Skocz do zawartości

absolutarianin

Starszy Użytkownik
  • Postów

    2744
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    27
  • Donations

    0.00 PLN 

Treść opublikowana przez absolutarianin

  1. @Wielokropek ty mnie tu nie pinguj, bo ja ci na to nic nie poradzę (ech, ta moja mizerna 'sprawczość' ) tylko oceniaj swoje moce i szukaj sobie razem z @sol i innymi tu lady in red, które trochę zmądrzały, desantu regionalnego, lub zagranicznego, jak sprytne Ukrainki, co zainwestowały w 'ugotowane i posprzątane' dla starszych Italiańców, Francuzów, ew. Niemców, bo przecież ta nieznośna Wanda.... Ew. jeszcze można iść do zony Władimira Władimirowicza, lecz raczej na ekosyberyjską wioskę, blichtru zapadu tam nie budiet. Europa przyszłości będzie klanami i rozbiciem dzielnicowym. Znaczenie będą miały grupy osiedlone, diaspory, czy nawet pomniejsze hordy, kto jeszcze będzie miał za co się zestarzeć. Nawet gdyby dzisiaj przyszła feministyczna koza do woza (a dalej bryka, zauważcie i bodzie), to czas i energię, którą musiałbym poświęcić razem z 10 tys. użytkowników tutaj, by odzyskać chociaż ideową kontrolę nad tym umęczonym krajem - uczyniłby z nas bezzębnych (albo i bezrękich) zniszczonych dziadów ze stadem wyroków i pustką na koncie. I historia zatoczyłaby koło. Dlatego ja się na to nie porywam, tylko integruję i okopuję w normalnym kraju. I wam sugeruję to samo czynić. W ostateczności lepiej być w jakimś Alicante (gdzie już jest swojsko prawie jak w Chicago) i łapać w paszczkę, co przelatuje, aniżeli łatać kaczelnikowi i maowieckiemu budżet, siedząc w swoim szarym kwadracie zakredytowanym na jakimś Trachominie w dobie superkryzysu. Na pocieszenie powiem wam, że w generalnym gubernatorstwie jest ciągle pod dostatkiem romantycznych białych rycerzy, którzy bez względu na koszty, obrachowane siły, będą się spalać za wyzwolenie ojczyzny. I ciągle rodzą się nowi! To fenomen. I rodzą ich Polki przecież w tych blokach... a nie jakieś Bangladeszanki. Możecie zawsze ich wesprzeć, to zresztą takie wzruszające... A może stanie się cud i im się uda choć na chwilę?
  2. Never go in search of love, Go in search of life And life will find the love you seek Atticus No właśnie, jakaś. Jak jesteś w piwnicy, to znajdzie się jakaś... mysz. Piękne gazele występują na sawannie, a nie w twojej suterenie. Ile się wysilisz - tyle masz. I tak jest ze wszystkim. Myślenie i działanie. Może ci brakować teorii, ale jak praktykujesz, to chwilę pomyślisz, potestujesz i sam pokojarzysz pewne fakty. Gorzej jak jesteś teoretykiem, który tu napisał 10 tysięcy postów, a jąka się i czerwieni przy ładnej młódce w sklepie. Wtedy brakuje mu działania i żadne teoretyzowanie mu nie pomoże. Musi ruszyć dupsko ze strefy komfortu, która za parę lat będzie już tylko nędzą i zapomnieniem. Zobaczcie, gdyby chociaż pierwsze 2000 użytkowników z tego forum, postawiło sobie cel chociaż w tym zakresie bliski mojemu, by mieć grupę socjalną 150 osób i być tam liczącym się głosem, to bylibyśmy już miastem wielkości Katowic. Zobaczcie, jaka to siła. A gdyby zrobili to wszyscy zarejestrowani na tym forum, kosztem paru lat, które i tak zmarnują na gry wideo youporna, tyranie na jakieś korporacje, to kontrolowalibyśmy całą Warszawę! Feministki, julki wróciłyby do piekła, tam skąd przyszły i gdzie jest ich miejsce. W ogóle odzyskalibyśmy kontrolę nad tym umęczonym i okupowanym krajem. Lecz tak się nie stanie, bądźcie spokojni. Bo ambitnych ludzi jest raczej garstka, wyjadą i tyle ich widzieliście. Widzicie ten paradoks? Moglibyście, ale nie możecie To ma zresztą, ta niemoc, podłoże w wartościach. Jakie wartości wyznaje twoje pokolenie? Czy jest emigrantami? Czy wywalczyło sobie jakąś wolność? Czy kultywuje jakieś tradycje? Czy łączy je wspólny światopogląd, duchowość, religia, znak czasów? To cementuje i daje siłę w grupie. Żyjemy w czasach regresu cywilizacyjnego i upadku starych wartości. Jak na razie lewactwo, ekolodzy i inni postępowcy nie dostarczyli niczego, co byłoby chociaż w 50% wypełnieniem pustki po wartościach zdeptanych. Rzym dał prawa, cywlizacja łacińska z kościołem kult pracy i modlitwy, czy tam medytacji, chrześcijaństwo przebaczenie i tolerancję, kapitalizm - systematyczną wytwórczość i zdrową konkurencję, potem oczywiście to się wszystko zdegenerowało i nastąpiły modyfikacje, przyszło rozprężenie wraz z hasłami rewolucji francuskiej, rozmontowano stare hierarchie, zaczęły się socjalizmy i komunizmy, co nie znaczy, że nic nie przynieśli, bo coś tam przynieśli, tak jak starzy coś tam dalej kultywują, ale bez przekonania. Tak samo jak nie znaczy to, że nie ma na świecie kiełkującego nowego, nowych systemów wartości, nowych motywacji, synkretyzmu tychże wartości i nowych wcieleń starych technologii... Z konglomeratu tych wszystkich jakości będziesz musiał zdefiniować swoje życie i przyłączyć się do podobnych sobie. Nie ma prawdopodobnie innej możliwości, by osiągnąć siłę. W rozumieniu społecznym, która daje podstawę do jakiejkolwiek rodziny, czy związku. To bardzo ważne. Nawet to forum jest ekwiwalentem takiej wartości, lecz obawiam się, że na fizyczne życie to nie wystarczy.
  3. @Piter_1982 Miasto, w którym działam ma 53 tys. mieszkańców, nie jest to żadna tajemnica: https://it.wikipedia.org/wiki/Sanremo Tylko że ja jego nie rozgrywam, bo na to jestem za cienki. Rozgrywam wioski w entroterra, gdzie mieszkam i rozwiązuję ludziom problemy, by pozyskiwać zasoby. To miasto przypomina trochę sytuację z naszą Gdynią, gdzie sporo lokalnej ludności ma korzenie w małym trójmieście kaszubskim (Rumunia, Reda, Wejherowo), czy powiecie puckim. Jest też sporo przyjezdnych z regionu, a nawet poza, którzy lubią i cenią. Podobnie tutaj, tylko w trochę większej skali. Gdynia to takie Sanremo północy, Odpowiednikiem Monaco jest u nas Sopot, a Gdańska - Nicea. A przyjezdni Warwsiawiacy - to Mediolan. Lecz procesy te same, bardzo komfortowa sytuacja. Zresztą tym się kierowałem w wyborze, bo te miasta są bardzo podobne, np. mają nadmorski trolejbus. @Zbychu Masz rację, źle się wyraziłem. Z byciem nieprzeciętnym chodziło mi o zajęcie swojego indywidualnego kawałka rzeczywistości, czy to terytorialnie, czy społecznie. Na kobiety to dobrze działa, że nie jesteś klonem sąsiada zawodowo, czy socjalnie, bo potem jak ona założy z tobą rodzinę, to musi z czegoś ta rodzina jeść. I lepiej, by jadła ze stołu twojego niż sąsiada klona. Do tego nie potrzeba mieć jakiś niewiadomo jakich przyrodzonych przymiotów. O rozgrywaniu gry socjalnej nagrałem wam 2 lata temu całą serię filmów: Nic to na aktualności nie straciło. Nagrałem też film o rozgrywaniu ekonomicznym wioski, w której się nie urodziliście. Nowsze filmy z 'day game' można obejrzeć na mojej grupie NSMO, gdzie należy złożyć podanie. Nie pobieram opłat za wymianę doświadczenia, tylko patrzę, czy gość ma otwarty mózg na nowe, nie białorycerzy za wiele, czy nie jest zakamuflowaną kobietą, czy nie stracę na delikwencie czasu, czytając jego wypociny bez poparcia w rzeczywistości, czy nie pitolił za dużo głupot rozsiewając defetyzm, albo co gorsza pyskował tu do mnie, próbując mnie ośmieszyć, zdeprecjonować za styl życia itp.. Rozwijamy się w grupie, gdzie ma być wysoka energia i motywacja do wspólnego działania, a nie wyciąganie na siłę jakiś przegrywów z piwnic ich (leniwych najczęściej) umysłów. Dlatego, młodzi samcy, bierzcie się do roboty, bo praca czeka was na wiele lat, a może i dekad i nawet jeżeli teraz nie widać mglistego celu, to może przyjść taki smutny dzień, że spadniecie jeszcze do podziemia swojej piwnicy, ale ludzie, którzy jeszcze mogli was czegoś nauczyć, lub dać jakiś zastrzyk motywacji bedą już hen... daleko i wtedy już nawet nie będzie z kim się rozwijać, żeby dobiec nie tylko w miarę w czołówce, ale w ogóle ukończyć wyścig życia.
