Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'siłownia'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
    • Ważne
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu; podrywanie
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
    • Survival w terenie
    • Przydatne umiejętności
    • Zestawy ewakuacyjne
    • Ogień, woda, żywność, ubrania, energia
    • Broń i narzędzia
    • Apteczki, zestawy medyczne, pierwsza pomoc, higiena
    • Schronienie, domy, bunkry, ziemianki
    • Urządzenia, pojazdy, gadżety
    • Książki, opracowania, podręczniki, artykuły, wiedza - związane z survivalem
    • DIY, "patenty", life hacki
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'
  • Domowa grzęda
  • Samczy Mobil Klub's HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub's Rowery
  • Samczy Mobil Klub's Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub's Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub's Samochody
  • Samczy Mobil Klub's Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub's Motocykle
  • MacGyver a's GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT's Linux
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Klub poligloty's Jaki język
  • NAUKA - SCIENCE's Wprowadzenie do Metodologii Naukowej
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Reprezentacja Polski
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ekstraklasa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka klubowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka międzynarodowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ogólne
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's s
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Pornografia - ubojnia pomysłowości, kreatywności i działania
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's 50 powodów aby porzucić pornografię
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Odwyk Piotra i nowe lepsze życie
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's NOFAP - Odwyk od A do Z
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Co robić by Nofap się udał?
  • Klub Wschodnioazjatycki's Ogólne
  • Klub Wschodnioazjatycki's Korea
  • Klub Wschodnioazjatycki's Chiny
  • Klub Wschodnioazjatycki's Japonia
  • Klub Wschodnioazjatycki's Mongolia
  • In web development's Przydatne linki
  • In web development's Mam problem

Blogs

  • Blog Ruchacza
  • Critical Thinking
  • Pan Kabat Blog
  • Bacy
  • Paweł z N.
  • Silvia
  • Blogosfera Vincenta
  • 105 kg skurwysyna
  • Droga do męskości
  • „Sukces jest czymś, co przyciągasz poprzez to, kim się stajesz.”
  • RysiekBlog
  • PZK
  • Aroxblog
  • Zasady Drugiej Strony Lustra
  • Prywatne zapiski Leona
  • Self Blog
  • friendship
  • redBlog
  • OpenYourMind
  • kootasBlog
  • Blog
  • The Samiec Post
  • TradeMe
  • Zapiski Eldritcha
  • Blog Chłopaka na Testosteronie
  • nowhereman80
  • ALPHA HUMAN
  • Myśli bieżące - filozoficznie ...
  • Samczym okiem
  • Za twórczością podążający, pragnący swego zaniku.
  • Ryśkowe szaleństwa.
  • Spira - żeby wygrać, trzeba przegrać
  • Scarcity of Knowledge
  • Throat full of glass
  • .
  • listy do dusz
  • Cytaty ważne i więcej ważne
  • Różne wypociny EjczFajfa
  • Moje przemyślenia
  • Blog Duńczyka
  • Podkręcili mi śrubkę!
  • Pułapki i kruczki
  • Jak działa rzeczywistość i kim jesteśmy - rozważania
  • TOALSWAHCADTLKCAFG
  • Arasowy blog postrzegania subiektywnego
  • Otwórz Oczy
  • Bez litosci
  • Przelewanie mysli.
  • Blog Metodego !
  • Boks - kompletnego laika trening
  • New Day at oldschool
  • Moim okiem
  • Czerwony Notatnik
  • Świadomość,Świadomość,Świadmość
  • Human Design: self-study
  • TOP seriali telewizyjnych
  • Szkaradny's
  • Coś tu może kiedyś będzie.
  • Przebudzenie z Marixa
  • Cortazarski Blog
  • .
  • Indigo puff obraża nasze forum na streamie!!!!!!!!!
  • Blogowo
  • Analconda
  • danielmagical ...fenomen patostreemow
  • W poszukiwaniu prawdziwych emocji
  • "Rz"ycie
  • Always look on the bright side of life...
  • Za horyzontem zdarzeń
  • Kubeł zimnej wody
  • Just Easy
  • .
  • Rody Krwi
  • sumer
  • Filmoteka Białego Rycerza
  • Życie W Kuchni
  • Człowiek Renesansu
  • BS lepsze niż Vitalia!
  • Okiem borderki, czyli świat z innej perspektywy
  • Blog Dzika
  • Podglądam siebie.
  • Światłopułapka
  • Wzloty i upadki ducha
  • Złote myśli Sary.
  • ezo
  • La chica loca
  • nowy rok numerologiczny rozpoczety
  • 30 dniowe wyzwanie.
  • 1
  • "Jak się przewróce to ja się za swoje przewrócę"
  • Coś Więcej...
  • Kobieta to rarytas dla bogaczy.
  • Narkonauta
  • Casual Gentleman
  • Luźne przemyślenia Ksantiego
  • .
  • Dziennik rozwojowy
  • Studęt tłumaczy
  • antymatrixman
  • Rapke
  • Między ziemią a piekłem czyli ile kosztuje spełnianie marzeń.
