Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Kairos

Użytkownik
  • Content Count

    49
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

42 Świetna

About Kairos

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Matrix

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Jak to skąd? Miałem lekcje polskiego i tam całymi latami interpretowałem, co poeta miał na myśli. Na lekcjach historii na ocenę bardzo dobrą wywodziłem, dlaczego chociaż zginęliśmy, to przeżyliśmy, chociaż straciliśmy, to zyskaliśmy i chociaż przegraliśmy, to jednak wygraliśmy. Przydały się też lekcje religii gdzie byłem uczony, co tak naprawdę Jezus miał na myśli i jak nie oszaleć godząc te nauki z rzeczywistością. Jestem więc wszechstronnie przygotowany do każdej interpretacji. Wystarczy mi tylko podać jej pożądany wynik i voila ;-)
  2. "Czy żeby było dobrze w związku trzeba udawać cały czas?" Nie zauważasz wewnętrznej sprzeczności w tym pytaniu? Czy udawanie czegokolwiek przez dłuższy czas może być receptą na szczęście? Warto też rozdzielić dwie zupełnie różne kwestie: udawanie i właściwe postępowanie. Uważam jednak, że to z czym się w istocie mierzysz, to zderzenie Twoich przyjętych kulturowo oczekiwań wobec kobiet z dalece mniej różową rzeczywistością. Po prostu nie otrzymasz od nich wszystkiego, co myślałeś, że otrzymasz, bo to po prostu z definicji niemożliwe.
  3. Warto też może zwrócić uwagę na taki aspekt, że to prawdopodobnie jakiś toksyczno-dramatyczny układ, w którym nie potrafiący inaczej wyrazić uczuć ludzie, realizują się we wzajemnym napierdalaniu się. A to akurat dość słaba recepta.
  4. Możesz to przetłumaczyć na polski? Ja przetłumaczę : Wszyscy wiedzą, że gdyby Polska sama przez 100 lat stawiała zaciekły opór najeźdźcom ze wszystkich stron oraz inwazji z Marsa, to nasi sprawdzeni sojusznicy jak Francja i Anglia mogłyby wtedy rozważyć pomoc dla nas, gdyby nie fakt, że nie mają w tym żadnego interesu, ani tym bardziej ku temu chęci. Sojusznicze archiwa pozostają zaś zamknięte ze względów sanitarnych, ponieważ w 1939 zostały one zanieczyszczone przez tych, którzy obsrali się ze śmiechu, że udało im się rozśpiewanych polskich matołów wepchnąć pod niemiecko - sowiecką lokomotywę. Wkrótce amerykańskie archiwa zostaną zamknięte z tych samych powodów.
  5. Wszedłem w ten wątek zakładając, że "dać facebooka" to właśnie jakaś tego typu kulturalna przenośnia... 😉
  6. @ares Odpowiedź - jak na większość pytań - jest bardzo prosta : wyobraź sobie, że sam jesteś w analogicznej sytuacji ostrzegany. I co, jak zareagowałeś? 😉
  7. Jak zwykle, w praktycznie wszystkich dyskusjach na temat Boga, człowieka itp., popełniany jest fundamentalny błąd, który powoduje, że wszystkie te dywagacje nie mają żadnego sensu, ponieważ przystępując do jakichkolwiek rozważań, musimy wyjść z pewnych przekonań, które przyjmujemy za prawdziwe, których jednak ani my, ani nikt inny udowodnić nie jest w stanie. Wszystko - bez żadnego wyjątku - co potem następuje, to ekwiwalent psiego ujadania. Nie ma też żadnego znaczenia, czy rozważania te prowadził będzie żul, profesor czy Ojciec Święty. Wszystkie jednakowo są gówno warte, z tych samych powodów i w tym samym stopniu. "Bóg" jest tylko i wyłącznie konceptem, z którym Bóg - o ile istnieje - nie ma nic wspólnego. Nic. Gadanie o Bogu jest więc niczym innym, jak gadaniem dziada do obrazu, który on sam sobie nabazgrał. Po co też od razu sięgać po Boga? Tak naprawdę gówno wiemy też o sobie samych i nigdy się nie dowiemy, bo nie da się przekroczyć poziomu własnej świadomości, o której też nic nie wiemy. Gówno też wiemy o "zwykłym" liściu na drzewie czy dżdżownicy. To co ludzie nazywają wiedzą, a co wyznacza sposób i zakres postrzegania przez nich rzeczywistości, to wyłącznie nieuświadomiony stan niewiedzy. Dlatego też w praktyce nie istnieje nic takiego jak konflikt - rozumiany jako przeciwieństwo - pomiędzy nauką i religią. Oba te systemy są bowiem systemami religijnymi w tym samym stopniu. To samo - bardzo mi przykro - z tymi wszystkimi, którzy ujadają na Kościół Katolicki w takiej narracji, że uosabia on jakoby całkowicie niezależną strukturę, która wyrządza określone zło i którą należy zwalczać, a wtedy nastąpi pokój 😉 Otóż "pokój" nie nastąpi, ponieważ (np) Kościół jest tylko i wyłącznie (!) lustrzanym odbiciem ludzkiej - naszej - mordy, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Chcę być dobrze zrozumiany, nie przesądzam tutaj o wartości Kościoła, zwracam tylko uwagę, że jedyne co możesz w istocie zrobić, to przejść z jednego Kościoła do innego. I chociażbyś zjadł tysiąc kotletów i nie wiadomo jak się wytężał 😉 to nigdy tak rozumianego kościoła - czyli usystematyzowanego i sformalizowanego systemu wierzeń - nie opuścisz. Nigdy. Bo nim jesteś.
