Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

larry

Użytkownik
  • Content Count

    70
  • Donations

    30.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

60 Świetna

About larry

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Ja wróciłem, bo chciałem być "u siebie" i stwierdziłem, że jednak życie "na wygnaniu" to nie moje klimaty. Zarobki niby mniejsze w Pl, ale jakoś na wszystko starcza i nie widzę dużej różnicy w kwestii materialnej (a prowadzę względnie skromne życie, bo nie mam potrzeby, aby szastać kasą). Czy życie jest dużo lepsze? Trudno powiedzieć, bo ciągle jesteś sobą i ciągle masz swoje problemy do rozwiązania, aczkolwiek powrotu nie żałuję. Nie wyobrażam sobie, aby znowu ruszać dupę zagranicę, no chyba, że z nudów i max. kilka mcy.
  2. Witam Braci, Zacząłem się trochę udzielać jakiś czas temu na tym forum po rozpadzie związku + później na inne tematy, bo fajni ludzie tutaj są. Nie jestem zbyt aktywny ostatnio, ale forum obserwuję. W związku z osobistą tragedią, która wydarzyła się niedawno, pomyślałem, żeby może tutaj się wyżalić na temat inny niż kobiety. Otóż niedawno straciłem bliską osobę w tragicznym wypadku i nie wiem co dalej. Nikt się tego nie spodziewał. Do tego to osoba młodsza ode mnie, której życie miało zaoferować jeszcze wiele dobrego. Jak czytam tematy nt. lochy co rzuciła bo coś, braku motywacji, problemów z brakiem perfekcyjnej pracy, planu na życie etc, nagle wydaje mi się to wszystko miałkie. Przed tragedią mogłem to zrozumieć, bo lubimy sobie robić problemy i szukać celu. Po, nagle to takie duperele, że nie wiem nad czym się użalacie. Dochodzę do wniosku, że życie to naprawdę osoby, które nas otaczają, czyli rodzina i najbliżsi przyjaciele, którzy nas kochają. Nic innego nie ma wielkiej wartości. Sława, pieniądze, ruchanie loszek dla zabawy, etc. nic nie znaczy. Sam jestem osobą co czasem ma dość, ale nigdy dobrowolnie bym się z życia nie „wylogował” z jedynego powodu: wiedząc, że moja śmierć sprawiła by ból innym, podobny do którego ja czuje teraz. Jaki z tego morał? Sam nie wiem. Po prostu cieszcie się z tego co macie, przyziemnych problemów, bo pomimo tego że myślicie, że wasze życie to chujnia to zawsze może być gorzej. Doceniajcie bliskich jak i siebie. Nie odkładajcie planów, starajcie się być w kontakcie z osobami na którym wam zależy, bo nikt tak naprawdę nie zna dnia ani godziny.
  3. @NiesamowitySzymi skoro pasi Ci styl minimalistyczny tryb życia, czyli min. pracy zarobkowej, max. własne sprawy, to czy nie byłoby ciekawym pomysłem rozwinięcia małego part-time biznesu na pokrycie swoich kosztów? Nie wiem czym się zajmujesz, ale dla przykładu, jeśli malujesz ściany, to robisz to od czasu do czasu kiedy Ci pasi. Klienci są, więc robisz to w terminie Ci dogodnym. A jak potrzebujesz większego zastrzyku gotówki to bierzesz jakieś większe zlecenie czy nawet jak mówiłeś, jedziesz na saksy na te 2-3 miechy. Po prostu sobie wyrób fach, który Ci pozwoli na dorywcze prace w Pl jak i za granicą. Wtedy robisz do chcesz, a jak brakuje Ci kasy, to robisz zlecenia. A jak Ci się znudzi nomadyczny tryb życia, to przynajmniej masz jakiś fach w ręku.
  4. Największa ściema ever. 8 mcy temu zerwałem z kobietą z tego właśnie powodu. Dopiero teraz powoli do siebie dochodzę. A zaczęło się tak pięknie. Romans, bez zobowiązań. Powiedziałem na starcie, że związki i bombelki to nie dla mnie bajka, a jednak tylko czekała aż mi oczy zarosną i zaczęła męczyć. Znajomy tak samo (który zresztą zrobił sobie wazektomie po 1szym rozwodzie). Poznał dupę, powiedział co i jak. Ona nie miała nic przeciwko. Rok później, kolega odwiązuje jaja, bierze ślub, 2 bąbelki. 5 lat pózniej, kolejny rozwód. Jak żyć?
  5. Zawsze istnieje alternatywa pośrednia... Możesz być w wolnym związku, wtedy jesteś z kobietą i nie zawieszasz sobie pętli. Oczywiście nie jest to najłatwiejsze do zrobienia, szczególnie jak oczy Ci zarosną, ale trzeba umieć zarządzać oczekiwaniami i wyznaczyć granice na początku (mówię teoretycznie, bo w praktyce sam popełniłem mnóstwo błędów na tym polu). A jak chcesz mieć dzieci, to możesz zawsze pozwolić "wpaść". Jak nie naobiecywałeś za dużo, to szansa się zwiększa, że się dogadacie w "miarę fair" w razie rozstania. Nawet znam jedną parę co mają dziecko i się rozeszli (nie było ślubu). Z zewnątrz wygląda, że się dogadują i załatwiają swoje sprawy bez sądów. No, ale statystycznie jest szansa, że też możesz trafić źle.
  6. Tylko wiesz, że osoba, która ma większy dochód, prawdopodobnie musi się znacznie bardziej najebać, zdobyć wykształcenie, stres związany z pracą, etc? Biorąc ten tok myślenia, wolę w takim razie pracować w biedrze wykładając towary na pókę i mieć wszystko w dupie. A jak kara mnie spotka, to zapłacę taki sam % za przewinienie.