  • Archiwa Miraculo
  • IBS/SIBO - moje zmagania z chorobą
  • Wielka ucieczka z więzienia "Przeciętność"
  • Chore akcje z mojego poje*anego życia
  • Czas zapłaty
  • Jan Niecki - manosfera
  • Miejsce ulotnienia dla zbyt dużego ścisku pod kopułą
  • Z Przegrywu do Wygrywu
  • Droga do Zwycięstwa
  • Nerwica, lęki, pogadajmy.
  • Wewnętrzna stabilizacja świadomego mężczyzny
  • Baldwin Monroe...na płótnie
  • moj pulpit
  • Dobry, zły i brzydki
  • Różności
  • Uśmiechnięta (p)ironia
  • Instrukcja życia w systemie...
  • Orszak Trzech Króli
  • Human LATA - Od zera do ATPL'a.
  • Niezapominajka
  • Niezapominajka
  • Ozór na szaro
  • PsYCH14trYK
  • (...)
  • boczkiem przez życie
  • Ze szczura w Kruka (PuA, rozwój osobisty i duchowy)
  • Ozór na szaro.
  • Strumień świadomości
  • Przygody faceta w prawie średnim wieku
  • :-)
  • Esej - jaki jest i powinien być cel życia ludzkiego?
  • Eksponowanie kreatywności.
  • W samo okienko
  • Saturn i co dalej?
  • Zapiski
  • Jakie są korzyści z skontaktowania się z profesjonalną firmą w celu dochodzenia odszkodowania za poniesione straty?
  • Bruxawirus
  • Redpill
  • Naukowy blackpill
  • Czy to friendzone?
  • Jak żyć ?
  • Jak żyć, Panie Premierze?
  • Żywot wieśniaka poczciwego
  • Jack Hollywood
  • Analconda
  • smerfiBlog
  • Dzień, w którym przestałem być nieśmiały.
  • Tajlandia - Grudzień 2023
  • Tajlandia - Grudzień 2023
  • Tajlandia - Grudzień 2023
  • Tajlandia - Grudzień 2023
  • O podróżach
  • Młodzi samcy w równowadze's Blog
  • Klub muzyków i kompozytorów (muzyczny)'s Blog muzyczny
  • Red Pill's Blog Redpill

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość


Interests

Found 24 results

  1. PRYWATNE ARMIE ŚWIATA - JAK PROWADZIĆ WOJNĘ BEZ PONOSZENIA ODPOWIEDZIALNOŚCI? ZBIGNIEW PARAFIANOWICZ JAK DZIAŁAJĄ POLSKIE SŁUŻBY SPECJALNE? - KAFIR O SŁUŻBIE W WSI I INNYCH MISJACH WBIEGŁ NA RYSY 9 RAZY W 24 GODZINY HISTORIA ROMANA FICKA Na pieńku z Drwalem - NAVAL - pod gradobiciem pytań Z Navalem o życiu na emeryturze. Co dało mu wojsko? Na Pieńku z Drwalem Wywiad z Winicjuszem Dżem ze świni, o nożach i innych historiach ,które opowie @Trollskyy - na pieńku z Drwalem #3 Czy sędzia czyta akta? Cała prawda o sądach. Na pieńku z Drwalem: były sędzia Jarosław Gwizdak
  2. Małpi gaj. Nie wiem czy to się tak nazywa - chodzi mi o drabinki, drążki, kółka itp przybory do ćwiczenia. Coś w tym guście. No i jest sobie ten małpi gaj i chodzę tam jak mi się przydarzy ale staram się nie mniej niż raz na tydzień. Ćwiczę tam chwilę, w normalnym, siłowym reżimie (6-10 powtórzeń, zależy też co) ale i obserwuję kto i co tam robi. No i jest jeden gość, który wygląda jakby uprawiał gimnastykę sportową i jego widuję dość często, jeszcze paru, mniej lub bardziej, wysportowanych się zdarzyło. Reszta, 1/3, a okresami 1/2 to Ukraińcy. Tak, Ukraińcy. Z tych 5% Ukraińców na plenerową siłownię chodzi 10 razy więcej niż Polaków. Nie są tak zbudowani ale dobrze wyglądają i są wysportowani. "Zwykłych" Mirków jednak jak na lekarstwo. Żadnych chudych, próbujących się podbudować, żadnych grubych próbujących schudnąć. Garstka, w 80%-90% tych samych ludzi, którzy przychodzą tam na tę "siłownię", choć na oko, tego nie "potrzebują". Nie potrzebują, w sensie dobrze wyglądają, są wysportowani, i nie potrzebują nad sobą pracować. No i są laski. Jak tam chodzę od dawna, z przerwami od dwóch lat, to widziałem tam dziewczynę trzy razy (słownie: 3). Raz przyszła z chłopakiem, on ćwiczył na drążku a ona na telefonie. Drugi raz zgraja dzieciaków, w wieku 10-12 wspinała się na drabinki, bawiła się, robiła to co się robi w małpim gaju. No i trzeci raz dwie dziewczyny w wieku 5-7 lat, przyszły i zaczęły coś tam ćwiczyć. Po minucie jedna do drugiej: - Chodź, idziemy stąd. Tu nie ma co robić. Parsknąłem śmiechem, bo to było takie... kobiece. Były tez inne historie i przygody w tym miejscu ale na tę chwilę pozostawię to do dyskusji.
