Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'matrix' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Lektura Obowiązkowa - nie tylko dla nowego użytkownika
    • Regulamin Forum
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • FAQ - poradniki, pytania i odpowiedzi
    • Przedstaw się
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje męsko-damskie i nie tylko
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu - podrywanie.
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
    • Niekonwencjonalni youtuberzy
    • Zagraniczni youtuberzy
    • Kanały sportowe
    • Konwencjonalni youtuberzy
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Przetrwanie, apokalipsa, preppersi
    • Survival w mieście
    • Survival w terenie
    • Przydatne umiejętności
    • Zestawy ewakuacyjne
    • Ogień, woda, żywność, ubrania, energia
    • Broń i narzędzia
    • Apteczki, zestawy medyczne, pierwsza pomoc, higiena
    • Schronienie, domy, bunkry, ziemianki
    • Urządzenia, pojazdy, gadżety
    • Książki, opracowania, podręczniki, artykuły, wiedza - związane z survivalem
    • DIY, "patenty", life hacki
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'
  • Samczy Mobil Klub HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub Rowery
  • Samczy Mobil Klub Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub Samochody
  • Samczy Mobil Klub Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub Motocykle
  • MacGyver a GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT Linux
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.

Blogi

Brak wyników

Brak wyników


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość:


Interests

Znaleziono 32 wyników

  1. ODEZWA DO NARODU SIOSTRY i BRACIA Czas nadszedł aby zapytać zacnie tu bywającej publiki o stosunek mentalny. Czy potencjalna fundacja powinna/mogła by/(no ale przecie NO problema) korzystać z dobrodziejstw internetu w celu dorobienia sobie na paliwo do serwera oraz kawałek(okruszek) chleba dla operatora pieca. Osobiście uważam iż czasy pańszczyzny na polu ryżowym powinny się dawno zakończyć. Z tego co mi wiadomo to tylko powietrze jest obecnie za darmo(wiatr czasem)za resztę trzeba zapłacić. Nie promienie słońca nie są za darmo(jak się nie wysmarujesz lub nie ubierzesz rak skóry gwarantowany). ..... Pitolic o darmowych tematach to można na garnuszku rodziców długo, zatem do głosowania!
  2. Przeglądając niedawno "pejsbuka", skądinąd przypadkowo, natrafiłem na profile byłych kolegów z klasy i to co zastałem trochę mnie początkowo zszokowało. Po chwili jednak szok minął i ustąpił miejsca mieszanym uczuciom w postaci uśmiechu, zażenowania(?) i lekkiego smutku(?), współczucia(?). Kolega, nazwijmy go Zenek. Wyluzowany, często żartował. Z bardzo luźnym podejściem do życia. I co? 21 lat i się ożenił... Inny natomiast jest zaręczony. Wracając do podstawówki też jest podobnie. Jeden żonaty, drugi zaręczony (niegdyś dobry kolega). Zostając jeszcze w tym rejonie - bardzo bliska koleżanka z tychże czasów (stety lub niestety bez żadnych podtekstów, za młody wiek) ma dziecko z jakimś kolesiem. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale dobrze że tym kolesiem nie jestem ja. I przechodząc właśnie do meritum. Osobiście nie widzę potrzeby tudzież sensu wiązania się w takim młodym wieku, gdzie mało kto ma jeszcze uporządkowane życie finansowo-bytowe. Nie wspominając o mindsecie. Oczywiście nie uważam, że wszystkim obecnym w moim wywodzie to wyjdzie in minus, bo tak nie będzie. Natomiast in plus także wątpliwe. Wręcz uważam, że wiązanie się w takim wieku szkodzi dalszemu życiu, gdzie dopiero zaczyna się drogę w górę, a takie działanie ciągnie w dół, ogranicza. Jak nie szkodzi od razu to może dotkliwie złoić dupę w przyszłości i zjebać dalszy żywot. Chyba nadmiernie nie szafuję słowem "matrix", bo inaczej tego nie da się ująć. Jestem pragmatykiem i po prostu na tym etapie życia to się nie opyla pod każdym względem. Mam na myśli małżeństwo. No ale matrix mówi, że daje to mityczne "szczęście"... (lubię to słowo 😀) Komu daje temu daje. Jej na pewno daje... 😀 Lepiej przeznaczyć to na samorozwój lub inne pożyteczne rzeczy, mimo że tzw. "twarde kucie" jest dla mnie trochę uciążliwe, natomiast wiem co może mi pozytywnego dać. Jednak każdy robi jak chce i nic nikomu do tego.
  3. http://www.gazetawroclawska.pl/wiadomosci/a/sad-profesor-z-uniwersytetu-wroclawskiego-nie-gwalcil-studentek,13160308/ Kolejna sprawa pokazująca schemat. Kobieta oskarżyła Piotra Ż o gwałt z użyciem narkotyków. Uczelnia przesłuchała 3000 studentek. Okazało się, że Pani miała z nim romans, a historie zmyśliła żeby ukryć przed mężem romans z profesorem. Ta nie ograniczyła się jednak do zwyczajowego "uwiódł mnie". Wymyśliła, że razem z kolegą podał jej narkotyki i zgwałcili ją zbiorowo. Tutaj osobisty wtręt: miałem z nim zajęcia, z tym profesorem, a jeden z cytowanych sms dostała moja znajoma, znam temat dobrze. Chuj był z niego straszny, był wredny, złośliwy, pełen pogardy dla nas i nikt go nie żałował, kiedy wybuchła afera, a wszyscy uwierzyli. Wykładał też marnie. Ja zresztą też uwierzyłem, smsa sam widziałem. Ale to było X lat temu. Zniszczono mu karierę polityczną (były wtedy wybory do samorządu, został wyrzucony z partii) i naukową. A okazało się schematem. Fakt, jego propozycje były naganne, głupi był i czuł się bezkarnie, ale co innego flirtowanie że studentkami, a co innego gwałt. Co myślicie?
  4. W końcu film z Karen z polskimi napisami. Przetłumaczony przez kanał Wojna Idei. Polecam, bardzo dobre omówienie Matrixa, logicznie i empatycznie jednocześnie:
  5. Jak się zaczęło? Jak się zaczeło napisałem już w watku: tutaj. ten stan nadal trwa, ale zaczyna już mnie to wkurwiać i to bardzo. Chce to zmienić, nie biegać za loszkami i w sumie to śmiesznie wyglada. Nie chce takiego życia które obecnie mam, posaidam, życie posiada mnie? Chce być pewnym siebie mężczyzną, prowadzacym włąsny biznes, z mieszkaniem[domem], fajnym samochodem i cieszącym się życiem. Własną pasją. Nie chce już zwiazków, spotykania sie z loszkami ktore są księżniczkiami, którym mam udowadniać coś[w sumie sam nie wiem co]. Przestaje mnie to bawić, a zaczyna po prostu wk***iać. Zdrowie Obecnie nie jestem wysportowanym mężczyną. Mam 30 lat okolo 65 kg wagi, 170 cm wzrostu. Wrzodzejące zapalenie jelita. Bieganie do WC podczas regresji choroby potrafi byc bardzo uciazliwe. Daje rade. Wykształcenie Nie mam ukończonych studiow, musałem przerwać z powodu braku środków finansowych. Od października rozpoczynam studia zaoczne: informatyka. Praca W IT pracuje od 6 lat. testuje oprogramowanie. Kasy wielkiej z tego nie ma, zwłaszcza że pracuje głównie dla polskich pracodawców lub przez pośredników, trzeba być ostrożnym. Mam różne doświadczenia. Większość z nich jest negatywna. Finanse Zależy od miesiaca. Nie posiadam jednak własnego mieszkania lub samochodu. Kasa raczej średnia. Obecnie jestem na etapie szukania dodatkowych zleceń. Co chce zmienić? Wszystko, czyli: moj wyglada sylwetke, ubior, sposob poruszania się zapanować nad zdrowiem wykształcenie i jezyki + skille techniczne oraz miekkie finanse: to podstawa przestać nadskakiwać kobietom wierzyć w to, że znajde swoją księżniczkę [prędzej czarownice] pewność siebie odejść od instytucji kościoła - to nie dla mnie i w sumie w pogardzie mam kolesia w sukience mówiącego mi jak mam żyć w co wierzyc wyciagajac rekę po hajs który zarobiłem Wiem, że niedługo przyjdzie taki moment w życiu gdzie bede zdany tylko na siebie. Nie mam rodziny która przygarnie mnie kiedy coś się spierdzieli po drodze. Wiec musze zbudować solidne podstawy aby budować swoje życie. Obaw mam wiele, mianowicie takie: czy dam rade, znade siłe żeby utrzymać kurs i dażyć do celu? stać się specjalista w IT, dobrze zarabiajacym zbudować poduszke finansową w razie W czy nie jest na to wszystko za późno? wydostać się z matrixa w ktorym żyje, w którym rodzian od małego wpajała mi jakieś pierdoły, że świat działa tak jak działa, a to i tak gówno prawda patrzeć kobietom w oczy i dekolt sukcesami się chwalić zbudować poważanie w środowisku w którym się obracam ze spokojem zasypiać i nigdy więcej się nie przejmować cipkami spkoj ducha
  6. Ciężki temat ,myślałem czy tego nie dać do działu Dramy… ( jeżeli tam bardziej pasuje to proszę o przeniesienie tematu ) Ale jednak to polityka i to o dużą stawkę władzę w Polsce . Zauważyłem że środowiska wolnościowe czy antymatrix idą w bardzo złą stronę, kiedyś było więcej tematów o tanim dobrym jedzeniu czasem promowali rolników lokalnych, zdrowiu typu tanie zioła z łąki,,budownictwie - glina,kopuły,, i gospodarce dla typowego ”kowalskiego” tanie i dobre!. Ostatnio tematy idą w super-hiper uzdatnianie wody, za kilka tysięcy szekli, budowę generatorów KESZE do tej pory niema sukcesów takich że by padły gospodarki światowe,, dochód bez-warunkowy(Lewica) czyli "Należy mi się kasa bo się urodziłem" , szukanie Chazarów, polityka. jack caleib Powiązane kanały YT prawda dla Polaka -wszędzie widzi żydów..chazarów... Pol Lechicki -Wspieranie Hrabiego,wywiady w UK. -Stanisław Michalkiewicz : Mocna jazda na Pana Michalkiewicza za filmik "Michalkiewicz: Cała ta Wielka Lechia to ubeckie rzygowiny" -Ostatnio mocna radykalizacja w filmikach rozliczanie itp. PorozmawiajmyTV -Bogdan xiążę Światopełk-Zawadzki Wybory komitet Świętopełka -Wywiady z Hrabią Potockim KRÓLEWSKA TV -Płaska ziemia -ludzkie hybrydy ---- uszi
  7. Mi poprawiło humor, może któremuś z braci również poprawi
  8. Czy nie brakuje tu jakiejś terminologii (jak rozumiem zaczerpniętej w całości z zachodnich redpillsów)? Jak określać nieświadomą swojej natury i natury związków kobietę? Ja to tak robię - taka romantyczka, co deklaruje, że badboya by nawet kijem nie tknęła, porno ją brzydzi i wierzy przesadnie w miłość to biała dama. A taka co wykorzystuje facetów, ale ona jest niewinna, bo przecież to oni są wszystkiemu winni to czarna wdowa. Co o tym sądzicie?
