Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Czester

Użytkownik
  • Content Count

    6
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

5 Neutralna

About Czester

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Całość wyjątkowo trafna, a ten punkt też dosadnie pokazuje, z jakim gównem musimy zmagać...
  2. Moje pierwotne źródło lęków jest mniej więcej w tym samym miejscu co Twoje, podobnie próbowałem sobie z tym "radzić", też przerabiałem ataki paniki itp. Ale ciągłe lęki nie odpuszczały. Jak nie o to, to o tamto, jak nie tamto, to jeszcze co innego, problemy z sexem, wieczne napięcie itd itd. Znam to. Jestem ładnych kilka lat od Ciebie starszy i mogę się podzielić jedynie mało fajnym doświadczeniem - jest cholernie ciężko to przeskoczyć, wymaga dużego wysiłku, stosowania różnych technik, czytania, wyciągania wniosków, ogólnie - ciężkiej pracy nad sobą. Terapia - na pewno pomoże i nie zastanawiaj się, idź. Nie jest to jednak złoty środek. Przede wszystkim codzienna, świadoma, przemyślana praca nad swoim umysłem, nauczenie się kilku umiejętności, spojrzenie na pewne sprawy z zupełnie innej perspektywy i jeszcze raz ciężka praca nad sobą, niestety.. Myślę, że mając tą świadomość łatwiej będzie z tym gównem walczyć. Sam się z tym zmagam od lat, raz lepiej, raz gorzej, ale to ciągle gdzieś w mnie tkwi i bywa, że nadal mocno przeszkadza, psuje życie. Być może jednak dlatego, że dużo później niż Ty podjąłem z tym walkę, długo z tym żyłem, długo za długo. Nie chcę Cię dołować, tylko uświadomić jak trudny jest to wróg, a walkę z nim musisz rozłożyć na wiele rund. Ale jest to też na pewno kwestia indywidualna i co najbardziej optymistyczne - da się skutecznie to zwalczyć. A kiedy w głowie zapanuje już ład i porządek, wszystkie problemy o których piszesz znikną, bo są to skutki, a nie przyczyny.
  3. Racja racja, ulało mi się wczoraj po kilku głębszych 😉 Sprawa jest żywa, więc emocji nie brakuje. Ale spróbuję to wszystko opisać jeszcze raz, merytorycznie tym razem i po polsku. Jestem bardzo ciekawy Waszych spostrzeżeń, włącznie z pełną krytyką mojego durnego postępowania. A może i ta historia komuś na coś się przyda. Może dzisiaj jeszcze się uda to poskładać w jakąś logiczną całość.
  4. W ogóle chyba jeszcze raz to napiszę, tym razem na trzeźwo 🤣
  5. Sam nie wiem, która z tych historii będzie bardziej okrutna. Czy ta, gdy nie udało mi się żony i matki naszych dzieci uratować przed chorobą alkoholową i zostałem sam z nimi... Czy kiedy po tej traumie dość szybko znalazłem sobie nową laskę i wydawało się, że będzie pięknie, aż tu jak jebło, to kurwa słów brak..... Jej rys psychologiczny odpowiada opisywanym tutaj osobnikom, więc trudno, żeby nie jebło. Ale ja z natury jestem naiwny, dobry człowiek, i przez to znowu wpierdoliłem się w gówno. Nie wiedziałem oczywiście tego wcześniej, jakiego typu gra mnie czeka. Nie tylko o związek nasz chodzi, ale też ona dzieci swoje, ja swoje, w tym samym wieku tak wyszło. i się skumały jak dobrzy kumple. i smutno im. a na smutek dzieci jestem niebezpiecznie wrażliwy. Krecha hipoteczna na dom, współwłasność nawet się pojawiła... A po trochę ponad 2 latach mieszkania w domu 160 m2 za tą krechę, każdy warunki eleganckie, chata nowa, wykończona (głównie dzięki moim staraniom) na wymarzoną przestrzeń do życia codziennego każdego z mieszkańców... a tu jak jebło..... jestem oszołomiony równolegle jeszcze idzie rozprawa z matką moich dzieci o zabranie praw, w tej chwili ma ograniczone. ta rozprawa, prawnik i notariusz w sprawie rozstania z tą jebniętą babą, partnerką byłą w sensie, odbędzie się w przyszłym tygodniu. hitem jest też to, że była partnerką jest świadkiem na rozprawie z ex, nadal czynną alkoholiczką, która ma centralnie wyjebane na dzieci... Rozpierdala mi to wszystko łeb. komu by nie. Ale daję sobie z tym jak zawsze ze wszystkim radę, wiadomo. kto jak nie my. bez potężnego odcisku we łbie jednak to się nie odbywa. a główna myśl jest jedna - jak można być tak beznadziejnym człowiekiem, jakimi są kobiety. Każdy może wstawić dowolny przymiotnik w zależności od swoich przejść, swoich granic do jakich doszedł, ale wszyscy wiemy, że winne są one i zachowują się tak, że we łbie się nie mieści... włącznie ze spowodowanym cierpieniem dzieci. dla mnie dyskwalifikuje to taką typiarę nawet z grona osób, z którymi bym chciał jeszcze rozmawiać, czy patrzeć. granica za którą trzeba by już przypierdolić tylko niebezpiecznie się zbliża. Związek nam się rozjebał, bo paniusia się pomyliła, na frajera nie trafiła jak się okazało. powinna była wziąć to pod uwagę, do czego jestem zdolny jeśli sam dałem sobie radę z historią alkoholiczki i samotnie wychowywałem trójkę dzieci. przez 1,5 roku zanim ją poznałem. a tu nastąpił rok high life, po czym przeszła do swojego niecnego planu zniewolenia mnie, odarcia z godności, traktowania bez szacunku, wciśnięcia pod swój but i trzymania tam mocno i krótko. a tu ni chuja, koleś się nie da tak traktować, jeśli tak ma być to ja dziękuję. grubo ponad pól roku jednak starania o sprowadzenie jej, tego związku, na swoje tory, ale no nie dało się... długo wytrzymałem, ale jak przypierdoliłem pięścią w stół i powiedziałem na co się nie zgadzam, to... związek dobił do dna. z dziećmi jest nie tak źle na szczęście, są na tyle kumate, że rozpaczy żadnej nie ma, wszystkim odpowiednio to wytłumaczyłem. każdemu będzie smutno, ale minie im w ciągu góra miesiąca. w szkole będą się nadal spotykać, a mój synek ukochany 4-latek emocjonalnie z tą babą nie jest związany Co powiecie na to ? Jaki to level podłości, głupoty, mściwości i całej tej obrzydliwej ich reszty to jest ?
  6. Witam wszystkich jako świeżak. Wydawało się do niedawna rozumiejący rzeczywistość, samodzielnie i godnie pokonując traumatyczne przejścia z (byłą już) żoną alkoholiczką, żeby po czasie zderzyć się z pędzącą maszyną do niszczenia wszystkiego wokół, realizując tylko swoje cele. Mam na myśli kobietę oczywiście, już byłą (choć jakby w trakcie) partnerkę. Kończy się właśnie ta historia, a ja jestem jak małe, przerażone, pozostawione dziecko na środku ogromnego placu zabaw. Histerycznie szukając mądrych słów, mocy, która sprowadzi mnie na właściwe tory trafiłem tutaj. I mam wrażenie w najlepsze możliwe miejsce. Dzisiaj sam potrzebuję wsparcia. Ale jestem przekonany, że mając taki bagaż doświadczeń, będę potrafił również wspierać. Michał
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.