Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Search the Community

Showing results for tags 'problem'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu; podrywanie
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
  • Sport i zdrowie
  • Polska i świat
  • Stulejman Wspaniały
  • Motoryzacja i Technologie
  • Hobby
  • Duchowość
  • Rozmowy przy wódce
  • Rezerwat dla Kobiet
  • Domowa grzęda
  • Samczy Mobil Klub's HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub's Rowery
  • Samczy Mobil Klub's Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub's Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub's Samochody
  • Samczy Mobil Klub's Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub's Motocykle
  • MacGyver a's GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT's Linux
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Klub poligloty's Jaki język
  • NAUKA - SCIENCE's Wprowadzenie do Metodologii Naukowej
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Reprezentacja Polski
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ekstraklasa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka klubowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka międzynarodowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ogólne
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's s
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Pornografia - ubojnia pomysłowości, kreatywności i działania
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's 50 powodów aby porzucić pornografię
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Odwyk Piotra i nowe lepsze życie
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's NOFAP - Odwyk od A do Z
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Co robić by Nofap się udał?
  • Klub Wschodnioazjatycki's Ogólne
  • Klub Wschodnioazjatycki's Korea
  • Klub Wschodnioazjatycki's Chiny
  • Klub Wschodnioazjatycki's Japonia
  • Klub Wschodnioazjatycki's Mongolia

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość


Interests

Found 22 results

  1. Cześć wszystkim! Cóż, to będzie moja historia oraz prośba i o poradę. Zacznę od historii swojej i będę przechodził aż do czasu teraźniejszego. No to jazda! Jak miałem 6 lat to rodzice się rozwiedli - nie miałem taty (ale to zupełnie inna historia i zakręcona ) .Od 10 roku życia choruję przewlekle na chorobę autoimmunologiczną, z którą do teraz mam spokój. Po kolejnych trzech latach doszły kolejne dwie, które spowodowały iż od tego 13 roku życia żyłem ze świadomością czekającego na mnie skalpela - przeszczep wątroby. Oczywiście, jak to chora osoba wszyscy w rodzinie na mnie chuchali i dmuchali = nauka życia w społeczeństwie 0 (w tym relacji damsko męskich). Później przez to uważałem, że sobie nikogo nie znajdę. Jak mi się coś dzieje to żółknę (skóra i gałki oczne) - wynika to z podniesionej ilości bilirubiny we krwi. A kto może pokochać osobę, która nie jest w pełni zdrowa. Ale cud się zdarzył i wieku 19 latu (w bardzo pokręcony sposób) poznałem dziewczynę. Żyliśmy dwa lata w związku na odległość i ją ściągnąłem do swojego miasta. Tak się zdarzyło, że w ciągu naszego związku przeszedłem dwa przeszczepy wątroby. Zniszczyło to trochę moje ciało, wielka blizna na brzuchu, dużo rozstępów przez tycie i chudnięcie w wyniku brania sterydów, wielka blizna w pachwinie po biopompie. Ale, że wiedziała co mnie czeka i znaliśmy się już długo to akceptowała moje ciało, ja byłem happy i nie było tematu. Nawet się jej oświadczyłem po 3 latach związku. Ale nic nie może wiecznie trwać, w grudniu zeszłego roku powiedziała że chce się rozejść. Jak to przeżyłem to już moje zmartwienie. Najważniejsze, że już się z tego wyleczyłem - trzeba mieć przecież kręgosłup . Wyprowadziłem się z domu rodzinnego, stwierdziłem że czas na porządne zmiany. No i na stacji poznałem bardzo fajną dziewczynę z Ukrainy. No i po co ten długi wstęp i te sprawy ze zdrowiem? Problem mam taki, że mi się dziewczyna bardzo spodobała. Jest wolna. Nawet udało mi się ją wyciągnąć na wyjście do pubu (dzięki staruszku za wsparcie!). Dobrze mi się z nią rozmawiało w pubie, często rozmawiamy na Messengerze czy na stacji jak się akurat spotkamy w kuchni. Mnie się z nią przyjemnie rozmawia, nie wiem jak to jest z jej strony. Wszyscy w okół mi mówią, że to była randka ale ja to bardziej odebrałem jak wyście koleżeńskie. Może jestem dziwny? 🤪 Teraz wychodzę z nią w sobotę do coś na kształt ogrodu botanicznego i może jak się uda znowu do pubu wieczorem. Mam obawy, żeby się jej pokazać. Nie jest to tragiczny widok, jest ok. Druga rzecz, miałem jedną w życiu partnerkę, która powiedzmy temperamentem wgl mi nie odpowiadała czyt. kłoda. Ale ja też nie mam jakiegoś doświadczenia w seksie i są obawy że nie podołam. Trzecia rzecz, i can not in to relacje damsko/męskie. Znaczy się, to przychodzi mi naturalnie. Rozmawiam z kobietami normalnie, ale gdy rozmawiam z taką co mi się podoba to nagle z gadatliwego ekstrawertyka robię się spanikowanym małym chłopcem (wyjątkiem jest ta Ukrainka). Boję się, że nie wyczuję momentu/okazji ? kiedy ona będzie się chciała zbliżyć - nawet przebić tą barierę dotyku jakiegokolwiek. Na samą myśl o zbliżeniu - przez te obawy - aż mnie ciarki przechodzą. W złego tego słowa znaczeniu. Uprzedzając, chodzę do psychologa i dużo rzeczy już poprawiłem i wypracowałem. Po prostu jeszcze nie doszedłem do tego momentu, a mnie to cały czas zaprząta głowę.
  2. Cześć. Jestem nowy na forum, ale chciałem się z Wami podzielić sytuacją którą wku$$ia mnie do białości. Jestem normalnym dobrze zbudowanym facetem i mam 25 lat. Niedawno jedna z koleżanek, która bardzo mi się podoba wprowadziła do naszego grona znajomych gościa ktorego kompletnie nie trawię. Jest starszy ode mnie o 2 lata a wygląda jak 15 letni chlopak. Typowy metroseksualny z dłuższym kreconymi włosami i grzywką. Strasznie dziwny i wkurzajacy typ. Swobodnie rozmawia z laskami ale w ogóle ich nie podrywa. Jakby nie obchodziła go ich seksualność. One traktują go jak koleżankę i gadają o nim ze wszystkim. Gdyby tylko na tym się skończyło to bym go jakoś zniósł mimo tego że naruszył moje "terytorium". Najgorsze jest to, że one podrywają jego. Kleją się do niego przytujają a on nic. Kompletne je ignoruje I gada sobie o czymś w trakcie kiedy laska całuje go po szyii. Koleś otwarcie przyznaje się do tego że on dziewczyn nie podrywa tylko one jego. Podobno jest biseksualny. Wku$$ia mnie to że zupełnie nie czuje przeze mną respektu i przy nim laski się mną nie interesują. Mam ochotę go wyjaśnic kiedy tak leży między dziewczynami na kanapie podczas imprezy i one same do niego lgną a ja muszę sie starać o podryw. Na dodatek gość jest z jakiegoś ASP i lsski same się przed nim rozbieraja żeby je namalował. Jak mam sobie z tym poradzić? Nie wiem kompletnie jak odzyskać pozycję.
