Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Search the Community

Showing results for tags 'charakter'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu; podrywanie
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
  • Sport i zdrowie
  • Polska i świat
  • Stulejman Wspaniały
  • Motoryzacja i Technologie
  • Hobby
  • Duchowość
  • Rozmowy przy wódce
  • Rezerwat dla Kobiet
  • Domowa grzęda
  • Samczy Mobil Klub's HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub's Rowery
  • Samczy Mobil Klub's Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub's Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub's Samochody
  • Samczy Mobil Klub's Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub's Motocykle
  • MacGyver a's GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT's Linux
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Klub poligloty's Jaki język
  • NAUKA - SCIENCE's Wprowadzenie do Metodologii Naukowej
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Reprezentacja Polski
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ekstraklasa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka klubowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka międzynarodowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ogólne
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's s
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Pornografia - ubojnia pomysłowości, kreatywności i działania
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's 50 powodów aby porzucić pornografię
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Odwyk Piotra i nowe lepsze życie
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's NOFAP - Odwyk od A do Z
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Co robić by Nofap się udał?
  • Klub Wschodnioazjatycki's Ogólne
  • Klub Wschodnioazjatycki's Korea
  • Klub Wschodnioazjatycki's Chiny
  • Klub Wschodnioazjatycki's Japonia
  • Klub Wschodnioazjatycki's Mongolia

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość


Interests

Found 6 results

  1. Szanowni, czytam forum od dłuższego czasu i zaczynam zauważać u siebie niepokojące zjawiska. Często ostrzegacie przed pewnymi cechami, charakterystycznymi dla sporej części kobiet. To m.in. niezdecydowanie, szukanie "lepszej gałęzi", niepewność w kwestii uczuć, brak/słabe podniecenie przy "samcu beta" czy używanie określeń nie wprost ("miś, ja nie wiem, co czuję"; "musimy zrobić sobie przerwę"). Ze smutkiem przyznam, że powyższe cechy widzę u samego siebie. Jak się to objawia? - niezdecydowanie - od dziecka nie umiem podejmować ważnych (a czasem i błahych) decyzji. Utkwiła mi w pamięci sytuacja: jestem z mamą na rynku, chcemy kupić termometr do mojego pokoju. Są do wyboru trzy - jeden biały, drugi biało-czarny, trzeci chyba brązowy lub beżowy. Rzecz kosztowała wówczas (ok. roku 2000) kilka czy kilkanaście złotych. Stałem nad nimi dobre pół godziny, jakbym miał przynajmniej podpisać umowę o kredyt na nową S-klasę. Pani sprzedająca żartowała "przebiera, jakby miał do wyboru trzy dziewczyny". Dziś tego problemu by nie było, bo mam jakieś minimalne wyczucie estetyki i dobieram wyposażenie pod kolor mebli, sprzętu, ścian i wszystko w miarę się komponuje. Są natomiast inne kłopotliwe sytuacje - niedawno stałem przed decyzją o porzuceniu studiów, których nijak nie mogłem pogodzić z pracą. Dodam, że mam już magistra i to był kolejny etap. Czułem, że porwałem się z motyką na słońce - za wcześnie, bez dorobku naukowego, a w dodatku w innym mieście, niż moja praca. Ostatecznie zrezygnowałem, ale ta myśl chodziła za mną już od dwóch lat. Zmarnowałem trzy lata, bo nie umiałem tego uciąć. Gdyby nie to, być może byłbym już na kolejnym kierunku, w tym samym mieście, i miałbym za sobą jakieś fajne osiągnięcia. Tak chociażby, jak mój kolega, który zmienił kierunek po pierwszym roku. - szukanie "lepszej gałęzi" - jeszcze nie byłem w związku, w którym czułbym się w 100% usatysfakcjonowany. Emocjonalnie ani seksualnie. Często czuję, że jest dobrze, naprawdę okej, po partnersku, seks też całkiem gra. Niby wszystko git. Ale to tak, jak z jazdą samochodem - po prostu przemieszczam się z miejsca na miejsce jakąś zwykłą skodą. Niby wszystkie