Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Search the Community

Showing results for tags 'rozstanie'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu; podrywanie
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
  • Sport i zdrowie
  • Polska i świat
  • Stulejman Wspaniały
  • Motoryzacja i Technologie
  • Hobby
  • Duchowość
  • Rozmowy przy wódce
  • Rezerwat dla Kobiet
  • Domowa grzęda
  • Samczy Mobil Klub's HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub's Rowery
  • Samczy Mobil Klub's Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub's Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub's Samochody
  • Samczy Mobil Klub's Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub's Motocykle
  • MacGyver a's GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT's Linux
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Klub poligloty's Jaki język
  • NAUKA - SCIENCE's Wprowadzenie do Metodologii Naukowej
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Reprezentacja Polski
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ekstraklasa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka klubowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka międzynarodowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ogólne
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's s
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Pornografia - ubojnia pomysłowości, kreatywności i działania
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's 50 powodów aby porzucić pornografię
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Odwyk Piotra i nowe lepsze życie
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's NOFAP - Odwyk od A do Z
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Co robić by Nofap się udał?
  • Klub Wschodnioazjatycki's Ogólne
  • Klub Wschodnioazjatycki's Korea
  • Klub Wschodnioazjatycki's Chiny
  • Klub Wschodnioazjatycki's Japonia
  • Klub Wschodnioazjatycki's Mongolia

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość


Interests

Found 29 results

  1. Witajcie drodzy Bracia, witam starszyznę z forum! Zainspirowany tematem jednego z Braci "Rozstanie bez rozstania po 3 latach" zebrałem się w sobie i postanowiłem podzielić się z wami moją kolejną historią z mojego jeszcze aktualnego związku, tak że kawka/herbatka/pyszna woda w dłoń i zapraszam do czytania, ponieważ nie ukrywam chciałbym poznać wasze zdanie, bo sam nie wiem jak mam już to rozegrać. Będzie to relacja ze związku dla cierpliwych ponieważ postaram się opisać tutaj wszystkie ważne sytuacje, jak i nakreślić to z kim mam doczynienia, oraz z jakiego domu pochodzi moja pani. A więc moja pani ma 29 lat, pochodzi z rodziny gdzie górą są kobiety (dwie siostry i brat), ojciec górnik, mama zajmowała się domem więc pracę zaczęła dosyć późno w aptece a wszyscy mieszkają w małej wsi, wiadomo domek, kurki, ogródek, pole do obrobienia. Nie przelewało się, dlatego ta rodzina na prosto wyszła dopiero nie dawno ponieważ ojciec nadal pracuje. Moja dziewczyna poświęciła swoje najlepsze rozrodcze lata na naukę, szybko z domu wyfrunęła, studia, wynajem mieszkań, praca w zakładzie produkcyjnym na stanowisku audytor a potem analityk sprzedaży, zarabia nie źle jak na kobietę no i w końcu kupiła własne mieszkanie. Jest typem imprezowiczki, ale zawsze na pierwszym miejscu stawiała naukę, czytanie książek, dokształcanie się, kursy i szkolenia. Z charakteru zaś bardzo nie ustępliwa (Jej zdanie musi być ostatnie) tak że wśród znajomych uważana za super kumpelę która dobro innych stawia ponad własne. Oczywiście nie obyło by się bez ciemnej strony, i powiem wprost "ZOŁZA" czyli chyba standard w dzisiejszych czasach, do tego doliczmy zaniżone poczucie wartości, nie ustępowanie pola w dyskusjach, zadzieranie nosa, mściwość objawiająca się tym że jak czegoś nie dostanie albo się jej odmówi no to wbije szpile albo coś "przypadkiem" zniszczy, życie przeszłością gdzie poprzedni partner oszukiwał ją przez cały związek mając żonę i dziecko, jazdy za małolata jak docieranie przez matkę wszystkich a jej najbardziej bo najstarsza z dziewczyn. Przebieg związku. Historia to była jakich wiele, więc czyli portal randkowy, spotkanie w środku nocy, piwko, poszliśmy do niej, rozmawialiśmy do rana, seksu nie było dopiero po miesiącu dała mi się dotknąć kiedy przytaknąłem że jesteśmy razem. Mając za sobą Kobietopedię, Brudną grę, Stosunkowo dobrego jak i audycje Marka nie raz łapałem ją na shit testach, fochach, próbach przesuwania granic co kończyło się moim wyjściem z jej mieszkania nawet w środku nocy, wtedy przylatywała zaszlochana z wielkimi wyrzutami sumienia. Przy ostrzejszych sytuacjach nie odzywałem się nawet tydzień, było przepraszanie, płacz, zaczęło wbijanie się poczucia winy. Kiedy zaczynałem związek byłem w trakcie realizacji planów i remontu swojego mieszkania po zalaniu, więc znów generalka, będąc 4 lata sam przed związkiem wyczyściłem swoje środowisko tak żebym mógł robić to co kocham czyli nagrywać, z komputerami jestem związany od czasów dzieciństwa (Commodore 64, Amigi). Postanowiłem przystosować mieszkanie do nagrywania więc wyciągnąłem wszystkie pieniążki ze skarpety i zacząłem wcielać plan w życie, dzieląc czas na ćwiczenie mówienia do mikrofonu, inwestycje w sprzęt, remont, praca w nadgodzinach + dorywczo i do tego doszła jeszcze dziewczyna. Remontując po kolei każde pomieszczenie udało się zagospodarować mieszkanie tak żeby możliwe było postawienie ścianki i przystosować je w miarę do nagrywania, zostało tak na prawdę już nie wiele. Ramę związkową udało się utrzymywać do lutego (zbiegło się to z finalizacją budowy studia) zaczęło się odciąganie mnie od tego co chcę robić i naciskanie na mieszkanie razem, coraz silniejsze parcie na dziecko, to już nie były szpilki ale gwoździe, nie wytrzymałem uderzyłem pięścią w stolik, wyszedłem, ochłonąłem Kilka dni przygotowałem się do rozmowy w której wygarnąłem podając jej suche informacje i to co mnie boli, podając suche fakty i uświadamiając ją że jej zachowanie nie tylko nie różni się od typowego babskiego zachowania ale też od ludzi który jak tylko zobaczyli że chcę robić to co kocham zaczęli mnie od tego odciągać i którym to musiałem podziękować, zerwać kontakty i że jak będzie tak robiła dołączy do grona tych ludzi. Podczas trzygodzinnej rozmowy dałem wybór albo godzisz na to że będziesz żyć ze mną bez ślubu i dzieci oraz pozwolisz mi robić to co kocham, a ja w zamian postaram się pogodzić czas tak żeby spędzać go wspólnie jak i realizować mój plan ze studiem i nagrywkami albo możesz odejść znaleźć sobie chłopa takiego który jej da dzieci i ślub. Po tonach łez widząc że to nie działa przystała na to że będziemy razem dalej, znaleźliśmy tymczasowy kompromis w postaci tego że część sprzętu zabiorę do niej, zajmę sobie kącik w pokoju, więc zbudowałem na szybko biurko, tam "zainstalowałem się" z mikrofonem, laptopem i resztą sprzętu. Rozmowę zakończyliśmy bez seksu, postanowiłem nie nagradzać jej za takie zachowanie za to wszystko skrupulatnie nagrałem i zrobiłem zaszyfrowane kopie. Lecimy dalej, pomieszkując u niej w końcu nastał względny spokój, skończyło się peplanie o dzieciach, Ja sobie nagrywałem, remontowałem dalej, czasem się gdzieś pojechało, spędziło ze sobą czas bardziej niż rutyna dnia, kolacyjki, spacerki, wypady do niej na wioskę i tutaj wtrącimy to co zaobserwowałem będąc od czasu do czasu o niej w domu. Będąc tam od czasu do czasu zaobserwowałem jak jej młodsza siostra (25 lat) już po ślubie i niedawnym urodzeniu dziecka zaczęła nie miłosiernie temperować swojego męża, czyli nic nowego dostała to co chciała, więc chłop wychodzi sobie na trzy godziny po chleb ponieważ u niej w domu został sprowadzony do roli trutnia który ma siedzieć cicho i wykonywać polecenia. Raz przyłapałem jej matkę jak odnosi się do swojego zięcia, a temu wszystkiemu przyglądał się biernie ojciec który jak robiło się "kwaśno" szedł sobie do komórki na wódeczkę aż do wieczora, raz nawet poszedłem z nim, sympatyczny, schorowany człowiek chcący spokoju za wszelką cenę. Już coś wtedy czułem że jest nie tak, domyślam się że nasza rozmowa musiała wypłynąć w jej najbliższe kręgi i pewnego dnia będąc tam jej mamusia wytoczyła ciężkie działa z siostrzyczkami dając mi twardo do zrozumienia że jej córeczkę stać na magistra czy inżyniera. Nawet nie zorientowałem się jak podczas tej rozmowy zostałem sam bez wsparcia męskiego grona, moja postawa wywołała agresję u naczelnej królowej roju więc do wyboru miałem albo ustąpić albo wyjść. Jak myślicie co zrobiłem ? Grzecznie dziękując wziąłem swoją torbę, zadzwoniłem po kumpla wychodząc na przeciw usiadłem na przystanku, po dwóch godzinach byłem w domu i czekało na mnie tam nie małe zdziwienie kiedy zastałem tam moją dziewczynę kłaniającą się w pas, przepraszającą za matkę i siostry. Jej matka przyjechała za tydzień z całą świtą mnie przeprosić za swoje zachowanie, mimo tego że miałem piekielną ochotę dowalenia im za to, ustąpiłem pola. Wracamy do związku, w nasze życie zaczęła wkradać się rutyna a od kwietnia zaczęło się doprowadzanie mnie do szału i wbijanie poczucia winy, obracania kota ogonem, co doprowadziło mnie do rozstrojenia nerwowego, takie sytuacje powtarzały się cyklicznie do czerwca. Niestety będąc kłębkiem nerwów, przytłoczony pracą, rozwodem brata po 18 latach stałem się nerwowy do tego stopnia że nie wytrzymałem i zrobiłem u niej awanturę w której dopuściłem się najgorszego, pozwoliłem żeby narastający we mnie gniew przejął nade mną kontrolę do tego stopnia że uderzyłem ją w twarz. Wzięła nóż do ręki, więc go jej wyrwałem i za ubrania przeniosłem i rzuciłem na łóżko a swoją agresję wyładowałem na ścianie. Następnego dnia dopadło mnie poczucie winy tak wielkie że rama związkowa upadła, przegrałem nie tylko z nią, ale z samym sobą. Rękę do mnie wyciągnął dobry przyjaciel który starał się wytłumaczyć mi że to nie tylko moja wina, niestety swojej postawy już nie odbudowałem. Czekała mnie jeszcze konfrontacja z nią, i powiedziałem sobie że byłem, jestem, będę gotowy na konsekwencje tego co zrobiłem, przeprosiłem, a ona nikomu tego nie powiedziała, zrobiliśmy sobie tydzień przerwy. Po tygodniu koszmarów sennych, łajania się poczuciem winy pękłem i poszedłem do niej, ustalić co dalej robimy, zdecydowaliśmy na bycie razem, Ja się zmieniłem ale niestety ona już nie, podczas kłótni starałem się panować nad sobą ale już ustępowałem pola, im więcej godziłem się w imię relacji na to żeby się nie kłócić tym bardziej zaczęło się dręczenie mnie przeplatane seksem jakiego nie było do tej pory, wakacjami za które ona płaciła, dogadzaniem mi na przemian z jazdami. Znosiłem to dzielnie ale czułem że od tej sytuacji cały czas jestem w stresie, zacząłem podupadać na zdrowiu, dalsza praca nad przedsięwzięciem zaczęła stawać pod znakiem zapytania, bóle kręgosłupa, stawów, rosnące ciśnienie powodowało krwotoki z nosa. Zaczęło się chodzenie po lekarzach, jak i zaczęło się czepialstwo do tego stopnia że w jej domu nie mogłem nawet już lodówki otworzyć, siedzieć nagrywać, wbijanie poczucia winy osiągnęło końcem października limit. I tym oto długim wstępem za który przepraszam Bracia po prostu chciałem nakreślić wszystko od początku do końca, a więc przyjrzyjmy się ostatnim wydarzeniom z przed tygodnia. Przestało wystarczać spędzanie czasem w postaci oglądania filmów, spacerków, wspólnego gotowania, moja pani postanowiła uprzykrzyć mi ponownie życie twierdząc że nie spędzamy czasu razem, do tego stopnia że w zeszły poniedziałek przegięła pałę czepiając się nawet tego że czytam sobie e-booka w miejscu gdzie król chodzi piechotą, to uświadomiłem jej że nie moja wina że nie potrafi pogodzić się z tym że związek nie wygląda tak samo jak na początku, ale sprawę olałem i poszedłem do siebie składać biurko do studia. Przyszedłem na obiad, i usłyszałem statyczne "przepraszam" na odczepkę w takim roszczeniowym tonie że coś we mnie pękło. Nawet nie wiedziałem kiedy tak szybko się spakowałem, w torbę, dwa plecaki, odnalazłem też klucze od mojego mieszkania które też zabrałem. Po przyjściu do domu wymieniłem też wkładki w zamkach, nie minęła godzina otrzymałem sms'a nie od niej ale od siostry która ma dziecko, spadła na mnie lawina gniewu, kilka następnych godzin pokazało mi że nawet niektórzy znajomi napisali mi takie rzeczy o których bym nawet nie pomyślał. I tak oto jestem, zamknięty w domu mam spokój przed burzą, bo wiem że czeka mnie konfrontacja i najgorsze przede mną, będę musiał jej też spłacić część kredytu który wzięła mi na sprzęt, na szczęście zacząłem to spłacać i zostało mi może jakieś 900 PLN. Sam podjąłem środki zaradcze w postaci karteczek na lustrze, zająłem się pracą i kończeniem roboty,słucham audycji, wygrzebałem kobietopedię czekam na najgorsze ponieważ coś czuję będą mnie chcieli wynieść na widłach z pochodniami w ręce i mimo tego nawet nie ukrywam że aż świerzbią mnie ręce żeby coś do niej napisać, i tak będę musiał oddać jej klucze z mieszkania więc raczej nie uniknę spotkania z nią, ale na razie czekam na rozwój sytuacji. I tu rodzą się moje pytania Bracia. - Co dalej? - Nie ma szans na odzyskanie tej kobiety? Na koniec chciałbym podziękować każdemu kto to przeczytał, mam nadzieje że dowód mojej głupoty w postaci tego posta jednak komuś się sprzyda i nie popełni moich błędów, jeżeli temat znajduje się w złym dziale proszę o przeniesienie. Pozdrawiam i życzę mimo ponurego charakteru posta udanego dnia/tygodnia.