  3. Cześć. Chciałbym opisać swoja historię. Liczę na konstruktywną krytykę Przez pół roku spotykałem się z atrakcyjną kobietą, która kończyła dość trudne studia po przekroczeniu 30 roku życia. Przez pierwsze 3 miesiące był raj - pełna zaangażowania, zrozumienia, mega seks, niekończące się tematy rozmów, wspólne pasje, plany podroży, wycieczki - żyliśmy na 100%. Potrafiła w środku nocy przyjechać do mnie do pracy jak potrzebowałem wsparcia bo po 24 h na nogach, ledwo stałem i widziałem, przedstawiła mnie swoim rodzicom, no generalnie pokazywała, jak bardzo jej zależy i starala się budować niemalże "dom". Po pewnym weekendzie, w który się nie widzieliśmy (pojechała na weekend na konferencje) i nie zdaniu przez nią egzaminu (niby pokłosie tego weekendu, przez który nie mogła się uczyć), kobieta zmieniła się o 180 stopni. Przestala mieć ochotę na seks, wspólne wyjścia, była zimna i zdystansowana. W rozmowach sugerowała ze przerastają ja obowiązki związane z nauka i praca, przez co nie może się skupić. Myślałem ze to jakaś lekka depresja. Jednakże, po miesiącu takiego "szarpania", gdy nie wiedziałem, na czym stoję, stwierdziła ze jest jej przykro ale nie jest w stanie odwzajemnić mi tego, co ja jej daję. Oczywiście gadki: ze bylem dla niej najlepszy, zawyżyłem standardy, nikt jej nigdy nie wspierał jak ja, no ale nie umie mi tego oddać - proponuje przyjaźń. Nie chce budować związku, nie ten etap, nie jest w stanie, musi poświecić się karierze i nauce a związek ja odciągnie itp. Odwołała wspolny wyjazd parę dni przed, ale bardzo jej zależy, żebym nie miał jej za złe i dobrze o niej myślał. Jednakże, wisiała do pozna na messengerze, nie wszystkie telefony odbierała przy mnie, chowała się, gdy coś pisała. Generalnie zerwała ze mną po tym, jak skończyła praktyki na moim oddziale, jednocześnie robiąc z siebie biedę. Nie ma takiej depresji, bo na sylwka pojechała gdzieś w góry z siostra i jej facetem. Podejrzewam, ze poznała kogoś, kto stoi wyżej i ułatwi jej start zawodowy w tym wieku, bo miała baaardzo duze problemy, zanim mnie poznała - włącznie z powtarzaniem roku (niby załamanie nerwowe po byłym - psychopacie, stad ta porażka), zwłaszcza, ze nakłamała ludziom i trochę namieszała w środowisku. Dodam, ze poznaliśmy sie jak odrabiała na moim oddziale "karne" praktyki, które były pokłosiem tego, że namieszała w wyżej wymienionym środowisku. Obawiam sie, ze ja miałem byc trampolina, dzięki ktorej poprawiła sobie PR w srodowisku, a gdy poszła dalej, postanowiła znaleźć innego mentora - zwłaszcza ze sama mi kiedys o tym powiedziala - musi miec mentora ktry ja wdroży i nauczy - rozumiałem to jako autorytet naukowy, ale teraz sam nie wiem. Oczywiscie o zadnej przyjazni mowy nie ma - zastanawiam sie tylko cz moje przeczucia sa dobre, czy moze jednak postapilem zle, wywalajac ja z zycia, czy nie nadinterpretuje faktow. Każdemu, kto przeczytał - dziekuje. Liczę na konstruktywna krytykę
  4. Czy u was też w części nowych tematów z odpowiedziami licznik wyświetleń pokazuje zero? Plus widać tylko przedostatniego użytkownika który napisał post.
  5. Zakładam w rezerwacie, bo ciekaw jest co nasze panie o tym sądzą. Sprawa jest taka: Moja dziewczyna ma tak zaciśnięte wejście do pochwy, że nie ma szans na normalny stosunek Czytałem że to sie nazywa pochwica i ma różne podłoża. U niej raczej psychika wchodzi w grę. Nie jest dziewicą. Poprzedni partner wsadzał... Jeden palec jestem w stanie włożyć, ale i tak czuję lekki opór na wejściu. A penis 'trochę' grubszy niż palec Ona też się chyba niekomfortowo z tym czuje, ale jakos nie widzę u niej specjalnej woli żeby się tym zająć. Czy ktoś się spotkał z tym? Pewnie niektórzy Bracia by zerwali z taką panną, ale lubię ją i nie chce mi się znów bawić w te "łowy".
  6. Bracia, potrzebuję pomocy. Od jakiegoś czasu obserwuje problemy z pamięcią. Do tej pory problem ten bagatelizowałem i mówiłem, że coś będę z tym robił. Ale odstawiałem w czasie. Dzisiaj już w ogóle gafę rzuciłem do swojej, przez co wolałem się zapaść pod ziemię. Jak z tym walczyć, w końcu mam niecałe 30 lat na karku? Wkurza mnie to, bo tyle wiedzy co nabywam - 95% ulatuje gdzieś. Ale walić jeszcze tą wiedzę, gorzej jak to się odbija w życiowych kwestiach. Macie jakieś sprawdzone sposoby, jakieś specyfiki, techniki, gdzie to się ewentualnie wybrać z tym problemem? Będę wdzięczny za rzetelną pomoc..
  7. Witajcie Bracia! Mam krótkie pytanie do bardziej doświadczonych samców, mianowicie czy słyszeliście o sytuacji, w której mężczyzna wyleczył się ze swojego fetyszu seksualnego? Specjalnie używam słowo "wyleczyć się" ponieważ sądzę, że niektóre "potrzeby" czy "zachcianki" seksualne przeczą dumie silnego samca, a wręcz jej uwłaczają. Jeżeli ktoś z was ma takową wiedzę to uprzejmie proszę o ciekawe rozwinięcie tematu. Pozdrawiam! Z Panem dobrym Bogiem!
  8. Dlaczego od wczoraj jest czasem problem z wczytywaniem forum? Tzn albo pojawia się błąd, albo wczytuje się bardzo długo i z błędami.
  9. Siemanko. Poznałem ostatnio przez Badoo dziewczynę z którą umówiłem się na spotkanie w najbliższym czasie, tylko że jedyną opcją jest rozmowa po angielsku. Niby znam ten język na poziomie B1/B2 na piśmie, ale w mowie już ciężej mi coś przekazać. Nie wiem co z tym fantem zrobić, iść na spontanie, odwołać to spotkanie? Znacie może z autopsji podobną sytuację i możecie się podzielić doświadczeniem? Z góry dzięki za odpowiedzi.
