Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'kobieta'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum

  • Lektura Obowiązkowa - nie tylko dla nowego użytkownika
    • Regulamin Forum
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • FAQ - poradniki, pytania i odpowiedzi
    • Przedstaw się
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje męsko-damskie i nie tylko
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu - podrywanie.
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
    • Niekonwencjonalni youtuberzy
    • Zagraniczni youtuberzy
    • Kanały sportowe
    • Konwencjonalni youtuberzy
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Przetrwanie, apokalipsa, preppersi
    • Survival w mieście
    • Survival w terenie
    • Przydatne umiejętności
    • Zestawy ewakuacyjne
    • Ogień, woda, żywność, ubrania, energia
    • Broń i narzędzia
    • Apteczki, zestawy medyczne, pierwsza pomoc, higiena
    • Schronienie, domy, bunkry, ziemianki
    • Urządzenia, pojazdy, gadżety
    • Książki, opracowania, podręczniki, artykuły, wiedza - związane z survivalem
    • DIY, "patenty", life hacki
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'
  • Domowa grzęda
  • Samczy Mobil Klub HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub Rowery
  • Samczy Mobil Klub Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub Samochody
  • Samczy Mobil Klub Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub Motocykle
  • MacGyver a GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT Linux
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Klub poligloty Jaki język
  • NAUKA - SCIENCE Wprowadzenie do Metodologii Naukowej
  • Klub Pasjonatów Futbolu Reprezentacja Polski
  • Klub Pasjonatów Futbolu Ekstraklasa
  • Klub Pasjonatów Futbolu Piłka klubowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu Piłka międzynarodowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu Ogólne

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość:


Interests

Znaleziono 173 wyników

  1. Zaszko

    Pomocy z kobietą

    Witam panów. Mam problem jestem z moją kobieta prawie półtorej roku. Jest trochę grubsza ale to mi się podoba bo ja nie jestem pies, ma idealne kształty, wszystko na miejscu naprawdę no nic tylko z nią byc, lecz ona przez swoją wagę nie czuje się atrakcyjnie wręcz ma tak niska samoocene że jak jej powiem komplement to dziękuję z grzecznosci. Nie wiem co robić naprawdę chce jej pomóc bo ja kocham.
  2. Zastanawiam się czy można się sprzeciwić swoje naturze, gadziemu mózgowi. Jako dziewczyna postanowiłam uszlachetnić swoje życie i nie przedłużać gatunku ludzkiego ( a przynajmniej tak mówi logiczna część mnie), zastanawiam się jak mogę uniknąć chęci patrzenia na te męskie pustaki, trochu się wstydzę że bardziej wartościowi chłopcy są pomijani w moim umyśle, ale nie można też być z kimś na siłę. Od dziecka miałam dziwne podejście do chłopców, jak również zapędy feministyczne. Możliwe że chciałam ukarać ich za siłę fizyczną ( występuje u mnie zazdrość o penisa.). Tak, siła fizyczna była dla mnie czymś ważnym, nie chciałam być gorsza od chłopców. Wmówiono ( nie pamiętam jak) mi że uległość jest czymś gorszym od dominacji, a przyjęło się że to facet musi być tą górującą częścią związku. Moje koleżanki nie rozumieją dylematów które posiadam, w sumie to na prawdę dziwne. Jestem chodzącą sprzecznością z problemami. Dlatego drogie Panie i Panowie chcę wam zadać parę pytań. 1. Jak radzić sobie z popędem seksualnym? 2. Czy polecacie jakieś książki o zjawisku występującym u mnie? 3. Czy jest coś jeszcze co mogę zrobić, czy mogę się bardziej uświadomić ? Pytania nie związane z tematem: 1. Czy mogę/powinnam przeczytać książki pana Marka ? 2. To nie pytanie, ale jeśli coś jest niezrozumiałe proszę o zadawanie pytań.
  3. Link do artykułu - https://www.focus.pl/artykul/zal-po-rozstaniu-z-badan-wynika-ze-mezczyzni-odczuwaja-go-dluzej Dyskusja na wykop - https://www.wykop.pl/link/4752065/mezczyzni-cierpia-dluzej-po-rozstaniu/ To co starsi użytkownicy niejednokrotnie opisywali w swoich historiach, mężczyzna okazuje większe przywiązanie do byłych/aktualnych partnerek - co jest oczywiście źródłem dalszych problemów. Kobieta jest w stanie przeskoczyć na inną gałąź momentalnie bez większych skrupułów, zapominając szybko o byłym partnerze. W ściekach internetu niestety takie tematy nie cieszą się uznaniem, ale pojawiają się już częściej.
  4. Bracia, Chyba już rozumiecie, że forum to airbag w trakcie "dzwona", rozstania czy rozwodu, i w wielu innych sytuacjach. Wchodzi tu wiele osób - także ze świata mediów, znanych i wpływowych. Gdy piszecie na kobietę "locha", dajecie paliwo naszym wrogom, wzmacniacie ich - od tej pory mogą pisać o nas, że nazywamy kobiety jak świnie. A przecież nasze forum służy wzmacnianiu mężczyzn, a nie do sztuki nienawiści do kobiet, co uważam za porażkę i upadek. Tak nie może dalej być. Musicie zrozumieć, że musimy dbać o image, o to jak nas spostrzegają - bo kilka postów o "lochach", i nasze forum będzie zaklasyfikowane jako miejsce dla frustratów, szaleńców i debili. Nie możemy na to pozwolić. Nasze doświadczenia, opinie - mają trafić do całej Polski. Musimy więc dbać o image, o to jak o nas piszą. Apeluję więc i proszę was o to, by na kobiety pisać tylko i wyłącznie "Panie" - a nie lochy, loszki i inne pogardliwe wyrażenia. Dbajmy o image, elegancję, szyk i styl. No chyba że zależy wam na umieszczeniu naszego forum w kategorii frustratów i głupków.... Mądrzy zrozumieją natychmiast o co chodzi.
  5. Witam Panów. Otóż męczy mnie jedna sprawa, jestem ciekaw czy was też. Odczuwam obrzydzenie do kobiet, które miały jakiegoś kolesia z Egiptu, Afryki czy innego kolorowego. Czy wy również odczuwacie obrzydzenie do kobiety, które wcześniej przed wami zakosztowały pytonga księcia Arabskiego co to kozę sobie posuwał wcześniej albo Murzyna? Zaznaczam nie jestem rasistą jednak odczuwam obrzydzenie do kobiet, które miały obcokrajowca w sobie. Czy nazywa się to jakoś fachowo? Czy wy również odczuwacie obrzydzenie do kobiet co miały wcześniej partnera dajmy na to Araba? Czy jest to związane z telegonią albo odczuwam po prostu obrzydzenie do kobiet, które zdradziły "obóz białych?" Zaznaczam nie jestem rasistą, ciekaw jestem czy są to jakieś pierwotne mechanizmy, które we mnie funkcjonują dla dobra potomstwa. Dodam tylko na koniec, że dziewica co to poszła w tango z Erasmusem obrzydza mnie do potęgi razy 6. Pozdrawiam.