  4. Potwierdzam. Mój ojciec chodzi po górach całe życie, profilu chada nie ma, ale to ten typ gamma, z gitarą, czarodzieja. O biznesie nie nauczył mnie totalnie nic, całe życie przepracował na etacie. Odnośnie kobiet nawet nie mam do niego pretensji, bo z góry znam odpowiedź ('przecież nie pytałeś...'). Nigdy nie zrobił prawa jazdy. I teraz najlepsze. Dziesięć lat temu, jak przeszedł na emeryturę (jest to rocznik '47 należy dodać dla jasności sprawy, więc dla większości tu piszących - dinozaur) zaczął więcej spotykać się towarzysko i jeszcze więcej chodzić po górach (jest wdowcem od 12 lat) i patrzę w jakiś jego album ze zdjęciami, a tam dwie młódki u jego boku, jedna z lewej, druga z prawej, pozujo, wdzięczo się! Mój ojciec długa siwa broda. Dodam że koło reszty męskiej ekipy (panowie byli przedsiębiorcy, czynownicy, inżynierowie także jak mój ojciec) takich młódek niet. Młódki oczywiście stosownie do jego wieku, czyli jak wam mówiłem - 20 lat młodsze, może 25. Takie krzepkie baby co właśnie zapitalają po górach, wielki cyc, umięśnione nogi, gładkie lico, żadnego tłuszczu, cellulitu. Także każdy gra w swojej lidze. Ale jeżeli facet lat 45 bierze sobie 40 latkę, to coś jest z nim nie tak. Albo bardzo niskie poczucie własnej wartości, albo zniszczone zdrowie, albo brak klasy/kasy. Lub jakieś fobie społeczne, racjonalizacje własnych lęków, niemocy... etc. Także widzisz, kol. @DOHC widziałeś ze mną kawałek zachodu. Kraje romańskie to jest wysoka poprzeczka, ale Niemcy już o wiele łatwiej. Tam też jest lokalny Janusz (Hans się nazywa, albo Ottonormalverbraucher), disco polo, stare Audi, ale jest też ogrom emigrantek z całego świata. Wystarczy zamiast pitolić jak blackpillowcy i roztaczać czarne chmury samospełniających się przepowiedni, podjąć wysiłek i zbudować sobie krąg socjalny. Np. grupa fb 'Berlin housing/flatmate'. Napierw na okazjonalne piwa po robocie, potem na koncerty, na pary, wyjazdy. To wymaga pracy i kasy, bo na zachodzie wszystko buduje się latami. Zaś na wschodzie - szybko, szybko, byle jak, dziubek na pejsie, insta, randka, ruchanie, kredyt i już jesteśmy rodziną. A potem .... YEB! Na zachodzie tak nie ma, ludzie poznają się latami. Mnie zajęło 5 lat, zanim młode Italianki zaczęły przyjeżdżać do mnie na chatę, a i tak nie przyjeżdżają póki co same, tylko w obstawie, bo reputacja. Emigrantki już bez obstawy. 5 lat nauki języka, integracji, wyglądu swojego, domostwa, klientów i ich rekomendacji, pozycji, gry, zarabiania, kontaktów towarzyskich, wyjść na plażę, koncert, wyjazd, grilla... To jest ogrom pracy, do której trzeba mieć wieloletnie kwalifikacje. Czy masz chociaż coś relewantnego u siebie w swoim otoczeniu? A blackpillowiec chce mieć wszystko zaruchane od razu, najlepiej po 3 randkach, a jak mu się nie udaje to wszystkich naparza, że nic się nie uda. Łatwo przyszło - łatwo poszło. Potem się dziwi, że z takich sprintów nic nie ma, a ponieważ wkoło ma takich samych 'gigantów', to przenosi swoją teorię na całość populacji. Oczywiście, że jak masz czuprynę, szczenę, zarys oczu - to masz łatwiej. Za młodu. Na chwilę. Potem dogania cię peleton tych, którzy wytrwale kilkanaście lat przynajmniej pracowali na swoją pozycję. I potem jest zdziwienie, że pani z nimi idzie do LTRa a tobie pisze smsy 'musimy to skończyć', bo przecież dzieci jednak się rodzą, przynajmniej koło mnie ich nie brakuje. Powtarzam - każdy w swojej lidze. Ja wyglądam, jak wyglądam, widzicie. Jestem wysokim, ale patyczakiem, nie mam żadnej masy mięśniowej. Toteż góruję sobie tym wzrostem nad Italiańcami, a nie Holendrami!! I'm not stupid! Twarz algorytmy oceniły na 6.5 więc jednak poniżej poziomu chada. Wiem, że szanse na młode 8+ w dobrym kraju mam niewielkie, ale nie przejmuję się tym, bo dziewczyny 8+ są i tak common wealth. Moim celem jest krąg socjalny 150+ osób (w tym przynajmniej 50 spośród młodych i przynajmniej naście z mojego targetu - max. 25 lat, 6-7 w skali ruchensztajna. A co! Nie święci garnki lepią. I któraś się przekona, bo sobie porówna z resztą tej setki. Jak będzie trochę mniej też będę zadowolony. Taki jest wszak challenge. A wy sobie róbcie co chcecie! Ale to trzeba mieć jakieś ponadprzeciętne jakości do zaoferowania, a nie tylko 'jestem jaki jestem - jak wszyscy'. Z depresją i planem na siłownię. Jestem klonem, co ma wypłatę średnią w sektorze przedsiębiorstw. Celu w życiu dalekosiężnego brak. A czemu ona ma z mną być? Bo MI SIĘ NALEŻY. Nie, nic ci się nie należy. Szczególnie jak uja w swoim życiu póki co osiągnąłeś w wybiciu się ponad przeciętność. Ja jestem już w czwartym kraju i język każdego mam opanowany do poziomu przynajmniej płynności. Jestem cierpliwy. Potrafię czekać jak krokodyl w błocie tydzień na przechodzącą zdobycz. I wtedy nie miewam spóźnionego refleksu. Popuszczam spławik... delikatnie, by potem brutalnie przyciągnąć kołowrotkiem. Prawie codziennie kogoś poznaję. Z targetu. Krąg ludzi starszych mam już praktycznie gotowy. Pracujecie u nich. Wczoraj sytuacja z marketu, pcham wózek od kasy, dużo ludzi, niewygodna sytuacja, dziewczyna się uśmiecha, trzecia w kolejce. Takich okazji się nie przegapia! Odczekałem, zacząłem rozmowę, bo byłem przygotowany. Dziewczyna zajęta, lecz do kręgu socjalnego to nie szkodzi. Czasem się wymieniam kontaktem, czasem nie. Orbita też musi być tłumna. Znajomy Ukrainiec, fotograf, który kręcił dla was filmy wypowiedział słynne zdanie "jeżeli nie znam 90% ludzi w mieście, chociaż z widzenia - czuję się nieswojo". Jutro party na plaży. Zaprosili mnie młodzi Italiańce. Dwójka już u mnie pracuje plus dziewczyna. Trzy lata temu ich poznałem, myślałem już, że nic z nich nie będzie. Buduję swoją socjalną fortecę kamyczek po kamyczku. Za jakiś czas będę dla młodych jedyną grą w mieście. Na koniec więc jeszcze jedno - grupa. W grupie można dotankować 1-2 do siły. Grupa daje mutual social proof. Koło grup kręcą się kobiety, bo preferują grupy, aniżeli zatomizowanych niewolników z jedyną siłą na koncie, które może wyparować. W grupie jest wybór. Efektywny, bez przerzucania się ciągle z miejsca na miejsce, od baru, do klubu, do wyjazdu, domu. W grupie następują brania stadne. Każda bierze po jednym, jeżeli grupa jest ideowa i nie pozwala na puszczalstwo. Każda bierze wedle swojej ligi. Skąd ja to wiem? Bo to zawsze tak działało i ja coś takiego przynajmniej dwa razy przeżyłem. Widziałem, jak ludzie, którzy jechali na dobrym okręcie, wypromowali się i ustrzelili wyżej, niż to wynikało z rachunku p-stwa. Widziałem jak ustrzelili na moim okręcie. Mówił o tym zresztą CRP, z kim chodził na podrywy jak mieszkał w NYC i z kim się obracał w towarzystwie. By być w grupie ponosisz koszty współpracy, czy pracy zespołowej, poświęceń, ale korzystasz na jej ewentualnym splendorze na mieście. Grupa to siłą i przykryte twoje indywidualne braki, na które nie starczy ci kasy, lub nie starczy ci, zanim wypadniesz z rynku.
