Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Search the Community

Showing results for tags 'żona'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu; podrywanie
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
  • Sport i zdrowie
  • Polska i świat
  • Stulejman Wspaniały
  • Motoryzacja i Technologie
  • Hobby
  • Duchowość
  • Rozmowy przy wódce
  • Rezerwat dla Kobiet
  • Domowa grzęda
  • Samczy Mobil Klub's HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub's Rowery
  • Samczy Mobil Klub's Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub's Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub's Samochody
  • Samczy Mobil Klub's Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub's Motocykle
  • MacGyver a's GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT's Linux
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Klub poligloty's Jaki język
  • NAUKA - SCIENCE's Wprowadzenie do Metodologii Naukowej
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Reprezentacja Polski
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ekstraklasa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka klubowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka międzynarodowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ogólne
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's s
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Pornografia - ubojnia pomysłowości, kreatywności i działania
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's 50 powodów aby porzucić pornografię
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Odwyk Piotra i nowe lepsze życie
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's NOFAP - Odwyk od A do Z
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Co robić by Nofap się udał?
  • Klub Wschodnioazjatycki's Ogólne
  • Klub Wschodnioazjatycki's Korea
  • Klub Wschodnioazjatycki's Chiny
  • Klub Wschodnioazjatycki's Japonia
  • Klub Wschodnioazjatycki's Mongolia

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość


Interests

Found 36 results

  1. Ciekawa opowieść z profilu MGTOW Polska na pejsbooku. O tym jak wygląda życie w związku w Polce, u znajomych autora opowieści. Historie "beciaków", którzy będąc prawdziwymi przegrywani, nadal tkwią w Matrixie i chorych związkach ze swoimi samicami. Uwarunkowani kulturowo, zaprogramowani do roli bankomatów. Wystarczyło trochę alkoholu, aby zaczęli opowiadać jak to wygląda naprawdę, z ich perspektywy. Cytuję: Wczorajsze spotkanie ,,po latach" z kolegami z licealnej klasy. Jedna litrowa Finlandia na pięciu (starość, k...). Dwóch kolegów zaręczonych, dwóch już po ślubie, jestem jedynym singlem na ,,imprezie". Po 21 zaczyna się wylewanie żali. Osoba 1: ,,Nie mam praktycznie nic do powiedzenia w związku. Za każdym razem jadę do niej, bo ona twierdzi że prawdziwa kobieta nie jeździ do faceta. Na randkach siedzimy z jej rodzicami i oglądamy telewizor, no chyba że ja zapłacę za wczasy i gdzieś pojedziemy. Ale nic z tym nie robię, bo gdzie ja w tym wieku znajdę inną dziewczynę? Zresztą już ślub w drodze". Osoba 2: ,,Generalnie dramat. Szukam tylko najmniejszej sposobności, żeby pobyć chwilę samemu w mieszkaniu. O wszystko cały czas awantura, jak próbuję się postawić to jest foch. Seksu zero". Na pytanie czego w takim razie nic z tym nie zrobi kolega odpowiada cierpko: ,,A co by teraz powiedziała MOJA MATKA gdybyśmy się rozstali przed ślubem"? Żonaci koledzy nawet już nie walczą w dyskusji. Pokornie przyjmują swój los i cierpko przełykają kolejne kieliszki czekając na wyrok, który niechybnie wkrótce nastąpi. I nastąpił. Po 22 nerwowo odbierają telefon, po ich minach i stłumionych odgłosach dochodzących z drugiej strony wnioskuję, że właśnie słyszą coś w stylu ,,Gdzie się kurwa szlajasz????!!!! Ja tu siedzę sama, a ty się bawisz. Kawaler kurwa jesteś???!!!!". Wiem już, że za chwilę kumpel sięgnie po kurtkę i smutnym głosem oznajmi ,,Panowie, muszę się zbierać". Intuicja nie zawiodła. I najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że zostałem nieformalnie uznany za największego przegrywa na imprezie, i to pomimo faktu, że mam najlepszą pracę, często podróżuję, rozwijam swoje pasje i generalnie cieszę się życiem. ALE NIE MASZ DRUGIEJ POŁÓWKI!!!! No faktycznie, dzisiaj kupiliśmy litra. Panowie, nie dajcie sobie wmówić że jest coś z Wami nie tak tylko dlatego, że nie dajecie traktować się jak bankomat lub jak animator czasu wolnego. Przyszłość należy do Was. No chyba, że wspaniałomyślnie chcecie dać zarobić swojemu prawnikowi na rozwodzie.
  2. Wczoraj obserwowałem przez chwilę mieszające w pobliżu małżeństwo. Obydwoje przed 50-tką, ponad 20 lat stażu. Dorosły syn, brak wizyt policji, kłótnie kiedyś rzadko, prawie nie widoczne na zewnątrz, teraz słychać trochę częściej. Jednak nie wszystko złoto co się pozornie świeci. Mąż zarabia niewiele, normalna budowa ciała. Żona otyła, po ślubie spasła się jak świnia, zarabia teraz trochę więcej od niego. Samica kupiła psa, na którego chucha i dmucha. Zwierzę dość tępe i źle wychowane, rozpieszczone, ucieka, załatwia się w domu, itd. Jego żona pozornie bardzo miła i gadatliwa, paniusia z lekkim ąę. Wczoraj jej mąż rozmawiał przez tel. z kolegą, co było słychać. Małża obok ze swoim sierściuchem, który zaczął skakać na niego. Gość kilkukrotnie zwracał psu uwagę, ten nie reagował. W końcu zdenerwowany, nie przerywając rozmowy tel rzucił 2 przekleństwa do psa, żeby się uspokoił. Żona słysząc to wpadła w szał "jak się odzywasz do psa!!!", po czym zaczęła okładać go pięściami po torsie, aż hukało. Mąż pani z telefonem przy uchu, bez słowa tylko skrzywił się i szybko odszedł chowając za pobliski garaż, żeby nie dostać kolejnej serii ciosów. Dziękuje codziennie Bogu, rozsądkowi, a teraz także temu forum, za to, że nie dałem wmanewrować się małżeństwo swojej ex. Takie obrazki widzę wokół coraz częściej. Też widzicie przykłady coraz większego upodlenia i poniżania mężów przez żony, w swoim najbliższym otoczeniu?