  6. Temat płaczu i wzbudzania poczucia winy u mężczyzny za płacz jego partnerki pojawiał się bardzo często. Tutaj ciekawy artykuł z psychologicznego fanpage'a "Evolutio - Psychoterapia Przez Ciało" - pogrubiłem ważne według mnie fragmenty: DLACZEGO PŁACZ JEST TAK ZAGRAŻAJĄCY? Płacz jest najpełniejszym aktem uznania i wyrażenia swojego bólu, bezsilności czy szczęścia. Jest równocześnie żywym świadectwem naszego człowieczeństwa, naszej kruchości i podatności na zranienie, jak i potężnej SIŁY NAPRAWCZEJ, która pozwala uczuciom osiąść, a układowi nerwowo- mięśniowemu przywrócić tonus spoczynkowy. Płacz jest żywy, dotknie w nas tego, co zamarło, znieruchomiało, czy zesztywniało. „Każe” to odczuć, uznać i jeśli jesteśmy W ZGODZIE ZE SOBĄ PŁACZĄCYM: zapłakać. Jeśli nie: łykniemy, zepchniemy do środka i przykryjemy napięciem. Pozwolić sobie płakać, to uznać swoje uczucia i zgodzić się na ich przepływ. To stanąć otwarcie i odważnie wobec tego, co we mnie. To otoczyć się czułym ramieniem własnego zrozumienia i troski. To DAĆ SOBIE MIŁOŚĆ, gdy właśnie jej zabrakło. Możliwość płaczu jest tak silnie blokowana nie tylko dlatego, że skojarzona jest ze wstydem, czy słabością. Płacz jest wstrzymywany, bo łączy nas z nami samymi w pełni. A objąć pełnię, to OBJĄĆ CIENIE, KRZYWDY I WSTYDY. To objąć i KATA, i OFIARĘ. Objąć siebie. Dlatego tak ważne jest, by obejmować dzieci, kiedy płaczą. By ich szlochające, rozedrgane ciałka miały doświadczenie oparcia w przyjmujących, bezpiecznych ramionach. „JAK TU ZROBIĆ, BY SIĘ NIE ROZPŁAKAĆ”- podstępne obrony W trakcie prowadzenia grup ćwiczeniowych obserwuje stale pojawiającą się potrzebę rozmawiania o płaczu. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie oczekiwanie, że porozmawianie o płaczu przyniesie taki sam rezultat, jak popłakanie. W mniejszym stopniu potrzeba „omawiania” dotyczy również innych uczuć, ale płacz jest tym stanem, któremu towarzyszy największa chęć rozmawiania, a nie doświadczania. O ile złość budzi wyjściowo dużo oporu, to w trakcie praktyki, obawy topnieją, pojawia się przepływ i możliwość swobodnego wyrażania. Po zakończonym ćwiczeniu pozostaje żywa chęć, by wrócić do tego doświadczenia. Z płaczem jest zupełnie inaczej. Opór wyjściowy jest wysoki i utrzymuje się często przez większość praktyki, skutecznie hamując falę przepływających uczuć. Kiedy człowiek pozwolił sobie zapłakać i popłakać, nawet czując się potem dobrze, nie oznacza to wcale, że przy kolejnej możliwości będzie chciał wrócić do tego doświadczenia. Płacz jest chroniony wysoko zorganizowanym zasiekami, których zwykle nie mamy w kontakcie. Co więcej myślimy, że one są naturalne i niezbędne. Mam tu na myśli: • zaciskanie ust • przełykanie śliny • wciskanie palców w kąciki oczu • nie oddychanie • przepraszanie otoczenia • zezłoszczenie się na siebie • tłumaczenie się • ocenianie się • i całe spektrum uruchamianych przekonań. Te wszystkie sposoby służą jednemu: nie rozpłakać się. I wcale nie chodzi tu o niesprzyjające okoliczności, jak przebywanie akurat w pracy czy w metrze. Stwierdzenia: „nie płaczę od lat”, czy „nie płaczę od dzieciństwa” są powszechne. Często tym zdaniom towarzyszy duma i poczucie dobrze wykonanego zadania. Z czasem pojawia się niejasne poczucie straty. Bywa, że stajemy się umęczeni własną kontrolą i ograniczeniami z niej płynącymi. Zwykle też dość dokładnie pamiętamy moment decyzji, kiedy postanawiamy więcej nie płakać. I można by pomyśleć: „no i co z tego? Płacz nie jest nikomu potrzebny”. Tylko, że prawda jest zupełnie inna… Każde uczucie ma swój kanał ekspresji. Płacz jest głównym kanałem dla smutku. A smucenie się bez płakania (zwłaszcza długoterminowe) staje się procesem tłumienia, prowadzącym do rozpaczy i beznadziei. Smutek to uczucie, które WYMAGA CZUCIA. Mam wrażenie, że smutek, co raz częściej jest omawiany, a nie przeżywany. Stał się permanentnym stanem, obciążającym nas, posępnym i martwym. A smutek tak jak i każde inne uczucie, ma swoją dynamikę, przepływ i bardzo ważną cechę: PRZEMIJALNOŚĆ. Tę cechę obserwujemy u dzieci. One ani nie smucą się bez końca, ani ciągle się nie złoszczą, ani nie są stale radosne. Są w przepływie uczuć, pozwalając na tą zmienność i poddając się jej. Stało się tak, że smucenie się przestało być kojarzone z płakaniem, a jeśli już płaczemy, to mamy na myśli kilka niemych łez płynących po policzkach. To jest bardzo ograniczone płakanie. Można je porównać z tym, jakby nadchodziła burza, było ciemno, szaro, błyskało, a na koniec spadło tylko kilka kropli deszczu. Świat dalej zostaje ciężki i duszny. Płacz to szloch przy którym brzuch się rusza, z gardła płynął dźwięki, łkamy, broda i ręce się trzęsą, twarz jest mokra od łez, a z nosa cieknie. Zwykle trwa 10- 15 minut (mam na myśli osoby, które regularnie pozwalają sobie płakać), przebiega falami, które nas ponownie wzbudzają, aż dochodzi do uspokojenia, wyciszenia i odpoczynku. Po płaczu oddychamy głęboko (spontanicznie, bez udziału woli), twarz jest miękka, gardło rozluźnione, całe ciało delikatnie pulsuje. Pojawia się coś, co nazwałabym wewnętrzną słodyczą: połączenie smutku, z ulgą i ukojeniem. Głowa jest przyjemnie ciężka, myśli spokojnie płyną. Można by się zastanowić, dlaczego skoro tak dobrze czujemy się po płaczu, unikamy go, jak ognia? Mam wrażenie, że o ile kontakt ze złością daje nam poczucie siły i sprawczości, to przeżywanie smutku oznacza poddanie się uczuciom, które czynią nas bezbronnymi, przypominając o naszej kruchości, o naszej podatności na zranienia i o bólu, którego doświadczyliśmy. Płacząc uznajemy swoją słabość i zależność od innych. Czujemy się odkryci. Jeśli do tego dołączymy przekazy: • i co się mażesz... • nie ma, co płakać! • tylko słabeusze płaczą... • płakanie Ci nie pomoże... • chłopaki nie płaczą! • zaraz dam Ci powód do płaczu! I doświadczenia: • kiedy w trakcie płaczu byliśmy upokorzeni, • gdy widzieliśmy innych ciągle rozpaczających, a bezmiar ich uczuć przykrywał wszystko inne, w tym nas i nasze potrzeby, • gdy byliśmy karani za płacz, • gdy nie mogliśmy zatrzymać płaczu i narażało nas to na dalsze cierpienia, • gdy płakaliśmy w samotności i nie było „do kogo płakać”. Nic dziwnego, że płacz stał się tak zagrażający. Myślę, że jest jeszcze jeden ważny powód. Przeczuwamy, że płacz może połączyć nas z głęboko