Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Wielki Mistrz Zakonu

Użytkownik
  • Content Count

    44
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

38 Świetna

About Wielki Mistrz Zakonu

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Z tym się absolutnie zgadzam. Natomiast nie zgadzam się z tym, że jak się sobie podobacie to gadka sama idzie. Człowiek składa się z pewnego zestawu cech takich jak sposób rozmowy, poczucie humoru, energia, podejście do życia, temperament, bla bla bla i to, że ktoś nam się podoba nie powoduje, że te cechy nagle ulegają zmianie i kalibrują się do drugiej strony. Jedynie co to możemy nie rezygnować z działań w przypadku, gdy normalnie byśmy już dawno zrezygnowali - i tylko to.
  2. Powiedz, że Ty na jego miejscu też byś ją złapał za tyłek. Po co tam chodzisz skoro u mnie masz za darmo? Bla bla bla.
  3. Guzik, a nie przyczyna. Koleś u mnie z roboty jakieś 172, ale bardzo dobry ryj. Podkreślam - bardzo dobry ryj + dobra energia i umiejętności społeczne. Niski wzrost? Dobre sobie. Co druga miała mokro. Sam fakt bycia wysokim nie dostarcza żadnej emocji, albo prawie żadnej. NATOMIAST, jeżeli dużo innych rzeczy masz chujowych (a widzę po poście, że masz, Drogi Autorze), to niski wzrost będzie dolewał oliwy do ognia. No tak to działa.
  4. Chyba Brat @Analconda wstawiał tu ilustrację gości z kształtem szczęki. Mam niechlubny zaszczyt być z taką po lewej stronie - nie polecam nikomu.
  5. Na 99,9% taki ktoś zostanie przerobiony na konserwę. Wyjątki to są chyba w granicach błędu statystycznego. Tu już nawet nie chodzi o redpill (emocje całkowicie się szargają i żadne redpille tu nie pomogą). Wydaje mi się, że na tą wodę chyba trzeba po prostu skoczyć, bo nieskoczenie może być jeszcze gorsze (czyt. całe życie baba go nie chciała, to teraz jak chce, to on ma w to nie wejść? No dobry Boże). Ale generalnie przesrane i dobrego rozwiązania tu chyba nie ma.
  6. Bo to jest tak jak na Titanicu. Orkiestrze stopy woda zalewała, a oni dalej grali do końca. Tutaj będzie dokładnie tak samo. Jestem przekonany, że ten lewicowy paradygmat jest całkowicie niereformowalny i w tym momencie nawet się chyba z tym już nie powinno dyskutować na poziomie politycznym.
  7. W jaki sposób to zrobiłeś? Nie miałeś tak, że trudno było Ci ogarnąć znajomości z ludźmi o wiele bardziej wyluzowanymi (tak podejrzewam), że oni nawet nie zwracali uwagi na przeciętniaków? Ja miałem tak, że jak widziałem takie akcje, to robiłem duże oczy i "przerażał" mnie fakt, że mi tak daleko do tego brakuje, i że pewnie nigdy tego nie ogarnę i spierdalałem z tych sytuacji. Sądzę, że tacy ludzie chcą mieć podobnych do siebie wokół, więc jak do tego podejść?
  8. To jest kwestia pyska, ale... Z tego co zaobserwowałem, to pysk (czyt. ogólnie wygląd) odgrywa tu największą rolę. Owszem, można mieć zakazaną mordę i obracać panienki, ale pod warunkiem, że pozostałe cechy męskie (decyzyjność, agresja w oczach, zajebisty status społeczny, moc sprawcza w świecie, wizja, wiedza, bla bla bla) muszą odrywać nieproporcjonalnie większą rolę niż wygląd. Krótko mówiąc, im jesteś lepszy z wyglądu tym więcej błędów w białorycerstwie i ogólnej pizdowatości przejdzie bez większego uszczerbku (lub skumuluje się na przyszłość i wyjdzie bokiem, ale to wątek na inny temat). Im morda jest gorsza, tym pozostałe cechy muszą lecieć niesamowicie w górę, ale nie ma tu zachowanej żadnej proporcji i symetrii. Osobnik