  3. Witam, znam pewne małżeństwo które się rozwodzi. Na początku sierpnia ż oświadczyła m że nic nie czuje i się rozwodzi. Mąż ma szybko opuścić dom ( dom jej rodziców). Od razu powiedziała m że będzie w związku z kochankiem. Jeszcze nie mają rozwodu. Pytanie ? Ona twierdzi że jeśli powiedziała m że nic nie czuje itp to może wejść bez rozwodu w związek z kochankiem i nie jej wina rozpadu małżeństwa? Czy może wyrzucić m z domu?
  4. Bo mnie chuj strzeli w samą potylice. Dziś moja malżonka radosnie przyszla z pracy i oswiadczyła, że ją wyjebali. Następnie dodała, że teraz potrzebuje czasu aby sobie odpocząć i może pójdzie do innej pracy a moze zostanie z dzieckiem i pracować nie będzie. Stoję tak przed nią. W głowie mi wiruje. Próbuje myśli zebrać ale nie daje rady. Pytam więc ostatnimi siły zanim wybuchnę- z czego będziesz żyć? Ona znów radośnie odpowiada, ze z 500+. Dalej jestem spokojny i brnę w to gówno pytając - złożyłaś wniosek? Na co odpowiada, że jeszcze nie ale to nie mój problem. Zjebalem, wyzwalem od nierobów i matołow bo juz nie umiem rozmawiać inaczej. Gdby nie to dziecko, odstawilbym pod sam dom rodzinny z ktorego pochodzi z ta sama walizka co z niego wyszla. Ktoś wie jak brak pracy żony może komplikować ewentualny rozwód?
  5. Witam, Dziś rozmawiałem ze znajomym, spotkaliśmy się po jakimś czasie, więc i była chwila na dłuższą pogawędkę, jak w takich sytuacjach często bywa, zeszliśmy na temat kobiet. Może coś o nim, wiek 42 lata, własna firma, żona i dwoje dzieci, dziewczynki w wieku 3 i 5 lat. Piotrek, tak go nazwijmy, prowadzi własny biznes, w domu stara się być jak najczęściej, ale z racji wykonywanych obowiązków nie zawsze się to udaje. Żona znajomego, ma 40 lat, nie pracuje od 10 lat, wcześniej pracowała przy biurku w urzędzie skarbowym, firma znajomego dobrze prosperowała, więc i dzieci sie pojawiły, aż do czasu. Obecnie znajomy tonie w długach, żonka jak wiemy nie pracowała przez dekadę, właściwie to nie wiem czemu, bo mogłaby, dzieci rzucane są raz do jednych dziadków, raz do drugich, ale bardziej do rodziców Piotrka, często perfidnie wykorzystywanych przez żonę do pomocy przy dzieciach. szczególnie jeśli chodzi o matkę Piotrka, która z racji tego że nie potrafi odmawiać, mimo już słusznego wieku pomaga, bo jak żona Piotrka twierdzi, nie dają sobie rady, warto dodać że mama Piotrka często za własne pieniądze jeździła pomagać, kupowała różnę rzeczy do ich domu itd, oczywiście przy najdrobniejszej aferze, żona Piotrka o tym nie pamiętała, ale potrafiła się zbulwersować o byle gówno, cóż wdzięczność w praktyce. Co się stało, żonka znalazła pracę, za jakieś grosze, w biurze, od niedawna, no i się zaczęło mówi znajomy. Coraz więcej przytyków i dogryzania typu ''Zostań dziś z dziećmi, muszę iść do pracy, aby wyjść z tych długów'' to tak jakby znajomy specjalnie się w długi wpierdolił, dla mnie to byłby plaskacz w twarz, którego bym nie darował, no ale ja jestem w innej sytuacji niż Pioterek. Dalej znajomy twierdzi, że dzień w dzień słyszy jak to spierdolił sprawę z jednym klientem czy z drugim, tak jakby to specjalnie zrobił, oczywiście Piotrek wyjaśniał, że chciał dobrze, dla niej, dla rodziny, dlatego też o pewnych sprawach nie mówił, żeby nie martwić, dodając do tego sprawy losowe, oszustwa niektórych, i tak dalej, prowadzenie biznesu w Polsce nie jest łatwe, a szczególnie w dobie skurwysynów i oszustów, US, podatków i całego tego chłamu, ale kogo to obchodzi. Piotrek jest zdołowany, bo myślał że żona będzie go wspierała w problemach, a on twierdzi że za to wszystko że narazie się nie układa, żona poprzez dogryzanie i uszczypliwości mści się na nim, za to że nie potrafi zapewnić godnego życia, przypominam że żonka od 10 lat nie pracuję . Piotrek jest przykładnym mężem, znam go, wszystko co robił, robi dla rodziny, szczególnie dla dzieci, ze wszystkim teraz został sam, zapierdala każdego dnia, aby wyjść z tych długów, paru klientów go oszukało, stali się niewypłacalni, oczywiście sprawy do sądu, ale wiemy że sprawy w Polsce się ciągną, i są kosztowne, a tu kasy brakuje. Jest w kropce, nie wie co robić, bo mówi że nie wytrzyma tego pierdolenia, ale dla dobra dzieci toleruje to wszystko co się dzieje, bo nie chcę większych awantur. Dodam jeszcze fakt że żona, bardzo często wręcz chamsko potrafiła się spierdolić z dzieciakami do domu jego rodziców, i siedzieć u nich cały dzień, ostatnio nawet zaproponowała podrzucenia bachorów do jego rodziców na wakacje, dodam jeszcze że jej matka ma wyjebane na wszystko i nic ją nie obchodzi, żonka oczywiście staje za mamą i nie chce się jej narażać, broni swojej rodziny i dba o nią jak lwica. Tak więc Panowie, mamy klasyczny przykład damskiej wdzięczności, kiedy idzie dobrze, to jest ''miłość''kiedy idzie źle, my mężczyźni często zostajemy ze wszystkim sami, przypina nam się łatkę nieudaczników, wyśmiewa się nas, a przecież wystarczy kobiece wsparcie, wiara w mężczyznę, po prostu bycie z nim, jak wiemy to potrafi niesamowicie uskrzydlić mężczyznę i jest w stanie zrobić wielkie rzeczy, ale cóż, widocznie za wiele wymagam od naszych kochanych Pań, które mają wymagania, ale paluszkiem ruszyć już nie chcą, aby pomóc szczęściu. W takich sytuacjach przypomina mi się historia Conora McGregora, gdzie jego żona pracowała na dwa etaty aby utrzymać dom, bo Conor trenował MMA, wierzyła w jego pasję, w niego, a teraz spijają śmietankę tego poświęcenia, ile naszych Pań potrafi tak zrobić? ile naszych Pań w dobie kryzysu, potrafi stać przy swoim mężczyźnie, 1%? reszta spierdala tam gdzie jest cieplej i wygodniej. A przecież to się liczy, kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie go ku górze, na tym polega miłość, nie na rozmiarze stanika, ciasnej cipie i wychodzeniach na miasto, i strzelaniu debilnych fotek z nadmuchanymi ustami w roli głównej. To tyle. TM.
