Jump to content

Wiosenna_dziewczyna

Użytkownik
  • Content Count

    41
  • Joined

  • Last visited

  • Donations

    0.00 PLN 

Community Reputation

13 Dobra

About Wiosenna_dziewczyna

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Tak, egoista, ale czy w negatywnym sensie, czy pozytywnym, to już zależy od puntu widzenia. Dla mnie opis trochę przesadzony, tzn. opisuje osobę, która kieruje się praktycznie tylko swoim dobrem, bo nawet jeśli ma jakichś bliskich, to tylko tych, którzy dobrze na nią wpływają. Myślę, że wszystko można wyważyć, tzn. z jednej strony być trochę osobą jak z opisu, a z drugiej czasem potrafić się trochę nagiąć np. dla czyjegoś dobra. Niestety większość ludzi przejawia jakieś toksyczne cechy, co nie oznacza, że całkowicie są toksyczni, ogólnie to skomplikowane, ale sądzę, że kontakt trzeb
  2. Tak, przejrzałeś mnie... przyjmuje ich codziennie, nawet nie wiem na którą godzinę mam się z nimi spotkać, dlatego czasem tutaj nie odpisuje, bo jestem zajeta randkami od rana do wieczora. No i oczywiście, mój dystans oznacza egoizm, bo jak by moglo być inaczej, przecież nie wynika z chęci uniknięcia mydlenia sobie oczu.
  3. Zaczął się starać, po tym jak się ostatnio zdystansowałam... a co dalej, zobaczymy. Pewnie jeśli nie będzie się o mnie starał, to umrze śmiercią naturalną, bo ja też nie mam zamiaru za nim biegać. Ale też nie będę stroiła fochów, ani nie będę dla niego niemiła, po prostu postanowiłam dać mu szansę, a czy ją wykorzysta, czy nie, to zobaczymy. W sumie ja też się dość mocno zniechęciłam przez tą akcję ostatnio, więc nie będzie mu tak łatwo od razu odbudować mojego zaufania, ale przemyślałam to i na razie nie chcę z nim jeszcze zrywać., mam nadzieję, że to chwilowy kryzys, bo już taki
  4. Czyli o co Ci konkretnie chodzi? Bo nie rozumiem. Że ja mam do niego wydzwaniać i dążyć do wyjaśnienia, choć w tej sytuacji nie ja się zdystansowałam, tylko on, czy może że nie ma już czego wyjaśniać i lepiej z nim zerwać? Myślę, że mój plan jest dobry, wziąć to na przeczekanie i tyle. Gdybym to ja się zdystansowała byłaby inna historia. Mogę sobie z nim wyjaśnić to i tamto, ale ja nie będę o to zabiegać. Jeśli on wyjdzie z inicjatywą rozmowy, wtedy mu powiem co mi leży na sercu, w innym wypadku niestety nie, bo wiem, że przyniesie to na 99% zły skutek, kiedy on zobaczy, że z
  5. Tak o tym wczoraj myślałam i chyba w dużej mierze ta cała pandemia i wszystko z nią z związane, czyli mój brak pracy, a jego przepracowanie itd., wpłynęły na pogorszenie naszych relacji. Dam mu czas, teraz zajmę się sobą i postaram jak najmniej dołować, swoimi sprawami, przede wszystkim zawodowymi, moją tymczasową firmą itd., bo mam trochę swoich spraw jakby na to nie patrzeć, a dołując się je tylko zaniedbuję. Doszłam do wniosku, że jeśli mu na mnie zalezy, to się postara, teraz piłeczka jest po jego stronie. A jak nie to ja nie będę za nim biegać. Wcześniej jakoś się trzymałam prze
  6. Odezwal się jak gdyby nigdy nic napisał i zaproponował spotkanie wczoraj.. Żadnego przepraszam, ani nic. Odpisałam mu, że fajnie by było, ale nie mam teraz czasu, że odezwę się jak będę wolniejsza. Możecie pisać, że to gierki itd., ale uważam, że skoro on się tak zachował, to i on powinien się wytłumaczyć, albo postarać... jeśli mu oczywiście jeszcze zależy. Mogłabym dzwonić, pytać dlaczego, ale... właściwie dlaczego, skoro ja w tej sytuacji nie zawiniłam. Nie lubię się dopraszać o uwagę, jak mu zależy to się postara to naprawić, a jak mu nie zależy, to chyba nie warto, tak
