Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'friendzone' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Regulamin i Zasady
    • Regulamin Forum
    • Lektura Obowiązkowa - nie tylko dla nowego użytkownika
    • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje męsko-damskie i nie tylko
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu - podrywanie.
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
    • Borderline i inne zaburzenia psychiczne Pań
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
    • Niekonwencjonalni youtuberzy
    • Zagraniczni youtuberzy
    • Kanały sportowe
    • Konwencjonalni youtuberzy
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • MacGyver a GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Samczy Mobil Klub HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub Rowery
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • Samczy Mobil Klub Powitalnia
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • IT Linux
  • Samczy Mobil Klub Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub Samochody
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Samczy Mobil Klub Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub Motocykle

Blogi

Brak wyników

Brak wyników


Znaleziono 7 wyników

  1. Cześć, zalogowałam się na forum męskie, ponieważ potrzebuję porady. Zastanawiam się czy ja coś złego robię w życiu czy ludzie naprawdę są egoistami, zapatrzonymi w siebie, oceniającymi - nawet najbliżsi przyjaciele. Nie piszę tego postu dlatego, że dziś Walentynki i chcę się wyżalić jaka to nie jestem biedna, bo nie mam z kim iść do kina czy zjeść kolacji - nie, po prostu chcę napisać post i prosić o radę. Mam 27 lat, kończę studia na Politechnice- trochę mi się przełużyło, ponieważ wyjeżdżałam za granicę do pracy, na praktyki w zawodzie, dużo pracowałam, uczyłam się, rozwijałam warsztat. Jednak moje studia wcale takie lekkie nie są i czasem miałam załamki. Wiedziałam już od 2 czy 3 roku, że w porównaniu z moimi znajomymi z liceum czy spoza uczelni będę musiała trochę więcej poświęcić aby zaliczać na uczelni, aby zrozumieć swój zawód. Nie chcę też pisać dramatycznei, że było mi tak ciężko- nie, tak wybrałam i świadomie dążę wytyczoną ścieżką. W 2014 roku miałam mały kryzys spowodowany tym, że nie wiedziałam czy chcę poświęcać swoje młode życie na naukę, nie wychodziłam z domu, uczyłam się. Miałam dziwny okres w życiu, zaczęłam później wychodzić, imprezować- zapoznałam znajomych mojej koleżanki z liceum. Byli to ludzie, którzy już rok wcześniej ( rocznik 89 ) pokonczyli studia, stawali na nogi w profesjonalnej karierze itp. Jednak ciągle miałam wrażenie, ze mają mnie za taką studenteczkę, że nawet nie chcą rozmawiać ze mną na jakieś poważniejsze tematy dlatego, że byłam młodsza, może bardziej dziecinna, może nie wprawiona w takim prawdziwym życiu jak oni. Wtedy byłam trochę rozdrażniona i taka rozedrgana wewnęntrznie, byłam po rozstaniu i po niefajnym zawodzie uczuciomym, który nastąpił później. Po prostu ktoś mną się pobawił i mnie sfriendoznował w bardzo niefajny sposób. W tej grupie do której należałam ludzie robili dużo rzeczy na pokaz. Tez po studiach, i politechnicznych i humanistycznych, rozmawiali o ksiazkach imprezach. Główną osobą była moja kolezanka z liceum, która wiodła prym- ja mialam to gdzies do pewnego momentu. Im częściej sięz nimi spotykałam i mówiłam o sobie, o tym co mi się udaje miałam wrażenie blokady od strony dziewczyn - w tym najbardziej tej głównej. 