  6. Dobrze że chłop miał monitoring... A ilu nie miało i "opalają się przez kraty". http://swiatbezcenzury.pl/oskarzyla-narzeczonego-o-pobicie-w-sadzie-pokazal-film-co-zrobila/
  7. Jak myślicie, czy gość chce dobrze zrobić? https://kobieta.wp.pl/maz-chce-pozwac-zone-napisala-na-forum-o-jego-mikropenisie-6352251624781953a
  8. Grażyna Kuliszewska z Borzęcina pod Radomiem. Muzułmańskiego kochanka poznała w kwietniu 2018 i porzuciła dziecko. 34 latka wyłudziła 50 tys. zł od męża i zaciągnęła jeszcze kredyt, po czym zniknęła. Śniady kochanek z Kurdystanu twierdzi, że jej nie zna, ale przy ukrytej kamerze przyznaje się do romansu. Kurd mówi, że do Polski nie przyjedzie zeznawać. Podobno dostawała od niego narkotyki i przeszła na islam. Mężowi po zrobieniu reportażu wybito szybę w samochodzie a ten białorycerz nadal czeka z dzieckiem na "ubogaconą Polkę". Obstawiam, że trafiła do jakiegoś zamkniętego burdelu, gdzie faszerują ją narkotykami i biorą jak sucz. Kochanek zgarnął 50 tys. i jeszcze ją sprzedał. Dawanie tyłka mężowi się znudziło to teraz dostanie lekcje życia. Alarm z 11.2.2019: https://vod.tvp.pl/video/alarm,11022019,40956907 Czy Polki kiedyś nauczą się, że zauroczenie śniadym muzułmaninem i porzucenie rodziny nie kończy się zwykle dobrze?
  9. Mąż zdradził żonę, następnie przyszli razem do tatuażysty i dał sobie wytatuować samobiczujące oświadczenie, jaki to on zły i niedobry, zdrajca, kłamca, sprawca cierpień aby.... odzyskać jej zaufanie. https://www.google.com/amp/s/www.rmf24.pl/ciekawostki/newsamp-jestem-zdrajca-niewierny-maz-tatuazem-chce-odzyskac-zaufanie,nId,2772528 Oryginalny wpis na instagramie tego tatuażysty: Ciekawa uwaga w jednym z komentarzy: załóżmy że mają ochotę na seks i się rozbierajaą, ona napalona patrzy na niego , czyta i ... WYBIERZ OPCJĘ a) bierz mnie mój ogierze ach tak, wybaczam, jesteś taki skruszony i męski b) o ty sk..synu, zdradzileś mnie, idź do diabła, seksu nie będzie, za karę zrobię to z Alvaro a ty będziesz patrzył w ramach pokuty Co myślicie o panu i pani? Ja myślę: ten pan to skrajny idiota, zaszkodził sobie a nie pomógł związkowi. Ta pani jest sprytna i ma nad tym panem władzę totalną.
  10. Moja historia, którą zamierzam opisać w wielkim skrócie zaczęła się kiedy miałem 19 lat i poznałem kobietę z dzieckiem. Kobieta ta nie była może super pięknością, jednak zakochałem się po uszy. Była starsza ode mnie prawie 10 lat, miała dziecko i była wdową. Po kilku tygodniach znajomości, wiedziałem już, że to ta jedyna. Po roku wzięliśmy ślub, a ja jako biały rycerz adoptowałem jej córkę. Żona nie była nigdy przesadnie pracowita, więc zamiast szukać pracy, stwierdziła, że drugie dziecko scementuje nasz związek. Urodził nam się syn, byłem mega szczęśliwy, świata poza rodziną nie widziałem. Niestety musiałem dużo pracować na utrzymanie rodziny. Żona z tego powodu robiła mi wymówki, miała ciągłe pretensje, że za mało jej pomagam. Z biegiem czasu było coraz gorzej, zaczęła stosować przemoc fizyczną, psychiczną, grozić mi pozbawieniem życia, mówić, że bez niej jestem nikim, że jeśli dowie się, że ją zdradzam to mnie wykończy finansowo, zamknie w więzieniu ( mimo, że żadnego powodu nie miała) mówiła, że nigdy więcej nie zobaczę dzieci, a jedyne co będzie nas łączyć to alimenty na nią i na dzieci. Nie wiedziałem co robić, próbowałem z nią rozmawiać, prosić, błagać, kupować prezenty, ale było tylko gorzej. Szukałem winy w sobie, robiłem to co chciała, wtedy przez krótki okres było w miarę ok. Po jakimś czasie znowu zaczęły się awantury, bicie po twarzy, kopniaki, wyzwiska, doszło do tego, że biła mnie przy dzieciach. Kiedy złapałem ją za ręce, natychmiast zadzwoniła po policję robiąc ze mnie potwora, oczywiście przedstawiając siebie jako ofiarę. Zdecydowałem się odejść od niej, sprawa rozwodowa jest w toku. Płacę jej 1500 zł na dwoje dzieci, a ona podała mnie o zabezpieczenie alimentów również na siebie. Odkąd sprawa jest w sądzie nie mam kontaktu z dziećmi, nie odbierają telefonu, twierdzą, że nie chcą mnie widzieć, ale ja dobrze wiem , że to manipulacja z jej strony. Ostatnio wprost powiedziała mi, że jeśli dam jej 1000 zł to pozwoli mi zabrać syna na weekend. Żałuję, że tego nie nagrałem. Wynajmuję sobie pokój i nie stać mnie na to, ale tęsknię za synem, więc rozważam czy jej nie zapłacić i nie nagrać tego. Czuję się wykończony, ale po mimo bólu czuję ulgę z tego powodu, że w wynajętym pokoju mam spokój, oraz że nie mam już awantur. Dobrze móc się wygadać. Pozdrawiam Braci.