  7. Nie mam pracy ( być może do czasu zniesienia ograniczeń, bo obiecali, że mnie przywrócą, ale zobaczymy) od zaledwie 2 miesięcy, w tej wyjatkowej sytuacji niestety nie z własnej winy. Poza tym dorabiam sobie handlem przez internet i mam też swoje oszczędności, nie jestem więc także na jego utrzymaniu. Nie wiem dlaczego miałby w związku z tym tak uważać, ale ok... Nawet mimo tego, że ostatnia sytuacja mnie trochę podłamała starałam się mu nie wyżalać za bardzo, choć może siłą rzeczy wpłynęło to jakoś na moje samopoczucie, bo też nie jestem robotem zaprogramowanym na bycie w jednak
  8. Trochę się z Tobą zgadzam tzn. z tym, że postaram się jakoś tam zająć sobą, choć teraz to będzie trudne z racji tych moich ostatnich niepowodzeń. Ale offline nie będę, ani go blokować itd., bo to akurat mało poważne. Nawet jak się rozstaniemy, a pewnie tak będzie to i tak tak nie zrobię, bo to na równi z tym jakbym robiła mu pretensje. A nie mam o co, poprostu jego uczucia byc może się wypaliły i tyle. Ale nie będę też udawać, że nic się nie stało i może mnie traktować bez szacunku. Bo brak odpowiedzi na życzenia tak właśnie można nazwać...
  9. Tzn. wiesz uchachana nie byłam, staralam sie go nie zadręczać za bardzo swoimi dolkami, ale takie mialam i moze to zauważył... Trochę się mu zwierzałam, ale nie za wiele. Pracuję niestety w branży, która teraz nie działa z racji pandemii, a że bylam na umowie zleceniu, to albo wrócę, albo i nie..
  10. Zachowywałam się jakby nigdy nic właśnie, w odpowiedzi na jego zdystansowanie ostatnio dłuższy czas. A powinnam była... sama się zdystansować. Nie w formie gierki, ale szacunku do samej siebie. Nie zrobiłam tego, mam teraz rezultaty. W tym widzę swój błąd. Że nie pozwoliłam mu o siebie powalczyć, kiedy powinien. Że kiedy on się dystansował udawałam, że nic się nie dzieje. Więc teraz on w ogóle się zastanawia czy jestem warta zachodu. Albo już się zastanowił. Nie byłam dla niego zła, wredna, nie miałam humorów, starałam się być w dobrym humorze, mimo utra
  11. Tylko jak mam z nim rozmawiać, skoro on nie wyraża na to chęci.. A nawet jak ze mną porozmawia, to najprawdopodobniej wymyśli jakąś ściemę, że nie miał czasu, bo np. rozchorował się mu kot. Czyny mówią więcej niż słowa, a ja nie cierpię się narzucać. Zadzwoniłabym zaraz, gdybym to ja go olała, a tak... No właśnie i tego robić nie chcę. Czyli za nim biegać, dopytywać, czy wszystko ok, robić pretensje. Bo to mi się wydaje żałosne.
  12. A w ogóle to ta cała pandemia też czuję, ze negatywnie wpłynęła na nasz związek, bo on ma więcej pracy, ja swoją chwilowo straciłam i pewnie to też jakoś wpłynęło... Bo, kiedy nie przedłużyli mi umowy, to wpłynęło jakoś na mój nastrój, starałam się być optymistyczna mimo wszystko, ale pewnie wpłynęło to na ogólne moje samopoczucie, a to się przełożyło na związek i takie są teraz rezultaty... Tak sobie, bywało lepiej, ale też nie było jakoś bardzo źle. Ale nie wydaje mi się żeby kogoś innego miał, z racji tego, że chciał się często spotykać i nie brakowało m dla mnie czasu.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.