  3. Czołem Bracia! Pytanie do trenujących. Jakie macie wyniki siłowe/wytrzymałościowe w poszczególnych ćwiczeniach wielostawowych? 81 kg 179 cm wzrostu 21 lat Zacznijmy od trójboju - podstawy: Martwy ciąg klasyk - 200kg z paskami/165kg bez pasków Przysiad - 140 kg Wyciskanie na ławce płaskiej - 140kg był mój ostatni maks. Dziś 10x100 kg, szoku doznałem. Reszta nietrójbojowa: Podciąganie podchwytem +50kg na pasie x1 Podciąganie nachwytem na ilość - 21 wojskowych, 28 bez pełnych wyprostów w łokciach. Ergometr wioślarski - 3:07 rekord na 1000 metrów Pompki klasyczne - 105 rekord Jeśli chodzi o różnice w martwym no to przedramiona mam bardzo słabiutkie. Tak samo w podciąganiu chwyt puszcza jak już 50 na pasie siedzi.
  4. Współczesny samiec, karmiony liberalno-feministyczną propagandą, akceptuje siebie takim jaki jest. Rozumie doskonale swoje emocje i potrafi je wyrażać, chociaż niestety nie potrafi nawet unieść swojej księżniczki. Księżniczka oczywiście podkreśla, jak ważna dla niej jest męska wrażliwość, gdy wieczorami wspólnie oglądają wykłady na temat ciałopozytywności i nierealistycznych standardów piękna narzuconych przez patriarchat. Dlaczego jednak, od pewnego czasu podczas codziennych seansów, ukochana kładzie swój iPhone 15xd Max (otrzymany od misia na gwiazdkę) ekranem do dołu? Jakie tajemnice skrywa w sobie to najnowsze cudo techniki, przez które misio zadłużył się na 20 miesięcy? Prawda wyszła na jaw mniej więcej przy szóstej racie za iphona. Pewnego wieczoru, do drzwi ich kawalerki na Warszawskiej Białołęce, zapukał p o t ę ż n i e zbudowany mężczyzna o ciemnej karnacji. Mierzył ze dwa metry i był oczywiście bez koszulki, więc misio mógł bez problemu ujrzeć ten delikatny zarys mięśni, o którym kobiety często mówią, pytane o idealną sylwetkę u faceta. -- Jest Kasia? - Zapytał. -- J-jeest - zająknął się Misio. To był ostatni raz kiedy widział Kasię. Po tym ciosie, za radą profilu Wysoko.Wrażliwi z instagramu, płakał przez tydzień, łącząc się ze swoją wewnętrzną kobietą. Potem płakał kolejne miesiące, płacąc raty za iphona. "Co poszło źle?", spytacie mnie drodzy Bracia. Czy nawet mając pieniądze, empatię i 30 metrów na własność nie wybiję swojej samicy z głowy tych wielkich czarnych pał? Śpieszę z odpowiedzią.... Kobiety pragną samców alfa, a w byciu samcem alfa zawsze chodziło o bycie lepszym, silniejszym i większym od innych samców. Ten jeden prosty trick zatem to: stać się jeszcze WIĘKSZYM CZARNYM FJ00TEM. Tak olbrzymim i żylastym, że konkurencja nie będzie miała nawet podjazdu. Jedyna droga do tego prowadzi przez całkowite oddanie się w opiekę Bogom Hipertrofii. Udaj się zatem do miejsca ich kultu - Świątyni Żelaza, gdzie dołączysz do grona kapłanek z wielkimi dupami opiętymi przez legginsy i kapłanów, którzy przy modlitewniku błagają Nieruchomych Poruszycieli o zaszczyt wstąpienia do Panteonu. Jak Ci się poszczęści, po kilku latach wytrwałej pracy i litrach wstrzykniętego testosteronu wypitych szejków białkowych, staniesz się wielkim, żylastym i być może nawet czarnym gigantem, chodzącym pośród milionów normideł-misiów. Wtedy Kasia nie będzie już twoim zmartwieniem. W końcu kto ma czas na martwienie się, robiąc łapy przez 8 godzin dziennie?
