Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

woman_in_red

Użytkownik
  • Content Count

    85
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

34 Świetna

About woman_in_red

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Kobieta

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Od dawna nie randkowałam bo mam stałego partnera od kilku lat, jednak był taki okres czasu, kiedy często poznawałam nowych facetów. I przeważnie to oni sami narzucali taki styl, że to oni inicjowali randki, pierwszy pocałunek itd., o ile oczywiście byli zainteresowani, ja też sama wykazywałam czasem sama inicjatywę, jednak zawsze wychodziło tak, że to mężczyzna bardziej zabiegał. Myślę, że to w pewnym sensie nie jest złe, bo mężczyźni mają jakiś tam "instynkt zdobywcy", nawet wśród zwierząt jest tak, że to samiec podchodzi do samicy, a nie odwrotnie jeśli mówimy o ssakach, więc mimo, że my jesteśmy ludźmi, coś z takich pierwotnych instynktów nam myślę pozostało, dlatego kobiety są bardziej delikatne, opiekuńcze z reguły, a to samiec jest tym silnym, walecznym, który zabiega. Ok jest równouprawnienie, ale czy zamiana ról pod tym względem jest podniecająca? Chyba niekoniecznie i tu nie chodzi nawet o jakąś dumę, kto jest lepszy, kto wygra gierki, ale po prostu bardziej mnie osobiście kręci, kiedy jestem zdobywana, niż miałabym o faceta, którego dopiero co poznałam zabiegać. W stalym związku jest trochę inaczej, wtedy raczej chodzi o pewną rownowage uczuć, chodzi mi o początek znajomości. Co nie oznacza jednocześnie, że kobieta nie może się odezwać pierwsza, a wręcz powinna od czasu do czasu.
  2. Co do pytania mogło być różnie, mógł powiedzieć tak pod wpływem emocji, a mógł też wyznać swoje prawdziwe, tłumione uczucia, których nie odważyłby się powiedzieć "na trzeźwo", bez euforii. Fakt, że nie było to planowane z rozwagą, nie świadczy wcale o tym, że to nie prawda. Może też tak być, że sam nie wie co do końca czuje, nie wszystko jest takie czarno- białe, w uczuciach tym bardziej. Dla mnie sprawa jest prosta, musisz odpowiedzieć sobie po pierwsze na pytanie podstawowe- czy Ty chcesz czegoś więcej poza seksem, jakichś jego uczuć. Jeśli nie, to powiedz mu uczciwie żeby więcej tak do Ciebie nie mówił, bo Ty nic nie czujesz do niego i chcesz trzymać się tylko układu bez uczuć. Poza tym nie dawaj mu nadziei w postaci jakiegos przytulania po seksie, czy trzymania za rękę itd., jeśli powie do Ciebie "kochanie" przypomnij miło, ale stanowczo żeby tak do Ciebie nie mówił, bo nie jesteście żadną parą. Po prostu zero jakichś czułości, traktuj go jak kolegę do seksu i tego się trzymajcie. Po seksie bądź miła, ale nie okazuj mu za dużo ciepła, bo to tylko seks, po którym każde z was ma prawo ubrać sie i wyjść do domu. Być może źle zinterpretował właśnie jakieś sygnały niewerbalne jak przytulanie się itd., dlatego w układzie nie powinno się okazywać za bardzo czułości po seksie, to jest zarezerwowane dla partnerów. Tak samo nie poruszajcie jakichś poruszających tematów, nie zwierzaj się mu, bo i po co. Seks układ, to żadna przyjaźń czy związek.
  3. A wg mnie ani przesadna oszczędność nie jest dobra, ani rozrzutność też nie. Przez przesadną oszczędnosć rozumiem wydawanie prawie wyłącznie na niezbędne rzeczy jak pożywienie, rachunki, czy leki. Można tak żyć, tylko pytanie jak długo się tak wytrzyma? Założmy, że ktoś zacznie nagle żyć bardzo oszczędnie, przestanie np. wydawać na swój wygląd, na rozrywki, wszelkie wyjazdy itd. na początku być może będzie z siebie dumny, aż przyjdzie moment zgnuśnienia, niezadowolenia z życia, a co za tym idzie też mniejsza motywacja do pracy. Sama widzę po sobie, że kiedy nie zadbam o relaks, to się na mnie odbije wcześniej, czy później i na mojej pracy w końcu też, bo próbowałam robić podobnie i przesadnie wręcz oszczędzać. Inna sprawa, że wiele rzeczy jest nam niepotrzebnych i niektórzy ludzie notorycznie marnują pieniądze na jakąś setną rzecz choćby z garderoby, która jest im zbędna, albo jedzenie, które psuje się w lodówce, lub jest zbyt drogie. Po prostu najlepiej zyć tak żeby móc oszczędzać pewną kwotę każdego miesiąca, byc może ją umiejętnie w coś inwestować, ale przy tym nie odmawiać sobie przesadnie wszystkiego.