  2. https://www.youtube.com/watch?v=fssFXlNk6vw Wyskoczyło mi przeglądając YT takie coś. Nie znam człowieka, na YT jest programistą, generalnie widzę go pierwszy raz. Spotkał go problem: żona go zostawiła i zabrała ze sobą jego syna, a także ogołociła mu chatę, wyjechali do Japonii, skąd pochodzi. Gość przedstawia zupełnie rzeczową i logiczną analizę tego co się stało i dlaczego, mówi o wpływie pieniędzy na związek. Wrzucam dla Was bracia, bo uważam, że wartościowe. Jeśli jest lepszy sposób wstawienia filmu z YT proszę mnie upomnieć, jest 4 rano i nie dzisiaj.
  3. Witam Was wszystkich. Chciałbym podzielić się z Wami soją smutną historią, myślę że tytuł sporo obrazuje. Nie jest to dla mnie łatwe, proszę o wyrozumiałość. Problem polega na rozstaniu, które było bardzo drastyczne, nie spodziewałem się takiego scenariusza. Historia jest długa, z góry dziękuje wszystkim, którzy przeczytają całość. To była pierwsza miłość, miałem wtedy 23 lata. Ona była rok młodsza. Od początku zależało mi na tej dziewczynie, uważałem (jak się domyślacie - mylnie), że jej zależy tak samo. Ona zaczęła tę znajomość – dodała mnie na fb i napisała pierwsza. Od początku bardzo dużo opowiadała o swoim byłym chłopaku. Temat wracał jak bumerang. Były to głównie hejty, twierdziła że na wyjazd (na którym się poznaliśmy) pojechała żeby „się z niego wyleczyć”. Z czasem zaczęła też opowiadać o jej historii rodzinnej, że ojciec ich zostawił i nie mają kontaktu. Rodzina była dysfunkcyjna (nie mówiąc patologiczna) jej matka i brat chorowali wcześniej na depresję. Jestem wyrozumiały, przełknąłem to. Po powrocie z wyjazdu temat zaczął się rozkręcać, zaczęliśmy widywać się regularnie. Codziennie zalotne smski, snapy itd. Po miesiącu takowych spotkań, kiedy to wieczorem odprowadzałem ją do domu powiedziała mi, że: nie jestem jedynym chłopakiem z którym się spotyka, i że ona nie wie jak to będzie.. „zobaczymy jak sytuacja się rozwinie..” Teksty takie jak: „nie wiem..” „zobaczymy” stały się od tego dnia normalnością. Wtedy niestety nie widziałem skali problemu. Przecież o dziewczynę trzeba walczyć! Jest atrakcyjna – więc nie dziwne, że spotyka się z innymi. Musisz się o nią starać, kobietę trzeba zdobywać, droczy się tylko – mówili koledzy. Później w rozmowie telefonicznej powiedziałem jej ( gdyż byłem jeszcze niedoświadczony) że ma przecież świadomość, że mi się podoba. Zależy mi na tym aby dalej spotykać się i rozmawiać jak do tej pory. Stwierdziła wtedy, że też tego chce. Przekonało mnie to, uległem. Kolejnym zgrzytem był nasz wspólny sylwester. Znajomi mojego brata robili imprezę. Zaprosili mnie a ja oczywiście ją. Wszystko genialnie, znajomi czekali żeby ją poznać. Przyszliśmy tam razem a chwile później byłem dla niej jak powietrze. Gadała z innymi ( na imprezie byli głównie faceci) a ja byłem gdzieś obok i przydałem jej się do wydzwonienia taksówki. Była zachwycona imprezą, zalotne smsy sypały się jak z rękawa, byłem jej misiem itd. Jak okazało się później – napisała do jednego typa dzień później. Zaczęła mu pisać wypracowania w smsach i zaproponowała spotkanie. Koleś podobno był zaskoczony, czuł się głupio i odpuścił. To był ziom organizatora, dobrego znajomego mojego brata. O niczym się nie dowiedziałem – utaili to specjalnie żeby mnie nie wkurwić. Tego samego dnia rozmawiałem z nią przez telefon. Wspomniała tylko że (tu jego imię) do niej napisał, nic wielkiego. Twierdziła że jest ze mną szczera, mogę liczyć na szczerość z jej strony.. Nie była to jedyna sytuacja kiedy mnie okłamała, dużo by pisać. Wszystkiego niestety dowiedziałem się za późno . Spotykanie się trwało już prawie 5 miesięcy, któregoś razu nazwała mnie kolegą.. To był impuls, uznałem że pora na wyznanie uczuć. Albo w jedną albo w drugą. Zdobyłem się na odwagę i powiedziałem co czuje. Była zdziwiona, zaskoczona. Krótko później zaczęła się dyskusja w której to opowiadała o byłym, porównywała mnie do niego. Stwierdziła, że nie chce odmawiać ale nie wie. To da niej trudne. „ będę cie krzywdzić, a ja cie nie chce krzywdzić..” „ Ty jesteś wspaniały, to ze mną jest problem”. Stwierdziła że musi się zastanowić, żebym dał jej czas. Byłem załamany. Rozeszliśmy się w napiętej atmosferze. Zadzwoniła około godziny później – jak myślisz? Tak, zgadzam się. I wtedy też padły znamienne słowa: „ z tym też nie za szybko”. Później był okres euforii, radość, wspólne plany. Stwierdziła ,że wcześniej nie wiedziała czego chce, a teraz wie że chce mnie. Kawa na ławę, opowiadała o kolesiach z którymi spotykała się wcześniej (gdy już się znaliśmy). Z jednym z nich doskonale się rozumieli. On za nią kończył mówić, wręcz czytał w jej myślach. Tak jak ona szukał swojego miejsca, miał wiele zainteresowań i co najważniejsze nie znosił nudy. Podziwiała takich facetów. Też był z rozbitej rodziny. Spotykała się z nim równolegle jak ze mną, on często do niej dzwonił. Ale był zbyt egoistyczny tak jak jej były i ojciec który porzucił jej rodzinę jak miała 10 lat. Dlatego wybrała mnie, bo interesuje się nią ( ona mną jak czas pokazał, już nie). Mówiła też, że z (tu jego imię) rozumieli się bez słów i to było nudne. Ja ją fascynowałem bo były różnice charakterów i zainteresowań. Temat szybko zaczął się psuć. Docierając do meritum historii – próbowałem nawiązać relacje intymną. Dotykałem ją, całowałem w policzek, odgarniałem włosy z czoła. Starałem się kulturalnie. Była bardzo nieśmiała, w momencie dotknięcia za dłoń można było wyczuć napięcie. Wcześniej ( jako jeszcze znajomi) gdy próbowałem dotknąć jej dłoń lub przedramię widać było onieśmielenie, wzbraniała się. Nie umiała się całować, robiła odruch glonojada, zamykała oczy. Pocałunki trwały krótko i nie chciała robić kroku dalej. Siedziała jak zamurowana i nic nie mówila. Pamiętam jak któregoś razu powiedziałem jej, że nie będę na nic naciskał. Czułem się dziwnie, ale to były początki bliższej relacji, trzeba się dograć itd. itd Z czasem zaczęły się spięcia. Robiła awantury że do niej nie dzwonię, że późno odpisuje na smsy (chociaż sama nie dzwoniła i rzadko pisała pierwsza). Twierdziła że nie znam się na dziewczynach i w ogóle się nie domyślam o co jej chodzi. Umiejętnie raniła mnie wcześniej wspomnianymi tekstami odnośnie naszej relacji: „zobaczymy”. Raz powiedziała: „trafiło się , trzeba korzystać” . Nie mówiła mi komplementów, raz stwierdziła że nie jestem przystojny tylko „dobrze wyglądam”. Ilekroć po takich tekstach ja się wkurwiałem, zaczynały się rozmowy o losach naszej relacji (nie wiem czy można to nazwać związkiem) przepraszała i dzień później spadał na mnie deszcz uroczych smsów, jaki to ja „fantastyczny/ wspaniały”, że ona w nas wierzy itd. Temat byłego chłopaka wracał przy różnych okazjach, z tym że nie były to hejty pod jego adresem, a opowieści, w których to była w nim zakochana, i mało brakowało aby wzięła z nim ślub. Opowiadała jak rozmyślała o sukni ślubnej, weselu itd, itd ( ślub miał być na jej pierwszym roku studiów w wieku 20 lat). Twierdziła że była z nim prawie 3 lata. Z jej chaotycznych monologów ciężko było ustalić kiedy dokładnie się rozstali i kto kogo zostawił. Epicentrum tego wszystkiego i za razem rozstanie nastąpiło w momencie gdy miałem problemy na uczelni. Wróciłem późno z zajęć w naprawdę masakrycznym nastroju, prawie że płaczący z nerwów. Nie zadzwoniłem wcześniej tego dnia, wieczorem tylko napisałem( ledwo wtedy żyłem). Odpisała, normalnie, krótko pogadaliśmy. Kolejnego dnia smsy na zasadzie „chcesz to dzwoń, jak nie chcesz to nie dzwoń”. Był to powód żeby zrobić mi awanturę. Że ja o nią nie dbam, cały dzień nie pisze, ona się dowiaduje ostatnia itd. Moje problemy przestały być ważne – a najważniejsze stały się jej humory. Ostatni dzień znajomości to trwająca 3 godziny dyskusja, w której to dowiedziałem się że ona ma wątpliwości, że za dużo między nami różnic. Była mną zafascynowana a potem jej przeszło. Okazało się że nasze wspólne plany są odwołane ( dwa wyjazdy, parę wyjść). Co ciekawe 3 dni wcześniej (krótko przed moim problemem na uczelni) twierdziła że „jestem dla niej wsparciem i cieszy się że mnie ma” i tego też dnia „zadba o mnie i będziemy realizować plany z naszej listy” . Na koniec stwierdzała, że mnie nie zostawia. Rozmowę przerwała pogoda. Pech chciał ze wszystko to miało miejsce w parku i zaczął padać deszcz. Postanowiła, że tym razem ona mnie odprowadzi. Weszliśmy do mieszkania, ciuchy były mokre. Zapytała mnie czy dam jej jakieś suche. Przebrała się przy mnie, chociaż się wstydziła ( spodnie ubrała na siedząco, a zdejmując bluzkę odwróciła się plecami). Jedliśmy razem, bo stwierdziła, że stresowała się tą rozmową i długo nic nie jadła. Zacząłem ją dotykać, całowałem w usta. Powiedziałem jej żeby została na noc, że mam prezerwatywy. Ona siedziała jak zamurowana, miała strach w oczach. Trzymała mi nogi na kolanach, nie chciała ich ruszyć. Zdjąłem swoją koszulkę, próbowałem zdjąć jej. Zaparła się łokciami, nie pozwoliła. Próbowałem położyć na kanapie, to samo. Po krótkim czasie niezręcznej ciszy powiedziała, ze musi już iść. Szybko się przebrała i w zasadzie wybiegła z mojego mieszkania. Słychać było zbieganie ze schodów. Minęła może godzina i przyszedł smses… „ odstraszyło mnie to, zamurowało.” „jestem tego pewna, nie chce tego” „zależy mi na tobie, ale jako na przyjacielu”, „jestem tego pewna, nie oleje cie, zawsze pocieszę…” . Odpisałem, tylko że to już koniec. Kontakt urwał się z dnia na dzień. Ciężko mi nawet opowiedzieć jak źle się z tym czułem. Pierwsze dwa tygodnie nie byłem nawet w stanie oglądać filmów p. Męskość upadła. 3 miesięczne love story skończyłem u psychologa. Miałem urodziny ok. miesiąca po tym wszystkim. Zadzwoniła do mnie o 3:57 w nocy, nie odebrałem. Rano napisałem sms „ o 4 w nocy?” a ona „ przepraszam za telefon o tak późnej porze, życzę ci wszystkiego co najlepsze (emotikon)”. Nic więcej. Pojawia się szereg pytań.. zastanawiam się czy była dziewicą? Myśl że robiła to z byłym a mnie tak potraktowała (aż czuje ból)… W czym byłem od niego gorszy? Uważałem ją za bliską osobę. Tyle miesięcy traciłem czas, dawałem sobą manipulować. Samoocena bardzo spadła. Napiszcie co o tym sądzicie..