  5. Porządek zrobiony. 1. Wymiary piwni: dł. 190cm, szer. 150cm, wys. 233cm. 2. Założenia: codzienne ćwiczenia (brzuch, klata, ręce, nogi) - żadnych koksów. 3. Cel: lepsze samopoczucie, lepsza sylwetka. Głównym problemem jest mały metraż i rura gazowa, na wysokości 180cm ale nic na to nie poradzę, chyba że dogadam się z chorą sąsiadką i odstąpi mi swoją piwnicę, wtedy ja połączę i będzie więcej, ale szczerze w to wątpię. Nie chcę zbytnio pakować się w osprzęt bo mam inne ważniejsze wydatki, dlatego pomyślałem że zaopatrzę się tylko w bazę: ławka+sztanga, hantle. Osoby ćwiczące proszę o linki i porady bo szkoda mi czasu na nietrafione zakupy . Do tej pory pompki, jakiś jeden hantel w domu, guma, a od niedawna bardzo przydatny wałek. Dzięki.
  6. Co sądzicie o poradach sportowych? z kanału Warszawski Koks? Ja osobiście nie siedze w tematach sportowych więc się nie wypowiem, ale może inni będą chcieli link do kanału - https://www.youtube.com/user/WarszawskiKoks
  7. Siema, jak widać padło i na mnie. Będę miał możliwość skorzystania z kilku rzeczy w jednej cenie. Mianowicie: kick boxing, mma, kalistenika, siłownia, gimnastyka. Co radzicie? MMA czy kick boxing? Na pewno wezmę jedną z tych sztuk walki. Wcześniej chodziłem ok. rok czasu na siłownię. Chciałem nabrać trochę masy bo jestem dosyć szczupły. Jednak przybieranie masy już raczej olałem bo z moim spalaniem to syzyfowa praca. O tyle, żeby utrzymać to co się już ma. Próbowałem kalistenikę ogarniać ostatnio na polu. Lecz przy tej zdradliwej pogodzie się tylko przeziębiłem ? Oprócz sportu walki mam jeszcze do wyboru siłownie, kalistenike i gimnastykę (jakaś pod cross-fit). Warto po trochę z każdego czy skupić się na jednym? [Sport walki 2-3 razy w tygodniu. Kalistenika/gimnastyka 2. Siłownia kiedy się chce].
  8. Witajcie, Może całość zacznę od zarysu sytuacji, w jakiej się znajduję. Mianowicie ważę ok. 125kg przy wzroście 195cm. Powoli będzie mijał miesiąc odkąd chodzę na siłownię, przez ten czas zrzuciłem ok. 1.5kg. Wiem, iż najważniejsza jest dieta, toteż ułożyłem sobie własną, dieta jest ok, na 3200-3400 kcal , licząc 4 treningi w tygodniu oraz biorąc pod uwagę procentowy skład węgli, białka i tłuszczów składających się na te kalorie. I teraz tak: na siłownię chodzę od poniedziałku do czwartku o godz. 7 rano, przy czym jeden na 4 treningi (najczęściej środa) to trening cardio. Nie jadam przed treningiem, po przebudzeniu, gdyż raz tak zrobiłem, to o mało co się nie zhaftowałem w trakcie treningu. W związku z tym ok. 22 dnia poprzedniego zjadam na kolację zazwyczaj 2 kromki chleba żytniego, jakiś ogórek, pomidor malinowy oraz 2 gotowane jajka i jakiś twarożek (najczęściej, mam kilka wariantów diety). Tu dochodzimy do sedna problemu - czy biorąc pod uwagę fakt, iż nie pijam przed treningiem kawy, dobrym pomysłem będzie tzw. przedtreningówka? Potrzebuję rano po prostu kopa (+małego wzmocnienia jeżeli chodzi o sam trening), szczególnie o tej porze roku, stąd moje rozważania. Jeżeli tak, to jakie produkty polecacie? Może jest jakaś alternatywa? Z góry dzięki za zainteresowanie ?