  10. Czy jest na sali seksuolog? Mam problem... a drugim problemem jest to, że nie stać mnie na wizytę u seksuologa. Liczę każdy grosz na chleb. Ale od początku: Mam problem, wiem dokładnie na czym on polega i z czego wynika. Nie wiem tylko, jak się go pozbyć. Problem nazywa się: problemy z erekcją na tle psychicznym. I to nie są wielkie problemy. Generalnie przy masturbacji sprzęt działa (a właściwie działał, bo od półtorej miesiąca zupełnie przestałem to robić, z uwagi na to, że nie muszę, bo mam naprawdę świetny seks). Świetny seks? Zapytacie - to w czym problem? Ano w tym, że penis nie działa jak powinien w takich momentach. To znaczy nie działa od razu. To znaczy... działa. Podnosi się lekko, ale potem - kiedy nie przejdę od razu do akcji (a nie przejdę, bo jeszcze nie zdążyłem rozebrać mojej kobiety) - opada. I potem... zaczyna działać moja głowa. Czuję się z tym głupio i źle, zamiast się skupiać na niej i na nas, skupiam się na tym, że mi nie stoi. Zwykle kończy się tym, że mówię jej, że potrzebuję chwili, czując się jak stary dziadek - a mam 27 lat. Potem się zwykle udaje - i to bez znaczenia, czy wziąłem wcześniej tabletkę, czy nie. A tak - od pewnego czasu biorę tabletki na erekcję, stanowią pomoc bardziej psychiczną, niż fizyczną - bez nich jest dokładnie tak samo, jak z nimi. Ale w końcu dochodzi do seksu i wtedy wszystko jest już super. Więcej. Kiedy sprzęt zadziała i mogę już być w niej, wiem, że jestem facetem i mogę dać jej długie stosunki, duże orgazmy - robimy to po parę razy i nie mamy dość. Wiele razy dochodzimy równocześnie. Moja kobieta w łóżku to prawdziwa petarda, uwielbiamy oralnie, analnie, zwyczajnie - za każdym razem kończy się dla obu stron orgazmem, który nie jest udawany - nie można udać drżenia mięśni, nagłego gorąca, rumieńców, potu i stracenia nad sobą kontroli. Jest pięknie. Więc - w czym problem? Ano w tym, że to dalej powraca. Dalej za każdym razem - ZA KAŻDYM CHOLERNYM RAZEM - w głowie włącza mi się myśl "nie stanie ci" - i wtedy nie staje na początku. Rano budzimy się i albo jest fajnie, albo włącza mi się ta myśl. Ten cholerny stres, że podchodzę do seksu, jak do egzaminu. Jeśli się uda - myśl znika, jeśli nie... to jest źle. I teraz tak - nie jestem "nowy" w seksie. Uprawiam go od 10 lat. Za każdym razem udawało mi się zadowolić moje partnerki - za każdym, prócz jednego. Tego na samym początku i uważam, że stąd jest mój problem, który wędruje za mną przez lata. Aha - dodam jeszcze, że moja kobieta o wszystkim wie, nie kryję się z tym (prócz tabletek, bo mi wstyd). I czuję z jej strony wsparcie - zresztą, zarówno ona mnie, jak i ja ją zaspokajam. Ale wracając do tematu: w wieku 18/19 lat robiłem to pierwszy raz. I - jak to czasem bywa przy pierwszych razach - z nerwów mi nie stanął. To był też pierwszy raz mojej ówczesnej kobiety. Ona... jak się miało okazać, miała wielkie problemy z zaakceptowaniem własnego ciała. Miała też problemy z orgazmem - na skutek choroby (porażenie mózgowe, ale minimalne) kiedy miała dochodzić, czuła ból. Oboje czuliśmy przez to frustracje. No więc - za pierwszym razem zostałem wyśmiany. A potem co chwile, przez trzy lata związku, byłem wyśmiewany i wyzywany od "niemęskich" i impotentów. Raz przyłożyła mi nóż do penisa, grożąc, że mi go utnie, jeśli nie stanie. Raz do gardła. Biła mnie. Biła siebie, ponieważ tyła i nienawidziła swojego ciała. Ostatecznie, po trzech latach zdradziła mnie z jakimś narkomanem i wylądowała w szpitalu psychiatrycznym. Z dzisiejszej perspektywy - już po pierwszym "wyskoku" bym z nią pogadał inaczej, niż chowając głowę w piasek. A potem bym ją rzucił. W wieku 18 lat jest się jednak głupim dzieckiem (ja byłem) i tak się to ciągnęło. Miałem wiele partnerek potem - z każdą ten sam problem. Z każdą te same myśli. I jak umiem zadowalać partnerki i żadna ostatecznie nie narzekała, to ja 10 lat borykam się z tym problemem, wmawiając sobie, że to nic i samo zniknie. To jest coś, co MI przeszkadza, co dzieli mnie od pełnej satysfakcji ze zwykle dobrego seksu. Nie chcę tego - nie w obecnym związku, który... jest dla mnie bardzo ważny. Myślę bowiem, że udało mi się trafić na "właściwą" osobę. I nie wyobrażam sobie, że mógłbym poczynić jakiekolwiek "dalsze kroki" ładując się z takim siedzącym gdzieś w psychice problemem - o którym ona wie, ale... chcę być fair. Po prostu. Nie wiem, co mam z tym zrobić. Wiem skąd się wzięło, wiem co się dzieje i że mi przeszkadza. Ale nie wiem, jak to wyleczyć. Najgorsze jest to, że jestem obecnie w dosyć dużym dołku finansowym. Powili się podnoszę, zakładam własny biznes - ale to potrwa, niż będzie mnie stać na coś więcej, niż normalne płacenie rachunków i chodzenie do sklepu. Zwyczajnie nie mam za co iść do seksuologa. Co jeszcze mogę zrobić? --- szukałem w sieci odpowiedzi na moje pytania, niestety, wszyscy tylko głupio śmieszkowali - jeśli już, albo opowiadali swoje historie i problemy. Sytuacja z wczoraj/dziś: Wspaniała randka z moją kobietą. Romantyczny spacer, kawiarnia, kwiaty, potem zrobiłem jej masaż, zakończony wprost niesamowitym, dzikim seksem analnym - jaki oboje lubimy. Gigantyczny orgazm dla nas obojga. Dzisiaj rano przed wyjściem do pracy mieliśmy chwilkę dla siebie i... nic. Znów ta głupia myśl i znów skupienie się tylko i wyłącznie na penisie, żeby stanął. I nie stanął. Nie w pełni.
  11. https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/panstwo-zagwarantuje-emeryture-matkom,234,0,2401258.html Rezygnują z pracy na rzecz wychowania dzieci, w efekcie grożą im "biedaemerytury". Rząd opłaci matkom składki emerytalne? - To byłoby dobre rozwiązanie - ocenił Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, w programie "Money. To się liczy". Dodał jednak, że to nierealne z powodu braku środków budżetowych. - Jednak ciągle o tym myślimy - zapewnił. Co myślicie o tym pomyśle? Osobiście uważam, że to zły pomysł. Takie rozwiązanie sprawiłoby, że kobiety potrzebowałyby mężczyzn już tylko i wyłącznie do zapłodnienia. To z kolei spowodowałoby wzrost ilości samotnych matek.
