Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

MrThruster

Użytkownik
  • Content Count

    175
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

205 Świetna

About MrThruster

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Interests
    udziałowca

Recent Profile Visitors

407 profile views
  1. Dlaczego ze mnie szydzisz? Edytowane 12 godzin temu przez Patton Hola, hola, kolego @Patton Nie szydzę z Ciebie. Stosownie do słownika internetowego szyderstwo to: 1. «drwiący stosunek do kogoś, czegoś, nacechowany dodatkowo lekceważeniem lub pogardą» 2. «słowa lub żart będące wyrazem takiego stosunku» https://sjp.pwn.pl/szukaj/szyderstwo.html O ile faktycznie w mojej – tej i poprzedniej – wypowiedzi jest faktycznie element humorystyczny (od biedy zatem: drwiący), o tyle brak jest dalszych elementów konstytutywnych dla szyderstwa (vide supra), to jest lekceważenia lub pogrady. Zacznijmy jednak, jak ujmowali to starożytni, ab ovo. Genezą jest temat „Poderwanie mamuśki cd.” Kolega @Kasownik opisuje w nim, jak został dogoniony i zaczepiony przez wystrzałową kobitkę, która sama narzucała mu się kwestii przyszłego rendez-vous. Sytuacja ta, co możemy chyba wszyscy stwierdzić, jest dość rzadko spotykana. Jest poza sporem, że kobiety o wiele rzadziej niż mężczyźni bezpośrednio inicjują kontakt (wolą dawać sygnały), zaś u kobiet pięknych takie zachowanie jest rzadkością wybitną Po relacji Kasownika Ty zaś opisujesz swój case słowami: „Przypomniałeś mi jak kilka lat temu, płaciłem za kurtkę, no i tak na oko o kilka lat starsza ekspedientka której płaciłem, patrzyła się na mnie, jakbym był chadem 100/10.” Z tej wypowiedzi nie wynika nic (ponieważ mam słabość do łaciny, popłynę dalej mową Wergilego: ex nihilo nihil fit), gdyż kobieta patrząca się jest zjawiskiem dość częstym. Rzecz w tym, że obiektywnie sprawdzalny jest tyko fakt patrzenia na Ciebie (a nawet i ten może być dyskusyjny, gdyż mogła po prostu mieć skierowany niewidzący wzrok w tę stronę). W przeciwieństwie do przypadku Kasownika, brak jest jakichkolwiek oznak ekstraordynaryjnego zachowania kobiety, w tym podjęcia jakichkolwiek działań wobec obiektu pożądania. Całość, polega wyłącznie na kategoriach ocennych („patrzyła się na mnie, jakbym był chadem 100/10.”). Wreszcie, zważywszy na całość wypowiedzi: „Przypomniałeś mi jak kilka lat temu, płaciłem za kurtkę, no i tak na oko o kilka lat starsza ekspedientka której płaciłem, patrzyła się na mnie, jakbym był chadem 100/10.” – sugeruje ona, że hołubisz w pamięci ze szczegółami (płacenie za kurtkę - czy gdyby płacone było za konserwę rybną, czyniłoby to różnicę?) dość trywialny epizod, co wskazuje że jest on Ci bardzo drogi – pomimo, że nie sposób doszukać się w nim treści nadzwyczajnych (ani nawet nie wiadomo, jak się rzecz naprawdę miała). Ogólnie wartość poznawczą i wkład w dyskusję porównać można do sytuacji, gdybym ja na niniejszym forum (którego jestem szczęśliwym użytkownikiem a Ty moderatorem) w dziale „Pierdzenie” założył temat ograniczony do wypowiedzi: „Kilka lat temu, gdy otwierałem lodówkę w swoim starym mieszkaniu, bardzo głośno i śmierdząco pierdnąłem”. Podobnie i w tym przypadku, wypowiedź taka niewiele by wnosiła, nie rozwijałaby idei forum i zawierała kategorie ocenne (natężenie dźwięku i odoru) które mogłem dowolnie zafałszować w swej pamięci i odbiorze. Pax.