skrywaną, często zaprzeczoną rozpaczą. O ile czujemy, że nad smutkiem możemy zapanować, tłumiąc go, to pozwalając sobie na głębokie zapłakanie obawiamy się, że dotkniemy rozpaczy otwierając bezdenną studnię, zalewających uczuć. Wierzymy, że kiedy je spychamy, one przestają istnieć. Niestety chroniąc się przed odczuwaniem jednych uczuć, ograniczamy możliwość przeżywania innych, również tych pozytywnych, takich jak radość czy przyjemność. Lowen mówi: „Płacz wyraża akceptację naszej ludzkiej natury…”, a to znaczy zgodę na to, że różne rzeczy nas dotykają, bolą i potrzebują być uznane i wyrażone. Pozwolenie sobie na płacz jest aktem potwierdzającym prawo do czucia i przeżywania naszych uczuć. Z jednej strony płacz zbliża nas do bolesnych uczuć, z drugiej pozwala je akceptować, a z czasem, co raz lepiej przyjmować, co z kolei wpływa na zdolność przeżywania uczuć przyjemnych. Lowen bezpośrednio łączy: na ile możesz płakać, na tyle możesz przeżywać przyjemność (w tym tą seksualną), na ile możesz się złościć, na tyle możesz czuć radość. Tłumienie uczuć nie jest operacją selektywną. Tłumiąc jedno uczucie wpływamy na inne. Limitując przeżywanie jednych uczuć, ograniczamy możliwość ekspresji innych. Kiedy spłycamy oddech i zaciskamy usta, by się nie rozpłakać, to nie tylko blokujemy kontakt ze smutkiem, ale wpływamy na całą nasza psychofizjologię: począwszy od nastroju, zakończywszy na objawach fizycznych. Tłumienie uczuć usztywnia nasze ciało. Powstaje zorganizowany pancerz mięśniowy, który przez lata traktujemy jako swoje najlepsze uposażenie. Zbroja, która kiedyś miała chronić, z czasem staje się ciężarem noszonym każdego dnia, którego sztywność ogranicza oddech, zabiera spontaniczność, a w końcu niszczy żywotność. Właśnie dlatego płacz jest tak silnie ustawiony w konflikcie do obron ego, które pamięta dlaczego powstała zbroja i przed czym miała ochronić. Ego „każe się trzymać”, pozwolenie na płacz oznacza zagrożenie dla sztywności, która kiedyś ratowała przed nadmiernym bólem. Kiedy zaczynamy płakać pojawia się szloch, przepona się porusza więc głębiej oddychamy, wydobywają się dźwięki. To wszystko sprawi, że poczujemy nasz smutek, ten z dziś, a jeśli dotąd był wypierany, również ten z kiedyś. Lowen opisuje smutek jako pierwotną utratę obiektu miłości. Coś co było źródłem szczęścia i przyjemności zostaje utracone, stąd pojawia się ból, ale równocześnie towarzyszy temu wspomnienie ciepłych, napełniających uczuć, doświadczania wzajemności, przepływu i bliskości. I tak używając tego odniesienia wyróżnia: • SMUTEK, kiedy wspomnienie dobrych uczuć przeważa nad cierpieniem • ŻAL, kiedy ból utraty przeważa nad dobrymi przeżyciami, trudno jest je mieć w kontakcie, trudno wspominać, czy tęsknić. • ROZPACZ, kiedy ból dominuje zabierając całkowicie przyjemność, nawet tą wspominaną. To uczucie, gdzie brakuje nadziej, że aktualna sytuacja może minąć, że przyjdzie coś dobrego, że pojawi się nowy „dobry obiekt”. Każdemu z tych uczuć należy się uznanie. Każde potrzebuje czasu i miejsca na wybrzmienie. Każde domaga się ekspresji. I każde potrzebuje PŁACZU. A właściwie to my potrzebujemy płakać, by pozostać żywymi, czującym, po prostu ludzkimi wobec naszych doświadczeń i historii. Marzena Barszcz Psychoterapeuta w Analizie Bioenergetycznej
  7. Wczoraj na parkingu galerii byłem świadkiem jak, Skoda Octavia przywaliła tyłem w filar betonowy, huk był spory. Jak przechodziłem to zaglądnąłem do środka. Z przodu za kierownicą młoda ładna karynka roześmiana. Z boku z przodu młody facet gestykulował i tłumaczył - sądzę, że to było jego auto. Z tyłu dwie młode loszki. Jak na mój gust facet dał głupiutkiej loszce poprowadzić furę, a że fura nie jej to i zabawa dla niej była i totalnie nie uważała na nic. 1. I tak mi przyszło do głowy moje byłe małżeństwoi ex żona. Jak poznałem ex żonę to oczywiście na jej prośbę dałem jej poprowadzić auto - no cóż nie wyrobiła na rondzie i rozwaliła oponę tak że dziura była na 4 palce. Do tego zgięta felga i transwersa. 2. To samo auto parę lat później - przywaliła w tył traktora - maska, lampy, zderzak pas przedni i chłodnica do wymiany. Po tym auto to był już rupieć i strach było jeździć. 3. Kupiliśmy nowe/używane auto. Trzy dni po zakupie wjechała w tył innego auta z hakiem i lekko uszkodziła zderzak przedni. 4. Jak jechała autem matki cofając uderzyła w lampę - uszkodzone lampa tył zderzak tył połamany. 5. Na targowisku cofając przycisnęła matkę swoją tyłem auta na wysokości kolan - do innego auta. Stara aż o mało chyba nie zemdlała. Co ciekawe ja to widziałem - ale stara nie przyznała się i zapierała się w żywe oczy że to nie prawda. Kupiłem auto specjalnie dla niej - żeby mojego nie niszczyła. I tak 6. Wjechała podczas zmiany pasa ruchy w tył śmieciarki - mocno wgięty przedni błotnik. 7. Cofając na parkingu przy Tesco - walnęła tyłem w inne auto. 8. Wjechała w tył innego samochodu. 9. Wcisnęła się w tył chyba tira tak ze ta tylna belka zniszczyła lampy i zgięła maskę przednią. Już po rozwodzie sprzedała to auto które jej kupiłem (ugoda w sadzie przy podziale majątku) i kupiła VW. Na tego VW dmucha i chucha, każdą ryskę ogląda, o auto dba lepiej niż o córkę. Z autopsji/obserwacji rozmów ze znajomymi facetami. Wszędzie jest tak samo - żona/dziewczyna/narzeczona używając auto kupione przez faceta kompletnie o to auto nie dba, rozbijają te samochody i pukają wszędzie gdzie się da. Zgodnie z przysłowiem - łatwo przyszło łatwo poszło. I ja na bazie doświadczeń - nigdy nie dam swojego samochodu prowadzić żadnej loszce. Nawet gdy będę na gazie - wolę zostawić auto gdzieś na mieście i wrócić taryfą do domu a na drugi dzień również taryfą po samochód. Żadna locha nie siądzie za kierownicę mojego auta - a tym bardziej auto które jest pod moją pieczą. I każdemu doradzam od wielu lat podobne postępowanie. Podzielcie się swoimi doświadczeniami z Waszymi kobietami i Waszymi autami oddanymi w użytek Waszym kobietom. Jaki był los tych samochodów pod damskim panowaniem. Na koniec kawał w tym klimacie: Żona dzwoni do męża i mówi, kochanie jak przyjdziesz z pracy to na stole masz obiad deser i piwko jakie lubisz, na kolację sześciopak wino i toje ulubione danie do meczu który będzie w TV - na co mąż odpowiada "Jak bardzo?" na to żona - "przednia lampa zderzak i błotnik".