  12. Cześć Bracia Mam problem z 2 zębami w lewej, dolnej części szczęki. Jeden jest nieco wykrzywiony do środka jamy ustnej, a drugi mi się skruszył i jest dziura Nie bolą mnie, ale wolałbym jakoś zaradzić temu problemowi. Wiem, że muszę z tym iść do dentysty. Mieliście może podobny problem? Co mi doradzicie? Z góry jestem wdzięczny za pomoc
  13. http://www.focus.pl/artykul/paliwo-do-ognia?page=1 Wydaje się, że będzie coraz gorzej pod względem seksualnym dla mężczyzn. Moim zdaniem przemysł farmaceutyczny specjalnie produkuje takie tabletki aby mężczyźni mieli problem z erekcją aby później móc im sprzedać tabletki dzięki, którym potencja ma wrócić. Samonapędzający się przemysł na, którym my cierpimy. Jeśli facet stanie się impotentem to tym bardziej będzie miał problem z zapłodnieniem kobiety co daje depopulację. Poniżej kilka zdań, które najbardziej przyciągnęły moją uwagę: "Przemysł farmaceutyczny dwoi się i troi, by zaradzić męskim kłopotom. Brak erekcji lub kłopoty z jej utrzymaniem dotyka 16 procent panów w wieku 20–75 lat, czyli blisko 152 mln osób na świecie. Niestety, eksperci przewidują, że te problemy będą udziałem coraz większej liczby mężczyzn. Według szacunków, w 2025 r. liczba przypadków dysfunkcji erekcji sięgnie 322 mln. " "Ważne jednak, by stale utrzymujących się problemów nie mylić z krótkotrwałym spadkiem formy, która każdemu może się przytrafić. A taka bywa skutkiem przemęczenia pracą i nadmiernym stresem. Jeśli nieudany jest przynajmniej co czwarty stosunek, warto udać się do seksuologa lub urologa. Trwała niezdolność do stosunku przytrafia się coraz młodszym mężczyznom, nawet trzydziestoletnim." "Zwykle z problemem próbują uporać się sami. „Facet, który ma po raz pierwszy zaburzenia erekcji, jest przerażony, za drugim razem – prawie załamany. Pędzi sprawdzić, czy z inną partnerką nie będzie lepiej. Oczywiście przy tak wysokim poziomie stresu lepiej być nie może. Zamawia przez internet viagrę, która nie ma prawa pomóc, bo lekiem jest jedynie z nazwy i nie zawiera ani odrobiny substancji czynnej. W końcu mamy kandydata do terapii, totalnie załamanego”– mówi seksuolog dr Tomasz Leonowicz." "Impotencja bywa skutkiem nie tylko choroby wieńcowej, ale także cukrzycy, nadciśnienia, otyłości brzusznej, nadmiernie wysokiego poziomu cholesterolu. Stąd brak wzwodu jest także ważną informacją dla lekarza. Spory wpływ na potencję mają także choroby kręgosłupa, zaburzenia hormonalne, stany pooperacyjne w obrębie miednicy i schorzenia neurologiczne. W osiąganiu erekcji skutecznie przeszkadza również palenie papierosów, nadużywanie alkoholu lub narkotyków oraz przyjmowane leki (np. przeciwdepresyjne czy obniżające ciśnienie)." Piszcie co sądzicie na ten temat
  14. Witam wszystkich ponownie. Szukałem miejsca, gdzie mogę opisać swój problem. Znalazłem te forum. Problem dotyczy mojej obecnej sytuacji. Opiszę wam moją historię. Jest dosyć długa. Podzieliłem ją na części. To pozwoli wam lepiej zrozumieć moją sytuację i dać mi właściwą radę. 1. Dom/rodzina a) Urodziłem się na wsi. W biednej katolickiej rodzinie. Ojciec był alkoholikiem i palaczem. Rozpił się po śmierci swojego ojca. Skończył tylko zawodówkę. Zdezerterował z wojska w PRL. Czasami pracował na czarno lub wcale. Utrzymywał się z emerytury mojej babci. Babcia była alkoholiczką od śmierci dziadka. Posiadał stary zrujnowany dom i trochę ziemi uprawnej. Ziemię uprawną sprzedawał innym za drobne pieniądze. Pieniądze przeznaczał na alkohol. Raz uderzył mnie z pięści w nos i zacząłem krwawić. Nie uszkodził mi mocno nosa. Umarł w pracy na budowie kiedy miałem 4 lata. Moja matka była wychowana przez samotną matkę w otoczeniu 3 starszych braci. Matka skończyła tylko podstawówkę w PRL. Siedziała rok w więzieniu na długo przed moimi narodzinami. Nie wiem za co. Piła alkohol oraz paliła. Po śmierci mojego ojca przestała. Od jego śmierci jest sama i nie weszła w związek z innym mężczyzną. Od chwili moich narodzin ona zajmowała się domem. Po śmierci ojca tylko ona mnie wychowywała. Swoją agresję kierowała na mnie. Matka utrzymywała nas ze świadczeń dla samotnych i biednych matek. Jest chora na serce i miała 1 zawał. Ma też zaniki mięśni i chodzi o kuli. Jej stan zdrowotny się pogarsza. Moi rodzicie nie mieli ślubu. Żyli w konkubinacie. Byłem jedynym dzieckiem mojego ojca. Mam nazwisko ojca. Matka swoje własne. Po śmierci ojca jego dom i ogród przeszły na mnie. c) Mam przyrodniego brata od strony mojej matki. Jest ode mnie starszy o 17 lat. Mam z nim bardzo ograniczony kontakt. Zaczął się do mnie rzucać. Chciał rządzić w nie swoim domu. Alkohol włączał w nim agresję. On też pochodzi z konkubinatu. Ma nazwisko swojego ojca. Jego ojciec bił naszą matkę i ona od niego odeszła. Później mój brat trafił do domu dziecka. Uciekał ze szkoły. Skończył tylko zawodówkę. Był w wojsku w czasach fali. Mówił, że to były dla niego złe czasy. Potem został zameldowany w domu mojego ojca, ponieważ w tym domu była zameldowana nasza matka. Wprowadził się ze swoją dziewczyną. Ona paliła i lubiła sobie wypić. Mój ojciec stawiał na początku opór. Szybko przystał na nowe warunki. Mój