  9. Ostatnio tak sobie obserwuję na portalach randkowych ale nie tylko, taką sytuację, że do związków, relacji, spotkań pchają się osoby, które nie powinny się tam pchać (akurat w tym momencie). Może zobrazuję o co mi chodzi, aby było to jaśniejsze dla wszystkich: Portal randkowy, samica o niezbyt pociągającej aparycji z opisem rodem z tanich harleqinów. Tak przez myśli mi przeszło, czego właściwie ona oczekuje? Widzę, że wg opisu liczy na co najmniej księcia z bajki, tylko, że tu jest mały problem. Książe z bajki, Abdul ihr Ehr Aszke ma duuuuużo więcej i duuuużo ładniejszych opcji, które są na jego skinienie. Ktoś tu się mija z rzeczywistością. Okej, każdy może mieć oczekiwania, tylko, trzeba wziąć pod uwagę, że te oczekiwania powinny być adekwatne do świata realnego. Internet daje je ale są one złudne. Rozchodzi się więc o to, aby nie być rozczarowanym trzeba w takiej sytuacji: - podnieść swoją atrakcyjność albo obniżyć swoje oczekiwania. Obydwa wyjścia wymagają pewnego wysiłku, niestety mentalna postawa naszych Pań (i nie tylko Pań, bo mężczyzn równie często) jest taka, że ja bym chciała to i to ale, żeby wykonać jakiś krok w tym celu, np: zrzucić trochę sadła, to już ciężko. I potem taka Pani zajada swoje smutki, co tylko utrudnia jej wyjście z tego błędnego koła, sytuacja kończy się na tym, gdy owa samica skończy sama (ew. z kotem) lub z jakimś Zenkiem spod monopolowego. Aby ktoś był. A wystarczyło by się zebrać i ogarnąć swoją atrakcyjność ( schudnąć, nabrać kształtów, ubrania, styl, makijaż itd.) Niestety, bardzo często zamiast dwóch podanych przeze mnie rozwiązań, tj. podniesienia atrakcyjności lub obniżenia oczekiwań, wchodzi w grę trzecie, które potępiam: oszustwo. Jak inaczej nazwać unikanie informacji o swojej posturze, wklejanie zdjęć samej twarzy (lub twarzy z dekoltem), to jest zakłamywanie rzeczywistości, narażanie innej osoby na koszta, na stratę czasu i w efekcie rozczarowanie z obydwu stron? Nieuniknione, dodajmy. Jest to zwyczajne zamiatanie problemu pod dywan i nie tędy droga. Powtórzę się, jeśli samico/samcu, interesują Cię "trofea" z wyższej półki, to licz się z tym, że wymaga to WYSIŁKU. W takim wypadku należy zacząć od najważniejszego, w tym konkretnym przypadku, od ogarnięcia swojej głowy. Dokładnie, chodzi o to, aby nie stawiać na piedestale samicy/samca, aby mieć ten "luz". Desperacja jest cholernie widoczna i odpychająca. O ile jeszcze samica złapie w ten sposób jakiegoś niedoświadczonego samca, to Ty samcze będziesz tylko odpychany, dlatego tak ważne jest dobre samopoczucie niezależne od nikogo i niczego. Masz czuć się dobrze sam ze sobą a ewentualny partner ma być tylko dodatkiem, który może odejść w każdej chwili i nie powinno to zburzyć Twojego samopoczucia, zachwiać Twoją wartością i samooceną. Następnym ważnym krokiem jest zadbanie o to co jest widoczne na zewnątrz: - postura ciała (nie musi być modelowa, powinna być jednak odpowiednio: męska bądź kobieca, przy czym, im więcej włożysz w nią wysiłku, czyli im więcej w nią zainwestujesz, na tym większe profity możesz liczyć) - styl (znów odpowiednio, najbardziej uniwersalne będzie pójście w klasykę, tj. mężczyźni: koszule, półbuty itd, kobiety: sukienki, szpilki, itd) - wyprostowana sylwetka (mowa ciała jest bardzo ważna a garb nie przysparza Ci uroku, choć byś chodził w garniaku od Armaniego) - mowa (spokojna, wyraźna, naucz się mówić ciekawie, nie stresuj się obecnością pięknej samicy/przystojnego samca) - obowiązkowo: paznokcie, zęby, zarost, włosy muszą być zadbane - ładny zapach zawsze mile widziany ale nie musisz zużywać na to pół flakonu Jeśli tego jeszcze nie zrobiłeś i nie ogarnąłeś tych spraw, DAJ SOBIE SPOKÓJ ze związkami, randkami i tym podobnymi sprawami. A teraz dodatek, dla osób, które powyższe mają ogarnięte i chcą rozpocząć "łowy" w internetach. - pisz ładnie, składnie, bez błędów - nie narzucaj się rozmówcy - zdjęcie (nie musi być ich 100 czy 200 ale kilka, byle dobrych) Nie rób takich zdjęć (jak te z 2010 na poniższym memie): Przy okazji, zauważ, jak dopasowanie ubrania, stylu, do sylwetki, jaką to robi kolosalną robotę (wiem, śmieszkowy przykład ). Dodam świetny poradnik @Długowłosy, warty przeczytania (częściowo nasze teksty się pokrywają, można uznać mój wpis za taki "wstęp" do przeczytania poniższego): PS. Niektóre rady mogą być nieaktualne z uwagi na.. to, że np. Badoo ostatnio aktualizuje swój portal i trochę się to zmienia i w ciągu czasu zapewne jeszcze większej zmianie ulegnie. Ze zmian jest np: po 50 oddanych głosach podczas klikania serduszek masz "matcha" od portalu, tj. portal zestawia Cię z osobą płci przeciwnej, pojawiła się też opcja: - Sobowtórzy - Znajomi znajomych Czy one coś wnoszą? Śmiem wątpić, może poza dawką śmiechu, gdy się korzysta z sobowtórów . Na koniec, cenne uwagi, którymi pragnę się podzielić: - zamiast korzystać z portali randkowych możesz skorzystać z... "podrywu" na różnych forach, komunikatorach, czy nawet fb (jest tam łatwiej, ponieważ nie masz tak dużej konkurencji jak na portalach randkowych) - nie daj się zwariować, nie spędzaj całych godzin na przesiewaniu internetu w poszukiwaniu drugiej osoby - nie spędzaj czasu na wiecznym pisaniu, dąż do spotkań, odmowa spotkania = z podziękowaniem drugiej osobie - traktuj to jak zabawę, nie napinaj się na jakieś efekty - staraj się stale podnosić swoją atrakcyjność - zbieraj doświadczenie i wyciągaj wnioski Wydaje mi się, że wyczerpałem temat, być może czegoś zapomniałem, niestety mam problemy z pamięcią jak 70 latek . Komentujcie, dzielcie się uwagami, spostrzeżeniami. Zachęcam i pozdrawiam serdecznie.