2 razy - jeszcze w liceum wpieprzyła za przeproszeniem mi się w związek z kolegą - kiedy dowiedziała się ze chodzę z kims z jej klasy , została naszą przyjaciółką- tą trzecią. Zrobiła tak, ze ja od niego odeszłam bo nie zniosłam presji. On też idiota , pozwalał sobie nią manipulować. Kontakt zerwany. Później okazało się, po kilku latach, że zaczęłam się spotykać z innym znajomym z tej grupy. Była taka sama sytuacja. Blokowanie, dziwna zawiść, interesowanie się moim, naszym życiem, pokazywanie, ze ona jest lepsza, że ona jako przyjaciółka wiele zniesie- typu ciężkie imprezy , picie, palenie - a ja delikatniejsza, moze za bardzo nie bylam tez doswiadczona z facetami- nie potrafiłam zawalczyć. Koniec końców, zerwaliśmy, ona do tej pory utrzymuje z nim kontakt jako 'przyjaciolka' itp. I teraz sie zasanawiam - dlaczego dawałam sobą pomiatac? A z 2 strony dlaczego nie mialabym normalnie się czuć w 'zwiazku' nawet krótkim z facetem? Dlaczego musze obawiać się jakis przyjacioleczek? PO 3 . SPotkałam pozniej innego chłopaka- bylam z nim też krótko. Okazało się, że jest pracoholikiem. Podobam mu się, ale chyba 'nie widzialm we mnie potencjału'. Chciał zebym cięzko pracowała i poakzywała ze jestem najlepsza. On najwiecej zawsze na fb i instagramie publikuje, ma atencje, jest popularny. taki kozaczek z dobrego domu. Jednak jest bardzo profesjonalny w pracy, wszystko swietnie wykonuje, nie ma zadnych bledów, kazdy uwaza go za osobe najlepsza w swoim zawodzie. On rzucil mnie po 2 miesiacach z dnia na dzien. Juz nastepnego dnia zaczal jedzic na imprezy z innymi laskami, przyjaciolkami. Okazalo sie pozniej po mojej jeszcze doglebszej obserwacji, ze on po prostu wybiera sobie ladne, inteligentne dziewczyny i 'sprawdza' czy sa na jego 'poziomie'. Nie bierze zwiazku jako emocjonalny zwiazek ale jako biznesowy. Oczywiscie odezwal sie do mnie wtedy jak JA stalam sie popularna i jak zaczelam odnosic sukcesy w nowej branży. Jednak dla mnie byla to droga przez mękę, poniewaz weszlam w nowe, totalnie inne srodowisko niż moje studia, nie mialam czasu na uczelnie, prawie nie zdawałam. Robiłam te nowe zlecenia aby sprawdzic, czy on się do mnie odezwie wtedy kiedy stane sie popularna. Za kazdym razem pytal mnie czy 'chce to robic' rozmawial ze mna i sprawdzal mnie tylko wtedy jak na fb ktos mnie otagowal przy zleceniu. BLOKOWAŁ MNIE kiedy jakis znajomy z branży się mna zainteresował i np zaczal ze mna sie spotykać. ZAWSZE Musiał mnie zablokować nagadać albo zepsuć znajomosc. W koncu wyszlo na to, ze go przejrzałam, wiedzialam,ze on MOŻE, że on MOZE miec inne dziewczyny po mnie a mnie blokuje- dlaczego? NIE WIEM. Miałam wyjechac za granice na uczelnię i do pracy rok temu. Przed wyjazdem jeszcze kilka zleceń zrobiłam, ludzie byli zadowoleni. Zaczelam odnawiać znajomośc jeszcze z innym kolegą- w tym srodowisku wszyscy się znają więc mój ex, dowiedział się o tym. Znowu mi przeszkodzil. Ale zrobil to specjalnie, bo wiedziął, że ja wyjezdzam. Okazalo sie pozniej ( kiedy bylam za granicą), że robi z tym kolegą zlecenia Wszystko sie rozeszło po kosciach, jak to sie mowi 'czas leczy rany'. Wyjechałam za granice rok temu na studia i do pracy, zarzuciłam moje freelancerskie zlecenia. Nie moglam tego ogarnac psychicznie. Usunęłam ex z instagrama i innych social media ( fb zostało- on lajkował mi każde zdjęcie kiedy bylam za granicą). Czulam, że dobrze jrobię zlecenia,jestem profesjonalna, ale nie zdaje na uczelni, nie moge skonczyc studiów. Pamietam, że w Belgii czułam się bardzo dobrze, pracowałam w zawodzie, robiłam też te dodatkowe zlecenia, nikt mi nie przeszkadzał, rozwijałam się. Wróciłam do Polski we wrześniu 2017. Pamiętam, że 2 razy wyszłam w październiku do miasta. Raz widziałam ex z tym kolegą , któremu się podobałam. Widziałam ich z daleka. On mnie zauważył, szybko zebrał ekipę i poszli. 