brat miał jedno dziecko ze swoją dziewczyną. d) Żyli w konkubinacie. Mają syna. Młodszego ode mnie o 7 lat. Kilka lat później dziewczyna mojego brata odeszła od niego i już nie wróciła. Stał się samotnym ojcem i zyskał alimenty na syna. Od państwa bo ona nie zarabiała. Później okazało się, że ona go zdradziła z innym mężczyzną. Ma z nim dzieci. Przez pierwsze kilka lat normalnie pracował. Z czasem zakolegował się z pewnym alkoholikiem, który siedział w więzieniu. Pod jego wpływem wyrzucono go z pracy. Jego kolega już dawno wyjechał ze swoją dziewczyną do UK. Mój brat stał się bezrobotnym alkoholikiem, palaczem i lekomanem. Stoczył się na dno. Sąd ograniczył mu prawa rodzicielskie nad synem. Od zeszłego roku moja matka stała się prawnym opiekunem mojego bratanka. Mój brat bił mojego bratanka i wyżywał się na nim psychicznie. Chłopak się jąka. Obecnie uczęszcza do podstawówki. Mam z nim dobry kontakt. Mama jest wierzącą katoliczką. Jestem ochrzczony i byłem u komunii. e) Jeśli chodzi o dalszą rodzinę to mamy rodzinę za granicą. Utrzymujemy z nimi sporadyczny kontakt telefoniczny. W Polsce też mam rodzinę. Raz na pół roku przyjeżdża do nas ciocia i wujek. 2. Otoczenie i znajomi a) Byłem wychowywany przez samotną i nadopiekuńczą matkę. Jest choleryczką. Wielu rzeczy mi zabraniała i trzymała pod kloszem. Nigdy nie byłem za granicą ani poza swoim województwem. Rzadko jeździłem na wycieczki. Sąsiedzi, koledzy i uczniowie z lokalnej szkoły wyśmiewali mnie. Nigdy nie byłem bardzo lubiany w otoczeniu. Raczej mną pogardzano, wyśmiewano i traktowano jako gorszego. Pewnie przez moje niskie umiejętności interpersonalne. Udało mi się mieć kilku znajomych. 2 z nich okazało się bardzo fałszywymi znajomymi. Za plecami razem mnie obgadywali, wyśmiewali i wygadywali rzeczy, które im w zaufaniu powiedziałem. Ci dwaj byli ode mnie starsi o 2 lata. Później zacząłem zadawać się z dobrym kolegą z mojej miejscowości. Również pochodził z biednej rodziny, gdzie panował alkohol, dym papierosowy i przemoc. Dogadywaliśmy się. Jest ode mnie młodszy o 3 lata. Dzięki niemu poznałem jeszcze kilku znajomych z naszej miejscowości, ale nawiązałem z nimi luźne znajomości. Czasem się spotykaliśmy i Kiedy poszedłem do szkoły średniej znajomości się skończyły. W międzyczasie dowiedziałem się, że ten dobry kolega lubił wyjawić innym to co mu powiedziałem. Zaczął się ode mnie dystansować. Wolał zadawać się z innymi. Miałem też 2 koleżanki. Są siostrami. Z nimi zadawałem się w bardzo młodym, dziecięcym wieku. Kiedy moja mama przychodziła na kawę do ich mamy. Często mieliśmy problemy z sąsiadami. Kłótnie, wrzaski, rzucanie śmieci na ogród, donosy na policję czy do opieki społecznej. Jeden pobił mojego przyrodniego brata, a inny sąsiad prawie wszedł z nim w bójkę. Raz doszło do podpalenia mojego ogrodu. Na szczęście w porę przyjechała straż pożarna i nic nie spłonęło poza trawą. Do dzisiaj nie wiemy kto za tym stał. Z jedną rodziną moja mama miała sprawę w sądzie. Z tej rodziny wywodził się jeden z moich dobrych kolegów. Ten, który był starszy o 3 lata. Sprawa zakończyła się remisem. Dobrymi znajomymi mojej matki czy brata byli ludzie z problemami alkoholowymi. Często pracujący tylko na czarno i dorywczo. 3. Szkoła a) Chodziłem to podstawówki i gimnazjum w mojej miejscowości zamieszkania. Czasy podstawówki wspominam źle. Byłem tam ofiarą klasowych osiłków oraz wyśmiewany przez dziewczyny. Kilka razy moja matka interweniowała w tej sprawie u mojej wychowawczyni. Uczyłem się średnio. Musiałem zostawać na zajęcia wyrównawcze z matematyki. Zachowywałem się grzecznie i nie miałem problemów z zachowaniem. Kilka razy się biłem i 2 razy wygrałem. Miałem problem z dopasowaniem się do towarzystwa. Dużo czasu spędzałem siedząc sam w ławce na lekcji oraz na przerwach. W podstawówce nie miałem żadnych dobrych kolegów. Widziałem, że nie jestem lubiany. Starałem się być na uboczu. Chciałem w ten sposób uzyskać spokój od pastwiących się nade mną dzieciaków. To pogłębiło moją alienację i słabe umiejętności interpersonalne. Nauczyło mnie czuć się dobrze w swoim własnym otoczeniu. Potem trafiłem do gimnazjum. Tutaj już było trochę lepiej bo znalazłem fajnych kolegów. Co roku miałem inną paczkę dobrych kolegów. Do mojej klasy trafiły jednak 3 osoby. które mnie nękały w podstawówce i robiły to także w gimnazjum. W gimnazjum postanowiłem się lepiej uczyć. Na koniec gimnazjum miałem średnią ponad 4,30. Nadal musiałem chodzić na zajęcia wyrównawcze z matematyki. Miałem dobre zachowanie i wcale się nie biłem. Byłem nielubiany przez wychowawczynię. W gimnazjum zacząłem czytać inne książki poza lekturami. Spędzałem czas w szkolnej bibliotece bo tam miałem ciszę i spokój, który polubiłem. Na koniec 1 klasy dostałem nagrodę za krzewienie czytelnictwa. W 3 klasie stałem się liderem mojej grupki szkolnych znajomych. Byli ode mnie młodsi o 2 lata. W gimnazjum zacząłem słuchać rocka i metalu. Ubierałem się na czarno i zapuściłem włosy. c) Po gimnazjum dostałem się do LO. Na profil humanistyczny. Rozważałem technikum. Do technikum poszli moi prześladowcy z podstawówki i