  10. Szkaradny

    Moje zmiany przekonań i schematów

    Niedawno pewien wieczór spędziłem na przemyśleniach dotyczących zmian jakie się dokonały w moim życiu. Pisałem już o podejmowanych działaniach i efektach, więc tym razem opiszę jak zmienił się mindset - przekonania i wartości. Każdemu polecam szukanie odpowiedzi na pytanie "jakie przekonania kierują moim życiem?" , czy są one prawdziwe, czy może irracjonalne ?, czy moje?, czy narzucone, automatyczne, kulturowe, rodzinne.. itd. Czy te przekonania są spójne czy tworzą sieć konfliktów wewnętrznych, które prowadzą do wojen i komplikują życie. 1. JA, kim jestem? Kiedyś: Kiedyś myślałem o sobie jako o zamkniętej, skończonej, stałej formie, na którą składają się jakieś wrodzone cechy pozytywne i negatywne i ogólnie, że to jest temat zamknięty (charakter, temperament, osobowość - jak zwał tak zwał. Amen). Taki jestem i raczej nic nie da się z tym zrobić, trzeba z tym życi i być z ludzmi, którzy potrafią mnie takiego zaakceptować. Taka trochę czarna skrzynka - zbiór danych, ale nieedytowalny. Dziś: Uważam, że wiele zmian jest możliwych i wiele z tych przyjętych cech można a nawet trzeba zmieniać. Podstawą jest pozwolenie samemu sobie na zmianę, odrzucenie przekonań typu : jestem nieśmiały, skromy, nieatrakcyjny itp. Wszelkie etykietkowanie sprawia, że wpadamy w pułapkę, zamykamy się w klatce, którą sami tworzymy. Narzucamy sobie ograniczenia i zostaje nam jedyni komfort biadolenia jak to "nie da się, bo ja tak mam". Oczywiście są granice - np. cech biologicznych - raczej nie urosnę kolejnych 10 cm.... ale czy ja wiem Poznaję Siebie i zmieniam Siebie. Rozpuszczam ego - poznaję jego triki, by utrzymać status quo. Umysł i podświadomość - mogą pomagać, ale jak nie potrafi (nie zna) używać to będą utrwalać szkodliwe przekonania i realizować czarny scenariusz. 2. Odpowiedzialność / podejmowanie decyzji Kiedyś: No cóż, muszę przyznać że było mi wygodnie gdy decyzje podejmował ktoś inny, ja nazywałem to bycie minimalistą, elastycznym, kompromisowym i podobne racjonalizacje, że jestem taki wspaniały, że czyjeś potrzeby i preferencje mogą być na pierwszym miejscu, a ja się dostosuję i jest OK. Oczywiście tworzyło to po pewnym czasie frustracje i pretensje do otoczenia (ludzie, okoliczności, prawo, gospodarka, kultura) że jest źle, że to i tamto, ktoś, coś. Biadolenie, zwalanie winy, tłumaczenie, energia zamiast na dążenie do celu szła na racjonalizacje. Dziś: Uważam, że Ja jestem za wszystko odpowiedzialny (no może nie wszystko), a przede wszystkim za swój dobrostan, samopoczucie, emocje, zdrowie, finanse - ogólną sytuację. Taka zmiana postawy była mi bardzo potrzebna i wiele dobrego przyniosła - wyznaczyłem granice Siebie - za którymi nikt i nic nie ma mocy zakłócania, manipulacji i zmian ustalonych prawideł. Przyjąłem rolę kreatora własnego życia, własnych emocji, wartości. Decyzje są przyjemnością, choć czasem nie łatwo, ale idę do przodu, kierując się sercem, umysłem i intuicją. Nawet najdrobniejsze sprawy mają dla mnie znaczenie i świadomie decyduję o tym jak i co mnie otacza i spotyka. Jak mi coś nie odpowiada to zgłaszam to światu (dotyczy relacji). 3. Źródło szczęścia Kiedyś: Brnąłem w matrixowe iluzje : sex, pieniądze, małżeństwo, rodzina, wizerunek, opinia, wiedza, rozrywka, twórczość, melanż, wyjebanie, używki, idee, przynależność do grup itp. itd. Próbowałem czerpać z różnych źródeł i otrzymać poczucie szczęścia. Wysiłek niejednokrotnie duży, zaangażowanie energii, czy wręcz zatracenie - zawsze jednak było coś nie tak, nie czułem spełnienia. Wszystko marność, zostawałem z poczuciem bezsensu, wypalenia, po czym znajdowałem następny cel, wartość - często było to przypadkowe, kompulsywne, bezrefleksyje, emocjonalne powiązanie. Poszukiwanie szczęścia było zorientowane na zewnątrz - tam coś miało być, co przyniesie trwały dobrostan. Dziś: Uważam, że największym szczęściem jest bycie w zdrowym (opartym na prawdzie) kontakcie ze Sobą i z otoczeniem. Bez konfliktów, Akceptacja, Współczucie, Harmonia i Spokój wewnętrzny. Poczucie własnej wartości i mocy - sprawiają, że niezależnie od tego co życie stawia przede mną to jest to w sam raz dla mnie, akceptuję i cieszę się z tego, szukam zrozumienia tej lekcji. Mam świadomość, że rozwój wymaga wysiłku, w celu zrozumienia tych lekcji, ale po prostu warto. Otrzymuję korzyści i nagrody w postaci wewnętrznej radości i satysfakcji z życia. Tak to się jakoś nakręca. Wiem, że cały czas jest coś do zrobienia, wszystko ma znaczenie, każdy moment, każda chwila... ale to nie buduje napięcia ("trzeba coś zrobić, co?, jak? szybko...") - wszystko stało się okazją do zmiany, do kreowania, do korzystania i cieszenia się z tego co jest. Żródło jest we mnie - nikt mi go nie ukradnie, nie zabierze, nie zniszczy jest bezpieczne, ono nie odejdzie, dzięki temu nie mam strachu że je stracę, nie muszę tracić energii na zabezpieczenia, kontrolę, alarmy, ochronę itp. 4. Strach przed przemocą Kiedyś: Uważałem się za tchórza, może nie wprost ale podświadomie, balem się konfrontacji, agresji, bicia/walki, przemocy. jako dzieciak, byłem zwykle z tych mniejszych i musiałem nadrabiać gatką, by wyrobić sobie miejsce w grupie, to działało, ale bałem się że ktoś w końcu mnie będzie chciał sprawdzić. Dziś: Już prawie dwa lata trenuję walkę, przykładam się, poznaję o co w tym chodzi. To mi pewnie pomogło, zmienić samoocenę, nie czuję obecnie strachu przed sytuacją w której konieczna jest walka, nie ma wyjścia, nic innego nie zadziała. Psychika ma tu ma znaczenie i to duże. Ustawienie się w roli ofiary determinuje wynik. Ale już taka opcja mnie nie interesuje. Kontra, agresja, dominacja - nie mam zamiaru utrudniać sobie przetrwania, sabotując wiarę w siebie i swoją siłę. Oczywiście nie mam zamiaru kozaczyć, sprawdzać się i prowokować. Unik dalej jest świetnym rozwiązaniem i nie rodzi wstydu. W końcu też mój syn też potrzebuje wzorca, więc tu zmieniłem podejście. 5. Strach ogólnie Kiedyś: Unikałem badania tematu, w ogóle jakieś wyparcie nastąpiło, że taka emocja w ogóle istnieje - ogólnie przecież żyjemy wygodnie w cywilizowanym systemie, jest dach nad głową i żarcie. Ogólnie nieświadomość w temacie. Dziś: Uświadomiłem sobie jak wiele zachowań wynika ze strachu, generuje on stres, który dalej zmusza do szukania ulgi. Łapałem się wielu "polepszaczy" rzeczywistości i różnych -holizmów, które były ucieczką od rzeczywistości. Strach robił ze mnie niewolnika. Obecnie zweryfikowałem dużo błędnych założeń, które generowały strach. przed Np. rozwód, samotność, utrata pracy - to generowało irracjonalny strach, że za wszelką cenę nie wolno do tego dopuścić. Ale to iluzja, cena jest coraz wyższa a zagłada coraz większa - paranoja gotowa. Obecnie przekonanie mam takie: strach przyciąga to czego się boję. Po prostu wpada się w spiralę pełną lęku, nakłada się na percepcję filtr, który całą odbieraną rzeczywistość interpretuje jako zagrożenie i ryzyko, rośnie srtach i napięcie, zmienia się zachowanie, coraz większy chaos, stres w końcu panika i BUM - stało się. To jak samospełniająca się przepowiednia, jak zaklęcie. Obecnie sprawdzam się czy czasem czegoś się nie boję, czy nie działam pod tym naciskiem, jeśli tak to wychodzę naprzeciw, konfrontuję się, chcę zobaczyć czy to faktycznie takie straszne, co będzie jak powiem "sprawdzam" co jest pod tym prześcieradłem. Wielokrotnie strach znika, rozmywa się jak zjawa, nie ma nic - wraca słońce i ładna pogoda. Czuję się wtedy jak dziecko, beztrosko i bezpiecznie. To również istotne w relacjach, jak jest strach - to z niewyjaśnionych przyczyn wszystko się psuje - zaufanie, wiarygodność, szukanie potwierdzenia uczuć, kontrola, manipulacje. Mój własny strach za unicestwia kontakt drugim człowiekiem. Ciągłe śledztwo, lęk przed krzywdą i czy porzuceniem, oszukaniem, kłamstwem. Po co to? Nie ma się czego bać. Stałem się bardziej swobodny i działam z zaufaniem, że życie potoczy się we właściwym kierunku. Coś co obecnie może wydawać się nieprzyjemne, będzie korzystne więc nie ma się co bać - jak niedobry syrop - w końcu poczujemy się lepiej. Przestałem się też bać, że kogoś zranię lub będzie komuś przykro, bo wyrażę swoją opinię , czy uczucia, krytykę - To było bez sensu - typowe dla Nice Guy'a. 6. Emocje Kiedyś: Uważałem, że jestem słaby w wyrażaniu emocji i że emocje biorą nade mną górę i nie jestem w stanie nad nimi panować. Rodziło to strach przed sytuacjami, więc zmieniałem zachowanie żeby uniknąć nieprzyjemnych emocji. To było związane z pkt. 1 - czyli uważałem, że tak już jest, taki już jestem i tak ma być. Dziś: Wziąłem temat pod lupę - poczytałem trochę i zacząłem praktykować. Nowe przekonanie to: Emocje jakie mam to nie ja! Traktuję emocje jako informacje, jako sms od podświadomości, co lubi czego nie. To sprawiło, że w praktyce, znacznie mniej przejmuję się tym co pojawia się w emocjach. Patrzę na nie - jak na tekst sms'a - nie nadaję temu tak silnego znaczenia jak kiedyś. Bałem się trudnych emocji. Teraz korzystam z nich by odczytać przekaz i wykorzystać informację w celu podjęcia odpowiedniego działania. Czasem okazuje się że jakaś emocja to nawyk, odruch, skojarzenie - uświadomienie tego prowadzi znacznego polepszenia samopoczucia i pohamowania kompulsywnych reakcji. Cieszę się, że mogę czuć emocje, że nie jestem cyborgiem. Nie boję się ich, pomagają mi w współpracy z podświadomością. Nie martwię się że są czasem nieprzyjemne - to nie ja! Ale ja jestem za nie odpowiedzialny! To też spora zmiana w życiu - uświadomić sobie, że to co gotuje się w tym garze to sami tam wrzucamy. Może to niejasne, ale uważam, że szczególnie to co jest związane z historią, doświadczeniami i co pobudza te emocje to można sobie poukładać i przestać w kółko odtwarzać. Od tego warto zacząć. Potem jest znacznie łatwiej i autentyczniej przetwarzać bieżące przeżycia. 