funkcje samochodu są spełnione - jedzie, skręca, hamuje. Ale kurczę, to nie są wrażenia z bmw czy sportowego mercedesa. To po prostu się toczy. - niepewność w kwestii uczuć - zawsze jestem ostrożny z deklaracjami, ale nie wynika to tylko z mojego ogólnie ostrożnego charakteru. Ja po prostu nie mam tych emocji, które popchnęłyby mnie do powiedzenia słowa "kocham". Wiecie, kiedy ostatni raz to powiedziałem? Gdy zrywałem z byłą. Rozpłakałem się wtedy, jak dziecko. Było to zupełnie bez sensu, bo to ja zrywałem, a jednocześnie płaczem sygnalizowałem, jak mi będzie źle bez niej. Gdzie tu logika? Wtedy nazwałem byłą "kochaniem". Wzruszyła się, czułem to w jej głosie. Pierwszy raz to powiedziałem, od kiedy się poznaliśmy. Ale decyzja została podjęta. Z obecnej perspektywy uważam, że słuszna, bo związek męczył nas oboje. To jednak poboczny wątek. Słowa o miłości padły pod wpływem emocji. Miłości tam nie było, jedynie przywiązanie. - brak/słabe podniecenie przy "samicy beta" - miałem już trochę doświadczeń z kobietami i wiem, że u nas (a przynajmniej u mnie) działa to identycznie, jak opisujecie, że działa u pań. Nie wystarczy fajna relacja. Nie wystarczy partnerstwo. Są pewne fizyczne cechy kobiet, które sprawiają, że facet wariuje. Nie wiem, czy to proporcje długości nóg, kształt twarzy czy np. szerokość bioder. Fakt faktem, jest coś na rzeczy. Zdarzało mi się już, że relacja była fajna, osobę baaardzo lubiłem, ale seks był taki sobie. Nie chcąc stracić wartościowej relacji, sam "robiłem swoje" w wolnych chwilach, żeby ciągle nie myśleć o jednym i móc osiągnąć satysfakcję w taki sposób, jaki mi pasuje - zwykle wystarczało lekkie porno w lubianych przeze mnie klimatach, a nawet odpowiednie tagi na instagramie, pintereście itp. "Samica beta"? Owszem, istnieje. Nawet się z tym typem zetknąłem, choć samo określenie wydaje mi się okropne i odczłowieczające. To typ miłej dziewczyny, która nie myśli prawie wcale o sobie, a chłopaka traktuje, jakby był jej synem. Tzn. przynosi coś do jedzenia, zaprasza do domu na ciastka, sama z siebie kseruje notatki i przynosi, żeby tylko czegoś na studiach nie przegapił itp. Jest ogółem na każde zawołanie. Szczerze? To bardzo miłe, ale w równym stopniu krępujące. Nie wyobrażam sobie związku z kimś takim. Lubię, gdy dziewczyna myśli trochę o sobie, opowiada o planach, ambicjach. Nie chodzi o narcyzm i chwalenie się. Chodzi o to, żebym widział w niej wyrazisty, fajny charakter. - używanie określeń nie wprost - robiłem tak, gdy związek z byłą chylił się ku upadkowi. Twierdziłem, że potrzebujemy przerwy. Ona uznała, że skoro mają wchodzić w grę jakiekolwiek "przerwy", to tak, jakbyśmy mieli się rozstać. Pod tym względem bliżej do Waszej wiedzy było jej, niż mi. To było jakieś pół roku przed spróbowaniem przeze mnie czerwonej piguły. Tylko właśnie - czy to ja potrzebuję owej piguły, czy może dziewczynom przydałaby się ona przed kontaktem z takimi facetami, jak ja? Od jesieni mocno zmieniło mi się myślenie, m.in. pod wpływem Marka oraz Rafała Olszaka z OcalSiebie, ale i tak zauważam u siebie białorycerskie cechy, a teraz zacząłem się zastanawiać, czy to nie są wręcz cechy typowe dla przeciwnej płci. Co jeszcze dało mi do myślenia? Moja ex (osoba biseksualna) powiedziała kiedyś po intymnych chwilach, że "kocham się z nią, jak kobieta". Nie stanowiło to wyrzutu, raczej komplement. Dodała, że jeszcze z żadnym facetem nie kochała się w ten sposób i dawno nie czuła się "tak wypieszczona i zaopiekowana". I przypomina jej się to, co robiła z kobietami. Jestem też osobą bardzo emocjonalną, skorą do łez i ostrych słów - głównie pod swoim adresem. Potrafię ranić psychicznie, dawniej wiele osób przekonywałem, że nie nadaję się do związku z nimi. Przez swoje niepowodzenia w pracy usuwałem ze znajomych osoby, na których mi zależało, żeby siebie samego ukarać. Twierdziłem, iż "nie zasługuję na związek z kimś takim". Nakreślę jeszcze pokrótce, jak wyglądało moje wychowanie: Jestem z małego miasta. Nie mam ojca - zostawił matkę, gdy zaszła w ciążę. Nie było alimentów ani testów. Wrócił do niej po kilku latach. Ona ze względu na moje dobro zacisnęła zęby i wybaczyła, ale ostatecznie nie przetrwało to i dorastałem bez męskiego wzorca. W domu był co prawda dziadek, ale