  5. Są, są, nauczą się jak będzie sposobność. Trochę to zajmie i wedle możliwości, ale się naprostuje. Zaprawdę powiadam wam, która wyzna przebiegi swoje, uczyni żal za grzechy (ale przed ścianą) jeszcze dziś będzie ze mną w raju! Wiem, ale to nie wystarczy. Musi jeszcze zostać materialnie zniszczony, by pożyteczni idioci i idiotki chociaż w istotnym procencie otrzeźwieli z ideologicznego amoku, musi zbankrutować julkizm, to wszystko musi zostać nagie i pośmiewiskiem, z przytupem, twarzą w błocie. Spokojnie czekamy poza granicami obszaru restpolen popijając południowe winko. Może nie zdążymy wpaść w alkoholizm? I wtedy dopiero można zacząć coś budować, bo nie ma takich zgliszcz, żeby nie można było na nich zbudować czegoś normalnego, przeszkadzają tylko stare rudery i tu musi przejechać walec. Jeżeli ma się to odbyć bez walca, czy wiwisekcji, to musi się odbyć płukanie żołądka, czyli kobiety muszą SAME oczyścić swoje szeregi z piątej kolumny. Niektóre już zaczęły to przezornie czynić. Głód i bieda najlepszym sprzymierzeńcem normalności w sferze pojęć.
  6. Należy uwzględnić smutny fakt, że w Nędzymorzu wszystko stoi na głowie, od ekonomii, poprzez stosunki międzyludzkie, a na wypraniu mózgów skończywszy. Napiszę pokrótce, jak to jest u mnie. Jak wiecie zajmuję się willami obcokrajowców niedaleko lazurowego wybrzeża i mam ich aktualnie 5 pod kluczem. Szukałem ostatnio dziewczyny, która będzie je sprzątać pod gości, którzy są zaplanowani na całe wakacje. Po prawdzie część z tych domów i tak stoi pusta i są prace typu wyrwij dwa chwasty, zamieć podwórko, pościeraj kurze, zwykłe chodzenie po obejściu. Możesz mieszkać, gdzie chcesz, co tydzień w innej (i to za darmo), wszystko jest wyposażone, właścicieli nie ma, lub są okazjonalnie, każda ma widok na morze praktycznie i Alpy. Robota jest płacona 10 ojro za godzinę, co przy lokalnych cenach podobnych do nadwiślańskich jest zupełnie w normie. Chętnych wszak jest mało, bo na wiosce jest ogólnie mało ludzi, a młodych wcale, zaś do pobliskiego Sanremo, gdzie są młodzi ludzie jest 20 km i trzeba zainwestować w bilet na autobus podmiejski, całe 1.5€! Jeżeli nie chcesz zostawać pomieszkać. W zeszłym roku sprzątała mi młódka z Maroka, teraz mi pomaga młody Italianiec. Ci ludzie mają zazwyczaj dość propozycji na miejscu, bo nawet kelnerki nie są poobsadzane w restauracjach, gdzie jeszcze możesz zakosić napiwki, pokojówki w hotelach, a co dopiero jakieś babysitter. Na riwierze praca jest ciężka, ale jest przy miejscu ich zamieszkania. U mnie nie potrzeba praktycznie żadnych kwalifikacji, nie zasuwasz w upale na kuchni do późnych godzin nocnych, tylko w chłodnym domu, gdzie nie ma ludzi, za to jest kojąca alpejska przyroda. Wystarczy tylko się wybrać autobusem po ten hajs i dać się poznać jako ktoś sumienny. Tylko i aż tyle. To pokazuje, że kobiety młode wcale nie muszą wgóle pracować, gdziekolwiek. Kukoldy dostarczają im opcji, albo bogaci rodzice. Żadna nie myśli o przyszłości, bo zajęcia jest dość i nawet jeżeli z czasem można na takiej wsi przytulić freehousing jak się spodobasz i normalnie żyć, a przyłączywszy się do jakiegokolwiek mężczyzny delta, który utrzymuje infrastrukturę bez problemu w ciągu 5 lat dorobić się domu, tyle jest pustych ładnych nieruchomości. Tynkarz z Albanii, który położył tynki z niewysokiego rusztowania na jednej z tych willi, około 25 m2 co zajęło mu mniej więcej tydzień zainkasował za tę usługę (średnią jakościowo) prawie 10 tys. ojro. Dziesięć takich robót netto i masz dom! No ludzie, ile to wymaga samozaparcia? Zaś te kobiety jak one są już stare - to jest za późno im szukać partii, domu, a na emeryturę już nie zdążą odłożyć. Oczywiście mówię tu o sobie i swojej działalności, bo starsze Italiańce nie mają z tym problemu i taką też przygarną, jeżeli to nie instagramowa karyna się potem okaże, tylko normalna pracowita kobita. A zatem jest tylko jedna możliwość - te, w których jest iskra boża, mają cokolwiek przyzwoitości, będą wracać do tradycyjnego modelu, czy szukać sobie mężów poza dużymi miastami. Oczywiście mówimy o trendach w normalnych krajach, bo w biedaszybach ten chocholi feministyczny taniec jeszcze może trwać i 3 dekady, aż zakończy się groteskowym upadkiem. Zaś miasta będą się w miarę postępu upadku cywilizacji zachodu obracać w ruinę, będą coraz bardziej zatrute, upadłe, a życie w nich smutne, wirtualne (czyt. na koniec po prostu samotne) i toksyczne. Więc reszta się wykończy tam, jak im uroda i zdrowie przeminie, zemrze na jakieś choroby cywilizacyjne na dokładkę z psychicznymi, już zresztą teraz tak jest. O to globaliście chodzi i stąd te ostatnie absurdy, tak to zostało zaplanowane. Normalni, myślący ludzie mieszkają zazwyczaj i tak poza miastami, gdzie mają domostwa, firmy, farmy, a miasta są siedliskiem patusiarni, prostytucji, pardon uniwersytucji, młodych ochlejusów, emigrantów i wszystkiego, co na koniec stanie się ofiarami do przemielenia dla systemu. Dlatego myślcie mądrze o swoich młodych latach i miejscu do życia. Naprawdę, nie jest trudno znaleźć sobie domostwo do życia i chłopa ogarniętego, co to utrzyma (czasem nawet na instagramowym poziomie) jak się ma chociaż dwie klepki w głowie i wolę do tego.
  7. Należy ich szukać poza granicami Nędzymorza, bo jako że tam nie było takich kobiet przez ostatnie 20 lat dostępnych w wieku poborowym - tryumf święciły zlewaczone 'silne i niezależne mamusie' po lekturze wyborczej (które wychowały takie same córusie) - to konserwatywny mężczyzna nie miał za bardzo w czym wybierać (bo zresztą był obiektem drwin), a i mógł się srogo naciąć wybierając coś, co deklarowało zgoła co innego, niż potem robiło, albo próbowało zjeść ciastko i mieć ciastko, toteż szukał sobie partnerki za granicą, a jeżeli jego pozycja była słaba, to się tam po prostu dorabiał dla siebie. Takich mężczyzn są miliony na peryferiach Frankfurtu, Monachium, Amsterdamu, Wiednia, Oslo, a nawet i dalej, w Kambodży, Tanzanii, Malezji (tylko akurat tam już są zazwyczaj sparowani, bo tamtejsze kobiety były szybsze i mniej wybredne). I tu się pojawia kłopot, gdyż mężczyzna w Nędzymorzu walczy z oporną materią i okupantem, toteż zazwyczaj nawet jakby chciał to nie może, bo nie ma z czego. A jak ma tylko 'coś', to potem panią kusi granie na dwa fronty. Jej otoczenie ją psuje, koleżanki wyśmiewają (które mają spantoflonych swoich misiów) i rezultat jest taki, że pani zaczyna kombinować, gdyż kobiety są compliant creatures i naśladują bezwiednie otoczenie. Mądry mężczyzna nie uwierzy zatem w takie deklaracje i ma rację. Obiekt jego westchnień będzie się degenerował w takim otoczeniu i upadłym społeczeństwie. Dlatego konserwatywne panie w obszarze nad Wisłą mają nie lada problem, bo najpierw musiałyby podpalić cały lewacki ruch feministyczny różnych juleczek, aborcjonistek i tyraczek na 7yda i jego korporejszon, czyli dokładnie mają ten sam problem co Polacy z okupantem. Zaś kiedy wyjadą, to zazwyczaj czeka ich poniewierka, jeżeli nie są pierwszej młodości, choć znane są przypadki, że pani konserwatywna w wieku już 40+ zabrała się w Italii za ogródek i sprzątanie u Italiańca, a dzisiaj jest właścicielką wielkiej farmy. Sam znam takie. Mnie nawet pytali, czy znam takie Polki. Dlatego nigdy nie jest za późno, by zejść z drogi grzechu i porzucić feministyczne brednie o niezależności i o urawniłowce w związku!