  4. Jeśli chodzi o syna, to chciałabym żeby przede wszystkim był zaradny w życiu, co w szerszym pojęciu nie oznacza tylko zaradności zawodowej, ale żeby potrafił sobie zwyczajnie w życiu poradzić, znaleźć miłość, przyjaciół, fajną pracę. A przy tym żeby był lojalny, można było mu zaufać, potrafił trzymać się pewnych swoich życiowych zasad, np. nie zdradzał swoich przyjaciół itd. Fajnie by też było żeby miał jakieś pasje, nie żył pracą z dnia na dzień. Ogólnie żeby nie był człowiekiem zagubionym życiowo, ale silnym, szczęśliwym i spełnionym, który będzie w kolei potrafił w przyszłości bronić swojej rodziny.
  5. Sama pracuję na etacie i nie znam się może na prowadzeniu firmy, jednak wiem ile rozkręcenie takiej i pozyskanie klientów zajęło mojemu narzeczonemu i ile czasu nie mial praktycznie zyskòw, mimo że firmę na na spółkę z bratem, więc ciężko mi to wszystko uwierzyć, że tak nagle telefony się urywały...
  6. Moglabym Ci napisać żebyś po prostu zaakceptowała siebie, pokochała siebie, nie czekała na związek, bo ten jedyny się i tak zaraz znajdzie itd. Ale prawda jest taka, że możesz też coś z tym wszystkim próbować zrobić, tzn. trochę pomóc szczęściu. Niektórzy ludzie, którym z wyglądu niczego nie brakuje, mówią tym brzydkim żeby "po prostu zaakceptowali siebie", że "wygląd to nie wszystko" i tym podobne frazesy, które mało wnoszą. Niby jest w tym jakby nie patrzeć jakas prawda, ale w żaden sposób nie pomoże to takiej osobie jak Ty, a jedynie pogłębi frustracje, bo poczujesz się niezrozumiana, Twój problem zbagatelizowany, choć a Ciebie jest ważny i bez szans na konstruktywne rozwiązanie. Ja Ci radzę tak-możesz po pierwsze próbować pewne mankamenty fizyczne poprawić np. tego zeza. Jeśli już próbowałaś i nie wyszło, może byłaś u złego lekarza? Tak czasem bywa. Słuchaj, ja mam problem z kolanem od lat- chrondomalacja rzepki. Chodziłam do jego ortopedy, który zalecał artroskopię, bardzo niewskazaną w moim przypadku, jego metody leczenia nie przynosiły efektów. Poszłam do innego, wzmocnił mi rzepkę kolanową kwasem hialuronowym wstrzykując go i kazał brać różne leki, chodzic na rehabilitację- od roku nie mam większych problemów np. z bólem stawu. Tak samo np. z zezem, jeden lekarz pomoże, inny nie, musisz próbować. Tak samo z innymi mankamentami, nie mówię żebyś robiła wielkie usta, czy cokolwiek takiego, ale jeśli masz np. duży nos, może pomyśl nad jego zmniejszeniem, na krzywe zęby załóż aparat itd. Zafarbuj włosy na ładniejszy kolor, zacznij się delikatnie malować, zapuść włosy, ubieraj sie w sukienki. Walcz o lepszy wygląd i już skoro Ci na tym zależy, nie słuchaj tych co piszą, że powinnas zaakceptować siebie i nie walczyć żeby było choć trochę lepiej. Jeśli faktycznie jesteś niezbyt ładną osobą, pewnie miss Polonii z siebie nie zrobić, popatrzmy na problem realnie, ale możesz wiele polepszyć i np. z osoby nieładnej, możesz stać się przynajmniej przeciętną, a przeciętna osoba jest w stanie znaleźć miłość. Nie wiem skąd tyle hejtu na poprawianie wyglądu, owszem jeśli ładna dziewczyna robi sobie murzynskie usta, tleni włosy i ma styl Dody, to rozumiem krytykę, ale dlaczego nie próbować czegoś zmienić u osoby, ktora może faktycznie ma jakiś obiektywny problem z wyglądem. Uważam tylko, że powinnaś zacząć od spraw najbardziej istotnych jak np. ten zez, bo to sprawa nawet nie tylko urody, ale i zdrowia. Co do samego wieku, to nie jest to aż taki problem jak Ci się wydaje, bo czasy się zmieniły i ludzie wiążą się ze sobą w różnym, nawet dojrzałym wieku np. po rozwodzie itd.
