Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Zdzichu_Wawa

Użytkownik
  • Content Count

    239
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

469 Świetna

About Zdzichu_Wawa

  • Rank
    Starszy Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Specjalnie dla Ciebie wyciąłem scenę z serialu "Coupling" która pięknie wyjaśnia kwestię o którą pytasz. P.S. Gorąco polecam cały serial - nie dość że świetny (brytyjski) humor, to jeszcze dużo fajnych obserwacji o kobietach i mężczyznach. http://patrz.pl/film,coupling-scena-o-przyjazni-mesko-damskiej,184973.html
  2. Mam wrażenie że mamy bardzo podobne doświadczenia życiowe. W swej odpowiedzi chciałem podkreślić tylko jak łatwo wykazać iż sztywna zasada "laska MUSI płacić 50% bo jak nie toś frajer" jest kiepska i sytuacja autora wątku to ładnie pokazuje. Większość odpowiedzi sugeruje jednak wydanie kasy na coś lepszego niż spanie w aucie "po taniości".
  3. Ja tam rozumiem tj. temat wydaje mi się prowokacją, która ma pokazać do czego prowadzą nauki forumowe pt "nie wydawaj kasy na laskę - twardy bądź". Tak naprawdę przecież dla każdego te wspomniane tutaj 50 czy 200 PLN na hotel/AirBnb ma inną wartość. Dla studenta (przynajmniej dla mnie w tamtych czasach) 200 PLN to była kasa na cały tydzień życia/jedzenia. Dla kogoś innego (np. w wieku 30-40+) zaś postawienie lasce wyjazdu na weekend za granicę (jeszcze przed epidemią), może być (proporcjonalnie) takim samym wydatkiem jak dla autora wątku te 200 PLN na hotel. Z tym, że jak pamiętam na forum to taki gość był traktowany jak jeleń, bo laska to sama powinna przecież 50% kasy zwrócić.
  4. No po prostu za chwilę pewnie Googla (Alfabet) wykupią. O czym ty piszesz? To że jedna czy dwie firmy (w skali globalnej gospodarki to firemki) coś teraz tłuką nie znaczy, że jest to warte brania pod uwagę. Nawet wspomniana przez Ciebie Farmacja jest w d***ie, bo część substancji mieli z Chin, a nawet jeśli nie, to zaczynają mieć problem z transportem. Nie wiem czy wiesz, ale wiele firm z farmacji które działają w Polsce produkcje mają rozsianą po całej Europie, zerknij sobie jakie są korki na jednej tylko granicy Niemcy/Polska to zrozumiesz jaki robi się problem ze zrywaniem łańcuchów dostaw. Czytałem właśnie że 80% linii lotniczych ma gotówkę na pokrycie kosztów działalności do 3 miesięcy max. Nie mogą liczyć także na normalny przypływ kasy w związku z zakupem nowych biletów przez ludzi, bo Ci raczej przebookowują loty niż kupują nowe. Także za chwilę tam będzie dramatycznie.
  5. Jeśli dla Ciebie to jest "domek", to nie chciałbym widzieć zdjęć tych dwóch Murzynek o których pisałeś.
  6. Bardzo się mylisz. Sytuacje jest bowiem całkiem nowa. Wcześniejsze kryzysy narastały stopniowo. Teraz z dnia na dzień "wyłączono" administracyjnie całe branże (np. kina, restauracje, galerie handlowe itp). Jakie znasz firmy które obecnie zwiększają obroty poza supermarketami i Rossmannem? Producenci wysyłają załogi na urlop, bo wirus, nawet Ci którzy coś jeszcze próbują produkować mają problem z podzespołami (bo działy obsługi pracują (lub nie) zdalnie z domu) a transport stanął na zamkniętych granicach. Jeśli nie produkujesz maseczek, albo papieru toaletowego, to za dużo nie zarobisz. W dużych firmach wszyscy są w trybie homeoffice - czyli nie spotkasz się i nie podpiszesz nowych zlecen (bo każdy jest w trybie "na przeczekanie"). U klientów indywidualnych jeszcze gorzej, bo siedzą w domu i tylko przemykają do Biedry od czasu do czasu. Gdzie chcesz sprzedawać, co i komu? Jeśli wirus ten będzie jak grypa (mutował i co roku można będzie go łapać od nowa), to może się okazać, że ludzie zaczną się bać wyjeżdżać, żeby nie utknąć za granicą. Mam znajomych którzy się zajmowali organizacją rejsów jachtami morskimi. (takie dla grup 6-10 osób). W związku z zamknięciem granic NIKT nie planuje przyjechać na już zadatkowane rejsy, bo: a) nie ma czym (loty odwołane) b) boi się kwarantanny c) Nie wie kiedy to wszystko się unormuje (więc nawet nie chcą przekładać terminów). ...także może się okazać że po prostu cały rynek się skurczy znacznie i luki nie będzie (duże firmy mogą zacząć sprzedawać wyjazdy po kosztach, żeby tylko utrzymać sie jak najdłużej licząc że to konkurencji wcześniej skończy się finansowanie). Zobacz jak było z Thomas Cook. Wysprzedawali wyjazdy z UK za grosze, żeby tylko zapełnić samoloty.