  8. Na początku synny już żarcik: "Co było największym cudem Isusa? Że miał 12stu kumpli po 30stce." Budowanie relacji z ludźmi jest jak pielęgnacja ogrodu. Wsadziłeś za młodu drzewka, ale nie patrzyłeś uważnie, czego im trzeba, albo się nie znałeś na ich gatunkach, ziemi, jedne puściły za nędzne korzenie, inne miały złe podłoże, lata przeleciały, a owoców nie ma.. Straciłeś tylko czas i miejsce. A spróbuj wyjechać na dwa, trzy lata, a ujrzysz obraz nędzy i rozpaczy, buriany po szyję, połamane gałęzie, wyryte jamy, obwalony kamień. Dziedo mojej drugiej bywszej żony mi skazał: Albo siemja, albo druzja. Stary ateista, krasnoarmiejec! I gdybym go posłuchał dziś nie miałbym ani jego wnuczki, ani przyjaciół A tak zbieżała tylko jego wnuczka. Nic bowiem tak nie czyści z przyjaciół jak zaborcza kobieta próbująca ci założyć chomąto. Ale wróćmy do tematu. Sprawa nie jest prosta, bo tyle tu metodologii ile ludzi. Jednych zanęcisz przyjemnością, innych challengem, jeszcze innych monetą, potem rób z nimi, co chcesz... Zazwyczaj tym pierwszym starszych, drugim młodych. Młodzi ludzie potrzebują $. Jak jesteś stary i ich nie masz, lub chociaż dostępu do nich, to masz problem! Pamiętaj, że osoba, z którą choć trochę się dogadasz, wypada tak mniej więcej 1:50, 1:100. Jedna dziesiąta będzie miała odmienne od cb wartości, druga dziesiąta - to będą łajdacy, którzy wydymają cię bez mydła, 1/5 to będą ludzie posiadający odmienne cele, lub posiadający odmienne cele w swoim położeniu, etapie życia... A połowa (oczywiście z tych, których tam gdzieś w ogóle w działaniu zobaczysz, koło siebie, bo w społeczeństwie jest ich o wiele więcej) - to zwykłe nieogary, lenie, miernoty, bufony, obok po prostu egoiści pilnujący tylko swojej sakiewki 1/3. Część z tych zbiorów się pokryje. Ile zostaje? Nie wiem... niewiele. Bardzo mało. Praktycznie nikt. Dlatego to jest takie cenne, jak już kogoś zobaczysz, spotkasz, móc go czymś zafrapować, zmotywować, zaciekawić. To zupełnie jak the game z kobietą na podrywie. Dlatego warto się tego uczyć. Zjednywać sobie ludzi. Tych, których oczywiście chcesz, a nie otaczać się idiotami lub ludźmi przewrotnymi, którzy tylko obciążą twój statek, a zdradzą podczas trudnego przejścia. Gdybyś wiedział, jak mało kto się do czegokolwiek nadaje, to zapierdalałbyś już dzisiaj, by sobie cokolwiek zorganizować na starość i nie zostać zatomizowanym niewolnikiem zdanym na swój codzienny kierat, przekręcającą się cywilizację i szefa, którego nienawidzisz. Ja to pojąłem około 33 roku życia, jak mi się życie pierwszy raz zresetowało, jakie to jest trudne mieć ekipę. Dlatego buduję ją dzień po dniu, miesiąc po miesiącu i rok po roku, od wielu lat. Dlatego, że ludzie dojrzewają jak te jabłka, czy orzechy w sadzie. Wielu musi wiele zrozumieć, konkretnie dostać po dupsku, by zrozumieli przekaz, docenili wartość męskiej sztamy. Zreszta, która nie ma potencjału na zrozumienie w przeciągu chociaż dwóch dekad - do wyrwania i spalenia w ogniu nieugaszonym. Albo proszę się iść dać wydymać przez matriks, ale do mnie już nie wracać!
  9. Nie macie też co zbytnio płakać po tych spaliniakach, bo patrząc na sprawę z wielu innych aspektów, mamy jednocześnie: - Tony niemieckiego złomu, a teraz jeszcze z hameryki krążowniki, pełne są tego giełdy klasyków, silniki po 7 l, dzisiaj nawet widziałem 8.2, odrestaurowane, nikt tego nie chce! - Jednoczesny brak specjalistów i warsztatów, którzy to będą mechanicznie naprawiać, toczyć regenerować. Sam szukałem regeneracji do pompy do LRa, prostej rotacyjnej powojennej pompy diesla, jak w traktorze i trzeba było do polinu wysyłać, bo w Nicei dopiero pompiarz za gruby hajs. A na praktyce u niego - Afrykańczyk. A i w polinie wypada jeden sensowny warsztat na województwo, albo i dwa.. - Prawo zacznie działać w 2035 a zatem zostaną wszystkie używki, których są pełne hałdy, pierdolniki, parkingi i garaże chomikowców, a dojdzie jeszcze produkcja z 13 lat!!! - Technologia elektryków, hybryd, wodorowców się poprawi, tak samo infrastruktura - Nie będzie po 5 aut w rodzinie. Ja jestem sam, a mam cztery. Ewentualnie jeżeli rakieTico liczyć za pół, to mam dwa i pół, oraz motory, których zakaz jak wiemy nie obejmuje. Czy życia mi starczy, żeby to wszystko zajechać? Może, ale ze 20 lat minie, będzie już 2043, czyli będę już na etapie spłacenia niegdysiejsiego produktu kredytopodobnego w Nędzymorzu, czyli będę po prostu starym dziadem i będzie mnie wozić moja przyszła córka, lub syn elektrykiem w leasingu. Ewentualnie się przeprowadzę na dół do Sanremo i będę miał do baru na kawę, czy pizzę 500 m z buta. - Ostatecznie - kto to będzie naprawiał wszystko? O ile benzyna jeszcze może i jest, o tyle odzyskiwanie tych stopów metali, rozbiórki, aktualnie tym zajmuje się w Italii już tylko Afryka, nikt inny nie chce takiej czarnej roboty. Niech jedzie do Afryki, najeżdżą się tam do woli w końcu, pobudują sobie swoją infrastrukturę i zamknięte 'Park Chartum' i 'Słoneczne g...na wielbłąda', przerobią wszystkie nasze błędy (więcej aut = więcej autostrad, więcej autostrad = jeszcze więcej aut) i przestaną do nas masowo przyjeżdżać, a my będziemy skansenem z gusłami i bajdurzeniem przy kominku. Kobiety wezmą się za uprawę marchewek, faceci za gospodarkę i ziemię na wsi, wygoni instagramowych nierobów z miast, gdzie nie będzie co jeść, ani nikogo na nic stać. W czym problem? Wróci normalność i życie wkoło komina.
  10. Istnieją w Nędzymorzu wirtualne grupy nieanonimowych roślinoholiczek. W większości krajów świata, poza kilkoma ewidentnie zgniłymi anglosaskimi, jest jednak z tym nienajgorzej, szczególnie tam, gdzie nie ma jobów, albo prac płaconych przynajmniej 7 €/h.
  11. Suknia to nie tylko estetyka, to coś dużo ważniejszego. Nawet więcej niż w temacie napisano. Od niej zależy, czy kobieta będzie wszczynać awantury, chwytać kierownicę waszego biznesu, auta, związku. Nie wierzycie? To posłuchajcie!
  12. My orędujemy, a wy się opierdalacie! Zanim mnie będzie stać na nowego benzyniaka, to się benzyna na planecie ziemia skończy, więc specjalnie nie żałuję. Ale pewnie zwolnienie też będzie na oldtimery, dlatego kupujcie żółte blaszki! 7yd i tu ustawę za szabesgoja przemyślał, za granicę sprzedać nie można, by się mienie spalinowe z Niebiańskiej Jerozolimy nie rozchodziło... Wszystko to zostało dawno pomyślane w podziemiach synagog.