  11. Kilka inspiracji. Jak ogarnąć gadzi, być w porządku wobec samca, dzieciaków i przy tym być spelnioną. Przybliżę działalność pań z poniższych materiałów video. P.Davina Ciara wraz z mężem Irkiem prowadzą warsztaty, leczenie "terapeutyczne jedzenie". Uważają, że większość chorób, dolegliwości można wyleczyć odpowiednią dietą. Ale nie o tym Davina to Miss New York 2009?, była siatkarką, aktorką w USA. Teraz mieszka pod Wałbrzychem. Za kilka dni urodzi czwarte dziecko. Jej kanał czasem jest zbyt metafizyczny w treściach, ale często w filmach podkreśla, jak ważne jest, aby mąż : - był na pierwszym miejscu w rodzinie; - miał decydujące zdanie; - był również kochankiem dla swojej żony i w drugą stronę; żeby relacja nie opierała się wyłącznie na partnerstwie/rodzicielstwie (o tym wspomniała tylko raz w swoich filmach) 😎 Ponoć bardzo się ogarnęła życiowo (z amerykańskiego lekkoducha i misski na spełnioną matkę, żonę i kogoś, kto chce świadomie przejść przez życie. Agnieszka Pieniążek analitycznie podchodzi do tematu wewnętrznych konfliktów kobiet. Podkreśla, że : - istnieją różnice w cechach osobowości, psychiki, myślenia przedstawicieli dwóch płci, więc są tzw.różne "języki miłości"; - związek to ciągła nauka, świadoma praca, oczywiście nie można pomijać kwestii pierwotnych; - szczęście i samopoczucie zależy od nas samych. P.Agnieszka prowadzi grupy wsparcia i często tłumaczy kobietom jak krowie na rowie dlaczego mają różne wewnętrzne konflikty i sprzeczne zachowania, i co z tym mogą zrobić, przy tym nie rozpieprzając rodziny, swojego otoczenia. Nie mówię tu cwanym, wyrachowanym kalkulowaniu. Po prostu uczy zmiany perspektywy. Np.zdradzonej żonie wyjaśnia, jakimi narzędziami ma odbudować małżeństwo lub jak zakończyć związek, przy tym nie robiąc krzywdy dzieciom. Przede wszystkim - inną retoryką wyjaśnia to, o czym mówi Marek. Wiadomo, że konkretny, markowy sposób dostarczania wiedzy niestety nie dociera do samic. Co do roli kochanki - brak rzeczowych źródeł. 😁😂😂
  12. Nie wymaga komentarza. Jak to się mówi - "przypał". http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/petru-przepisal-majatek-na-zone-nie-moze-sie-rozwiesc_1045334.html
  13. O tym jaki byłem przed poznaniem mojej "tej jedynej" miłości, opowiem później. Chciałym skupić się na tym, dlaczego po parul latach wielkiej miłości, musiałęm kupić dyktafon aby użyć go przeciw tej, dla której "dałbym sobie rękę odciąć". Wszystko stoi na prostej drodze do rozwodu. Czy moja samica w końcu się ogarnie? Bo ja się ogarnąłem, choć może trochę za późno. Trzeba było być Niedźwiedziem, a nie misiem. Jakieś parę lat temu po może i ambitnym technikum, nie mogłem znaleźć pracy. Bo byłem dobrym człowiekiem, nie miałem znajomości i byłem trochę niepełnosprytny, ale miły i romantyczny. Miła ciota. Już po "wielkich problemach dojrzewania"...a chciałem w końcu znaleźć pracę i cel w życiu, a także kobietę, to piękną i jedyną. Udało mi się jakimś cudem znelźć pracę za granicą. Po paru miesiącach nienajlepszj ale jakoś lepiej płatnej pracy, poznałem tam moją przyszłą żonę. Biedną, bo zagubioną, zamkniętą w sobie i troche sobie nie radzącą w pracy i z ludźmi. Po wielu moich "niepowodzeniach" z płcią przeciwną, "wziąłem się w garść", zostałem jej przyjacielem, "opiekunem",w końcu powiedziałem jej, że ją kocham i potem poprosiliśmy pracodawcę o "couple room" dla nas. Było pięknie, kochaliśmy i kłóciliśmy się również, ale nie rozłączaliśmy. Zawsze razem. Przed i po pracy. W wolne. Pracodawca nic przeciw taki związkom nie miał, w końcu w naszym miejscu pracy pary tworzyły się zawsze. Ale moja ukochana sprawiała swoim zachowaniem i "chęcią do pracy" pewne problemy, ktorych nie zauważałem, bo hormonalny haj nie pozwalał mi, żebym tą sprawę bardziej zbadał. I tak oto nie przedłużono nam kontraktu. Nie przeszkadazło mi to jednak, wierzyłem naiwnie, że dzięki tej miłości damy radę, nawet jeśli jej dom w którym mieszkała, był obciążony niespłaconym kredytem hipotecznym. Jakby co, u mnie z zameldowaniem było wszystko jest i było w porządku. Tylko i tak sensownej pracy brakowało w okolicy. Gdy wróciliśmy do kraju, byliśmy raz u niej a raz u mnie. Pochodzimy z dwóch różnych województw i trochę odległości między nimi jest. Ale nie przeszkadzało to nam. Choć pieniędzy nie zostało wiele (ukochana wspierała mamę finansowo a ja nie miałem jakiegoś większego finansowego planu) a mi zależało, żeby jednak ich nie zabrakło. I zależało mi też na tym aby moja jedyna została moją narzeczoną. Parę miesięcy po zaręczynach znalazłem kolejną pracę za granicą. Najpierw miałem znaleźć się tam ja, potem moja miłość. Z tym, że tamto miejsce nie było moim wymarzonym, ale czego nie robi się dla miłości... Najbardziej denerwowały dwie zmiany na dzień i tylko parę godzin dla siebie między tymi zmianami. Szef zresztą miał inne plany i nie chcaił zatrudnić mojej ukochanej. Dopiero po paru miesiącach charówki, ogłoszono nową rekrutację. W razie czego, udało mi się też znaleźć kolejną ofertę i zagadać do kolejnego pracodawcy, czy może by kogoś nie