2 raz miesiąc później poszlam na wielką imprezę w miescie - spotkałam ex ze znajomymi. Pamiętam, że cały czas się na mnie patrzył, obserwował mnie, przywitał się ze mną miło i wrócił do nowej laski. Raz jak czekałam przy toalecie szedł sam podszedł do mnie i spytał się co słychać . Dziwne jest to, że tylko spytał się o to czy chcę dalej robić moje zlecenia freelancerskie czy nie. Czy chcę isc w kierunku tym, co studiowałam. Rozmawialiśmy chwilę. O sobie nie chciał mówic. Poszedł. Jest luty, nie spotkałam nikogo innego- koncze studia, robię swoje. Nie pokazuję się na instagramie ani na faceboku. Wiem, że moi koledzy w tym ex mieli inne dziewczyny, wiem, ze sobie podróżują, mają wiele przyjaciółek co im komentują co chwila na fejsie itp. Oni tak samo co chwila wrzucają jakies zdjęcia na fb aby miec atencję. A robią swoje i jeżdżą na zlecenia, pracują cięzką- są wlascicielami malych przedsiebiorstw, firm freelancerskich itp. Maja duzo pracy. Raz robilam w 2016 roku takie super zlecenia z bardzo mądrymi i swietnymi ludzmi , ze kiedy eks sie dowiedzial chodzil za mną na planie reklamy. ( on tez pracuje w reklamach ). Wtedy kiedy zobaczyl, ze JEDNAK MAM ATENCJĘ INNYCH FACETÓW i POTRAFIĘ ROZMAWIAC Z INNYMI wrocil. Nie rozumiem. Dla niego bylam normalna, mila, nie musialam udawac bad girl, osoby tkora robi dramat na caly swiat, przeklina. Bylam spokojna, a on wymógl na mnie jakies zachowanie sprzeczne z moim charakterem. Mialam ciagle presje i stres ze musze byc przy nim inna aby on mnie zaakceptował bo zaraz moze isc do innej laski. On chyba mnie lubil ale nie bylam taka jaka on by chcial abym byla. dla niego liczy sie on sam i jego perfekcjonizm we wszystkim. Mimo, ze sam ma wady to uwaza ze jest nieskazitelny. I szuka perfekcyjnych dziewczyn, ladnych szybkich, pracowitych. I teraz sie zastanawiam. Proszę tak obiektywnie spojrzeć. Opisałam wszystko tak jak ja czułam, myslalam. Dlaczego mialam wrazenie, ze nie moge byc sobą, i nie moge robic tego co chcę bo jestem blokowana? Najpierw przez atencyjną byłą kolezanke z liceum, ktora musiała wiesc prym w grupie, na insta, na fb i wszędzie musiała byc popularna. A pozniej przez ex KTORY MOZE zmieniac co kilka miesięcy dziewczyny i je 'sprawdzac' i kiedy ktoras się 'ogarnie' jest popularna, staje na nogi to on wtedy wraca.. Nie wiem, zastanwiam się czy w moim wieku 27-28 aby zdobyc, fajnego i ogarnietego faceta muszę pokazać swoja strone bad girl? Mam wrazenie, ze cos jest ze mna nie tak. Że ludzie oceniają mnie pod wzgledem tego, ze np koncze studia, nie pracuje na caly etat jeszcze bo na razie moj dyplom się ciagnie i robie zlecenia. Że nie imprezuje ciezko i nie pije tyle co oni. Wiele razy slyszalam od tej kolezanki, ze powinnam sie ogarnac, czulam od niej presje tego ze ona jest juzkilka raz do przodu ode mnie i musi odwartosciowac sie tym aby mi pomoc. bo ja taka biedna. Nie , moje zycie jest inne od niej. To ona miala problemy atencyjne zwiazane z dziecinstwem itp, ja nie musze dowartosciowywac sie poprzez zewnetrzna atencje ludzi. Naprawde. Wydawalo mi sie, że zawsze jestem okej. a tu sie okazuje, że albo trafiam na ZŁE towarzystwo albo coś jest ze mną nie tak. Albo nie potrafię ogarnąć presji związanej z ludzmi i otoczeniem I ZA BARDZO ODPUSZCZAM, ZA SZYBKO SIE PODDAJE.