  9. Nie mogę na to patrzeć Zna się ktoś na tym, co z tym człowiekiem, sparaliżowany na całe życie? I gdzie był błąd? Za duży ciężar, zła postawa? https://medizzy.com/feed/366461?title=Spinal_injury
  10. Szukałem podobnego tematu, ale nie znalazłem. Przyznam szczerze, że zawsze trochę wyśmiewałem dietę wegańską, kojarzyła mi się ze spedalonymi hipsterami-słoikami z WarshaFFki~~~, poza tym lubię mięso i owoce morza. Ale ostatnio coś ostro przestawia mi się w głowie. Zacząłem trochę interesować się ezoteryką (a filozofią Wschodu interesuje się już od około 8-9 lat) i tak jak mówił i pisał Marek - wyczuwam złą karmę w jedzeniu zwierząt, zwłaszcza tak rozwiniętych jak krowy lub świnie. Moralnie czuje się przez to trochę niski, mimo że tego typu argumenty zazwyczaj wywoływały u mnie tylko cyniczny uśmiech. Dodatkowo obejrzałem dzisiaj ten film i mimo, że kiedyś widziałem już podobne rzeczy i wiem jak to się odbywa (ciężko się oszukwiać że w ubojniach pracują ludzie kochający zwierzęta, nie?), to dzisiaj coś we mnie pękło i poczułem się jakbym dostał mentalny wpierdol: Można w takie rzeczy jak karma wierzyć lub nie, można mieć poczucie moralności i słuszności mniej lub bardziej rozwinięte, ale chodzi mi też o względy zdrowotne. Od dłuższego czasu mam problemy ze skórą (powracająca wysypka na dłoniach itd), czuje się bardzo ociężały i zmęczony po każdym posiłku. Tak jakby jedzenie zabierało mi energię, zamiast ją dawać. Czytałem wiele artykułów traktujących o tym, że np. trawienie mięsa i nabiału zżera bardzo dużo mocy przerobowej człowieka, więc teoretycznie białko roślinne powinno szybciej budować mięśnie (mniej energii przejebane na trawienie i przetwarzaniu białka jakiegośtam na jakieśtam inne - wybaczcie, dupa ze mnie, nie chemik a nie chce mi się teraz szukać linku). Moje objawy IBSo-podobne (burczenie, przelewanie w brzuchu, odbijanie) też chuj wie czym są spowodowane, lekarze są bezradni - oczywiście. Na youtube natknałem się na wiele kanałów gdzie kulturyści i fitnesiarze wypowiadają się na ten temat, bardzo wielu z nich twierdzi że po przejściu na dietę wegańską już po 3 miesiącach ich cera poprawiła się nie do poznania, mają dużo więcej energii, siły, a nawet większe przyrosty (w każdym razie napewno nie mniejsze). Np. ten koleś: I wielu innych. Szczerze to przeszedłbym na weganizm bez zastanowienia (na 3 miesiące, tylko spróbować - co szkodzi? Zawsze można wrócić do mięsa albo do samego nabiału/ryb) tylko że moja naturalna postura to typowy wieszak na ubrania/strach na wróble ok. 60 kg, do tego jedzenie nie jest moją pasją (czasami uwielbiam coś wszamać, ale na codzień zazwyczaj nudzi mnie i męczy) i boje się że na diecie wegańskiej będę musiał zjeść objętościowo dużo więcej. Do tego dochodzą problemy na wyjazdach, bo raczej cały świat jest mięsożerny i ma wyjebane. Moje pytanie: czy ktoś z was jest na diecie wegańskiej? Jeśli tak to od jakiego czasu, jak wrażenia? Czy ktoś jest na diecie wegańskiej i jeszcze do tego chodzi na siłownię i rosną mu mięśnie?
  11. Rafonix chce mieć dużą masę ciała niczym Boxdel.
  12. Cześć Bracia. W poniższym filmie Michał wyjaśnia ile posiłków powinno się jeść dziennie
  13. Cześć Bracia W poniższym filmiku Michał Karmowski (Jaglak) wyraża swoją opinię dotyczącą wspomagaczy w rozwoju mięśni
  14. Siema, Sprawa wygląda tak: od ponad 2 lat nie uprawiam prawie żadnego sportu (czasami tylko basen), tylko siedzę przy kompie jak ta pizda. Rezultat: psycha siada coraz częściej, przemęczenie umysłowe, coraz ciężej się skupić, schudłem 10 kg. Zawsze byłem przeraźliwie chudy, mimo tego że jadłem tyle samo co moi równieśnicy (a czasami nawet więcej). Moi rodzice na zdjęciach z młodych lat wyglądają jakby uciekli z Auschwitz - dosłownie, nie przesadzając. Mój ojciec na 2 roku studiów ważył 53 kg. Nakładał po 3 swetry żeby się z niego nie śmiali. Moja mama też, wieszak bez cycków i tyłka. Teraz już wyglądają normalnie, ale mają po 60tce. Dopiero jakoś po 30tce zaczęli tyć i przybierać normalnych wymiarów. Dziadkowie, wujkowie - to samo. Ze wszystkich stron genetycznie chudość, ludzie patyki. Nieraz mnie bawi jak faceci ważący np. 70 kg rozczulają się nad tym jacy to oni nie są chudzi i w ogóle, ojej, bo chcieliby być Arnoldem