miał problem z alkoholem. Nie był to skrajny alkoholizm - zwyczajnie lubił sobie wypić małpkę lub tanie wino, lecz nie miał do tego zdrowia i szybko się upijał. Mama i babcia raczej krytycznie go odbierały, choć nie dochodziło do poważnych scen, kłótni itp. Gdy dziadek przychodził po wypiciu, był kierowany do swojego pokoju, a ja słyszałem "dziadek źle się czuje, musi odpocząć" albo "dziadek dziś nie jest w stanie, jutro z nim porozmawiasz". Babcia z mamą co jakiś czas spierały się w kwestii wychowania mnie. Czasem też jedna z nich miała mi coś za złe, a druga - przynajmniej częściowo - stawała po mojej stronie. Do pewnego czasu nie potrzebowałem nawet i nie lubiłem towarzystwa chłopaków. W szkole kumplowałem się głównie z dziewczynami, miło siedziało mi się z nimi w ławce czy dyskutowało. Kolegów i przyjaciół zacząłem poznawać w gimnazjum. W liceum nauczyciel prowadzący zajęcia dodatkowe stał się moim nieoficjalnym idolem. Mogłem z nim gadać przez wiele godzin, odwiedzałem go w domu, słuchaliśmy płyt winylowych i robiliśmy różne rzeczy związane ze sprzętem audio. Mama twierdziła, że lubię go, bo brakuje mi ojca. Nawet wyrzucała sobie, że z nikim się nie związała, bo może miałoby to lepszy wpływ na mnie. Miałem w pewnym momencie coś takiego, że starałem się przemycić w rozmowach z nauczycielem pewne fakty z mojego życia prywatnego - np. "będę z dziewczyną gdzieś tam". Wydawało mi się, że to powód do dumy, iż układam sobie sprawy osobiste i właśnie tego nauczyciela widziałem w kręgu osób, którym chciałbym o tym powiedzieć. Dodam, iż nigdy nie miałem wątpliwości co do mojej tożsamości płciowej, choć znam kilka osób trans. Moje podejście do LGBT jest neutralno-pozytywne. Lubię te osoby, staram się rozumieć. Ja sam od zawsze czuję się mężczyzną. Gdy widzę atrakcyjnych mężczyzn o dobrej budowie ciała, czuję motywację, by wyglądać podobnie. Lubię patrzeć na siebie, gdy ćwiczę albo tuż po ćwiczeniach. Nie sądzę, że jestem wyjątkowo atrakcyjny (kiedyś napisałem, że 7/10 - dziś myślę, że przeceniłem się, bo porównałem do dawnych czasów, gdy byłem pasztetem), ale lubię samego siebie. Moja tożsamość jest jak najbardziej okej. Nie zgadzam się natomiast ze społecznym schematem męskości. Chcę być po prostu sobą, a nie społecznym oczekiwaniem pt. "mężczyzna". Wybaczcie, że tak się rozpisałem. Tym z Braci, którzy przebrnęli, gratuluję wytrwałości i dziękuję. Podrzućcie swoje rady. Jak dalej tym wszystkim kierować? Jak być dobrym mężczyzną w pozytywnym rozumieniu tego słowa - czyli nie toksycznym, niedojrzałym emocjonalnie samcem?
  2. Witam czy znacie jakieś utwory muzyczne propagujące męskie zachowania? Dla przykładu ja może wrzucę coś: A tu moja ulubiona wersja Elvisa A teraz, zbliża się koniec I oto stoję w obliczu finału Mój przyjacielu, powiem to jasno Zdam sprawę z tego, czego jestem pewien. Przeżyłem spełnione życie, Przemierzyłem każdą z dróg, A co więcej, co znacznie ważniejsze, Zrobiłem to po swojemu Żale, cóż, miałem kilka Ale znowu, za mało by je wspominać Robiłem co musiałem robić I doprowadzałem to do końca, bez wyjątku. Zaplanowałem każdy wyznaczony cel, Każdy ostrożny krok na skróty A co więcej, co znacznie ważniejsze Zrobiłem to po swojemu Tak, były chwile, na pewno wiedziałeś, Gdy odgryzałem więcej niż mogłem przeżuć Lecz mimo to, choć miałem wątpliwości, Moje było na wierzchu - Zmierzyłem się z tym wszystkim i zachowałem dumę I zrobiłem to po swojemu Kochałem, śmiałem się i płakałem Miałem po uszy swej części strat A dziś, gdy łzy obeschły Wszystko to wydaje mi się takie zabawne Pomyśleć, wszystkiego tego dokonałem I mogę wyznać to bez krygowania się "O nie, och nie, to nie ja” Zrobiłem to po swojemu Bo czymże jest człowiek, cóż on ma? Jeśli nie jest sobą, to jest niczym Ma mówić to, co naprawdę czuje A nie to, co mu każą Historia świadkiem, zebrałem cięgi I zrobiłem to po swojemu Tak, to była moja droga Ponaj historię zmian tego tł Polecam jednak wersję bez tłumaczenia bo jest ono takie nie do końca poprawne i nie oddaje ducha utworu. Dodałem wyżej tłumaczenie znacznie lepsze niż te z filmiku. W mojej ocenie Frank śpiewa ten utwór jako opowieść a Elvis daje pokaz perfekcyjnego wokalu. A tutaj drugi przykład świetnego utworu Utwory te propagują MGTOW w dużej mierze 💓 Jak coś macie to dawajcie