  7. Jest 5 ofiar śmiertelnych, więc przyjmując nawet optymistyczną śmiertelność na poziomie 1% daje nam to już 500 chorych (czyli ponad dwa razy więcej od oficjalnych statystyk). Nadal jesteśmy na "starcie" epidemii, bo testów jest mało, a sporo osób może być zarażonych ale bez objawów (ok 50% przechodzi jak lekki katar lub lżej). Mówi się już że na pewno szkoły pozostaną zamknięte dłużej niż pierwotnie zakładano - co da efekt domina. Ktoś z dzieciakami musi zostać, a do dziadków nie powinno ich się odsyłać bo to moze być jak pocałunek śmierci dla osób starszych (dzieciaki mogą przechodzić chorobę bezobjawowo i zarazić ludzi starszych dla których to jest poważne zagrożenie. Już teraz widać, że niektóre branże czeka co najmniej kilka miesięcy posuchy zanim klienci odważą się wrócić. Np. cała turystyka leży i kwiczy. Nie zależnie czy to duża firma jak TUI czy ktoś kto np. organizował rejsy jachtem - ludzie nigdzie nie polecą bo raz że ryzyko, dwa że granice zamknięte i kwarantanna. Podobnie branża eventów (imprezy dla firm, wesela, koncerty, kabarety, teatry, kina itp) Za chwilę padnie transport samochodowy (w którym jesteśmy potęgą w Europie), bo granice pozamykane, korki po 20 godzin plus kwarantanna. Już teraz linie SAS zwalniają 90% pracowników. Ciekawe czy w ich ślad nie pójdzie Ryanair (oni słynęli z tego, że mieli wszystko podopinane na styk żeby zminimalizować koszty). Takich branż jest więcej. Widać, że nie wiesz o czym piszesz. Sorry, ale kilka tysi to na działalność potrzebuje gość który układa kafelki, albo kładzie gładzie. Wyobraź sobie restaurację, albo hotel, gdzie ponosisz koszty stałe a nagle przychody równają się ZERO. Firma transportowa może mieć do zapłaty raty leasingowe idace w setki tysięcy -normalnie nie jest to problemem bo generuje przychód i jest zysk. Teraz nagle wszystko stanęło z dnia na dzień praktycznie. Pokazujesz tylko że jesteś ekonomicznym analfabetą i nie powinieneś się wypowiadać na ten temat bo nie masz pojęcia o takich kwestiach jak np. koszty stałe, cash flow itp. Dokładnie o to samo się martwie. Jeśli osoby takie stracą pracę, lub ew przymusowy urlop utrzyma się dłużej, to ich finanse się załamią. To zaś przeniesie się na popyt na towary i usługi na rynku. Może być zapaść. Ponad 2 mln osób to osoby na śmieciówkach i prowadzących (często z przymusu) własną działalność. Ich można zwolnić z tygodnia na tydzień.
  8. https://uberhumor.com/for-all-the-stupid-stuff-ive-seen-and-heard-about-the-virus
  9. Czytałeś ze zrozumieniem? Pisałem że w tym konkretnym przypadku -statek poddany kwarantannie WSZYSCY byli przebadani. proste wyjaśnienie -cena baryłki ropy jest ostatnio poniżej poziomu opłacalności wydobycia w Rosji (który to jest szacowany na ok 40 USD).
  10. Takie pełne dane masz właśnie ze statku Diamont Princess - napisałem o tym w poście powyżej. Śmiertelność w "pełnej grupie" (wszyscy przebadani) masz na poziomie 1,-1,5% -nadal 10 razy więcej niż przy grypie. To co jest istotne, że przy wirusie śmiertelność w grupie 70+ jest wysoka (na statku to było 9%!)
