Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Majlo

Użytkownik
  • Content Count

    16
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

15 Dobra

About Majlo

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. U mnie jakoś leci 2 czy 3 tydzień. Ze zmian to zacząłem oglądać się za zwykłymi przeciętnymi babkami, poza tym poranny wzwód wrócił i czuję większe libido. Fap wiązał się z porno niestety, a brak kobiety i kasy na dziwki trochę to wszystko komplikuje, ale wierzę w siebie i teraz może zrobię rekord bo nigdy nie miałem potrzeby dobijać do 90 dni, ale dla sprawdzenia zobaczę jak się wtedy będę czuł. Dla czytających mogę powiedzieć, że wzrosło mi flow i motywacja do działania, zniknął brain fogg i ogólnie jest to pozytywne zjawisko.
  2. @Analconda ty jesteś jakimś trollem czy mówisz poważnie? Już któryś post czytam od ciebie który jest na granicy absurdu. Może to nie do końca forum dla ciebie?
  3. Kiedyś na weselu spotkałem dziewczynę, którą zabierała swojego chłopaka od rozdzielania dwóch najebanych typów którzy coś tam do siebie mieli bo po prostu nie lubiła bójek i wiedziała że to nie ma sensu a i tak może dostać rykoszetem. Zaimponowała mi wtedy jakoś
  4. Taki pustak mówi o luksusie... XD to jakby porównać odstrojonego klienta z chłopaków do wzięcia który chce modelki z wybiegów
  5. Ja standardowo używam specyfiku MUGGA z czerwoną etykietą i jest do dostania w Decathlonie. Chociaż w tym miesiącu poszedłem do lasu i wróciłem po pół godziny, bo nawet porządnie spsikany nie wytrzymałem. Te komary w tym roku to plaga, przez te warunki klimatyczne wykluły się dopiero w czerwcu.
  6. "siłownia? hehe, a komu to potrzebne? mam 2 tony węgla do przerzucenia to będziesz miał siłownię za darmo, hehe"
  7. Witam ;) zainspirowany historią innego brata obiecałem sobie dzisiaj podzielić się moją historią życia. W tym roku 22 wiosny na liczniku i kawał historii za plecami. Zacznę w sumie od rodziny, wychowałem się w duchu konserwatyzmu i kościoła. Od dziecka miałem problem z zaakceptowaniem tych poglądów, ale przyszło mi to jakoś w tym roku. Nauczyłem się miłości pomimo różnicy pewnych poglądów, teraz widzę że mam za co być im wdzięczny i że są bardzo OK jako ludzie. Kwestia mamy jest trochę sporna, bo widzę jej mechanizmy wobec taty, jednak całościowo jako matka jest w porządku. I tak w kolejności może, podstawówkę jakoś przeleciałem z dziewczynami, Po prostu je rozumiałem xD Międy 1, a 2 gimnazjum miałem zajawkę na psychologię i rozwój osobisty. Internet zaprowadził mnie do PUA i to była też ciekawa zakładka w mojej książce. Chłonąłem wiedzę jak papier, jakie to było zajebiste. Brakowało fundamentów tego wszystkiego, ale uczyłem się już jak into bajera plus jakiś własny charakter i coś tam wychodziło. Gimnazjum miałem dosyć burzliwe, pod koniec jak wleciałem w wir imprez to skończyło się dopiero koło 19. Wtedy dominował alkohol i ćpanie, a moje problemy były najważniejsze. Obwiniałem świat o to, jak wygląda moje życie i zadawałem sobie pytania dlaczego świat jest tak niesprawiedliwy. Jednocześnie wskoczył mi social i przez tamtejszą pozycję społeczną mogłem sobie trochę poruchać po imprezach. W wieku 18 lat miałem układ z milfem podchodzącym pod 30stkę przez jakiś rok, czysty seks bez niczego. Skończyłem szkołę średnią i poszedłem na gównokierunek studiów. Tam wyrwałem sobie największą sucz z roku. Była na prawdę sukowata i to mnie wtedy pociągało. Dziewczyna wychowała się bez ojca, jedynie z mamą i babcią. Mieszałem się wtedy mocno pomiędzy tym, że ona to powoduje, a swoimi paranojami. No i skończyło się grubą akcją na wyjeździe, kiedy to trochę odjebałem manian, częściowo poniosły mnie emocje, a częściowo drugi gość mi pomógł, żeby to wyglądało jak wyglądało. No i było średnio. Zjebało się z tamtą dupą i uniosłem się ostro honorem i powiedziałem jej "Powodzenia." na odchodne. Po tym motywie z ziomkami (w tamtym czasie) pojechaliśmy