a są normalni. Macie naprawdę, kurwa, przejebane. Do chuja ciężkiego! - ja RAZ w życiu zdołałem przekroczyć 60 kg żywej masy. Mój rekord to 64 kg przy 177cm, po bodajże 7 miesiącach ostrego treningu na masę, diety i suplementacji, bez żadnego odpuszczania i litowania się nad sobą, praktycznie 0 imprez, picie od święta itd. A to było już 4te podejście - wcześniej zaczynałem pracę nad swoim ciałem 3 razy, począwszy od liceum i zawsze musiałem z jakiegoś powodu przerywać (chore zatoki, matura albo egzaminy na studiach, przeprowadzka, problemy z żoładkiem, kontuzja itd). Za każdym razem gdy przestawałem, traciłem masę w ciągu dosłownie kilku miesięcy, czasami tygodni. Np. męczyłem się przez 4 miesiące żeby przytyć 3 kg, później miesiąc przerwy, zapalenie płuc - i jestem jeszcze chudszy niż jak zaczynałem, mimo starań żeby utrzymać dietę. Mój rozkład przy ostatnim podejściu, ponad 2 lata temu wyglądał tak: waga startowa: 55 kg. Waga końcowa, po jakichś 6-7 miesiącach (nie pamiętam dokładnie) - 64 kg. Siła wzrosła chyba 10krotnie. Ważąc 64 kg przy 177 wyglądałem fajnie, było widać mięśnie. Mały dalej byłem, ale zgrabny, taki beach boy. Dużo łatwiej było znaleźć na siebie ubrania w sklepie. Psychicznie czułem się dużo lepiej. Przerwałem, bo raz źle chwyciłem sztangielkę i coś mi się ostro nadszarpnęło w szyi, myslałem że to wylew albo coś, ból był nieziemski. Przeszło po miesiącu, ale wtedy dopadła mnie angina, później na chwilę wyjechałem na sylwestra na miniwakacje, później zająłem się biznesem i wszystko co wypracowałem poszło w pizdu. Dieta: jadłem 4 razy dziennie. Około 4000 kcal dziennie. Śniadanie: 100-120 g owsianki zmielonej z wodą i 150 g twarogu półtłustego, łyzką miodu i bananem. Taki szejk. Wstawałem specjalnie godzinę wcześniej żeby to wypić. Czasami jakiś omlet z owsianką albo jajecznica, orzechy itd. II Śniadanie: np 6-8 kromek razowego z szynką z kurczaka, serem żółtym, masłem albo oliwą i warzywami, albo łososiem, tuńczykiem itd. Ciężko było to w siebie wmusić w pracy po takim śniadaniu. Obiad (przedtreningowo): Różnie, zazwyczaj starałem się co najmniej 120 g mięcha i 100-120 g węgli, najczęściej wołowina albo kurczak i makaron, bo ryż mnie nudzi. Ew. kasza gryczana. Kolacja (po treningu): Albo kanapki razowe, ew. białe z tatarem i surowym żółtkiem, albo makaron z tuńczykiem i oliwą (porcja jak na obiad, zazwyczja w siebie wmuszałem już ten 4 posiłek), albo łosoś pieczony z ryzem albo makaronem, jak byłem przy kasie, itd. Ogólnie cały mój dzień sprowadzał się do jedzenia, pracy, treningu i spania. Po treningu jeszcze gainer w którym było trochę kreatyny. Do tego witaminki, tran w kapsułkach i inne pierdoły. Kreatyny w pełnej dawce ani BCCA i innych cudów nigdy nie stosowałem, może to był błąd. Trening miałem ułożony z potreningu.pl przez jakiegoś tam łysego trenera. O siłowni i treningach czytałem MNÓSTWO na sfd.pl i z innych źródeł, ale sukcesu długotrwałego nigdy nie odniosłem. Rezultaty były zawsze, ale efekt jojo ogromny. Po pierwsze - jak tylko przerywam na chwilę - chudnę jak anorektyk na heroinie. Zazwyczaj bez treningów odechciewa mi się jeść, więc staram sie trzymać dietę, ale jeden posiłek gdzieś ospada. Ja ogólnie prawie zawsze mam problemy z apetytem, muszę popijać. Całe życie wszyscy próbowali we mnie wpychać żarcie, bo "ojej on taki chudy, musi jeść więcej" i nic z tego nie wynikało - wszystko wylatywało ze mnie w WC a ja tylko napykałem sobie obrzydzenia do jedzenia. Zazwyczaj ciężko mi skończyć duży posiłek bez popijania. W większości przypadków to praktycznie niemożliwe. Pasożytów nie mam, robiłem wszystkie badania, podobno jestem zdrowy, jedzenia się przyswaja. Po prostu szkielet mega chudy i mały, a przemiana materii szalona. Mam za to coś podobnego do IBS, co wg lekarza IBSem nie jest. Nie raz po zjedzeniu małej ilości jedzenia czuje się wypchany jakbym zjadł 2 kebaby z sosami i popił 2 litrową colą. Po prostu robi się niedobrze. Innym razem za to wchłaniam jak wilk i jem szybciej niż przypakowani koledzy, ale to rzadkość. Za to prawie zawsze po jedzeniu burczy mi w brzuchu jakbym zjadl Chewbaccę z gwiezdnych wojen. Słychać jakieś jęki, kruczenie, bulgotanie, straszne rzeczy. Miałem kolonoskopię (2 razy), gastroskopie, różne