  13. @Mosze Red ja nie za bardzo capisco o czym wy tutaj do mnie rozmawiacie, przyebali czymś znowu w Nędzymorzu? Cavallino rampante sprzedałem, ale zostawiłem sobie wszak LRa na czyste estry rzepakowe, uprzedzam ruchy przeciwnika. Tylko jest problem trochę, bo dymi na wszystkie kolory tęczy. A wam proponuję... 🙄 Wiem! Weźcie połowę prundu od oligopolisty, a połowę z powietrza, od Tesli. Będzie Rokefeler syty i Greta cała! I kable się nie popalą.. A tak w ogóle dowiedziałem się ostatnio, że czwarty jeździeć akopalipsy i argamedonu ma przyjechać na ZIELONYM koniu, if u know what I mean... Ktoś jakieś stare księgi porządnie przetłumaczył. Także zbierajcie wytrwale chrust i wszystko będzie gut, starego holzwagena zawsze się na holzgaz zagazuje w razie czego, uber alles!
  14. Powtórzyłem tu chyba już 3x: uwodzenie, żeby dziewczynę przelecieć tej samej nocy = prostactwo Nauka takiego pua, to jakieś nieporozumienie. Kobiety zresztą nie znoszą prostaków. To służy do poprawienia umiejętności socjalnych w ogólności, a głównie dlatego, że jak już się coś naprawdę zadzieje, dla cb korzystnego, to będziesz miał brak nawyku, lub zgoła denny nawyk i położysz sprawę z kim, kto być może byłby tobą poważnie zainteresowany. Za kursy, teorię nie płaciłbym, zresztą za dużo teorii zabija praktykę, ale możliwość bycia wingmanem z kimś dobrym w real life jest nieoceniona i za to należy się zapłata, jak psu buda, lub chociaż docenienie tego w jakiś sposób. Inaczej nikt was nigdzie nie będzie zabierał, kto cokolwiek umie, bo lepiej się rwie samemu, niż z ziomkiem, który obniża energię. Co zaś do starych dziadów... jest taki żarcik: "Co było największym cudem Jezusa? Że po 30stce miał 12stu kumpli." Jeżeli pojedziecie w te Azje, Ameryki, nawet do Europy Zach. to zobaczycie, jak ziomek na co piątkowy wieczór stanie się luksusem. To należy robić AUTOMATYCZNIE, takie trzeba wyrobić sobie nawyki, by stale kogoś poznawać i pielęgnować to, co się zadzieje. Ale oczywiście róbcie sobie, co chcecie, będę miał znowu mniej konkurencji
  15. A co, mam się spotykać ze starymi dziadami i męczyć w ich towarzystwie? Spotykam się z kobietami, bo to dla mnie smak życia! Jestem kobieciarzem Natomiast zgadzam się, że nie jest to bezpośrednio skorelowane z wyrwaniem jako takim, czyli usidleniem cię to biznesu matrymonialnego, czy kinderbiznesu. Przecież 99% populacji to żadni gracze, a ktoś ich tam usidlił, mają dzieci, jakieś tam związki, do tego wystarczą zasoby i to auto, jak powiedziałeś. Tylko problem się zaczyna, że gra szybko przestaje się toczyć na ustalonych, jak ci się wydawało w naiwności twej, zasadach. Nie ma właściwie żadnych zasad, a ty nie stoisz na żadnej w niej pozycji. Można cię zastąpić byle kim, lub takim samym z kasą, których jest przecież sporo. I to jest dla mnie kolejny, tym razem już bardzo pragmatyczny powód, dla którego warto podjąć wysiłek i nauczyć się gry. Gra jest wysiłkiem ogólnorozwojowym i dlatego toczy się na wielu polach, trzeba posprzątać całe swoje życie. Poprawienie relacji z kobietami jest tylko jedną z nagród za porządnie wykonaną pracę. Przy czym ten wysiłek jest spory, bo trzeba klocek po klocku przebudować całą swoją psychikę. Zrobić tam konkretne porządki, od pradawnych czasów często, a buduje się z mglistymi planami projektowymi. A im człowiek starszy, tym bardziej się z tego robi misja na marsa. Dlatego większość to hejtuje, mówi, że nic się i tak nie uda, bo to racjonalizacja niechęci podjęcia wielkiej pracy o niewielkiej gwarancji powodzenia, a na pewno z nędznymi rezultatami i sporymi kosztami, jak się podda w połowie, coś jak budowa chałupy. Ja nikogo nie namawiam do stawiania dużego, ładnego domu, który potem jeszcze trzeba utrzymywać w czystości, ale potem nie płacz, że mieszkasz w jakiejś smętnej norze, czy piwnicy swojego umysłu! Kto wygrywa mój 6666 plusik?
  16. Dziękuję kolego @DOHC Na początek wystarczy Wam poćwiczyć scenariusz z cytatu, spokojnie na rok zajęcie, by nastroić swój umysł. 50% jest w umyśle i wibracji, może 30% w warunkach fizycznych (jak brakuje, to trzeba po prostu robić dłuższe i bardziej wyrafinowane polowania, niebezpośrednie, indirect - dłużej chodzić głodnym), 20% to przypadek sytuacyjny, raz będzie działał na waszą niekorzyść, raz na korzyść. Oczywiście tę drugą możliwość należy ZA KAŻDYM RAZEM bez względu na koszty wykorzystywać! Fortuna fortis adiuvat. Podryw zależy od twojego dominującego typu psychologicznego (czy jesteś królem, wojownikiem, czarodziejem, czy kochankiem), należy to również uwzględnić. Czarowanie to nie tylko domena czarodzieja, ale każdego i nie tylko kobiet, bo od tego zależy, jak będziesz pozyskiwał klientów, a nawet zwykłych kumpli. To jest fundamentalna umiejętność życia, podobnie jak wiązanie sznurowadeł, jedzenie sztućcami, czy prezentowanie się. Ja jestem psychologicznym królem, więc nie rwę na instrument uliczny jak czarodziej, tylko buduję miesiącami, a nawet latami całą orkierstrę, stroję, słucham każdego elementu przed arią główną. Wygrywam na social proof. Oczywiście mało kto jest czystym typem, należy też korzystać z funkcji swojego typu zastępczego. Czyli nie ograniczam się tylko do maniery króla, ale i korzystam z innych, jak mam humor, warunki. @Król Jarosław I jak pamiętasz, miałem cavallino rampante, więc wiem. Dzisiaj nie mam. A wiesz czemu? Bo nie podchodzą do cb, tylko do auta. Auto - można ci odebrać, a twojego vibe'u nie można ci odebrać. I jeszcze jedna rzecz - wygląd i ubiór. Parę osób hejtowało mój niegdysiejszy filmik o ubiorze, że to pierdolenie o szopenie. Ubiór ma ogromne znaczenie, to między innymi dzięki niemu zadziała się się sytuacja powyżej, dzięki mojej żarówiastej żółtej koszuli i żółtemu.. paskowi do spodni. Oglądają się nawet ładne kelnerki tutaj, dlatego że to wyróżnia z tłumu. Bo przecież ja nie mam bicepsów, nie mam fryzury. Więc został tylko ubiór, vibe, albo wrażenie, które wywołałem poprzedniego dnia. A zatem wszystko, co napisałem tu - MA OGROMNE ZNACZENIE, c.b.d.o Dobrze wypracować swój styl i przede wszystkim musi być dopasowany do warunków fizycznych. Warto zapytać samych kobiet, one powiedzą, w czym ci do twarzy. Niedobory przykryć, atuty uwypuklić. Kolory mroczne, zniszczona odzież, tandetna, wszystko, co pokazuje, nędzną, biedną wibrację (zazwyczaj ulubione - na śmietnik, lub chociaż połowa na śmietnik). Tu, gdzie jestem - zły ubiór to zbrodnia, tak samo jak nalanie kawy do papierowego kubka. To po prostu jest niedopuszczalne! Swój ubiór trzeba kochać, czuć się w nim zajebiście. I to jest paradoks. Bo źle będzie, jak się nie ubierzesz tak, jak kochasz, będziesz czuł się nieswojo, nerwowo, ale jak pokochałeś to, w czym źle wyglądasz, to masz serious problem. Wibracja jest praprzyczyną, najpierw się projektuje program w głowie, a potem atrybuty się same pojawiają. I pamiętajcie, owoce, które szybko rosną, są zazwyczaj... niesmaczne.
  17. Nie byłem na terenach generalnej guberni 3 lata już prawie. Utwierdziłeś mnie tylko w przekonaniu, że nie ma się tam po co pokazywać w trosce o swoje zdrowie psychiczne. Dziękuję za te cenne informacje oczami kogoś nawykłego do normalności! Dzięki Tobie oszczędziłem parę stów na podróż i nie zepsułem i tak już zepsutego rynku.
