Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

deleteduser54

Użytkownik
  • Content Count

    190
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

225 Świetna

About deleteduser54

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Interests
    udziałowca

Recent Profile Visitors

953 profile views
  1. Z różnych przyczyn, których nie będę wymieniał - bo po co robić niektórym niepotrzebne przykrości - postanawiam zakończyć czytanie tego forum i pisanie na nim. Co było w nim dobre, to było i o tym warto pamiętać, reszta - no cóż, jak łzy na deszczu w "Łowcy Androidów". Proszę o usunięcie konta.
  2. Jak dla mnie też. Nie przepierdol na głupoty i trzymaj się.
  3. Kolego, dodam łyżkę dziegciu do tej beczki miodu, którą Cię tu uraczono. Najpierw referencje: W Twoim wieku byłem już oczywiście żonaty i byłem ojcem jednego dziecka (drugie w drodze) i miałem za soba kilka zwiazków. Plus za względnoie wczesne założenie rodziny: moje dzieci nie mają starego-pierdziela, z synem (obenie 10-letnim) jestem aktywny ficzycznie i widzę, że praktyką w sportach siłowych i figurach kalistenicznych go wychowuję. W wieku 46 lat będę miał dorosłe odchowane dzieci i luzik. Właściwie już mam. Także nie jestem tak bardzo za tym, żeby zakładanie rodziny odwlekać do wieku trzydziestu paru lat. Szczerze: teraz jesteś w kiepskiej sytuacji. Przyszedłeś tutaj, bo dokucza Ci samotność i brak zainteresowania od dziewczyn. Przyczyną tego jest wyłącznie brak atrakcyjności fizycznej. Genów nie zmienisz, dlatego zrób wszystko, mówię wszytsko, dla jak najlepszej sylwetki. Ma być mięsień, forma i bf minimalny. Wtedy możesz jeszcze dla efektu objebać czachę na łyso... a jak chcesz rozjebać system to jeszcze założyć okulary zerówki (satyra, ale w sumie - czemu nie?). Forma to twój absolutny priorytet, bo nadal bedziesz wiecznie nieszczęśliwy. Nie wierz bezkrytycznie w historyjki, że po trzydziestce/czterdziesce/whatever mając 100k/500k/whatever na koncie nie będziesz mógł się opędzić od atrakcyjnych,mokrych cipeczek. Tak nie będzie nigdy i to tak długo, jak nie bedziesz atrakcyjny fizycznie. Życzę Ci, zebyś to poczuł. Radość z kobiecego pożądania, radość z wyćwiczenia, radość, gdy patrzysz sam na siebie i czujesz tę pewność siebie, albo przypominasz sobie wzrok i słowa kobiet, które cię chcą. Dla mnie to jest odlot - nie piję, nie palę, nie baluję - a od tego mam korbę taką, że aż mnie nosi.
  4. Pojadę cytatem z "Hanibala". Jest taka scena, w której Mason Verger, po tym, jak żąda się od niego zapłaty bodajże "połowy" mówi coś w stylu: "Połowy czego? Wymień sumę z należytym szacunkiem" (chodzi o 500.00,00 dolarów). W każdym razie - o jakiej kwocie mówisz?
  5. Założyłem Klub Doświadczonego Mężczyzny. Zgodnie z opisem jest to "Klub dla mężczyzn (tzn nie dla młodzieńców) o stosunkowo ustabilizowanej sytuacji: dzieciatych, żonatych (teraz lub w przeszłości) samodzielnych finansowo, bez problemów z wiązaniem końca z końcem.". Zapraszam! Jeśli bedą klubowicze i będzie nam się fajnie gadało, chętnie widziałbym i bezpośrednią integrację i spotkanie (sugerowana Warszawa lub centralna Polska).