7. Obsługa emocji pozytywnych / negatywnych Kiedyś: Nieświadomość wpływu emocji. Nieświadomość źródeł emocji. Nie wiedziałem jak to działa. Uważałem, że to poza moim wpływem, że naturalne, że nie można tego zmienić. Przylgnąłem do wielu mechanizmów i powstało ego, które dalej się mocno broniło, nie pozwalając na zmiany. Nie potrafiłem brać odpowiedzialności za emocje własne i bronić się przed emocjami innych. Nie zdawałem sobie nawet sprawy, za które emocje odpowiadam ja, a które chłonę jak gąbka od innych. Byłem łatwo sterowalny dla innych. Podatny na manipulacje. Emocjonalnie zależny. Nie miałem również rozeznania we wpływie emocji, szczególnie tych "zatrzymywanych", tych które przylgnęły i nie chciałem ich uwolnić. Nie zdawałem sobie sprawy jak wiele wypartych emocji rodzi wewnętrzne ciśnienie, lęk i cierpienie. W końcu to było wyparcie - więc ja tego nie chciałem czuć - i oszukiwałem siebie by zamiatać tematy pod dywan. Emocjonalne klapki na oczach, kajdany i kula u nogi - taka to oto była moja codzienna biżuteria. Dziś: Obecnie bacznie obserwuję swoje emocje, dostrzegam ich wielką siłę i wpływ. Używam i ukierunkowuję. Mam jasny podział na negatywne i pozytywne. Wszelkie negatywne emocje staram się na bieżąco uwalniać i przerabiać na pozytywne zachowania, zrozumienie i wnioski. Staram się utrzymać emocjonalną higienę - nie zapuścić się żalem, wstydem, gniewem, pożądaniem, zazdrością, winą, apatią, złością, strachem, czy nawet dumą. Tego nauczyłem się od D. Hawkinsa - Techniki Uwalniania i Poziomy świadomości - książki, które całkowicie zmieniły, a wręcz stworzyły moje postrzeganie i rozumienie emocji. To zaczęło działać i sprawdzać się. Poza tym drugi aspekt to umiejętność rozróżnienia źródła emocji lub wyzwalacza. Obecnie rozróżniam co jest moją odpowiedzialnością, które stany są moje, a które pochodzą od innych i manipulacjami lub projekcjami (wzbudzanie poczucia winy, uraza, szantaże emocjonalne, acting-out'y). Nie chłonę już tego jak gąbka i nie biorę odpowiedzialności za czyjeś stany. Nowe przekonanie: Jakie mam emocje takie dostaję życie. Trochę to działa jak zamówienie w restauracji - jeśli jest się miłym, zadowolonym, pozytywnym - to dostaniemy dobre, świeże, smaczne danie. Jak emitujemy negatywne emocje - dostaniemy coś po czym czeka nas wielogodzinna bolesna sraczka. 8. Życiowy kompas umysł/serce/intuicja czy coś innego? Kiedyś: Uważałem, że umysł, zdroworozsądkowe myślenie, intelekt to narzędzia do kierowania swoim życiem. Nie specjalnie wiedziałem, co to intuicja i dlatego uważałem, że mam słabą intuicję lub jakąś zawodną i dlatego unikałem tematu. Serce? Tak, tak, jak najbardziej - ale w naiwnym romantycznym wydaniu. To był efekt masowego programowania, zarządzany przez ego. Iluzja zależna od zewnętrznego źródła. Słodko pierdzące piosenki o miłości, a potem inne żale i lamenty jak to jest mocno się cierpi gdy się tak pragnie miłości lub nieszczęśliwie kocha. Białorycerska szkoła kadetów. Tak na co dzień - uważałem się jednak za umysł ścisły, który nie rozumie tych skomplikowanych ludzkich labiryntów i gubi się w emocach, więc bezpieczniej jest schować się pod maską intelektualisty - luzaka. A może jak się ktoś napatoczy to wtedy pokazać w całej okazałości swą stęsknioną romantyczną naturę. Ciągły konflikt serca i umysłu, poplątanie interesów i chaos, nieświadomość że i tak ego i podświadomość robią ze mną co chcą, a intuicji nie używam z założenia. Dziś: Świadomość Siebie i tego co "na mnie się składa" rodzi nowe przekonanie, że umysł to tylko narzędzie - jak komputer - to co włożysz to przetworzy i poda wynik. Ale za to jakie zadania mu zadajesz to kto i na jakiej podstawie decyduje? Uważam, że takim wewnętrznym kompasem powinna być intuicja. Rozwinąłem trochę moją zaniedbaną intuicję, do podejmowania decyzji nie oczekuję wszystkich danych, dowodów, opinii autorytetów, czy norm społecznych lub innych. Staram się kierować wewnętrznym głosem, pragnieniem, uczciwością wobec tego co aktualnie uważam za prawdziwe. piszę "aktualnie", bo doświadczenie pokazuje, że te "wewnętrzne prawdy" mogą się zmieniać i to co było kiedyś prawdą teraz jest fałszem. Ogólnie to moje życie jest jak liść na wietrze i to co go spotka jest poza kontrolą, ale jak to odbiorę i przeżyję, jakie da to owoce zależy już często ode mnie. Może ta intuicja to wyższa Jaźń, może Bóg, może coś innego. Nie wiem, Ja tu tylko realizuje jej plan. 9. Zmiany i uszczęśliwianie innych Kiedyś: No cóż, kiedyś żyłem przekonaniem, że jestem w stanie kogoś uszczęśliwić, naprawić jego życie, uratować. Chętnie pomagałem, poświęcałem się, rezygnowałem z wygód by być kogoś. Rola ratownika, opiekuna. To wszystko była ściema, ucieczka przed sobą, jakiś model wyuczony od dziecka, bycia dobrym dla innych. W podświadomości natomiast rosło oczekiwanie się na nagrodę na docenienie. No i dupa. Ktoś wziął i zostawałem z uczuciem wydymania lub że jestem nie dość dobry, nie starałem się, winny że ktoś jest dalej niezadowolony, cierpi itp. Podejmowałem wytrwale misje, nie bacząc na koszty. Uważałem że to dobre, ego klaskało z zachwytu jaki jestem dobry i rycerski. Wyrzuty sumienia, niezrozumienie, niska samoocena - to niektóre z owoców takiej postawy. Szczególnie przekonany byłem, że faktycznie dwie osoby mogą dobrać się jak połóweczki i będą jak całość. Iluzja i irracjonalne oczekiwania. Dziś: Nowe przekonanie nikt nikogo nie uszczęśliwi. Nie może, nie powinien, wręcz szkodzi takim zachowaniem. Odbiera komuś możliwość samodzielnego stania na nogach, uznaje kogoś za niezdolnego do dojrzałości i niezależności. Można i trzeba zmienić Siebie. Wtedy zmieni się świat. Celem działań jest realizacja swojego życia. Czuję się wolny i chcę dać wolność innym, niech decydują o swoim życiu. Owszem będę wyrażał swoje zdanie i pilnował swoich granic, odpowiednio reagował jak ktoś je przekroczy, ale nie można wyręczyć kogoś z odpowiedzialności. Wiele osób przyczyniło się do zmian w moim życiu, ale nikt nie adresował swoich działań do mnie, nikt brał mnie na cel do nawrócenia. Robili swoje, siali ziarno - dając swobodę wyboru. Nowe przekonanie: Robię swoje, jak ktoś się zainspiruje, doceni, to fajnie. Jak nie to zero straty. Żeby dwie osoby - w sennie para - były szczęśliwe, każda z nich powinna być szczęśliwa sama ze sobą. Nikt nie powinien być warunkiem szczęścia dla drugiej osoby, to nie działa, to toksyczna relacja. 10. Myśli Kiedyś: Wierzyłem w myśli, wierzyłem, że skoro mam jakieś myśli, które pociągają za sobą emocje i to ostatecznie warunkuje mój stan, nastrój - to to wszystko jest prawdziwe, tworzy rzeczywistość. Szczególnie łatwo wpadałem, w myśli dołujące - trwanie w nich, faktycznie w końcu tworzyły rzeczywistość, bo wszystko zaczynało się sypać, takie bagienko. Innym problemem było nadawanie myślom dużego znaczenia, pielęgnowanie ich, wracanie do nich, trwanie w emocjach które były z nimi związane. Dziś: Myśli to nie ja. To takie echo tego co gdzieś kiedyś się przewinęło przez percepcję, pamięć, umysł i jeśli zostanie przechwycone przez uwagę, to nabiera znaczenie, tworzy emocje -> zachowanie itd. w kółko znów myśli. A więc nowe przekonanie mam takie, że : myśli można i trzeba filtrować by nie szkodziły a pomagały. Myślom, które są nowe, twórcze, kreatywne, zabawne, przyjemne, ciekawe - warto poświęcić uwagę, one lepiej zapadną w pamięć, będą wracać i inspirować, będą jak nasiona na polu, trzeba je podlewać i zapewnić dobrą glebę. Myśli, które sabotują, które są podejrzeniami, generują irracjonalny strach, które podważają moją wartość - są ignorowane, ok możecie być, ale nie mam dla was uwagi. Koniec. Żadnego pielęgnowania chorych myśli, pomysłów, pokus do złego, fantazji gdzie istnieje krzywda, zbrodnia, gwałt itp. W końcu każde działanie, gdzieś na początku jest myślą, już od tej fazy trzeba mieć na nią oko. 11. Żródła inspiracji Kiedyś: Był moment w moim życiu, kiedy stwierdziłem, że w zasadzie to warto czerpać ze wszystkich źródeł, by poznać jak najwięcej ludzkich perspektyw i owoców. To uważałem za dobre podejście i tak robiłem, dopuszczałem wszelkie dzieła ludzkich głów i rąk do mojej percepcji. Dziś: Uważam, że to czym się karmimy ma wpływ na nas. Trzeba więc być ostrożnym, by nie zrobić sobie krzywdy. Podobnie jak z jedzeniem, jesz śmieci - stajesz się śmietnikiem - jakoś tak Oczywiście nie chodzi, o to by wypierać się ciemnej strony ludzkiej natury i twórczości, ale nie ma co tego codziennie chłonąć. 12. Nie wiem Kiedyś: Bardzo mocno działał we mnie wewnętrzny przymus posiadania odpowiedzi, poglądu, zdania na określony temat. Wszystko podlegało ocenie i porównaniom. Uważałem, że tak trzeba, że trzeba mieć zdanie na każdy temat i poglądy. Opowiedzieć się za jakąś opcją. Dziś: Uważam, że nie mam odpowiedzi na wiele pytań i nie interesuje mnie posiadania zdania na niektóre tematy. Nie chcę nikogo oceniać i porównywać się. W zależności od czasu i okoliczności - pewne rzeczy mogą być raz dobre raz złe. Nieważne staje się nawet takie wartościowanie, dobre/złe. Tego nie da się ustalić. Szkoda energii na ustalanie win, ocenę, porównania. Owszem ego ma taki nawyk, ale świadomość podpowiada mi by takie zagrywki olać, bo nie są ani prawdziwe ani przydatne.
  11. Cześć bracia Od dawna już wierzyłem wam że większość z kobiet które na starcie mówią ,,seks tylko po ślubie" to laski które spały z wieloma mężczyznami (którzy nie potrzebowali ,,papierka" a czasami nawet znać dziewczyny imienia aby mieć niesamowiecie prosty dostęp do jej majtek) ale teraz nagle stały się czyste, nietykalne i chcą być ,,tradycyjną" żoną. Szukają teraz faceta który będzie (Nie lubie kategoryzacji na alphe, bete, omege więc pozwólcie że sobie daruję) provider-em który będzie zabierał do restauracji, kupował kwiaty, samochody może nawet i drogie wycieczki (bez seksu) w zamian za nic, a ostatecznie podpisze papierek który sprawi że na conajmniej kilkanaście lat mężczyzna będzie trzymany przez kobietę na smyczy prawnej i reputacyjnej w zamian za OBIETNICE zrobienia z nim czegoś, co z innymi robiła wcześniej bez żadnych niemalże wymagań. To jest strasznie poniżające dla mężczyzny - i na dodatek taka właśnie dziewczyna ma opinię ,,porządnej" wśród rodziny, przyjaciół itd. Jeśli spała z innymi bez problemu a nagle jakiś mężczyzna potrzebuje oddać większość swoich starań, pieniędzy i resztek wolności to znaczy że dla niej on jest po prostu gorszy od pozostałych. Nie do końca w to wierzyłem. Dziś po prostu to tu zostawie. Oczywiście panienka jest już skreślona. Informacyjnie laska 22 lata 5.5/10 PS. Nie chce na nią tracić trudu, naprawde. Jestem jeszcze zbyt słaby żeby ,,przełamywać opory zaawansowanymi taktykami w których jedna pomyłka oznacza zawalenie się wszystkiego". Ciągle jeszcze pracuje nad samooceną więc proszę turbopua o nie pisanie ,,gdybyś jednak dobrze poprowadził z nią randkę i gwiazdy Ci sprzyjały to na pewno byłby lay". Ja chcę poświęcać energię na pasje, nie podrywanie niezainteresowanych dziewczyn, ok?)
