Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

larry

Użytkownik
  • Content Count

    109
  • Donations

    30.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

92 Świetna

About larry

  • Rank
    Szeregowiec

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Tak sobie myślę. Najlepszy czas w życiu miałem to za dzieciaka. Chodzenie z kolegami na "podwórko", odpierdalanie akcji, granie w Mortal Kombat, a później chodzenie nad jezioro popływać. Później wszystkim odpierdoliło. Zaczęło się gonienie za dziewczynami i wszystko się popsuło. Jakie to by było zajebiste życie skupianie się na przyjaźni i ogólnym rozwoju. Ta jebana biologia niszczy nam życie. Gonienie za dupami, potem "życie rodzinne" z obowiązkami. Czemu po prostu nie możemy być jak "Peter Pan". Wiecznymi dziećmi, cieszącymi się i zaciekawieni życiem. Jak tylko skupimy się na kobiecej "dziurze", wszystko zaczyna się jebać. Pierdole takie życie.
  2. A może to niespełnienie swoich biologicznych potrzeb? Kobieta, która już powinna mieć dzieci, jej zegar bije, ma potrzebę matkowania. Nie ma dzieciaka, więc się wyżywa na facecie.
  3. Dla Polski Niemcy są nr 1 pod względem gospodarczym. My jesteśmy 5iątym dla Niemców, a jak wziąć całą grupę Wyszegracką (Polska, Czechy, Słowacja, Węgry) to razem jesteśmy ważniejsi niż Francja. Nie zgadzam się z @Lukas3k, że Niemcy upadają. Jest to kraj, który zazwyczaj dobrze sobie radził i możemy się dużo od nich nauczyć. Co do „taniej” siły roboczej to tak średnio bym się zgodził. Co prawda niemiaszki płacą mi „tylko” 80% tego co by „swoim” zapłacili, ale ja jestem zadowolony, bo u nas jest taniej, a oni otrzymują tę samą usługę. Do tego dla mnie nie jest problemem podjechanie do Berlina, aby zobaczyli, że mają doczynienia z prawdziwym człowiekiem, a nie z hindusem z call centre. Czy komuś się to podoba czy nie, nasze ścieżki są powiązane i z Niemcami będziemy mieli dużo wspólnych interesów. Pytanie pozostaje, na ile wato się nauczyć ichniego języka, żeby mieć „competetive advantage”. Młodzi Niemcy dobrze gadają po angielsku, ale czasem mam wrażenie, że można ugrać coś więcej znając w jakimś stopniu niemiecki.
  4. To jest fajny sentyment i o ile dla Ciebie działa i języki to twoje hobby to super. Dla mnie nauka to inwestycja i żeby mieć motywacje, muszę widzieć, że będzie jakiś zwrot tej inwestycji. Myślę, ze z 1000h musiałbym poświęcić, aby móc coś po niemiecku wyszprechać. Kiedyś próbowałem nauczyć się francuskiego "dla siebie", ale po roku mi fujarka zmiękła, szczególnie jak pojechałem do Francji i sami Francuzi starali się zmieniać na angielski, bo mieli dość mojego niezrozumiałego dukania Jakbym widział jakieś konkretne podstawy do nauki, to pewnie bym "przebrnął" przez ten proces.
  5. Ostatnio zauważyłem, że coraz więcej zapytań mam od klientów z tzw. Germanosphäre (Niemcy, Szwajcaria, Austria). Nie wiem do końca z czego to wynika. Być może przyzwyczaili się, że jest taki kraj jak Polska niedaleko i się z nami oswoili przez ostatnie lata i wiedzą, że robotę zrobimy jak trzeba czy coś. O ile paru klientów miałem od naszych "ukochanych sąsiadów", to jednak angielski wystarczał i wystarcza. Czy nauczenie się niemieckiego w choć na komunikatywnym poziomie zwiększyłby moje potencjalne zarobki/możliwość wyboru większej puli dobrych klientów? U mnie z językami to jak krew z nosa. Angielski jakoś opanowałem, ale to były lata. Czy warto inwestować czas?
