Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Zdzichu_Wawa

Użytkownik
  • Content Count

    181
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

311 Świetna

About Zdzichu_Wawa

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. No właśnie to co napisałeś że małżeństwo służy spłodzeniu dzieci, to jest idealny przykład tego że facetom coś "wmówiono" i teraz leci niejako "z automatu". Tak na prawdę (pod kątem prawnym) dziecko spłodzone w konkubinacie, które facet uzna za swoje, ma dokładnie TAKIE SAME PRAWA (majątkowe, dziedziczenia itp) jak dziecko z małżeństwa. To co się zmienia diametralnie to....sytuacja partnerki. Żona to zupełnie inne przywileje (prawne). Podział majątku, dziedziczenie w razie śmierci małżonka itp. Kobietom jest na rękę podtrzymywanie stwierdzenia, że małżeństwo jest dla dobra dzieci -bo to ładnie brzmi i łatwiej to sprzedać, no bo który facet chce wyjść na takie co o swoje dzieci (nawet hipotetyczne przyszłe) nie dba.
  2. Owszem, całość pisana pod kobiety (Wysokie Obcasy) więc i tak dziwne, że gość dość odważnie pojechał nie po linii partii. Ten akapit dla mnie osobiście jest taką perełką która daje do myślenia. Ustawia odpowiedni "sztuczny horyzont". Dzięki temu wiadomo jak nanosić poprawki, że facet powinien być czujny, nie dać się "zmisiować" obiadkami i praniem. W razie czego jest się w stanie bez tego obejść -w znaczeniu sam to sobie ogarnie (dobrze żeby druga strona o tym doskonale wiedziała). Trzeba sobie tak ustawić życie, żeby partnerka była DODATKIEM, a nie koniecznością. Wtedy nie ma przyparcia do ściany, braku manewrów itp. Na mnie osobiście ogromne wrażenie wywarł jeszcze jeden list od faceta (też do Wysokich Obcasów), który lata temu pomógł mi się wyrwać z Matrixa. Niestety link do oryginału już nieaktywny. Skopiowany mam tylko najważniejszy fragment: "Wszystkie kobiety chcą ciepłego domu, ogródka, dzieci, wspólnychtematów do rozmów, czułości, zaufania, troskliwości. Chcą, żeby ichfacet był jak prawdziwy Robert Redford i ten z filmów. Chcą, żebytenże Redford realizował swoją wspaniałą karierę, ale żeby wracał po15. do domu, pomagał w sprzątaniu, zmywał naczynia, wynosił śmieci,chodził na spacery i na obiady do teściowej. Usilnie latami pracująnad swoim Redfordem. Jeśli są nieustępliwe to mają w efekcie ....Dulskiego. I wtedy gnoją go za to, że jest jaki jest, że był uległy.Na starość z grymasem nieszczęścia na twarzach wracają do minionychlat: - Ach, gdybym wyszła za Stefana a nie tego safandułę, to mojeżycie byłoby inne.Nie mam do kobiet o to pretensji. Taka ich natura. Dulscy sami sobiesą winni. Cierpią więc zasłużenie. Facet musi mieć jaja, żeby mógłpatrzeć w lustro."wyborcza.pl/1,97848,6350593,Jestem_meska_swinia.html
  3. Bardzo polecam ciekawy art w temacie dyskusji. Szczególnie ten akapit: https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,7879644,Granice_wolnosci_w_zwiazku.html "Z tego, że cenią swoją niezależność, dają sobie dużo wolności. Szanują uczucia partnera, nie oceniają go pod byle pretekstem. Dostrzegają swoją wzajemną wyjątkowość. Potrafią bez lęku powiedzieć do siebie: 'Chcę z tobą być, chociaż wcale nie jesteś mi potrzebny, aby żyć. Będzie mi ciężko, przykro, ale dam sobie radę, gdyby twoje uczucia się skończyły'. Wtedy czują się wolni, wybrani, są spontaniczni, akceptują swoje braki i ograniczenia. Uważam, że zdania, które przytoczyłem przed chwilą, to największy komplement, jaki można powiedzieć drugiej osobie. Przecież one mówią, że jest jedyna i niepowtarzalna!!!Co oznacza to 'nie potrzebuję cię'?To, że ja nie potrzebuję obsługi i potwierdzenia w ten sposób mojej wartości. Nie potrzebuję poświęceń. Nie potrzebuję, żebyś mi gotowała, sprzątała, zabiegała o mój dobry nastrój. Chcę, żebyś wierzyła, że jest w tobie to coś, co jest cenniejsze niż to wszystko, i dla tego czegoś chcę właśnie z tobą być."
