Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

mercantor

Użytkownik
  • Content Count

    27
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

23 Świetna

About mercantor

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Może nie konkretnie dziś ale od poniedziałku chodzę happy po zdanym prawku kat. A, za pierwszym podejściem mimo że w deszczu A teraz czekam na magiczny komunikat "dokument do odbioru w urzędzie" i wio koniu!
  2. Na czysto mija mi 8 dzień, ponieważ po powyższym wpisie miałem "relapse" na drugi dzień. Tak zazwyczaj miałem przy każdej próbie, że mój mózg myśli jakby "stary, masz zamiar już nigdy tego nie robić, zerknij i zwal ostatni raz" I uległem. Ale od tamtej pory nic. Czuję sporą różnicę w poziomie energii, właściwie od paru dni nie potrzebuję już popołudniowych drzemek i śpię dużo lepiej w nocy. Co przekłada się na większą wydajność w ciągu dnia. Chociaż dziś parcie było duże i musiałem rozładować się na fizycznych pracach domowych, zawsze coś na siłę się znajdzie. Także lecę dalej i co jakiś czas machnę wpis.
  3. Czołem, w firmie, w której pracuję, w biurze od wielu lat jest Pani nazwijmy ją "U". Pani U ma 40 wiosenek, ale to bardzo zadbana kobitka, i figura jest i ładny zapaszek No ale widać już powoli znamiona wieku. Niecały rok temu, trafiła do ekipy dziewczyna w moim wieku, 25 lat. Bardzo urodziwa, bystra i figura... mmm... Od tego czasu zaobserwowałem że Pani U mocno się zmieniła. Do czasu, gdy nie było młodszej koleżanki w firmie, zgarniała większość atencji od wygłodniałych kolegów, ten zażartował, tamten zagadał i czas Pani leciał... Tą rolę oczywiście przejęła młodsza samiczka w stadzie. Pani U poszła w odstawkę momentalnie. Na jej nieszczęście, Pani U została do niej przydzielona jako ktoś w rodzaju opiekuna, wdrażała ją, tłumaczyła, ale w taki sposób, aby to wdrożenie przebiegało jak najdłużej a najlepiej jakby nowa koleżanka się zniechęciła i sama zrezygnowała. To było widać ewidentnie, ale że bystra dziewczyna i oblatana to szybko się wkupiła w zespół i radzi sobie świetnie. Nie muszę chyba mówić, że U zgasła, spadła z nieba na ziemię niczym Tupolew. Jestem w szoku, że brak uwagi ze strony mężczyzn może tak złamać kobietę nawet w wieku ponad 40 lat. Mężatka, z dwójką dzieci. Wydawałoby się poukładane w głowie, ale wyszło, że chyba nie do końca... Robi młodszej koleżance często pod górkę mimo, że ta jest dla niej na maxa sympatyczna co chyba pogarsza sytuację jak udało mi się zaobserwować. Co sądzicie? Czy ta potrzeba uwagi i wiecznej atencji jest wpisane we wszystkie kobiety?
  4. Jak opiszesz te 144 dni postu? Było warto? Jak się czułeś?
  5. Wydaje mi się, że jeśli pytasz jak się za to zabrać to znaczy że tego nie czujesz i raczej nie ogarniesz lub wyniki nie będą Cię zadowalać (lub Twojego pracodawcy). Nie mam jakiegoś ogromnego doświadczenia, tj. około 4 lat w B2C, teraz od około 3 lat w B2B w dosyć trudnej branży, produkcja artykułów marketingowych z tworzyw sztucznych. Nie jest to branża, która jakoś wybitnie mnie interesuje i kręci + popyt na te produkty jest co raz mniejszy ale zawsze uda się wykręcić fajny wynik i wszyscy są zadowoleni. Nakręca mnie właśnie ta cyferka na końcu miesiąca/roku i daje sporo satysfakcji. Mówi się, że do handlu idą ludzie, którzy nie mają pojęcia na inne, bardziej techniczne tematy ale z drugiej strony... Po tym jak nie raz widzę kogo zatrudniają u nas... Politechnika, uczelnie świata zaliczone, doktoraty, a po miesiącu/dwóch "to jednak nie dla mnie". Trzeba mieć pewne cechy charakteru, które ciężko wykształcić przez praktykę. To tak ogólnie o handlu z mojego punktu widzenia.
