Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Search the Community

Showing results for tags 'leki'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu; podrywanie
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
  • Sport i zdrowie
  • Polska i świat
  • Stulejman Wspaniały
  • Motoryzacja i Technologie
  • Hobby
  • Duchowość
  • Rozmowy przy wódce
  • Rezerwat dla Kobiet
  • Domowa grzęda
  • Samczy Mobil Klub's HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub's Rowery
  • Samczy Mobil Klub's Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub's Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub's Samochody
  • Samczy Mobil Klub's Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub's Motocykle
  • MacGyver a's GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT's Linux
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Klub poligloty's Jaki język
  • NAUKA - SCIENCE's Wprowadzenie do Metodologii Naukowej
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Reprezentacja Polski
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ekstraklasa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka klubowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka międzynarodowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ogólne
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's s
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Pornografia - ubojnia pomysłowości, kreatywności i działania
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's 50 powodów aby porzucić pornografię
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Odwyk Piotra i nowe lepsze życie
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's NOFAP - Odwyk od A do Z
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Co robić by Nofap się udał?
  • Klub Wschodnioazjatycki's Ogólne
  • Klub Wschodnioazjatycki's Korea
  • Klub Wschodnioazjatycki's Chiny
  • Klub Wschodnioazjatycki's Japonia
  • Klub Wschodnioazjatycki's Mongolia
  • Red Pill akademia do głównego klubu's Akademia klubu Red Pill

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość


Interests

Found 12 results

  1. igor_1996

    Depresja cz.1

    Dzień dobry. Kilka słów na początek o mnie. Mam na imię Igor i tak jak wynika z mojego profilu jestem z rocznika 96. Na forum znalazłem się przypadkiem ale dało mi to do myślenia, że może warto opisać swoją historie. Chciałem się podzielić doświadczeniem - tak jak w temacie (wyleczoną?*) depresją. Nie jest to temat z szukaniem pomocy ale bardziej chęcią dania pomocy. Dodam jeszcze i bardzo proszę wziąć to zdanie do serca, nie jestem pisarzem. Postaram się żeby moja wypowiedź była z jak najmniejszą ilością błędów ale szczerze nie mam pojęcia kiedy wypada dać przecinek albo zakończyć zdanie. Temat depresji jest rozległy. Napisanie maiłem/przeżyłem nic nowego nie wniesie na tym forum dlatego opiszę całą historię. Pojęcie depresja wówczas było mi totalnie nieznane, nie interesowałem się tym, nie maiłem pojęcia czym się objawia i że w ogóle może coś takiego mnie dosięgnąć. Przez moją niewiedzę dowiedziałem się gdy już było za późno. Chociaż nie każdy jest lekarzem żeby stawiać sobie diagnozy dlatego na pewno nie mam do siebie żalu o swoją ignorancje. Proces popadania w chorobę jest na tyle powolny, że nie da się go tak prosto zauważyć. Do tego dochodzą zmiany w postrzeganiu rzeczywistości i wiele rzeczy, które wcześniej dałby nam do myślenia zaczynają być normalne. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie dlatego odsyłam do różnych portali o zdrowiu gdzie w dokładny sposób opisują objawy. Parę objawów można pomylić po prostu z lenistwem lub na odwrót - mając zalążki depresji myśleć, że to lenistwo. I co tu zrobić? Jedyna i słuszna opcja to udanie się do psychologa (I UWAGA) to jest super! Diagnozowanie się samemu lub na forach mija się z celem to tak samo jak wpisanie w wyszukiwarkę "boli mnie gardło co to może być" albo żeś zachlał mordę i śpiewał całą noc w klubie, albo grypa albo, albo. Przyczyn depresji jest dużo dodatkowo na forach można spotkać się z niezrozumieniem (np. negatywne odebranie Twojej wypowiedzi, bo dla Ciebie to było już normalne, a w postrzeganiu zdrowego człowieka np. głupie, żałosne) dlatego trzeba na to uważać. Wracając do udania się do psychologa i dlaczego to jest super? U nas istnieje przekonanie, że jak ktoś chodzi do psychologa to ma nie po kolei w głowie, gdzie na zachodzi jest to równie normalnie postrzegane jak wizyta u lekarza rodzinnego. Najważniejsze jest to, że psycholog w żadne sposób Cię nie ocenia. Tak jak pisałem wcześniej nie jesteś lekarzem i nie jesteś wstanie sam się zdiagnozować. Psycholog przeprowadzi z Tobą wywiad i zdiagnozuje, ale w każdym przypadku pożegna Cię z uśmiechem na twarzy, a nie "Po co mi Pan głowę zawraca swoimi wymysłami!". Najtrudniejszy jest pierwszy krok, który wymaga od Ciebie wiele energii, a później specjaliści będą Cię prowadzić aż do końca?* choroby. Warto nadmienić, że w pierwszej kolejności należy udać się do psychologa nie psychiatry. Psycholog zdiagnozuje czy potrzebujesz pomocy psychiatry, a przede wszystkim wesprze Cię emocjonalnie, a psychiatra prowadzi chorobę od strony leków. Psycholog nie może wypisać recepty! Tylko i wyłącznie psychiatra przepisze Ci leki na depresje! W naszym kraju leczenie u psychiatry i psychologa jest na NFZ leczy żeby dostać się do tej grupy trzeba bardzo długo czekać. Druga opcja leczenia prywatnie jest dużo szybsza ale może wyjść dla niektórych bardzo droga. Da się zrobić tak żeby wydać mało i nie czekać długo. Jeżeli tylko zainteresowałem kogokolwiek wstępem postaram się jak najszybciej umieścić kolejną część, w której opiszę jak dostać się na leczenie na NFZ, jak mniej więcej wygląda leczenie, co było przyczyną mojej depresji, jak działały leki na depresje, jak pomóc osobie z depresją oraz wyjaśnieniem dlaczego zostawiłem pytajniki i gwiazdki przy słowach koniec i wyleczona. Jeżeli masz do mnie jakieś pytanie napisz śmiało na PW
  2. Witam Wszystkich ! Myślę, że temat bardzo na czasie, bo mamy sezon przeziębieniowy w pełni. Poruszę właśnie tę kwestię, bo wydaję mi się, że świadomość społeczna jej dotycząca jest dosyć niska. Obecnie bardzo duża część ludzi często nawet na stany podgorączkowe sięga po dosyć silne leki. Panuje powszechne przekonanie, że skoro jest gorączka, to trzeba jej się pozbyć. Czy na pewno? Ojciec medycyny Hipokrates mawiał- ,,Dajcie mi gorączkę, a pokażę Wam, jak leczyć wszystkie choroby!". Gorączka jest ogromnym błogosławieństwem dla organizmu i powinniśmy się naprawdę cieszyć, gdy ten proces nas dotknie. Paradoksalnie wysokość gorączki świadczy o sile organizmu- im wyższa, tym organizm mocniejszy. Zauważmy, że najwyższe stany gorączkowe zwykle występują u dzieci- mają po prostu jeszcze w miarę czyste organizmy i mechanizm gorączkowania działa bez zarzutu. Osoby starsze bardzo rzadko mają wysokie temperatury. Gorączka to naturalna reakcja immunologiczna w ciele, by pozbyć się toksycznych