  3. Ostatnio zainteresowałem się pewnym bardzo ważnym tematem. Wiedziałem o tym już od dawien dawna jednak nie zdawałem sobie sprawy z tego jak wielkie ma to znaczenie. Temat bardzo na czasie zwłaszcza w kontekście dzisiejszego społeczeństwa nastawionego na robieniu dobrego wrażenia i "hałasu". W rzeczywistości ten "hałas" nie ma żadnej wymiernej wartości a jest jedynie robieniem show na pokaz. Chyba znacie takich ludzi, którzy w szkole czy w pracy zbyt dużo nie zrobili a jednak dzięki temu, iż byli wygadani i potrafili "ładnie" eksponować swoje zasługi zgarniali nagrody. Ludzie cisi, spokojni i refleksyjni nie mają siły przebicia i są spychani w dół. Liczy się przebojowość i pokazywanie na siłę iluzji sukcesu. No właśnie z czego powstał kult celebrytów i aktorów? Kiedyś w gazecie czytałem, że 50 lat temu piłkarze klepali biedę i musieli dodatkowo pracować na etacie. Teraz co? Lewandowski, Szczęsny i inni wożą się sportowymi autami i kupują pozłacane wózki dla swoich dzieci. Ale zaraz zaraz czym niby zabłysnęli? Tym, że potrafią dobrze kopać jakąś tam głupią piłkę? No nie zupełnie. Na podstawie takich ludzi tworzy się mity człowieka sukcesu. Wyobraźcie sobie jakby zrobili takie serie jak hydraulik celebryta, albo śmieciarz celebryta. Dlaczego tak nie może już być? Tak wiem, że nie jest to sport, który puszczają w tv. Jednak do piłki nożnej i innych rzeczy zainteresowanie w jakiś sposób też musiało być zaszczepiane. Panuje kult byle jakości i odwrócenia wszelkich wartości, oczywiście pod warunkiem, ze jest głośno, hucznie i dużo ludzi to ogląda. Promowanie patologii? A czemu by nie? Przecież takie Rafatusy i Marlenki ludzie też chętnie oglądają a yt na tym zarobi. Hajs się zgadza. Jednak wracając do tematu chodzi o podział na introwertyków i ekstrawertyków (nie wchodząc już na stany pośrednie). Rzeczywiście jest różnica w budowie mózgów tych przeciwstawnych sobie typów osobowości. Introwertycy głębiej/ silniej przeżywają bodźce przez co potrzebują ich o wiele mniej (po prostu to aż przytłacza). Ekstrawertycy natomiast przeżywają wszystko o wiele słabiej przez co potrzebują co chwile pobudzać swój mózg jakimiś "głupotkami". Zgadnijcie kim łatwiej manipulować. Kult "charakterniaków" odszedł do lamusa za sprawą pana o nazwisku Dale Carnegie i jego książki pt. "Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi". W Ameryce pojawił się kult człowieka sukcesu i wiecznie uśmiechniętego ekstrawertyka, któremu nie zamykają się nigdy usta (przeciwieństwem są kraje Azjatyckie gdzie wciąż docenia się spokój i introwertyzm). W cywilizacji zachodniej bardzo głośno mówi się o gwałceniu praw ludzi ze środowisk LGBT czy mniejszości narodowo-religijnych. Jednak czy ktoś przejmuje się introwertykami. Otóż nie, są zagłuszani, traktowani jak ludzie chorzy i ułomni. To jedyna "mniejszość, która tak bardzo jest dyskryminowana i musi się dostosowywać. Więcej info w filmiku i w artykule poniżej. Warto się zapoznać. Przy okazji muszę skombinować sobie książkę tej pani Susan Cain "Ciszej proszę... Siła introwersji w świecie, który nie może przestać gadać". Jako jedna z pierwszych publicznie zwróciła uwagę na tej problem. Jako ciekawy spoiler napiszę, że autorka książki doszukuje się przyczyny światowego krachu finansowego w zarządzaniu rozemocjonowanych ekstrawertyków. "To introwertycy, przez swoją odporność na nacisk i opinię społeczną, często zmieniają świat i wpływają na nasze życie. Introwertycy odwagę myślą po swojemu, łamią reguły i zasady, nie troszczą się o popularność i uznanie grupy". I jeszcze to: https://postprawdastop.wordpress.com/2017/03/30/introwertycy-sa-super/ Introwertycy są dobrymi słuchaczami, umieją wspierać i korzystać z cudzego doświadczenia. Nie ryzykują niepotrzebnie, są skrupulatni i skupieni. W dobie rozgadanego świata, często czują się jak kobiety przed rewolucją feministyczną. Czas ich docenić! Czemu natura dała nam introwertyków? Jerome Kagan, bardzo ceniony amerykański psycholog, uważał, że za introwertyzm w dużej mierze odpowiada wysoka reaktywność na bodźce. Dzieci z wyostrzoną uwagą na ludzi i rzeczy wyrastają zwykle na introwertyków. Bardziej dokładnie i skrupulatnie przetwarzają informacje, zwracają uwagę