  6. Ojtam, przesadzasz. Dobrze brzmi, ale chyba nie wytrzymuje zestawienia z faktami. Gdzie tu widzisz zbieżność punktów tej listy z programami Hitlera, Stalina (był w ogóle taki?) czy Czerwonej Książeczki? Problem jedynie w tym, KTO ma wskazać "januszów". To nie Ty będziesz wybierał. Ale Ciebie mogą wybrać. Owszem. Mój pomysł i idea trąci póki co utopijnością - nie mam opracowanego sposobu wyłaniania gremium, które będzie dawało licencje na rozmnażanie. Zostaje zatem czysta siła - narzucić to powinni sliniejsi ekonomicznie i cwansi. Politycy i biznesmeni, wariaci i wizjonerzy. Pal ich sześć kto - byleby kryteria zakładały wymóg poszanowania ciała, umysłu i ducha. Nie ma potrzeby udrastyczniać moich pomysłów czy wizji. Zabijanie jest złe. Nie da się wychować szczęślliwego człowieka, zamordowawszy mu wczesniej rodziców. Nazywając rzeczy po imieniu: niech dożyją starości i umrą godnie. Byleby nie otoczeni wianuszkiem wnucząt Nie wiem, kto to jest Morloki i Eloje...
  7. Czas na update. 1. "Kobieta to czysta emocja" - odcinek 232335. Zasponsorowałem sobie i żonie wspólny wyjazd na Karaiby (i nie był to najtańszy hotel z płaszujacymi się wzajemnie karaluchami na Kubie). Sam zawsze chciałem odwiedzić pewne miejsce - akurat okazja się trafiła, bo żona tymczasowo nie pracuje, więc mogła mi, nieetatowcowi bez sztywnych godzin pracy towarzyszyć. Żonie wyjazd wyraźnie poprawił ukrwienie okolic intymnych - myślałem, że mnie tam zajeździ. Żeby było jasne - nie opisuję tego i nie postrzegam jako prostytucji, czyli wymuszonego seksu w zamian za profity. Po prostu jak kobieta ma wolną głowę, jest w ładnym miejscu, czuje się zrelaksowana i codziennie jest coś ekscytującego (wycieczki, papugi, żółwie, rajskie zatoczki, Indianie, lokalny targ ze specjałami) to jej się chce seksu. Taki argument do przemyślenia i przyswojenia tez stawianych przez niektórych doświadczonych. Zwłaszcza @czerwony słusznie tu na forum prawił, że kobieta nie może jednocześnie lecieć na twarz z przepracowania w pracy i w domu i mieć jednocześnie ochoty na seks. 2. Doceniam znaczenie spokoju i nie podnoszenia głosu w sytuacjach domowych. Wręcz wyczuwam, że jak reaguję nerwowo, wszyscy czują, że nie mam kontroli. A żona i dzieci potrzebują poczucia bezpieczeństwa, to jest tego, że ktoś (mąż, ojciec) kontroluje sytuację. Oczywiście w tej sytuacji czują się zwolnieni z myślenia o sobie samych, ale tak być musi, przyjmuję to. Z dziećmi to sprawa oczywista, ale upewniłem się już po raz n-ty, że kobiety to (zapewne wyjątki się znajdą) duże dzieci: nieodpowiedzialne, nie umiejące myśleć perspektywicznie, widzieć skutków w szerokim horyzoncie. Ważna jest emocja, uczucie, tu i teraz. Aha - no i ten kobiecy lęk przed starościa, upływem czasu. Żona była przeszczęśliwa mogąc być fotografowaną w różnych fatałaszkach i pozach na tle pięknych egzotycznych okoliczności przyrody. Zachowanie nastolatki... Ale wiecie co? Dla mnie luz. Wyzbyłem się prób dyskusji i oczekiwania świadomej autonalizy. Niech będzie szczęśliwą kobietą, bo to zarazem oznacza, że moje dzieci mają szcześliwą matkę i same są szczęśliwe. Filozoficznie tylko zapatruję się na to, jak to będzie, kiedy dzieci wyfruną z domu rodzinnego. Czy aby wtedy nie będzie mi lepiej z sobą samym - względnie z kolejnymi zmienianymi partnerkami? (do czasu wzajemnego znudzenia/rozczarowania). 3. Obecnie przymierzam się do inwestycji w nieruchomości - kupna mieszkania pod wynajem lub flip. Czekam na przyjęcie mnie do tutejszego klubu inwestora, więc jeśli ktoś tam zasiadający to czyta, to się przypominam :). 4. W kwestii klubów - dziękuję bratu @RealLife za instuktaż. Wobec moich coraz częstszych kontestujących uwag i obserwacji co do forum, rozważam założenie tu klubu dla dojrzałych mężczyzn: takich, co już coś przeszli, coś mają, coś robią. Bez dylematów o tym, że laska nie przyjęła zaproszenia na fejsbuku czy też rozkmin, kiedy się wyprowadzić od rodziców.