  4. Kiedyś byłem z dziewczyną z trudną przeszłością i kompleksami, Zastanawiam się czy jak się rozstaliśmy, Nie powinienem o nią walczyć. Sam wszystko zepsułem ale czasem mam wątpliwość oraz mi się śniła kilkakrotnie. Co tym myślicie.
  5. Bracia, pytanko jak w temacie. I co zrobiliście jak się odezwała, motywy, itp. Gdzieś tu chyba na forum czytałem że czyjaś ex odezwała się po 5 latach 😮 Do mnie odezwała się po prawie roku, z innego numeru bo jej osobisty nr. mam zablokowany. Oczywiście nic nie odpisałem, dodałem nr. do zablokowanych 😀 Przez minutę miałem satysfakcję ale wali mnie już to. 😎 I sobie myślę... Jak to po prawie roku zmieniła się moja percepcja, jak opadły emocje, jak się z niej wyleczylem a wydawało mi się to niemożliwe. A więc Bracia. Gdy zrywacie lub dostaliście porzuceni, blokujcie klientke gdzie się da a organizm sam się toksyny pozbędzie. A jeszcze szybciej to zrobi, gdy będziecie pracować nad sobą.
  6. Witam Panowie! Zmagam sie z ciężką do przełknięcia sytuacją. Napisze wprost: Moja EX zostaiwła mnie przez moja przeszłość seksualna. Sprawdzała mój telefon i komputer i znalazła tam stare wiadomosci sprzed związku z których wynikało ze byłem u prostytutki. Nie mogła sie z tym pogodzic, dlugo sie z tym meczyla i czasem to do niej wracało... Nie dało sie nawet z nia o tym porozmawiac zeby to jakos wyjasnic. Bylismy po tym jeszcze razem przez pol roku i było "niby ok" ale 1 stycznia mnie zostawiła i odeszła do jakiegos wczesniej poznanego Angola (mieszkamy w UK). Z usług korzystałem za granica, byłem samotny, zmagam sie z nerwica depresyjna, nie miałem czasu na znajomosci i z potrzeby bliskosci skorzystałem z usługi 3 razy. Nie chciałem do tego wracac, wstydziłem sie tego i nadal wstydze. Czuje sie teraz jak scierwo, zdemaskowany przez osobe która kocham, nie chciałem jej o tym mowic, wiedziałem ze po tym związek nasz nie przetrwa długo. Nie myliłem sie. Wiem ze powinienem uwazac na swoj telefon, usuwac historie etc, ale kompletnie zapomniałem o tych wiadomosciach. Jakby tego było mało ostatni wyskok miał miejsce na przełomie poczatku mojej znajomosci z EX. Uwazała to za zdrade, choc oficjalnie zaczelismy chodzic dopiero 4 miesiace pozniej. Rozstanie powoli trawię choc jest ciezko i gnebi mnie to nadal. Ale najgorsze ze sam teraz siebie postrzegam jak najgorsze scierwo. Ze dopusciłem się tego. Zapłaciłem za seks jak jakis frajer. Mam mega doła, nie wiem jak sie z tym uporać, strasznie mnie to dobiło i nie potrafie teraz zaakceptować swojej przeszłości ja sam. Moja była rozpisywała sie o tym na babskim forum "wizaz". Miałem nieprzyjemnosc czytania postow pod jej wpisem. Zostałem tam nazwany dziwkarzem kupujacym seks, frajerem, kazda przyznała ze nie umowiłaby sie z takim jak ja. Czuje sie teraz mega samotny, była dała mi do zrozumienia że nikt mnie już nie zechce i zawsze juz bede sam. Moja samoocena spadła ponizej zera, POMOŻCIE!!!
  7. Dobry wieczór wszystkim, Postanowiłem założyć ten temat ponieważ w dniu dzisiejszym podjąłem decyzje o rozstaniu ze swoja długoletnią partnerką Z pozoru sprawa wydaje się łatwa, jednakże po krótce mówiąc przedstawia się tak: Od kilku lat jestem w związku z kobieta którą przez lwią cześć naszej wspólnej relacji uważałem za "tą jedyną" i przyszła matke moich dzieci. Przed poznaniem partnerka była juz doświadczona kobieta (jest 5 lat starsza ode mnie) i zorientowaną na stały związek - zupełnie jak ja, jedynym jej mankamentem była (w tamtym czasie juz prawie całkowicie zaleczona) ciężka depresja będąca konsekwencja chorobliwego perfekcjonizmu. Pierwsze dwa lata związku szło bardzo dobrze, jednakże w następnych sytuacja coraz bardziej się pogarszała (szczególnie po wspólnym zamieszkaniu) Stałem się workiem treningowym na wszystkie osobiste frustracje (ma rózne napady agresji zewnętrznej i auto-agresji) a dodatkowo kimś w rodzaju opiekuna - perfekcjonizm w miksie z depresja powrócił z siła dawnych lat i totalnie zmiótł mnie z planszy. Setki moich starań idzie na daremno i własciwie wyciągniecie jej z tego bagna po cześci juz pochłoneło samego mnie - czuje się totalnie wykończony i zniszczony tym co przeżyłem i co przeżywam każdego dnia przez jej ból istnienia który objawia się niezwykłym egoizmem, bezwględnoscią i ciezko opisywalnym totalnie dzikim rodzajem zła. Kilkukrotnie odwodziłem ja od samobójstwa, wielokrotnie rezygnowałem z własnych celów/pragnień/potrzeb w celu polepszenia jej samopoczucia, codziennie wykonuje za nia wszystkie podstawowe funkcje domowe (gotowanie posiłków dla niej, sprzątanie po niej itp itp), próbowałem wyciągać na rózne terapie, znosiłem wszystkie ataki agresji i wyładowywanie frustracji w moją stronę (a dziennie jest tego po kilka) - wycierpiałem się kuhwa wiele na prawde wiele ale sie nie poddawałem, jednakże w ostatnim czasie zwątpiłem, straciłem nadzieje + wiele negatywnych zachowań partnerki zmusiło mnie do podjęcia wewnętrznej decyzji o stopniowym rozstaniu ponieważ na chwile obecną jestem nikim innym jak psychicznym wrakiem sprawiajacym swoją fizycznoscia że jednak jest inaczej. Ze swojej strony widzę to tak: Chce z nią w odpowiednim czasie przeprowadzić szczerą rozmowę i zaproponować pewną pulę pieniędzy na odchodne (sporo zainwestowała w moje mieszkanie - meble itp, nie chce byc jej dłużnikiem a w dodatku ze wzgląd na cała nasza relacje i wiele na prawde dobrych chwil które przeżylismy chce sie rozstać z klasa) ktore pomogą jej w nowym starcie - jak wspominałem powyzej, sama jest totalnie niesamodzielna wiec takie cos na pewno jej sie przyda. Zastanawiam sie jak przeprowadzic taka rozmowe, jak sie rozstac z czlowiekiem w takim stanie - nie chce miec jej na sumieniu (potencjalne samobójstwo) ale ze wzgledu na to jak sytuacja sie pogarsza z dnia na dzien w ostatnich miesiącach moj instynkt samozachowawczy nakazuje mi uciekać jak najdalej i to jest nawet silniejsze od tego. Chce to zrobić na spokojnie, z klasą - w sposob zaplanowany i rozważny. Bardzo bym prosił samców o rady, a moze opowiesci czy byli w podobnej sytuacji ew o wasze przypuszczenia jak można by było przeprowadzić taki proces rozstania bez wielkiej szkody dla takiej osoby. Chce miec juz to za sobą ale jednocześnie wiem że musze zachować rozwagę i opanowanie mimo ciezkich warunków.