  4. Zgadzam się w całości z cytatem. Po prostu pierwszym podstawowym błędem na którym wykłada się pewnie ok 95% facetów jest brak intercyzy. Sami pozbawiają się "marchewki" którą dla wybranki jest (zazwyczaj) wyższy status ekonomiczny partnera. Po ślubie nagle wszystko jest "wspólne" czyli de facto laska zaczyna rozporządzać znacznie większą kasą niż sama zgromadziła/zarabia. Większym problemem są wspólne dzieci - tutaj często (w przypadku rozwodu) jest duża forma nacisku, na zasadzie, chcesz mieć kontakt z dziećmi, to mi nie podskakuj. Myślę, że największym problemem jesteśmy my sami (faceci) i nasz soft. Wychowani na micie "romantycznej miłości" deklarujemy często tą dozgonną miłość partnerce, bo tak nam wmówiono. Nie ma rozsądnej rozmowy na zasadzie wyjaśnienia, że np. miłość to jedno, ale pożądanie to co innego (na to nie mamy wpływu, to się dzieje poza naszą kontrolą). Można np. nadal kochać partnerkę mimo że z rozmiaru S przeszła do XXL, ale to nie znaczy, że nadal będzie nas tak samo kręciła jak w wersji pierwotnej. Panowie często na starcie licytują ostro -chcąc uzyskać przychylność laski które (wg ich mniemania) jest poza ich zasięgiem, i gdy już się uda, nagle okazuje się ze nie ma już za dużo "amunicji" na kolejne lata bycia razem. Użyje analogii z Formuły 1. Mamy dwóch kierowców: Hamiltona i Kubicę. Jeden jest odpowiednikiem Chada -każdy zespół przyjmie go z otwartymi rękami. Drugi z nich, musi się ostro "wypromować", żeby znaleźć chętny zespół. Czasami same umiejętności nie wystarczają, trzeba jeszcze wnieść "wiano" (odpowiednik braku intercyzy). Gdy Hamilton nie jest zadowolony z poziomu zespołu, tego jak zespół stara się o wspólny sukces....to może z czasem przenieść się do innego zespołu. Gdy Kubica nie jest zadowolony z wkładu Williamsa, to może sobie trochę pomarudzić i ....odejść z F1. Takim Kubicą w związkach jest pewnie jakieś 80-90% z nas. Najpierw znajdując tą "swoją jedyną/wyjątkową inną niż wszystkie" staramy się być wybranym przez nią (z grona innych kandydatów którzy się kręcą i też mamią obietnicami), po czym później nawet jak się okazuje że ten związek to porażka, trochę nie mamy pola manewru. Czyli de facto wszystko sprowadza się do tego jak mocne ma się karty na starcie i czy się nie chce "przelicytować" za mocno w stosunku do własnych możliwości.