  6. @Tornado Kurwa, zawsze jak widziałem Twoje posty to zastanawiałem się czemu masz taki styl pisowni, o co chodzi z tym każdym zdaniem od nowej linijki. Ale tutaj trafiłeś do mnie, w samo serce :D Mistrz! Generalnie sytuacja zawiesiła się na etapie, gdzie mieliśmy pogadać (zaproponowane przez nią) ale nie spotkaliśmy się wtedy bo coś mi wypadło i przełożyłem spotkanie. Na kolejnym już nie było tematu i dobrze. Także myślę, że suma sumarum żadnych punktów ujemnych nie złapałem a może i zaplusowałem bo z 3 dni po tym, zupełnie z dupy usłyszałem od niej ciekawskie "nie mogę Cię rozgryźć...". :D
  7. Miałem chyba z 19 lat. Spotkałem się kiedyś z taką Z., lat 20. I w zasadzie spotkanie wyglądało podobnie jak z twojego opisu. Pytania może nie były o mieszkania ani samochód (którego wtedy nie miałem) ale bezpośrednie wypytywanie o plany na studia, jaki zawód bym chciał wykonywać, a czy zostanę w swoim małym mieście czy raczej wyprowadzka, co rodzice robią itd. No w tamtej chwili pomyślałem że typowe badanie gruntu na przyszłość, czy dobrze rokuję i te sprawy Nic z tego nie wyszło i tak, a po ponad roku jak wspominaliśmy przy przypadkowym spotkaniu i trochę się śmiałem z tych jej pytań to powiedziała, że tak się stresowała, że zadawała takie pytania byle nie było ciszy i ogólnie w czasie stresu dostaje słowotoku i ADHD. Może twoja miała tak samo
  8. I właśnie o zastąpieniu takim pozytywnym aspektem mówiłem parę postów wyżej. Takiej opieki potrzebuję bardzo
  9. xD xD xD co ty piszesz w ogóle. Jakie prawo? W ogóle nie było nawiązania do żadnych krzywych akcji z prawem w tym temacie. @lync w sumie bardzo fajnie to wszystko ująłeś. Na pewno skorzystam na twojej opinii w przyszłości. Chociaż Panna chyba się zreflektowała i chyba chce pogadać o tym na najbliższym spotkaniu. Ale jakoś ja nie czuję już potrzeby i dam jej do zrozumienia, że nie uznałem jej za osobę, które można mówić o takich rzeczach. Oczywiście nie wprost, tylko po prostu temat odsunę zgrabnie na bok zastępując czymś pozytywnym.
  10. Przyszedł czas i na mnie. Po śmiało ponad 10 latach trzeba z tym skończyć. Bywały przerwy tygodniowe, dwutygodniowe, ale w pełni czysty miesiąc nigdy mi się nie udał. Lada moment pyknie 25 wiosen a ja na ręcznym. Nie jestem jakiś hard-addict ale czuje jak nawet co drugi czy trzeci dzień robiąc to, ulatuje energia do życia. Nie oczekuję też od odstawienia jakichś hiper mocy ale wiem jak nawet tygodniowy post potrafi nakręcić człowieka i oczyścić głowę. A ostatnio czuje się mega zamulony i rozkojarzony. Także od jutra, 22.06 cała moc przekierowana na kobitkę trzymajcie kciuki.
  11. Szczerze dziwnie czułbym się w relacji, w której, powiedzmy po 2 latach nie wiem o jakichś słabościach partnerki czy w drugą stronę - ona nie znałaby moich (przynajmniej jakiejś ich części). Oczywiście nie chodzi mi o to, że trzeba lasce mówić o tym, że się boję pająków czy że wczoraj zajebałem w mały palec i ojej jak mnie napierdala <chlip chlip>. Mam na myśli bardziej sytuacja jak moja czyli przeszłość w mojej rodzinie, jakaś chwila szczerości że np brakowało mi ojca itp. Ale nie ze łzami w oczach a w normalnym tonie i z zamiarem chwilowej rozmowy na ten temat. Chyba nie chodzi o to żeby w 100 % być jak skała i zgrywać rasowego kozaka, którego nic nie ruszy. Po co mi taka partnerka, która czeka tylko na zabawę a jak mam gorszy humor to robi w tył zwrot? To jest uczenie dziadostwa jeśli się to akceptuję. Tak uważam.