  8. (po pięciu latach utrzymywania na wysokim poziomie, w czasie których sama nie kiwnęła palcem) "Wszystko to, co dla mnie zrobiłeś, jest po prostu normalne. Taki chleb z masłem" (ja się rozstałem, choć nie było to łatwe) "Muszę się teraz zająć tylko sobą" (po niecałym roku od tego samozajęcia zobaczyłem ją na ulicy w końcowej fazie ciąży) "Wkurwia mnie to, że traktujesz mnie tak, jak ja chciałabym traktować ciebie !"
  9. Nie robią tego za darmo, bo zapewne uzyskują jakiś ekwiwalent psychologiczny, który jest wprost proporcjonalny do stopnia ich pojebania i zaangażowania. Nikt normalny by czegoś takiego nie zrobił. Od lat podziwiam Twoją odporność na te ataki, do których nigdy nie znalazłem najmniejszej podstawy. Nie pojmuję, ile to musi kosztować i jak obciążać. Ze swojej perspektywy mogę powiedzieć, że raczej przeceniasz wpływ tego hejtu na Twoje dobre imię. Być może to działa, ale wyłącznie na tych, którzy przeganiani są w stadzie. Ludzie minimalnie świadomi sięgają do źródła, gdzie mogą sobie wyrobić własny pogląd.
  10. Jeżeli ktoś się znalazł w relacji terapeutycznej, to niechybny znak, że sam potrzebuje terapii. Mówię z autopsji 😉
  11. @Mnich03 Nie czuję się urażony, bo niby czym? Jeżeli zaś chodzi o Kościół Katolicki, to zarówno Ty jak i większość tutaj (i gdzie indziej), ekstremalnie dalece przeceniacie jego wyjątkowość... 😉
  12. I co z tego. Bartosiak się tam z redaktorem nie modli ;-) tylko mówi do rzeczy.
  13. A tu Pan Jacek Bartosiak - jak zwykle trzeźwo - o zakupie F35 : Bartosiak: Staliśmy się więźniem polityki Zachodu wobec Rosji. Musimy uaktualnić doktrynę Giedroycia
  14. @Dodarek Doczytałem Twój wcześniejszy post i widzę, że prawdopodobnie nie rozmawiam z teoretykiem 😉 Jeśli zaś dobrze zrozumiałem, jesteś zwolennikiem podejścia biologicznego w psychologii, czyli oddziaływania na człowieka poprzez metody chemiczne czy ingerencje fizyczne. Nie wykluczam wcale, że są przypadki, w których jest to wskazane, ale uważam, że jest to jednak margines. Nie wiem czy dobrze, ale zakładam, że ten "ktoś" to Ty? Lęki i ataki paniki w bardzo prawdopodobnym scenariuszu są wynikiem stłumionych i wypartych emocji, które się już w ciele "nie mieszczą". Pełnią więc analogiczną rolę jak choćby tiki nerwowe na poziomie fizycznym. Nie potrafię sobie wyobrazić tak pozytywnego scenariusza, ale załóżmy, że leki tłumią te ataki i wszystko jest nagle ok. Bardziej prawdopodobny scenariusz jest jednak taki, że te stłumienia albo znajdą sobie inne formy manifestacji albo wpłyną katastrofalnie na nasze życie w inny sposób. Tak to widząc, jedynym kluczem do ustania lęku i napadów paniki, będzie dotarcie do stłumionych emocji oraz ich właściwe wyrażenie. Ponieważ emocje te nie zostały stłumione przypadkiem, tylko pod wpływem wielkiego bólu, otwarcie się na nie wymaga sporej odwagi. W istocie nie jest to wcale trudne, problem głównie leży w tym, że postrzegamy te emocje z poziomu dziecka, które nie było w stanie im sprostać, a więc wciąż widzimy je jako przerażające i nie do udźwignięcia. Sam np grałem przez blisko dwadzieścia lat w gry video. Może nawet nie tyle grałem, co napierdalałem całymi dniami. Były to wyłącznie gdy FPS i TPS. Mam na koncie pewnie setki tysięcy, a może miliony zamordowanych ofiar, w tym tysiące przechodniów 😉 Wtedy odczuwałem i przymus i satysfakcję z mordowania, dzisiaj się z tego śmieję. I przestałem grać może nie z dnia na dzień, ale nie zrobiłem w tym kierunku absolutnie nic, poza wyrażeniem stłumionego gniewu, który poza olbrzymim i nieustającym bólem powodował także silne stany depresyjne i objawy psychosomatyczne. I to wszystko co wydawało się być tak dojmująco realne, zniknęło nie pozostawiając po sobie żadnego śladu, nawet jednej rysy, jakby nigdy nie istniało. To jest prawdziwy cud nieporównywalny z niczym, co się może ukazać na niebie czy zamanifestować w jakikolwiek inny sposób na zewnątrz.
  15. @Dodarek Nie chcę rozwiązywać żadnych problemów, bo nikt za nikogo niczego nie rozwiąże. Niestety. To co nazywam "problemem", to zawsze i nieodmiennie przyczyna objawów, które nam doskwierają. Jeżeli operujemy wyłącznie na poziomie objawów, to w ten sposób postrzeganych zagadnień są tysiące, o ile nie miliony, podobnie jak w istocie pokrewnych wątków na forum. Faktycznych przyczyn zaś jest w najlepszym razie kilka. To co wiem na ten temat, mówię wyłącznie z własnego doświadczenia. Nie głoszę żadnych prawd objawionych, ani ich nie przyjmuję. Wedle swojej najlepszej wiedzy, pozwalam sobie jedynie zwrócić uwagę na pewne rzeczy, aby zaoszczędzić komuś cierpienia czy straty kolejnych lat życia. Wybór jest zawsze po stronie zainteresowanego.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.