  18. Wataha to nie to samo, co krąg socjalny. Nie chodzi się watahą po mieście, bo to nie są warunki do gry i podrywu. Na watasze masz móc polegać i powinna dopełniać twoje braki kiedy oczy ciekawskich nie patrzą, a ty jej. Krąg socjalny natomiast winien być mieszany, albo nawet z przewagą kobiet. Oczywiście na budowaniu kręgu socjalnego i inwestowaniu w niego kasy też się można przejechać, dlatego najlepiej robić to razem z biznesem i każde znajomości jeżeli nie delikatnie i z wyczuciem po trochu cashować, to niech chociaż robią ci konkretny PR. Jeżeli możesz tym ludziom dać zyskowne dla wszystkich zajęcie na swoim poletku to bardzo dobrze. Większość młodych ludzi, z wiadomych względów szuka kasy i opcji, bo są ... młodzi! Innymi słowy krąg socjalny powinien być jak domostwo/farma. Nie jest to do końca asset, ale nie powinno to też być całkowicie liability na które tylko łożysz. Większość z piszących tutaj wpada w pułapkę średniego dochodu (zazwyczaj nic nadzwyczajnego w sektorze przedsiębiorstw na świecie), który daje im złudne poczucie dostatku, przy jednoczesnym totalnym wyjałowieniu ich życia socjalnego, bo przecież twój szef ma w dupie, że ty chcesz w środku tygodnia spędzić czas z dziewczyną, która w weekend musi zap...alać na kelnerce. Dlatego ja nie gloryfikuję IT i wyszedłem z tego, choć robiłem tam 10 lat. Zresztą kobiety są podobnie krótkowzroczne jak mężczyźni, bo ludzie są ogólnie krótkowzroczni i mało kto myśli dalej niż rok, dwa do przodu. Ile mnie dumnych polek, albo ukrainek, czy innych zakompleksionych nacji zghostowało na komunikatorze, w każdym wieku (najzabawniejsze są te po ścianie, które dalej mają żądania jak 20 latka, albo jeszcze większe, żadnej korekty swoich zachowań), a wystarczyłoby tylko odstąpić od grzechu i westchnąć, a jeszcze w tym miesiącu byłyby ze mną w raju! Raju socjalnym oczywiście, gdzie jest ruch, jak w górskim potoku, a nie cuchnącym bagienku tinderka, czy stron dla quasi prostytutek, albo innych eskortów. Mnie nawet Italiańce pytali o nasze witaminki w rozmiarze XL i wieku 50+, bo sami byli dorobieni, starsi, jeździli motocyklami i się nie mogli socjalnie wypromować, więc nawet dla takiej by się opcje znalazły, to one wolą w Alicante, lub w apartamencie na Trachominie robić wieś na instagramie, albo zatłuc finansowo jakiegoś deltę w panice, niż wziąć się za swoje życie socjalne i przestać wszystkich traktować jak spermiarzy, którzy chcą ją tylko przeruchać. Mamy tu ubaw z takich selfiaczkowych karynek po Hiszpaniach, Kanarach, Grecjach, które się promują na swoje 'kariery' na UW, czy SGH, ale dupska im się nie chce ruszyć, trochę się pomęczyć, zdjąć koronę z głowy i zainwestować coś w więcej niż konto na instagramie, paznokcie i najnowszego smartfona. Robią za gwiazdy, które otwierają bramkę w hotelu by wydzielić autografy. Potem zdziwienie, że dochodzą do ściany i zostaje już tylko picie samotnej kawy na bulwarach Torrevieja, lub innego Ponentu, jak się bardziej poszczęści z dawaniem d. Zazwyczaj to panie szczęśliwe w związku się lepiej sprawdzają w kontaktach biznesowych, czy nawet socjalnych, bo obowiązuje zasada, że jak któraś nie była zyebana, to dawno została wzięta, a życia jeszcze zostało kilkadziesiąt lat i coś trzeba przecież w nim robić, żeby nie zardzewieć, czy się chociaż nie nudzić. Ale basta, teraz już odcinam powoli polskie social media, bo szkoda mojego czasu i prądu. Komu będzie konkretnie zależeć, to wykona pracę i mnie sobie znajdzie. Oraz wykona konkretny wysiłek, bo konkretne rezultaty są wynikiem sporego wysiłku i myślenia, a nie tylko pitolenia, jak to się nie da, czy nie opłaca.
  19. Pewnie rewolucja byłaby pierwszego poniedziałku, albo jeszcze sobotniej nocy. Tu każdy opala na wsi albo drewnem, albo peletem, a i w miastach udział Stufa legna, czy stufa pellet jest ogromna. Więc skończy się na pokazowym wydymaniu niebuntujących się polaczków. Zaś co do tej cyrkulacji jakości wzgl. kasy, to oczywiście, fortuna na pstrym koniu jeździ i kasy jutro potem może nie być, lecz chodziło mi o pewne duchowe prawo, że jakość niesie się po wibracji i się ją przyciąga takoż. Mnie się na przykład udaje 'zamawiać sobie' spotkania określonych osób na mieście myśląc o nich i wizualizując ich na następnej ulicy. Niepojęte, ale działa. Tak, kolega W jest facetem na poziomie, ogarniętym i przystojnym, w sprawach globalnych też jest doskonale zorientowany i jest praktyczny życiowo. Jego żona jest zresztą akurat ładna i wcale nie pyskata, taka myszka. Jak spotkaliśmy się kiedyś w warsztacie, to się szybko schowała z niechęci przed konfrontacją ze mną. To wam pokazuje, jak kobieta potrafi omamić i zniewolić.
  20. @Zbychu i to jest bardzo sensowna uwaga. Dlatego ja sobie taką watahę buduję od zera. I to międzynarodową. Zalążkiem jej (a raczej frakcją) jest mój klub tutaj na BS, grupa FB i wewnętrzne kręgi, chłopaków, których znam osobiście. Nic bowiem nie nakręca pań bardziej niż znaleźć się w większym skupisku mężczyzn przez duże M. I nie chodzi tu bynajmniej o kasę, z tym to mam wokół siebie doświadczenia i przykłady raczej negatywne, do jakiego upadku doprowadzili się mężczyźni, którzy mieli tylko kasę. Pieniądze bowiem uwypuklają to, kim najbardziej jesteś. Jeżeli byłeś kimś ciekawym, to z kasą będziesz kimś fascynującym, jeżeli byłeś kimś wspaniałomyślnym i wielkiego serca, z kasą będziesz mógł czynić jeszcze więcej dobra. Jeżeli jednak byłeś miernym chamem, to wzmocniony kaską, będziesz kim naprawdę żenującym. A jeżeli byłeś mentalnie spantoflonym beciakiem, to z kaską będziesz po prostu pośmiewiskiem. Mam tu takiego znajomego Polaka, który ma w Italii niemały biznes. Spotkałem go kiedyś pod sklepem ze swoją żoną. Brzydka baba z wykrzywioną frustracją mordą, nie wysiadła nawet z auta, by się ze mną przywitać. Koleś miał najnowocześniejszy telefon z giętym ekranem, za ponad 2 tys. ojro, brzuszek i wygląd 'poczciwca'. No i wpadł w chomąto, napierdala niewiadomo dla kogo i po co. Z jego dochodami, to ja miałbym tu co trzecią młodą laseczkę. A on zapierdala na babsko, któremu nigdy nie będzie dość. Wiem, jak to działa, bo mam znajomego Ukraińca, który ma tu warsztat samochodowy i jest w Italii od 15 lat, świetnie zna język, zna się na swojej robocie, i mimo że jest biznesowo trochę niewprawny to i tak zarabia krocie. Wszystko przeżera babsko, które wkomponowało się w najdroższą dzielnicę, a z niego uczyniło towarzyskiego niewolnika. Ma córkę i jej mamusię łoży wszystko, a niedziele, kiedy nie ma go w warsztacie ma zaklepane pod groźbą sądu rozwodowego (dodam, że żonka o mało nie spruła się na boku już raz) dla rodziny. Do tego prowadzi nie posiadanie męskiej watahy i coglioni. Do tego prowadzi nieasertywność i postawienie na insecure babę. Jak to mawia twój awatar @Zbychu "to jest, kurwa, jakiś dramat" Dlatego ja nie jestem już taki przekonany, że należy szukać takich biznesowych wzorców w rodzinie partnerki, że tatuś miał wielkie gospodarstwo i wszyscy tam jebali od rana do nocy i mieli stado niewolników, bo potem sam możesz takim zostać. Mam tu ostatnio rewizję poglądów, bo im więcej spotykam tu dziewczyn biednych, tym lepsze mam o nich zdanie. Mają coś do powiedzenia, w przeciwieństwie do tych 'chaziajek', szczególnie ze słowiańskimi korzonkami. Co kraj to obyczaj. Trzeba wziąć sobie dziewczynę niezjebaną umysłowo, albo wprost postawić na zapładnianie ładnych na ilość i mieć wkalkulowane, że ona pójdzie. Niestety ładne dzieci mają łatwiej w życiu, więc nawet jak nie dane będziesz miał szansy ich wychować, to jakoś sobie poradzą. Zdrowie psychiczne i nie zrobienie z siebie takiej szmaty powinno być tu absolutnym priorytetem. A pan K. Schwab ze swoim 'nic nie będziesz miał, ale będziesz szczęśliwy' i tak zadba o te folwarki upodlenia, by 'NIGDY WIĘCEJ SIĘ NIE POWTÓRZYŁO'!
