Kilka miesięcy temu, mieliście rację żeby, najpierw pracować nad sobą a później brać się za dziewczyny zacząłem od dupy strony. I tak wpadłem w to co jest w tytule #Frendzone #Związki
Panowie, wpadłem we frendzone. Dobrze, że wcześniej dawała mi sygnały, żebym działał, a ja nie podołałem. Z jej strony wyglądało to tak: najpierw mówiła „nie mam czasu się spotykać”, a po 2 tygodniach była w górach albo innym kraju. Dawała powody do zazdrości – wstawiała, z kim pisze na SM, jakieś serduszka pod odpowiedziami, mówiła, że ostatni raz uprawiała seks z Ryanem 6 miesięcy wcześniej i czuje się jak zakonnica, a za parę miesięcy będzie z nim znowu. Pokazywała wyzywające zdjęcia w social mediach, grała w przyciąganie i odpychanie, odpisywała zdawkowo albo dopiero na drugi dzień. Kiedy byliśmy w restauracji ze znajomymi, wysłała mnie po rachunek, a gdy proponowałem wspólny film, mówiła, że nie ma czasu, jest zajęta.
To trwało 4,5 miesiąca. Przez ten czas wszystko serduszkowałem na SM. Ostatnio na TikToku w trakcie live powiedziała, że jest w związku z Ryanem, ale szczerze mówiąc nie wierzę w to – dzieli ich odległość, a ona ma jeszcze 2 dzieci z poprzedniego związku. W końcu przestałem jej serduszkować i wylogowałem się ze SM całkowicie. Teraz nie wiem, co robić – napisać do niej, czy nie? Bo kompletnie nie idzie mi pisanie. Na wszystko z jej strony w ogóle nie reagowałem.