  2. Natrafiłem ostatnio na wykopie na naprawdę złotą grafikę, nic tylko wyciągać wnioski
  3. Cześć. Sytuacja wygląda następująco. Od dłuższego czasu pracuje nad samorozwojem , poprawą samooceny , pewnością siebie a przede wszystkim byciu szczęśliwym sam z siebie. Nie chwaląc się , udaje mi się (z dużą pomocą materiałów Pana Marka). Od jakiś 2 miesięcy mój rozwój bardzo przyspieszył i czuję i co najważniejsze , widać konkretne zmiany na dobre. M.in. ludzie inaczej zaczęli na mnie patrzeć , chodzę wyprostowany , czuję się bardziej swobodnie a nawet koleżanki z roku zaczęły się jakoś dziwnie do mnie garnąć i inaczej patrzeć. Szczególnie jedna , atrakcyjna. I tu moja zagwozdka. Nigdy na mnie nie zwracała uwagi , nawet cześć mi nie mówiła a od mniej więcej miesiąca zaczęła do mnie zagadywać , siadać praktycznie codziennie obok mnie , prosić mnie o jakieś pierdoły , pytać o mnie itp. Dziwna sprawa bo mam odczucie , że mogę być dla niej tym całym orbiterem. Kilka razy , zarówno mi , jak i w towarzystwie napominała , że nie ma chłopaka a ja zauważyłem na jej i stagramie , że dość często spotyka się z jakimś chłopakiem (wygląda na nerda lub jak by niektórzy powiedzieli „lamusa”). Nawet ma jego mordę na tapecie. Zauważyłem jak ostatnio bawiłem się jej telefonem. Czy bardziej doświadczonym życiem braciom coś taki schemat mówi? I drugie pytanie; jaki ewentualnie następny krok wykonać żeby nie wpaść w ramę friendzone? Chetnie spróbował bym z nią jakiegoś związku , mimo że nie odczuwam specjalnie takiej emocjonalnej potrzeby. Ale dziewczyna sympatyczna. I chodzi przy mnie jak w zegarku ;> Z góry dzięki
  4. Cześć Bracia. Właśnie znalazłem film pewnego youtubera - JDabrowsky, którego widownią są głównie dzieci z podstawówki, gimnazjum oraz część liceum. Koleś opowiada (możliwe że wymyśloną) historię swojego friendzone. Zobaczcie sami zresztą. Co sądzicie o tym filmie?
  5. Opisze tu pewna sytuacje ktora skonczyla sie dla mnie friendzonem ale byla jednym z wiekszych sukcesow towarzyskich ktorych doswiadczylem. Korzysci czerpie do tej pory i sadze ze jeszcze dlugo bede eksploatowac i ciagnac ile sie da. Do sedna Poczatek historii to rok 2008, ide do liceum. Poznaje kolezanke, podoba mi sie, bardzo - jak 80% innych uczniow plci meskiej w tej szkole. Jest rok starsza, inteligencja nie tryska. Ze wzgledu na moja niska samoocene i 1 level w relacjach z plcia przeciwna zostajemy "bratem i siostra". Dogadujemy sie super z czasem przestaje miec o niej nawet fantazje erotyczne. Zaczelem ja traktowac jak zajebistego kumpla a swiadomosc ze ma cycki i pieroga oraz jest 9/10 dodawala mi +10 do zajebistosci w otoczeniu. Miala pelno chlopakow i wiekszosc z nich jest moimi kolegami, niektorzy rowniez klientami ( jestem trenerem personalnym), poznalem MASE innych dziewczyn z ktorymi sam cos ugrywalem, sadze ze moja pewnosc siebie i wzrost samooceny jak rowniez otwarcie na relacje damsko-meskie to zasluga znajomosci z nia. Do napisania o tym zmotywowal mnie fakt ze wlasnie skonczylem rozpisywanie diety i planu treningowego jednego z jej bylych (wlasnie moj kolega) jego bratu i ojcu bo chlopaki sie zapuscili i chca to zmienic. Silowni na oczy nie widzieli wiec za indywidualne treningi tez ich skasuje $$$. Puenta ktora chcialbym skierowac do mlodego pokolenia. Jesli poznacie cos wartego uwagi nie angazujcie sie w to o ile przeczuwacie srogie odrzucenie i w nastepstwie zlosc, rozpacz i zal. Friendzonujac taka zimna glizde, wyrachowana mozecie sami zaczac ciagnac korzysci, dlugofalowo jak widac nawet finansowe. Czuje ze strzalem w dziesiatke bedzie odnowienie kontaktu a jesli nic nie zyskam to chociaz sama frajda ze spotkania.