  8. Kliknąłem odnośnik. Nie wiem, czy to fejk, czy nie - obecnie w internecie jest wszystko i co do zasady nie mam czasu oni ochoty czy potrzeby weryfikować wszelkich informacji, jeśli nie są mi potrzebne do zarobkowania czy poprawy na innych polach. Niemniej jednak, ta lista zawiera niezłe pomysły jako punkt docelowy. "Maintain humanity under 500,000,000 in perpetual balance with nature. Guide reproduction wisely – improving fitness and diversity. Unite humanity with a living new language. Rule passion – faith – tradition – and all things with tempered reason. Protect people and nations with fair laws and just courts. Let all nations rule internally resolving external disputes in a world court. Avoid petty laws and useless officials. Balance personal rights with social duties. Prize truth – beauty – love – seeking harmony with the infinite. Be not a cancer on the earth – Leave room for nature – Leave room for nature." Mnie osobiśnie nie kręci wizja, w której moje dzieci, walczą o byle jakie przeżycie na zatrutej, duszącej i śmierdzącej planecie wyjałowionej z innych form życia z piętnastoma miliardami innych ludzi. Jestem humanistą i wiem, że człowiek jest też zdolny do rzeczy pięknych i wspaniałych, a nie tylko do zła. Przemawia do mnie wizja ludzkości typu "Quality over quantity". Wyobrażam sobie ziemię pełną życia, harmonii - zamieszkaną przez ludzi, którzy mogą i odwiedzić puszcze Ameryki, pustynie Afryki, Arktykę i obcować tam z naturą i zarazem mającą dostęp do wszelkich zdobyczy techniki (w tym internet) i korzystajacej z nich bez jednoczesnego uszczerbku dla koniecznego dla człowieka oddychania czystym powietrzem, aktywności fizycznej, kontaktu z roślinami i zwierzętami. To wizja ludzkości nienapędzanej szaloną konsupcją, gdzie bogaci stają się jeszcze obrzydliwiej bogatsi wciskając chłam (coraz gorszej jakości produkt) rosnącej liczbie strutych, biednych konsumentów. No bo, do diaska - wolę widzieć i znać jednego ogarniętego, zadbanego kolesia niż dziesięciu januszów żywiacych się chipsami z biedronki. Wolę jedną opaloną laskę z twardą i jędrną dupką niż pięć rozlazłych pind z krzywmymi nogami i pryszczami. Jak? Wystarczy tylko kontrola urodzeń. W kilka pokoleń możemy zredukować liczbę ludności. Oszczędzić tym nienarodzonym piekła i cierpień, za to zapewnić tym, kórzy się urodzą, świat syty, piękny i harmonijny. Nie wierzę, że to się uda, niestety. Bardziej prawdopodobny jest raczej ciągły wzrost liczby ludności, aż do dwóch możliwych punktów: a) dobrobyt powszechny powoduje, że cały świat przyjmuje normy i pstawy takie, jak w Europie Zachodniej - kobiety nie chcą już rodzić dzieci, dzieci nie są potrzebne jako inwestycja w przysłość itp. (wizja mniej prawdopodobna).Co więcej, dzięki wybredności (i zasadzie pareto) możemy wrócić do tego, że rozmnażać się będą co do zasady tylko ci atrakcyjniejsi (czytaj: zdrowsi, zadbani, ogranięci), przekazujący lepsze geny, b) ciągły wzrost i rozwarstwienia, co prowadzi do syytuacji typu przedstawiona w "Elizjum". Istnieje jakiś raj, enklawa dla rządzących i piekło dla reszty. A teraz mnie zjedzcie żywcem
  9. Gratulacje! Rozwiniesz temat? Kibicowałem Ci i trzymałem kciuki. Czekam na opowieść że szczegółami! To może mieć wielki walor edukacyjny.