  7. Nie zdziwię się, że jeśli ona pewnego dnia odejdzie, Ty zaczniesz za nią rozpaczać, choćbyś nie wiem jak jak twardego faceta się nie uważał, bo już słyszałam podobne historie. Sam fakt, że nad tym rozmyślasz i zakładasz temat o czymś już świadczy i nie sądzę żeby tu chodziło o tylko wyrzuty sumienia z racji seksu, bo wtedy jest wszystko proste, spotykasz się albo rezygnujesz i szukasz do łóżka innej.
  8. Po prostu kręci Cię tym bardziej mężatka, bo "zakazany owoc smakuje najlepiej". I możesz zaprzeczać, ale tak już jest. Oczywiście fajny seks, to jedna kwestia, a inna to czy tak bardzo by Cię to rajcowało gdyby była wolna. Możliwe, że nawet się w niej zauraczasz (nnieśmiawomie) skoro zakładasz o tym temat...Bo inaczej za bardzo byś o tym nie myślał, tylko zaspokajał swoje potrzeby, a nie się zastanawiał... Ja tego nie oceniam negatywnie albo pozytywnie, ale tak to moim zdaniem wygląda.
  9. Zaburzone kobiety. Tak samo w odwrotną stronę. Ogólnie zaburzeni ludzie lgną do tych, którzy ich nie szanują. A lgną dlatego, że nie mogą uwierzyć, że jeśli ktoś ich polubi czy pokocha, to jest normalne, uważają, że na to nie zasługują, że jeśli ktoś źle ich traktuje, to i właściwie ocenia. A nie pozwolenie sobą pomiatać, czy posiadanie własnego zdania, wcale nie oznacza bycie chamską, czy pyskatą itd. Ja jestem trochę niepokorna, ale nawet znam pewną Azjatkę ze studiów, bardzo miłą zresztą, ale nie pozwalającą sobą pomiatać i też potrafiła odejść od swojego faceta (Polaka zresztą), który źle ją traktował w pewnym momencie. Bycie miłą, czułą, uśmiechniętą , kobiecą, to jedno, a nie dać sobie wejść na głowe to drugie, często to jest ze soba mylone
  10. Sugerujesz, że tak mówi, a myśli inaczej, czyli może się mnie boi? A tak serio, to mój facet nie jest właśnie typem pantoflarza żeby mówił, że coś mu się podoba, jeśli tak nie jest, szczególnie niepytany. Poza tym, czy kobieta, której czasem coś nie pasuje, ma inne zdanie od faceta, a nawet śmie się czasem z nim posprzeczać jest "rozwydrzona i pyskata"? Serio? To o czym piszesz, kłóci się z prawdą, bo sama znam takie dziewczyny, które by w ogień skoczyły za swoimi facetami, poświęcały się dla nich nie otrzymując nic w zamian i zostały porzucone. Także sorry, ale Ci nie wierzę i tyle.
  11. Taka już jestem rogata dusza i się nie zmienię, co poradzisz Gdybym chciała się tuta przypodobać mogłabym pisać tak jak Ty o swojej dziewczynie jaka jestem zawsze dobra i uległa, ale... mam własne zdanie i nie każdemu musi się to podobać. Mojemu facetowi akurat mój charakter pasuje, nawet sam mi to nieraz mówił, że podoba mu się, że jestem charakterna, a Tobie może się podobać inny typ, także wiesz...