do Holandii. Tam zaczęły się grube imprezy. Równocześnie nasilały mi się objawy nerwicy, nabytej gdzieś w gimnazjum i dalej przelatałem czas do września. Zacząłem drugie studia, dotrwałem do sesji i znowu falling down w oskarowej fabule. Czepiałem się jakichś prac to tu, to tam, ale żadna nie była dla mnie odpowiednia. I poznałem swoją byłą dzięki ówczesnej dziewczynie. Oj było grubo. Normalnie love jak z obrazka. Oj byłem zakochany i szczęśliwy. "Bratnia dusza" jak myślałem. Seks kiedy o nim pomyślałem, pstryk i działamy. Nawet mądry ja dochodziłem kiedy nie do końca wiedziałem czy na pewno to niepłodne, bo rozjeżdżały się terminy. Wrzuciła mnie w ramę jak tylko chciała, bez oporu z mojej strony. Bujałem się po jakichś robotach, przez 2 miesiące kryzysowe pomogła mi trochę, jednak jak mogłem to starałem się jej jakoś odwdzięczyć. Materialnie myślę, że nie straciła. Zostawiłem swoje koleżanki, szybkie numerki i znajomych. Skończyło się gdzieś po pół roku, opadły mi motylki i nie chciało mi się wstawać rano czegoś robić u niej w domu (nic konkretnego, jakieś śniadanie czy wyjście z psem), bo byłem zmęczony po jakiejś fizolce poprzedniego dnia i nie rozumiała jak mogę się tak zachowywać. Wstałem. Wkurwiony jak bąk, że mnie nie rozumie i nie zrozumiała. Nastąpił efekt kuli śnieżnej. Denerwowała mnie swoim podejściem, brakiem empatii i zacząłem widzieć pewne rzeczy. Związek cały czas był, z czym, że jak zacząłem zauważać pewne rzeczy i zacząłem bronić siebie to tak samo było źle między nami. W rozmowach dogadywaliśmy się, że oboje pójdziemy do pracy i będziemy się klepać na pół ze wszystkim, więc pod wpływem jakiegoś wkurwu w domu szukałem jakiejś pracy, która umożliwiłaby utrzymanie się i wyprowadzkę z domu. Tak się złożyło, że ktoś znajomy pracował kiedyś w tej firmie i powiedziała żeby sprawdzić stronę. Akurat było ogłoszenie, nie była to praca z jakimiś kwalifikacjami, zwykła fizolka, więc złożyłem dokumenty i zacząłem tam pracę. Oczywiście zawsze była śpiewka, że wiem dzięki komu tam pracuję. Mniejsza z tym, jedziemy dalej. Przeprowadziłem się już do tego miasta, super, ona będzie urządzać, to, tamto, sramto. Minęły może 2 tygodnie i znowu schody. Spała sobie u mnie kiedy chciała, nie wymagałem jakichś ultra zadań, bo nie było czego. Nie była nawet w stanie ogarnąć swojej półki na ciuchy i wieczny rozpierdol, nie mówiąc o chacie, zmyciu paru talerzy czy zrobienia czegoś do jedzenia kiedy wracałem z pracy. To tam jedno, a drugie ciągle jakieś problemy z dupy. Jak popatrzyłem z perspektywy czasu na ten związek to w kit mało było czasu, kiedy się nie kłóciliśmy. Miała psiapsiółkę, dla której byłem miły, bo to była jej koleżanka, ale średnio się czułem jak była u mnie 2x w tygodniu, a osobiście nie mieliśmy o czym rozmawiać. Teraz ogólnie o niej, bo sporo myśli mi przyjdzie do głowy jak będę to pisał i na koniec będzie nawiązanie do podsumowanie do finału. Wizualnie ładna kwoka, rówieśniczka, wzięła mnie na kobiecą nieporadność i BANG, jesteśmy w związku. To kolejna laska, której starzy się rozeszli i myślę czy to przypadek czy coś w tym jest. Jej zachowania były tak nieprzewidywalne, że z czasem nie wiedziałem kim jestem i do tego wszystkiego wmówiła mi poczucie winy i że ja jestem ten zły. Teraz mam opinię, że popełniliśmy błędy razem, ale no sorry, Dolores, mi tak nie siadało na głowie i nie wymagałem nie wiem czego, tylko normalnych zachowań. Ona robiła ze mnie idotę, bo ona mnie zostawiała, bo dawała mi ostatnią szansę (najebanie się raz na 1,5 miesiąca czy jakieś błachostki) i . Szarpaliśmy się bardzo, aż ona do mnie że może powinienem pójść do psychoterapeutki. Ja na to, że możemy wspólnie, albo nawet oddzielnie. Tak umiała sobie wszystko wytłumaczyć, że jej jest niepotrzebny, a problem mają wszyscy dookoła. Ona matki nienawidzi, a była na każde skinienie. Po średniej nie była nigdzie w pracy, ciągle jakieś wymówki, wiecznie nie miała