Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

ozz87

Użytkownik
  • Content Count

    4
  • Donations

    0.00 PLN 
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1 Neutralna

About ozz87

  • Rank
    Kot

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Nic konkretnego Twoja wypowiedź nie wnosi, ani nie pomaga. Poza tym, nie czytasz ze zrozumieniem. Chronologia jest taka: - sprawa została wniesiona w okresie kwiecień/maj - obecnie jest zawieszona od 1.5 miesiąca - nie mieszkamy ze sobą, a szykujemy się do wspólnego mieszkania we wrześniu. To nie jest żadna prowokacja tylko życie. Przestrzegam przed zapładnianiem, szczególnie że przed dzieckiem było inaczej, oczywiście nieporozumienia itd. Ale po urodzeniu dziecka, nagle jej odwaliło, wpadła w lęki o dziecko. Pojechała na 2 miesiące do mamy, jej matka również zaczęła się wtrącać i o to były m.in. awantury. Obecnie jej mamusia przez to wtrącanie się odchorowała i sama ma jakieś problemy z ciśnieniem oraz sercem, ale krzyżyk na drogę. To jest typowy przypadek, kiedy kobieta doskonale udaje, a jak osiągnie swój cel (niektóre ten cel to ślub, w moim przypadku dziecko - chociaz ja dziecko też chciałem mieć) to jest zwrot o 180 stopni, i naprawdę ciężko to przewidzieć i na logikę rozkminić.
  2. cześć Bracia, cieszę się, że w dobrym momencie swojego życia trafiłem na forum. Bo zaczynam patrzeć na oczy i widzieć już co się dzieje w relacjach damsko - męskich i z czym to się je. Trochę doświadczeń i cęgów musiałem zebrać sam, żeby to zobaczyć. Przedstawię wam moją historię oraz proszę o Wasze przemyślane rady i komentarze do mojej sprawy. Mam z partnerką dziecko roczne, we wrześniu 2019 r. zamieszkaliśmy razem z dzieckiem wówczas 3 miesięcznym, w mieszkaniu wynajmowanym przeze mnie. Finansowo dogadaliśmy się, ona dokładała się do budżetu w 1/4 i zajmowaliśmy się dzieckiem. Ja mam też swoje małe mieszkanie, ale postanowiłem wynająć większe dla rodziny. Kobieta ta jest typową matką właścicielką, bierze na siebie ciężar zajmowania się dzieckiem, sama chce kąpać, chodzić na spacery, robić przy dziecku - ja miałem asystować. Kobieta się poświęcała (matka polka, spanie po kilka godzin, zmęczenie ale ciśnęła, bo dziecko ma mieć najlepiej). Non stop mnie strofowała, nie pasowało jej, że nie poświęcam czasu, jestem nieodpowiedzialny względem dziecka itp. Na tym tle były awantury, ja ją beształem (że jest beznadziejna, tokstyczna, nie poradzi sobie z dzieckiem, wykorzystała mnie, że zazdroszcze jej byłym, że są byłymi itp.), ona w odwecie swoje wiadro pomyj wywalała. Robiłem jej też celowo na przekór - ona mówiła A, ja mówiłem B specjalnie. Czasem się szarpaliśmy, kiedyś nawet jej wywaliłem szklankę zimnej wody na łeb, ona w podzięce oblała mnie swoim piwem karmi , które spożywała co dzień, rzekomo na laktację. Po kilku miesiącach tych awantur, panna zdecydowała że zawija żagle z mieszkania i przeprowadziła się do siostry (mają wspólne mieszkanie 2 siostry i matka). Rozszalał się koronawirus, zaczęła gwiazda grać dzieckiem, że nie mogę córki zobaczyć bo jest koronawirus. Wyjechala do matki (200 km od jej miejsca zamieszkania) w obawie przed zakażeniem. Zaczęła wnosić żadania finansowe, konflikt trwał w najlepsze. W odpowiedzi na to co zrobiła, ja jebnąłem ją do sądu o opiekę naprzemienną oraz zobowiązanie do szczepienia dziecka (ona nie chciała szczepić dziecka ponieważ bała się o NOP). Odbyła się pierwsza rozprawa, wylaliśmy sobie brudy. Po rozprawie, rozmawialiśmy, stwierdziliśmy że nie chcemy zaprzepaścić tego co między nami bylo. Po jakiś 3 tygodniach od 1 rozprawy, rozmówiłem się z nią i zaproponowałem zawieszenie sprawy. Ona się popłakała spytała dlaczego to zrobiłem, dlaczego wniosłem sprawę, czy czuję ulgę itp. Wyjaśniłem, że to z uwagi na jej zachowanie i chciałem się odegrać za