odpadów- neurotoksyn, bakterii, wirusów, metali ciężkich, i różnych form kwasów. Aby ten proces zaistniał organizm musi się naprawdę bardzo natrudzić (zużyć bardzo dużo energii). Przy wzroście temperatury o każdy 1 stopień C organizm zwiększa przemianę materii o 10%! Następuje mobilizacja całego układu odpornościowego i systemów wydalniczych (wątroby, nerek, skóry, płuc). Organizm staje się w pewnym sensie swoistą maszyną do samooczyszczania. Wystąpienie gorączki zawsze działa dla nas z korzyścią i tłumienie objawów za pomocą leków nie jest dobrym pomysłem, ponieważ powoduje, że odpady, których organizm próbuje się pozbyć zostają uwięzione głębiej w ciele. Objawy choroby prędzej, czy później powrócą. Nie powinno się zbijać gorączki do temperatury ok. 40 stopni C (piszę o osobach dorosłych). Trzeba pamiętać, że skoro organizm wytworzył gorączkę, czyli zadecydował, że będzie pozbywał się jakichś śmieci, to warto go wspomóc. Tu najlepiej zadziała wypoczynek, czyli stara (ale jara ) metoda WYLEŻEĆ I WYPOCIĆ. Zamiast środków farmakologicznych, gdy temperatura w czasie gorączki robi się zbyt dokuczliwa stosujemy metody mniej inwazyjne: - chłodne okłady na czoło, kark, łydki, stopy - reagujemy na reakcje ciała, czyli gdy mamy dreszcze i jest nam zimno to przykrywamy się. Gdy nam zbyt gorąco to odkrywamy się. - picie ziół napotnych, np. z lipy, malin, kwiatu bzu czarnego, przy silnym przeziębieniu z kwiatu wiązówki - picie ziół wspomagających pracę nerek, np. z pokrzywy, skrzypu, liści brzozy, kwiatu wrzosu, ziela rdestu ptasiego. - gdy temperatura idzie zbyt wysoko w górę zwykle pomaga chłodny prysznic lub kąpiel Głodówka w czasie gorączki Zwykle naturalnym objawem towarzyszącym gorączce jest niechęć do jedzenia. Organizm po prostu energię przekierowuje na oczyszczanie, nie chce jej tracić na trawienie. I tak ma być, zmuszając się do jedzenia tylko opóźniamy nasz powrót do zdrowia. Jest to szczególnie widoczne u dzieci (u dorosłych są silniej osadzone programy jedzenia emocjonalnego). Po prostu odmawiają przyjmowania pokarmu. Ja do dziś pamiętam zapach jedzenia, gdy jako dziecko miałam zapalenie płuc. Nic nie byłam w stanie przełknąć, bo każdy rodzaj pokarmu po prostu mi śmierdział. Córka mego znajomego (5-latka) w czasie anginy nic nie chciała jeść, piła tylko wodę. Choroba jej minęła po 3 dniach bez żadnych leków. Jeśli już koniecznie chcemy coś jeść to warto, żeby to były jak najlżejsze posiłki. Optymalną opcją będą soki owocowe i soczyste owoce. Trawią się bardzo szybko, dzięki czemu organizm większość energii przekierowuje na powrót do zdrowia. Dodatkowo idealnie nawadniają (zawierają wodę strukturalną) i alkalizują organizm. Przypomnę, że praktycznie wszystkie leki przeciwbólowe działają też przeciwgorączkowo, więc warto rozważnie je stosować. Główne źródło tekstu: Robert Morse, The Detox Miracle Sourcebook Na koniec muszę napisać, że za bardzo nie wiedziałam, w którym dziale umieścić ten temat, bo zagadnienia związane ze zdrowiem są rozsiane po różnych działach . Może warto w rezerwacie stworzyć jakiś wątek o tematyce zdrowia? Pozostawiam to do rozkminy osobom kompetentnym w tym zakresie. Życzę Wszystkim dużo zdrowia !
  3. Bracia, ma sprawę. Jeden z moich kumpli wybiera się do psychiatry. Jest on tzw. "ogierem" Rozumiecie. Pyta mnie. A skąd ja mam wiedzieć. Powiedziałem mu żeby takie pytanie zadał temu lekarzowi. A on twierdzi że lekarz i tak zrobi to co uważa i się nie będzie kierował tym czy mu kuśka będzie stała czy nie. Może Wy coś wiecie na ten temat.