  5. Pitu-pitu. To co napisałeś idealnie odnosi się np. do szefa budowy. Wiele w życiu przeżył, wielu problemów rozwiązał, nie ma ubioru (garniak na budowie słabo się sprawdza) a i praca w cemencie i kurzu trochę popsuła mu manicure, a obowiązek BHP noszenia kasku popsuł nienaganna fryzurę. Rozumiem że skoro gość spełnia Twoje wymagania będzie kosił laski jak rolnik zboże? (gość męską aurę ma taką, że cała ekipa chodzi przed nim jak w zegarku). Tak na prawdę nie ma znaczenia CO powiesz do kobiety jeśli już na starcie ona jest Tobą zainteresowana. Mając wygląd Brada Pitta (i jego status) plus zabawki możesz podchodząc do baru powiedzieć "rusz Du**e mała" i to zadziała jak najlepszy "opener" zakuwany na blachę przez adeptów PUA. Nie bez powodów książka "50 twarzy Greya" jest tak rozchwytywana przez laski. Chodzi o to KTO tej lasce robi te wszystkie rzeczy. Gdyby to samo co milioner Grey robił zwykły Zenon siedzący na zasiłku, to miałby od razu Niebieską Kartę. Atrakcyjność mężczyzny w oczach kobiety to trzy czynniki: Money, Status, Look (kasa, status i wygląd). Żadne czary-mary PUA tego nie zmienią. Żaden "genialny opener" nie zadziała, jak gość wygląda jak pryszczata wersja amatorskiego zawodnika Sumo, który jest na utrzymaniu mamusi (w wieku lat np. 30).
  6. (zakładając że opowieść jest prawdziwa) Jeśli jesteś gotowy na wyjście z tego zaklętego kręgu ja bym na Twoim miejscu skoncentrował się na działaniach: - Ponegocjował bym z tym gościem kupno tego filmiku z żoną na 3 baty. Może stargujesz coś z tych 5k (np. na 3-4k). To raptem 2 x to co teraz płacisz żonie, a jako dowód w sprawie rozwodowej może być bezcenny. - Zebrałbym inne dowody - może wspomniana koleżanka też coś ma ciekawego na żonę. - złożył wniosek o rozwód z winy żony (ważne jest to na co jest dowód). Także jeśli nawet żona wie o Twoich skokach w bok, ale nie ma na to dowodów (printscreeny etc) to bym się nie przejmował. W najgorszym wypadku rozwód będzie z obopólnej winy lub bez orzekania (jeśli się dogadacie). Łatwiej będzie Ci się dogadać z nią, gdy będziesz miał mocne dowody w ręku. - postarał się ustalić podział majątku i kwestię opieki nad dzieckiem. - zaczął formalne kontakty z (przyszłą Ex) żoną i dzieckiem, płacąc alimenty zgodnie z wyrokiem sądu. chyba że cała ta historią jest jak śpiewał Kazik "...Tylko dla zwykłej draki, w ogóle prawdy nie ma w tym" lub podoba Ci się zabawa w Cuckold, to wtedy nie było tematu.
  7. Historia Lota i jego córek jest powiązana z Sodomą i Gomorą. Skoro Bóg zniszczył Sodomę i Gomorę, ale Lotowi i córkom nawet nie pogroził palcem, to chyba nie ma nic przeciw takim zabawom. Skoro historia Lota z Biblii Cię nie przekonała, to może podeprę ją historią Onana. Przeczytaj dokładnie jak zareagował Bóg: Cytat także za Biblią Tysiąclecia: https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=38 Ponieważ Er, pierworodny syn Judy, był w oczach Pana zły, Pan zesłał na niego śmierć. 8 Wtedy Juda rzekł do Onana: «Idź do żony twego brata i dopełnij z nią obowiązku szwagra, a tak sprawisz, że twój brat będzie miał potomstwo»2. 9 Onan wiedząc, że potomstwo nie będzie jego, ilekroć zbliżał się do żony swego brata, unikał zapłodnienia3, aby nie dać potomstwa swemu bratu. 10 Złe było w oczach Pana to, co on czynił, i dlatego także zesłał na niego śmierć4 Zobacz, że gdy Onan źle się zachowywał wg Boga, to ten go zabił, córkom Lota nie spadł z głowy nawet włos, gdzie żona Lota za samo odwrócenie się zamieniła się w słup soli. Ciekawe który z nas nie widział o czym pisze. Ty, który twierdziłeś że w Biblii nie ma nic o seksie, czy ja który Ci wytknąłem brak wiedzy.