  8. Bracia, szczególnie nowi użytkownicy moim zdaniem bardzo trafna diagnoza i świetny sposób. A Wy co myślicie?
  9. Cześć Wszystkim, Jestem tutaj nowy, ale pomyślałem, że tutaj otrzymam jakieś wskazówki. Jestem świeżo po rozstaniu (nieco ponad tydzień). To mnie strasznie dołuje. Udaje przed wszystkimi, że już jest okej, ale oszukuje samego siebie. Mam 24 lata, byłem ze swoją lubą prawie 4 lata (w marcu mijało by 4 lata). Co prawda jestem studentem, a jak to student - biedny. Mimo wszystko planowałem się oświadczyć na przełomie tego roku 2019/20, najpewniej na Sylwestra (nie mam pierścionka, ale uzbierałbym na niego). Jednak wszystko przepadło, zerwała ze mną, a ja nadal nie wiem konkretnie dlaczego. Najpierw stwierdziła, że jestem leń (nie mogę się nie zgodzić) i nie zabrałem się za siebie po czym wyhodowałem nieco piwny brzuszek. Jednak w ostatnim roku przeszedłem na dietę, na której schudłem 13 kg w 4 miesiące. Z wagi prawie setki do 86 kg. Zabrakło jednak chęci do jakichkolwiek ćwiczeń, co odbiło się nad brakiem rzeźby, a jedynie na pozostawieniu brzuszka. To było pierwszym argumentem na jej rozstanie. Drugim argumentem, było to, że przestała mnie kochać.. Nie mam pojęcia dlaczego, nie mam pojęcia co zrobiłem nie tak, tego już mi nie wytłumaczyła. Wahała się nad tym 2 lata, tak mi powiedziała, a więc, że jesteśmy studentami, ona też studiowała ale w Krakowie, więc dość spory kawał drogi ode mnie. Ten okres wahania był właśnie wtedy kiedy ona studiowała w Krakowie. Teraz studiuje nieco bliżej, ale to nie pomogło. Tutaj znalazła koleżanki (w Krakowie takich życzliwych nie uświadczyła) i mam wrażenie, że to one namówiły ją do tego wszystkiego. Poczuła w końcu, że może się pobawić, choć ja do sztywnych nie należę i lubię chodzić na imprezy. Ona jednak zdecydowała chodzić z koleżankami mimo, że miałem zdecydowanie bliżej teraz do niej i mogłem bez problemu przyjechać pociągiem i nawet w nocy wrócić gdyby nie mogła mnie przenocować (mieszka w pokoju dwuosobowym, a więc jakby była współlokatorka to nie bardzo by mogła). Najgorsze jest to, że miałem dostęp do jej wszystkich social mediów (fb = messenger, instagram) i przez to dowiedziałem się, że pijana chciała spotkać się z jakimś gościem, którego poznała na studiach, zupełnie w nocy. Wiem jestem złamasem, że wszedłem na jej konto i odczytałem to, ale dzięki temu dowiedziałem się, że jest bardzo źle. Jak wróciła do domu, porozmawialiśmy o tej całej sytuacji, przedstawiliśmy wszystko i postanowiliśmy, że spróbujemy. Jednak po dwóch tygodniach (spędzeniu razem Bożego Narodzenia, Sylwestra w gronie jej rodziny), postanowiła zerwać. Załamałem się, bo jestem zwykłym przeciętniakiem, a ona ideałem. Każdy się dziwił jak mogłem mieć taką przepiękną dziewczynę. Najgorsze jest to, że zrobiła to tydzień przed moimi urodzinami. Bolało podwójnie, gdyż myślałem, że spędzimy je razem. Mam też problem z tym, że pomimo tego, że jej napisałem by pozmieniała hasła do swoich kont, ja i tak na nie mogę wejść. Robię źle, wiem o tym, ale pokusa jest większa by wchodzić cały czas na jej profil i sprawdzać z kim pisze. Nie wiem co z tym zrobić. Dodam, że jest to naprawdę przepiękna dziewczyna, a ja jestem chyba zbyt zazdrosny. Interesuje się modelingiem, przez co często jeździła na sesję, a mnie dobijało to, że odsłaniała chociażby ramiona gdzie każdy facet mógł je oglądać. Strasznie mi się to nie podobało i po czasie szedłem na kompromisy by tylko być z nią. Na instagramie zostawiła nasze wspólne zdjęcie (ja też), ale tam gdzie zupełnie najmniej korzystnie wygląda. Pytając się czemu zostawiła, to powiedziała, że jej się podoba. Jak wspomniałem, nie umiem sobie zbytnio z tym poradzić, by przestać ją kontrolować mimo tego, że już nie jesteśmy razem. Wiem przez to, że się spotkała z tym typem, co miała wcześniej się spotkać jak jeszcze ze mną była. Dużo mi pomaga spotykanie się ze znajomymi, bo przestaję o niej myśleć, ale najgorsze są wieczory i noce gdzie nie mogę zasnąć. Wtedy to często o niej myślę i nie wiem co z tym poradzić. Alkohol to nie jest najlepsze rozwiązanie, bo jednak zapomina się na chwilę, ale potem się wraca do myślenia i tak w kółko. Wierzę, że macie dla mnie wskazówki jak mógłbym sobie z tym poradzić. Być może ktoś przechodził przez coś podobnego i zdradzi jak z tym sobie poradził. Liczę na odpowiedzi. Dzięki i pozdrawiam
  10. Historia ku przestrodze i nauce młodzieży. Patrzcie nie tylko na to co mówią, ale jak koresponduje to z tym jak się zachowują. Bo co myślą, to ja nawet nie chcę wiedzieć. Ja prawie 50 na karku. Babka businesswoman (po czterdziestce), szprycha 180 w szpilkach, wymalowana, elegancki ciuch, bielizna. Znałem ją z młodości. Na ulicy jak z nią szedłem każdemu łby ukręcały się, gdy ich mijała. Na pierwszy rzut oka suka wymalowana. W rozmowach i kontakcie, ze mną miła, wycofana, uległa (takie przynajmniej sprawiała wrażenie). Pierwszy sygnał (czerwona lampka) odebrałem już podczas pierwszego bliskiego spotkania 3 stopnia. Kobieta tego typu, a odmawiała seksu w świetle dziennym, czy w ogóle przy świetle. Tylko pod kołderką i tylko w pozycji klasycznej!!?? Spacyfikowałem ją, uległa. Spędziłem z nią 3 dni, trzeciego nawet nie chciał mi stanąć, tak była pasywna, co wzbudziło w niej łzy !!! Już wtedy, po wypitej wspólnie butelce wódki, zaczęła używać wulgarnego jerzyka!! Zapytała, czy chce, żeby była moją dziwką i suką do spełniania zachcianek!!! Chętnie potwierdziłem. Nie sprawiała wrażenia, jakby miała z tym problem, Ale dysonans w jej zachowaniu dał mi już drugi sygnał, że coś jest nie tak. Takie niespójności między słowami, a zachowaniem, zawsze jasno do mnie przemawiały. Ze spotkania na spotkanie, wychodziła z niej natura, która od niej biła na co dzień, była gotowa niemal na wszytko w krótkim czasie. Wydawała się, ze względu na doświadczenie z obecnego związku, że nie chce wiązać z nikim, pozostać niezależną itp. i ja taki sam komunikat wprost do niej skierowałem. Ze spotkanie na spotkanie (co 1 , 2 tygodnie) stała się wręcz wyuzdana i bez zahamowań (w porównaniu do tego co prezentowała na samym początku). Jak dla mnie za szybka zmiana, aby było to autentyczne (kolejna czerwona lampka). Udawała pomyślałem, bo nie chce wyjść na dziwkę i żebym zaczął poważniej o niej myśleć, niż tylko o seksie (choć sama nie wiele mówiła o innych sprawach i zawsze sama ciągnął mnie w „krzaki”). Raz miałem mało czasu i spotkaliśmy się po drodze gdzieś w Polsce. Podjechaliśmy na zalew, poszliśmy w krzaki, kocyk buziaki, przytulania, ja liczyłem, na to, że porozmawiamy, bo mało czasu było. Mówię zbieramy się, bo muszę jechać, a ona na to z wyrzutem, jak to, myślałem, że chociaż mnie pukniesz na szybko, a ty nic. Zamurowało mnie bo było to nasze 3 spotkanie i różnica w podejściu była drastyczna, miejsce niemal publiczne, biały dzień! Powiedziałem, że jest suką i myśli tylko o jednym, a poza tym na wyruchanie przeze mnie musi zasłużyć, generalnie się uśmiała i się rozjechaliśmy, ale ta sytuacja zaważyła na moim dalszym postrzeganiu jej. Korzystałem dalej, mając jednak alarmy na uwadze. Po pół roku miłych spotkań, zaczęła wysyłać sygnały, że bardzo źle się czuję, że zdradzam z nią moją "żonę" i że sypiam z żoną w jednym łózko itp.. Powiedziałem jej, ja nie mam problemu z tym, żebyś i ty sypiała z mężem, czy kolegami. Chce tylko abyś jasno mi o tym powiedziała. W wulgarnych słowach (które nie pasowały do jej kreowanego image), niezwykle się oburzyła że jak to ..., ale sprawa się rozeszła po kościach i dalej była miła. Już na samym poczatku powiedziała, że ona się nie zabezpiecza i to na mojej głowie. Poczałkowo guma była, ale potem jakoś się nie składało. Otrzeźwiło mnie dopiero, gdy podczas jednego ze spotkań, tuż przed wielkim finałem, powiedziała, żebym zrobił to do środka!! ZAPALIŁA MI SIĘ WIELKA CZERWONA LATARNIA MORSKA!! Oczywiście nie dałem się namówić, czy wydawała się zawierzona. We wrześniu i październiku zaczęła słać mi emaile, że się w menie zakochała, nie może żyć beze mnie i jest na milion % pewne, że jestem tym jedynym na którego czekała całe życie, że myślimy i czujemy taka samo (nie wiem skąd ten pomysł, bo rzadko i na krótko się zwykle widywaliśmy), z kim może porozmawiać o wszytkom (a zwykle rozmawialiśmy głownie o ruchaniu) i dłużnej nie może wytrzymać, że nie możemy być razem cały czas (gdy mogliśmy spędzić 3 dni razem okazywało się jednak, że ona musi wracać bo coś tam). Przeczytałem to i stwierdzeniem, że chyba się pomyliła i to nie do mnie chciała wysłać, tylko do jakiegoś nowego kandydata na męża. Ewentualnie sporo skopiowała z podobnego do kogoś innego. Odpowiedziałem, jej tak, że zdania nie zmienię z względu na dzieci, ale jeśli dalej chce ciągnąc to jak do tej pory to ja chętnie. Uległa. Była jeszcze milsza. Zauważyłem jednak, że nawet mnie, zaczęło na niej też zależeć. Postanowiłem z nią trochę przyhamować, tym bardziej, że dopadła mnie przewlekła choroba, ale moje zainteresowanie nią rosło. Mimo rzucanych jej przeze mnie kłód pod nogi nie odpuszczała. I teraz wielki finał. Dwa, trzy tygodnie po tym jej wyznaniu, w sms pisze mi, że jedzie na lotnisko odebrać kolegę z dzieciństwa, który przylatuje z Australii!! Za dwa dni miała mieć urodziny, na które mnie nie zaprosiła!!! W sekundę odpisałem jej, krótko "No i po romansie". Oczywiście mnie wyśmiała, że jestem bajkopisarz i to tylko kolega!!! Już wiedziałem, że gra przynajmniej na dwa fronty. Może i coś do mnie poczuła, ja do nie też, ale stale utrzymywała kontakt z kolegą z za wielkiej wody i jestem przekonany, że podobnej treści korespondencję toczyła z nim. Gdy jej nie dopuściłem do siebie, wreszcie dała mu zielone światło i zaprosiła ma urodziny. Tak jak wcześniej kontaktowaliśmy się niemal codziennie i obficie, tak od kolejnego tygodnia prawie wcale z jej strony, a jeśli już to kratko, bezosobowo. Dla mnie sprawa jasna była, ale hormony były już wzbudzone. No i dostałem młotkiem po ryju. Napisała, wreszcie, że dopiero przy nim poczuła, się naprawdę kobietą, zobaczyła jak mężczyzna powinien traktować kobietę, a potem, że obdarzył ją czystą bezinteresowną miłością, że on był gotów podjąć odważne decyzje, zostawić żonę i dzieci, a ja nie byłem gotów nawet tego rozważyć, a kobieta w jej wieku nie może zmarnować, odrzucić tak szczerego uczucia!!!! Rozwodzi się z mężem i wyjeżdża do niego do Australii !!!! Wyznałem jej, że też coś do niej czuję, ale życzę je szczęścia na nowej drodze życia i jeśli ziemni zdanie, to ja nie mam do niej pretensji. Umówiłem się ze mną na rozmowę, ale nie przyszła. Napisała tylko, że bała się, że przy mnie popłynie, i załączyła fotkę na pamiątkę w samej bieliźnie!!!! Napisałem jej co myślę o całej sytuacji, że robi to z wyrachowania, bo ani razu nie wspomniała, co ona do niego czuje, jakby to nie miało znaczenia. Odpisała, że poczuła się jak dziwka, ale życzy mi szczęścia z kimś innym. Młodzieży, gdybym zostawił rodzinę (dzieci!!), zamieszkał z nią, ale przestał spełniać jej kolejne wymagania, zawsze miała w odwodzie kolegę z za wielkie wody, który przybył by z białym koniem i uratował ją z rąk kolejnego oprawcy, a ja został bym z ręką w kloace. W sumie to jestem mu nawet troch wdzięczny.