  10. Cała twoja wypowiedź, to, nooo paaaanie, niezły ozonowski odlot, za który powinieneś IMHO dostać bana. Odniosę się tylko do tego małego fragmentu. A o kryzysie w Niemczech w latach dwudziestych i trzydziestych słyszałeś? A o tym, kiedy i jak Niemcy spłaciły reperacje ustalone traktatem wersalskim? Jak wyglądała polityka ekonomiczna i bilans po 1933 roku? O kim piszesz per "pasożyty"? O Żydach, homoseksualistach czy osobach chorych psychicznie? Kiedy według ciebie i jak się tych "pasożytów" pozbyto? Co do Polski w latach 1918-1939: stanęła na nogi, to fakt, tylko niestety nadal się na nich chwiała i w dodatku chorowała na głowę. Była nadal biedna, dziadowska i skłócona, ale przynajmniej niezrujnowana i miała jakiś odsetek wspaniałej inteligencji. I co zrobiły elity tego kraju z tym potencjałem? Doprowadziły do dwóch po kolei strasznych okupacji, zniszczenia kraju i wytracenia najbardziej wartosciowych jego przedstawicieli. A można było te straty zmniejszyć - nawet, jakby była tylko jedna okupacja, to już byłby sukces w porównaniu z tym, co rzeczywiście zaszło. "Od morza do morza" to nie była żadna "Polska" tylko Rzeczpospolita. Polska była tylko składową tego państwa. "Mocarstem" to Polska miała szansę stać się regionalnym, i to tylko w razie kontynuacji polityki Kazimierza Wielkiego i uniknięcia unii z Litwą (albo ograniczenia jej od biedy tylko do chwilowej unii personalnej, do czasu drugiego pokoju toruńskiego). W całej Europie, to się z nas raczej śmiano i robiono w bambuko, niż się bano. Epizody w stylu popisowego terroru lisowczyków w czasie wojny trzydziestoletniej, pierwszego i drugiego Chocimia i Wiednia to trochę mało na stwierdzenia, takie, jak twoje powyżej. Moższe rozwinąć temat tych "własnych technologii wojskowych"?
  11. Mam trochę podobnych spostrzeżeń w temacie. Forum na przestrzeni lat (czytam od 2015 roku) zmienia swój profil. Przybywa użytkowników młodszych, z problemami i "problemami", teoretyków maści wszelakiej, młodych Werterów sypiących zwrotami takimi jak "borderline", "przepracować problemy", mających wymówki na wszystko i recepty też na wszystko. Coraz mniejsze stężenie (wskutek rozrzedzania) jest użytkowników żonatych, ogarniętych, niezabagnionych w realnych czy urojonych problemach, z doświadczeniem, majątkiem, pomysłami, praktycznymi przeżyciami (w tym też pozytywnymi). Tytułem przykładu - po powrocie 2 dni temu z dwutygodniowego pobytu wypoczynkowego nad Morzem Karaibskim, w kraju kontynentalnym o w miarę stabilnej gospodarce i sytuacji politycznej, chciałem przemyśleć i przedyskutować kwestie możliwych inwestycji w niektórych rejonach (po tej i po drugiej stronie Atlantyku). Okazało się, że całe działy forum o inwestowaniu mają po trzy strony, wypowiedzi w tematyce zbliżonej (poza tekstami Mosze Reda) nie ma. W temacie kolegi @RealLife przewinął się wątek założenia klubu - czy, korzystając z powyższego OT - może ktoś obeznany wyjaśnić, jak to działa?