badania genetyczne, sprawdzali czy nie mam celiakii - NIC! Lekarz nawet nie wie co mi jest. Podejrzewam, że mogę mieć coś z psychiką. Mam zatem totalny konflikt- z jednej strony znów popadłem w ruinę fizycznie, dzisiaj waga pokazała poniżej 55kg, więc jestem w dupie totalnej, spadają ze mnie najwęższe spodnie jakie był w sklepie. Z drugiej strony po 4 próbach zakończonych ponownym powrotem do bycia chuderlakiem i przy moim podejściu do jedzenia, nie mam w sobie psychicznej siły żeby znów zacząć chodzić na siłownie. Nakupowałem sobie prochów (gainer jakiś tam), do tego kreatynę (bo nigdy nie żarłem, pewnie byłoby dużo łatwiej), BCAA itd. Wszystko to leży w kuchni a ja nie mam siły się zebrac, bo już widzę w głowie że znów będę się męczył (jem bardzo długo, nawet jak jem rzeczy które mi smakują, bo tak się starałem robić, jebać ryż i kurczaka i jedzenie 7 razy dziennie), tracił czas na siłce (robilem krótkie treningu, około godziny ze wszystkim, ale i tak trzeba dojść/dojechać,przebrać się, wrócić itd). Z jednej strony muszę coś ze sobą zrobić bo to już przekracza ludzkie pojęcie, z drugiej strony - mimo że wiem jak (bo to co robiłem działało - siła rosła, wygląd się zmieniał, przybierałem na wadze, nabierałem kolorków), to nie wiem jak to urzymać. Boje się że później będę chciał np. wyruszyć w jakąś podróż po Azji, dostanę biegunki albo po prostu spędzę miesiąc albo dwa bez plastikowych pojemniczków i skupiania całej energii życiowej na jedzeniu i po powrocie znów będę w dupie. Nie chcę znów stylu życia pod tytułem: "nie biegnę na autobus, bo masa mi spadnie", "stary, nie wpadnę do ciebie o 19 tylko o 21 bo muszę zjeśc 200 g wołowiny i 160 g ryżu") Wiem z książki Marka i też trochę z własnych rozmyślań, że żeby się zmienić trzeba siebie najpierw zaakceptować. Cóż, ogólnie rzecz biorąc akceptuję siebie, kobietom dziwnym trafem tez się zawsze podobałem (nawet już w podstawówce, kiedy ważyłem chyba 5 kg i byłem najniższy w klasie), kozłem ofiarnym nigdy nie byłem, tylko podśmiechujki sobie ze mnie czasami urządzano, ale nic strasznego. Uważam że przystojny ze mnie suczysyn, ale jak w sklepie nie mogę dostać na siebie innych spodni niż rurkopodobne a i tak ze mnie spadają, albo marynarki nie mogę kupić, bo za wąskie w barach - to już się idzie wkurwić. Planowałem sobie teraz zrobić taki system, że gotuję raz-dwa razy w tygodniu i zamrażam to co można, później tylko sobie wyciągam, wkładam do mikrofalii i jedzonko gotowe, niemniej jednak - wystarczy choroba, wyjazd - wszystko spada. Nie wiem co robić. Sterydy mam zacząć żreć? Ktoś coś poradzi? PIkaczu? Jest w ogóle wśród was jakiś patyk który zdołał dojść do normalnych wymiarów (ja nie chcę być duży, mam to w dupie - po prostu chcę wyglądać normalnie i czuć się komfortowo w swoim ciele) i to utrzymać, nie żyjąc jednocześnie jak asceta i dziwak?
  15. Ja, Artem, niżej podpisany przysięgam przed Braćmi: - afirmować się codziennie rano i wieczorem, afirmować m.in. miłość do samego siebie i akceptację - nauczyć się śpiewać - ogarnąć calutką piosenkę ze słuchu na gitarze w stylu fingerstyle. Zacząłem już kilka ale zaraz się zatrzymuję, nudzę i zmieniam na inną piosenkę przez co stoję w miejscu. Na to daję sobie czas do Sylwestra. - ograniczyć picie alkoholu. Zrezygnować z picia bimbrów, ograniczyć picie wódek i mocniejszych alkoholi oraz piwa. Nie zalewać się do nieprzytomności i bardziej się pilnować w takich sytuacjach. Właśnie kolejen zatrucie alkoholem zdecydowało że pora coś zmienić. Dziś straciłem ponad połowę dnia na dochodzeniu do siebie, a tyle mogłem rzeczy zrobić. - zapisać się na boks - trenować w warunkach domowych 3 lub 4 razy na tydzień (pompki, brzuszki, drążek, hantle)- tutaj zastanawiam się czy dzielić trening na klata+biceps, plecy+triceps itp. itd., jestem jednak zdania żeby trenować 3 razy w tygodniu pompki, brzuszki, drążek i hantelki razem i 2 razy w tygodniu biegać, no i a'propo biegania: - biegać 2 razy w tygodniu (ogólnie to chcę się pozbyć brzuszka, który mi troszku urósł, wiadomo że 6pak byłby fajnym osiągnięciem) - zacząć w końcu medytować codziennie do 15 minut na początek - poprawić swoją dietę: ograniczyć picie słodkich napojów gazowanych oraz wszelkiej maści wyrobów