gimnazjum. Chciałem trafić do zupełnie nowego środowiska. Dlatego ostatecznie wybrałem LO. W 1 klasie LO poznałem dobrego kolegę. Mieliśmy podobne zainteresowania. Dobrze się dogadywaliśmy. W 2 klasie zmienił szkołę. W 2 klasie zacząłem zadawać z 2 innymi kolegami. Jeden z nich był uznawany za klasowego świra i życiową ofiarę. Był miły, pomocny i spokojny. Przez swoje problemy z matematyką miałem zagrożenie. Od 2 semestru w 1 klasie LO zacząłem chodzić na korepetycje. Udało mi poprawić 1 semestr i zdać klasę. Nasza wychowawczyni lubiła wyżywać się na uczniach. Zwłaszcza chłopaków. Lubiła wyśmiewać z nas i krytykować naszą płeć. Robiła to w delikatny sposób. Pod pretekstem dobrego humoru. Robiła to notorycznie. Kiedy były wybory przewodniczącego klasy wygrał chłopak. Wychowawczyni nie zgodziła się na jego wygraną. Wskazała na przewodniczącą dziewczynę, którą lubiła. Na jej lekcjach uczyłem się dobrze. Nie darzyła mnie sympatią. d) W 2 klasie bardzo zainteresowałem się creepy pastami. Zacząłem tworzyć własne i wrzucać je do internetu. Miałem swoją stronę na Facebooku. Jedna dziewczyna z mojej klasy je zauważyła i rozpowiedziała swoim koleżankom. Dziewczyny mnie wyśmiały. Uznały, że to żałosne. Bardzo mnie to zabolało. Jedna z tych dziewczyn mi się podobała. Pamiętam, że wtedy zacząłem się bardzo stresować. Zaczęły trząść mi się ręce, dolna warga oraz nogi. Miałem nerwicę i bezsenność. Brałem leki nasenne. Stres spowodował biegunki. Miałem 2 biegunki z krwią. Stałem się nadwrażliwy i rozdrażniony. Często byłem w trybie walki i ucieczki. Kiedy ktoś się śmiał to bałem się, że ktoś śmieje się ze mnie. To wprowadziło mnie w paranoję. Brałem leki uspokajające. Od stresu zaczęły się osłabiać cebulki włosów i wypadać. W sytuacjach stresowaych załamuje mi się głos. Byłem tylko raz u szkolnego psychologa, kobiety. Wstydziłem się jej powiedzieć o swoich problemach. Szybko wyszedłem z gabinet. Przed snem wielokrotnie płakałem. e) O swoim problemie powiedziałem matce. Ona mi nie pomogła. Potraktowała mnie obojętnie. Zacząłem robić 1 dzień wolny w tygodniu szkolnym. Przeważnie w czwartek lub piątek. Presja wywierana przez koleżanki, nauczycielki i matkę wprowadziła mnie w depresję. Miałem próbę samobójczą. Przerwana wezwaniem policji przez moją matkę i strach przed śmiercią. Po tym zdarzeniu postanowiłem odejść ze szkoły po wakacjach. Zdałem 2 klasę bez zagrożenia i w lipcu wypisałem się ze szkoły. Matka była z tego powodu zła. Miałem już 18 lat i nie mogła mi tego zabronić. Chciałem iść do innej szkoły. Strach przed ludźmi mi na to nie pozwolił. Mam fobię społeczną. Nikt z mojej szkoły nie wie dlaczego odszedłem. Nikomu z klasy o tym nie mówiłem. Wychowawczyni też nie wie. W podstawówce, gimnazjum i LO byłem wyśmiewany za biedny ubiór. Nie lubiłem lekcji W-F. Nie jestem uzdolniony fizycznie. Zdolniejsi mną pogardzali. W sportach zespołowych słabo sobie radziłem. 4. Relacje z kobietami a) Na wstępie napiszę, że jestem prawiczkiem. Mam stulejkę. Moi rodzice nic nie zrobili z tym problemem kiedy byłem dzieckiem. Mam tylko 176 cm wzrostu. Jedyną dziewczynę w realu miałem w zerówce. Chodziliśmy ze sobą przez tydzień. Raz ją pocałowałem w usta. W gimnazjum miałem 3 dziewczyny przez internet. Każda z nich mieszkała zbyt daleko. Przez to nie mogliśmy się spotkać. Ostatnia z nich wywarła na mnie największe wrażenie. Zakochałem się w niej. Ona mną manipulowała. Na końcu mnie zdradziła wysyłając fotki ze swoim nowym chłopakiem. Wtedy się załamałem. Stosowałem autoagresję. Działo się to między gimnazjum, a liceum. Później nie miałem żadnej dziewczyny. Ten stan trwa do dzisiaj. W liceum miałem jedynie koleżeńskie relacje z jedną dziewczyną. Starszą ode mnie o rok. Często mnie przytulała i siadała na kolanach. Żałuje, że nie wykorzystałem tej szansy. Z natury jestem spokojny, nieśmiały i powściągliwy. Jestem bardzo sfrustrowany brakiem seksu. Uzależniłem się od porno i masturbacji. 5. Po porzuceniu szkoły a) Po rzuceniu szkoły w wakacje nadal miałem stany depresyjne i myśli samobójcze. Nie poszedłem do innej szkoły. Zostałem opiekunem mojej niepełnosprawnej matki. Dostaje za to 520 zł. Miała zawał. Ma chore serce i zaniki mięśni. Chodzi o kuli, a jej stan się pogarsza. Ma też nerwicę i kamienie nerkowe. W tym samym czasie mój brat stracił opiekę nad swoim synem. Ograniczono mu prawa rodzicielskie. Opiekę nad jego synem przejeła moja matka. Tak jest do teraz. Boję się ludzi. Kiedy mam gdzieś wyjść to aktywuje się strach, nerwica, tryb walki i ucieczki. Czasami mam stany lęku. Boję się, że ktoś z mojej byłej szkoły mnie zobaczy i wyśmieje. Paranoja. Zastanawiałem się nad wizytą u psychiatry czy psychologa, ale boję się wychodzić z domu. Chcę też poprawić swój byt materialny. Iść do pracy, gdzie lepiej zarobię. To wymaga kontaktu z ludźmi, których się boję. Chcę pozbyć się swoich problemów psychicznych. Przede wszystkim strachu. Chcę wyrwać się ze swojego środowiska i domu. Wychowałem się w kiepskim otoczeniu. Pragnę zdobyć lepsze wykształcenie, znaleźć pracę i awansować społecznie. Proszę o radę. Co mam robić w swojej obecnej sytuacji?