  12. Ciekawy gość ,opowiada o kontroli wewnątrz służb i społeczeństwie , surwiwalu, USA-NATO-VS ROSJA-CHINA , dobrze słyszałem jak mówił " JF LRS? " czy dzej F cośtam... "Przemysław Karda - pisarz, oficer WP, podróżnik, przedsiębiorca. Współwłaściciel m.in. Buisness Forces. Autor książki "Interregnum". Szkolony przez służby specjalne oraz US Air Force. Zorganizował 63 wyprawy ekstremalne (Alaska, Syberia, Sahara, Arktyka). Zajmuje się łączeniem metod wojskowych z cywilnymi tworząc autorski system dowodzenia i zarządzania. Na warszawskiej konferencji EXPOSING THE TRUTH omówił temat metod kontroli i ucisku w wojsku oraz służbach, i wpływ na sytuację cywilno-polityczną." 1) Metody budowania posłuszeństwa w służbach i wpływ na sytuację cywilno-polityczną troszkę za dużo "Marksizmu" i lewicowych poglądów ;D 2)
  13. Tym razem chciałem przedstawić odczuwane przeze mnie codzienne efekty Mojej drogi. Może kogoś zmotywuje ten wpis do własnej wędrówki. Oczywiście ta długa lista nie oznacza, że trwam ciągle w błogostanie, swoiste trudy drogi są codziennym doświadczeniem, ale jestem szczęśliwy, że jestem tu gdzie jestem lepszy kontakt wzrokowy, lepsza komunikacja lepsza koncentracja lepszy “flow” - obecność, świadome kierowanie uwagą i zachowaniem, trwalszy nawyk samoobserwacji, zanik “dialogów w głowie” brak porywów emocjonalnych i myślotoków kierowanie uwagi na nowe obiekty i związane z tym nowe inne myśli, lepsza kondycja fizyczna (bieg 10 km poniżej 50 min) zrzucenie 10 kg brzuszek zniknął, zamiast tego rzeźba bardziej świadomy dobór jedzenia, lepsze trawienie, większa energia, brak kacy lepszy zdrowszy wygląd skóry, twarzy, oczy lepsze myślenie - jasność myśli, większa kreatywność lepsza skuteczność w osiąganiu celów większa skłonność do przyjmowania odpowiedzialności mniejszy opór przy wychodzeniu z komfortu więcej praktykowania mniej planowania większa pewność siebie brak lęków i stanów depresyjnych, brak wkurwów dużo lepsze panowanie nad emocjami i odpowiednia obsługa przeżywanych stanów emocjonalnych, rozwinięta inteligencja emocjonalna, lepsza intuicja, lepsza pamięć dużo odrodzonych wspomnień wzrost wewnętrznej integralności, spójności wewnętrznej poczucie zaufania do siebie i podejmowanych decyzji lepsza znajomość swoich potrzeb łatwiejsze podejmowanie decyzji większa ochota na eksperymentowanie i próbowanie nowych rzeczy lepsza asertywność mniejsza prokrastynacja większa odporność na stres większa odwaga pozytywne myślenie większa swoboda w wyrażaniu swoich uczuć wzrost samooceny lepszy sen większe zainteresowanie ludźmi i światem posiadanie i wyrażanie własnego zdania na rzecz utraty obojętności lub braku zdania, dotyczy to głównie obiektów postrzeganych zmysłowo, intensywniejsze i bardziej świadome wrażenia zmysłowe (np. jedzenie smakuje lub nie smakuje bardziej, robi większe wrażenie) mniejszy przymus wewnętrzny do oceny innych i porównywania się z innymi znacznie obniżony przymus wewnętrzny “powinienem to czy tamto” mniejsza obawa przed opinię innych większa akceptacja rzeczywistości większy dystans do życia lepsze poczucie humoru i skłonność do żartów niechęć do plotkowania i obmawiania niechęć do marudzenia i narzekania większa chęć do podejmowania kontrolowanego ryzyka (w granicach rozsądku) ochota do poznawania nowych ludzi więcej wolnego czasu ochota do aktywnego spędzania czasu ochota do dopasowanej aranżacji przestrzeni w której spędzam czas (światło, kolor, zapach, dźwięk) większe umiejętności zarządzania czasem i planowania większa świadomość przy zakupach większa motywacja większe oszczędności lepsza jakość życia towarzyskiego chęć pogłębienie relacji z ludźmi, ochota i otwarta postawa na bardziej szczere relacje większa świadomość prób manipulacji i wampiryzmu energetycznego łatwiejsza identyfikacja narcyzów, pozerów, pieniaczy, księżniczek, dramatyczek, histeryczek, naciągaczy, cwaniaków, ofiar, białych rycerzy, ratowników i innych szkodników i toksyków większa empatia lepsza umiejętność stawiania granic spora wiedza z zakresu psychologii - uzależnienia, współuzależnienia, mechanizmy obronne ego, typy i zaburzenia osobowości, związki, świadomość, podświadomość, jaźń lepsze zarządzanie swoją energią, większe poczucie niezależności swojego stanu od czynników zewnętrznych ochota na odbiór rzeczywistości bez zniekształceń (np. używek ) większa umiejętność akceptacji rzeczywistości mniejszy lęk przed doznaniem porażki lub popełnieniem błędu, mniejsza skłonność do irytacji lub frustracji, szybszy powrót do równowagi i stabilności emocjonalnej
  14. W tym tygodniu miałem możliwość podejrzenia kilku odcinków tvnowskiego ,,Szpitala". Nie wiem, czy sam do tego dążyłem podświadomie, ale niepokojace fakty są takie, że jak już usiadłem, to z umiarkowanym zainteresowaniem obejrzałem 3 czy 4 odcinki - oczywiście z dystansem i ku celom badawczym. To, co szokująco rzuca się w oczy, to sam fakt, ile w ciągu zaledwie kilku dni upchano tematów, które są kluczowe w sprawach damsko-męskich i ...Matrixa. Krótko opiszmy 3 wątki będące przedmiotem luźnej analizy. 1 odcinek: do szpitala trafia 45 - letnia kobieta, żona rolnika, prowadzą też gospodarstwo agroturystyczne. Typowa zażywna kobieta ze wsi. Jest wartościowana pozytywnie - uległa wypadkowi wskutek awansów 50-letniego gościa z Ameryki. On sam też zjawia się w szpitalu, następuje konfrontacja jego i męża - twórcy stoją po stronie letnika. Nagabuje on kobietę na seks w ubikacji (!) i ona na to się zgadza. Później dochodzi do rozczarowania, ponieważ wbrew zapewnieniom, gość nie zamierza brać kobity ze sobą do USA. Wymowa jest prosta. Krytyce w tym odcinku podlega mąż, który wydaje się dbać tylko o gospodarstwo, a zapomina o swej żony (stereotyp rolnika). Kobiecość dojrzałej gospodyni łatwo ulega wpływom zawadiackiego letnika, lecz jej zdrada nie podlega napiętnowaniu. Ostatecznie wszystko w miarę dobrze się kończy, rolnik wybacza, letnik wraca do USA. Wniosek jasny - dojrzała, niezaspokojona kobieta ma prawo do chwili zapomnienia z ,,obcokrajowcem" w szpitalnej łazience. Dodajmy, że rolnik traktowany jest jak fajtłapa itp. 2 odcinek: do szpitala wskutek niegroźnego wypadku trafia 10-latek. Szybko pojawiają się jego opiekunka i ojciec. Matki nie ma, gdyż jest na zakupach albo u kosmetyczki - narrator jasno mówi, że to jest jej codzienne zajęcie (wartościowana negatywnie). Okazuje się, że ojca i opiekunkę łączy romans, ojciec chce się rozwieść. I tutaj niespodzianka - rzeczywiście egoistyczna żona zostaje przez twórców napiętnowana. Co najlepsze - okazuje się, że zaradny mąż-biznesmen podpisał intercyzę! Kiedy żona dowiaduje się o tym wpada w szał, bo wie, że zostanie jedynie z mieszkaniem. Tym razem zdrada męża z opiekunką jest w toku narracji usprawiedliwiona, oboje są przedstawiani pozytywnie (syn uwielbia opiekunkę). Finał dosyć interesujący z punktu widzenia Matrixa. 3 odcinek: do szpitala trafia 44-letnia kobieta, która musi mieć wycięty średnio groźny krwiak. Przy łóżku czuwają jej koleżanka oraz... 24-letni kochanek, który szczerze myśli o oświadczynach (!). Tu zaczyna się zabawa - okazuje się, że ,,Pani MILF" tylko udaje gorące uczucie, podczas gdy chodzi jej ,,tylko" o nasienie i spełnienie marzenia o potomku, dzięki któremu nie będzie sama. Finał - kobieta z ,,radością" przyjmuje prowizoryczne oświadczyny, dochodzi do wartościowania pozytywnego; twórcy sugerują świetlaną przyszłość związku. To najgorszy przypadek z punktu widzenia Matrixa. Owszem, starszą panią, której ,,estrogen wali po glacy" (wybaczcie, nie pamiętam kto jest autorem tego cudownego określenia z forum) twórcy krytykują z okłamywanie młodego kochanka, lecz później zostaje usprawiedliwiona. W końcu dąży do reprodukcji i ma prawo do tego i szczęścia w każdym wieku. Biedny kochanek nie wie, w co się pakuje. Pesymistyczna wymowa, niebieska pigułka jak nic. Niesamowite jest to, że widz tych paradokumentów chłonie niewyobrażalną ilość wątków/ problemów społecznych itp. W ciągu tygodnia moze zaznajomić się z motywami potraktowanymi w sposób czysto mechaniczny, grubiański, spłycony - ale jednak z nimi obcuje, co w przypadku mniej wyrobionego widza pewnie skutkuje silnym wpływem. Pamiętajmy, że wykorzystanie elementów filmu dokumentalnego ma na celu zwiększenie autentyczności i choć absurd goni absurd, sama forma wpływa na odbiorcę, sugeruje mu istotność. Powyższe przypadki są problematyczne. Raz serial zdaje się rozbijać utarte schematy i ujawnia prawdę, jak w wątku słusznie napiętnowanej wyrodnej matki. Z drugiej strony, jak w 3 odcinku, niepokojąco wspiera szkodliwe społeczne przekonania i egoizm kobiet. Pozostaje jeszcze 1 odcinek, który mimo wszystko należy potraktować jako szkodliwy i propagujący niewłaściwe zachowania kobiet. Jak więc traktować wartość poznawczą tych dokumentów? Czy taka niska forma może wpływać na odbiorców? Wydaje się, że tak. Tutaj liczy się ilość odcinków, stereotypizacja i zaspokojenie „głodu” widza, nie zaś ich jakość. Każdy rodzaj tych seriali wrósł już na stałe w przestrzeń wielu domów, jest naturalne to, że lecą sobie w tle, ale są jednak śledzone. Śledzone - a więc zapisywane w głowach, które nie przesiewają tych treści. Nieograniczony dostęp do pustej rozrywki, tabloidyzacja, konsumpcjonizm, wyimaginowana sensacja i nadmierna fascynacja cudzym życiem z pewnością będą narastać.