  6. Nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy nie potrafią oszczędzać i dostrzec komfortu posiadania oszczędności. Pamiętam swoją 1szą robotę za minimalną, bodajże ok. 800zł. Nawet z tego udało mi się zaoszczędzić. 1szy samochód jaki kupiłem też za procent z oszczędności, a nie jakieś kredyty. Nawet jak gram w jakieś RPG'i to okazuje się, ze pod koniec gry mam siana więcej niż potrzebuje, bo szkoda mi było przepierdolić na nowy miecz A jak @Quo Vadis? zauważył, oszczędności pozwalają na bycie bardziej "pyskatym" w pracy, dzięki czemu negocjujesz lepsze zarobki (już nie raz klientowi powiedziałem wóz albo przewóz i zazwyczaj wychodzi na moją korzyść). Takie sprzężenie zwrotne, zaoszczędziłeś, masz kasę... to będziesz miał jej więcej. Nie wiem skąd się ludzie biorą z kartami kredytowymi, kupującymi świecidełka ala nowe iphony za kasę, którą nie mają. A później lament... łooo boże, w tym kraju się nie da żyć, to wszystko winna kapitalizmu, xyz rządu, chuj wie co.
  7. To jest niemal pewne. Szwajcarzy na zewnątrz są względnie otwarci, ale nigdy nie będą Cie traktować na równi i jak swojego. Kiedyś gadałem z Austriakiem, którego też nie traktują jak swojego ze względu na akcent, a z Polszy to już w ogóle (będziesz jak u nas Ukrainiec z Donbasu). Jak nie jesteś mega chadem/kimś przebojowym, to będzie trudno o Szwajcarkę. Towar deficytowy, że nawet Szwajcarzy muszą przebierać w obcokrajowcach. Może uda się poruchać jakąś starą purkwę jak będziesz miał szczęście albo pozostaje chloroform Ale i tak polecam wyjazd jak Cie kraj męczy. Zobaczysz sobie, zdobędziesz doświadczenie, a i łatwiej będzie jak utwardzisz swoją skórę i dupę i może będziesz miał wyjebke na bycie "gorszym" imigrantem. A jak Ci się nie spodoba, to zawsze możesz wrócić/wybrać inny kraj.
  8. Witam, Wiadomo w jakich czasach żyjemy. Wszystkie państwa drukują pieniądze, wydawane są na socjal, kolejne baseny i ławki, etc, co prędzej czy później przełoży się na wartość spadku pieniądza fiducjarnego. A o procencie na lokacie nawet nie wspominajcie. Oczywiste odpowiedzi są nieruchomości i złoto. Nieruchomości to trzeba mieć spory kapitał, aby bawić się w to bez kredytu plus niesie za sobą spore ryzyko (prawo chroniących pasożytujących lokatorów, pomysły o podatku katastralnym, etc). Złoto poszybowało, a inne metale są opodatkowane VAT'em. Czy warto zainteresować się jakimś "hobby" typu znaczki, które trzymają na wartości lub inne rzadkie dobra, którymi ludzie będą zainteresowani? Macie jakieś oryginalne pomysły jak zamrozić pieniądze, które względnie łatwo upłynnić?
  9. Żyjemy pewnie w tym samym kraju, ale pewnie w innych światach. Ja głównie obracam się w sektorze prywatnym, gdzie ludzie ryzykują własnym kapitałem. W sektorze jakim pracuje działa to powiedzmy względnie "normalnie". Co do sektora publicznego/przetargów/etc to nie wypowiem się, bo się nie znam. Raz mi się zdarzyła sytuacja, że miałem problem z urzędem publicznym, ale się odwołałem i jak dziecku wypisałem im punkt to punkcie, że się mylą i są pojebani (oczywiście w miłym pasywno-agresywnym tonie) i po miesiącu uchylili decyzję, przyznając mi racje. Trochę mnie to poirytowało, że musiałem im pisać list, że mają burdel w urzędach, ale jakoś nie oczekuje od nich wiele. No, ale zgadzam się, że sytuacja powinna być lepsza. Pytanie czy skoro zaobserwowałeś, że coś jest źle czy chciałbyś przyczynić się, żeby było lepiej i czy w jakiś sposób możesz dodać cegiełke, aby jednak sytuacja się poprawiła.