chciał. Poszedłem na żywioł. Bo już nie mogliśmy wytrzymać paromiesięcznej rozłąki. Bo była szansa. Znalazłem dla niej współdzielone mieszkanie, ze starym właścicielem. Tańszych ofert nie było a zakwaterowanie na terenie mojego pracodawcy było o wiele mniejsze. Zapłaciłem wszystkim czym miałem, jeśli chodziło kaucję, pożyczyłem nawet pieniądze od kolegi, żeby jakoś przeżyć. Liczyłem, że się to uda. Ale szefostwo w mojej pracy nie przyjęło mojej ukochanej. Mimo doświadczenia i dobrej znajomości języka. Natomiast w drugiej, trochę podlejszej robocie, ale tak samo płatnej, moja ukochana się poddała po pierwszym dniu próbnym. I jeszcze przed rozmowami kwalifikacyjnymi kupiła sobie iphone na abonament! To był pierwszy znak: "no to ty się dla mnie poświęcisz, zjem Cię całego mój chlebku..." Po tym się poddała. Nie miała ochoty szukać innych prac w okolicy. Jak już jakieś były to zawsze coś nie tak. Pytanie po której stronie... bo świadkiem nie byłem... Nie chciała znaleźć/nie mogła znaleźć...Święta spedziliśmy zdala od naszych rodizn, skromnie. Dziwnie szczęśliwi... Styczeń, luty pracy nadal nie było. Dopiero potem coś znalazła, ale na pół etatu. A ja płąciłem prawie całą pensję na jej czynsz, stan konta zjeżdżał na minus...gdby nie ten overdraft (nie zaciągałem kredytu tylko aktywowałem tzw. overdraft, zresztą nie przysługiwała mi nawet karta kredytowa bo nie pracowałem nawet rok), to może by wtedy wcześniej odjechała. A tak, po przekalkulowaniu, powiedziałem jej, że jak umowa na mieszkanie u tego gościa się jej skończy, to musi wrócić do domu, bo nie wyrobimy. A nie wyrabialiśmy. Nawet z jedzeniem. Z resztą nie przypominam sobie, żeby mi dużo razy przygotowywała posiłki. Owszem, miałem w pracy, ale do dziś obiady od niej mogę policzyć na palcach jednej ręki. Większość mam od mamy i od teściowej. Ech kolacje i posiłki na randkach ok, ale chyba robiłem ich trochę za dużo... Może i była to bolesna decyzja ale słuszna. Przynajmniej nadal miałem pracę. I odłożony urlop. A na urlopie...no cóż, wpadliśmy. Po około dwóch latach "starania się"...kto kogo podpuszczał? Szczerze ,to ja. Tak bardzo kochałem moją już wtedy narzeczoną, że obdarzyłem ją zapłodniłem. Prawdopodobnie zawiodły wtedy prezerwatywy. Dobre prezerwatywy. No ale miały zawieść później! Ale nie spanikowałem. Nie zostawiłem jej z tym samym. Z resztą obiecałem jej, że gdyby do takiego czegoś doszło to nie stchórzę. Ale powiedziałem, że będzie trzeba się nieźle naprawcować. Wróciłem więc do hotelu. Pracować i szybko zaklepać kolejne dwa urlopy: pierwszy na to aby omówić kwestię ślubu (chciałem tego ślubu, chciałem czegoś pewnego, związku bo ileż można się wahać?). Było trochę spięć między rodzinami. Dodatkową tragedią był fakt, że zadłużony dom mojej przyszłej żony został zlicytowany...ale to i tak było do przewidzenia. Dlatego postanowiliśmy wziąć ślub u mnie. Potem okazało się, że równie dobrze można było tradycyjnie, u panny młodej no ale panika wzięła górę i moja żona na czas pierwszego trymestru ciąży została u moich rodziców. Żeby nie dopadł ją stres. I tak ją dopadł. Po czasie miała pretensje do moich rodziców o nic. Po prosu nie czuła się jak u siebie. Dotarło wtedy do mnie, że pomiędzy nią a matką jest nierozerwalna więź, która jednak uzależniła tak obie od siebie, że po dłuższej rozłące obie wariują! A dlaczego ta więź jest taka? Cóż, jej tatuś lubił wlewać za kołnierz. I to spowodowało dużą destabilizację w jej życiu. Do jej mamy nic nie mam. Może tlko jedną rzecz: przez to całe jej poświęcenie i chronienie córki przed wszystkim, moja ukochana z pozoru dzielna, uparta jest też w pewnym sensie nieporadna i marudna. A! I chce być wolna i niezależna. Jej obecny stan mógłbym opisać dwoma przeciwstawnymi do siebie słowami: słabość siły. Po weselu musiałem jeszcze wrócić do pracy, odbębnić miesięczne wypowiedzenie i dorobić trochę pieniędzy. Co ciekawe koszt wesela się zwrócił a i zaoszczędzone pieniądze dały jakąś pewność finansową. Choć nawet po pobieżnej kalkulacji wiedziałem, że na długo te pieniądze nie starczą. Dlatego w głowie miałem pewny plan... Po ślubie zamieszkałem z żoną u teściów. Ich dom (niestety zlicytowany, ale eksmisja jeszcze nie nastąpiła) był dosyć duży więc, raczej nie przeszkadzaliśmy sobie. Dla mnie jednak jako mężczyzny, irytująca była rzecz, że wszystko wokół nas robiła i przygotowywała dla nas teściowa. Nawet w piecu nie mogłem napalić. Jej mąż nie był w tej formie co kiedyś i ogólnie po jego pijackiej przeszłości zostały mu już tylko problemy zdrowotne. Ale dało się żyć. Pieniędzy starczało na wszystko. Miło wspominam ten czas gdy nasz syn rósł w brzuszku mojej żony. Dla nas obydwojga to również był miły czas. Na bliskość i czułości :-). Z powodu ciąży nie mogliśmy być też tak od razu eksmitowani. Po urodzeniu dziecka (okres prenatarny bez problemów, urodzone naturalnie w nowym szpitalu położniczym w przeciągu paru godzin; byłem przy porodzie, to był mój wybór, żona nie nalegała.), stałem się ojcem. Miłe uczucie. I trochę niepewności. Ale poczucie odpowiedzialności