  12. @bernevek, od dłuższego czasu zaobserwowałem u siebie to samo. Taki zapał na chwilę i potem odkładam coś w kąt. Uśmiechnąłem się jak o prawku przeczytałem bo ja od tamtego roku robię prawko kat. A. To znaczy został mi egzamin bo kursy przeszedłem i moto kupione, coś tam śmigam ale ile można po wiosce wokół komina... ale już w kolejnym tygodniu nie ma zmiłuj bo egzamin zaklepany i jazda z tym koksem A druga taka zaległość to obrona pracy dyplomowej i tutaj termin wrześniowy. Po 2 latach urlopu. Mam nadzieję, że jak się tego "pozbędę" to mentalnie ruszę do przodu. ... a swoją drogą, bierzesz jakiś magnez, cynk, witaminy? Ja po sobie widzę, że nawet 2 tygodnie bez suplementacji oznacza zjazd energii życiowej i motywacji.
  13. Bardzo surowa odpowiedź ale spoko. Tyle, że to nie wyglądało z mojej strony na płacze i użalanie się. Powiedziałem jej, jak się nie mylę, w 4 zdaniach co spowodowało przez chwilę podły humor u mnie. Tak neutralnie jej o tym powiedziałem, że chyba bardziej się nie dało. Sądzisz, że nawet w długich, stałych związkach facet nie powinien mieć prawa na gorszą chwilę? Nie powinien wyrzucić z siebie czegoś negatywnego, jeśli go to męczy? Co to za relacja w takim razie? Nie, nie mówię o byciu ciągle smutnym. Mówię o takiej sytuacji jak moja tj. pierwszy raz od roku przedstawiłem swój problem w głowie. 99 % czasu mam postawę pozytywnego, nastawionego na rozwój gościa.
  14. Powitać, po wczorajszej sytuacji, gdzie na spacerku z kobitką trochę zje*** mi się humor, nie przez jakieś konkretne wydarzenie tylko przez nieprzepracowany temat w psychice związany z sytuacją rodzinną. W trakcie rozmowy po prostu nawinął się temat, przez który odpaliły mi się te ciut dobijające myśli. Pani od razu wyskoczyła, że nie da się ze mną dziś (tj. wczoraj) pogadać, że naburmuszony jestem. Fakt, że odburknąłem coś, że nie muszę cały czas nawijać i ona może przejąć inicjatywę w rozmowie. Na początku stwierdziłem, że nie będę jej mówił o powodzie zjazdu humoru bo i tak po 10 minutach zapominam o tym i wracam na tory no ale ta postanowiła się obrazić i po wejściu do niej cały czas trzymała dystans. Po dłuższej chwili stwierdziłem, że jej powiem o co chodzi, w końcu prawie rok związku. Ona nie raz mi się żaliła a to problemy w pracy, a to w domu czy jakieś inne mniej lub poważne problemy, zawsze pogadałem, wysłuchałem ale bez jakichś dram z mojej strony tylko mentalne wsparcie i okazanie zrozumienia. A ona na moje (właściwie pierwsze) takie poważniejsze wyznanie, 0 reakcji, słownie zero. Ani słowa, tylko wgapiona w TV i wciąż obrażona. Przestawiłem sobie w główce, że a ch... nie ma co oczekiwać zrozumienia jak ktoś nie miał takiej sytuacji (nie chcę się tu rozczulać nad tym) i starałem się do końca spotkania coś normalnie pogadać ale atmosfera była dziwna. Stwierdziłem, że na siłę nie ma co i zawinąłem się normalnie żegnając. Po wyjściu zaraz miałem pisemne wywody, że ona to już nie wie, bo się starała na tym spotkaniu, przygotowała jedzonko bla bla a ja nie w humorze. Raz tylko odpisałem, że trochę się zdziwiłem jej brakiem reakcji na to co jej powiedziałem to stwierdziła, że nie wiedziała co powiedzieć i dalsze gierki, że ona się tak stara. Jakie macie podejście do takich tematów? Czy rzeczywiście warto nie raz okazać trochę emocji i zdradzić jakiś swój słaby punkt czy raczej trzymać gardę a o smętach to gadać z dobrym kumplem przy piwie. Pozdro.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.