  6. Spotkałem się niedawno z przypadkiem tak niesamowitym i tak niereformowalnym, że muszę się tym z wami podzielić. Sytuacja wygląda tak, jeden z moich kolegów jest nieszczęśliwie zalofciany w jednej loszce z tego samego rocznika. Nazwijmy go panem R, a ją panią A. Abstrahując od tego, że owa pani ma teraz 39 lat to ta sytuacja, nazwę ją wprost patologiczna trwa od dwudziestu kilku lat tj. czasów licealnych. Z obydwojgiem nie miałem kontaktu przez kilkanaście lat, w wyniku różnych zbiegów okoliczności kontakt się odnowił. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że kumpel dalej jest 'najlepszym przyjacielem' swej jedynej miłości, było by to śmieszne gdyby nie było straszne. Facet poza sferą związkową jest dość ogarnięty życiowo (szczegóły zawodowe sobie odpuszczę) ale zarobki 15k+, zawód należy do poważanych społecznie. Jest zadbany, ćwiczy, ma fajne auto i co ? i nic od ponad dwóch dekad niszczy własne życie, na własne życzenie. Przejdźmy do pani, aktualnie 39 lat, dobre geny i nie pali więc trzyma linię, jednak 39 to nie 19, wszyscy dobrze o tym wiemy, kilka nieudanych związków, 2 gówniaki, z dwoma niegrzecznymi chłopcami (jeden siedzi, drugi jak dowiedział się o ciąży uciekł z kraju xD) jedno dziecko nastolatek, drugie 5 latek. Aktualnie pracuje jako kelnerka, wykształcenie nie zdobyła, podczas studiów bo poszła w tango z ojcem 1 go dziecka. I trzyma biednego gościa w friendzone, eksploatuje go niemiłosiernie z usług wszelakich, czasu, kasy. A to zajmie się jej dzieciarnią, a to coś załatwi, a to da kopertę z kasą wszak najlepszej przyjaciółce trzeba pomagać :> Oczywiście facet dalej liczy po cichu, że ona go zauważy, jego starania, dobre serce i nie chwyta, że jest poduszką do wypłakiwania się, niańką i sponsorem, który tyra za dziękuję misiu. Oczywiście robi przy tym dobrą minę, ale jak ona na niego nie patrzy to widz te jego smutne psie oczy i tą jebaną głęboką rozpacz. Powiem wam, że pierwszy raz w życiu zrobiło mi się żal zfriendzonowanego gościa. Oczywiście loszka zauważa go tylko jak potrzebuje wsparcia emocjonalnego, co w rzeczywistości oznacza ściek na własne emocje lub potrzebuje czegoś materialnego/ pomocy. I pani A skacze z kwiatka na kwiatek. Facet czeka, cierpi, tyra. Dodam jeszcze, że w międzyczasie był żonaty, jego małżeństwo rozpadło się bo kiedyś po pijaku zwierzył się żonie że, tak naprawdę to jego największą miłością jest A <<< tak kurwa, zrobił to . Gość stracił kawał życia, rozwalił małżeństwo, stracił bardzo dużo pieniędzy, dodatkowo jest regularnie biczowany opowiastkami o jej aktualnych facetach i nadal tkwi w tym szambie. I nadal czeka, normalnie romantyczne marzenie każdej pani :> Podsumowując, próbowałem rozmawiać, tłumaczyć, strzelił focha i zmienił temat. Niech to będzie dla was przestrogą stulejki, jak wpadniesz w taki kanał to przegrasz życie. Oczywiście wszystko wskazuje na to iż się doczeka, bo ile jeszcze loszka będzie miała adoratorów jeszcze 3-4 lata, a potem nagle wielkodusznie zauważy tego, który był przy niej całe życie. Da mu dupki, pewnie niezbyt entuzjastycznie, ale on i tak będzie zadowolony. Pewnie będzie ślub bez intercyzy, a za kolejne kilka lat pani poczuje, że to jednak nie to i skroi go z kolejnej części majątku, wszak trzeba dzieci zabezpieczyć, chuj z tym, że nie jego. Takie są moje przewidywania.