za powołanie kolejnej istoty na tej planecie do życia, sprawiło, że wspólnymi siłami dawaliśmy radę w opiece nad dzieckiem. Nawet gdy byliśmy bezradni jedno wspierało drugiego. Ale...nie mogłem znaleźć pracy. Pieniądze topniały w zastraszającym tempie (leki, mleko dla dziecka, akcesoria dla dziecka, własne potrzeby, opał etc...). Wysyłałem dużo CV. Albo nie odpowiadali albo jak już odpowiedzieli to potem na rozmowie dziwili się, co ja tu w Polsce robię. Wtedy doszło do mnie, że z tak "zagranicznym" CV nikt mnie nie będzie chciał w tym kraju. Dlatego zdecydowałem się na powrót do starego pracodawcy (tego pierwszego) ale do jego placówki w innej okolicy. Żona wiedziała, że taki plan miałem na wypadek gdyby już nic tu nie wyszło. Bez problemu przeszedłem rozmowę kwalifikacyjną. Ciężko zdobyte doświadczenie i lepsze umiejęntości językowe w przeszłości, pomogły mi. A także świadomość, że jestem kochającym mężem i ojcem i że chcę zapewnić mojej rodzinie byt sprawiły, że spojrzałem na to miejsce z całkiem innej strony i dobrze odnalzałęm się na nowym stanowisku pracy. Nie zarabiam może więcej ale to starcza na tyle aby: móc część pieniędzy wysłać żonie i część odłożyć na zamieszkanie w nowej okolicy (mieszkam na zakwaterowaniu). Mieszkania tam są o wiele tańsze. Ja wiedziałem, że nie będzie to dla niej łatwe. Kolejna rozłąka. A za parę dni długo wyczekiwany dłuuuugi urlop. W tym czasie, po prau miesiącach spokoju, nadziei, miłych i upewniających ją w mojej miłości konwersacjach na facebooku (używamy fb bo nasze dziecko zwykle śpi, gdy kończę pracę), nagle pewnego dnia napisała, że mnie nie kocha, że się nie staram, że jestem nieodpowiedzialny! Gdyby nie to, że podczas naszych małżeńskich kłótni, jakimś cudem znalazłem Samcze Runo, to...chyba nadal był bym misiem. Postanowiłem moją Ukochaną przywrócić do porządku, na jej emcjonalne zakłamane argumenty, przedstawiałem moje logiczne. I dałem do zrozumienia, że samą miłością ich nie wykarmię. Daliśmy sobie do zrozumienia: "ty opiekujesz się dzieckiem, ja zbieram na Was". I pomyśleć, że w dzień rocznicy wmówiła sobie, że ją zdradzam, chciała mi zabronić dodawania koleżanek i kolegó z pracy do listy znajomych na fb! A ja myślałem, że kobiety to tylko meczy, piwa i kolegów zabraniają. I że to alkohol i papierosy, używki są przyczyną problemów w małżeństwie. A ja raczej od tych rzeczy stronię. A i tak mam przejebane! Co jak co, ale nie zamierzałem jej zdradzać. Koleżanki mam fajne, ale wolny czas po pracy organizowałem sobie w inny sposób. Z resztą ona nadal jest piękna ale jej czar już dawno prysł. Dzięki jej głupiemu zachowaniu. Chciała zarzucić mi, że wysyłam za mało pieniędzy. Jasne. Opłaciłem jej i jej rodzinie kaucję na nowe mieszkanie, pralkę, łóżko...wysyłam stałą kwotę na czynsz + inne rzeczy, jej mama też przecież zarabia i poświęca się co doceniam (no ale córka już dorosła, a mama ciągle na nią buli i buliła nawet gdy komornik wszedł na pensję). No ale w końcu mamy zamieszkać razem, jak dziecko dorośnie. A ja całej pensji nie mogę dać. Zresztą żyją, syn rośnie i jest zdrwy, więc pieniędzy chyba starcza, albo ja czegoś nie wiem? A. No i mówiła mi, że seksu nie będzie...bo jakieś powikłania... ale pytając ją o wyniki, napisała mi, że lekarz jej nie powiedział dlaczego tak jest... a ja się jej zapytałem dlaczego nie powiedział? a ona na to...że powiedział, że podwójne nacięcie, że poród bez znieczulenia... hm...to powiedział czy nie? panowie...minęło już sporo czasu od połogu. Ja sobie z tym problemem poradziłem, ja byłem wyrozumiały w tej kwestii a ta dziwna odpowiedź mnie zastanawia... Ok ale jak mi pokaże dowód, to uszanuję. I najem się grochu i czosnku w nocy, żeby nas od siebie odrzucało :-D . Jeśli w ogóle to prawda, bo może żona chce mnie sprowokować, tak jak kiedyś rzuciła się raz na mnie z rękoma, załamana tym, że pieniądze się nam końcżą. Pamiętam, że wtedy musiałem się opanować i bronić. Skończyło się tylko na tym, że obiła sobie trochę plecy, bo poślizgnęła się pod moim naporem, gdy zablokowałem jej cios. Do dziś nie może mi tego zapomnieć. I wmówiła paru przyjaciółkom na fb jaki to zły jestem. Obgadała moją mamę, obraziła. Jej brat a mój ocjiec chrzestny to zobaczył i przekazał mamie...nieładne komentarze usunęła niedawno, ale ja już przezornie zaimporotwałem archiwum fb. A i była jedyną osobą, która usunęła mnie ze znajomych. Pięknie! No teraz przywróciła, ale z natury jestem miły i przyjacielski i nie spodziewałem się takich akcji z jej strony. Z drugiej strony to była jedyna metoda, żeby mi jakoś tam "przywalić". Ale mam nerwy ze stali. I dowody przeciwko niej. I bilingi. I całą tą historię. Teraz postawiłem jej ultimatum: ma przemyśleć, czy za parę dni mam pojawić się u niej, czy u moich rodziców. Bo jeśli mamy kłócić się przy dziecku, to jej dobre umiejętności opieki, na nic się nie zdzadzą. Wtedy pozostanie wybór mniejszego zła: rozwód. Dlatego po przemyśleniu sprawy jeszcze raz, kupiłem dobry dyktafon, który już jutro będzie u mnie w skrzynce pocztowej. Ciąg dalszy nastąpi...