  10. Trochę to ironiczne, bo w pewnym sensie zaliczasz się do stereotypowego polskiego "marudera", że wszystko w Pl jest do dupy Oprócz komuny to chyba, też fakt, że nasze pokolenie wychowało się na filmach USA i ogólnym idealistycznym postrzeganiu "zachodu". Odkąd Polska jest krajem otwartym a ludzie swobodnie sobie podróżują, widać, że wcale w "lepszym świecie" nie jest tak różowo, a Pl też ma swoje zalety. Wszystkiego nie da się na raz zmienić, ale porównując teraz do tego co było 20 lat temu: - znacznie lepsza infrastruktura (ale jeszcze dużo do zrobienia, szczególnie jeśli chodzi o drogi regionalne) - nie ma już takiej szarzyzny i wiele miejsc w miastach i na wsi wygląda ładnie i schludnie. ogólnie miasta w Pl są czyste - ludzie trochę bardziej uprzejmi (lepsze zachowanie na drogach), ale też jeszcze dużo w tej kwestii do zrobienia - jakoś mniej dresów na ulicach. względne poczucie bezpieczeństwa - urzędy, jak to urzędy, ale jednak trochę lepiej. założenie firmy to 20min i przejście się raz do zusu. 20 lat temu to był niemały wysiłek - wiele osób z Pl to bardzo ambitne osoby, które ciągle są głodne sukcesu (czego nie koniecznie można powiedzieć o wielu mieszkańcach zachodu co przyzwyczaiło się do socjalów i opanowała ich mentalna niemożność) Oczywiście jest mnóstwo chujni w Polsce, ale wymieniłem parę pozytywów dla przeciwwagi. Continuous improvement. Iteracja. To jest process, który nigdy się nie kończy.
  11. lepiej, ale nie zawsze jest taka opcja. pojechanie do 3ciego świata i zgrywanie chada z europy jest najlepszą opcją, tylko, że trzeba mieć na to czas i chęci.
  12. mam nadzieję, że nigdy nie będziesz miał potrzeby usłyszeć o kimś takim jak dentysta. wiesz, oni tam wiercą w twoich kościach!
  13. Jak będziesz chciał mieć bombelka za 20 lat, to zamrażasz nasienie i płacisz co roku kwotę za przechowanie. Czyli, po wazektomi, jesteś wolny od ciąży (mówie tu o stałych partnerkach, bo zawsze możesz złapać innego syfa). Jeśli zdecydujesz się na dzieciaka po wazektomi, to upewnij się, że nie jesteś biedny: - koszt opłaty za bank nasienia (warto mieć, jak się nie powiedzie rewazektomia + koszty zapłodnienia z nasienia + to nie jest najbardziej romantyczna opcja) - rewazektomia to 15k+ - jeśli obie z powyższych opcji się nie powiodą, to chyba też można pobrać plemniki bezpośrednio z jaj czy jakoś tak Też jest pewna kwestia psychologiczna. Jak już zdecydujesz się na rewazektomie po 20 latach, to znaczy, że bardzo chcesz mieć dzieci, a jak jesteś na może tak, może nie, to być może takiej decyzji nie podejmiesz, choć nigdy nie wiadomo jak Ci przyszła kobieta zamiesza w głowie. Znajomy miał wazektomie, ale laska nalegała na gówniaki. Zrobił rewazektomie i był znowu płodny. Narobił 2 gówniaków i laska po 5 latach się puściła. Po zakończeniu związku zrobił wazektomie ponownie (podobno można zrobić max. 2 razy).
  14. Warto. Sam kiedyś byłem w takim układzie. Laska 15 lat młodsza. Myślę, że bardzo mnie polubiła, bo było widać, że jej się to podoba + często zostawała na noc, pomimo, że nie musiała (bez extra kabzy). To taka prostytucja, tylko z namiastką uczuć. Układ kosztował mnie ok. 2k w miesiącu. Po "zerwaniu", nie miałem mieć kaca emocjonalnego, bo laska nie ma prawa uważać tego za "związek", więc wg mnie się opłaca jak masz siano. Pamiętaj, żeby takich relacji nie trzymać za długo. Wg mnie max. 3 mce.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.