  15. Tytuł rzecz jasna ironiczny, cały matrix przedstawiony w punktach:
  16. Moim zdaniem temat obowiązkowy dla Samców należy wysłuchać wszystkich filmików/wykładów Krzysztofa Karonia. Jeden film to za mało ,kilka filmów daje obraz jak do dziś utrzymywany jest "system" . Dużo informacji jest też o szkolnictwie, dlaczego powstały takie kierunki jak"europeistyki," i inne wyższe szkoły nic nie robienia https://www.youtube.com/user/HISTORIASZTUKI2011/videos Fragment - O eksperymencie Żydowskim !!!! https://youtu.be/IYNoaLPHUVo?t=26m37s Ogólne: POJĘCIA PODSTAWOWE GENDER - POJĘCIA PODSTAWOWE CZ. 15 https://youtu.be/IYNoaLPHUVo
  17. Cześć, Poniżej wrzucam link do filmu z polskim lektorem. Od tego filmu zaczęło się moje poszukiwanie i raczkujące wychodzenie z matrixa. Polecam, zwłaszcza młodych zagubionym licealistom i studenciakom. https://www.trt.pl/film/zk17pdbisc/Into-The-Wild-Wszystko-za-zycie-2007-LEKTOR
  18. Hej, Polecam każdemu zainteresować się męskim nurtem MGTOW(Men Going Their Own Way),gdy spytałem się "koleżanki" co o tym nurcie sądzi stwierdziła ze śmiechem,że to taki męski feminizm i uznała to za moje "głupotki",ale po pewnym czasie przyznała mi racje te głupotki mają sens(zrobiła to jedynie tylko dlatego,że to dobra koleżanka),uważam,że każda inna znajoma by nigdy nie uznała tego nurtu jako czegoś wartościowego.Podrzucam tutaj link do bardzo wartościowego moim zdaniem kanału o tej tematyce: Ten post nie ma na celu odbierania widzów naszemu Guru,ani publikując go nie mam ŻADNYCH złych intencji,ale chcę tym postem pokazać,że warto się otwierać,też na nowe treści,które są wartościowe... Kobieta to istota,która jest prawie zawsze w trybie NEVER ENOUGH (można to rozkminiać na wiele sposobów),ja odbieram to tak zawsze Panie będą pociągali bogaci ekscentrycy,a biedni będą uznawani za uroczych niezrozumiałych dziwaków,sam jestem pośrodku tej stawki,dochodzę do wniosków,że kobiety w większości osoby,z którymi można rozmawiać na niezbyt głębokie tematy,ale gdy poruszymy jakiś temat w odpowiedni sposób,złapiemy ich uwagę nie ma nic lepszego,od gadania swoich "głupotek" i patrzenia w zafascynowaną samiczkę,sam czasami stosuję ten "patent" w celu wybadania zainteresowania,moją osobą,gdy słucha uważanie patrzy w oczy,już wiem,że bez problemu możemy przejść do bardziej subtelnych i pierwotnych tematów Nazywam to sobie takim samczym "shit testem" btw. Nowy głos Drizzta na Radio Samiec robi dobrą robotę.
  19. Panowie, dzisiaj trochę dłużej. Czymś, o co stale zahacza się w dyskusjach na tym forum jest tzw. matrix. O niego się wszystko rozbija, na niego wszędzie trafiamy. A co to w ogóle za zwierzę? Najkrócej powiedziawszy, jest to panująca w społeczeństwie powszechna ideologia, stworzona przez elity na potrzeby przeciętnych "Januszy". Oczywiście nie służy ona potrzebom zwykłych ludzi, tylko nadzorców stada. Owieczki mają być nieszczęśliwe, mnożyć się i kupować - panowie je golą i strzygą. Tutaj dochodzi jeszcze specyfika naszego kraju, który jako kolonia zachodniego kapitału, jak słusznie mówi Marek - taki ekonomiczny obóz koncentracyjny, jest miejscem rabunkowej gospodarki zasobami ludzkimi. Z tego powodu owieczki goli się u nas do kości, a i z mnożeniem pogłowia przy pustym korycie jest dosyć nietęgo. To jednak problem naszych pastuchów, a my się tymczasem przyjrzyjmy jak zarządzają stadem. Propaganda, prawo, religie, doktryny. To wszystko istnieje już od głębokiej starożytności, a chyba nawet początku człowieka jako gatunku. Podział na masy i elity też jest czymś naturalnym i nie ma w nim nic złego. To wszystko utrzymuje ludzkie stado w kupie i pozwala mu przetrwać we wrogim środowisku i pośród innych stad. Pewien zasób wspólnych wartości i ogólnie uznawanych pojęć jest po prostu niezbędny, żeby społeczeństwo mogło funkcjonować. W normalnej sytuacji i w zdrowych społecznościach tę rolę pełniła tradycja, religia i prawo zwyczajowe. Dzięki temu jednostka miała wystarczający margines swobody, a jednocześnie mogła spokojnie żyć w ramach tradycyjnych struktur: rodu, plemienia, państwa, miasta, cechu, gildii, gminy itp. Im wyższa cywilizacja, tym sprawy się bardziej komplikują. Dzisiaj technologia i stopień złożoności struktury społecznej wyprzedziły naturę o wiele długości: jesteśmy jaskiniowcami z bronią nuklearną. Jak to się ma do tematu? W czym problem w ogóle? Problem polega na tym, że dzięki rozwojowi cywilizacyjnemu elity dostały do rąk takie narzędzia do kontroli mas, o których w dawnych czasach nie mogły nawet marzyć. Rozwój massmediów, reklamy i nauk społecznych doprowadził do tego, że zwykły człowiek jest dzisiaj całkowicie bezbronny. Pierwsze próby hodowli nowego człowieka, a więc idealnego niewolnika Systemu, były prymitywne. Nazizm, faszyzm, komunizm, co widać po naszej historii, pomimo ogromnych nakładów i pozorów potęgi okazały się niewystarczające i zbyt niewydolne. Dopiero rozwój marksizmu kulturowego wg recepty Gramsciego pozwolił zaprząc dosłownie całą kulturę w rydwan propagandy elit i zmienić świadomość mas. To dzięki niemu panuje dzisiaj feminizm i terror politycznej poprawności. W ten sposób powstał matrix. Z czego on się składa i jak go rozmontować? Oczywiście, jak słusznie prawi nasz Boss, z pozycji zwykłego szaraczka Systemu nie obalisz. Nawet myślenie o tym nie ma żadnego sensu, bo gdybyś miał tak wielkie możliwości żeby cokolwiek zmienić, to jakakolwiek zmiana na korzyść prostych ludzi godziłaby bezpośrednio w Twoje interesy. Jedyne co możemy, to pracować nad sobą, spróbować uciec od stada albo odejść gdzieś na bok, gdzie jest więcej miejsca dla niesfornych owieczek Dobra wiadomość jest taka, że to w zupełności wystarczy: jeśli tylko skutecznie zmienimy swój świat, to tak jakbyśmy zmienili cały świat w ogóle! Jak się do tego zabrać? Zmienić przekonania. Dlaczego to takie ważne? W oparciu o przekonania nasz umysł tworzy emocje. Emocje natomiast trafiają wprost do podświadomości. Nikomu kto słuchał Marka i czytał jego książki nie trzeba tego wyjaśniać. O podstawowym znaczeniu przekonań dla naszej jakości życia wiedziano już w starożytności. Świat i wszystko co na nim się dzieje nie jest tak naprawdę ani zły ani dobry. To nasze przekonania nadają takie znaczenie wszystkiemu z osobna. Tworzymy sobie jakieś wyobrażenia o szczęściu i nieszczęściu i zgodnie z tym odczuwamy. Marek (przypadek? ) Aureliusz pisał: Usuń wyobrażenie, a usunie się i poczucie krzywdy, usuń poczucie krzywdy, a usunie się i krzywda. Dzisiaj te wyobrażenia wtłacza nam do głów reklama, komiksy, filmy i telewizja, szkoła i w ogóle cała szeroko pojęta popkultura. Zaraza szerzy się nawet oddolnie, bo zindoktrynowane jednostki z rozkoszą robią za pożytecznych idiotów: zob. np. memy. Wszystkim tym zarządzają spece od inżynierii społecznej, takie pieski pasterskie na smyczy u właścicieli stada. Jedyne co można z tym zrobić, to te fałszywe przekonania wyłapać, zrozumieć ich właściwą funkcję i przeciwstawić im własne - które będą nas wspierać. Po tym przydługim wstępie chciałbym otworzyć listę. Dodawajcie od siebie, co sami wyłapaliście. 1. Dom+dzieci+ładna żona=szczęście (ew. wariant o domu, drzewie i synu, w tym wszystkie pokrewne), 2. Kto nie ma tego przed 30. ten jest frajer i przegryw (szczególnie w polskich realiach to bardzo destrukcyjne przekonanie, perfidnie dołujące większość młodych samców), 3. Im kto ma więcej hajsu i ładniejszą kobietę tym lepszym i bardziej wartościowym jest człowiekiem, 4. Sex to najlepsza rzecz, która istnieje, sens życia, 5. Sex=szczęście, 6. Hajs=szczęście, 7. Twoje życie jest warte tyle ile zarabiasz, 8. To facet musi się starać, kobieta wystarczy że jest, 9. Musisz być miły dla pań, 10. Dzieci=szczęście=sens życia (niepotrzebne skreślić)...