  14. Cześć, Mam na imię Arek i nie wiem od czego zacząć. Mam 27 lat. Żona 24. Jesteśmy 3 lata małżestwem. W maju urodziło się drugie dziecko. Cały ten czas byłem białym rycerzem. Tak - kobietopedię przeczytałem może 2 tygodnie temu, bo zacząłem mieć problemy. A teraz ad rem: Historia wygląda tak, że od kiedy się pobraliśmy to teściowie zaczęli sięgać po naszą kasę przy braku sprzeciwu żony. Pożyczyli, nie oddali, część sami wzięli, zniknęla kasa z chrzcin itd. A yylko ja zarabiałem na nas. Pierwsze dziecko po roku. Potem rok mieszkania u teściów (o zgrozo!) i bardzo złe relacje. Potem znów rok u mojej rodziny (dziadków). Ciągle znikające pieniądze, brak działań ze strony żony, atakowanie mnie, sugerowanie psychoterapii, żona robi taki syf w domu, że na skarpecie robi mi się podeszwa z brudu i jedzenia. Zaczęło mnie to wkurwiać. Niedotrzymywanie słowa itd. W koncu ktoregoś dnia ją strzelilem w ramię, oddała i była szarpanina. Zdarzyło się to 3 razy. 2 razy sama mnie atakowała. Ostatnio dałem jej z liścia sprowokowany. Cala sprawa wypłynęla przed rodziną. Żona ustawiła obie rodziny przeciw mnie. Odmowiła wyjazdu na wakacje i kazała jechac samemu. Sprzeciwiałem się, ale uległem. Jak wróciłem to nie było jej, dzieci, mebli i kasy na koncie. Wyprowadziła się do rodziców. Założyla oddzielne konto. Jednocześnie zaczęlismy chodzić na terapię. Ona cały czas się zarzeka, że jej zależy na małżeństwie i musimy je na terapii naprawić. I teoretycznie za 2 tygodnie ma już wrócić do domu (w sumie miesiąc czasu to będzie). Ale cały czas mam do czynienia z utrudnianiem spotkania poprzez odwoływanie, niedotrzymywanie słowa, wyskakiwanie z jakimiś kwestiami. Dziś do mnie dzwoni, że złożyla wniosek 500 plus na swoje konto. Zabrała też auto z rodzicami (prezent ślubny) mimo, że nie umie jeździć. Ja mam do nich dojazd 1,5h w jedną stronę komunikacją. W tygodniu raczej bez szans bo dzieci idą spać 19-20. Zostają weekendy, a ona sie umawia i jeden dzień się spotkamy, a potem odwołuje. Mnie to wykańcza, bo myślę o dzieciach. Nie chce żeby cierpiały. Wersja dla dzieci jest taka, że tata jest chory i chodzi do pana doktora, a do znajomych, że się wyprowadziła bo upały a u rodziców ogród i drzewa i pomoc. Przestaję to ogarniać i nie mam już sił. A ponieważ czytałem kobietopedię to wiem, że potrzebuję Waszego wsparcia, bo inaczej to się skicham. Proszę pomóżcie. Arek
  15. Witam wszystkich. Na wstępie chciałbym zaznaczyć ze mieszkam w USA, dlatego sprawa nie jest taka prosta. Przez 3 lata byliśmy szczęśliwym małżeństwem ( według mnie). Może nie spędzaliśmy ze sobą duzo czasu (dziecko, praca, jak ja miałem wolne ona szła do pracy, mijaliśmy się zawsze). Mamy 4 letnia córkę. W lutym tego roku dowiedziałem się ze ona mnie zdradziła. Wszystko byloby ok, wywaliłby ja za drzwi, już dawno gdyby nie to ze mamy córkę. Tej historii smaczku dodaje to ze zdradziła mnie z dziewczyna ( tak, lesbijski seks). Mam na to dowody w postaci ss z fb, nagrania ( nie wyprze się tego, sama się przyznała). Było to jeszcze jak mieszkaliśmy w Polsce. Od tego czasu nasze małżeństwo nie istnieje. Mieszkamy razem, ale nie sypiamy w jednym łóżku, żądło rozmawiamy. Szczerze powiedziawszy próbuje cały czas z nią porozmawiac, naprawić małżeństwo. Jestem jej w stanie to wybaczyć. Ale ona się uparła ze jest zakochana w tej dziewczynie w wzajemnością. Wszelkie próby przytulenia, pocałunku w policzek kończą się fiaskiem. Dziś mam ostateczna rozmowę z nią i postanawiamy co robimy. Czy ratujemy czy się rozwodzimy. Proszę o rady co w takiej sytuacji zrobić. w rozmowach z tamta dziewczyna wyparła się dziecka pisząc ze nie chce być matka, sprawa w sądzie zakończy się moja wygrana, ale nie chce tego robić córce. Meczy mnie cała ta sytuacja, cały czas jak pytam czy chcemy naprawić nasze malzenstwo mówi ze nie chce teraz odpowiadać. I dziś ostatni raz poruszymy ten temat. Nie wiem co robić. Czy grać tak jak ona? Po chamsku i no excuses? Przez 4 miesiące „płaszcze” się przed nią i staram się wejść do dupy ale ona nic. Dosc tego już mam. Ehhhh
  16. Witam Tak jak w temacie. Czy wypada facetowi, który cieszy się ze "Swojego dziecka" wspomnieć o testach na DNA ? Kurcze głupia sytuacja, spotkałem kolegę z którym nie raz oglądałem anime/piliśmy browara. Akurat stał przy autobusie z dzieckiem we wózku razem ze swoim ojcem. Podjechałem do niego rowerkiem i chwilkę zacząłem z nim rozmawiać. Pogratulowałem dziecka, zapytałem o imię ale patrzę... Dziecko wydawało się mieć kolor włosów jakiś taki rudawy i duże oczy. On nie ma dużych oczów jego kobieta raczej takie posiada. Kolega ma włosy brązowe a z tego co się orientuje jego żona jest Ukrainką i ona ma Bardzo ciemne blond włosy, wręcz czarne albo nawet czarne kij ci wie. Natomiast dziecko wydawało się mieć inny kolor włosów... Pytanie czy warto nakierować na temat o sprawdzeniu czy to jego dziecko, czy zażartować ? "Hej Marian a sprawdziłeś czy to Twoje czy Ci może podrzucili jakieś ? " Spotkał się ktoś z was z takim problemem ? Oczywiście on kocha ją i urodzonego synka, natomiast jeśli się wtrące to pożegnam kolegę prawdopodobnie no ale szkoda chłopa by było by, nie wychowywał swojego dzieciaka. Pamiętam jak mówił, że nie stosował zabezpieczenia. Stwierdził, że jak dziecko będzie to będzie... Temat nie wiedziałem gdzie umieścić tak do końca, wybrałem więc zdrady w razie co to go przenieście chłopaki. Pozdrawiam i byłym wdzięczny za odpowiedzi.