na więcej szczegółów. Silniej emocjonalnie i fizycznie reagują na bodźce, które do nich docierają (dźwięk, smak, dotyk). Gdy w eksperymencie podawano niemowlakom słodką wodę, reaktywne bardziej się śliniły. Gdy dwa lata później te same dzieci znalazły się w pokoju pełnym obcych ludzi, ich układ nerwowy mocniej reagował. Z tego powodu wycofywały się, by chronić siebie przed nadmiarem bodźców. Prof. David Wilson, biolog z Binghamton University, uważa, że introwertycy stanowią bardzo ważne ogniwo ewolucji. Ich receptą na przetrwanie jest spokój, wyważenie i obserwacja. Aby to udowodnić, przeprowadził serię eksperymentów na rybach słonecznicach pstrych. Wkładał do akwarium metalowe klatki. Ciekawskie osobniki szybko podpływały do nowego przedmiotu i wpadały w pułapkę. Sytuacja odwróciła się, gdy wszystkie ryby przeniósł do nowego akwarium. Ekstrawertyczne szybko się przystosowały, podczas gdy introwertyczne potrafiły nie jeść nawet pięć dni. Z tego wysuwa się wniosek, że z punktu przetrwania gatunku obie strategie są niezbędne. Nie ma lepszej i gorszej. Dlatego wśród zwierząt co najmniej 15% to introwertycy. Co mogą zaoferować introwertycy? Susan Cain jest prawniczką i autorką głośnej książki „Ciszej, proszę… Siła introwersji w świecie, który nie może przestać gadać”. Razem z zespołem pracowników założyła organizację „Quiet Revolution” („Cicha rewolucja”). Chce pokazać, że introwertycy są potrzebni światu tak samo jak ekstrawertycy i nie powinni czuć się gorsi. Introwertycy są bardziej wrażliwi na bodźce, dlatego potrzebują więcej czasu dla siebie. Ekstrawertycy wydają się bardziej towarzyscy, bo czerpią energię do życia z bodźców zewnętrznych. Ludzie są im ciągle potrzebni, dlatego nie pogardzą dużą ilością płytkich znajomości. Introwertycy czują innych mocniej, więc będą preferowali ograniczone grono bliskich przyjaciół. Nieprawdą jest, że w ogóle nie lubią kontaktów społecznych. Też ich potrzebują. Po prostu „co za dużo, to niezdrowo”. Jednak to, co dla otoczenia może wydawać się „aspołecznością”, jest jednocześnie ogromną zaletą introwertyków. Susan podaje przykład lekarza, który od grania ze współpracownikami w golfa, wolał czytać publikacje medyczne i uczestniczyć w konferencjach naukowych. Był dzięki temu na bieżąco, co musiało się przełożyć na skuteczność leczenia. Badania Adama Granta, profesora psychologii i zarządzania z Uniwersytetu Pensylwanii, udowodniły, że – wbrew stereotypom – introwertycy wypadają lepiej jako przywódcy. Są lepszymi słuchaczami, uwzględniają uwagi swoich pracowników i chętniej ich wspierają. Stawiają na spokojną atmosferę i wysoką kulturę pracy. W określonej dziedzinie często posiadają ogromną wiedzę, przez co wzbudzają zaufanie. Nie ryzykują niepotrzebnie. Władza sama w sobie ich nie kręci, więc jeśli zostali liderami, to znaczy, że są po prostu najlepsi. Mahatma Gandhi był introwertykiem, a mimo to pociągnął za sobą tłumy. Barack Obama jest introwertykiem, a potrafił wzbudzić zaufanie, wywołać uśmiech na twarzy i zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych. W kulcie niedouczonych krzykaczy, którzy opanowali gabinety prezesów największych firm, wielu upatruje przyczynę światowego kryzysu gospodarczego. Skrupulatni introwertycy mogliby szybciej dostrzec zagrożenia niż skłonni do ryzyka ekstrawertycy. Skąd wziął się szał na ekstrawertyzm? Kiedyś ludzie żyli w mniejszych społecznościach, więc było dużo czasu na poznanie każdego. Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy ludność masowo emigrowała do miast. Wśród anonimowych tłumów, umiejętność przekrzyczenia innych stała się konieczna do wybicia. Gdy porówna się poradniki z XIX wieku i te z pierwszej połowy XX wieku, wcześniejsze kładły nacisk na charakter, moralność, szlachetność, a późniejsze na bycie czarującym, magnetycznym, zjednującym sobie ludzi. Te zasady zakodowały się tak mocno, że poradnik Dale’a Carnegiego „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi” króluje na listach bestsellerów od ośmiu dekad. Już w przedszkolu dzieci, które wolą usiąść w kącie i poskładać klocki, są przymuszane do zabawy z rówieśnikami. Gdy chcą spędzić czas z jednym kolegą, często okazuje się, że od razu musiałyby tańczyć w sporym gronie, więc wolą zostać same. Wraz