Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Tostao50

Użytkownik
  • Content Count

    1
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1 Neutralna

About Tostao50

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Witam wszystkich. Mam 26 lat. Można by powiedzieć, że nic mu nie brakuje. Fura, własne mieszkanie. Wygląda dobrze. Pracuje, stała prace ma. Wszystko na swoim miejscu no właśnie. Od dziecka trenowałem piłkę nożną. Całymi dniami. Nie zapomnę nigdy momentu. Jak w wieku 12 lat poszedłem na trening do znajej druzyny w mieście. Byliśmy kiedyś na turnieju właśnie. Wygraliśmy 2:0. Trener tej znanej drużyny zaprosił na trening dwóch kumpli z druzyny. Wygraliśmy 2:0. Ja strzeliłem jedna bramke. Ale cóż z tego. Pamiętam jak poszedlem na ten trening. Nikt mnie tam nie prosił. I jeden z typów w szatni do mnie tekst " a ty tu co, czy czego?" Dość chamskie zachowanie. Znam go. Pierwszy mi czesc mówi. Lewą ręką bym go wbił w ziemię. Przyszedł trening. W międzyczasie, rodzice przyjechali mnie sprawdzic czy faktycznie tam poszedłem. Usiadli na schodach i obserwowali wszystko. No dla mnie to była trauma. Na koniec treningu. Każdy poszedł po taką kartę zawodnika. A mi trener powiedział żebym jeszcze potrenował.. no nie za przyjemne uczucie dla dziecka,które całą energię wkładało na trening. Co prawda na końcu treningu była gierka. W której moja drużyna wygrała 3:1. Strzeliłem dwie bramki ale cóż. W domu ojciec się ze mnie śmiał, że jak były strzały na bramke. To piłka ledwo co do bramki dolatywała, ledwo co się turlała. A była naprawdę ciężka. To był no cios dla mnie, ale nie o tym. Takich gongów w swoim życiu dostawali nie raz nie dwa. Jak pojechalismy np z rodzicami na ognisko. Do ich znajomych. Ojciec się upił i zaczął tluc matke, ze ją zabije i udusi. Przy ludziach. Wróciliśmy jakoś do domu. I w domu to samo. Strasznie wtedy płakałem. Mialem z 8 lat. I bilem go z calych sił po plecach ze ma przestać. A on ją okładał, aż jej głowa odbijała się od mebli. Raczej, samotnik, wycofany. Stroniący od alkoholu i głośnych imprez. Spędzałem czas na boisku. Na meczach z kumplami. I często w samotności. No pełnią szczęścia. Z domu nie wchodziłem. I tak jest do dzisiaj. Nie wiem czy mam jakaś depresje czy fobie społeczna. Miałem dwie dziewczyny w życiu. Jedna w wieku 18 lat. I jak mnie zostawiła to nie moglem przez długi czas dojść do siebie. Ona za chwilę miała juzna kolejnego. A potem jeszcze chyba z 5. Dzisiaj ma męża i ślub i dziecko. Przez tamten czas, przez 4 lata nie randkowałem. Myśleli, że jest cos ze mną nie tak. Ze dlaczego on dziewczyny nie ma? Pamiętam jak na wakacjach z rodzicami. Siedzialem na łóżku wieczorem i napisała do mnie taka dziewczyna. Znałem ja z widzenia. Musiała sie pofatygować, żeby mnie znaleźć. Co było takie wow. Blond kręcone wlosy, opalone cialo zgrabne. No wiecie o co chodzi. Miala 17 lat. Ja 21. I uwaga doszło do spotkania. I po 30 minutach stwierdziła ze idzie do koleżanki,bo do niej zadzwoniła. Odporwadziłem ją. Potem chciałem sie jeszcze dwa razy spotkać, ale nie chciała i dosadnie po drugiej odmowie mnie spławiła " aktualnie nie mam kiedy" i znów depresja. Taka dziewczyna ładna. Jak ja mam poderwać jakąś? Jak sama zainicjowała i była bardzo na tak. A w ciągu 30 minut stwierdziła, ze idzie jednak. Jak ja mam zainteresować? Bardziej zainteresowanej dziewczyny chyba nie mogło być... potem mialem różne randki z tindera. Ale nic z nich nie wynikało. Az do czasu az zostalem na