Jump to content

olderzinho

Użytkownik
  • Content Count

    24
  • Joined

  • Last visited

  • Donations

    0.00 PLN 

Community Reputation

17 Dobra

About olderzinho

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Odpowiednio długi sen i redukcja stresu do minimum w tych czasach powinna być priorytetem. Żyjemy w takich czasach, że te aspekty najbardziej biją nas po dupie. Zaraz po tym dieta(ograniczenie przetworzonego jedzenia do zera), a czy to keto, karniwor, wege itp. to już jest mniej istotne, byle uniknąć niedoborów w organizmie. Do tego aktywność fizyczna "lekka" jeżeli mówimy o zdrowiu. Kluczowe też jest obserwowanie siebie. Każdego dnia powinniśmy czuć się świetnie, a jeżeli tak nie jest i to się ciągnę kilka dni, a nawet tygodnie to oznacza, że coś jest nie tak (za duży stres, słaba regene
  2. Ogarnij sobie specjalistę typu "dietetyk kliniczny", bo tu jest głębszy problem. Przy takiej wadze jeść tyle kalorii to metabolizm i hormony masz na 99% rozjebane, i tutaj wiele czynników może mieć na to wpływ. Z zielonymi warzywami też nie wolno przesadzać, bo blokują wchłanianie jodu w organizmie, a to skutkuje niedoczynnością tarczycy. Od siebie dodam: - Zwiększ kaloryczność na 2 tyg. do 2,5k i obserwuj co się dzieje, jak będzie ok dodaj kolejne 500kcal. - Zwiększ ilość tłuszczu - Zwiększ ilość białka - 8k kroków minimum dziennie, a jak możesz to rób i więcej - Inne aktywności
  3. Fajny eksperyment. Też jestem na keto od 6-miesięcy, aczkolwiek moją walką jest cholesterol który jest wyjebany w kosmos bo: W grudniu miałem 355 cholesterolu całkowitego. Dwa tygodnie temu robiłem badania i miałem 325, i w tym tyko 55 HDL. Sporo tłuszczy nasyconych jem typu: masło, śmietana, ale w obecnej sytuacji staram się je coraz to bardziej redukować na rzecz tłuszczów jednonienasyconych i wielonienasyconych i zrobić badania ponownie za miesiąc, lub dwa. Natomiast testosteron ciągle mam w górnych widełkach (badania już robiłem 4x od kiedy jestem na keto), a ostatnio
  4. Po pierwsze na jedzeniu nie ma co oszczędzać lol, potem na medykamenty będziesz wydawał. U mnie średnio idzie 800-900zł na miesiąc (Najwięcej kasy u mnie idzie na warzywa, orzechy, dobrej jakości mięso/nabiał), a stosuje dodatkowo raz w miesiącu głodówkę 2-3 dniową. Po drugie samemu trzeba ogarniać kuwetę, bo stołowanie się na mieście i gotowce są za drogie a poza tym nie jest to zdrowe, nie ma co się oszukiwać.
  5. Po pierwsze nie szukaj dziury w całym, bądź asertywny, i rób swoje najlepiej jak potrafisz, a jak czegoś nie wiesz to pytaj od razu. Wszystko sobie zapisuj, aby przypadkiem nic nie uciekało i nie pytać ponownie - niektórych wkurwia pytania o to samo, a jak sie uczysz to może sie tak zdarzyć.... bywa. Ogólnie jestes uzależniony od nich, skoro nic nie umiesz, i sie uczysz dopiero. Także trzymaj z nimi sztamę, aby jak najwiecej wyciągnąć wiedzy. Jak ma być chujowo to i tak będzie, nieważne co zrobisz. Dopiero tydzień pracujesz to jeszcze nie jesteś obeznany jakie tam są warunki. Powodz
  6. Spróbuj CBD w olejkach albo do waporyzowania, dużo osób to poleca właśnie do chillowania.
  7. Witamina D - VIGANTOLETTEN 1000 j.m. Tylko dlatego, ze jest to LEK, a nie suplement. Ja biorę cały czas. Myślę, że warto spróbować. Co do reszty to łatwo z pożywienia wyciągnąć, więc suplementacje ograniczyłbym do minimum. Polecam orzechy i nasiona jeść codziennie, dawki witamin jakie się tam znajdują są ogromne. Przed konsumpcją polecam je namaczać w wodzie, aby pozbyć się kwasu fitynowego.