  12. Pytanie tylko czy w ich związku jest pożądanie, czy to relacja na zasadzie "synek i mamusia". Tzn. powiem tak, sama bywam uparta i złoszczę się nieraz na swojego faceta, że nie chce zrobić po mojemu, ale z drugiej strony jakby się mnie słuchał na każdym kroku przestałby być dla mnie męski. Także to dobrze, że czasem kiedy nie mam racji potrafi jednak postawić na swoim, mimo moich nerwów, które zaraz przejdą Czasem się posprzeczamy bo obydwoje jesteśmy uparci, ale lepsze to niż gdyby mi ciągle przytakiwał. Zresztą też pytanie czy faceci by chcieli kobiety, która by im ciągle przytakiwała i się ich słuchała we wszystkim, bo podejrzewam, że wbrew pozorom nie. Bardziej szanujemy jednak z reguły ludzi, którzy nie są służalczy.
  13. To prawda, że w niektórych związkach faceci trzymani są pod pantoflem kobiety i to owszem, z jednej strony wina charakteru tych kobiet, no ale z drugiej przecież też tego faceta, który w końcu sobie na to pozwala, prawda? Co do upadku męskości to szerszy temat, niestety takie czasy, że czasem ciężko zachować swoje role i łatwo się w tym wszystkim pogubić, więc można by było o tym pisać godzinami. Ja jestem kobietą dość ambitną, więc np. niezależność finansowa jest dla mnie bardzo ważna, natomiast staram się to nadrabiać tym, że ubieram się kobieco, w sukienki, spódnice, noszę długie włosy itd. , pozwalam mojemu facetowi decydować w drobnych, codziennych kwestiach, żeby to on poczuł, że w związku nosi spodnie itd, mimo, że więcej zarabia ode mnie, jednak uważam, że to ważne. A nauczyła mnie tego pewna znajoma moich rodziców, która jest adwokatem, męża też ma prawnika. W każdym razie zarabia lepiej od niego. Ale z wyglądu i zachowania bardzo kobiec, subtelna, atrakcyjna zresztą też i zauważyłam, że to on ją jednak adoruje w związku, ona prosi go o wymianę choćby żarówki, choć umiałaby to sama zrobić, ale chodzi o to, że nie wyręcza go we wszystkim i widać po nich, że są szczęśliwi. Jednym słowem moim zdaniem jeśli kobieta ma energię typowo kobiecą, a facet męską, to ( zakładając oczywiście, że są dla siebie atrakcyjni) pożądanie będzie, a jeśli jest odwrotnie, albo kobieta wchodzi w rolę matki, to może jakoś tam ten związek przetrwa, ale szczerze wątpię żeby była wielka namietność. Znam tez z kolei inną parę, gdzie ona pani prezes w dodatku starsza o kilka lat, on też nie zarabia źle, ale ma gorszą pozycję od niej. Ona mu matkowała przez lata, przychodziła do domu po pracy, gotowała, prała, on grał w tym czasie na komputerze. Po latach narzeka, że on nie ma już na nią ochoty, w sumie to się wcale nie dziwię, skoro jest jego drugą mamą, ale nie skomentowałam tego, bo i tak by nie zrozumiała...Fajnie, że jest atrakcyjna i robi coś w domu, ale przesadą jest wyręczanie go we wszystkim po równie ciężkiej pracy.