  2. Ja nie miałem - ale słyszałem o gościu, na którego (gdy płacił) o kilka lat starsza ekspedientka, patrzyła się, jakby był chadem 100/10. (Dobra sorry, już nie będę )
  3. Przypomniałeś mi jak kilka lat temu, płaciłem za kurtkę, no i tak na oko o kilka lat starsza ekspedientka której płaciłem, patrzyła się na mnie, jakbym był chadem 100/10. Naprawdę?! Wooow, niezły kozak. Zakładaj temat.
  4. Kurła, myślałem, że to gen. Anders. Identyko.
  5. Cóż, nasze case'y się różnią. Co do kwestii rozstania: gdyby nie dzieci, rozstałbym się z żoną już dawno. Tyle, że nie nastąpiłoby to zapewne w tej sytuacji, gdy mnie tak poniżająco zjechała. Wtedy byłem jeszcze uzależniony od niej mentalnie. Nie czułem, że mogę mieć inną kobietę i szalałem na myśl, że ona bylaby z innym. Za to parę miesięcy potem, gdy założyła konto na Sympatii i szykowała się do rendez-vous - tak, wtedy już mogłem się rozstać i to nastąpiłoby, gdyby nie dzieci. Pamiętam, jak byłem w łazience, patrzyłem na kąpiącego się syna i nie uznałem się zdolnym do rozwodu. Zatem, niczym w metalurgii, do wysokiej temperatury doszo ciśnienie i jakoś się ten mój związek z żoną na nowo scalił. Ale co do zasadniczego wątku: mnie ta żonina pogarda zmotywowowała. Zresztą, miałem i drugi sygnał: popiłem ostro z moim byłym przełożonym, który, w pijackim szczerości, obsztorcował mnie w bardzo prostacki sposób za zaniedbanie fizyczne i otłuszczenie. Poczułem się poniżony - ale i zrozumiałem, ze mogę sam się przecież z tego stanu wydobyć. Co do pociągu co do mojej pozycji, statusu: powiem Ci szczerze, że nie znam tego uczucia. Może zresztą nie odbieram tego, i nie jest mi to w ogóle pisane. Ciekawy epizod: ostatnio zaprosiła mnie na kawę koleżanka z czasów początków drogi zawodowej. Sama mnie zagadnęła na fb, piejąc różne peany. Wpadłem do niej i usłyszałem m. in. że ona zawsze wiedziała, że nie wziąłbym sobie do łóżka młodszej dziewczyny szukającej przeze mnie drogi do ułatwienia drogi zawodowej. Czy słusznie, czy niesłusznie tak stwierdziła - to nie wiem, ale widocznie dla kobiet, chociaż mnie lubią, nie wyglądam jak schody do kariery. Za to dobrze widzę, że im się podobam. A tak w ogóle, skoro piszemy: czemuż Ty się wreszcie nie rozwiedziesz? Mam wrażenie, że chciałbyś poseksić z innymi kobietami (ilość, nowe doznania) albo choćny z jedną, ale szczerze chcącą dać dupy. Zatrazem żona ma Cię chyba w coraz większym poważaniu. Po co jeszcze w tym tkwisz?
  6. Jestem żonaty od 12 lat. Po kilku latach małżeństwa skapcaniałem, grałem w gierki, zarzuciłem sport, byłem nerwowy, potrzebujący, sfrustrowany. Myślałem, że kasą, gadźetami i prezentami wywołam mores, uczucie i pożądanie żony. Bullshit. Obsypana prezentami potrafiła mi wprost w twarz powiedzieć, że nie czuje do mnie chemii i szukać atencji na Sympatii. Po tym jak: - schudłem - umięśniłem się - nauczyłem się trików na drążku - zapisałem się do pewnej drużyny sportowej i zacząłem mieć pewne sukcesy w zawodach wszystko się zmieniło. Miałem jednak tyle łatwiej, że (pomimo niskiego wzrostu) mam dobre warunki