  4. Witajcie Temat trochę błahy, ale niestety nie mam się kogo poradzić. Sytuacja wygląda w następujący sposób, przez około miesiąc, będę zmuszony jeździć busem do pracy 60 km w jedna stronę. Niestety ze względu na specyfikę terenu na którym mieszkam, jestem święcie przekonany ze pojawią się problemy natury lokomocyjnej, j.w Chciałbym sie zapytać, mocium Panów ( Panie ) Czy jest jakiś złoty środek, tudzież sposób, na ułatwienie bądź rozwiązanie takiego problemu. Prace mam umysłową więc, nie będzie szans na rozruszanie zamuły ( aviomarin ) Z góry, za wszelką pomoc serdecznie dziękuję ! Pozdrawiam Psychosocial
  5. hey (proszę o szacunek do tego co napiszę) - niestety od kilku lat probuje coś ze sobą zrobić, poszło na to sporo kasy i pracowałem z kilkoma osobami które z pewnością znacie z youtuba (pracowałem z nimi nad zmianą blokad, lęków, ograniczeń) - powiedźcie mi gdzie szukać pomocy? (zadawajcie pytania, bo myśli naprawdę różne są w głowie )
  6. Cześć, Coś o mnie - jestem w kwiecie wieku, choć większość życia zmarnowałem na substancje odurzające, gry komputerowe i inne. Do tego niestety padłem ofiarą dość naprawdę kiepskich błędów w sztuce lekarskiej, przez co mój stan zdrowia od pełnoletności jest kiepski i wiąże się z ogromną ilością ograniczeń (aż nie będę się rozpisywać, bo jest ich naprawdę dużo, dlatego śmieszy mnie jak ktoś mówi, że nie może przejść na dietę odchudzającą - ja marzę, by móc jeść tak wiele pod względem różnorodności i smaku). To spowodowało, że jeszcze bardziej uciekłem w gry, używki, dopalacze i masturbację, ponieważ lekarze nie potrafili i wręcz nie specjalnie chcieli przywrócić mnie do zdrowia. To oczywiście znacznie pogorszyło mój stan fizyczny i psychiczny. Tkwiłem w tym właściwie całe moje dorosłe życie. Jakiś czas temu wziąłem się w garść. Od 3 lat jestem 'czysty'. Wróciłem do inwestowania w zdrowie i nowe terapie lecznicze (niestety wszystkiego nie wyleczę jak np. pikawa, a przewlekłych chorób mam aż 4 - mam nadzieję wyleczyć chociaż lub aż dwie), zyskałem nową nadzieję. Mam dobrą pracę, wróciłem do rozwijania się, kariery. Niestety nie mogę ćwiczyć na siłowni, ale mam nadzieję, że w tym roku się to zmieni. Zamierzam założyć aparat na zęby i leczyć inne defekty urody, które zostały zaniedbane przez moich rodziców, a potem przeze mnie i które doprowadziły mnie do depresji, niskiej samooceny, problemów w życiu prywatnym (które praktycznie nie istnieje) i wielu innych. Spadłem na dno i miałem do wyboru - albo zakończyć to marne życie albo wziąć się porządnie w garść i wykorzystać mój dawny potencjał (który nie chwaląc się, był naprawdę niezły). Jestem tutaj, by zdobyć wiedzę z tego jak myśleć i znów być samcem alfa pomimo różnych przeszkód i defektów, które mam. Do tego chciałbym nauczyć się lepiej zdobywać kobiety, a przede wszystkim lepiej je rozumieć, pielęgnować relacje, umieć się z nimi właściwie obchodzić.
  7. Część. W związku z obecną sytuacją życiową postanowiłem założyć temat z cyklu "dołek egzystencjonalny". Jakieś tam doświadczenia z pracą miałem już w szkole średniej. Hala hiperdupermarketu. Strasznie mnie wkurzało, że tak dużo ludzi tam jest, wielka przestrzeń, wszyscy mnie obserwują i jestem pod kontrolą. Poza tym non stop stanie i trzeba sie wyrabiać. [Na końcu opiszę dlaczego zwracam na to uwagę]. Jednak pierwsze moje przemyślenia egzystencjonalne pojawiły się po ukończeniu szkoly średniej. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy z moich raczej poważnych słabości. Pierwsze moje zderzenie ze ścianą nastapiło kiedy zobaczyłem jak wygląda rynek pracy i jak bardzo jest zjebany. Jednak z dozą entuzjazmu i nieświadomy zagrożenia zaaplikowałem m.in. CV do firmy, która reklamowała się w samych superlatywach. Standardowo dobre zarobki, nienormowany czas pracy, dobra atmosfera, praca biurowa (ahh ten prestiż wmawiany przez rodziców - biuro to przecież łatwa praca papierkowa nic nie trzeba robić itd.) blah blah blah. Wymagania natomiast to komunikatywność, dobra dykcja oraz pozytywne nastawienie do życia czy coś tego typu. Pewnie odrazu zgadniecie o jaką pracę chodzi. Tak jest!!! Call center. Wtedy nie wiedziałem co to jest, myślałem, że to start do wielkiego świata biznesu i takie tam. Entuzjazm młodego chłopaka i życie bajkami które wciskano w szkole, ogłoszeniach i przy rekrutacji do pracy. Tak więc poszedłem/ połechtali moje ego jaki ja to jestem super, że przeszedłem rekrutacje. Następnie szkolenie. Po kilku dniach nadszedł pierwszy dzień pracy. Uswiadomiłem sobie, że moja praca polega na dzwonieniu i naciąganiu ludzi. Mój pierwszy telefon i nagle poczułem wielki niepokój. To pierwszy telefon a jeszcze takich będzie pewnie ze 100 danego dnia. Przecież nie wiem co powiedzieć, mam niepewny głos, w dodatku wysoki. Przez kilka minut wstrzymywałem się z decyzją zadzwonienia. Tak... uświadomilem sobie, że jest to moją fobią - zajebiście. Wykonałem 3 telefony z czego w dwóch zostałem zwyzywany. Po tym powiedziałem kordynatorce, że idę na przerwę i już więcej tam nie wróciłem (nie podpisywałem żadnej umowy). W domu do końca dnia byłem cały roztrzepany i podenerwowany. Za 3 lata powtórzyłem eksperyment. Wsumie też nie do końca byłem świadomy co to za praca. Myslałem, że jakaś księgowość, analizy itd. No bo pisanie biznesplanów. A to kontakt z klientami głównie telefoniczny w dodatku w pomieszczeniu nie byłem sam. Trzeba po jakichś instytucjach wydzwaniać itd. Tu jeszcze jestem na podsłuchu przez współbiurowiczów. Niestety tutaj wytrzymałem kilka dni. Znowu ten ogromny stres się pojawił na samą myśl o tym aby zadzwonić do kogos obcego i go przekonywać. Strasznie nie lubię tej całej maski i udawania miłego. Czemu oni do cholery zmuszają mnie, żebym się oddzywał wtedy kiedy nie mam na to ochoty? Telefon od kogoś obcego to dla mnie jak atak i wkroczenie w strefę osobistą. Czemu nie mogę czegoś robić tam sobie w spokoju? Aaa i w tym call center stresował mnie też fakt, że rozmowa jest nagrywana. Po tych zdarzeniach zacząłem analizowac swoje życie pod kątem emocji i traum. W gimbie bylem alienowany w klasie i wyszydzany. A zaczeło się od wypisywania obraźliwych rzeczy na mój temat na naszej klasie. Wszyscy z klasy mogli to przeczytać. O ile wcześniej docinki mi nie przeszkadzały i każdy każdemu robil sobie na złość. To od momentu trwałych wpisów na forum klasowym zaczęło mnie to mocno boleć. Już wtedy miałem tendencje introwertyczne chociaż udawałem ekstrawertyka (w dzieciństwie nim byłem naturalnie). W 3 klasie przestałem rozmawiać z ludzmi, jedynie z 2 osobami trzymałem w klasie słaby kontakt. Oczywiście moje oceny w nauce bardzo zaczęły kuleć. W szkole średniej zacząłem jeździć autobusem. Zauważyłem, że w przypadku kiedy jest dużo ludzi zaczynam odczuwać niepokój i podenerwowanie. Obecnie tego nie mam. Nie mam też problemów w kontaktach 1 vs. 1. W przypadku grupy osób wiekowo czy społecznie do mnie podobnych również. Jedynie to szybko się męcze spędzając czas w grupie i udaje, że mnie wszystko bawi. Mam też tendencje do unikania kontaktu jak kogoś nie zznam (w sensie