  15. Witam serdecznie wszystkich czytających ten temat! Opowiem swoją historię z nadzieją na to,że dostanę od Was sensowne rady dot. mojej sytuacji życiowej. Mam 23 lat, jak większość z Was, byłem białym rycerzem właściwie to dalej mam dużo takich wzorców. Zerwałem ostatnio ze swoją dziewczyną(byliśmy prawie 2 lata razem) , która wmawiała mi absurdalne kompleksy ale na szczęście z mizernym skutkiem( tu chciałbym podziękować panu Markowi za kobietopedię oraz modlitwę). Generalnie nie mam problemu z laskami potrafię zagadać do jakiejkolwiek dziewczyny gdzie chce i kiedy chce, ale niestety na poważny związek nie mam na obecną chwilę ochoty po doświadczeniach z byłą toksyczną atencjuszką. Jestem po ogólniaku , maturę zdałem przeciętnie gdyż ostatni rok liceum był moim pierwszym gdy się na prawdę uczyłem. Od 18 r.ż. postawiłem wszystko na jedną kartę i zacząłem inwestować we własną pasje, która notabene po ostatnich przemyśleniach i kalkulacjach nie zapewni mi dobrobytu, wysokiej pozycji społecznej i w której trzeba promować złe rzeczy aby być na topie (a tego nienawidzę). Pracuję na taśmie montażowej po 12h już od 2 lat i "dzięki temu" mam rozregulowany sen(praca zmianowa), boli mnie kręgosłup i mam paskudne otoczenie, które jest toksyczne i pluje strasznym jadem. Jestem w sytuacji w ,której nie umiem dostrzec żadnych sensownych alternatyw po rozczarowaniu się dziewczyną oraz tym ,że moja pasja jest bezsensowna. I tutaj rodzi się pytanie "i co teraz?" generalnie na mieszkanie muszę sobie uzbierać sam( na szczęście rodzice mnie nie wyrzucają z domu i mam z nimi ciepłe relacje) nie mam studiów, ani już pomysłu na własne życie bo cały czas żyłem swoją pasją. Czuję się jakbym stracił duży odcinek życia i nie umiem podjąć żadnej racjonalnej decyzji. Zanim powiecie mi żebym sobie zmienił pracę to niestety tego nie zrobię bo zarabiam tam zazwyczaj ponad 3 tyś/mies (a dla mnie to b. dużo pieniędzy). Myślałem nad tym aby zostać policjantem,pójść na kopalnie albo po prostu żyć życiem. Niestety żadna z tych możliwości nie zapewni mi radości na codzień a wręcz przeciwnie czuję ,że przyniesie jedynie frustracje. Jedyne co faktycznie mam na obecną chwilę to podejście i sumienność jakie sobie zdołałem wypracować. Drodzy Bracia co robić w takim razie? Proszę tylko nie mówcie mi żebym szedł na studia i założył firmę. Dajcie mi jakieś konkrety bo w swoim otoczeniu niestety nie mam nikogo kto mógłby mi pomóc w tej sprawie. Pozdrawiam serdecznie ps. pasję dalej będę wykonywał ale to bardzo niszowo o ile nie "do szafy"
  16. Gomez

    Problem

    Opiszę dosyć mocno w skrócie, więc mam 19 lat i mam dziewczynę 17 letnią(chodzimy razem do szkoły) , bardzo fajna dziewczyna trudno na nią narzekać i wgl całkiem spoko, jednak dowiedziałem się pewnej przykrej rzeczy, otóż ma problem z ojcem, wiadomo na początku domyślałem się że coś jest nie tak bo nie chciała mnie zapraszać do siebie, narzekała na niego itd. ale ostatnio zwierzyła mi się że jej ojciec jest psycholem, wyzywa ją od szmat robi awantury zwłaszcza po pijaku i ostatnio chciał jej zabić kota jak nie zabił. I teraz nachodzi pytanie, co powinienem zrobić? Nie jestem żadnym białym rycerzem i wgl. ale jak facet słyszy takie coś to się po prostu przykro robi, a tym bardziej jak nie wie co ma się z tym zrobić, no bo co ja mogę zrobić? Pobić go? To albo się będzie mścił jeszcze bardziej albo skończy się co gorsze policją. Zawiadomić policję to też głupi pomysł a matka jej po prostu przymyka oczy na to wszystko. Niby moja dziewczyna mówiła że wystarczy jej to że po prostu jestem no ale wiecie... Chce się po prostu pomóc. I mam to oczywiście gdzieś na końcu głowy że jesteśmy młodzi itp. że może będziemy mieli innych partnerów, żeby korzystać z życia itd. To wciąż mam dylemat i nie wiem co zrobić z tym. Jakie są wasze odczucia? Może mieliście podobną sytuację?
  17. Witam. Od tygodnia słucham audycji Marka, czytam forum, zastosowałem wiele rad w Życiu, ostatnio jednak reakcja Kobiety zaskoczyła Mnie dość mocno. Mianowicie, przy zwykłej rozmowie przed pracą, temat przeszedł na tory zarobków, rzeczy materialnych, zarabiam o wiele więcej od Kobiety przy czym Ona jak twierdzi robi na to ciężko cały miesiąc ( nie do końca ciężko, tak Jej się wydaje, uprzedzam nie pracuje w żadnej biedronce czy innych marketach ) a Mi przychodzą te pieniądze dość łatwo ( według Niej ), często pyta Mnie czy Jej coś kupiłem ( niby w żartach, ale wiadomo ), oczywiście nie raz Jej coś podaruję lecz ostatnio włączyłem w grę droczenie się ( w myśl chcesz coś, daj też od Siebie ), Jestem też arogancki, na wiele spraw trochę obojętny. Dziś przy rozmowie o Jej prezencie, który mam dla Niej od jakiegoś czas i Ona o tym wie, postanowiłem podroczyć się że dam go w pracy innej Pani z okazji świąt bądź innej okazji, na to usłyszałem zdenerwowanie oraz pytania " czy Ty myślisz że zależy Mi na Twoich prezencikach ?" "Zarabiasz więcej od innych i się wywyższasz" "Wkurza Mnie coś takiego, myślisz że masz więcej i możesz wszystko" Nigdy nad Nią ani nad nikim innym się nie wywyższałem, szanuję jej pracę, rozumiem że może być zmęczona, zawsze gdy ma problem, sprawę do załatwienia pomogę, nie jedną poważną sprawę dla Niej załatwiłem. Tutaj pytanie czy to po prostu Kobieca reakcja mózgu, czy jednak natura pobudza w Niej inne myśli o których nie mówi ? Ewentualnie przesadziłem ? Zwyczajnie, chcę nakierować Kobietę na myśl że to Ja tutaj nie tyle rządzę ale dominuję, jeżeli chce mieć solidne życie niech się trzyma ale okazuje też szacunek. Oczywiście po tym co usłyszałem, powiedziałem że Sobie nie życzę takich słów bo Jestem porządnym człowiekiem i nad nikim się nie wywyższam. Z góry dziękuje za odpowiedzi Panowie, przepraszam za wszystkie błędy, postanowiłem umieścić temat tutaj, gdyz można to nazwać podrywaniem Swojej Kobiety na nowo, innymi metodami, nie tymi biało rycerskimi.
  18. Witam Mam następujący problem posiadam Darkest Hour w wersji dostępnej na Steam niestety gra nie uruchamia się na Windows 10. Pokazuje się ekran ładowania i potem komunikat iż, program przestał działać próbowałem już trybu zgodności i zmiany kompozycji kolorów a także szukałem pomocy u wujka Google, niestety bez skutku, nic nie pomaga. Liczę że, bracia będą wstanie pomóc mi w rozwiązaniu problemu a co za tym idzie będę mógł rozkoszować się grą tak zachwalaną przez wodza. Z góry dziękuję za wszelką chęć pomocy.