  12. Dlaczego ze mnie szydzisz? Edytowane 12 godzin temu przez Patton Hola, hola, kolego @Patton Nie szydzę z Ciebie. Stosownie do słownika internetowego szyderstwo to: 1. «drwiący stosunek do kogoś, czegoś, nacechowany dodatkowo lekceważeniem lub pogardą» 2. «słowa lub żart będące wyrazem takiego stosunku» https://sjp.pwn.pl/szukaj/szyderstwo.html O ile faktycznie w mojej – tej i poprzedniej – wypowiedzi jest faktycznie element humorystyczny (od biedy zatem: drwiący), o tyle brak jest dalszych elementów konstytutywnych dla szyderstwa (vide supra), to jest lekceważenia lub pogrady. Zacznijmy jednak, jak ujmowali to starożytni, ab ovo. Genezą jest temat „Poderwanie mamuśki cd.” Kolega @Kasownik opisuje w nim, jak został dogoniony i zaczepiony przez wystrzałową kobitkę, która sama narzucała mu się kwestii przyszłego rendez-vous. Sytuacja ta, co możemy chyba wszyscy stwierdzić, jest dość rzadko spotykana. Jest poza sporem, że kobiety o wiele rzadziej niż mężczyźni bezpośrednio inicjują kontakt (wolą dawać sygnały), zaś u kobiet pięknych takie zachowanie jest rzadkością wybitną Po relacji Kasownika Ty zaś opisujesz swój case słowami: „Przypomniałeś mi jak kilka lat temu, płaciłem za kurtkę, no i tak na oko o kilka lat starsza ekspedientka której płaciłem, patrzyła się na mnie, jakbym był chadem 100/10.” Z tej wypowiedzi nie wynika nic (ponieważ mam słabość do łaciny, popłynę dalej mową Wergilego: ex nihilo nihil fit), gdyż kobieta patrząca się jest zjawiskiem dość częstym. Rzecz w tym, że obiektywnie sprawdzalny jest tyko fakt patrzenia na Ciebie (a nawet i ten może być dyskusyjny, gdyż mogła po prostu mieć skierowany niewidzący wzrok w tę stronę). W przeciwieństwie do przypadku Kasownika, brak jest jakichkolwiek oznak ekstraordynaryjnego zachowania kobiety, w tym podjęcia jakichkolwiek działań wobec obiektu pożądania. Całość, polega wyłącznie na kategoriach ocennych („patrzyła się na mnie, jakbym był chadem 100/10.”). Wreszcie, zważywszy na całość wypowiedzi: „Przypomniałeś mi jak kilka lat temu, płaciłem za kurtkę, no i tak na oko o kilka lat starsza ekspedientka której płaciłem, patrzyła się na mnie, jakbym był chadem 100/10.” – sugeruje ona, że hołubisz w pamięci ze szczegółami (płacenie za kurtkę - czy gdyby płacone było za konserwę rybną, czyniłoby to różnicę?) dość trywialny epizod, co wskazuje że jest on Ci bardzo drogi – pomimo, że nie sposób doszukać się w nim treści nadzwyczajnych (ani nawet nie wiadomo, jak się rzecz naprawdę miała). Ogólnie wartość poznawczą i wkład w dyskusję porównać można do sytuacji, gdybym ja na niniejszym forum (którego jestem szczęśliwym użytkownikiem a Ty moderatorem) w dziale „Pierdzenie” założył temat ograniczony do wypowiedzi: „Kilka lat temu, gdy otwierałem lodówkę w swoim starym mieszkaniu, bardzo głośno i śmierdząco pierdnąłem”. Podobnie i w tym przypadku, wypowiedź taka niewiele by wnosiła, nie rozwijałaby idei forum i zawierała kategorie ocenne (natężenie dźwięku i odoru) które mogłem dowolnie zafałszować w swej pamięci i odbiorze. Pax.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.