  8. Miałem nie zaśmiecać wątku, ale jak czytam takie teksty to nie mogę. Sorry, ale pisząc że Chrześcijaństwo ma za dewizę moralność, to jakiś piętrowy dowcip. Religia która odnajduje grzech w (prawie) wszystkich kwestiach związanych z seksem i cielesnością. Gdzie wyparcie, co jakiś czas potyka się o chore historię (tak jak poniższa o córkach lota, gdzie mamy oferowanie córek nieznajomym, żeby sobie na nich poużywali, czy późniejsze kazirodztwo). Poniżej cytat z Biblii Tysiąclecia: https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=19 "8 Mam dwie córki, które jeszcze nie żyły z mężczyzną, pozwólcie, że je wyprowadzę do was; postąpicie z nimi, jak się wam podoba, bylebyście tym ludziom niczego nie czynili, bo przecież są oni pod moim dachem!" "30 Lot wyszedł z Soaru i zamieszkał wraz z dwiema swymi córkami w górach, gdyż bał się pozostawać w tym mieście.A gdy mieszkał z dwiema swymi córkami w pieczarze, 31 rzekła starsza do młodszej: «Ojciec nasz wprawdzie już stary, ale nie ma w tej okolicy mężczyzny, który by przyszedł do nas na sposób wszystkim właściwy. 32 Chodź więc, upoimy ojca naszego winem i położymy się z nim, a tak będziemy miały potomstwo z ojca naszego». 33 Upoiły więc swego ojca winem tej samej nocy; wtedy starsza poszła i położyła się przy ojcu swoim, on zaś nawet nie wiedział ani kiedy się kładła, ani kiedy wstała.34 Nazajutrz rzekła starsza do młodszej: «Oto ostatniej nocy ja spałam z ojcem; upójmy go winem także tej nocy i idź ty, i śpij z nim, abyśmy obie miały potomstwo z ojca naszego». 35 Upoiły więc i tej nocy ojca swego winem i poszła młodsza i położyła się przy nim; a on nawet nie wiedział, kiedy się kładła i kiedy wstała. 36 I tak obie córki Lota stały się brzemienne za sprawą swego ojca.37 Starsza, urodziwszy potem syna, dała mu imię Moab. Ten był praojcem dzisiejszych Moabitów. 38 Młodsza również urodziła syna i nazwała go Ben-Ammi. Ten zaś stał się praojcem dzisiejszych Ammonitów. Nadal chcesz rozmawiać o "moralności" i Biblii? Nauka była już rozwinięta przed rozwojem Kościoła. Całe Średniowiecze to cofnięcie się o setki lat w kwestii nauk (astronomii, medycynie itp). Dopiero Reformacja wpłynęła na rozwój nauki. Poczytaj sobie np. o uczonych Arabskich, oni potrafili obliczyć średnice ziemi, znali podstawy fotografii itp. W tym czasie większość postępowych książek w Europie była na indeksie ksiąg zakazanych.
  9. Obstawiam, że kurtyzany dostawały kasę za coś więcej niż tylko za sam wygląd....coś jednak musiały "robić". Gejsze podobnie. Czytałem gdzieś, że w ankiecie uczniów (gimnazjum lub szkoła średnia) najpopularniejszymi zawodami którymi są zainteresowani uczniowie to: "szafiarka/infuencerka (odpowiedzi dziewczyn) i gamer/youtuber (odpowiedzi chłopaków). To też pokazuje, że problem który wskazuje dr Mentzen może się wręcz nasilić. Dzisiejsze pokolenie rozczarowane że po politologii nie może pić Latte, może być miłym wspomnieniem za lat 10, gdy kolejne będzie narzekało, że nie może grac w gry, bo trzeba w ogóle wyjść z domu do ludzi. kto to słyszał pracować z innymi twarzą w twarz.