  21. Bo to jeszcze nie ten moment. Gdyby się teraz udało, to byłoby źle. To jak przedwczesne oderwanie samolotu od ziemi, przy za małej prędkości. Stąd się biorą śmiertelne wypadki. Wracając do meritum, to jest w istocie jak parametry techniczne lotu, lub silnika. By odpalił musi być spełniony szereg warunków, podane paliwo (zasoby), zapłon (gra, attraction), szczelność i fazy silnika (wygląd i styl), kręcenie rozrusznika (życie towarzyskie, wyjścia, układy socjalne). Jeżeli rozrusznik nędzny lub aku słabe (niska energia), to możesz próbować pchać z górki, ale to są jednorazowe strzały, a potem laweta, jak w biznesie np. Jeżeli z czymś leżysz, to silnik nie odpali, lub odpali na krótko i rozładujesz tylko aku katując rozrusznik i smrodząc po okolicy. Większość z was właśnie ma zatankowane dosyć, bo do odpalenia to wiele nie trzeba, tylko aku i kable to macie śmietnik więc rzęzicie bez sensu, grzebiąc przy pompie wtryskowej i rozregulowując to, co było ok (to tak, jakbym ja wykonywał pracę zawodową, której nienawidzę tylko dlatego, że dobrze płatna, by zdobyć jakąś kobietę, czy utrzymać) i nawet ta komprecha słaba (szczęka, wzrost) nie jest aż takim problemem, choć to najkosztowniejsze do naprawy, bo auto ze słabą komprechą też odpali, tylko wolniej pojedzie, albo będzie brało olej. Tak samo jak nędzny związek, Subaru to nie będzie, ale pod Lidla was zawiezie po bułki Najwyżej eksploatacja będzie droższa, a serwis częstszy. Faza pierwsza to jest posiadanie zaplecza towarzyskiego, a to oznacza znajomość nie 10 funfli od gier komputerowych, czy jakiś przypadków z roboty, którzy by ci najchętniej nóż w plecy wbili, tylko tak ze 150 osób minimum, wśród których są nie tylko kobiety z twojego targetu w liczbie przynajmniej kilkunastu, ale i klienci i osoby starsze, które dają ci social proof. Jeżeli zdobycie takiej licznej grupy jest niemożliwe, to należy zmienić miejsce, lub kraj, gdzie twój target się znajduje i tu nie ma zmiłuj, choćby to było tysiące km od domu. Większość z was tego nie ma, żyjecie jako samotni napierdalacze, a to nawet w IT przestaje mieć u kobiet branie, bo ostatecznie ile masz na koncie to tego nie widać, a z pewnością nie widać tego w pierwszej fazie, która ma największe znaczenie. Ma to i tak co drugi z was, więc to już nie jest genuine desire jakie się ma do kogoś wyjątkowego. Możesz ostatecznie podjechać AMG, tylko wtedy przyciągniesz te, które lecą na to AMG, a nie na cb. To wykuwanie sobie kajdan beta-providera, a nie skywalkera. Kiedy ja brałem swoją drugą żonę do LTRa (15 lat młodszą) to w tym samym czasie koło mnie było 5 innych kobiet, które były jej realną konkurencją i one siedziały na mojej chacie simultateously! To się nazywa właśnie social proof. Więc ona się musiała starać. Jak kobieta się nie musi starać, to już was dla niej nie ma. Niestety ludzie nie potrafią jakoś docenić tego, na co nie stoi kolejka chętnych, przypomnij sobie jak sprzedawałeś, lub kupowałeś samochód i się targowałeś o cenę, a był tylko jeden klient.
  22. Nic wielkiego, chwilowa niedyspozycja. Bo ja mam po prostu taki mindset, że prędzej poderwałbym z protezą nogi, jak Anakin, niż pierdolił, że się nie da. Kocham ten smak bycia jedynym, któremu się udało. I dlatego mi się udaje.
  23. Tu jest taka ciemność poznawcza, że nie wiadomo od czego zacząć. Życie realne jest skomplikowane, szczególnie jego trudniejsze poziomy, rwanie, mamona. Im dalej tym wyzwania większe, lecz wszystko, co było powiedziane z sensem do tej pory ma znaczenie!!! Więcej, w tym wszystkim są poziomy wtajemniczenia i zaawansowania. Nie można poprzestając na grze w stylu 'Cze mała, choć na kawę.', albo co gorsza 'chcesz się ruchensztajnować?' spodziewać się jakichkolwiek rezultatów, chyba raczej mimo tych odzywek, a nie dzięki nim... Przecież nawet na siłowni nie zrobisz masy, czy rzeźby w miesiąc, to co dopiero w dziedzinie, gdzie literalnie WSZYSTKO ma znaczenie? Blackpillowcy pitolą, że nic się nie uda, jak ni ma szczęki, porobili skale, poziomy wejścia, taki hamerykański youtuber WheatWaffle w tym przoduje. Gada z sensem, lecz on ma 25 lat około i o życiu wie niewiele. To jest tylko mały wycinek rzeczywistości. Oczywiście wygląd ma znaczenie i głupotą byłoby o niego nie zadbać, jeżeli cokolwiek można jeszcze poprawić, lecz przede wszystkim liczy się całokształt tego, kim jesteś, jak się wypowiadasz, jaki masz urok osobisty, styl, nawet te zasoby nie są takie już dzisiaj ważne, bo co trzeci je ma w dobrym kraju, lecz to nie jest aż tak potrzebne. Bylebyś tylko dziadowsko nie wyglądał. Do tego nie trzeba gór kasy, a tylko cię ta kasa nabawi kompleksów i strachu, co będzie, jak stopnieje. Będziesz chciał ją demonstrować i się tylko ośmieszysz. Lecz fundamentalne, od czego należałoby tu zacząć, to stan psychiczny autora. Jeżeli on pisze w temacie pogardliwie o kobietach, które rwie, to jak z taką energią to może się udać? Nienawidzi tego, co chce zdobyć. Tak samo jest z mamoną. Money haters will never have money. Tak samo parcie na wyro, to jest mega słabe, szczególnie jak się robi polowanie na lepszą zwierzynę, to wymaga miesięcy podchodów i nie popełniania szkolnych błędów. Miałem wczoraj trochę sukcesów towarzyskich w mieście, w którym sobie poluję, bo jest wiosna i wszyscy się towarzysko i energetycznie zaktywizowali. Więc oczywiście wielką głupotą byłoby nie kuć żelaza póki gorące. Część z Was wie, że poluję na bardzo trudnym poziomie, w trudnym kraju, w jego najtrudniejszym regionie i do bardzo trudnego targetu (max 25 lat). Więc nie stać mnie na błędy. Poznałem dwa tygodnie temu dwie dziewczyny, nazwijmy je umownie AR i NO. Oczywiście nie poznałem ich przez żadny siermiężny on-line dating, gdzie mnie w ogóle nie ma, ani pijany na imprezie, tylko w klasycznym day game. Opiszę Wam, jak ja taki day game prowadzę, żebyście mogli w jakiejś mierze powielić go w swoich warunkach. Skoro ja się nauczyłem (wcześniej zawsze to ja byłem wybierany, na social proof), to i Wy możecie. Wybieram sprzyjające miejsce, gdzie ludzie są wyluzowani, porę dnia odpowiednią, dzień tygodnia, najczęściej piątek wieczorem, lub późnym popołudniem, deptak nadmorski, gdzie są place, kluby, parki, wszystko na małej przestrzeni, bo mi dokucza noga i nie mogę dużo chodzić, zresztą szybkie chodzenie jest złym nawykiem z męskiej młodości, który obniża energię i wprawia w stan psychicznego zapierdolu. Ew. posiłkuję się motocyklem, by się przestawić w inne miejsce, lub sąsiednią nadmorską miejscowość, jeżeli chcę podziałać ostrzej. Robię 3-5 podejść sytuacyjnych, wykorzystując do tego zawyczaj dziewczyny przybyłe z Niemiec (słyszę po języku). Z tego zazwyczaj nic nie ma, bo one mają Ordnung i Plan, ale można sobie uciąć pogawędkę, co daje punkty do ogólnej energii, jak każdy sukces. Dodam, że to kurort, więc sporo ludzi