chipsopodobnych jak i fastfoodowych, regularnie przyrządzać sobie i jeść 3 posiłki dziennie, jeść więcej warzyw i owoców - nauczyć się pływać Jeżeli chodzi o boks, pływanie oraz śpiew - do tego potrzebna mi kasa. Prawdopodobnie niedługo zaczynam pracować więc wszystko idzie na dobrej drodze. Najbardziej mi zależy na śpiewaniu, nauczyciela mam już ogarniętego więc niedługo się do niego odezwę Nie mam zbytniej spiny co do pływania i boksu ale do końca roku myślę że mógłbym obie te rzeczy ogarnąć. O moją grę na gitarze się nie martwcie bo dla mnie to sama przyjemność, jedynie czego mi brakuje to chęci i regularności do poprawiania swojego słuchu, szukania konkretnego dźwięku na gryfie. Chcę się przełamać z bieganiem i w końcu zamknąć fejsbuka i siąść na chwilę sam ze sobą i pomedytować. Najbardziej chcę się spiąć i pilnować z alkoholem, nawykami żywieniowymi oraz ćwiczeniami. Na ćwiczenia, afirmację, medytację, bieganie, dietę daje sobie od dziś 3 miesiące aby wgrać sobie te nawyki do swojego systemu operacyjnego Czyli odezwę się w tej kwestii w październiku. Tak mi dopomóż Bóg, Latający Potwór Spaghetti, Światło Innosa, Moc Posępnego Czerepu, Wy - Drodzy Bracia, Nasz Wielki Ojciec Prowadzący, Mistrz Joda, Adam Sandler i Jon Bon Jovi. AMEN A jak znowu zrezygnuję z trenowania, znowu zacznę więcej pić, nie zacznę biegać i wrócę do żarcia gówna przed ukończeniem tychże 3 miesięcy (konkretna data to 28 października) to wiedzcie, że wtedy będę Siusiak i to z małym siusiakiem w gaciach. No! PS> Jeżeli macie jakieś rady dla mnie Bracia, w kwestii diety i treningów, i w ogóle czegokolwiek z powyższych punktów to bardzo proszę o pomoc
  16. Bracia Samcy przysięgam w czasie 1,5 miesiąca zejść z wagi ok. 15 kg! Kilka lat temu udało mi się 17 kg zjechać w takim czasie na wiosnę. Niestety efekt jo-jo trzyma się od tego czasu. Mam sporą nadwagę, więc powinno łatwo pójść ... No prawie, bo jednak łakomstwo mi się włącza. Zapisałem się na siłownię, chodzę prawie codziennie, gdzie spalam ok 1000 kalorii (bieżnia, rower, różne "przyrządy"). Tak mi dopomóż!
  17. Dobry wieczór Panowie, Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem wcielenia w życie kilku postanowień. Jak pewnie sami wiecie z autopsji, mamy mnóstwo wymówek aby wziąć się za cokolwiek, a to brak czasu, a to praca, a to dzieci , itp itd. Faktem jest, że to co nas powstrzymuje przed rozpoczęciem czegokolwiek jest lenistwo, tylko lenistwo. Jestem sfrustrowany ponieważ nigdy nie paliłem, do 18 roku życia byłem wręcz zagorzałym przeciwnikiem palenia, później jednak zaczęło się popalanie, wmawiałem sobie jednak, że ja się nie dam i nie uzależnię od tego dziadostwa.. Czas zweryfikował to wszystko. Na chwilę obecną paczka papierosów znika w dzień lub dwa. Można więc śmiało stwierdzić, że jestem uzależniony:) Próbowałem z tym skończyć, jednak pojawiało się mnóstwo wymówek. Jednak punkt kulminacyjny mojej irytacji osiągnął punkt krytyczny. Wkurzam się sam na siebie ,że jestem na tyle słaby żeby raz na zawsze skończyć z tym durnym zwyczajem palenia. Postanowiłem, że od dnia jutrzejszego będzie to moje " postanowienie noworoczne" i skończę z tym raz na zawsze. Nie chodzi tu nawet o zdrowie, o pieniądze , złości mnie zwyczajnie to, że nie potrafię powiedzieć dość. Z tego powodu zaplanowałem, że wprowadzę kilka zmian w swoim życiu. Od jutra koniec z fajami, co by się działo, nie będę palił- taki jest zamiar:D Druga sprawa to alkohol, jego szkodliwe działanie każdy z nas doskonale zna. Do niedawna alkohol widniał jako narkotyk, jednak teraz nam się wmawia, że to używka wskazana podczas imprez i kulturalnych spotkań... Planuję również i z tym skończyć , może nie na zawsze , ale chociaż na rok - taki jest temat wątku. Do tego wszystkiego chcę dołożyć naprawdę ostre wzięcie się za siłownię. Chciałbym każdego dnia dokumentować moje postępy i dzielić się z ludźmi, którzy nie mają motywacji do tego, aby wziąć się za siebie . W tym tygodniu odstawiam papierochy i alkohol, od następnego tygodnia natomiast rozpoczynam trening na siłowni. Wszystkimi postępami będę się z Wami dzielił, ale nie tylko z Wami. Co o tym wszystkim sądzicie? P.S. Słowa wsparcia są wskazane:D
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.