  10. Proszę Cię....co jest kreatywnego w szczuciu cycem? Większość tych "modelek Instagrama" które nazywają się "influencerkami" znana jest jedynie z tego że ma fajne cycki/tyłek i nie boi się korzystać z tych atutów. Największa gwiazda -Kardaszianka....zaczynała od kumplowaniu się z Paris Hilton (ta od sextaśmy)....po czym za namową mamy sama nakręciła swoją sextasmę i jej popularność eksplodowała. To tylko pokazuje że populacja piwniczaków na która na forum tak narzekamy będzie się tylko powiększała (jak widać na zachodzie jest jeszcze gorzej i to przyjdzie do nas).
  11. My tutaj sobie gawędzimy jaki kierunek jest najlepszy po czym przyjedzie jakaś "influencerka" czy inna "Szafiarka" i wciąga nas nosem z tymi naszymi zawodami po Polibudzie. Dla mnie to jest dopiero smutne we współczesnych czasach. Nie trzeba kompletnie nic (poza urodą), żeby zgarniać grube tysiące złotych. Co ciekawe za granica jest jeszcze gorzej. Nie wiem czy słyszeliście o pannie The Naked Philanthropist. Laska obiecała nagie zdjęcie każdemu kto prześle 10 USD (niby na konto organizacji wspierającej walkę z pożarami lasów - ale kto to sprawdza?).... dzień później zebrała już 700 tyś USD!!! Teraz jest to już ponad 1 mln i w jej ślady ruszają kolejne laski. Przypomnijcie mi ile trwają studia na Polibudzie?
  12. Prosta odpowiedź jest taka, że o postrzeganej wartości mężczyzny w oczach kobiety decydują TRZY czynniki: Money, Status, Look. Czyli Zasoby, Status (np. sława) i Wygląd. Zmieniając tylko jeden czynnik -będąc np. przystojnym (siłka) rozdawaczem ulotek, nadal nie błyśniesz w oczach kobiety. Dobrze jest zerknąć na grupę kontrolną (tego przypadku) czyli....gejów. Geje (jak faceci hetero) kierują się głównie wyglądem przy poszukiwaniach (tylko zamiast kobiet zwracają uwagę na innych facetów). Nagle skoro wygląd jest kluczowy, to geje dużo chętniej inwestują w niego niż typowi hetero. Przystojny/umięśniony gej jest odpowiednikiem biuściastej blondynki - zwraca uwagę innych partnerów. Więc możesz powiedzieć koleżance, że odpowiedzią jest tak na prawdę jest dostosowanie się mężczyzn (ich strategii inwestycji czasu i zasobów) w to co daje największe efekty z punktu widzenia powodzenia u kobiet. Dużo większe szanse ma bowiem 40-to letni prezes banku z brzuszkiem od 40-to letniego dozorcy (nawet jeśli ten drugi będzie miał super sylwetkę).
  13. @Mosze Red Ty widzę jesteś "w temacie", zaprezentuje Ci zatem sposób o którym wspomniał mi człowiek żyjący z wynajmu mieszkań. Ponieważ jak pisałeś, na lokal socjalny z gminy (raczej) nie ma co liczyć, więc "pasożyty" potrafią nieźle się zagnieździć w wynajmowanym mieszkaniu, to jego patent polega na tym iż przeznaczył jedno mieszkanie (o odpowiednio najniższym standardzie) z powiedzmy 5-8 które posiada jako "rezerwę" na takie przypadki. Jeśli trafia mu się taki przypadek "eksmituje" ich sam właśnie do swojego własnego "lokalu socjalnego" i tam już nie mają tak wygodnie jak w normalnym mieszkaniu (za które dodatkowo jeszcze nie mają zamiaru płacić). Jak postrzegasz to rozwiązanie pod kątem prawnym? Pomijam fakt że trzeba mieć jeszcze środki na kupno takiego "lokalu socjalnego" na własność i zamrożenie środków.