  8. Witam. Czy mieliście kiedyś tak że partnerka całowała Was po rękach, dokładniej zewnętrzną część dłoni, tak jak robią to "dżentelmeni" wobec kobiet? Nie chodzi mi o przywitanie, ale o wspólne spędzanie czasu, a szczególnie jak gdzieś wychodzimy i siedzimy przy stoliku na przeciwko siebie, to łapie mnie za rękę, masuje, przytula i całuje. Nigdy nie widziałem czegoś takiego i dziwnie się z tym czuje, a szczególnie dziwna jest mina ludzi w lokalu którzy to zobaczą O ile gdy jesteśmy w domu czy coś w tym stylu, nie zwracam na to uwagi, ale będąc w lokalu nie da się zwrócić uwagi, i mój mały białyrycerz zaczyna się delikatnie krępować Uprzedzając to jestem z partnerką od niecałego roku i odpoczątku tak się zachowuje Spotkał się ktoś z czymś takim u swojej Panci?
  9. Jakość video taka sobie, ale ciekawe tematy poruszają w lajtowy sposób. Przy okazji przykład świadomych kobiet.
  10. Cześć! Od początku. Praca, klienci, czat. Poznaję dziewczynę, jak milion innych, piszemy o pracy - bo wymieniamy oferty - po jakimś czasie do siebie dzwonimy. Przez telefon śmiechy, chichy, włączyła mi się bajera i lekki flirt - wiadomo, żeby mnie zapamiętała. Jeszcze wtedy byłem w LTR, 3 miesiące temu po ponad roku zerwaliśmy. Wiadomo, jak to samiec (niekoniecznie ALFA), tęsknota, itp. itd. Do rzeczy, w poniedziałek zadzwoniła do mnie pani K., znów flircik, żarty, gadka 10% o ofertach, 90% natural. Potem odezwałem się na czacie, zeszło nt wyglądu, bo mówię w końcu, że w ciemno się nie będę produkował. Więc wysłała zdjęcie z - uwaga - prywatnego numeru, ale... zdjęcie bluzki. Odpisałem żartobliwie, wyślij mi jeszcze kawałek nogawki to chyba na kawę pójdziemy. No długo czekać nie musiałem... i tak się zaczęło. Jako miejsce do spotkania wybrałem znaną mi knajpę, gdzie można i browca wypić i dobrze zjeść. Podkreślam, nie miałem pojęcia jak laska wygląda! Spóźniłem się specjalnie 3 minuty, podchodzę do auta po portfel i nadjeżdża taksa. Wysiada mocne 8/10 i myślę "Boże, żeby tylko ona chociaż tak wyglądała, a nie gorzej". No heeeej, Ty pewnie jesteś Szymek. Tu uwaga, nie zdrętwiałem tylko na lajcie "Jessica Simpson?" "Tak" "O, to szkoda, bo czekam na K." - nie wiem, na ile to było dobre, ale laska prawie sikała - jest dobrze. Piwko (ja bez alko, bo autem), śmiechy, gadka - no Bracia, byłem na wielu randkach w życiu, ale takich emocji nie dostarczyła mi jeszcze żadna kobieta. Kojarzycie uczucie, że poznajecie 5 minut temu laskę, a czujecie, że znacie się całe życie? No, to jedna z takich randek (chociaż oficjalnie to nie była randka). Po knajpie poszliśmy na spacer (laska wcale nie chciała iść do domu), po wszystkim odwiozłem do domu (bo i tak po drodze, więc pomyślałem, że tu nie zjebię aż tak). Wracam do domu i normalnie jak baba czuję high emocjonalny. No kozak spotkanie. Była kinetyzacja, niestety zabrakło KC, ponieważ powiedziałem jej, że to tylko kawa i nie jestem łatwy (wiem, zjebałem). Były rozmowy o seksie, zero nudzenia o związkach, polityce, etc. Na drugi dzień myślałem kiedy się odezwać, postanowiłem piątek wieczór (spotkanie w czwartek), jednak nie musiałem długo czekać, bo na czacie odezwała się pierwsza. Pisaliśmy do końca pracy, oczywiście nie co minutę, bo miałem zajęcie, a nawet jak nie, to musiała wiedzieć, że mam. I od końca pracy cisza. Dlaczego to piszę? Bo po pierwsze, chciałem się pochwalić, a co mi tam, że po udanym związku, można się odkuć i zapomnieć o byłej (uwierzcie mi, że pani K. zalazła mi za skórę). Teraz tak, w skrócie: Na plus: - poczucie humoru - negi (robią ogromną robotę...!) - kinetyzacja - wiele innych, jak np. rozmowy o seksie. Na minus: - wytłumaczenia (np. dlaczego wziąłem piwo bezalkoholowe), na szczęście szybko się odbiłem, że się nie tłumaczę, tylko słuchaj bo z tym się wiąże pewna ciekawa historia, bla bla bla - zapłaciłem rachunek, mówiąc, że następnym razem TY stawiasz - powiedziałem, że i tak jej nie odwiozę do domu, niestety na koniec sam to zaproponowałem (nie wiem, czy tu był taki strzał w kolano, ale sądzę, że trochę wtopa). Pytanie do was: nie mam zamiaru oczywiście nawet złamanego sms puścić w weekend, ale myśl, żeby zadzwonić w niedzielę pod wieczór i powiedzieć "wtorek 18:00 tu i tu, bądź ubrana wygodnie czy tam coś" jest okej? Czy czekać na jej inicjatywę?