odkładanie spotkania). Wychodzi na to, że mam lekką fobie społeczną a nawet może i neuropatie. Współcześnie panuje kult krzykaczy i ekstrawertyków (tacy celebryci). Te sławne szukamy osoby komunikatywnej, pozytywnie nastawionej do życia, młody dynamiczny skład oraz praca zespołowa. No po prostu rzygać się chce jak widzę takie ogloszenia, niestety prawie każde. ------------------------------------------------------------ Przedząc do meritum: Nachodzi mnie taka refleksja czy znajdę w tym wszystkim miejsce dla siebie. Nieukrywam, że chciałbym trochę zarobiči jakoś ustawić się w życiu. Studiuję i po kierunku prawdopodobnie praca w korpo (czego się obawiam zważywszy na to co opisałem powyżej). Z drugiej strony niejasne plany na przyszłość i presja z racji wieku i aby się usamodzielnić. Ktoś może te problemy uznać za śmieszne ale mi na serio nie jest do śmiechu. Wariacka praca bez prywatności i z wydzwanianiem to dla mnie droga do nerwicy. Niestety nie wiem za bardzo czy są jakieś odpowiednie zawody gdzie można byloby zminimalizować powyższe problemy. Głównie myślałem o zawodach analityka/kontrolera finansowego. Bo tak by przebiegała ścieżka edukacyjno zawodowa. Jednak to też w dużej mierze chyba telefony, rozgardiasz i burdel emocjonalny czego się obawiam. Poza tym ubieranie maski i sztywne udawanie kogoś kim się nie jest. Nie wiem też jak jest naprawdę. Bo gdybym mógł sobie w spokoju pracować i od czasu do czasu coś pogadać bez spiny na luzie to nie ma problemu. Oczywiście fajnie by było mieć work-life balance. Z takich innych ścieżek to myślałem, żeby ewentualnie zrobić kurs na masażystę albo grafika. W przypadku tego pierwszego to zniechęca mnie wizja pracy po kilkanascie godzin za grosze w jakichś spa. IT kompletnie nie dla mnie (a tam chyba najbardziej by pasowało pod mój charakter - wolnego wilka). Jestem w tym pogubiony. Teraz jest mi dobrze jednak boje się, że kiedy pójdę do poważnej pracy i na swoje to moje życie zamieni się w emocjonalne piekło bez odwrotu. Niestety chcąć czy nie, jestem fobikiem bez "wywoływaczy" funkcjonuje normalnie. Czy ktoś z braci ma podobne problemy/ przemyślenia? Albo jakieś sensowne rady odnośnie ścieżki zawodowej w życiu pod to co opisałem?
  8. witam Czy z pomocą hipnozy można pozbyć się lęków i blokad?
  9. Ze zgrozą obserwuję swój umysł i emocje - widzę wyraźnie jak w słabszych chwilach (np. teraz, przysięgałem nie pisać na stronach i nie nagrywać na YT a mnie potężnie "ciśnie", muszę też stworzyć nagranie motywacyjne a to olbrzymia ilość ciężkiej pracy) mój umysł ucieka ku źródłom przyjemności: 1. Chciałbym się naćpać, chociaż próbowałem i wiem że mimo euforii narkotycznej, Duszę nadal ćmi jak bolący ząb po lekach przeciwbólowych. To niesamowite, ale nawet opiat nie daje uwolnienia od bólu Duszy. To straszny stan, z jednej strony ciało wibruje przyjemnością, a z drugiej coś mocno w środku nie gra i rodzi się silne poczucie niestabilności, że odbywa się proces nad którym nie mam kontroli i jestem tym zdezorientowany. Właśnie dlatego nie biorę, chociaż mógłbym. 2. Najebać się. Jest wesoło, są pomysły, ale też emocje których nie kontroluję, dziwne stany emocjonalne które nie pilnowane, uciekają w cudacznych kierunkach. Jestem zawsze przyjazny po alkoholu, ale dla mnie kiepski to przyjaciel - niewiele daje, bardzo dużo zabiera. O zmęczeniu i słabości po piciu nie wspominam, o kacu też nie bo go nie miewam... nie kładę się spać pijany, więc budzę się trzeźwy. Jak umierasz (w sensie świadomości), tak się odradzasz w następnym życiu (podobno). 