chodzi po lungomare w tę i z powrotem, więc czasem możesz dostać drugą szansę, jak się spóźnisz z reakcją. Podejście sytuacyjne oznacza soft approach, czyli odnoszę się do tego, co się wydarza ad hoc. Lub zagaduję z zapytaniem o jakąś pierdołę. To ma znaczenie, bo akurat AR i NO niosły pizzę i mówiły między sobą po angielsku, więc mówię też po angielsku: "Is anything better in this world than two beauties carrying pizza?" No i haha, hihi. Można wtedy z języka przejść na skąd jesteście, a jak są lokalne, to czy są z tego miasta, bo tu dużo przyjezdnych. AR jest Włoszką z pobliskiej miejscowości, a NO Monegaską mieszkającą na stałe w Sanremo, ale z korzeniami koreańsko-afrykańskimi, czyli ogólnie egzotyka, choć biała. Porozmawialiśmy chwilę na tym murku, gdzie mnie tą pizzą poczęstowały i tak się temat ZAKOŃCZYŁ. Nie było klimatu do wzięcia numeru tel. lecz wystarczyło, że mieszkają w okolicy. Więc go nie brałem!!! I to jest pierwsza wskazówka. Bądź płynny, smooth nie nap..alaj jak cham, bo nic ci to nie da, jak zaburzysz komfort. Attraction & comfort, a potem dopiero gdzieś tam daleko w tle seduction... Jak zaruchensztajnowałeś, to twoje perspektywy nie się zaczęły, tylko właśnie skończyły, bo przestałeś być wyzwaniem, czymś tajemniczym, emocje diabli wzięli. Dziewczyna teraz musi się martwić, czy się z tobą gdzieś da pokazać i czy jej krąg socjalny cię zaakceptuje, błąd! Jedna dziewczyna przyciąga drugą, więc pozwoliłem im odpłynąć i faktycznie NO spotkałem po kilku dniach z inną koleżanką, GA. Lecz tego dnia, byłem nierozgrzany, nie poszło i spaliłem ten moment, rozmowa była niekomfortowa, szybko się urwała i one poszły. Myślę trudno, Monegasko-Koreanka odpłynęła w siną dal, będą następne. Wczoraj miałem wyjątkowo dobry humor, więc wyciągnąłem sobie elegancki ciuch i puściłem się w miasto. Zwykle przyjeżdżam motorem, więc jestem w kurtce motocyklowej, katanie i cywilnym dole, lecz teraz przyjechałem sobie koreańskim nomen omen rakieTico, a że przy sobocie jest kłopot z miejscem parkingowym we wakacje, więc zaparkowałem daleko przy parku (około 1 km) w pozycji na smarta na ostatnim miejscu i idę przez miasto widzę AR przy automacie, próbuje coś kupić z jakąś koleżanką, ale nie z NO tylko inną jakąś. A że tym razem byłem już rozgrzany, bo zagadałem jakieś Szwajcarki na murku wcześniej, które coś tam szwargotały w dziwnym narzeczu (bosz, co za beton, dzięki Ci, że jestem w Italii!), to przywitałem się i myślę, AR nie wie, że spaliłem z NO świeżą wszak znajomość. AR się rozpromieniła, więc pytam jakie ma plany na wieczór, gdzie idą, a ona... spławiła szybko koleżankę i mówi, że umówiła się z innymi na muzykę na żywo tu dwie ulice dalej i jak chcę to może mnie zabrać. Oczywiście przystałem na propozycję i zaprowadziła mnie w zaułek, gdzie bawiły takie młode gwiazdy, typu Deva Cassel, przedstawiła mnie jeszcze dwóm i siadamy przy stoliku, a tam NO z GA. Ale już energia była wysoka, śmichy chichy, żarciki i ten jeden fakt, że AR wtedy nie było wyprostował ten błąd mój, niedyspozycję i bawiliśmy się świetnie cały wieczór. A tam same młode dziewczyny od 7my w górę. Sprawa była na otwartej ulicy, grała jakaś włoska młodzież na gitarach, ale bez wprowadzenia niewiele bym tam zwojował, a tak AR zrobiłą mi pijar, że 'on mówi we wszystkich językach, resztę zrobił dobry ciuch, humor i przede wszystkim wysoka energia, a nie poczucie niedostatku. Wtedy bardzo szybko zobaczysz na sobie przymilne spojrzenia i same dziewczyny zaczną cię kokietować, kiedy pierwsza bariera nieufności zostanie przełamana. Na koniec wieczoru przykleiła się do mnie zajebista dziewczyna od 'wysokich wibracji, illuminatów i muzyki 432 Hz' i zaprowadziła mnie na... kebaba Miała tatuaż 'as above so below' i tłumaczyła mi całą drogę dlaczego wszechświat jest fraktalem. Ta historia mam nadzieję pokazuje wam, że takie podchody, polowania to są często bardzo skomplikowane układy socjalne, gdzie łatwo jest spalić, zaprzepaścić sobie następne spotkania i znajomości. Oczywiście będzie też masa takich wieczorów, gdzie nic szczególnego się nie wydarzy, z tym też musicie się liczyć i się nie zrażać. Każdy taki trening to dużo chaszczy, albo płotek w sieci, zanim się natrafi na trop jakiejś łani, czy wypatrzy piękną płaszczkę AR ma faceta dowiedziałem się pod koniec wieczoru, lecz to nie ma znaczenia, bo taka jedna dziewczyna prowadzi do następnych, które już nie mają. Zresztą podobnie jest w biznesie, na pierwszym kliencie się traci, by zarobić na następnych. Dlatego potrzeba tu finezji i tego chyba wam brakuje. Łupiąc schemat, tinder, kawa i obopólne rozczarowanie zostaną wam tylko takie nieprzyjemne sytuacje. A gdzie smak życia? Dlatego nie tylko on line dating is over, ale i dating is over generally! Ja w ogóle w coś takiego nie wchodzę, bo dopiero, gdy mam szerokie pole do działania, koleżanki, kolegów, którzy mnie tu wspuszczą tylną bramką do klubu, dadzą social proof, poznają z kimś, kiedy mam zabezpieczone zasoby, chaty, dochody, klientów, całe tło, didaskalia tego teatru dopiero wtedy mogę zrobić prawdziwą THE GAME. Czego i wam życzę, bo tu jest jeszcze mnóstwo do zrobienia. Co więcej, mając dobrą grę, można nawet wprowadzić ziomków, którzy nie mają jakiegoś szczególnego wyglądu, ale muszą rozumieć jej zasady, a nie być zadrą w otoczeniu i palić okazje. Jak to rzecze Chińczyk: "Szkoda trudu, szkoda ziarna, nie wyrosną tulipany, kiedy ziemia nie jest czarna Każda praca będzie marna, kiedy grunt jest niezorany, szkoda trudu, szkoda ziarna - nie wyrosną tulipany!"
  24. Nie chcesz mieć kolegi o nazwisku Bellucci, Orsini, Martini, Lupinetti lub Canizzarro?
  25. Dokładnie tak właśnie jest - za szczęściem każdej wyzwolonej i spełnionej kobiety stoi nieszczęście, porzucenie, dramat i długi jakiegoś cucka. Więcej - za każdym niezasłużonym (wysiłkiem, cierpieniem, poświęceniem) prosperity w młodym wieku stoi nieuwaga i rozkład, rozpad i nieszczęście na starość. Manifestacją tego jest też zasada termodynamiki wzrastającej entropii. Za każdym dziełem (uporządkowaniem układu) stoją odpadki, strużyny, odłamki, entropia. By gdzieś entropia (bałagan) trochę się zmniejszyła, gdzie indziej musi się zwiększyć, przynajmniej o tyle samo, a najczęściej i o więcej. W Afryce, w lasku nieopodal, w kanalizacji, w przytułku, w portfelu i na biznesie/przychodach mężczyzny, zdrowiu psychicznym innych. Za każdą karuzelą kutang stoi na starość kobiety rozpacz z braku wyboru za młodu pewnej i dobrej przystani. Po każdym wystawnym życiu i teatrze ego przychodzi za to materialny rachunek. Takie jest prawo życia, akcji i reakcji. Akcja jest na instagramie, reakcja w szpitalu, sądzie, kościele i ... cmentarzu. Dlatego warto się czasem udać w te miejsca, by nauczyć się odwracać ten proces.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.