  11. Witam panowie. Kiedyś umówiłem się w Krakowie w Mocaku - który jak wiadomo jest zawsze mekką wszelkiej maści smakoszy sztuki współczesnej - z moimi znajomymi i z moją ex. Po pół godzinie chodzenia po tym gównie i oglądania stołków, obrazów z pinezek oraz telewizorów oblanych puszką farby, dałem za wygraną i wyszedłem na papierosa. W porywach 10. Oczywiście wzbudziłem tym wszystkim niesmak i gównoburzę - że jestem dzieciak, że nie znam się na sztuce, że ile można mówić "ja chcę iść na piwo a nie oglądać to gówno". Do czego zmierzam. Natknąłem się przed momentem na dział "Weird shit" na portalu vimeo. A tam - sztuka! Współczesna oczywiście. Strona po stronie można znaleźć takie perełki: W gwoli wyjaśnienia. Pani robi performance w jednym z muzeów ktory polega na tym, że podczas okresu wsadza sobie do pizdy kłębek włuczki i wysuwając po kawałku, robi na drutach z tego szalik. Oczywiście nić jest wilgotna i brudna od krwi. Jest to jakaś emancypacja kobiecości czy inny syf. Czy tylko mi się wydaję, czy współczesna gówno-sztuka jest domeną pań? Kopy ziemi usypane na środku rynku, penisy przybite do krzyża, zrzucanie z drabiny kulek z farbą z cipy na płachtę papieru itp itd. Będąc ostatnio w muzeum przy Trafalgar Square, oglądałem obrazy od średniowiecza aż po niedorozwinięte słoneczniki Van Gogha. Nie było tam prawie żadnych nazwisk kobiet - malarzy. Rozumiem, że u schyłku XVIII i XIXw. kobiety nie miały za wiele do powiedzenia. Tu jestem w stanie jakoś to zrozumieć. Wtedy te ruchy feministyczne miały jakiś sens. Ale dziś kiedy jest kompletne równouprawnienie - czy naprawdę wsadzanie sobie wszystkiego w cipe i paćkanie tym po papierze albo bieganie z cyckami po ulicy wymalowaną to jedyne czym można się pokazać? Serio kurwa? Nie słyszę historii, o "artystach", którzy z włuczką w dupie malują gównem obrazy, albo paćkającymi fiutem po papierze. Nie twierdzę, że zjebów nie ma. Ale co rusz tylko taką jak wyżej "sztukę" napotykam. Co śmieszniejsze - zazwyczaj to lezby lub feminazistki. Często gęsto też można znaleźć ogłoszenia w necie, że kobieta/mężczyzn potrzebuje spermy, krwi, potu, kupy, czegokolwiek do swojej pracy dyplomowej. Przy ilości studentów na akademiach sztuk pięknych, gdzie wciąż większością są kobiety, dostajemy coś takiego. Kurwa ręce opadają. Co o tym myślicie bracia? Co po nas zostanie? Gdzie nam do wielkich malarzy, kompozytorów, performerów teatralnych ze schyłku XVIII i XIX wieku... Taka dygresja mnie złapała a nie chciałem wrzucać tego filmiku od tak po prostu.
  12. Niestety, kultura w łóżku nie zawsze jest naszą mocną stroną. I jeśli wydaje ci się, że to zazwyczaj mężczyźni nie postępują w alkowie tak, jak należy. Kobietom również zdarzają się wpadki – niektóre są nieumyślne, inne natomiast dokładnie przemyślane. Oto szokująca relacja kilku facetów. – Nie mogłem uwierzyć w to, co zrobiła moja partnerka. Na jej miejscu ze wstydu wyjechałbym z miasta – mówi jeden z nich. „ Pewna dziewczyna chciała przede mną wyjść na wyzwoloną kochankę. Przechwalała się, że lubi robić loda do końca i że smak spermy ją nakręca. Mnie z kolei nakręciły takie opowieści. Rozpiąłem rozporek i powiedziałem, żeby pokazała, na co ją stać. Doszedłem w jej ustach, ona jakby nigdy nic przełknęła nasienie. Po 10 sekundach… zwymiotowała je jednak na moje stopy. Ohyda!”. Może pan niech je więcej owocków w szczególności ananasa - podobnież wtedy lepiej smakuje i nie ma cofki „Pamiętam, jak kiedyś przyjechałem do pewnej dziewczyny. Nie umawialiśmy się na seks, ale w głębi duszy(wtf? ) liczyłem na to, że do czegoś między nami dojdzie. Piliśmy sobie wino, stopniowo przysuwaliśmy się do siebie na kanapie, aż wreszcie zaczęliśmy się namiętnie całować. Najpierw dotykałem jej przez ubranie, ale w końcu zacząłem ją rozbierać. Zdjąłem sukienkę, rajstopy, stanik, zdjąłem też majtki. I tutaj przykra niespodzianka. Były brudne, co nie umknęło mojej uwadze. Nie mogła zmienić bielizny przed moją wizytą? Wszystkiego mi się odechciało, ale jakoś się zmusiłem do szybkiego numerku. Więcej się nie spotkaliśmy”. Oj może mokro się dziewczynie zrobiło na jego widok i od razu trauma.... „Kochałem się kiedyś na pieska z jedną dziewczyną. Było mi przyjemnie, dopóki nie zauważyłem, że w czasie zbliżenia ona obgryza sobie paznokcie. Nie znoszę tego nawyku i tego widoku. To było obrzydliwe. Potem myślałem tylko o tym, że po moim prześcieradle walają się kawałki paznokci i martwego naskórka”. WoW, to facet musiał być dobry w te klocki.... Dziewczyna z nerwów obgryzała paznokcie bo nie wiedziała co jej Prywatny Grey jeszcze wymyśli... „Spotykałem się kiedyś z niezłą wariatką. Chyba byłem z nią tylko dlatego, że lubiła seks. Mogła kochać się na okrągło, miała wręcz niezaspokojony apetyt( szczęściarz ). Kiedyś naszła ją ochota na igraszki akurat wtedy, gdy miała okres. Nie za bardzo chciałem z nią wtedy to robić, bo seks w czasie miesiączki wydaje mi się po prostu obrzydliwy. Ona wymyśliła więc, żebyśmy pokochali się od tyłu. Zgodziłem się, ale tylko pod jednym warunkiem – że zrobi lewatywę. Nie chciałem mieć brudnych niespodzianek. Zamknęła się w łazience i przez kwadrans stamtąd nie wychodziła. Potem powiedziała mi, że zrobiła to, o co prosiłem. Zaczęliśmy się kochać analnie. Było naprawdę ostro. Kiedy nagle wyciągnąłem penisa, moja dziewczyna… załatwiła się na prześcieradło. Okazało się, że wcale nie zrobiła