  14. Pozwolę sobie odpowiedzieć zbiorczo na oba teksty/pytania, ponieważ są podobne. Jestem daleki od generalizowania typu wszystkie/wszyscy. Jednak są pewne sytuacje, które (statystycznie) pokazują pewną różnicę w podejściu. Pierwszy przypadek- gdy okazuje się, że to facet jest tym, który nie może mieć dzieci. Niby para się kocha, niby sobie przysięgali, ale bardzo często miłość kobiety jakoś nie przechodzi tej próby. Chęć bycia matką jest większa od tej (wcześniej przysięganej) miłości. W drugą stronę (gdy to kobieta nie może mieć dziecka) jest zupełnie inaczej. Kolejny przypadek, to bezrobocie i gdy utrzymanie domu/rodziny spada tylko na jedną osobę. Gdy facet zostaje bez pracy - wzrasta znacznie* (66%) ryzyko że para się rozstanie. Co ciekawe gdy kobieta zostaje bez pracy nie ma takiej zmiany. Czyli znowu- jakoś ta miłość jest dziwnie skorelowana z "użytecznością" mężczyzny i rolą jaką ma odegrać w życiu kobiety. * tutaj o czynnikach ryzyka w związku: https://porady.sympatia.onet.pl/sympatia-radzi/czy-milosc-w-zwiazku-to-za-malo/7yrjbrp "Status zawodowy i lata aktywności profesjonalnej partnerów mają duży wpływ na związek, jednak bezrobocie inaczej wpływa na kobietę, inaczej na mężczyznę. Brak pracy męża może być przyczyną rozstania (około 66 proc. ryzyka), ale już brak zajęcia zarobkowego żony nie powoduje aż tak drastycznych skutków w związku. Dzieci. Posiadanie potomstwa ma także duży wpływ na trwałość lub nietrwałość związku. Często słyszymy, że dzieci łączą i cementują związek – owszem, ale nie w każdym przypadku. Według omawianych badań pary, które miały dzieci przed zawarciem związku małżeńskiego (niezależnie, czy były to dzieci z poprzedniego małżeństwa, czy z tego samego związku), były o około 66 proc. bardziej narażone na separację niż pary bezdzietne, przed małżeństwem. Natomiast kobiety, które chciały mieć dzieci (niezależnie od tego, czy pierwsze, czy kolejne dziecko) bardziej niż ich partnerzy, były bardziej skłonne do decyzji o rozwodzie. W drugą stronę - gdy mężczyźni pragnęli potomstwa bardziej – ryzyko rozstania nie było już aż tak duże."
  15. To jest odpowiedź na pytanie, czemu rynek jest zepsuty. Skoro są tabuny gości skłonnych płacić całkiem konkretną kasę "na kamerkach" za to, że laska przez chwilę poudaje orgazm, to co się dziwić, że na divach gostkowie biorą co jest bez wybrzydzania. Skoro całe tabuny zadowalają się nawet nie (kiepskim) seksem a jakaś jego namiastką w stylu sex kamerki, peepshow, sextelefony/SMS-y, kluby go-go itp. To pokazuje jak wielka jest przewaga popytu nad podażą. Kiedyś słyszałem, że Diva w Wawie mająca nawet średnią urodę potrafi zarobić na luzie 10k PLN/miesiąc. Po co się więc starać, skoro są ciągle nowi chętni. Doba nie jest z gumy i przycinając na kasie można np. zamiast 10-ciu obsłużyć 11-tu w tym samym czasie więc kasa jest na plus. To też powinno dać facetom do myślenia, czemu zwykłe laski mają tak duże wymagania. To jest przecież system naczyń połączonych. Więcej seksu w związkach/rodzinie ---> mniej chętnych na (kiepskie) usługi dziwek. Brak seksu w związku (reglamentacja/niezaspokojone męskie potrzeby) skutkuje tym, że gostkowie poszukują seksu u profesjonalistek. Ci sami gostkowie którzy dużym popytem (i brakiem wymagań) psują rynek div, kilka lat wcześniej swoim brakiem wymagań psuli tak samo rynek randek i związków.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.