  14. Zbliżone do cech tego partnera, co mam teraz. Zawsze wolałam starszych od siebie facetów w granicach 10 do 20 lat, on jest starszy o kilkanaście, więc dla mnie ( przynajmniej na razie) jest to na plus. Choć bywali w czasie mojego życia faceci w zbliżonym wieku do mojego, albo 3, 4 lata starsi, w których też się potrafiłam zauroczyć, także z tym różnie bywa. Po drugie musi być inteligentny- nie bardzo mnie kręcą takie typowe mięśniaki z siłowni (choć do samego chodzenia na siłownie nic nie mam, wręcz przeciwnie dbanie o formę jest dobre), mnie nie kręcili, nie wiem co dziewczyny w nich widzą. Kiedyś mnie taki podrywał, był przystojny, ale mega płytki, cała rozmowa skupiała się na nim i jego rzeźbie jaką ostatnio zrobił, masakra...Mój jest oczytany, interesuje się historią jest o czym z nim porozmawiać. Wiadomo, że musi mi się podobać wizualnie, choć nie oznacza, że ma być typowym przystojniakiem, po prostu czasem facet podoba mi się z twarzy, a czasem nie. Nie lubię np. bardzo chudych i wysokich facetów, jak i otyłych. Nie lubię takiego stylu elegancika typu rureczki, włosy na żel, twarz zawsze idealnie ogolona, za to podoba mi się większy zarost/ broda u facetów, ale taka przy twarzy, nie za długa oczywiście. Generalnie ma być zadbany, ale ma być męski i tyle. Powinien być ambitny, dojść do czegoś tam w życiu, np. mój pełni od lat funkcje kierowniczą i to w branży, która go pasjonuje. Nie chodzi tu tylko o pieniądze, bo ja sama też zarabiam, jestem ambitna, rozwijam się zawodowo, ale tego samego tym samym oczekuje od partnera. Źle bym się czuła gdybym miała go niańczyć i utrzymywać, sam fakt, że facet doszedł do czegoś więcej niż ja z racji wieku, może mi coś doradzić, podpowiedzieć, jest dla mnie niesamowicie atrakcyjne, bo dodaje mu męskości. Następna, bardzo ważna cecha, powinien ( a nawet musi bo z innym bym się nie spotykała), to, że musi mnie traktować z szacunkiem. Wydaje się to oczywiste, ale w wielu związkach wcale takie nie jest. NIe może się do mnie chamko odnosić, poza tym potrafić być czułym, lubić się przytulać, choćby po seksie, ale jednocześnie nie być pantoflarzem, mieć swoje zdanie- kolejna cecha, którą mój facet spełnia bardzo dobrze, choć czasami bywał chłodny, ale on ma różne fazy powiedzmy. Kolejna cecha, której niestety brakuje mojemu facetowi, no ale nie można mieć wszystkiego, to żeby lubił podróżować, chodzić po górach, aktywnie spędzać czas. No i musi uwielbiać seks, musi mnie pożądać, wiadomo, że facet to nie maszynka, ale ogień w związku mu być. Boje się takiej rutyny jak u wielu par, że seks jest rzadkością, że z przymusu, u nas na szczęście po latach nadal jest duża namiętność i oby tak pozostało bo oboje się staramy ją podtrzymywać choćby przez urozmaicenia, wiadomości erotyczne itd. Fajnie, gdyby też w miarę dbał o porządek, nie miał podejścia, że baba to do garów i do kuchni tylko, wspierał mnie w moich ambicjach. I to kolejna cecha, którą mój facet spełnia. Ok, może mieć jakieś tam wady, typu właśnie, że nie trzyma idealnego porządku, czy też np. jest roztargniony itd. One utrudniają życie, ale ideałów nie ma. Ale generalnie wybierałam zwykle facetów o zbliżonych cechach do tych właśnie. Szczególnie ważna jest dla mnie inteligencja, wygląd, który mi pasuje u faceta, namietność i ambicja, odpowiedzialność. Ale to u mnie bo mam koleżanki, które preferują zupełnie inne typy, np. mam koleżankę, która woli młodszych od siebie facetów w rureczkach, których ja nie znoszę.
  15. Oni się tacy nie stali z biegiem czasu, tylko widocznie się dobrze maskowali, także charakter partnera, to jedna kwestia. Druga sprawa jest taka, że na ile sobie pozwolisz tak masz. Czy to w związku, w pracy, gdziekolwiek. Przeważnie ludzie nie zaczynają traktować Cię źle z dnia na dzień, tylko zaczyna się od drobnych przejawód braku szacunku np. jeśli facet spóźnia się na randki, czy źle się odzywa do Ciebie, a Ty nie reagujesz, to prawdopodobnie stopniowo zacznie pozwalać sobie na coraz więcej, bo może. Nawet ten porządny facet z natury / lub kobieta, może zacząć lekceważyć partnera jeśli na wszystkie jego zła zachowania bedzie przymykał oko. Tak już jest, nawet jak masz zwierze typu kot czy pies, to możesz zauważyć takie zachowania, ludzi dotyczy to samo. Szacunek budzi to jeśli ktoś generalnie nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać, lekceważenie pojawia się, kiedy ktoś pozwala sobie na wszystko.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.