lewatywy, tylko mnie oszukała. To było najbardziej obrzydliwe doświadczenie w moim życiu. Nie mogłem uwierzyć w to, co zrobiła. Na jej miejscu ze wstydu wyjechałbym z miasta”. A jednak nie szczęściarz Nie wytrzymał bym - jebną bym pawia ! „W moim mieście jest pewna panna, która ma opinię łatwej. Zasłużyła sobie na nią, bo trudno znaleźć faceta, z którym nie spała. Zazwyczaj dzwoniłem do niej, jak akurat naszła mnie ochota na seks. Pewnego wieczoru poprosiłem, żeby do mnie przyjechała. Zgodziła się. Poprosiła, żebym zgasił światło, choć wcześniej robiła to chętnie przy zapalonym. Stwierdziłem: „OK., zrobię wszystko, byle ją przelecieć”. Zaczęliśmy to robić na stojąco przy ścianie. Było ekstra, dopóki nie skończyliśmy. Włączam światło, a w pokoju pełno krwi. Na moim penisie, na dywanie, a nawet na ścianie. Laska miała okres, ale mi się do tego nie przyznała. Zacząłem się na nią wydzierać, ona z kolei wrzeszczała na mnie. Na odchodne wyrzuciła na podłogę zużyty tampon, który przed wejściem do mojego mieszkania schowała w swojej torebce. Potem jakby nigdy nic wyszła, a ja musiałem sprzątać cały pokój. Ścianę trzeba było odmalować”. Dobry marynarz to i morze czerwone przepłynie. A bracia mają jakieś ciekawe historie ??? Zrodło: https://www.bezux.pl/wpisy/oblesne-rzeczy-ktore-kobiety-robia-podczas-seksu/3559/2
  13. Witajcie. Sytuacja z przed chwili... Mój sąsiad miał nie raz problemy za sprzedaż narkotyków - wiecie, policja i te sprawy. Jego syn poszedł w jego ślady, ponoć sprzedawał narkotyki nawet już w szkole (nie wiem czy już z tym skończył i nie wiem czy to prawda) Nie trudno zgadnąć, że kobiety uwielbiają bad boy, przecież oni są tacy męscy i świetni Piękna młoda dziewczyna dała się porwać no i poszła w tango z bad boyem. Kiedyś dziwiłem się, że on taki średniak a taką ładną dziewczynę wyrwał. Co tu dużo mówić - młoda dziewczyna jest zaginiona, nie odzywa się od ponad doby, rodzicie się pytali mojej mamy czy nie mamy czasem numeru do sąsiada. Matka z ojcem i siostrami jeżdżą w te i we wte, krzyczą wyzywają no ale niestety nikogo u moich sąsiadów akurat nie ma. Jest to bardzo dziwne, bo zawsze ktoś tam był o tej godzinie. Biedni rodzicie jeżdżą nerwowi i szukają wszędzie młodej dziewczyny, współczuję im Tak się zastanawiam czy coś się jej stało, na przykład dziewczyna kitę odwaliła, jest w szpitalu, leży w rowie, została już zgwałcona w między czasie, czy sprzedana na części. Sąsiad pewno ma długi i miał kontakty z bandziorami więc wszystkiego bym się mógł spodziewać. A wy jak obstawiacie, stawi się jutro dziewczyna na pierwszy dzień w szkole ? Żyje czy udusiła się wymiotami po narkotykach ? 🙂 Przestrzegam rodziców, byście zawracali uwagę z kim się wasze dzieci zadają. Historia zna nie jeden przypadek gdzie dziewczyna umarła bo brała narkotyki, nie bądźcie ślepi z kim wasze dzieci spędzają czas. Pozdrawiam.
  14. „Są dwa typy Polek, które wychodzą za muzułmanów” - mówi Anita. W domu męża w Pakistanie przeżyła piekło - Europejka, która przeszła na islam, nigdy nie będzie na ich terenie szanowana. Jesteśmy traktowane jak psy, na które można wrzeszczeć i które można bić, jeśli coś się nie podoba, "Allah tak chciał" komentowała rodzina mojego męża kolejne siniaki - opowiada Anita. źródło: https://kobieta.wp.pl/sa-dwa-typy-polek-ktore-wychodza-za-muzulmanow-mowi-anita-w-domu-meza-w-pakistanie-przezyla-pieklo-6277112114714241a Pomijając fakty ekonomiczne, zero myślenia stategicznego u tych kobiet, książe przychodzi robi wrażenie wywołuje enocje i... potem to już schemat, na miejscu okazuje się, że nie ma fikania i nie ma zamku z 50 pokojami... Nawet w takim portalu pojawiają się artykułu pośrednio przestrzegające młode kobiety przez takimi sytuacjami.
  15. Natrafiłem na wykopie link do artu pod pięknie brzmiącym tytułem : A więc szanowni stulejarze i inne epitety jakimi nas określają, nasze drogie kobietki powoli same przyznają na czym polega usidlenie faceta i wyciągnięcie z niego korzyści wszelakich. To co my tu wałkujemy od dłuższego czasu powoli przedostaje się do "głównych mediów internetowego ścieku". Żródło: https://nieidealnaanna.com/do-czego-jest-potrzebny-mezczyzna/ Dyskusja na wykopie https://www.wykop.pl/link/4443845/do-czego-jest-potrzebny-mezczyzna-do-placenia-zrobienia-dzieci-i-minetki/ Klasyk na końcu
  16. Panowie scenka sytuacyjna. Otóż moja małżonka z starszym synkiem 26, dogadali się za moimi plecami, w temacie zakupu mieszkania dla niego. Od początku jak usłyszałem, to mi włos na dupie się zjeżył. Syn pracuje za granicą kosi dobrą kasę, ale w ISK, czyli pracuje na Islands. Gdzie banki podobno tego nie uznają. Trza było wziąć kredyt na siebie. Krótko, powiedziałem że jak tak, to podpiszę w banku warunki takie jak mi odpowiadają. Czyli mieszkanie na nas. Synowi przepiszę jak spłaci. No i ok, teraz pojawiły się jakieś problemy z bankiem że trzeba udowodnić bankowi jakąś kwotę a koncie. Dialog: Ona, daj mi więcej, bo mi brakuje, ja, nie mam, to są wasze kłopoty i proszę mnie do tego nie mieszać. Ona, po 15 min. Nigdy ci tego nie zapomnę! Ja po chwili, zadumanie, ale czego? Ona, ze to nie są twoje problemy. Nosz kurwa! Moje problemy? Dać dzieciom zapałki to dom podpalą. Ech kurwa... nie martwcie się o mnie, tak tylko marudzę. Małe dzieci mały kłopot..., jeszcze w miksie z zauroczoną względem synka babą, to dopiero jest jazda. Pozdro, wygadałem się.