z dorastaniem stwierdzają, że „coś jest z nimi nie tak”. Inni co chwila chodzą na imprezy, poznają ludzi, organizują nowe aktywności, a oni wolą weekend spędzić z dobrą książką. Są zalewani radami, by wyjść z domu. Z każdej strony wmawia im się, że obecna liczba kontaktów im nie wystarczy. I zaczynają w to wierzyć. Bardziej wytrwali starają się udawać dusze towarzystwa, co dla ich układu nerwowego jest potwornie męczące. Steve Wozniak, współtwórca Apple i zdeklarowany introwertyk, cieszy się, że nikt nie próbował go na siłę zmienić w typowego nastolatka. Całymi dniami siedział w domu, czytał, rozmyślał. To go ukierunkowało. Jak uwolnić potencjał introwertyków? Od lat 70. przestrzeń w biurze przypadająca na jednego pracownika, skurczyła się średnio o 3 metry kwadratowe. To jest udręką dla introwertyków, którzy są wiecznie przemęczeni nadmiarem bodźców. Szefami częściej są ekstrawertycy, którzy brylują na spotkaniach i lepiej opowiadają o swoich pomysłach. Susan Cain uważa, że niesłusznie, bo to nie oznacza, że ich koncepcje przyniosą firmie największe korzyści. W dodatku nie rozumieją tej części podwładnych, która potrzebuje spokoju i skupienia. Problem dostrzegła firma Backbone Entertainment, zajmująca się grami komputerowymi. Przestrzeń open space przedzielono ściankami z płyt kartonowo-gipsowych. Szefowie na początku trochę się obawiali, ale okazało się, że dzięki temu rozwiązaniu wzrosła zarówno produktywność, jak i kreatywność pracowników. Warto zrezygnować z myślenia, że dobre pomysły rodzą się tylko w burzy mózgów. Introwertycy wypadają w nich słabo, ponieważ korzystają głównie z pamięci długotrwałej. Każdy pomysł analizują przez to dłużej, ale jednocześnie znacznie głębiej. Dlatego na najlepsze pomysły wpadają w samotności. Aby współpraca pomiędzy introwertykami i ekstrawertykami układała się dobrze, muszą wzajemnie siebie zrozumieć. Dlatego w Procter and Gamble, General Electric, NASA i wielu innych przedsiębiorstwach organizowane są warsztaty, na których można się dowiedzieć, jak wykorzystać potencjał drzemiący w obu typach osobowości. W sytuacji konfliktowej introwertycy próbują zachować spokój i zaczynają się wycofywać, by przemyśleć sprawę. Ekstrawertycy odczytują to jako brak zaangażowania. Z kolei ekstrawertycy w razie konfliktu chcą szybkiego rozwiązania, przez co sprawiają wrażenie agresywnych i dominujących, co tylko pogłębia u introwertyka potrzebę wycofania. Gdy obie strony są świadome tych różnic, unikają wielu nieporozumień. Oba typy mogą świetnie się uzupełniać i wiele nauczyć. Introwertyk służy wiedzą, jak pracować w pojedynkę, utrzymać skupienie, zrozumieć innych, a ekstrawertycy chętnie pokażą, jak dobrze przemawiać, utrzymać uwagę publiczności i prezentować swoje zalety.
  4. Przeglądam forum raz na kilka tygodni od kilku miesięcy, dzisiaj będzie ten pamiętny dzień kiedy postanowiłem założyć konto. Na wstępie zaznaczę, że wychowuje mnie mama i choć brakowało jej szczęścia w kilku związkach to przez około trzynaście pierwszych lat mojej ziemskiej egzystencji dostałem tyle uwagi, ile tylko mogła mi zapewnić pracując popołudniami. Za tydzień i jeden dzień zaliczę metę na drugiej dekadzie mojego życia, a gdzieś między liczbami 10-11 zachorowała prababcia i skończyło się moje dzieciństwo ( to historia na oddzielny temat). Jako dziecko nie zastanawiałem się nad sensem życia, ideami jakie powinny kierować moją osobą toteż stopniowo umysł przestawiał się na tryb młodzieżowy. Podstawówka przebiegła pomyślnie, byłem cichym, skrytym ale silnym fizycznie chłopcem. Zdarzało się wrócić upodlonym, ze zniszczonymi moralami do domu, bo kilku kolegów z klasy miało mniej udane rodziny i wyszli z domów zaopatrzeni w przemoc słowną. Były też momenty, w których ci sami koledzy dostawali wpierdol lądując pod ławką, dupą w koszu na śmieci lub po prostu na podłodze. Stało się, przyszedł czas gimnazjum - rozstałem się z "przyjacielem z podstawówki" i ogarnęło mnie osamotnienie. Pierwsza z klas płynęła dość rwącym strumieniem, nie czułem się tam komfortowo, przygasłem, bałem się chodzić do szkoły. Były spięcia między nowymi znajomymi, a mną i to chyba właśnie wtedy trzymałem się przy (podam nowe imię, bo jeśli wyrzucać to w twarz) Janku. Burze hormonów, rozkwit