  8. Marek też o tym mówił nie raz w audycjach, i to jest zwykły nawyk. Jak skupiasz się na niedostatku, to uczucie braku narasta, i na odwrót jak masz poczucie dostatku, to czujesz się świetnie z tym co masz. Niby coachowskie pierdolenie, ale działa - Przynajmniej u mnie. Warto połączyć Hawkinsa z filozofia stoicyzmu, na nieprzywiązywaniu się do niczego. Życiu drogą równowagi miedzy smutkiem a radością, bo każdy odchył w jedną lub drugą strone zaburza ducha, i później musi odreagować, jak i na zaakceptowaniu przemijania, które jest naturalnym stanem rzeczy. Cokolwiek się stanie w dłu
  9. Technika uwalniania bardzo przydatna, często dzięki niej można wiele gówien wyrzucić. Ja zacząłem spoglądać na swiat jako pewien etap, który muszę doświadczyć, i wszystko jest w pewien sposób uwarunkowane. Staram się nie mieć żalu, złości, a jak je odczuwam to zaczynam to obserwować, a nie płynąc z nurtem emocji - A to już jest sztuka! I od tego polecam zacząć. Na obserwacji swoich negatywynch emocji, i ich obserwowaniu - co jest ich przyczyną? Polecam ksiązkę: Niepodzielne: Wschodnie i zachodnie teorie rozwoju osobistego Bardzo fajna pozycja, która pokazuje aspekty naszego rozwoj
  10. Generalnie mam tak samo tylko, że na codzień :), bo nadal mieszkam z rodzicami. Ojciec na codzień pełna wyjebka do każdego tematu, na w półalkoholik. Matka wieczna opiekunka. Tylko, co ja mogę z tym zrobić? jedynie zaakceptować ten fakt, i robić swoje. Rodzice są jacy są. Cieszę sie, że ich mam bo nadejdzie dzień kiedy już z nimi nie zamienie słowa. Zawód i rozgoryczenie nam nie pomoże. Pracą nad sobą w wybaczaniu i akceptacji jest tu rozwiązaniem.
  11. Podciąganie jak najbardziej jest w porządku. Pod warunkiem, że robisz to dobrze technicznie. Zalecam robić różnymi chwytami, i wzmacniać mieśnie wieloplaszczyznowo aby nie zrobić sobie krzywdy w przyszłości. Sam tego doświadczyłem jako osoba już trenująca ponad 4 lata. A mianowicie w czasie pandemi ćwiczyłem na domowej siłowni, gdzie nie miałem dostępu do drązku aby się podciągać. Skutkiem tego było, że po 2 miesiącach zaczął mnie prawy bark boleć, i coś przeskakiwać. Od momentu kiedy wróciłem do podciągania + ćwiczenia wzmacnijące obręcz barkową. Nieprzyjemnośći uległy znacznemu zmniejs
  12. Wygląda na to, że przegrałeś w jakiś sposób walkę z rzeczywistością, która w końcu przelała czarę goryczy. Myślę, że tutaj tylko czas pomoże, aż zaakceptujesz aktualny stan. A co do urlopu, to pomysł w sam raz - na spontanie. Będzie git
  13. A więc po przeczytaniu tematu zrobiłem teścik już któryś raz (na pewno więcej niż trzeci) w ciągu kilku lat... I jak zwykle wychodzi INFJ
  14. Sylwetka odgrywa pierwsze skrzypce przy popędzie, i nie ma tu mocnych. Jak widzę grubasy albo jakieś deski to moje libido spada do zera. Stronić od otyłości powinien każdy kto ma szacunek do swojego ciała, ten kto olewa ten temat jest albo idiotą, albo ma to w dupie spisując się na problemy w przyszłości. Drugą kwestią jest jak robimy tą sylwetkę i jaki mamy stosunek masy mięśniowej do tłuszczy, ale to już jest trudniejszy temat bardziej skomplikowany. Bo można zajebiście wyglądać na zewnątrz żrąc co popadnie i nosząc śmietnik w środku, a można mieć zbilansowaną dietę wyglądając szczupło
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.