  17. http://www.rp.pl/Rodzina/304059994-Zmiana-zasad-opieki-nad-dzieckiem-po-rozwodzie.html Sądy mają dbać o prawa obojga rodziców. Senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji chce zmienić zasady opieki nad dziećmi po rozwodzie rodziców. Przygotowała projekt nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Proponuje, by sądy orzekały w pierwszej kolejności o opiece naprzemiennej. Jednocześnie proponuje, by rodzice, którzy wspólnie wykonują władzę rodzicielską, wzajemnie informowali się o bieżących sprawach dziecka oraz przekazywali jego dokumenty, np. dowód osobisty czy dokumentację medyczną. Projekt realizuje petycję, pod którą podpisało się przeszło tysiąc osób.
  18. Krótko i na temat - rozwody nie omijają nawet władców tego świata. Natomiast rozwinięcie tej historii jest zaskakujące.. Ludmiła Aleksandrowna Putina, ros. Людмила Александровна Путина, po drugim mężu Oczeretnaja, ros. Очеретная (ur. 6 stycznia 1958 w Kaliningradzie) – od 28 lipca 1983 do 6 czerwca 2013[1] małżonka Władimira Putina (prezydenta Federacji Rosyjskiej w latach 2000–2008 i od 2012). Ukończyła studia na wydziale romanistyki Uniwersytetu Leningradzkiego. Wcześniej pracowała, między innymi, jako listonoszka, pielęgniarka szpitalna, stewardesa Aerofłotu. Według portalu Sobiesiednik Ludmiła Putina wyszła za mąż za 38-letniego Artura Oczeretnego i zmieniła nazwisko[2]. Z Władimirem Putinem ma dwie córki: Mariję (ur. 1985) i Jekaterinę (ur. 1986). Po rozwodzie z Władimirem Putinem jego była małżonka Ludmiła znalazła ukojenie u boku młodszego o 20 lat biznesmena. Warta ponad siedem milionów dolarów willa Oczeretnych znajduje się w wiosce Anglet w pobliżu Biarritz na południowym zachodzie Francji. Obiekt zakupiono zaledwie sześć miesięcy po rozwodzie Putinów. Trwa też budowa nowego basenu, tym razem na dachu. Na tym mogłaby zakończyć się szczęśliwa historia kobiety, która, jak określiła biografka Putina Natalia ­Geworkian, była osobą "która kochała, ale nigdy nie była kochana".
  19. Co tu dużo gadać. + https://www.google.pl/search?q=żona nicka vujicica&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjWxf_C1-TZAhWsBZoKHc9bC-8Q_AUICigB&biw=1366&bih=651#imgrc=_ Żona nie jest brzydka. W dodatku zadziwiające, że urodziły się zdrowe dzieci. Co o tym sądzicie?
  20. http://wolnosc24.pl/2017/12/09/osobisty-dramat-cezarego-pazury-jego-zona-zgotowala-mu-pieklo-nerwy-bojki-nieprzespane-noce-lek-i-strach/ Popularny aktor i komik, Cezary Pazura, w swojej biografii pt. „Byłbym zapomniał” porusza bolesne dla niego tematy, związane z pierwszym małżeństwem. Jego pierwsza żona, Żaneta ( @Stulejman Wspaniały chyba znalazłem dla Ciebie dobry temat na audycję i to z 2 powodów ) , miała problemy z alkoholem, narkotykami i innymi używkami. W swojej książce Pazura pisze, że czasami wyczuwał alkohol już o 9 rano, a w domu znajdował ukryte, puste, butelki po wódce. Początkowo żona broniła się, że ma prawo do drinka, jednak po jakimś czasie, pod wpływem terapeuty poznanego na planie jednego z filmów, Pazura postanowił wysłać żonę na odwyk. To nie pomogło, żona zaczęła sięgać nie tylko po alkohol, ale także po narkotyki. Zawsze do nich wracała. „Co ty robisz?!” — krzyczy na nią. „No, chciałam się pożegnać. Bo zaczynamy od nowa. On mówi, że mnie ciągle kocha”. I wtedy ten koleś się na niego rzuca. Dwa razy większy od niego. Szarpią się, wszyscy sąsiedzi w oknach, a oni tłuką się po gębach, nie pierwszy już zresztą raz. „Rozbijasz rodzinę, bydlaku!” – wrzeszczy. Wreszcie ona wraca z nim do mieszkania. On zmienia skarpetki, które podarł na chodniku, bierze z lodówki lód na spuchniętą twarz. Wszystko ponownie wraca na chwilę do normy… A potem kolejny raz. I tak w kółko… Nerwy, bójki, nieprzespane noce, lęk i strach” – możemy przeczytać w biografii. Musisz zacząć nowe życie – miał powiedzieć do Pazury Bogusław Linda na planie filmu „Psy”. Jego żona pewnego dnia wyszła z domu i już nie wróciła. Jakiś czas później, mający nadzieję na rozwód aktor, postanowił ją odnaleźć. Żaneta znajdowała się wówczas na odwyku pod Łodzią. Później ich drogi rozeszły się na zawsze. W biografii Pazury znajdują się też wspomnienia o momencie, w którym dowiedział się o śmierci byłej już żony. Gdy dowiedział się, że Ż. nie żyje, zupełnie nieoficjalnie, myślał, że to może plotka. Może prasowa prowokacja? Córka była akurat za granicą z przyjaciółmi na wakacjach. Zadzwonił do niej. Do dorosłej już wtedy kobiety. Najpierw cisza w słuchawce, a potem: „To znaczy, że ja jej już nigdy nie zobaczę? I z nią nie porozmawiam…”. Zawsze czuł, że to planowała. Chciała poznać swoją matkę, spojrzeć jej w oczy, zapytać, dlaczego nie widziały się dwadzieścia lat – czytamy w biografii.
  21. Sporo reklam, ale warto obejrzeć - tym razem Pani Jaworowicz ujęła się za mężczyzną (druga historia). Serce rośnie, gdy celne pytania rozbijają czcigodną małżonkę i się rozłącza :> https://vod.tvp.pl/video/sprawa-dla-reportera,30112017,34760310
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.