  11. Witam, jestem nowy na forum także nie wiem czy temat ulokowałem w dobry dział. Mam pewien problem, otóż miałem partnerkę dosłownie mój ideał, byliśmy razem właściwie niecałe 4 lata wszystko co razem przeżyliśmy było pierwsze, w skrócie to od dzieciaka można powiedzieć do dorosłych ludzi bo kiedy się poznaliśmy ja miałem 17 ona 15 a po rozstaniu wiadomo ja szukałem pracy ona była w trakcie matur. Pierwsze 2 lata były bez zarzutu, ja miałem do niej pełne zaufanie a ona do mnie (ciężko było to zbudować bo zawsze byłem typem kobieciarza). Niestety czar prysł wystarczyło pare drobnych kłamstw w moją stronę i coś mi się poprzestawiało w głowie zaczęło się od olewania, zdrad, unikania, tratowania tylko jak rzecz jak, dużo kłótni, zakazów (ona wobec mnie też je zaczęła stosować więc robiłem tak samo) właściwie nasz ostatni rok związku opierał się na kłótniach i seksie. Co do mojej byłem kobiety nie mam nic do zarzucenia bardzo bardzo bardzo mnie kochała, czasami aż za bardzo była za mną głupia, groźby że jak ją zostawię to sie zabije itp itd. W okresie luty-kwiecień strasznie dała mi popalić swoim zachowaniem z jej strony dużo alkoholu, papierosy, imprezy (oczywiście mnie kłamała, że siedzi w domu się uczy do matury ja jej wierzyłem bo nigdy nie chodziła na imprezy) widać już było, że ma to wszystko w dupie próbowałem walczyć dostałem jeszcze większego kopa w dupę Oficjalnie to ona ze mną zerwała, coś tam jeszcze było prób z jej strony bo odpuściłem ale po 3 tyg dalszych kłamstw ja powiedziałem dość i zerwałem kontakt 15 maja 2016r, usunąłem ją z wszystkiego co było możliwe byle by nie mieć z nią kontaktu, bawiłem się imprezowałem, nawet poznałem dziewczynę w sierpniu, z którą jestem do dziś. Zakręciła mi w głowie, ale im dłużej z nią jestem tym badziej robię z niej moją ex bo jest do niej bardzo złudnie podobna i z wyglądu i z charakteru... Z racji tego, że była dziewicą nie doszło szybko do seksu. 15 Wrzesień 2015r oczywiście jej urodziny tyle myśli napisać nie napisać, akurat siedziałem z ziomkami mówili olej, nie posłuchałem napisałem 4 dni później była już u mnie po długich namowach na początku spokojnie później trochę zaczęliśmy się przytulać aż wybuchło cała ta tęsknota złość najlepszy seks w moim życiu, w późniejszych dniach przespaliśmy się ze sobą 3-4 razy aż w grudniu stwierdziłem, że to jednak nie może tak trwać (pojawiająca się chora zazdrość i spiny z jej strony) ostatecznie zerwałem z nią ponownie kontakty po to by skupić się na obecnej dziewczynie. Powtórka z rozrywki obecna dziewczyna również mnie kłamała więc i mi odbiło, ostatnie miesiące są dla mnie jak jakaś kara tak strasznie tęsknie za moją byłą, śni mi się, chodzę przybity, masturbuje się oglądając jej zdjęcia wszystko po to by zaspokoić mój popęd, najbadziej w tym wszystkim cierpi moja dziewczyna która 100% zdaję sobie sprawę, że znowu myślę o ex, ale ja już tak dłużej nie potrafie. Powrót nie jest możliwy aktualnie ma chłopaka z którym jest ponad rok i mieszkają razem, nie miałem z nią kontaktu przez ponad 2 lata, nie spotkaliśmy się nawet na ulicy nic dosłownie nic. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić to uczucie to przyszło spowrotem tak nagle. Ja złudnie wszystko co sobie wyobrażam to właśnie z nią, nie mam wgl ochoty na seks bo chce jej. Gubię się w tym wszystkim i jestem nieszczęśliwy. Próbuje odżyć na nowo, wróciłem od miesiąca na siłownie, ograniczyłem wszelakie używki do minimum, a niektóre do zera, próbuje zająć się sobą ale to nie pomaga. Myślałem, żeby udać się do specjalisty który w końcu wpoi mi do głowy, że ona już nigdy nie wróci bo ja jednak mam nadzieje, że ona czasem też o mnie myśli i jak się znowu gdzieś spotkamy bo będzie jedno wielkie bum. Co jeszcze powinienem zrobić, może jest ktoś w stanie tutaj mi doradzić może ktoś ma podobną sytuacje, bo to wszystko nie jest normalne..
  12. Witam, jestem nowy na forum także nie wiem czy temat ulokowałem w dobry dział. Mam pewien problem, otóż miałem partnerkę dosłownie mój ideał, byliśmy razem właściwie niecałe 4 lata wszystko co razem przeżyliśmy było pierwsze, w skrócie to od dzieciaka można powiedzieć do dorosłych ludzi bo kiedy się poznaliśmy ja miałem 17 ona 15 a po rozstaniu wiadomo ja szukałem pracy ona była w trakcie matur. Pierwsze 2 lata były bez zarzutu, ja miałem do niej pełne zaufanie a ona do mnie (ciężko było to zbudować bo zawsze byłem typem kobieciarza). Niestety czar prysł wystarczyło pare drobnych kłamstw w moją stronę i coś mi się poprzestawiało w głowie zaczęło się od olewania, zdrad, unikania, tratowania tylko jak rzecz jak, dużo kłótni, zakazów (ona wobec mnie też je zaczęła stosować więc robiłem tak samo) właściwie nasz ostatni rok związku opierał się na kłótniach i seksie. Co do mojej byłem kobiety nie mam nic do zarzucenia bardzo bardzo bardzo mnie kochała, czasami aż za bardzo była za mną głupia, groźby że jak ją zostawię to sie zabije itp itd. W okresie luty-kwiecień strasznie dała mi popalić swoim zachowaniem z jej strony dużo alkoholu, papierosy, imprezy (oczywiście mnie kłamała, że siedzi w domu się uczy do matury ja jej wierzyłem bo nigdy nie chodziła na imprezy) widać już było, że ma to wszystko w dupie próbowałem walczyć dostałem jeszcze większego kopa w dupę Oficjalnie to ona ze mną zerwała, coś tam jeszcze było prób z jej strony bo odpuściłem ale po 3 tyg dalszych kłamstw ja powiedziałem dość i zerwałem kontakt 15 maja 2016r, usunąłem ją z wszystkiego co było możliwe byle by nie mieć z nią kontaktu, bawiłem się imprezowałem, nawet poznałem dziewczynę w sierpniu, z którą jestem do dziś. Zakręciła mi w głowie, ale im dłużej z nią jestem tym badziej robię z niej moją ex bo jest do niej bardzo złudnie podobna i z wyglądu i z charakteru... Z racji tego, że była dziewicą nie doszło szybko do seksu. 15 Wrzesień 2015r oczywiście jej urodziny tyle myśli napisać nie napisać, akurat siedziałem z ziomkami mówili olej, nie posłuchałem napisałem 4 dni później była już u mnie po długich namowach na początku spokojnie później trochę zaczęliśmy się przytulać aż wybuchło cała ta tęsknota złość najlepszy seks w moim życiu, w późniejszych dniach przespaliśmy się ze sobą 3-4 razy aż w grudniu stwierdziłem, że to jednak nie może tak trwać (pojawiająca się chora zazdrość i spiny z jej strony) ostatecznie zerwałem z nią ponownie kontakty po to by skupić się na obecnej dziewczynie. Powtórka z rozrywki obecna dziewczyna również mnie kłamała więc i mi odbiło, ostatnie miesiące są dla mnie jak jakaś kara tak strasznie tęsknie za moją byłą, śni mi się, chodzę przybity, masturbuje się oglądając jej zdjęcia wszystko po to by zaspokoić mój popęd, najbadziej w tym wszystkim cierpi moja dziewczyna która 100% zdaję sobie sprawę, że znowu myślę o ex, ale ja już tak dłużej nie potrafie. Powrót nie jest możliwy aktualnie ma chłopaka z którym jest ponad rok i mieszkają razem, nie miałem z nią kontaktu przez ponad 2 lata, nie spotkaliśmy się nawet na ulicy nic dosłownie nic. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić to uczucie to przyszło spowrotem tak nagle. Ja złudnie wszystko co sobie wyobrażam to właśnie z nią, nie mam wgl ochoty na seks bo chce jej. Gubię się w tym wszystkim i jestem nieszczęśliwy. Próbuje odżyć na nowo, wróciłem od miesiąca na siłownie, ograniczyłem wszelakie używki do minimum, a niektóre do zera, próbuje zająć się sobą ale to nie pomaga. Myślałem, żeby udać się do specjalisty który w końcu wpoi mi do głowy, że ona już nigdy nie wróci bo ja jednak mam nadzieje, że ona czasem też o mnie myśli i jak się znowu gdzieś spotkamy bo będzie jedno wielkie bum. Co jeszcze powinienem zrobić, może jest ktoś w stanie tutaj mi doradzić może ktoś ma podobną sytuacje, bo to wszystko nie jest normalne..
  13. Witam. Piszę o czymś, czego się całkowicie nie spodziewałem. Przed chwilą zerwała ze mną dziewczyna, z którą byłem oficjalnie rok czasu, a którą znałem (całkiem bliżej) 2,5 roku. Popełniłem błąd typowy - uwierzyłem, że jest inna, wykoleiłem się myślami. Nie wiem nawet od czego zacząć. Ostatni raz się z nią spotkałem w piątek - aż do soboty. Popełniłem wtedy fatalny błąd. Przetestowała mnie w kwestii, czy wyjdę po nią, gdy ona sobie pójdzie. Wyszedłem. Chodziło o to, że obraziła się o byle błahostkę, aby móc mnie przetestować. Jak wyszedłem, to stała koło wejścia do bloku. Od paru miesięcy mnie testowała, a ja za często oblewałem. Poznałem ją w szkole w listopadzie 2015 na dyskotece szkolnej. Pisaliśmy trochę, spotykaliśmy się, ale bez przesady. Zaprosiłem ją na studniówkę, a potem milczałem, bo widziałem, że buja się z innym typem na długich przerwach, co potem miałem jej za złe. Ponowiłem spotkania z nią po tym, jak poprawiłem maturę. Można by rzec, że miałem całą wiedzę z forum, ale miałem złudne nadzieje, że jest inna z racji tego, że jest dziewicą, oraz że pochodzi "z dobrego domu". Nic bardziej mylnego. Napisała mi o tym na wykładzie. Typowe. "Jesteśmy inni", "może chcesz dołączyć do grupy moich przyjaciół". Jestem tak wkurwiony za przeproszeniem, że na wykładzie się cały telepałem, że aż kumple musieli mnie uspokajać... Oczywiście ma to swoje plusy - chciała ona iść na g*wnokierunek (jest 2 lata młodsza, więc od października zaczyna). Nie wiem już co pisać. Boli mnie jak cholera. Białorycerstwo cały czas jest we mnie żywe. Mam mnóstwo planów, do których jest mnóstwo krętych ścieżek, ale to inny temat..