osobowości i szukanie wzorców - wylądowałem w nocniku, (tutaj muzyka objawia się jako element kształtujący moją osobowość do dzisiaj) słuchając pewnego znanego zespołu glam rockowego, którego nazwa jest sumą pięknej kobiety i mordercy. Możecie się domyślić panowie jak się ubierałem: rureczki, bluzeczki, zapuściłem włosy - potem zacząłem używać prostownicy , wyszedł z tego prawie emoboy. Ten styl muzyczny zbudował we mnie mur, którym oddzieliłem się od świata zewnętrznego, zgadnijcie z czego wypiekane były cegły... Nienawiść wyżarła moją osobowość dość szybko, nie mogłem się uspokoić - brak statyczności zdegradował resztki wolności mojego ja i zamknął mnie w klatce. Wszystko co obce ( a obce chłopaczkowi w gimnazjum jest wszystko) traktowałem jako podrzędne wartości, miałem również przeświadczenie, że rap to muzyka dla patusów i drą tam tylko ryje :). Druga i trzecia klasa to presja od nauczycieli, typów z przeciwnych klas (wsiuny), którzy uważali się z jakiegoś powodu za lepszych. Zakolegowałem się z chłopakami z mojej grupy i pewnego dnia pod koniec mojej edukacji spytałem, czy nie polecili by czegoś z tego rapu (nie wiem, dlaczego o to poprosiłem). Było mięło został Janek i moje pamiętne zdanie "chodź pójdziemy do technikum informatycznego, po tym jest praca z komputerem" - nie wspomniałem, że miałem słabość do gier komputerowych ( w sumie nadal mam, ale tylko nie mając innego zajęcia). Mamy technikum, dość młody zespół szkół ponadgimnazjalnych. Moje postanowienie (pierwsze) zmienić wygląd. Na odtwarzacz wrzuciłem Ostrego, Łonę i parę innych rzeczy, których nie pamiętam. Nadal w mojej szafce widniały ubrania a'la pizduś (z jednym rodzicem ciężko być majętnym) ale przestałem wyglądać jak emo. Poszedłem z nowym kolegą na siłownię, jednak mój regres umysłowy trwał dalej w najlepsze. Po kilku miesiącach dołączył się do nas Janek. Szybko przesiadłem się z delikatnego rapu na Słonia, przecież nienawiść bardziej kręci i łatwiej było mi się odnaleźć w tym gównie. Druga klasa, podekscytowany ( nazwijmy go inaczej :x) Staś zachęcił mnie do pisania rymów, w zamyśle mielibyśmy zostać jakimś zespołem, czy czymś podobnym. Dalszy znajomy w gimnazjum nagrywał kawałki, z pomocą "starszyzny" rapowej mojego miasta. Początki bywają trudne, ciężko było ogarnąć coś więcej niż kot-płot ale nieważne zostałem z tym. Chyba w tym okresie poznałem moją obecną dziewczynę przez Stasia, pozornie zwykła jak każda inna wtedy 6/10. Nie pamiętam rachuby czasu, ciężko się o tym pisze wybaczcie, poznałem ją, choć nie całkiem bo podczas pierwszego stosunku okazało się, że miała kogoś raz przede mną. Koleś był kilka lat starszy 2/3, i chodził do niej do szkoły. Na piszę najkrócej jak się da, dostałem informację, że zgwałcił ją, wykorzystał, potem szykanował w szkole razem z kumplami.( wiem, że różne rzeczy są na forum i mógłbym w to nie wierzyć). Ta sytuacja wywarła na mnie okropną traumę, nie chciałem jej tego mówić - nadal ręce mi się trzęsą jak o tym piszę. Kilka razy chciałem się rozstawać, żeby oderwać się od kłopotu ale ona nie dała za wygraną. Dlaczego jej wierzę, widziałem zmiany nastroju przed tym jak mi powiedziała prawdę, wystarczyło słowo gwałt w telewizji/filmie, czy gdziekolwiek indziej. Widziałem strach w jej oczach. Do tego sam miałem chyba wyjebany kortyzol z kilka razy ponad normę przez te dwa? lata. Spokoju nadal nie daję mi to, że nikt z tym nie zrobił porządku - nie powiedziała rodzicom, oni myślą, że nadal jest dziewicą. Poznałem ich, wiem jak by zareagowali, wiem że ona miałaby największy problem w tej sytuacji ( jej rodzice to też bajka na osobny temat). Ogólne bała się nawet tego, że chciałem possać jej piersi na początku, czy dotknąć tam i ówdzie. Od 4 klasy opiekowałem się sam siostrą 4 lata młodszą. Zawsze miałem jedzenie, ubrania, rzadko miałem co chciałem takie polskie realia. Miałem problem z rówieśnikami zawsze, mam usposobienie introwertyczne ( a może to przez świadome izolowanie się - nie wiem?) Do tego wydarzenia z ostatnich kilku lat. Dobra nie wiem ile lat, ile miesięcy przetrwałem w takim stresie, że chciałem umierać i to dość często. Sen był mi obcy, nie mogłem nic przełknąć, ciężko nawet było myśleć o jedzeniu. Było blisko podcięcia sobie żył, powieszenia