słaby z wyglądu musi zrobić katorżniczą robotę, by chociaż zrównać się z średnio rozgarniętym typem, ale z lepszym wyglądem. To jest i plus i minus jednocześnie, bo jednak bez wyglądu można coś zrobić, ale zależy kto i gdzie ma jakie limity jeśli chodzi o pozostałe cechy. Więc ogólna odpowiedź jest - owszem, można mieć panienki bez wyglądu. Dlatego nierzadko brzydkie mordy z gangsterki i kryminału, z zajebistym statusem społecznym rwą co chcą. Osobiście nie zauważyłem w przyrodzie zjawiska, że zakazana morda i dodatkowo pizduś obraca ładne panienki. Takie coś nie istnieje, chyba, że jako jakiś wybryk natury.
  9. Panie, nie mam dla Ciebie dobrej wiadomości. Coś czuję, że z tej mąki chleba nie będzie. Nie wiem o co chodzi z tym uściskiem dłoni, ale wygląda na jakiś test. Jak nie potrzebujesz takiego uścisku dłoni - OK, pytanie jaką miałeś mowę ciała tłumacząc to jej. Tu dałeś ciała. Takich rzeczy się nie robi. Pokazałeś, że jesteś zniecierpliwiony, szukasz potwierdzenia, że wypadłeś dobrze jakbyś czekał w kolejce po wyniki od lekarza. Jednym uchem niech wleci, drugim wyleci. Ona nie wie co jutro na śniadanie będzie jeść... ja z resztą też nie wiem (śmiech). One zawsze szukają tego czegoś (co same nie umieją nazwać, a my doskonale wiemy co to jest). Tutaj tego nie ma. W ogóle jak przebiegało spotkanie? Było choć trochę luzu i spontaniczności, czy było zatwardzenie (i wydawało się, że jest OK)?
  10. Ja generalnie mam tak samo. Nawet jakbyś zaczął o czymś gadać, to i tak ludzie głębiej nie są tym zainteresowani. Z innej beczki, w ogóle jest coś o czym lubisz gadać? Masz tak samo ze znajomymi/kumplami czy tylko w rodzinie tak?
  11. Jak taki zawodnik ma takie rozkminy, to biada Braciom, którzy besztają świeżaków za drobne bezeceństwa. Aż mnie zimny pot na plecach oblewa jak pomyślę jak jakaś łania może mnie przerobić na konserwę jak tylko okaże choć pozory zainteresowania.
  12. Ja nie mam żadnych problemów z wewnętrznymi monologami. Problem jest tylko z emocjami. Logiczna gadka z kobietą o kosmologii łatwo może sfriendzonować, szczególnie jak się ma chujowe SMV, ale SMV zostawmy póki co. Z pasjami to też jest różnie. Trzeba uważać, by nie zacząć o nich od razu paplać, bo smaczki trzeba dawkować. Masz jakieś pomysły? Ja nie mówię tu stricte o zainteresowaniach czy tam pasjach. Ja mówię o czymś takim, że ze swojej natury wyciągam króliki z kapelusza. Widzę jakąkolwiek sytuację i potrafię ją dowolnie zrobić. Pojawia mi się coś na pulpicie w pracy i na bieżąco komentuję - wszystko jedno czy ktoś to podłapie czy nie (bo taki po prosu jestem). Albo siedzisz na meczu na trybunach i bez przerwy coś komentujesz, słowotok sam się w głowie rodzi, jest czymś naturalnym. Nie wiem ile wysiłku musiałbym włożyć, by zaprezentować takie cechy, a wyglądałoby to pewnie kuriozalnie. Ja mam w naturze nieodzywanie się. W takich sytuacjach człowiek zawsze przegrywa, przynajmniej to rozdanie. A może po prostu trzeba grać innymi kartami?