  14. Oto przykłady brutalności, bezwzględności, agresji i zła jakie kobiety kierują w stronę swoich byłych partnerów. Pamiętaj bracie aby NIE być białym rycerzem bo ŹLE skończysz. Kobieca podłość nie zna granic. Użytkownicy aplikacji Whisper, która umożliwia dzielenie się swoimi najbardziej skrywanymi sekretami, wyznali, jak wyglądało ich rozstanie. https://www.papilot.pl/milosc/zemsta-na-bylym-facecie,40182,1 „Przespałam się z jego dwoma najbliższymi kolegami i jeszcze się tym pochwaliłam. Wcześniej ukradłam mu z domu ukochanego kota”. „Chwilę po zerwaniu sama obcięłam sobie włosy. Myślałam, że taka zmiana jest mi potrzebna. Bardzo szybko tego pożałowałam, bo wyglądałam jak kretynka”. „Zakradłam się przed jego dom w nocy i załatwiłam się na jego wycieraczkę. Mam nadzieję, że rano wdepnął to bosymi stopami”. „Wysikałam się do butelki z płynem do prania, która stała w jego łazience. To nie jest jednorazowa zemsta, bo będę czuła satysfakcję przy każdym kolejnym jego praniu”. „Przez jakiś czas śledziłam swojego byłego i utwierdziłam się w przekonaniu, jaki to był bydlak. Przedziurawiłam mu opony, ale emocje wcale nie opadły. Na deser wybiłam szyby w jego samochodzie”. „Zemściłam się, ale pośrednio. Jemu nie dałam rady, więc rozkwasiłam nos jego kochance. Myślę, że nie tylko jej było przykro”. „Zrobiłam coś, czego nigdy bym się po sobie nie spodziewała. Postanowiłam zmienić całe swoje życie i praktycznie z dnia na dzień wyprowadziłam się do innego kraju”. „Nigdy taka nie byłam, ale wpadłam w jakiś obłęd i w tydzień po rozstaniu przespałam się z czterema nieznajomymi facetami. Jego pewnie by to nie ruszyło, a ja czułam się potem fatalnie”. „Zrobiłam ogromne ognisko w moim ogródku. Po nim nic mi nie zostało, więc w ataku gniewu spaliłam prawie wszystko, co sama posiadałam. To nie było najmądrzejsze rozwiązanie”. „Przez kilka miesięcy po rozstaniu udawałam ciążę. Nie pozwalałam mu się zbliżać i wmawiałam wszystkim, że porzucił ciężarną. To na pewno była dla niego nauczka”. „Zalogowałam się na jego konto na Facebooku, bo hasło było w pamięci mojego komputera. Szybko je zmieniłam, żeby nie mógł nic zmienić i ustawiłam nowy status związku. Zrobiłam z niego geja, a przy okazji dostało się jego najbliższemu przyjacielowi”. „Po kilku tygodniach dowiedziałam się, że jest już w nowym związku. Znalazłam tę dziewczynę i poprosiłam ją o rozmowę. Wmówiłam jej, że był kiedyś ćpunem i żeby na niego uważała”. „Naplułam w twarz jego mamie, którą tak naprawdę kochałam jak swoją. Tylko dlatego, że próbowała go przede mną tłumaczyć”. „Przelałam sobie z jego konta prawie wszystkie oszczędności. Musiał poczuwać się do winy, bo nawet nie zażądał zwrotu pieniędzy. Miałam za co odreagowywać”. „Zamieściłam na Facebooku zdjęcie testu ciążowego mojej siostry. Oznaczyłam go na nim i dodałam opis: gratulacje, tatusiu. Potem przez kilka dni nie odbierałam telefonu, a on wpadał w coraz większą panikę”. „Usunęłam z Internetu wszystkie nasze wspólne zdjęcia. Potem dodałam je jeszcze raz, ale w miejscu jego twarzy widniał świński ryj”. „Rozstaliśmy się w spokoju, ale to tylko pozory. Poprosiłam jeszcze, żeby dał mi na chwilę swój telefon, bo mój się rozładował. Weszłam w ustawienia i wyczyściłam go do zera. Przepadły wszystkie jego zdjęcia, kontakty, wiadomości, ustawienia”. „Wyrzuciłam wszystkie jego ubrania przez okno. Od kilku dni padało, więc raczej nadawały się już do wyrzucenia”. „Przyłapałam go na zdradzie przed jego własnym domem. Nie panowałam nad sobą. Chwyciłam za wielki kamień i z całych sił rzuciłam w ich kierunku. Na szczęście nikogo nie zabiłam, ale okno było do wymiany”. „Rozpuściłam plotkę, że powodem naszego rozstania była przemoc domowa. Zwierzyłam się największej plotkarze, że byłam bita i wieści szybko się rozniosły. Mnie wszyscy współczuli, a jego chcieli zlinczować”.
  15. Bracia, proszę o radę. Co prawda przywitałem się we właściwym dziale, ale witam jeszcze raz. Opiszę krótko mój problem. Czytam forum intensywnie od pół roku, przeczytałem już większość tematów, mam też za sobą No more mr nice guy oraz Kobietopedię Mistrza Marka. @Marek Kotońskiw tym miejscu serdeczny i gigantyczny salut dla Ciebie za rozkręcenie tej całej społeczności. Szacunek za to, co przekazujesz ludziom i z jakim zaangażowaniem. Co z tego wynika? Wiele z tego co opiszę opiszę z perspektywy posiadanej już wiedzy. Oczywiście byłem białym rycerzem na maksa. Wychowany na romantycznym modelu miłości, na poszukiwaniu tej jednej jedynej, nauczony, że faceci to chamy i sqrwysyny, którzy tylko wykorzystują podłe kobiety. Mój tato jest zresztą pantoflem podręcznikowym i to też miało pewnie olbrzymi wpływ. Byłem jednak białorycerzem specyficznym, bo kompletnie tak nie postrzeganym. W towarzystwie od lat, od liceum, mam raczej łatkę twardego, chamskiego i nie liczącego się z ludźmi sqrwysyna. Jestem też dość inteligentny i elokwentny, co w czasach okołostudenckich powodowało, że specjalnych problemów ze skonsumowaniem płci przeciwnej nie miałem i korzystałem z tego, mimo niedostatków urody dość licznych. Zresztą, ciężką pracą doszedłem do tego, że obecnie (mam 30 lat) zarabiam kilka średnich krajowych. Co z kobietami? Po zakończeniu małżeństwa (z mojej inicjatywy, chociaż trochę tego żałuję, a zaraz napiszę czego), bezproblemowym zresztą, wplątałem się w związek z chaotyczną, "spontaniczną", "zabawową" panną. Totalnym przeciwieństwem mojej zrównoważonej, można nawet powiedzieć nudnawej żony. I co się stało? Z w miarę ogarniętego kolesia, który do tej pory był bezwzględny w życiu, biznesie (bezwzględny to złe słowo - jestem uczciwy, mam zasady, ale kalkuluję wszytko na chłodno i jestem bardzo nieufny) wyszedł bialy rycerz na maksa. Pani mnie urobiła, mimo że znajomi kiedy zobaczyli mnie z nią pukali się w czoło, ponieważ dysproporcja intelektualna, materialna między nami była dość duża, a dodatkowo dziewczyna urodziwa mega nie była, choć miała wdzięk i niejednego, oj niejednego partnera seksualnego wcześniej. Zresztą seks był z nią o niebo lepszy niż z byłą żoną. Dziewczyna o rok starsza ode mnie, zapoznana w pracy (tak, wiem, wiem - nie trzeba komentować. Zresztą, ona pracę zmieniła i finalnie miałem po prostu szczęście bo żadnych reperkusji nie było z tego powodu). Przebieg "związku" był bardzo burzliwy i samo opisanie go skrótowo teraz wywołuje u mnie zażenowanie, mimo że nikt mnie nie widzi gdy piszę te słowa aż kulę się w sobie, bo sam się nie poznaję. Do tej pory egzekwowałem u partnerek bez litości wszystko, miałem swoje życie i swoje zasady. Ta dziewczyna zauroczyła mnie jak żadna inna. Po dwóch miesiącach znajomości zdradziła mnie, a ja jej wybaczyłem, byłem na maksa zazdrosny, chciałem czegoś poważnego, do tego traktowałem jak księżniczkę podstarzałą wieczną singielkę, która miała 31 lat, a nigdy nie była w żadnym związku, miała tylko "kolegów". Zresztą, chętnych na jej wdzięk było wielu, ale na nic więcej - oczywiście wiadomo już czemu. Także Pani zdradzała, kłamała, oszukiwała i złapałem ją na tych klamstwach kilka razy. Zresztą - była uzależniona od alkoholu i ciągłych imprez. Co oznacza, że jak to pięknie w którymś poradniku określił imć @Mosze Redmiała więcej kutasów w dupie niż ja zjadłem śliwek. Zwłaszcza, że nie lubię śliwek. Typ wiecznego dziecka. Kilka razy rozstałem się z nią, a kiedy ona przyszła do mnie i wcześniej opowiadając, że mnie kocha nagle powiedziała "nie wiem co czuję" (klasyk), "może miłość to nie dla mnie bla bla bla" ja wqrwiłem się ostatecznie i napisałem do niej na messengerze (tak, wiem, wiem, właśnie się sam sfacepalmowałem) że mam gdzieś coś takiego i nie będę siedział i czekał, aż ona się ogarnie, albo nie będę orbitował jak jakiś tam jej orbiter o którym akurat wiedziałem. I tyle. Nie opisuję wam pojedynczych sytuacji, zresztą można o nich poczytać kilka tysięcy postów na tym forum. Generalnie chciałem z niezbyt rozgarniętej kurewny zrobić przykładną żonę, matkę dzieci itd. i rezultaty tego były takie, jakie musiały być, a co widzieli wszyscy tylko nie ja:/ Uwierzyłem w to, że ludzie mogą się zmieniać, łyknąłem bez popity że przecież to tylko przeszłość, że ona brzydzi się samej siebie za to jak kiedyś po pijanemu dawała różnym kolesiom... Do tej pory ZAWSZE słuchałem swojej intuicji i odcinałem takich ludzi z buta - przez to miałem niewielu znajomych, ale spójnych ze mną światopoglądowo. Ale zechciałem się "otworzyć". No i pierwszy raz nie posłuchałem, a intuicja miała rację... Oblałem jakieś 300 shit testów, zdałem intuicyjnie dosłownie kilka, pani wiedziała że mnie w pełni kontroluje, w dodatku trafiłem na taką, która się absolutnie nie krępowała z tego korzystać. Minęły dwa miesiące - ja zdecydowałem się na jakieś tam przygody, żeby odreagować, generalnie w końcu przestałem się nią zamęczać. I wtedy co? Panna napisała, że "tęskni". Co z tym zrobiłem? Ano podjarałem się. Przypomniałem sobie jej dupkę, pomyślałem, że jednak ona momentami się starała... klasyk. Umówiłem się z nią w kawiarni, bo napisała że chce "wyjaśnić temat między nami". Pół biedy, że wcześniej spotkałem się w niej z jedną swoją orbiterką, którą oczywiście skuszony wizją spotkania mojej kurewny zlałem całkowicie. Spotkanie przebiegło w sposób uwłaczający mojej godności. Ja byłem przekonany, że jeśli pokażę jej, że wybaczam jej kłamstwa, zdradę, i chcę, żebyśmy zaczęli od nowa, będę dla niej atrakcyjny, że doceni to że nagiąłem dla niej swoje zasady, że traktuję ją poważnie. O słodka naiwności Oczywiście było dokładnie odwrotnie. A jak? Wręczyłem jej list, który napisałem przed spotkaniem z prośbą, by przeczytała go później. Pani na spotkaniu była cokolwiek wyluzowana, powiedziała że wszystko fajnie, byłem spoko, ale ona przemyślała, że nie chcę i w dodatku okłamałem ją, a ona tego nie wybaczy. Jak się domyślacie, nie okłamałem jej, za to ona wielokrotnie okłamała mnie. Padłem więc na kolana i zacząłem prosić, by zmieniła zdanie (tak, to prawda - wstyd pisać). Coś tam potem nawet zalizałem. Pisałem rozpaczliwe smsy, maile, udowadniałem, że przecież jej nie okłamałem, zarzucałem, że kogoś na pewno ma.... Zaprzeczyła. W końcu emocje minęły. Odpuściłem. Czas zrobił swoje. Paradoksalnie, pomogło to, że panna zaczęla wrzucać na pewien portal zdjęcia, z których wynikało, że ledwo kilka dni po naszym rozstaniu pojechała już w góry z jakimś innym bolcem - innymi słowy wróciła do dawnego życia. W pewnym momencie powiedziałem "Dość". Wstałem. Wyrzuciłem absolutnie wszytko, co mnie z tą kobietą łączyło. Usunąłem zdjęcia bezpowrotnie. Zablokowałem jej numery, wszystkie media społecznościowe jakie znałem, numery usunąłem tak bym nie mógł ich odzyskać. Zmieniłem mieszkanie. Trafiłem tutaj, czytałem historie Braci. Zrozumiałem schematy i zasady. Odzyskałem część dawnych jaj. Poszedłem na terapię i odzyskuję radość z życia. Co mnie męczy i z czym chciałem prosić o radę? 1. Wkrótce będę na wydarzeniu, na którym pewnie spotkam tamtą Panią. Na pewno z bolcem i dużą ilością znajomych. Sam będę z byłą żoną, z którą jestem w dobrych stosunkach i jej koleżanką. Przytyłem mocno, bo mam skłonności i zajadałem smutek po tamtych wydarzeniach sprzed pół roku. Wydaje mi się, że mam to przepracowane, ale trochę nie chcę tego spotkania. Nie chcę tej dziewczyny spotkać nigdy więcej. Jak się zachować w razie czego? Jak nastawić swoje myśli, żeby to wszystko negatywne nie wróciło? Czuję się jak pi...da z powodu tego, jak białorycersko się zachowałem i chciałbym to jakby "zamazać". Zignorować ją? Powiedzieć tylko cześć? 