cielesne i przyjemną twarz, nadto kiedyś ćwiczyłem, więc pomogłą też tzw. pamięć mieśniowa. Poprawa cielesna spowowała częstszy seks. Częstszy seks spowodował częstszy seks i nawiązanie nowej, mocniejszej więzi. Nie mam obecnie z żoną większych problemów. Oczywiście, nadal ma u mnie różne benefity, głównie w postaci ezgotycznych wyjazdów (i nie mam tu na myśli "egzotyki" typu Egipt, Tunezja czy Turcja). Ale aspekt materialny to jest tylko dodatek. Zarazem dobrze wiadomo mi o paniach mężatkach (zarazem kobietach inteligentnych, wrażliwych, majacych w związku dzieci), które chodzą na boki, bo potrzebują seksu z atrakcyjnym mężczyzną dlatego, że ich mężowie przestali je regularnie i często posuwać. Zatem, w temacie: dochodzę do wniosku, że jako narzędzie do dyscyplinowania kobiety służy własne ciało i seks. Reszta to dodatek. Akurat takiego przypadku,o jakim pisze @StatusQuo w praktyce nie znam, ale mogę założyć, że pani utyta, która zobaczy, że mąż stał się dobrym samcem, wywołujacym pożądanie, sama postara się o ogarnięcie i przemianę. O, nie spodziewalem się. Dawaj jakiś swój temat, chętnie poczytam.
  7. @self-aware Nie jestem psychologiem i nigdy u żadnego nie byłem. Nie wiem, czy masz iść do takiego, czy nie - skoro @tytuschrypus dysponuje wiedzą fachową i to radzi, to pewnie ma do tego jakieś podstawy. Ja się tna tym nie znam. Moje podejście do tematu - jak i życia - jest raczej takie, jak miał G. Patton do żołnierzy zgłaszających rózne urazy i lęki i leżących w szpitalach w trakcie inwazji we Włoszech. Po tym, jak żołnierz w szpitalu, zapytany, dlaczego się trzęsie, odpowiedział "To moje nerwy" Patton spoliczkował go, wrzeszcząc "Jakie tam nerwy, cholera, Jesteś tylko śmierdzącym tchórzem, sukinsynu. Przynoisz wojsku wstyd, wrócisz na front, żeby walczyć, chociaż to dla ciebie za mała kara. Powinno się ciebie postawić pod ścianą i roztrzelać. Właściwie od razu powinienem cie zastrzelić, niech to szlag!" (por. Bevin Alexander, "How Hitler Could Won World War II"). https://pl.wikipedia.org/wiki/Incydent_ze_spoliczkowaniem Oczywiście to jest przykład radykalny i celowo to przejaskrawiam, ale naprawdę nigdy nie byłem zwolennikiem obcyngalania się. Piszesz, że się uczysz, poświęcasz ileśtam czasu na jakieś doskonalenie się. Piszesz, że uprawiasz sporty. Ale wiesz co? Dla mnie to są gadki, jakie możesz zachować dla babci albo dobrodusznej pani nauczycielki. One docenią to, że się starałeś, dobry żuczku. Ja w moim poprzednim poście się pytam o efekty. Czy coś osiągnąłeś. Czy znasz smak osiągnięcia w sporcie. Czy rozmiesz, co to znaczy mieć efekt i korzyści z niego. Nikogo nie obchodzi, że "ćwiczyłeś kalistenikę". To znaczy co - masz mieć bonus za każdy przusiad czy pompkę albo podciągnięcie? Nie kolego, to nie tak. Pozostając przy kalistenice - nikogo nie obchodzi jak to zrobisz (chociaż niektórzy oczywiście będą wiedzieć, ile to kosztuje). Osiągnij efekt. Naucz się, ("naucz", nie "ucz się") a jak się już nauczyszm - idź w ciepły dzień do flowparku w tym dużym mieście, ściągnij koszulkę i zrób muscle upa. Poczuj zazdrość i zdominowanie kolesi wokół oraz chuć dziewczyn i kobiet. I nie opowiadaj już, ile się starałeś, bo naprawdę, nikogo to