studniówkę. Jeździłem potem do tej dziewczyny srednio raz w tygodniu. Ona tylko wsiadała do auta i zadowolona bo zabieram ją w super miejsce. I na wycieczki. A niczym sobie nawet na to nie zasłużyła. Jednak nadszedł ten dzień w którym zapytała czy jesteśmy para. Powiedziałem, ze tak. I tak zlecialo półtora roku związku. Glownie na wycieczkach. A jak juz przyjechała do mnie na dzien lub dwa. To jej matka dzwoniła z pretensjami, ze po co ona u mnie siedzi. Ogólnie ta kobieta mnie nie lubiła. Była uprzedzona do mnie. Sugerowała jej by poszukała kogos innego. Miala dosłownie wszystko, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Czuje, ze ja dawałem duzo wiecej w tymtym związku. Ona potrafiła pójść naz impreze i nawet nie napisała mi, że idzie. Nawet nie chciała żebym poszedł z nią. Bo jakto uznała, ze nie jesteśmy pakietem. A ona jest ze indywidualnoscia. Ignorowałem te jej chamskie teksty, ktore i tak sugerowały, ze mnie nie kocha. Ale dalej w to brnąłem. Doszło nawet donie sytuacji, na samym końcu związku. Ze w kłótni napisała mi, ze nie kocha mnie na tyle by byc ze mną na dluzej, na zawsze. Dostałem nerwów i wymusiłem zakończenie związku. Jednak ona nie widziala w tym nic zlego złego,ze tak powiedziała. Powiedziala, ze znajomość może dalej trwać w jakim wymiarze. Co za patologia masakra. Teraz to widze. 8 miesięcy po rozstaniu widzialem sie chyba z 3 dziewczynami z tindera. Z 15 odwolalem spotkanie w dniu spotkania. Nie mam ochoty na spotkania, głównie śpię i praca. Do ludzii nie wychodzę, jedynie na siłke. Jak nie było koronawirusa. Mieszkalem przez ten czas z rodzicami. Bo samemu nie chcialem, az do ostatnich wydarzeń w domu rodzinnym. Spałem długo bo do 12 . Rodzicom to nie pasowało, bo marnuje zycie. I juz teraz na gwalt mam szukać dziewczyny. Juz teraz, bo presja jest. I każdy kto ich spotka. Pyta co u mnie i czy mam w końcu dziewczynę. I sie wstydzą, za mnie . Ehh jedynak. Ogólnie to całe życie porównanie do innych przez matke. Dało się odczuc, ze jestem gorszy od innych. Np jak chorowałem to musialem pożyczyć zeszyty od kolegi. I pierwsze co robiła to sprawdzała jakie on ma oceny. "Ku***wa 4 i 5 z odpowiedzi, a tynie ośle nie zdasz." I tak ciągle. Ojciec mówi, ze gdzies popelnili błąd. Nawet na imprezie rodzinnej matka,. Po wyjściu na zewnatrz. Potrafiła mnie porównać do jakiegos wygadanego chlopaka Kuzynki. Zebym zobaczył na siebie i na niego. Zebym rozmawiał z ludzmi. No bo on to bryluje w towarzystwie, a ja siedze jak mruk. Nie mam ochoty sie przed nikim otwierac, czasami myślę o bylej o dziewczynie. I doszło w domu do takiej sytuacji, ze ojciec miał pretensje, zeze kurwa wybredny jestem i ze dlaczego nie chce tamtej dziewczyny, co pisze do mnie. Byliśmy głośno. I on w pewnym momencie wstał, doskoczył do mnie i tekst "ty kurwo jebana, zajebie cie". No musi bardzo mmie,nienawidzic. Wstałem. Wziąłem klucze i poszedłem do siebie. zbladł. Wie,ze przesadził. Powiedział,żebym sie nie obrażał. Pozostałem niewzruszony. Jeszcze tego samego dnia. I przez trzy dni dostawalem od nich wiadomości, żebym przyszedł na obiad itp ale już mam dosc i nie chce. Raz po pijaku o 2 w nocy podczas awantury, wzywał wszytkich w tym mnie od pedałów, matke i ciotke od kurw. Od tamtej sytuacji nie pije już. chociaz mniej to najbardziej. System pracy na zmiany w dodatku w weekendy nie pomaga . Praktycznie zycie to tylko praca. I tak od paru lat. Dzieki, za przeczytanie
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.