  7. TL;DR: W myśl podstawowej zasady "adaptuj to co działa" postanowiłem podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat stosowanej przez nasze kochane Panie taktyki wrzucania do "friendzone". Czy facet może jej używać? Moim zdaniem jak najbardziej, szczególnie w stosunku do kobiet o wyższym, niż on sam, SMV. Sam nie jestem zwolennikiem PUA i podobnych metod ale perfidia kobiet bywa tak wielka, że czasem warto zagrać ich metodami Co to jest "friendzone"? Jeśli jesteś samcem i czytasz ten tekst to na 99,99% zostałeś w życiu "sfriendzonowany". Pokrótce - panna do której startowałeś gasiła Cię tekstem - "Jesteś miłym chłopakiem i dlatego zostańmy przyjaciółmi" vel "Nie ma chemii zostańmy przyjaciółmi", "Tak się fajnie gada, że szkoda psuć tego rozmową o związku / seksie". Przypominasz sobie jak się wtedy czułeś? To proste - jak dziecko, któremu mama zabrała cukierka. Najzabawniejsze jest to, że podpompowałeś lasce ego, starając się o nią, a Twój obiekt westchnień przesunął Cię za to do kategorii "frajer". Ten typ zlewki (w przeciwieństwie do coraz bardziej popularnego "spier...j frajerze") jest zazwyczaj okraszony stwierdzeniem "chciałam być miła" co de facto oznaczało "trzymałam Cię w odwodzie żebyś się wykazał ale albo znalazłam lepszego albo moje wrażenie, że jesteś frajerem jeszcze bardziej się pogłębiło". Dlaczego kobieta wrzuca Cię do "friendzone"? Podstawowe tłumaczenia mężczyzn: 1. Za mało się starałem 2. Powiedziałem coś co ją uraziło / zdenerwowało / nie było zgodne z jej zdaniem 3. Ona ma chłopaka A jaka jest prawda? Prosta i brutalna - miałeś za niskie SMV co oznacza, iż nie jesteś na tyle atrakcyjny fizycznie aby rozbudzić w niej pożądanie, a nawet jeśli byłeś, twoja pozycja społeczna nie rokuje na duże korzyści dla niej. I nie ma tu znaczenia czy ona kogoś ma czy nie - po prosu byłeś za słaby. Abyś w pełni zrozumiał dlaczego tak jest polecam Ci rozważyć pewien fakt - proces "poznawania mężczyzny" (czyli de facto klasyfikowania go jako atrakcyjnego / nieatrakcyjnego) jest bardzo liniowy i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Podstawowy schemat: Attraction (Twój wygląd) ------> Comfort (Twoje zasoby plus poczucie, że nie wyjdzie na dziwkę) -----> związek. Powyższe to nieco zmodyfikowana wersja Mysthery Method (chętni niech wygooglują). Jeśli jest samo Attraction = ONS / FF Sam comfort = Friendzone / Provider. A + C = Związek. Skoro już wszystko jasne czas ruszyć "w pole". Czy "friendzone" działa na kobiety? Działa doskonale, ponieważ one same stosują tę zagrywkę, jej mechanizm jest im doskonale znany. Należy jednak zwrócić uwagę, iż będzie miał on różne efekty w przypadku kobiet o różnym rodzaju atrakcyjności. Jego skuteczność jest również determinowana Twoim wyglądem, zasobami, sposobem ich prezentacji, a także wyczuciem dynamiki socjalnej (czyli umiejętności zachowania się w różnych sytuacjach i obycia towarzyskiego). Założenia co do atrakcyjności samca dla potrzeb niniejszej analizy Poniższy tekst jest pisany z perspektywy średnio atrakcyjnego samca (6/10) średnich zarobkach (6/10) (a więc nie dużo wyższych niż przeciętna kobieta, w każdym razie nie na tyle, aby nimi samymi ją przyciągnąć). >4/10 - wady fizyczne (widoczne) 5/10 - samiec "zwykły" - w większości to nasi Ojcowie - bez nadmiernych defektów, niezwracający uwagi na ubranie etc. 6/10 - samiec niewyrzeźbiony ale z niezłymi ciuchami 7/10 - wyrzeźbiony z