3. Najstraszniejsze. Umysł chce związku, przytulenia, seksu znacznie mniej, jestem romantykiem... moja największa słabość, to pewien typ oczu. Dziś mnie pierdolnęło z całą siłą, gdy przypadkiem obejrzałem klip Pani Seleny Gomez. Wiedziałem że to jakaś małolata, kolejna gwiazdka co dawała Biberowi, ale jej oczy... głębokie, ciemne, skrywające tajemnicę i lekko drwiąco uśmiechnięte... oczywiście pod nimi kryje się znany nam system operacyjny, ale Dusza jest zafascynowana, oczarowana. Właśnie tu gdzie jestem, jest pewna kobieta, która nie ma cycków, jej ciało mi się nie podoba, charakter nawet miły ale poglądy to zgroza... ale ma właśnie takie oczy. Ciemne, lekko drwiące, może ironiczne, głębokie. No i od dwóch lat o niej myślę, chociaż nie wzbudza we mnie pożądania. Nie wiem czy byłbym w stanie ją przelecieć - pewnie tak, wyobraziłbym sobie inną, złapał za włosy jedną ręką, drugą mocno za twarz żeby wiedziała że posiadł ją samiec... musiałbym ją brutalnie potraktować, zerżnąć jak ostatnią szmatę, ale to z miłości dla tego typu oczu, fascynacji. I to jest straszne, bo mimo lat uczenia ludzi o co chodzi, ja nadal jestem słaby jak dziecko. Mam potężne ograniczenia, słabe punkty i rysy na psychice, które można bezwzględnie wykorzystać. Może dlatego prowadzę ascetyczny, samotniczy tryb życia, chowam się. Zanim nie zdobędę pełnej mocy miłości do siebie, jeśli z tej latami rozbijanej skały nie wypłynie miłość i szacunek do siebie (czyli przyjemność), jestem bezbronny jak dziecię, jak liść na silnym wietrze. Warto znać swoje ograniczenia - bo to pozwala unikać nam tego, co nas zniszczy. Tak więc - jestem słaby. Akceptuję to z życzliwością. Pewne zmiany w osobowości muszą trwać - daję sobie spokojnie i z miłością na to czas. Zero presji, tylko praca nad sobą i szacunek do tego, co się we mnie pojawia. Tak to widzę. Już nigdy nie dam się nabrać na gwałt na sobie, zmuszanie się, presję, wewnętrzne wrzaski na swe emocje, czyli wewnętrzne dziecko, podświadomość, Duszę. Tylko życzliwość, miłość i zdecydowanie w kierowaniu tym dzieciaczkiem. Wychowano mi go w bardzo zły sposób, gdy jeszcze mój umysł był za młody by zrozumieć co mi robią - teraz mój umysł jest na tyle jasny, że ja sam mogę wychować swoje własne, wewnętrzne dziecko, i żadnych doradców mi nie trzeba. Niech zajmą się sami sobą. Dopóki jest cierpienie wewnątrz mnie - dopóty doświadczam owoców złego wychowania mojego wewnętrznego dziecka przez innych (księża, rodzice, otoczenie, media, mody itd). Szkoda że nie jestem władcą w dawnych czasach - porwałbym sobie taką Panią i trzymał w haremie, odwiedzał wedle potrzeb. Czasem popatrzył, może porozmawiał przy dobrym alkoholu, a może bezlitośnie zerżnął? Czemu nie? To te oczy:
  10. Bracia, jestem zdiagnozowanym kondomofobikiem. Jak mam nałożyć tłumik na broń , odczuwam silne lęki że mi nie stanie, co też parę razy się stało. Pomaga tylko bardzo atrakcyjna partnerka i nutka perwersji, ale wiadomo, to sytuacyjne rarytasy. Jak to leczyć? Ujawniajmy się!
  11. Znacie coś krótko działającego, możliwie jak najmniej toksycznego? Mam atarax (hydro), kiedyś spróbowałem neurolu (benzo) i głowa mnie tylko rozbolała, zresztą benzo ponoć strasznie uzależnia. Potrzebuję czegoś doraźnego przed wyjazdem, bo wprawdzie duch radosny, ale brzusio ma inne zdanie na ten temat. Krótko mówiąc stres przed wyjazdem i długą jazdą starym autem, gna mnie do toalety - delikatnie mówiąc. A może jakieś ziołowe? Tylko słabe to jest.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.