krzywdy które mi wyrządziła. Zgodziła się zawiesić sprawę i tak trwamy w separacji od zawieszenia jakiś miesiąc. Ostatnio gdy rozmawialiśmy, zaproponowała że możemy wprowadzić się do jej mieszkania (która ma na własność z siostrą i matką) i mielibyśmy tam żyć we 3 (ja ona i nasza córka). Dodatkowo, rozwiązałem umowę najmu i zrezygnowałem z mieszkania wynajmowanego, ale swoje małe mam w zapasie we własności. Stwierdziła, że potrzebuje czasu po tym wszystkim, odbudować siebie i nerwy, które ta cała sytuacja zszargała. Mówiła mi nawet, że ma stany depresyjne i żyje głównie dla dziecka. Jej matka, też choruje przez tą sytuację. Często jej smutno i nie ma siły wychodzić. Plan jest na to, żeby po wakacjach we wrześniu, spróbować wspólnie zamieszkać. Dodam, że między nami jest tak, że 2 tygodnie jest (przyjeżdzam w soboty, w tygodniu mamy kontakt piszemy do siebie plus video z dzieckiem raz w tygodniu), natomiast 1 tydzień jest kwas, ponieważ wywlekamy brudy z przeszłości, mamy pretensje do siebie o sprawę sądową. Jak jest kwas, to ostatnio poszliśmy na całego - czyli znowu złośliwości, szarpneliśmy się i zaczął się hejt oraz wygrażanie, że wracamy do sprawy sądowej. Jak przyjeżdżam i jest dobrze, nie kłócimy się, to się poprzytulamy, całujemy, dochodzi do bliskości, robi mi loda w sumie w 3/4 przypadków jak przyjeżdzam (nawet jak się pokłócimy to później też coś tam robimy w łóżku), ostatnio sugerowała nawet żebyśmy się przespali ze sobą, ale powiedziałem że nie mam gumek. Poza tym, nie chcę jeszcze z nią spać, żeby nie angażować się ponieważ nie wiem na czym stoję. Nie jestem też zawodnikiem typu ruchacz. Jednak przywiązuję się do osób, z którymi chodzę do łóżka. Relacja jest niestabilna, ale idzie jakoś ku dobremu, co prawda po grudach. Co sądzicie o tej sytuacji ? Na co powinienem uważać i jaką postawę przyjąć ? Na jakie zagrożenia uważać z nią ? Będziemy mieć wspólną zależność, ona będzie zależna od mojej kasy jednak, a ja będę mieszkał u niej. Ona wie, że ja jej utnę kasę jak się rozejdziemy albo będzie fikała. Z jednej strony zależy mi na tym, żeby córka miała rodzinę i widziała, że rodzice raczej w zgodzie żyją niż wojują. Ale z drugiej, czasem z tą kobietą nie jestem w stanie wytrzymać i wkurwia mnie ona niemiłosiernie, że aż mam ochotę jej coś zrobić. Czuję się też czasem niesprawidliwie traktowany przez nią, bo jak się dziecko urodziło oczywiście zszedłem na bardzo daleki plan. Dodatkowo, czytam te różne historie o wyczynach kobiet i łapie taki hejt na kobiety, że mam dosyć. Aż się nóż w kieszenie otwiera, i trudno mi otworzyć się na pewne sprawy i zaangażowanie w relacji damsko-męskiej.
  3. witam Bracia Samcy, trafiłem na to forum i wdzięczny jestem za dużo przydatnych informacji, lekcji które to forum daje. Sam byłem białym rycerzem, żyłem w matrixie swoich zakrzywionych poglądów na relacje i kobiety. Po 33 latach mojego życia i kilku nieudanych dłuższych relacjach, powoli budzę się z matrixa i zażyłem czerwoną pigułkę, która zaczęła już działać. Mam wiele pytań do doświadczonych zawodników bo widzę, po postach, że niektórzy to mocni gracze i mam nadzieję, że naprowadzicie mnie na właściwą drogę.
  4. Bracia, 33 lata niedawno stuknęło mi na karku. Dziękuję za to forum i cieszę się, że tutaj trafiłem (niestety za późno i po szkodzie). Mam już pewne doświadczenia z kobietami (kilka długoletnich związków, w których popełniałem błędy swoje, ale też trafiałem na specyficzne partnerki) dzięki temu zacząłem wychodzić z podejścia białego rycerza, przyjrzałem na oczy wreszcie i wychodzę z matrixa, w którym sam funkcjonowałem w swojej głowie. Lepiej prędzej niż później. Czy ktoś z was ma doświadczenia z randkami lub relacjami w ukrainkami ? Czy te kobiety mają inną od naszych polek, mentalność ?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.