odpowiednim ciuchem >8-10 - ładna twarz,męskie rysy w zależności od stopnia (poziom nieosiągalny dla większości ze względu na kombinację genów jakie dostali od losu) - tu zaczyna się poziom, gdzie atrakcyjne kobiety same Cię zaczepiają. I żebyśmy się zrozumieli - NAPRAWDĘ atrakcyjne, a nie "akceptowalne". O kasie nie będę się rozpisywał ale uznaję, że 6/10 to samiec zarabiający w przedziale 3000-6000 zł na rękę w warunkach polskich (w zależności czy to miasto / małe miasteczko / wieś) - czyli przeciętniak. Friendzone vs pasztety i "akceptowalne" - 4-6/10 Friendzone jest rzadko kiedy użyteczne bo takie baby lecą na samca o wyższym / równym SMV. Generalnie można tym pogrozić takiej kobiecie "fajnie się gada, jak z przyjaciółką" ale ostrożnie, bo tego typu kobiety mogą się spłoszyć ze względu na niskie poczucie własnej wartości. Należy sobie jednak zadać pytanie - czy w ogóle warto utrzymywać relacje towarzyskie z 4-6/10*? Tak ale tylko w przypadku gdy nie grozi Wam "efekt paszteta" czyli sprowadzenie Was przez samicę do swojego poziomu. Na czym to polega - otóż kobieta uważa, że skoro Ty zadajesz się z nią, musisz nie mieć wyboru i jesteś równie nieatrakcyjny jak ona. Dodatkowo może być również zazdrosna o bardziej atrakcyjne Twoje koleżanki co w konsekwencji poskutkuje falą hejtu wysłaną w Twoją stronę i próbami obniżenia Twojego poczucia własnej wartości. Strzeż się takich samic. Friendzone vs "ładne" - 7-8/10 Tu zaczyna się robić interesująco. Jeśli jesteś 6 - 7 /10 (w ich oczach) plus pachniesz jakąś tam forsą to gracie w tej samej lidze. Ona kalkuluje - facet jest akceptowalny z wyglądu (nie jesteś jej ideałem ale ona, żeby oszukać siebie samą, zacznie sobie wmawiać, że masz piękne dłonie, oczy etc. - to są próby samooszukiwania własnego mózgu) ale albo rokujesz (jeśli masz <25 lat) albo Twoja pozycja daje jej szansę na awans społeczny (>25) ona myśli - "to niech pobiega i zobaczymy co z tego będzie". Teoretycznie jeśli SMV jest w miarę równe, po drobnych staraniach możesz z taką panną wejść w związek / ONS / FF ALE można to zrobić sprytniej.... Kobiety postrzegają nas przez pryzmat swoich wyobrażeń i opinii otoczenia a nie realnej ocenie sytuacji. Załóżmy teraz, że opisywany samiec ma obok siebie pełno "koleżanek" ładniejszych od niej (9-10/10), sprzedaje jej do tego "fajnie się gada, klawa z Ciebie będzie kumpela"... Co się dzieje? Baba staje do walki o "dobrą partię", a role się zmieniają... Oczywiście, jako że Twoja naturalna atrakcyjność jest dość niska (6-7/10) to Ty musisz wykonać pierwszy krok ale potem... to ona lata Numer działa na dziewczyny o w miarę silnej psychice, bo te o słabej zaliczą załamkę przez porównywanie się do Twojego "towarzystwa". Friendzone vs "strzały" 9-10/10 Tu zaczyna się najlepsza część zabawy. Te kobiety, z racji braków w Twojej urodzie i tego, że finansowo nie rokujesz na tle innych (a jest ich bardzo wielu, bo są mega atrakcyjne) generalnie na wstępie jako "niewidzialnego" traktują każdego faceta mniej atrakcyjnego od nich (czyli Ciebie). W tej "kategorii" szanse mają: 1. Przystojniacy (geny) 2. Gangsterka / oszuści etc. (pozycja społeczna) 3. Nadziani faceci (pozycja społeczna) 4. Psychole dający im emocjonalny rollercoaster, których w dodatku się boją / Sebixy (materiał na emocje i krótkotrwałe związki) Jak wpasować się w takie towarzystwo? Proponuję zainteresować się publikacją P. Tymochowicza "Biblia skuteczności" w