nie obchodzi. Sorry. Tak samo Twoje opowieści o tym, że boli kolano. Mnie też bolało tego lata. Normalnie biegam po 8-13 km. a tu w czerwcu po pięciu już miałem ból w kolanie. Olałem to, miałem trochę przerwy, zająłem się bardziej pływaniem. Obecnie zero dolegliwości w trakcie biegania. Bez lekarzy, bez rozczytwania się w necie. Faktycznie, według mnie, bytowanie na foum Ci szkodzi. Ciągle tutaj coś wypisujesz, zamiast dzialłać, Nauczyć się, nie uczyć. Zrobić, nie robić. Zawsze byłem wrażliwy, zresztą jestem nadal, zwłaszcza w kwestiach cierpienia dzieci, krzywdy zwierząt i ochrony środowiska. Dostałem wielokrotnie ostry wpierdol mentalny - w tym od żony, której zupełnie nie kręcił utyty, będący needy, nerwowy mąż (co z tego, że całkiem kasiasty, od którego miała samochód z salonu, wyjazdy itd), bez aktywności poza domem, który po studiach porzucił przerzucanie żelaza, bez jakiś aktywnych pasji (hint: czytanie ksiażek historycznych i granie w gry się nie liczy) kórego rozrywką było popijanie w piąteczek do komputera. Obecnie jestem zupełnie innym człowiekiem. U mnie sukces w przemianie własnego ciała, powrocie do formy (nawet: prześcignięciu tej, jaką miałem w 25 roku życia), nauczeniu się nowych trików, zaowocował poprawą na każdym, albsolutnie każdym polu życiowym. NIe potrzebujesz na to kasy: wychodzisz i ćiwczysz pod gołym niebem. W mieście, gdzie mieszasz, na pewno jest miejsce do ćwiczenia street workout. Na początek zresztą wystarczy i tak sam drążek. A według mnie do szczescia jednak ktoś - czyi kobieta - jest potrzebna. Ja osobiście potrzebuję tego, żeby widzieć pożądanie i dobrze się zabawić w łóżku z kobietą, którą kręcę ja jako ja. A teraz do roboty.
  8. Tak a propos tematu - który z dyskutantów jest w związku małżeńskim?
  9. Naucz się choćby wagi tyłem i to powtórz. Przybiegnij w pierwszej dwudziestce na 1500 startujących i to powtórz. Zobacz spojrzenie kobiet taksujących twoją sylwetkę i to powtórz. Wiesz jak to jest, czy tylko tak sobie piszesz? Póki co jesteś szkodzącym sobie i być może innym teoretykiem.
  10. Wypowiedź gumiśka pięknie ilustruje używkowiczów. Trawestując powiedzenie naszych zachodnich sąsiadów: „Ein Post sagt mehr als tausend Worte“. Brawo, brawo @Ważniak ! Pięknie i przede wszystkim jak prawdziwie napisane! Rzuciłem fajki z 5,6 lat temu. Od dwóch lat nie miałem alkoholu w ustach. Obecnie wywalam cukier i odkrywam uroki postu przerywanego. Moje obecne życie daje mi codziennie uczucie przyjemności i zadowolenia nieporównywalne z niczym, co przeżyłem jako pijący nikotynik.
  11. Dzięki! Używałem dotychczas do robienia zdjęć i filmów w basenie M. Śródziemnego takiego etui na smartphona, ale ma to swoje ograniczenia. Teraz szukam właśnie aparatu docelowo do robienia zdjęć i kręcenia filmów pod wodą.
  12. Cześć, Czy możecie mi polecić jakiś konkretny (cyfrowy) aparat do zdjęć/kręcenia filmów pod wodą?
  13. Cześć, Ponieważ niedługo wybieram sie w bardzo ciekawą egzotyczną podróż, chciałbym móc należycie ją uwiecznić. Czy możecie mi polecić jakiś konkretny, według was najlepszy, selfie-stick?
  14. Panowie, ten ryży prosiaczek naprawdę jest pick up artistą?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.