2. Męczy mnie to, jak się zachowałem wobec swojej byłej żony. Czuję się, że zachowałem się jak kobieta. Za mało mi było wrażeń, a byłem w zwiazku z kobietą, z którą: -dorabiałem się od marnych groszy aż do tego co mam, bo poznaliśmy się pod koniec liceum -łączą mnie wspólne zainteresowania i poglądy -nigdy nie złapałem jej na kłamstwie -innych samców traktowała z odpowiednim dystansem -nigdy, absolutnie nigdy nie zrobiła krzywej akcji -na początku zanim się rozwiedliśmy przeszliśmy rozdzielność majątkową - rozliczyliśmy co kto komu jest winien, bezproblemowo - a ja zarabiam więcej (niedużo, ona zajmuje dyrektorskie stanowisko w dużej firmie) - i zawsze potem pilnowała sama najbardziej, by wszystko rozliczać sprawiedliwie po połowie -była ze mną wtedy, gdy zachorowałem i opiekowala się mną, nie ruszyła się nawet o krok I kilka innych. Nie było tylko zajebiście w łóżku, no i byłą znacznie mniej spontaniczna ode mnie, tak jak pisałem nudnawa. Typ domatorki. Po lekturze forum dochodzę do wniosku, że jest inna ponieważ... Ma w sobie sporo typowo męskich cech charakteru Nie ma przez to za dużo koleżanek, bo kiepsko się z nimi dogaduje - jedzie wtedy ich brak logiki, zależność od humorków itd. Można powiedzieć, że mam moralnego kaca. Wiem, że mógłbym do niej wrócić i dalej mamy kontakt, bo rozstaliśmy się w maksymalnej zgodzie. Obiecywała poprawę itd. Była wstrząśnięta tym, że chcę odejść. Jeśli ktoś to wszystko przeczytał, dziękuję. I proszę o rady w dwóch ostatnich kwestiach. P.S. Jeszcze jedna ważna rzecz, dla wszystkich nowych którzy to przeczytają - to, co piszą doświadczeni bracia sprawdza się w 100% w relacjach między płciami. Bardzo fajnie pisze o tym @SennaRot (mnóstwo wartościowych wypowiedzi, czytałem zawsze z uwagą, dzięki). Słuchajcie i cieszcie się, że czytacie zanim popełnicie takie błędy, jak ja niedawno.
  16. Cześć bracia Podobnie jak inni koledzy, do tej pory obserwowałem, słuchałem audycji, komentowałem na yt jak się dało i przeczytałem paczkę książek Marka ( szkoda że już nie ma pakietu) teraz przymierzam się do kolejnej paczki z poradnikiem rozwodnika na czele ale do meritum. Zakochany po uszy, niezbyt doświadczony poznałem ja moją lube, zaślepiony dupką latałem za wszystkim jak mały latlerek, załatwiane wszytko co potrzeba i nie i oczywiście na Mój koszt. Później wpadłem na genialny pomysł że się oświadczę, coś tam rodzina przebąkiwała że panna nie taka idealna jak w mojej głowie i żeby się zastanowić. Oczywiście jak już się domyślacie mądre rady miałem gdzieś, później ślub szukanie mieszkania, oczywiście wszytko na Mojej głowie i wieczne dąsy i słowa niezadowolenia, gniazdko musiało być idealne i zgodnie z wizją, na wszystko się godziłem i przytakiwałem. Do ślubu i tak z rok po seks max co 2 dzień zawsze chętnie, później już rzadziej chyba że coś chciała, albo chciała gdzieś pojechać. Znalazła pracę jako ratownik medyczny i zaczęliśmy się mijać, ja też pracuję dużo albo bardzo dużo. Raczej się nie kłóciliśmy tylko o porządki, nie jestem najbardziej poukładanym i porządnym człowiekiem szkoda mi na to czasu ale małżonka stawia za punkt honoru czystość w mieszkaniu, reszta obiady zakupy opłaty rachunki o już Mój problem, jakoś korona z głowy mi nie spadała z tego powodu. Z raz z tego powodu na tydzień do mamusi się wyprowadziła tak przed samymi świętami żeby było rodzinnie i przytulnie i znowu ja polazłem namawiać ją na powrót co przyznaje było delikatnie mówić błędem. W między czasie dzwoniła do mnie jakaś kobieta że Moja żona i jej chłop mają romans, na początku się wkurzyłem, później sprawę zbagatelizowałem znowu bystry ja, i później mi przeszło po jej zapewnianiach że nic nie było i jak zobaczyłem potencjalnego kawalera, straszy pan tak wyglądał z brzuszkiem, fakt lekarz ale zarabiający mniej niż ja i z mocnym problemem alkoholowym. I wpadłem na genialny kurna pomysł zróbmy sobie dziecko przecież zawsze chcieliśmy a miałem ciśnienie na potomka. Po pół roku udało się zona na l4 i siedzi w domu oczywiście proporcje obowiązków zostały, sprzątanie reszta nieważne. Nie wspomiałem jeszcze że żona ma 2 hobby oprócz sprzątania siłownie chodzi na nią pół życia, szczupła ładna dupka ale innych efektów nie ma, ale koledzy się kręcili, a to jakieś sms a to telefony. I poznała kolegę fantastę na siłowni który ma przewagę ( dzięki jego doradztwu finansowemu znacząco uszczupliła swoje oszczędności do 0 ;)) bo na nią chodzi a ja siedzę i pracuję, 2 razy nawet kolega był w mieszkaniu ( moim) jak mnie miało nie być, często jeżdżę. Córa się urodziła w tamtym roku ma teraz 2 miesiące i tu następuje zwrot fabularny. Żona oświadczyła że Mnie już nie kocha ( kochałem za mocno ;), miałem za dużego albo za małego ) że trzymałem ją pod kloszem wyręczałem zę się życia chce nauczyć i wyprowadza się. Jestem naiwnym człowiekiem ale nawet ja je wspomniałem zę na urodziny jej dostanie testy dna córy, coby jak Marek mówi nie być w gronie 30 % wychowujących nie swoje dzieci. Na razie jeszcze szuka mieszkania, ja jestem grzeczny miły i kulturalny jak zawsze, nie che być nagrany i mieć ciekawiej niż mam. Zdaje sobie sprawę że na 65% kogoś ma i ja będę ich utrzymywał przynajmniej do czasu aż sie okaże że testy są inne ale córa podobna, zapewniania zę nie idzie do chłopa też są, że kolega to kolega. Twierdzi zę na pieniądzach jej nie zależy. A ja myślę jak się przygotować na rozwód u prawników byłem ale za 150 zł powiedzą wam mniej niż 1 post tego forum o rozwodach. Znalem radce prawną koleżankę siostry znaczącą się an sprawach rozwodowych Kazała iść do psychologa 100 zł ( prawie lodzik) że próbuje zrozumie czemu moje małżeństwo się rozpadało ( kwit do sądu), Chciałem iść na terapię z żoną ale ona nie odczuwa takiej potrzeby upłynnić pieniądze z firmowego konta robić koszty szlaban do rozwodu na dupy ( jakoś w miasto nigdy nie chodziłem) wynająć detektywa w celu weryfikacji zapewnień małżonki i stwarzać pozory lub próbować ratować małżeństwo ja jeszcze przed wyprowadzką dodałem od siebie rozdzielność majątkową od dnia Z sytuacją sobie dam jakoś radę, Muszę. będzie Mnie to kosztowało więcej lub mniej pieniędzy ( robota delikatnie mówiąc nie idzie). Może się zejdziemy może nie i tak i tak będzie dobrze, jak dziecko Moje to będę mieć ładną córę. Pytanie do Barci jak wyciągnąć wnioski na przyszłość i przestać być frajerem bankomatem? Bo teoria jedno nagrania 2 a z realizacją Markowych podpowiedzi idzie ciężko. Jest trochę lepiej ale nadal jestem dupa, zaczynam od czytania od nowa kobietopedii i wyprawy po samcze runo, tym razem ze zrozumieniem i dokładnie, che zapisać się na boks i odreagować, zrzucić sadło bo się zapuściłem , ucywilizować robotę bo 1 osobowa działalność i zapierniczam prawie 24h/7dni w tyg. A potrzeby nie będą już tak duże Pozdrawiam ps.2 ktoś kupił z was komplet 3 poradników prawnych polecacie ? L_enny
  17. Witajcie Bracia. Sprawa wydaje się nieskomplikowana lecz poszedłem tak grubo po bandzie że muszę gdzieś tu wywalić. Trzy miesiące temu zostawiła mnie po 8 latach związku (6 lat wspólne mieszkanie), z dnia na dzień standardowo " potrzebuję czasu, nie wiem co do Ciebie czuję, nie kocham Cię" to była dość ciekawa rozmowa bo byłem skuty jak bąk, trochę szok, trochę niedowierzanie, znam ją przecież. Kończąc, tylko nie myśl że chodzi o innego...i "paszła" to co się działo potem każdy wie, bywało lepiej. Wyprowadziłem się z domu (mieszkania) które sami ogarneliśmy z przydomowego garażu jej rodziców, do matki. Po tygodniu dostałem wiadomość że ona się wyprowadza do koleżanki i mogę wrócić na chatę dopóki niczego innego nie ogarnę. Mówię spoko może coś ogarnę jakoś porozmawiamy. Taki chuj. Po tygodniu użalania się nad sobą nie ogarniania życia i ogólnej mimozy, wdrożyłem w życie poszukiwanie odpowiedzi. Przetrzepałem laptopa, inny bolec. Jako że jestem spokojnym człowiekiem, napisałem miłego smsa, oddaj mi pieniążki kochana a jak nie masz to niech bolec Ci pożyczy. Zjawiła się, wylaszczona, wypachniona. Przyznała się ustaliliśmy kwotę spłaty. Cześć jak czapka. I po tym miłym przy nudnym wstępie zaczyna się historia przypału. -nie, nie chodzi tu o moją ex. Mam ziomka takiego wiecie od piaskownicy, tak go życie potargało że się puścił z koleżanką z pracy, stara rura (8 lat starsza), cały problem że on był w związku i leciał sobie na dwa fronty, oczywiście skurczybyk pokazał nam że do niego pisze, ba nawet pokazywał swojej ówczesnej...obracał w żart a ruchał pół roku na boku Przyszedł dzień, musiał podjąć decyzję, wybrał pewną opcję, romans chciał zakończyć ale Pani bolcowanej nie było to na rękę. Wszystko w pizdu ciąże, poronienia, depresje policje... strasznie ma nadal chłopak przejebane. Tak zawziętej suki nie widziałem. Ale o co chodzi? o ex załamaną zranioną i zapłakaną, po trzech miesiącach związała się z najlepszym kumplem mojego ziomka. Razem pół roku,przed świętami rozstali się. Powodów wiele. Chłopak już wcześniej miał problem że zapraszam ją na piwo, ale kurwa znam laskę 10 lat to chyba mogę iść z kumpelą na jedno czy dwa. Zrealizowałem aż za dobrze ten plan bo laska wskoczyła mi na siodło finalnie. Rano odwiozłem do domu. I zrozumiałem że powinienem przyjebać w drzewo. Pomyślałem kutasem, ciśnienie zeszło, przestałem myśleć o mojej kurwa pięknej ex, dopierdalając sobie zdradą przyjaciela... Laska co najlepsze spotkała się wczoraj ze swoim świeżym, bo on chciał by spróbować jeszcze raz. no i zajebiście. Odnoszę wrażenie że laska zrobiła to z premedytacją, wykorzystując moje zranione serduszko wbiła półmetrowego kutasa w mojego ziomka. Taka sobie zemsta. Pytanie: Jak ogarnąć ten temat? Czekać a chuj może się nigdy nie wyda? jak się wyda to: ex nr 1 ex nr 2 oraz jego ziomek będą chcieli mnie zajebać. Musiałem przebrnąć przez wszystkie historie pokrótce by nakreślić sprawę.