  20. Oktabryski

    Czołem Samcy

    Czołem Samcy, Dawno, dawno temu, na studiach byłem białym rycerzem. Myślałem, że tak trzeba. Pierwszy sex itp. rozrywki utwierdzały mnie w tym przekonaniu, zamiast z niego wyprowadzić. Dzisiaj, kiedy pomyślę o swoim zachowaniu, ogarnia mnie śmiech. Z białego rycerstwa wyrwała mnie pod koniec studiów moja ex, za co jestem jej dozgonnie wdzięczny. Innym wydarzeniem, które zapisało się w mojej pamięci był SMS, który dostałem wtedy od koleżanki. Poprzedniego wieczora była na weselu naszej znajomej. Znajoma, która brała ślub, miała takie samo nazwisko panieńskie, jak ja. Koleżanka napisała do niej obscenicznego SMSa o nowo-poślubionym „mężusiu”. Widać było, że panie korespondowały na ten temat, była to kontynuacja wcześniejszego SMSa. Problem w tym, że koleżanka przez pomyłkę wysłała go do mnie, zamiast do pani młodej. Nie będę teraz cytował treści tej wiadomości. Muszę jednak powiedzieć, że po kilkunastu latach od tego zdarzenia, znam ten SMS na pamięć. Rzuciło mi to nieco światła na to, jak samice rozumieją rolę samca w małżeństwie. Utkwiło mi to w głowie i uchroniło przed życiowymi błędami. Studia się skończyły, rycerstwo też. Po studiach byłem w kilku związkach (takich po rok, dwa, co to mieszkaliśmy razem, itp). Ogólnie nie mogę narzekać. Kiedy zaczynałem obserwować, że sprawy toczą się wg szablonowego skryptu pt. „Przejęcie kontroli, małżeństwo, dziecko” odpowiednio szybko kończyłem związek. Moje wyobrażenie o mitycznym równym wkładzie dwojga w związek nie pozwala mi tkwić w dziadowskich związkach. Dlatego nie mam ex-żony, nie mam dzieci. Stuknęło mi 34 wiosen i zauważyłem, że każdy kolejny rok jest coraz lepszy. Dzieje się coraz więcej, jest coraz ciekawiej. Uważam, że 3. dekada życia jest dla mężczyzny wspaniałym czasem, także w sprawach damsko-męskich. Od kilku lat mam z tego niezły ubaw. Z zasady startuję do najładniejszych kobiet (nigdy mężatek). Aktualnie skupiam się na rozwoju, staram się inwestować w siebie, dbać o zdrowie. Pracować nad pozycją zawodową. Myślę, że to forum jest nie tylko potrzebne, ale niezbędne. Jest tak wielu zagubionych mężczyzn, że mnie to przeraża. Jak to zostało już napisane na forum, działalność ogromnej ilości białych rycerzy przynosi wszystkim szkodę. Im więcej mężczyzn przejrzy na oczy, tym lepiej. Pozdrawiam Samców
  21. Witam wszystkich bardzo serdecznie, od dłuższego czasu obserwuję forum , dziś postanowiłem dołączyć
  22. Postaram się w miarę jasno wytłumaczyć jak to działa wg mnie, wykorzystując metaforę gry komputerowej, bo tak najłatwiej. Na wstępie opisze podstawową strukturę matrixa: Ja (świadomość, obserwator, cząstka Boga) doświadcza bycia postacią w grze z poziomu człowieka. na monitorze wyświetlana jest gra, film życia; zakładam, że scenariusz jest ustalony z góry do pewnego momentu, a poza tym są różne gry, jak będę pisał dalsze posty to będę linkować źródła na poparcie tezy. Człowiek (ciało fizyczne) odgrywa rolę postaci w grze z poziomu samej gry. Postać ma aspekty fizyczne SIŁA 9 ZRĘCZNOŚĆ 5 jak i niefizyczne (osobowość) predyspozycje INTELIGENCJA 10 SZCZĘŚCIE 10, klasę wojownik, czarodziej itp lol Postać wybierana jest przed rozpoczęciem gry, przez duszę. Dusza to GRACZ (patrzy w monitor życia hehe), jak postać zginie to może zagrać od nowa inną postacią. Reasumując, człowiek biega "w monitorze", dusza gra w grę, a JA(świadomość) obserwuje to z poziomu postaci w grze ale w pewnych sytuacjach może "obrócić się w stronę" duszy i spróbować powiedzieć jej jak ma grać! To tak w skrócie, jak będę pisać na konkretne zagadnienia to obiecuje podlinkować materiały źródłowe/książki/filmy itp. Jak znajdę lepszą metaforę lub bardziej rozbuduje swoje zrozumienie to będę edytować.
  23. Jeżeli to nieodpowiedni dział to proszę o przeniesienie, sam nie byłem pewien czy to pasuje tu. Choć pod manipulację mi to bardzo pasuje. Dziś miałem okazję obejrzeć pewien program kabaretowy. Oczywiście nie byłbym Artemem gdybym nie zauważył pewnych zależności i matrixowych schematów. Więc postanowiłem pobuszować w internecie i znalazłem. Oto kilka przykładów skeczy, w których matrix jest wielbiony a z mężczyzn się robi debili: 1. a. jak typ pyta czy mężczyźni uważają, że kobiety są przebiegłe i to terrorystki to mamy ciszę a potem najazd na widownię, gdzie same pary praktycznie siedzą i tylko pojedyncze ręce w górę zostały podniesione XD b. wszelkie manipulacje kobiet są tu wyśmiewane a nawet powiedziałbym pochwalane a nie piętnowane. Na tym też się opiera ten skecz. Na końcu mamy ukazaną kobietę, która wygrywa bo da mężowi dupki c. zauważyłem, że w polskich kabaretach często śmiejemy się z prawdy, z tego jak to wygląda na co dzień we związkach. A to do końca śmieszne nie jest, wystarczy popatrzeć na te kłótnie, które wywołały tyleż emocji, krzyków i płaczu. Ciekawe jak się czują wówczas kobiety kiedy przypominają sobie podobną sytuację ze skeczu w swoim życiu, kiedy to Miś nie chciał pożyczyć auta d. kobiety są super, faceci to niedorajdy, którzy powinni doceniać kobiety. Śmiejemy się z tego, że faceci to nieudacznicy. 2. Tym skeczem byłem zażenowany momentami. Trzech gości chowa się w piwnicy przed żonami. Korzystają z różnych pretekstów aby tylko wyjść z mieszkania i potajemnie się spotkać z kolegami na 5 minut. Masakra. a. skecz z pewnością ma na celu ośmieszenie pewnego zjawiska zwanego pantoflarstwem ale chcąc nie chcąc, przekazuje on pewien zestaw zachowań i schematów do społeczeństwa. Jeżeli się z tego dodatkowo śmiejemy, to ten "program" skeczu traktujemy jako coś przyjaznego Więc fajnie, że mam żonę jędzę, która jest brzydka i która mną rządzi b. najlepsze jest to, że nikt im nie kazał się hajtać, teraz są nieszczęśliwi no i mamy... pomysł na skecz c. małżeństwo mimo, że pokazane zostało jako coś niekorzystnego dla faceta jest obśmiewane i traktowane jako coś normalnego - powiela się jedynie to, że schematy pokazane w skeczu mogą zaistnieć i stają się akceptowalne w społeczeństwie. I facet i tak się ochajta i wejdzie w ryzyko zaistnienia powyższych schematów. Zresztą pytanie klucz: KTO POTRAKTUJE SKECZ NA POWAŻNIE POMIMO, ŻE TEN NIEKIEDY GŁOSI PRAWDĘ? d. mężczyzna pod dyktaturą kobiety jest ok, kobieta pod dyktaturą mężczyzny - już nie jest ok 3. No chyba tytuł mówi sam za siebie Takie schronisko to idealne miejsce dla orbiterów białorycerzy, dla których sensem życia jest tak zwana "miłość" A poza tym to: a. znowu robi się z nas debili b. to kobiety nami rządzą c. i tak jesteśmy niedojrzali, niepotrzebni, niedbający o siebie d. mężczyzn zrównano z psami, w takim razie czekam na skecz gdzie to kobiety będą sukami Hmm a to co... źle? :/ Nie mam pretensji do całego polskiego kabaretu bo i nawet w tych skeczach można się czasami zaśmiać (kwestia gustu). Sam mam kilku swoich faworytów. Chciałem jednak głównie zwrócić uwagę na pewien obraz mężczyzny jaki jest w kabaretach powielany. Jeżeli sami coś znaleźliście to zachęcam do udostępniania oraz dyskusji Bądźmy świadomi Bracia!
