conajmniej kilkuset.To świetny trening o ile nie jest zakończony ejakulacją.
  11. Spartan

    Szybko dochodzę :(

    Polecam lekturę tego tematu, traktuje on o bardzo zbliżonym problemie: Co więcej, treść w nim zawarta, nie licząc kilku postów innych użytkowników może okazać się przydatna i w Twoim przypadku. Poświęć kilka chwil na lekturę, bo nie chcę mi się znowu pisać tego samego. Piona.
  12. Według mnie, samo pytanie w temacie jest źle postawione. A według Was - lepsze są blondynki czy brunetki ? Biuściaste czy płaskie ? Z jędrnym biustem czy opadającym ? Poza tym, to nie jest tak, że jak Was najdzie ochota na seks analny, to ściągacie gacie i działacie ( znowu mi się na poezję zebrało :D). Do seksu analnego trzeba się odpowiednio przygotować. Nie zmienia to faktu, że pochwa i ostatnie centymetry przewodu, zakończonego odbytem mają wspólną ściankę i często gęsto stymulacja tejże ścianki od "dupy strony" przynosi kobiecie nieodczuwaną do tej pory przyjemność.
  13. Naturalnym wyborem byłby trener personalny, choć tych ostatnimi czasy jest wysyp. Dietetyk ? Wypadałoby skończyć w tym kierunku chociaż jakieś studium, o AWFie i specjalistycznym kierunku nie wspomnę. Z drugiej strony - jak u Ciebie z komunikacją z ludźmi ? Umiałbyś w asertywny sposób wyperswadować potrzebę zmian u swojego klienta ? Potrafiłbyś przekonać ją/ go do porzucenia starych nawyków ? A co z chwilami zwątpienia ? Poradziłbyś sobie z negatywną presją środowiska/ ludzi/ społeczeństwa ? A negatywne komentarze w środowisku ludzi, którzy Ci zaufali, a którym nie podołałeś pomóc ? Rozumiem Twoją chęć niesienia pomocy i służenia radą, nie ma w tym absolutnie nic złego. Sam od lat jestem w temacie, przez przeszło dekadę grałem pół-zawodowo w siatkówkę, od lat trenuję kalistenikę i street workout, przerobiłem na swoim przykładzie dziesiątki diet, w tym także i keto. Widząc wielokrotnie swoich znajomych czy rówieśników, którzy męczyli się i narzekali na swoje ciała/ samopoczucie/ sylwetkę wielokrotnie radziłem im co mieliby ewentualnie zmienić, zwłaszcza, że ewentualne zmiany nie byłyby zbytnio wycieńczające ani wymagające. Czy ktoś z nich skorzystał ? Zauważyłem pewną prawidłowość. Ludzie, którzy narzekają często na swoje sylwetki, które są niczym innym jak rezultatem ich własnych działań, są też tymi, którzy są ostatni do zrobienia czegoś w kierunku poprawy. Ludzie nie mówią Ci o swoich problemach, żeby zapytać Cię o radę, tylko po to żebyś im współczuł i upewnił w przekonaniu, że nie są jedynymi z takim problemem. Z kolei Ci, którzy mają faktycznie zamiar coś ze sobą zrobić, będą ostatnimi, którzy będą o tym mówić lub wspominać, do momentu w którym ich przemiana będzie na tyle zjawiskowa, że nie tylko wyląduje na ustach znajomych, ale też zainspiruje ich do zmian. Tak więc - rozwijaj się w sposób jaki sobie zaplanowałeś, nie obracaj się za siebie, a tym szukających pomocy pomagaj, w miarę swoich możliwości. Nie staraj się ludziom na siłę zmienić życia bo to niemożliwe, jedynie co możesz ich zainspirować lub odpowiednio nakierować Choć z drugiej strony, z własnego doświadczenia powiem Ci, że gdy znajomi dostrzegą Twoją przemianę, prędzej zdeprecjonują jej znaczenie w ich własnych oczach, zniżą Cię do swojego własnego poziomu. Coś na zasadzie podejścia typowego Janusza - nosacza : " pewnie na sterydach jedzie, koksiarz śmierdzący, facet to musi mieć brzuszek! " I zrobią to, nie dlatego, że Cie nie lubią, tylko trudno im się przyznać przed samym sobą, że są leniwymi, zapuszczonymi, narzekającymi grubasami Tyle ode mnie. Peace, out ! Piona.
  14. A także w sportowym dopingu. Na poziomie "profesjonalnym" czy międzynarodowym, ekipy mają swoich chemików, którzy dbają o czystość produktu. Wszyscy kokszą, a według mnie ci co "wpadają", są podstawieni by zwrócić uwagę, że za jego plecami jest jeszcze grubiej. Wszystko, w odpowiedniej dawce, jest trucizną. Tak więc jako taki rozsądek użytkowników jest wskazany, aczkolwiek ludzie traktują suplementy i wyroby medyczne jako swojego rodzaju "złote środki" i często przypisują im zdecydowanie lepsze działanie. Ludziom się wydaje, że zamiast znalezienia źródła problemu, i zamiast skupić się na jego wyeliminowaniu (na przykład otyłość), wolą łyknąć wyciąg z zielonej herbaty, bo "zielona herbata odchudza". Nie widząc efektów, użytkownik świadomie zwiększa dawkę ponad tą, zalecaną na opisie opakowania. Weźmy bardzo popularny swego czasu lek homeopatyczny, którym na przykład moja matka faszerowała mnie jak kaczkę na święta, "bo to dobry lek na odporność". W jednej tabletce (nie pamiętam gramatury) znajdował się - uwaga 1ppm substancji czynnej. Dla nietechnicznych - ppm - parts per milion. Mieli dobrego ziutka w marketingu, bo reklama nadal czasem pojawia się w telewizorniach.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.