  7. Akurat ja nie brałbym skandynawskich krajów jako jakoś specjalnie "cywilizowane". Skandynawia to raczej te troche lepsze socjalistyczne republiki, gdzie głowy nie można wychylić, bo będziesz osądzony o próbę bycia lepszym. Skandynawia jest to kraina, gdzie każdy powinien być szary i taki sam. Nażreć się i przeżyć spokojnie życie. Mandat powinien składać się gł. z punktów karnych. A kwota, którą trzeba zapłacić to skutek uboczny. Jeśli chcemy przyjąć, że mandaty powinny być obliczane w stosunku do zarobków, to pójdźmy dalej. Ktoś kto zarabia 10k, powinien zapłacić za iphone'a 5k, a osoba która zarabia 1k, powinna zapłacić 0.5k za tego samego phona. Czerwona sprawiedliwość. A o podatkach, szczególnie progresywnych to mi nawet nie mówcie... po co się wysilać, skoro każdy ma być taki sam.
  8. Ma większe jaja od Ciebie. Pewnie nie jesteś jedynym FWB. Czy czujesz się z tym ok, czy Cię zżera od środka?
  9. Da się. Pod warunkiem, że do Pani nie czujesz nic oprócz pożądania. No i jak koledzy mówili, wypada obracać więcej niż jedną, bo jak się wpierdolisz, to po Tobie. Jak jesteś Alvaro lub masz zasoby w postaci hajsów i czasu, to się baw w grę. I nie zostawaj na noc, nie przytulaj się, bo to wytwarza hormon "bliskości" zwany oksytocyną.
  10. Czas minie i tak, więc jeśli widzisz iż studia dadzą Ci katapulte do wyskoczenia w miejsce, w którym chcesz być, to za dużo bym się nie zastanawiał. Pytanie być może tendencyjne, ale też ważne... gdzie się widzisz za 5 lat? Sam ostatnio podjąłem się zmiany w dziedzinie profesjonalnej. Byłem "seniorem", a teraz jestem "juniorem" w trochę innej dziedzinie. 2x mniejsze zarobki, aczkolwiek za rok, max. dwa, powinienem więcej zarabiać + ciekawsza praca. Czasem trzeba wziąć krok w tył, aby zrobić dwa naprzód.
  11. Stworzyłbym harem jak król Salomon. Kobiety byłby chętne aby zostać jedną z moich kochanek + dałyby mi dzieci, którymi by się opiekowały za dożywotni finansowy support. Będąc ekstremalnie bogaty, mógłbym podjąć się posiadania potomstwa i zachowania wolności. Obecnie tego nie mogę zrobić, bo grozi mi stracenie mojego skromnego majątku i zostania potencjalnym niewolnikiem pani.
  12. Też jestem pracoholikiem i to nawet mi nie przeszkadza. Mógłbym przestać, ale musiałbym sobie znaleźć alternatywę, która jest ciekawsza od pracoholizmu, a takiej nie znalazłem. A jak nie pracuję i mam za dużo czasu to się pojawiają bezsensowne egzystencjalne pytania "po chuj to wszystko". Pracoholizm / biznes, jest jak gra komputerowa. Nakręca Cie jak zdobywasz nowe punkty (hajs), dlatego często bogaci nie przestają pracować, bo lubią zdobywać nowe punkty i nie znają alternatywy na inne życie. Może spróbuj zmodyfikować swoje podejście do robienia stron, gdzie zamiast skupiać się na nauce ciągle czegoś nowego, skupić się na czymś co można sprzedać. Czyli, oprócz developera, bądź też marketingowcem. Albo po prostu znajdź sobie na jakiś czas normalną robotę, gdzie będziesz chodził do biura, poznasz ludzi i robota się kończy po 17 i masz czas dla siebie. Z tego co czytam to jesteś młodszy i się nie wyszalałeś. Wyszalej się (wiem, łatwo powiedzieć), bo czas płynie, a życie ma się jedno. Ja kiedyś miałem kumpla, gdzie razem organizowaliśmy imprezy i nawet było spoko. Byłego kumpla poznałem w pracy (jak większość osób których mógłbym nazwać kolegami/przyjaciółmi). Więc jeśli pracujesz w domu i czujesz, że kiśniesz, to może odpowiedź właśnie leży w znalezieniu sobie roboty z ludźmi, w biurze, że z czasem poznasz kolegów z którymi się przy okazji powygłupiasz w pracy i może poza. Jak nic nie zmienisz, to nic się nie zmieni.
  13. W pełni rozumiem Cie @VanBoxmeer. Segzy z divą a wakacyjny romans to dwie różne sprawy. Po prostu w niektórych krajach jesteś o 3 oczka wyżej i loszki będą widzieć pewną fascynację w obcokrajowcu. Sam miałem pare romansów w podróżach (pomimo, że podróż sama w sobie była moim gł. celem). Poznałem młodsze, ładne dziewczyny co w Polsce na mnie by nawet nie spojrzały. Co ciekawe, bycie samym obcokrajowcem często wystarczy, bo akurat dziewczyny co ja spotykałem i się dogadywałem (po angielsku ofc), były z klasy średniej w ich krajach (np. studentka medycyny co podróżowała i była wcześniej na praktykach w Europie). Także nie miałem poczucia, że lecą na kasę (chociaż to pewnie wersja demo i po cichaczu miały nadzieję, że się zakocham i je zaimportuje do Europy). Z krajów co polecam to Peru. A jak chcesz bliżej to Białoruś (lepsza niż Ukraina, mniej konkurencji w postaci obcokrajowców, pewnie przez to, że trzeba zrobić sobie wizę).
  14. No ja dostałem życzenia od ex. I teraz pytanie mnie nurtuje, co ona kombinuje
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.