się, zabicia kogoś kogo nienawidzę, wyjścia na pociąg - tory mam za 150 metrów. Jejku z drugą godzinę to piszę, przejdźmy do meritum sprawy. Janek - okazał się dwulicowym chujem, do którego miałem zaufanie, a który przylepił się do mnie z powodu (może?) trudności w nawiązaniu kontaktów w klasie. Stasiek- z naszego rapowania nic nie wyszło, kolegowałem się z nim, raz miał mnie w dupie - raz nie. Ma problemy z własną osobowością, pisał jakieś poematy dla lasek, prosi się koleżanek żeby wysłały mu zdjęcia swoich stóp, jest gruby i ostatnio jedynym jego zainteresowaniem jest granie. " nie mam weny do pisania(rapu)" "nowi znajomi z gimnazjum"- miałem z nimi kontakt w pierwszej klasie szkoły średniej, potem o nich zapomniałem. Odezwali się pod koniec trzeciej z pytaniem "co się ze mną dzieje" i tak widzimy się raz na kilka tygodni i jesteśmy w kontakcie ( jestem bardzo zadowolony bo są szczerzy, warto im zaufać, wyciągnęli do mnie rękę) Moja dziewczyna - zakazałem jej nosić makijaż, zaczęła ćwiczyć i nago wygląda imo 8,5/10 ( obniżam za krostki po goleniu, jeżeli to przeczytasz :P). Oprócz stałego kontaktu (że żyję) i odrobiny ciepła od mojej osoby nie wymaga nic więcej. Otworzyłem jej oczy, zostawiła fałszywe koleżanki z klasy - znalazła nowe, które i tak przesiewa żeby się na nich nie poślizgnąć. Jest chętna do pomocy w utrzymaniu mojego mieszkania w porządku, do pomocy mojej babci na wsi( jak obieranie drobiu z piór) i takie tam, dobry człowiek z niej. Ja- Kupiłem mikrofon parę lat temu, no drogi dość jak na początkujące standardy. Nagrałem pięć kawałków, które już zniknęły z youtube - nie podobała mi się ich jakość. Jestem w trakcie robienia wyciszenia do mieszkania z wełny mineralnej, mogę powiedzieć raper u bram. Przez teksty zainteresowałem się wieloma dziedzinami, psychologią, socjologią, językiem polskim, epokami w kulturze, rzeczami nad naturalnymi, biologią, anatomią człowieka, historią, polityką i tu nie skończyłbym wymieniać. Chłonę ciekawostki ze wszystkich dziedzin, znalazłem przyjemność w poszerzaniu ramy swojego umysłu. Jestem osobą dużo twardszą emocjonalnie od rówieśników, ciężko jest mi się odnaleźć w tym towarzystwie, za bardzo łatwo rozmawia mi się ze starszymi od mnie. Pokochałem dźwięki, dużą satysfakcje sprawia mi słuchanie różnych rodzajów muzyki. W ostatnim roku przestałem oglądać filmy jako (widz nieświadomy), interesuje mnie akcent, sposób wypowiadania słów, wzrok i mimika, oprawa dźwiękowa- to co całokształt chce pokazać. Porzuciłem religię chrześcijańską, skłaniam się ku korzeniom naszej wiary bo wiem, że bóg istnieje ( też historia na osobny temat). Kocham przebywać w górach bo stanowią dla mnie krystalizację piękna, interesuje mnie survival, kąpiele w zimnej wodzie. Skończyłem się użalać nad sobą, mam słabsze dni- oczywiście, ale mój kalendarz zaczyna wypełniać coraz więcej iksów, w których miałem jasność umysłu. Dużo tego się robi, dlatego tutaj zakończę mój wywód... Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie ciepło bo wiem co chcę osiągnąć i chcę z wami tworzyć świadomą społeczność, w której nie ma miejsca na obolałe od kopniaków jajka. Pokój!
  5. Najczęściej mają mało dymorficzne twarze tzn. mam na myśli brak kątowości, duże oczy, słaby łuk brwiowy, kości policzkowe nie są zbyt szerokie. Oczywiście nie wszystkie cechy muszą być obecne, ale intuicyjnie potrafię wyczuć kto zalicza się do jakiej kategorii. Domyślny schemat kogoś z takim wyglądem to bycie manginą. Determinuje to układ hormonalny, prawdopodobnie niski poziom prenatalnego testosteronu albo słaba wrażliwość receptorów androgenowych. Może się nawrócić, ale przeważnie tego nie robi. Chcecie to wierzcie, ja widzę wyraźną tendencję. Do mężczyzn o takiej aparycji podchodzę z dużym dystansem. Tutaj przykładowy beta cuck do tematu, nie chce mi się szukać lepszego: #broscience
  6. Czasem znajduje się ciekawe wypowiedzi o kobietach w krótkiej i dosadnej formie. Takie filozofie w pigułce. Niekoniecznie do końca prawdziwe, ale jednoznaczne. Te znaleziska będę umieszczał tutaj, można komentowac i dorzucać własne. Dzisiaj natrafiłem na to http://m.youtube.com/watch?v=2HOSiQa4zvo haha oceńcie czy dobrze mówi Cejróś
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.