  17. http://wmeritum.pl/nowe-prawo-szwecji-o-gwalt-oskarzony-moze-zostac-nawet-maz/215355 Coraz ciekawiej w tej Szwecji... Piszcie co sądzicie na ten temat Zachęcam do dyskusji Głośna kampania #MeToo i pojawiające się doniesienia na temat przestępstw seksualnych wywołały dyskusję na całym świecie. Szwecja jest jednym z państw, w których widać już nawet jej prawne konsekwencje. W lipcu przyszłego roku w Szwecji w życie wejdzie nowa ustawa. Mówi ona o tzw. „prawie zgody”. W znaczący sposób zaostrza ona przepisy, które mają zapobiec gwałtom. Na czym ma polegać zmiana? Jak donosi „Augsburger Allgemeine”, do tej pory aby zaistniało przestępstwo gwałtu, kobieta musiała wyraźnie odrzucić akt seksualny. Teraz sytuacja diametralnie się zmieni i pytanie o stosunek będzie musiało wyjść ze strony mężczyzny. W myśl nowego prawa to mężczyzna będzie musiał zapytać partnerki o zgodę. W ten sposób nawet jeżeli kobieta nie odmówi wyraźnie stosunku, może zostać oskarżona o gwałt. To jednak nie wszystko. Okazuje się, że prawo to nie dotyczy tylko obcych sobie osób, ale także partnerów, a nawet małżonków. – Przesłanie jest proste. Jeśli chcesz uprawiać seks, musisz o to poprosić osobę, z którą chcesz uprawiać seks. Jeżeli jesteś niepewny, musisz ją opuścić, seks musi być dobrowolny – wyjaśnił premier Szwecji. Krytycy nowego prawa zaznaczają z kolei, że to przechylenie szali na drugą stronę i nadmierne potępienie mężczyzn.
  18. Witam, Bracia, ponieważ nie mogę znaleźć na forum podobnego tematu (może za słabo szukam wówczas prośba o skasowanie tematu) postanowiłem założyć nowy i zapytać o Wasze doświadczenia i przemyślenia w tym temacie. Nie za bardzo wiem gdzie wrzucić ten temat więc prośba do adminów o wyrozumiałość. Pytanie brzmi: Co myślicie o ego kobiet? Mam na myśli tutaj takie ego, które wybija się z pleców faceta i leci hen w kosmos. Takie "od zera do chwilowego lub wiecznego bohatera" Tak dla prostego i banalnego przykładu oraz zobrazowania sytuacji wspomnę iż zapewne część z Was oglądała Can’t buy me love, a Ci młodsi być może remake Love don’t cost a thing, w których to filmach w bajkowy rzecz jasna sposób pokazane jest szybujące ku niebu ego faceta i jego późniejszy „upadek” w skrócie mówiąc. Wszystko w oparciu o "miłość". Właściwe pytanie brzmi czy wierzycie, a bardziej interesuje mnie to czy przekonaliście się o tym na własnej skórze, że podstawowe prawo fizyki „co się wzniesie musi spaść” działa w przypadku ego kobiet? Waszych byłych kobiet, obecnych, przyszłych byłych, sióstr, kuzynek itp. … Czy np. nowa gałąź (niezależnie czy był to nowy facet, kariera czy inna opcja) nie raz okazała się zdrowa z zewnątrz, a wewnątrz próchno, a potem bolesny upadek na glebę? Czy zderzenie z rzeczywistością okazało się zderzeniem z ciężarówką? Czy to wszystko to mit i po trupach do celu bez karmy i konsekwencji? Jakie macie z tym doświadczenia i przemyślenia? Zapraszam do dyskusji. Jeśli podobny temat już był prośba o skasowanie.
  19. https://www.express.olsztyn.pl/artykuly/dal-jej-milosc-schronienie-i-przygarnal-piatke-jej-dzieci-ona-zlecila-jego-zabojstwo O tej tragedii było głośno w całej Polsce. Niepełnosprawny mężczyzna został zamordowany z zimną krwią przez kochanka swej żony. Wszystko wydarzyło się na olsztyńskich Nagórkach. W środę o godz. 22:00 w telewizji kryminalnej Crime+Investigation Polsat zostanie wyemitowany nowy odcinek serii dokumentalnej „Polskie zabójczynie” opowiadający historię Piotra G. W Ośrodku Interwencji Kryzysowej w Olsztynie w 2010 roku tamtejszy wolontariusz Piotr G. poznaje 26-letnią Joannę, matkę czwórki dzieci będącą w kolejnej ciąży. Kobieta trafia do ośrodka szukając schronienia przed swoim konkubentem-alkoholikiem, który ją bił. Piotr szybko zakochuje się w Joannie, para niebawem bierze ślub. Sielanka w związku kończy się w chwili, gdy Joanna zaczyna zdradzać Piotra. Kobieta nie chce się jednak rozwodzić ani opuszczać mieszkania swojego męża – postanawia go zabić. Kolejny odcinek serii dokumentalnej „Polskie zabójczynie” poświęcony zbrodni z Olsztyna zostanie wyemitowany w środę, 18 kwietnia o godz. 22:00 w telewizji kryminalnej Crime+Investigation Polsat. 28-letni Piotr G. ukończył studia teologiczne, pracował w Caritasie i udzielał się społecznie w Kościele. Był osobą niepełnosprawną, jeździł na wózku od czasu, gdy przeszedł nieudaną operację kręgosłupa. Piotr był osobą bardzo lubianą i popularną. Działał w ruchu studenckim, udzielał pomocy osobom potrzebującym. Mimo swego kalectwa, radził sobie dobrze w życiu i pomagał innym. Starał się być samodzielny, studiował i przełamywał bariery, które stawiało mu jego niepełnosprawność mówi mecenas Ryszard Afeltowicz, obrońca Łukasza K. współoskarżonego o zabójstwo Piotra G. Mężczyzna był wzruszony ciężką historią życia 26-letniej Joanny, którą poznał w Ośrodku Interwencji Kryzysowej w kwietniu 2010 roku. Kobieta w wieku 16 lat związała się ze starszym od siebie mężczyzną i urodziła mu czwórkę dzieci. Mężczyzna jednak z czasem zaczął pić. Joanna zdecydowała się odejść od partnera i zabrać ze sobą dzieci. Piotr chciał pomóc Joannie i zaczął szukać dla niej i dzieci mieszkania. Niebawem jednak sam zaczął żywić do niej uczucia. Oświadczył się kobiecie i pomimo licznych ostrzeżeń od swoich znajomych, wziął z nią ślub. Joanna następnie wprowadziła się z dziećmi do jego mieszkania. Nie przeczuwał jeszcze wtedy, że został przez kobietę perfidnie wykorzystany. W chwili gdy Joanna i Piotr wspólnie zamieszkali, mężczyzna zaopiekował się dziećmi, mimo tego, że był osobą niepełnosprawną. Jako osoba niezamożna, nie otrzymywał dużego wynagrodzenia, ale otoczył opieką obcą osobę i jej 5 dzieci. Zaufał Joannie, wziął ją na utrzymanie i razem stworzyli rodzinę. W ich związku szybko zaczęło się psuć. Coraz częściej dochodziło do kłótni. Kobieta zabraniała mężowi kontaktowania się z przyjaciółmi, ale sama często wychodziła z domu wieczorami i zostawiała Piotra z dziećmi. Atmosfera w małżeństwie zagęszcza się, kiedy w październiku 2012 roku Joanna wdała się w romans z sąsiadem z bloku, Jackiem P. Nie ukrywała tego przed swoim mężem – potrafiła współżyć z kochankiem, gdy Piotr był w drugim pokoju. Mąż czuł się upokorzony – podczas jednej z awantur kobieta zrzuciła Piotra z wózka, pobiła, zwyzywała od „kalek” i zastraszyła, że go zabije. Bojąc się o swoje życie, Piotr był zmuszony wyprowadzić się z własnego mieszkania. Zamieszkał w Ośrodku dla Ofiar Przemocy. W tym czasie do Joanny wprowadził się jej kochanek, Jacek P. Kobieta niebawem zaszła w kolejną ciążę. Załamany Piotr żąda, by kobieta wyprowadziła się z jego mieszkania. Ta jednak nie zamierza tego zrobić – ma inny plan na rozwiązanie problemów. Namawia kochanka i jego znajomego, by pozbyli się Piotra. Co sprawiło, że Joanna posunęła się do morderstwa?