  11. Śmieszkujemy z "Januszy Biznesu", ale tutaj widzę mamy od groma "Januszy medycyny" (głównie "alternatywnej"). 1. Wirus w Polsce dopiero zaczyna swoją obecność. To co mamy teraz to dopiero początki początków. Porozmawiamy tutaj za miesiąc (gdy spodziewany jest "szczyt" epidemi). Zobaczymy wtedy czy była to faktycznie medialna panika, czy w kraju w którym brakuje: izolatek, karetek, ochraniaczy dla lekarzy, lekarzy, respiratorów, maseczek (i jeszcze można by dodawać dalej), powtórzy się sytuacja z Włoch, czy opanujemy sytuację niczym Chiny (o tym w kolejny pkt). 2. Śmiertelność. Szacuje się że wynosi ona ok 3-4% (stwierdzonych przypadków), więc jest ok 30-krotnie wyższa od grypy (grypa w USA ma 0,05-0,01%) (to info dla tych którzy pytali się czemu o grypie nie jest głośno). Śmiertelność mocno zależy od tego jak szybko i jak dobrze reaguje służba zdrowia. Drugą kwestią od której zależy śmiertelność - jest to jak się liczy dane. Tj. koronawirus jest na tyle specyficzny, że u połowy ludzi może być praktycznie bezobjawowy. Tacy ludzie nie zgłaszają się do lekarza, więc nie są ujęci w oficjalnych statystykach. Czyli faktyczna śmiertelność jest niższa. Dobrym "laboratoryjnym" przypadkiem był statek Diamond Princess, który był odizolowany, każdy z obecnych tam był przetestowany na obecność wirusa - więc mamy dzięki temu pełne dane (uwzględniające przypadki lekkie bez symptomów". Out of the 697 who tested positive a month ago, seven people have died on the Diamond Princess cruise ship, 15 remain in critical condition, and 30 were once in critical condition but have improved, according to Japan's Ministry of Health, Labor, and Welfare. A further 388 have recovered. The seven deaths, out of the 697 who tested positive, make for a death rate of 1% on the ship. More deaths are also possible. Czyli mamy śmiertelność na poziomie 1-1,5% (w zależności od ew wyzdrowienia/lub nie tych krytycznie chorych. Co ważne wszystkie ofiary śmiertelne były w wieku 70 lat i więcej. To pokazuje że dla młodych faktycznie nie jest to może duży problem, ale ich dziadkowie mogą być śmiertelnie zagrożeni. Czyli realna śmiertelność nadal jest 10-15 razy wyższa niż w przypadku grypy. 3. Wpływ kwarantanny. Ponieważ prawie połowa chorych nie ma objawów, to w czasie codziennych zajęć/pracy/zakupów może zarażać inne osoby. W tym grupę która jest najbardziej narażona - osoby starsze. Przykłady z kilku krajów które podeszły w różny sposób do kwestii reakcji na wirusa pokazuje jak to wpływa na liczbę chorych w danym kraju. Chiny po licznych przypadkach w prowincji Hubei, odcięły tą prowincję, wprowadziły kwarantannę mieszkańców pod nadzorem policji. W Korei Południowej było podobnie do pacjenta nr 30. (oni tam śledzą każdy jeden przypadek i analizują z kim się spotykał i wszystkich obejmują kwarantanną). Pacjent nr 31 rozwalił im system idąc na msze do kościoła i zarażając kolejnych 1000 osób! Japonia i Tajwan (nauczone po SARS i innych epidemiach) reagowały szybko i opanowały narastanie infekcji. W Polsce system kwarantanny to pic na wodę. Nikt nie kontroluje objętych kwarantanną. Mogą iść do sklepu (bo nikt przecież nie przyniesie im jedzenia - żadna ze służb tym się nie zajmuje). Więc u nas będzie bardziej jak we Włoszech, chyba że zadziała efekt tego że ludzie zostali w domach zamiast iść do pracy. Ciekawy wykres efektu ostrej kwarantanny całego regionu w Chinach: 4. Wszystkich "teorii spiskowych" nawet nie komentuję. One sobie same na wzajem przeczą i każda jest "ta prawdziwa". Wszystkie zatem mają trochę na bakier z logiką i argumentacją.
  12. Dokładnie. Tutaj zaś info jak to wygląda w praktyce: https://kobieta.onet.pl/kwarantanna-covid-19-w-polsce-nikt-tego-nie-sprawdza/57y80c4 (nie żebym czegoś innego się spodziewał po naszym Państwie z dykty).