  19. Witam brachy! Otóż trapi mnie od pewnego czasu problem, który spędza mi sen z powiek. Otóż straciłem mojo i chociaż w życiu zawodowym jest ok to w życiu prywatnym boję się kur...a własnego cienia. Nie wiem czy to wina niskiego testosteronu (pytałem chłopaków w którymś temacie o boks czy siłownie) czy po prostu tego, że sam wyszedłem z wprawy i wypadłem trochę z rynku. Problem, który mi spędza sen z powiek to zagadywanie i wszelkie interakcje z samicami. Nie mówię tu o jakiś rozmowach czy zagadywaniu, bo jestem pies na baby i z tym nie mam problemu, ale z doprowadzeniem do końca gdy rozmowa zaczyna mieć seksualne napięcie. Wręcz spierdalam rakiem. Kurwa nawet dziwce odmówiłem ostatnio ruchania za grosze! Jakiś czas temu miałem rozgrzaną laskę w łóżku i przyjaciel nie stanął na wysokości zadania. Obruciłem to w żart, ale zacząłem się zastanawiać. Co prawda jak zobaczyłem ją nago to nie było mi już do śmiechu, no ale bez jaj kurwa mać - to też kobieta i to namiętna była! Ponieważ zdarzały mi się już takie sytuacje, wyciągnąłem byłą za język i powiedziała, że owszem, ale nie było to jakoś często i uciążliwe i że ogólnie spoko było. Jednak od dłuższego czasu coś w głowie mi się upierdoliło, że to że będzie zwis jak przyjdzie co do czego to pewnik. Paraliżuje mnie to i odbiera cały fun. Teraz od dłużego czasu rozmawiam z zajebistą laską, mamy ustawione spotkanie za jakiś czas i rozmowa zabrnęła już daleko. I cały czas te myśli krążą mi po głowie. I tak jest z każdą. Mózg by jej palec w dupe wsadził i rżnął aż drzazgi polecą a podświadomość mi mówi "i tak ci nie stanie". Wkurwia mnie to niesamowicie i nie jest mi do śmiechu. Zaczynam sie zastanawiać, czy to przez to, że wiele lat oglądałem porniacze (na pewno to mi z mózgu zrobiło sieczkę wybredniaka) i już po prostu jak nie dostaję suczki jaką bym chciał to mózg się nie stara, czy to przez testo (który nie wiem na jakim poziomie jest, ale fakt - nie cwicze nic, nie jeżdżę autem (zawsze lubiałem pozapierdalać po ciasnych uliczkach na niskich biegach i od razu się lepiej czułem), nie wykonuję żadnych rzeczy, które naturalnie by go trzymały na lepszym poziomie). Alko jest, sportu ni ma, dietę jakąś teraz złapałem i powoli widzę, że lepiej wyglądam. Mam to spotkanie z laską, która jest bardzo warta uwagi i nie wiem jak popracować nad swoją głową, żeby to pojebane myślenie wyrzucić. Do tego jakąś niechęć do gumek miałem zawsze (nie pomaga mi to kurwa) a przy pierwszych spotkaniach wiadomo jak jest. Miałem zawsze szczęście do przeciętnych/ładnych dziewczyn niekoniecznie w moim typie, ale za to nie spierdolonych umysłowo i całkiem fajnych. Wiadomo, kręcą mnie te małe, wyszczekane suki, ale ich nie wyrywam chociaż chciałbym, więc jak laski zaczynały mnie podrywać to dawałem im wolną rękę, ale żadna nigdy nie była dla mnie taka, żebym walił za nią jęzorem. Z jednej strony to dobrze, bo stan zakochania to stan głupich decyzji i idiotycznego biegania. Zresztą jak ma większość facetów... Macie jakieś pomysły? Ktoś tak miał? Taki jebany paraliż przed spaleniem w seksie i dał sobie radę z tym? Sport (boks, siłownia, basen) poprawi ten stan naturalnie? Odstawić porno całkowicie i wszystko z nim związane to muszę na pewno. Bardziej bym był wdzięczny, za jakąś pomoc odnośnie psyche... Mam 30 na karku, partnerek na bidę nie było więc porównania nie ma (nie uważam, że ma to jakiś wpływ na ten problem), życie trochę na zakręcie... Chcę coś ze sobą zrobić, nie chcę spalić każdego umówionego wcześniej spotkania, na którym wiem, że będzie seks. Chcę to rozwiązać naturalnie chociaż wiem, że wpierdole hiszpańską muchę i dziewczynę wygrzmocę jak nigdy nikt wcześniej. Nie tędy droga, nie chcę pogłębiać problemu. Problem dla wielu wyda się nieistotny, ale każdy ma swój mur, który dla niego jest przeszkodą. Bez jednozdaniowych rad typu: "odstaw porno i rwij laski" proszę. Pozdro chłopy!
  20. SoloG

    Bycie "małym' ssie!

    Witam! Jestem nowy na forum. Mam wiadomy problem, a jest nim rozmiar mojego sprzętu. Mierzy on jakieś 13,5-14 cm. Jestem młody, mam 19 lat, jestem prawiczkiem. Od 9 miesięcy jestem ze wspaniałą dziewczyną, która daje mi szczęście. Obydwoje jesteśmy niedoświadczeni w sferach seksualnych. I cały problem polega na tym, że nie potrafię pogodzić się ze świadomością, że kiedyś ona mnie zostawi z tego powodu... Szczerze mówiąc sam fakt posiadania "małego" jakoś mnie nie przeraził, zaakceptowałem to. Lecz świadomość bycia kimś "gorszym" od innych przez rzecz na którą nie ma się żadnego wpływu mnie przytłacza. Jestem młody, a czuję się już jakby życie całkowicie się wypaliło ze mnie. Boję się odrzucenia, wyśmiania i przede wszystkim samotności. Jednak staram się być twardy, i nie przejmować się, co często mi nie wychodzi. Ostatecznie podjąłem decyzję maksymalnego zaakceptowania tego, choć nie jest to łatwe. Często sobie wyobrażam, że w przyszłości postaram się nie przywiązywać do nikogo oraz zacznę korzystać z usług "profesjonalistek". Robiłbym to raczej tylko po to, żeby sobie ulżyć. Nie mam parcia na seks, nie jestem niewolnikiem cipki. Ale chciałbym mieć bliską osobę, która zaakceptuje mnie takim jakim jestem. Ale patrząc na dzisiejszy świat nie mam na to szans. Kobiety zawszę będą wybierać "większych" i nie mam im tego za złe, na prawdę. Będąc szczerym- tak, chciałem się wyżalić tym wpisem. Nie mam z kim o tym porozmawiać, możecie mnie pocieszać albo zgnoić, i na to i na to nie zwrócę uwagę. Żeby ten post był warty odpisywania zapytam się tylko, czy powinienem podzielić się moim kompleksem z dziewczyną? Czy powinienem ją uświadomić o moich lękach? Czy może lepiej zachować pewność siebie, i nie dawać poznać po sobie? Pozdrawiam wszystkich mężczyzn z tym problemem. Znam wasz ból. Jedyne co mogę wam radzić, to akceptacja i przewartościowanie. Seks jest z całą pewnością super, ale to nie jedyna rzecz jaką można osiągnąć w swoim życiu. Rozwijajcie się, pracujcie, budujcie firmy, podróżujcie. Zadbajcie o szacunek ludzi i również ich szanujcie. To oczywiste, że mężczyzna ze sprzętem >18 będzie wiódł bardziej komfortowe życie od "średniaków" i "małych". Jednak to nie znaczy, że ci ostatni nie mogą być szczęśliwi. Natura to dziwka, i o tym mogą wypowiedzieć się również kobiety. Pozdrawiam wszystkich dobrych ludzi, i tych małych i tych dużych . Oby każdy z was osiągnął szczęście. Mam nadzieje, że mi też się uda.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.