której znajdziesz następujący ustęp - "ludzie odbierają Cię takim jakim widzą Cię powierzchownie i jaką opinię ma o Tobie otoczenie". O co więc chodzi w przypadku 9-10? O to, że masz zacząć sprawiać wrażenie znacznie atrakcyjniejszego i bogatszego niż w rzeczywistości jesteś. Ciuch idealnie dobrany, ciało zadbane na maksa, a dodatkowo Twój as w rękawie czyli friendzone. Pomyśl, co poczuje kobieta, do której wszyscy się łaszą, kiedy przybijesz jej piątkę i z uśmiechem powiesz patrząc wesoło w oczy "w dechę z Ciebie baba, zajebiście będzie mieć z Ciebie koleżankę". Konfuzję... Zdziwienie.... Szok.... Najważniejsze jest, żebyś potem wykorzystał sytuację do trzech celów: 1. "Lewarowania" "przyjaźnią z nią" lasek 7-8. 2. Demonstrowaniu własnej wartości i być może dzięki temu wejście w bliższą znajomość z 9-10/10. 3. Przyzwyczajenia się do "bywania" w towarzystwie strzał 9-10/10 z czym wielu facetów ma problem i traktuje jak święto. Nie, to ma być dla Ciebie tak normalne jak picie piwa z kumplami. Napiszę Ci jednak szczerze - w przypadku najlepszych lasek jest to zazwyczaj droga do ONS'a ponieważ nie będziesz w stanie utrzymać związku. Jakie założenia muszą być spełnione aby ta metoda zadziałała? 1. Musisz bawić się tym procesem, a nie być spięty. 2. Wynika to z tego, że nie możesz od początku podchodzić do danej kobiety jako obiektu seksualnego. 3. Najlepiej byłoby gdyby Twój mózg ustawił ją w szufladzie "facet" czyli aseksualna. 4. Jeśli tego nie potrafisz ćwicz silną wolę. 5. Pamiętaj, że jeśli zdradzisz się z zainteresowaniem zbyt szybko wyjdziesz na frajera (następny leszcz co na mnie leci). 6. Ciuch prima sort. 7. Unoszący się zapach forsy lub "rokowania" na nią. 8. Zapomnij o bajeczkach w stylu Twoja inteligencja, poczucie humoru etc. liczy się tylko Twoje rozumienie dynamiki socjalnej. Baby bezustannie porównują się z otoczeniem, zrobią to i z Tobą, a to co widać na zewnątrz to Twoje ciuchy, zegarek, wygląd i portfel a nie czy czytałeś Szekspira, w oryginale, a całek uczył Cię Testoviron Konkluzja "Friendzone" to doskonałe narzędzie służące do podrywu, ponieważ stawia Pannę o dużo wyższym niż Twoje SMV na pozycji petentki, którą to Ty sfriendzonowałeś. Kiedy uda Ci się to zrobić z pierwszą kobietą będziesz zdziwiony jak dobrze to działa. Pamiętaj tylko, żeby zbytnio się nie napalać i czasem odpuścić chęć bzykania dla przyszłych korzyści (lepiej mieć laskę 10/10 w znajomych i dzięki temu mieć dostęp do wielu innych, niż próbować ją "puknąć" z marszu). Jeśli widzisz, że pomimo sfriendzonowania dziewczyna nie pęka to kreć z innymi - jeśli będą równie atrakcyjne, nie ma siły, ulegnie. Po to właśnie "networkujesz" i tworzysz wianuszek kobiet wokół Ciebie. Konkluzja II Powyższa metoda będzie działać wprost proporcjonalnie do tego jak wiele żelastwa przerzuciłeś na siłce / ile aerobów poszło w tym tygodniu / jaki dystans przepłynąłeś na basenie oraz o jaką kwotę wzrósł Twój stan posiadania przez ostatni tydzień. Więc zanim zaczniesz jojczyć po prostu zabierz się do roboty * bardziej wrażliwi z zakrzykną - "jak tak można klasyfikować kobiety, przecież liczy się człowiek!" Przetrzesz się w "podrywie", zaliczysz trochę zlewek i zrozumiesz Kobiety oceniają facetów bez litości, szczególnie sztuki mające wybór. Pamiętaj, że te, które tak nie robią, są brzydkie, a robiłyby gdyby mogły Powodzenia Nagroda czeka - od Ciebie zależy czy wymiękniesz czy podejmiesz rękawice
×