  13. Pierwszy raz zagadałem do obcej dziewczyny tak po prostu, bez powodu. W ogóle nie mam takich skłonności, ale postanowiłem zrobić wyjątek. Okoliczności były bardzo sprzyjające, brak ludzi wokół, siedzieliśmy naprzeciwko siebie w tym samym przedziale. Dziewczyna nie powodowała we mnie szybszego bicia serca ani tym bardziej żadnego paraliżu, ale nie była też znowu brzydka. Kilka razy nasz wzrok spotkał się na niedługą chwilę, podczas tego widziałem bardzo nieśmiały uśmiech z jej strony (poznałem jak próbuje go powstrzymać). To była sytuacja, że po prostu musiałem to otworzyć, a w mojej głowie zrodził się czelendż. Dobra stary, czego jeszcze potrzebujesz i na co czekasz? Piękna pogoda za oknem, nikogo tu nie ma, dziewczyna zdaje się, że jedzie dłużej niż te paręnaście minut, regularnie mierzy mnie wzrokiem, przecież nie muszę jej od razu wyrywać, ani zaprowadzić do PKPowskiej toalety na lodzika (a może?). Zbierałem się do tego trochę (w końcu to jednak debiut), ale poszło. Po jakichś kilkunastu minutach rozmowy o dupie Maryny i rzeczach zupełnie przyziemnych podziękowałem ładnie pani za rozmowę. Reagowała całkiem w porządku i była skora do rozmowy. Ale ja właściwie nie o tym chciałem gadać… Tak jak musiałem to otworzyć, to tak samo musiałem to zamknąć. Mógłbym ciągnąć tą rozmowę jeszcze jakiś czas, ale… byłoby to na siłę. Można by próbować wysrać tego orzełka z monety, ale jaki to miałoby sens? Strasznie mnie męczyło podtrzymywanie sztucznie tematów, kompletny brak flow (chodzi o zejście na jakieś bardziej abstrakcyjne tudzież emocjonalne tematy). Jestem typem, który zajebiście wyczuwa swoją niespójność w zachowaniach towarzyskich i organizm broni się przed tym. Okej, może problem był z nią? Nie sądzę. Ja mam tak prawie zawsze. Wrzucasz psu żarcie do michy. Wrzuciłeś dwadzieścia kuleczek, widzisz że zostało jeszcze ze trzy albo cztery i dorzucasz kolejne trzy, niech ma piesek od dobrego pana. Ale te kulki się zaraz skończą. Dokładnie tak samo jak tematy do rozmowy. Mam wrażenie, że po pół godziny takiej gadki czy nawet godziny powiem o sobie wszystko i będzie pozamiatane. Mam kontrprzykład w robocie. Najpierw jednej, potem drugiej. Jest jeden koleś, który gada praktycznie bez przerwy. Potrafi trajkotać na każdy abstrakcyjny temat i wyciągać króliki z kapelusza rozmowy na zawołanie. Wchodzę ostatnio do biura w pracy i siedzi jedna dziewczyna. Myślę sobie okej, jest poniedziałek po weekendzie, to zagadaj do niej byle co. Ot tak po prostu, żeby się chociaż odezwać. Chuj, z drugiej strony przecież wiem mniej więcej co mi może odpowiedzieć, odezwę się i co dalej. Przecież nie będę walił tutaj tego sztucznego kolca rozmowy, bo nie czuję tego kompletnie. To chyba nawet nie jest problem samej rozmowy tylko jakiegoś poziomu energetycznego, którego skutkiem jest nieustanne gadanie. Okej. Po co ja o tym? Mam wrażenie, że ludzie o takim poziomie energetycznym są (a przynajmniej mają ogromny potencjał) lata świetlne dalej w każdej dziedzinie życia (nie tylko w relacjach). Wiadomo, że samiec przyciąga emocjami, a wiemy doskonale czym jest umiejętność dobrej gadki. Nie wiem czy to jest cecha, którą da się zmienić. Poprawiłem już kilka rzeczy u siebie pod tym względem, między innymi poczucie humoru (uważam, że mam całkiem nie najgorsze) i kilka innych, ale nie wiem czy to jest coś co faktycznie można zmienić. Jeśli nie, to zastanawiam się jak to ugryźć żeby się tym nie zadręczać. A może to jest skutek pewnego stylu życia? Ma ktoś jakieś ciekawe doświadczenia lub przemyślenia na ten temat?
  14. Jak sądzę waga jest ważnym elementem, ale na ile? Nie wiem. Trudno też odseparować ten parametr, by ocenić tylko jego wpływ. Zapewne ma to znaczenie - jak wiele rzeczy ma. Ja z kolei mam problem w drugą stronę (wychudzony ektomorfik) i przy moich wahaniach nie zauważyłem różnicy - brak powodzenia.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.