  13. Dokładnie! Widzę że w ciągu dwóch dni mamy dwa podobne wątki. Ja podobnie do Twego tonu @leto wypowiedziałem się w tym wcześniejszym:
  14. To stwierdzenie jest równie prawdziwe jak to że "kiedyś nie było tylu idiotów". Po prostu w obu przypadkach gdy nie było internetu, o zachowaniu danego osobnika wiedziała tylko mała grupka rodziny i jego znajomych. Dzisiaj można mieć widownię idącą w miliony (vide laska sprzedająca nagie zdjęcia na ratowanie lasów). Pierwszy z brzegu przykład chłopki która wyszła za "Panicza" -sławny tylko dla tego, że został opisany w "Weselu" przez Wyspiańskiego. Gdy mówimy o czasach wcześniejszych -małżeństw aranżowanych, to tak obie rodziny starały się maksymalnie dobrać pod kątem obopólnych korzyści. Wygląd (młody wiek) kobiety był dużym atutem, ale nie najważniejszym. Wtedy każde z "młodych" wiedziało, że małżeństwo to biznes i ma służyć rodzinie/rodowi, a od miłosnych uniesień są ew kochanki/kochankowie. Rozczaruje Cię. Jak już tu pisałem na forum opierając się z obserwacji sprzed ponad 3 lat, już wtedy oferując Pannie w Wawie 800 PLN za spotkanie (randka typu girfriend expirience - na cały wieczór), to było mało. Fajne panny miały tylu chętnych, że robiły "licytację". Po prostu to pokazuje jak duży deficyt seksu mają panowie w związkach. Fajna laska w okolicy 18-20 lat może przebierać jak w ulęgałkach, bo dla gościa pracującego w korpo, (który seks to zna głównie ze stron www), nadal wyskoczenie z 1k PLN jest bardziej opłacalne niż rozwód i utrata połowy majątku, plus opcja że trafi na podobną jak żona w przyszłości. Nie generalizowałbym jednak. Są takie laski, co się skuszą, są takie, które jednak wyżej postawią swoją dumę (i to że nie muszą realizować wariantu: "klient płaci, klient wymaga").
  15. Odniosę się wprost do słów @Leniwiec, ale dotyczy się to wielu tutaj piszących. Mazgaicie się jak baby panowie. Sorry, ale po forum które uczy "trzymać ramę" rozwijać swoją własną wartość (samorozwój), dbać o wygląd spodziewam się trochę więcej niż po męskiej wersji kafeterii (a niektóre posty są na tym poziomie). Jeśli chcecie być w udanym związku, to musicie SAMI sobą reprezentować coś więcej, żeby kobieta chciała Z WAMI być. Narzekanie, że kiedyś było inaczej pokazuje, że większość bardzo chętnie sama sprowadziłaby się do robi betabankomatu, tylko gdyby była gwarancja że kobieta nadal będzie się wypinała. No bo skoro teraz kobiety same pracują i nie trzeba ich utrzymywać, to o co te żale? Czy to nie jest trochę tak, że dużo łatwiej jest machnąć pensją przed nosem żonie raz w miesiącu, niż starać się być nadal pociągającym i atrakcyjnym przez cały miesiąc. Adept tego forum przyswajający wiedzę, powinien się tylko cieszyć z takiego obrotu sprawy. Mamy samodzielne laski, które nie są kotwicą. Możemy z nimi cieszyć się seksem -nie trzeba czekać z pierwszym razem do "po ślubie" (jak to było w tych lepszych czasach dawniej za którymi tęsknicie), można się rozstać, jeśli coś pójdzie nie tak. .....że małżeństwo, że dzieci, że alimenty - tutaj to sorry, ale to już wina mężczyzn. Kto się kazał żenić jednemu, czy drugiemu. Kto kazał mieć dzieci. Jeśli znajomość prawa jest szczątkowa, antykoncepcja dla połowy facetów to "wyjąć wcześniej" (założenie gumy na wacka ich przerasta, a kwestia ew wazektomii, to potwór z legend odbierający męskość i erekcję). Większość gdy pozna już tą swoją myszkę, to czuje że złapała "Pana Boga za nogi" - osiągnęła max swoich możliwości. Zaczyna grać tak, żeby tylko myszka sie nie spłoszyła, czyli ślub jak najbardziej (bo ją zwiąże ze sobą na stałe), dzieci z chęcią (bo z dziećmi to już tak łatwo inny ją nie zechce), o intercyzie nie wspomnę, bo nagle moja oferta poleci na pysk, myszka się obrazi i sobie pójdzie do innego który nie ma głupich pomysłów z intercyzą. Potem po latach gdy mija haj, pojawia się płacz "gdzie ja miałem głowę". Prawda jest taka, że jest całkiem spora grupa mężczyzn, której atrakcyjność sprowadza się własnie do dostarczenia dóbr rodzinie i gdyby nie ta potrzeba kobiet na posiadanie dzieci i rodziny, to panowie Ci żyliby w celibacie. Niezależnie na jaką epokę historyczną spojrzymy, to swobodny wybór kochanek miała wąska grupa najwyżej sytuowanych i to się nie zmieniło. Cała (biedna) reszta miała często gęsto jedną partnerkę do śmierci. Więc tutaj i tak jest o niebo lepiej.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.