czasu, a zajmowała się jakimiś pierdołami. Fino finito znalazłem się w gabinecie i z perspektywy nawet całego życia jestem z tego bardzo zadowolony. Związek skończył się w międzyczasie przeskoczeniem małpy na inną gałąź z lepszym portfelem, a sam jestem teraz w toku prostowania swoich torów umysłowych i nie czułem się lepiej od nigdy. Odstawiłem alko i resztę, zostały tylko fajki (też do przerobienia). Nie że nie mam czasami ochoty, bo kusi ostro zazwyczaj w towarzystwie, ale nie zawalam już życia. Doszedłem do fajnych wniosków odnośnie swoich zachowań i tak jak dzisiejsze kolory zachodu słońca, w takim właśnie klimacie piszę tego posta :) plus ogarnięcie tego forum ponownie i przyznanie jednak tej racji, której kiedyś zaprzeczałem. Stay cool Bro's ;)
  8. @AlfaTEREX Aż mnie zainspirowałeś do napisania jutro posta w tym dziale 😃 widzę swoją byłą w tym wszystkim, z czym że nie miałem tego forum wtedy w głowie. Wiedziałem o czym jest tutaj mowa ale wystąpił mechanizm zaprzeczenia, wierzyłem w miłość, a teraz po związku na trzeźwo mogę powiedzieć THIS IS IT! Mogę poradzić rozstanie się z tą dupą, im szybciej tym lepiej. Robi ci kisiel z mózgu, odbija się mocno na psychice, a na końcu i tak będzie twoja wina. Być może też masz jakieś wady, jazdy je ma, ale w kalkulacji całości szkoda na nią zdrowia i życia. Czytaj to forum, słuchaj reszty chłopaków, bo wiedzy stąd można nauczyć się na własnej skórze tylko po co? Sporo już przeżyłeś i dalej są huśtawki, serio potrzebujesz takich emocji w życiu?
  9. @Morskiczlowiek https://lubimyczytac.pl/ksiazka/197318/jak-zbudowac-poczucie-wlasnej-wartosci Mogę polecić tą książkę. Zacząłem ją przerabiać i widzę po sobie jak działa, bo ciężko mi do niej usiąść i cisnąć dalej. Masz sporo ćwiczeń i przemyśleń w niej, piszesz sobie co myślisz sam szczerze i dalej jest omówienie. W tym wszystkim w sumie najważniejsze jest podejście, musisz chcieć to zmienić i przyznać sam sobie, że sam nie dasz rady, bo wychodzi jak do tej pory. Ogólnie jest w niej zdrowe podejście do tematu, nie chodzi o pompowanie ego czy nabijka z twoich problemów, ma na celu zbudowanie filarów i podstaw tego w prawidłowy sposób.
  10. Przy oszczędnościach rzędu 480 tyś. wydanie 50k na zegarek to raczej głupota - można dużo lepiej te pieniądze obrócić i raczej wątpię żeby ktoś tak zainwestował. Hajs w błoto i traci już na start na wartości po założeniu na łapę.
  11. @elogejter dzięki i powodzenia w ogarnięciu jesteś na świeżo, za jakiś czas samemu ci przyjdzie refleksja
  12. Mam to się wypowiem. Zrobiłem sobie świeżo po 18 na przedramieniu. Motyw to moja część życia. Stosunek mam raczej neutralny, chyba że to jakieś kwiatki czy cytaty by Paulo Coelho. Uważam, że spory wpływ ma tutaj kultura i środowisko w jakim się żyje. Jeśli ktoś to robi dla siebie i mu się podoba i nie znudzi mu się za 10 lat bo zmieni się modą to why not? Jeśli ktoś się dziara, bo chce sobie zrobić pewnego rodzaju znak to jest to historią tego właśnie człowieka. Nie podobają mi się za to karynki pomazane jakimiś tematami bo taka jest modą, tak jak kiedyś były tribale nad dupą. Z drugiej strony to nie moje ciało, a można coś stwierdzić po samym wyglądzie, chyba że mnie panna zaskoczy w rozmowie to będzie miło.
  13. Warto dodać jeszcze że im wcześniej zacznie się nad sobą pracować, tym lepiej. Atrakcyjność czy status nie wzrośnie nagle, będzie najbardziej uwidoczniony. Jak ktoś powiedzmy będzie ogarnięty w 20% to nagle całość nie wskoczy na 80%. Więc do roboty pany i działać!
  14. Może ugadaj się z nią na układ tylko, a z czasem jak będziesz ją poznawał to Ci przejdzie zauroczenie. Będziesz miał ruchanie za frytki i koleżankę do pogadania, bo raczej związku z tego nie będzie i po prostu to jest bez sensu z taką dupą. Uczuć się nie wybiera, ale pomyśl czy jej nie idealizujesz bo się z nią przespałeś. Ja bym w to nie wchodził.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.