  24. Zacznę od tego że zanim poznałem Panią którą będę opisywał poniżej to byłem już zaprawiony w bojach z kobietami, mniej więcej wiedziałem jak dostać od kobiety to czego chce, ale wierzyłem, łudziłem się jeszcze że faceta może spotkać piękna i bezinteresowna miłość... - jaki ja byłem głupi... heh Historia zaczyna się następująco: (ja lat 29) Pracuje w branży instalacji światłowodowej, pomiary i takie tam bzdetki, jako że okres urlopowy, trochę mniej pracy to mój szef postanowił dać mi na dwa tygodnie śliczną i bardzo inteligentną dziewuszke (22lata) z Polibudy, aby odbyła staż w naszej firmie... Heh, jako że ja okazji nie przepuszczam to chcąc nie chcąc byłem na nią skazany przez 2tyg po 8h dziennie sam na sam (praca w terenie). Pierwszego dnia podjazd do biura, jak ją kiknąłem, wystarczyły 2 sek i już wiedziałem, ciężko będzie się nie zabujać, torpeda 9/10, a dla mnie 11/10! - miała wszystkie cechy które mnie kręcą w kobiecie, piękne duże brązowe oczy, pachniała tak że namiot sam mi się rozkładał i do tego nieziemsko inteligentna, już prace naukowe jako współautorka ma napisane i jakiś hajs na tym zgarnia, dodatkowo mieszka niedaleko mnie, więc do roboty ją po drodze zgarniałem i odwoziłem. Już na samym początku złapaliśmy zajebisty kontakt (takie uczucie jak byśmy się znali od dawna) – sama mi to powiedziała już po 2h naszej znajomości... Od poniedziałku do środy ją badałem, ten czas który spędzaliśmy to była taka troche bardziej randka, niby wszystko po koleżeńsku, ale coś wisiało w powietrzu... W srode jeszcze nie byłem do końca pewny czy jest zajęta (miała 3 pierścionki na rękach które mogly oznaczac wszystko), ale nikt do niej z chłopów nie dzwonił, jak już miała jakiś telefon to grzecznie mnie przepraszała, rozmawiała przy mnie i jakieś gównooferty jej wciskali... W końcu zapytałem się jej czy kogoś ma, odpowiedziała że nie ale ma nadzieje że za 2tyg ktoś ją zaprosi na randkę i będzie miała chłopaka - no to sobie myślę... chłopie właśnie dostałeś zielone światło! (2tyg, bo tyle ze sobą mieliśmy pracować) Kolejnego dnia też się pojawiały inne podteksty z jej strony, ogólnie wszystko szło zgodnie z planem. Nadszedł piątek i zrobiłem olbrzymi błąd! Rozmawialiśmy sobie o naszych poprzednich miłościach itp. gadka szmatka i ja dałem jej wtedy nie bezpośrednio ale jasno do zrozumienia że się w niej zabujałem... Lekką zawieszke złapała, ale ogólnie jakoś to przetrawiła (nigdy potem już do tego tematu nie wracałem) Kolejny tydzień pracy i wszystko ładnie pięknie, a ostatnie 3 dni zachowywała się jak zakochana idiotka, teksty typu że jej się śniłem, że to najlepszy okres w jej życiu, ogólnie cała rozpromieniona, szklane oczka no było wszystko, 10 na 10 oznak zabujania! W piątek to już w ogóle zaebiście, myśle sobie, no stary udało Ci się, rybka połknęła haczyk. Pod koniec pracy w piętek nadszedł w końcu ten wyczekiwany moment abym zapytał jej się o spotkanie (już prywanie poza pracą,) - Zgodziła się na randke bez wachania, z tym że był mały haczyk, za 3tyg! - mysle sobie co kur … - no ale dobra chcesz grać w tą gierke, to zagramy! Jakoś we wtorek zaproponowałem jej że przyjade po nią w środe do roboty i ją odwioze do domu, spławiła mnie tekstem, jutro mnie koleżanka odwozi. Zgłupiałem, lekka załamka... - o co tu chodzi? - Zakochana laska w życiu by tak nie napisała... Więc temat pierdol... i nie odzywałem się do niej przez 2tyg... No i w końcu pękła, zakręciła mojego kumpla z roboty tak aby w piątek (drugi tydz mojego urlopu, a mialem mieć 3), pogadał z szefem i sciągnął mnie do roboty na jakieś tam niby prace serwisowe. Szef zadzwonił, poprosił mnie abym się skontaktował z moim kolegom z pracy i ustalił co z jutrem, więc zadzwonilem, sru tu tu tu, przyjedz, tylko weź Anke po drodze, sama do Ciebie zaraz zadzwoni i się umówicie co i jak z dojazdem. A dojechać trzeba było daleko na miejsce roboty, ok 35km. No to czekałem na ten telefon od Anki, no pokaż dziewczynko, zadzwon do mnie, wiem ze nie będzie Ci łatwo, hehe... Zadzwoniła, umówiliśmy się, pojechaliśmy do roboty, zwykła pierdolona ustawka, w robocie temat do załatwienia prosty, nic co by sobie we dwójkę beze mnie nie poradzili, 3h i po sprawie, ja pojechałem do domu a on z Anką dalej do biura. Jeszcze tego samego dnia chciałem się z nią spotkać po pracy i pogadać, spławiła mnie drugi raz... o co kurr.. tu chodzi? - Zastosowałem kilka sztuczek manipulacyjnych i smsowo wyciągnąłem od niej pierdoloną prawdę. Wiecie dlaczego przez pierwsze 2tyg naszej znajomości udawała zakochaną? - Bo miała darmowy dowóz do roboty (ok 30km), a ściągnęła mnie w piątek tylko po to bo nie chciało jej się jechać komunikacją publiczną te 35km na miejsce pracy! A tą randkę którą rzekomo mieliśmy ustawioną na za 3tyg, powiedziała tak odlegly termin bo nie wiedziala czy w tym czasie się jeszcze jej nie przydam do czegoś... Jak płytkie trzeba mieć myślenie żeby taką szopke odstawić w tak płytkim celu – to wiedzą tylko Kobiety! No i o to w ten piękny sposób pozbyłem się złudzeń co do tego jak funkcjonują kobiety
  25. Wrócę jeszcze raz do przykładu Sławka, czyli mojego osobistego, wieloletniego hejtera, który szkaluje też forum. Nazwa stulejarze, modna w sieci, została wykreowana przez właśnie tegoż marketingowca. Mi tam ona się podoba osobiście - poczucie humoru i śmianie się z własnej głupoty, to podstawa prawdziwej męskości i mądrości. Człowiek który nie umie się śmiać z samego siebie, staje się pyszny, nadęty - i bardzo, bardzo zalękniony i nieszczęśliwy. A ja nie chcę się już nigdy bać niczego. Spójrzcie proszę - człowiek systemu to ktoś, kto wierzy fanatycznie w bajki które mu zaprogramowano w głowie od dzieciństwa, głównie na temat kobiet, ale nie tylko. To ludzie mający hopla na punkcie tytułów, wykształcenia, hierarchii i rytuałów społecznych. Ludzie - betony, bo żadna nowa wiedza nie jest w stanie do nich trafić. I nie dlatego że są głupi, ale dlatego że przyjęcie nowego oznaczałoby, że się mylili. A to jest dla nich niemożliwe do zaakceptowania. Ich samoocena i wizja samych siebie jako nieomylnych, by tego nie wytrzymała, musiałaby pęknąć. Czyli gdy ich życie się wali, nie są w stanie zrozumieć swojej pomyłki - MUSZĄ uznać winę innych, by chronić swój wizerunek i iluzje na temat samych siebie (np. że są mędrcami). Tymczasem człowiek wewnętrznie uczciwy, odważny, uznaje że popełnił błąd i szuka rozwiązania. W naszym przypadku, czyli chłopaków na forum wygląda to tak - rozpada się "wielka miłość", pojawia wielki ból. Pojawia się zrozumienie że coś nie tak zrobiliśmy, mieliśmy złe wyobrażenie i błędną wiedzę, więc szukamy PRAWDY - i tu na temat związków ona jest. Poznajemy ją i idziemy w dobrym kierunku. zużywany naszą energię i czas na cel, który kiedyś przyniesie nam spełnienie. Idziemy dobrą ścieżką. Rozwojowiec jest elastyczny jak guma, człowiek systemu jest jak beton. Przez wiele lat nie mogłem zrozumieć nieprawdopodobnej wręcz nienawiści i zaciętości, jaką żywił do mnie Sławek - czyli facet piszący gościowi na dnie, z 30 biegunkami dziennie, bez roboty i perspektyw że jest nikim, zerem i sraluchem, chełpiący się nową fabią z salonu, wycieczkami na Węgry i Słowację oraz chodzeniem raz w tygodniu do kina "Rumcajs". Oprócz tego opluskwianie w sieci gdzie się da, i psychiczny terror, czyli poświęcanie mi kilku godzin dziennie. Kto tego nie doznał, nie ma pojęcia co to oznacza, ale można poznać przedsmak piekła które zgotował mi (i nie tylko mi) na wykopie, jest cały wątek o nim: Kliknij Światło na całą sprawę rzuciły wyznania gościa z wątku o Sławku. Otóż ten "wiecznie wyluzowany" Sławek był idealnie schematyczny jak to, co zawsze opisywałem. Zakochał się, ożenił, może nawet był miły i kupował żonie kwiatki... ale ona wybrała przystojniejszego, bardziej zaradnego faceta i Sławka rzuciła. I tu właśnie Sławek stanął przed dwoma ścieżkami. Uznać że nie wie czegoś o kobietach i ich psychice, albo uznać że świat jest zły, i uratować swoją iluzję o sobie jako znawcy kobiet, świata i wszystkiego innego. I wtedy na horyzoncie pojawiam się ja - byłem blogerem, i Sławek też był blogerem, utytułowanym. Niestety byłem popularniejszy. To było nie do zniesienia. Facet bez pracy, ciężko chory - który z lekkością opisuje to, czego Sławek nie był w stanie zrozumieć. Pojawiła się zazdrość i nienawiść, chęć poniżenia i upodlenia osoby, która nie mając doktoratu z marketingu (2 stronicowe prace "naukowe" o Orlikach i promocji ryb na targu) jak Sławek, jego sukcesów (skoda, weekendowe wycieczki na Słowację, kino raz w tygodniu) wiedziała to, czego on nie wiedział. Człowiek systemu zawsze będzie gardził i nienawidził tych, którzy mają coś pięknego do przekazania światu. Mało tego, zaangażuje wszystkie siły by zniszczyć takiego człowieka. Jeśli nie da się fizycznie, to przez internet. Całe lata, godziny dziennie... i wszystko po to, by dbać o ten obrazek siebie jako człowieka - mędrca we własnej głowie. Jak pokazał przykład tego jego chyba "kolegi", nawet jego otoczenie widzi to, czego on nie chce widzieć. Dopiero po poznaniu prawdy o Sławku, poznałem skalę jego poniżenia i strachu, wściekłości i rozpaczy. Tylko co z tego, że jestem w stanie Sławka zrozumieć i mu współczuję? Nic mi to nie pomoże, ponieważ on chce mnie w każdy możliwy sposób zniszczyć. Na szczęście mu się nie udało, ja urosłem w siłę a on opadł z sił. Był za słaby i za głupi, nie pomogła nieludzka zaciętość i rezygnacja ze swojego życia, czasu, habilitacji - wiele razy zepsuł mi nastrój, ale to tylko mnie wzmocniło i nauczyło strategii walki, dzięki temu mocniej poznałem samego siebie. Niemniej wyobraźcie sobie system totalitarny, gdzie Sławek jest urzędnikiem państwowym a ja buntownikiem... i co by mi zrobił. Co zrobili Pileckiemu? Jaki z tego morał? Ludzie systemu nienawidzą was i musicie mieć tego świadomość. Będą chcieli was zniszczyć za to, że znacie prawdę której oni nie dopuszczą do siebie. Musimy się gromadzić i ufać sobie, czerpać siłę z grupy ludzi, którzy żyją prawdą i się codziennie do podążania tą ścieżką motywują, dodają sił. Musimy być też sprytni jak węże i to ukrywać, nie narażać się na ciosy oszalałego z nienawiści i przerażenia bezmyślnego, tępego tłumu. Tłum, rodzina i "przyjaciele" nigdy nie wybaczą Ci Twojego szczęścia, a tylko to powinno być celem naszego krótkiego żywota. Szczęście i spełnienie osobiste, a nie zadowalanie innych ludzi. Ludzie systemu nie walczą o prawdę, a o iluzję siebie - i zrobią dla tej iluzji wszystko. Przypomina mi się Giordano Bruno, Sokrates, Budda, Jezus, Luther King, wyśmiewany na całym świecie David Icke... technologia i społeczeństwa się zmieniają, ale psychika ludzka zawsze taka sama. Zawsze, kurwa mać, to samo.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.