  20. Natrafiłem na bardzo ciekawy artykuł w internecie: http://www.ocalsiebie.pl/artykuly/co-niszczy-współczesnego-mężczyznę-r117/ Zachęcam do przeczytania oraz dyskusji. Ja uważam, że internet przede wszystkim. To co mamy teraz, przytłacza treścią wrzucaną wprost do naszych głów. Obraz faceta jest wyidealizowany co powoduje, że nie można być szczęśliwym takim jakim się jest, bo panuje przeczucie, że czegoś Ci brakuje... Kobiety mogą natomiast przeszukiwać facetów jak dobre jabłko w warzywniaku.
  21. Studentka z Oxfordu zaatakowała i poważnie raniła chłopaka, którego poznała na Tinderze. Sąd uznał, że nie chce zaprzepaścić jej kariery na zostanie chirurgiem i obniżył jej karę. Dodatkowo okazała się być narkomanką. Co o tym sądzicie bracia? link - http://www.dzienniknarodowy.pl/8588/powaznie-ranila-nozem-chlopaka-chciala-zostac-chir/ treść: Studentka Oxfordu 24-letnia Lavinia Woodward lubi ostre narzędzia. Świadczy o tym wybrany przez nią kierunek studiów - studiuje medycynę i chce zostać chirurgiem oraz to, że nożem raniła swojego chłopaka. Kontrowersje wzbudziły słowa sędziego, który stwierdził, że kara więzienia zniszczyłaby jej karierę lekarza. Woodward poznała swoją ofiarę za pośrednictwem aplikacji Tinder. Zaczęli się spotykać. Związek trwał do momentu, gdy 24-latka będąca pod wpływem alkoholu i narkotyków nie zaatakowała swojego chłopaka. Najpierw uderzyła go w twarz, a następnie wbiła mu nóż w nogę. Potem zaczęła rzucać w niego przedmiotami - laptopem, słoikiem dżemu i szklanką. Obrońca w sądzie przekonywał, że jego klientka miała ciężkie życie i uzależniła się od narkotyków przez innego byłego chłopaka, który miał się nad nią znęcać. Adwokat stwierdził, że Woodward marzy o karierze kardiochirurga, a więzienie zaprzepaściłoby jej szansę. Okazuje się, że ta linia obrony przemówiła do sędziego. Sędzia Ian Pringle stwierdził, że jeśli to było jednorazowe zdarzenie, to nie chciałby on zaprzepaścić kariery "nadzwyczajnie uzdolnionej młodej damy", jak określił Woodward. Przy tym Pringle stwierdził, że w każdym innym wypadku takie przestępstwo zasługuje na karę więzienia albo przynajmniej zawieszenia, jednak dla 24-letniej zdolnej studentki taka kara byłaby zbyt surowa. Sędzia podjął wówczas niecodzienną decyzję. Opóźnił wydanie o 4 miesiące, by Woodward mogła uwolnić się od narkotyków i być wolna. 24-latka przeszła na odwyk i "czysta" wróciła na salę sądową. W dniu wczorajszym zapadł wyrok w tej sprawie. Jak się spodziewano - Woodward otrzymała karę jedynie w zawieszeniu, by mogła kontynuować studia. 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 18 miesięcy zarządził sędzia, nie zmieniając zdania, że nie chce niszczyć życia młodej dziewczynie, tylko dlatego, że popełniła błąd. Wielu obserwatorów sprawy wskazuje, że sędzia zbyt pobłażliwie podszedł do dziewczyny, która w szale poważnie raniła swojego chłopaka. - Gdyby była mężczyzną już dawno siedziałaby za przemoc domową i nie byłoby mowy o łagodnym wyroku - brzmiał jeden z komentarzy. - Nie otrzymała kary więzienia, bo to "zniszczyłoby jej karierę chirurga"? Może jest jakiś powód, dla którego psychiczni narkomani nie powinni zostawać chirurgami? - Gdyby nie była białą dziewczyną z bogatej rodziny usłyszałaby wyrok więzienia. Sprawa od samego początku budziła kontrowersje, gdy pierwszy raz wypowiedział się sędzia, niechcący niszczyć narkomance obiecującej kariery.
  22. No Bracia Dr Sylwia Spurek, która jest Rzecznikiem Praw Obywatelskich ds. równego traktowania jawnie trzyma stronę kobiet oraz atakuje mężczyzn. Zostało to ujawnione przez fanpage "Partia Mężczyzn" na FB. W swojej wypowiedzi dla Onetu powiedziała: "Warto powiedzieć o kliku faktach. Przemoc ma płeć. Ofiarami są kobiety i dzieci, a sprawcami są mężczyźni. To mężczyźni, którzy nie biją, powinni włączyć się do walki o prawa kobiet i do walki związanej z przeciwdziałaniem przemocy wobec kobiet, bo na tym tracimy wszyscy – mówiła w programie „Z kim dziś?” dr Sylwia Spurek." "Widzę tu wielką rolę Kościoła. Kościół powinien wychowywać mężczyzn, żeby nie bili kobiet i nie pili tyle – dodała publicystka Krystyna Kofta." Źródło: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/dr-sylwia-spurek-przemoc-ma-plec-czy-tego-chcemy-czy-nie/2jhmx9g Jak sami widzicie jest jawna seksistowska, antymęska i mizoandryczna wypowiedź dodatkowo kobiety chcą aby Kościół Katolicki "wychowywał", a raczej tresował mężczyzn tak aby lepiej służyli kobietom. Sama rzeczniczka trzyma stronę kobiet, a przecież miała starać się o równe traktowanie płci więc coś tu nie wyszło. Co sądzicie na ten temat?
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.