  18. Witajcie Bracia Samcy! To mój pierwszy post, więc proszę o wyrozumiałość jeśli coś jest nie tak. Regularnie słucham audycji Marka, forum przeglądam od dawna i wyciągam z tego nauki. Postanowiłem założyć konto i napisać post dopiero teraz, ponieważ spotkał mnie duży problem, a nie mam się z kim za bardzo nim podzielić. Jeśli chodzi o związki to jestem już dosyć obeznany w tym temacie, ponieważ mam już parę za sobą, na ogół umiem postępować z kobietami. W poprzednich związkach rozstawałem się z tego powodu, że nie czułem się w nich do końca szczęśliwy i usatysfakcjonowany, prawdopodobnie dlatego, że nigdy tych dziewczyn nie kochałem naprawdę, być może chciałem zabić samotność i nudę, oraz podnieść sobie samoocenę, z racji, że znajomi już mieli swoje samiczki, a ja nie, także czułem się z tym źle. Trzeba dodać, że mam 19 lat, więc wydaję mi się teraz, że takie nie dojrzałe zachowanie to nic dziwnego. Ale przejdźmy do sedna sprawy. Jakiś czas temu poznałem przez internet wspaniałą dziewczynę, bardzo oryginalną, zabawną, świetnie mi się z nią pisało. Pisaliśmy non stop całymi dniami, od rana do nocy praktycznie i naprawdę nie nudziło to nas. Postanowiliśmy się umówić na pierwsze spotkanie. W rzeczywistości była jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach, widać było, że jest zestresowana i dosyć nie śmiała. Myślałem z początku, że po prostu nie spodobałem się jej i chcę jak najszybciej uciec. Zwiedziliśmy jeden obiekt w Warszawie, następnie zaproponowałem, żebyśmy się czegoś napili. Poszliśmy do parku, usiedliśmy na ławce, wypiliśmy dwa piwa (Tak wiem, że pewnie niektórzy pomyślą, że to żałosna randka, ale było cudownie i możecie myśleć co chcecie, szczególnie, że oboje lubimy napić się w plenerze i nam to pasowało ), atmosfera się rozluźniła, zbliżyliśmy się do siebie, aż w końcu pocałowaliśmy. Było wspaniale i oboje czuliśmy się świetnie. Później pożegnaliśmy się, wracając do domu zaczęła pisać mi sms, że jej głupio, przeprasza za to, że mnie pocałowała i że nigdy się nie zobaczymy, czuję się samotna, brakuję jej czułości i to przez alkohol a podobam się jej. Zignorowałem to i dalej pisałem jakby nigdy nic. Oczywiście kontakt nie został zerwany, dalej fajnie pisaliśmy ze sobą. Później można było odczytać, że jest bardzo zainteresowana, bo sama chciała zainicjować kolejne spotkanie do kina. Następnie pewnego dnia pokłóciliśmy (i to było kluczowe dla całej sprawy) się przez FB. Zaczęło się od tego, że zacząłem jej się pytać czemu jest taka smutna, wiedziałem, że jest trochę depresyjna, sama to przyznała, być może oczarowała mnie tym, że jest taka cicha i nie śmiała. Zacząłem jej pisać, że nie ma tak najgorzej w życiu, że inni mają straszne cierpienia i nie powinna tak mówić. Nie wytrzymała i wygadała, że była molestowana w przeszłości, jak później stwierdziła, że powiedziała to w "samoobronie" a nie, że chciała mi to powiedzieć, bo mi ufała. Zamurowało mnie, ale przeprosiłem ją za to i wyglądało na to, że przestała się gniewać. Nie zniechęciło mnie to do niej. W końcu doszło do randki w kinie, cały film przytulaliśmy się i całowaliśmy, było wspaniale, po wyjściu z kina, nie była w stanie utrzymać ze mną kontaktu wzrokowego i nic nie mówiła, mimo, że w kinie wyglądała na szczęśliwą i radosną. Myślałem, że to jakaś część "gry". Odprowadziła mnie na mój autobus. Coś tam pogadaliśmy i się z nią pożegnałem. Później zaczęła wypytywać się co to miało znaczyć w kinie i czy ma to jakiś sens, wyjaśniłem, że tak, ale przydałoby się jeszcze troszkę czasu (w końcu to było drugie spotkanie!). Trzecie spotkanie było u niej w domu, gdzie oglądaliśmy film i była podobna sytuacja co w kinie, tylko mniej pocałunków, później poszliśmy do knajpy, gdzie również był problem z kontaktem wzrokowym, powiedziała, że nienawidzi jak ktoś się na nią patrzy (było to dla mnie nie zrozumiałe, bo patrzyłem się całkiem normalnie tak jak rozmawia się z drugim człowiekiem). Widać było, że bardzo się stresuje, była mega spięta. Po tym spotkaniu kontakt przez fb z jej strony bardzo zmalał, był znikomy, ja pisałem do niej cały czas pierwszy ona tylko odpisywała, czasami ją sprawdzałem i nie odzywałem się dłuższy czas to coś tam napisała. Chciałem, żeby przyjechała do mnie, to powiedziała, że jej się nie chce i nie ma siły. Wur*wiłem się, ale starałem się nie ponieść emocją i następnie ukarałem ją brakiem zainteresowania. Wtedy się jakby ożywiła i kontakt z jej strony wzrósł na chwilę, ale później to samo, zrobiła się strasznie oziębła w stosunku do mnie, do spotkania nie doszło. Kolejnych spotkań nie było, cały czas wymówki i tak dalej. Nie mogłem już wytrzymać, po ostatniej wymówce, napisałem, że tęsknie i bardzo chce się z nią zobaczyć, ale nie przejęła się tym zbytnio. Napisałem, że czuję do niej coś więcej niż tylko przyjaźń, że myślałem o tym co zaszło, wtedy powiedziała, że nic nie czuje (chodź na samym początku było na 100% inaczej, była mega zainteresowana, to był wulkan emocji z jej strony), że wszystko zniszczyło się w momencie kiedy ona powiedziała mi o swojej tajemnicy życia, że fakt mojej wiedzy o tym, ją nęka, nie może czuć się komfortowo przy mnie i automatycznie chciała się wycofać. Przekonywałem ją różnymi argumentami, żeby nie przekreślała tej relacji, ale to nic nie dało. Na koniec napisała, że chcę się spotkać ostatni raz w grudniu, żeby dać mi prezent na urodziny. Zapytałem się, dlaczego jej na tym zależy tak bardzo, przecież nie chce mnie widzieć? Powiedziała, że nie wie, to ważne i już. I tutaj jest cała zagadka. O co może chodzić??? Przecież mogłaby wywalić ten prezent na śmietnik, albo dać komuś czy coś. Dodam, że naprawdę ją kocham i nigdy nie kochałem tak nikogo jak jej, mimo, że tak mało się widzieliśmy, zależy mi na niej. Wiem, że Marek uczy, aby nie plątać się w związki z takimi osobami i uciekać od nich, szukać kobiety, która sama w sobie jest szczęśliwa, bo tylko na tym może być zbudowany prawdziwy związek, na własnym szczęściu, a ja tak naprawdę czuje się szczęśliwym człowiekiem, tylko to zerwanie relacji mnie teraz dręczy. Wiem, że to wszystko są hormony, wchodzę w paszczę lwa, lew zamkną paszczę, a ja nadal myślę, jak tam wejść. Ale może miłość istnieję naprawdę, może są na świecie cuda, a może nie? Nie wiem, jestem młody, całe życie przede mną, dlatego chciałbym się poradzić starszych Braci Samców, jak powinienem teraz działać, bo jestem z tą sytuacją kompletnie sam. Sprawa jest bardzo ciężka, szczególnie nie znając dokładnie mojej wybranki i mnie, ale może ktoś coś jednak doradzi hmm? Z góry dzięki za przeczytanie i pozdrawiam! P.S Może w pewnych momentach nie zachowywałem się jak "podręcznikowy samiec alfa" okazując jej to zainteresowanie, ale to nie były shit testy z jej strony tylko zwykły lęk, także tą kwestię można pominąć w tej sytuacji i wiem, że spierdo*liłem z tym, że tak zacząłem pytać się o jej problemy, ale zrozumcie, że niepokoiło mnie to i chciałem wiedzieć z kim mam doczynienia, jeśli miała być potencjalną partnerką.
  19. Witam braci! Od jakiegoś czasu po powrocie do kraju szukam sobie własnego miejsca. Jak Jim w American Pie wróciłem do swojego pokoju po 3-letniej przygodzie i zacząłem robić porządki w szafkach. Znalazłem tam dużo pamiątek, między innymi po swoich ex. Również na płytach mam wiele zdjęć i zapisów rozmów z kiedyś. Jak to u was wygląda? Po rozstaniach wywalacie takie rzeczy? Jestem raczej osobą sentymentalną, ale bez przesady. Szczególnie chodzi o zdjęcia, których nikt trzeci nie może zobaczyc Z jednej strony to tylko zdjęcia, z drugiej czuję, że nie powinienem do nich wracać bo sentyment mi przypomina ich ciała i sytuacje. A to żeby sie uwolnić i iść dalej wcale nie pomaga. Ciekaw jestem waszego zdania.
  20. Jak ułożyć sobie relacje z partnerem po rozstaniu, zwłaszcza jak ma się dzieci? To trudne - sądy, alimenty, podziały majątku, manipulacje dzieckiem ... Kobiety znalazły jednak genialną metodę którą się dzielą na jednym z portali kobiecych. Zainteresowała mnie bo myślę sobie (naiwnie) ot się czegoś dowiem mądrego. Poczytajcie jaka to metoda (subiektywnie wybrałem fragmenty): "To jest mój były... On pomaga mi zawsze, kiedy nasz syn potrzebuje nowych ubrań, żywności, czy innych rzeczy. Po prostu dzwonię do niego i mówię mu o takich potrzebach... Jest to człowiek, który kupuje pakiet filmów dla dzieci, więc nawet ja mogę cieszyć się nimi z moim synem we własnym domu... Zabiera syna znacznie częściej, niż powinien, bo wie, że mam za dużo do zrobienia lub po prostu potrzebuję drzemki.... To jest człowiek, który mnie słucha i pociesza, gdy płaczę... To człowiek, który mówi synowi, żeby nie zapominał o chłopaku mamy, kiedy wylicza swoich ulubionych ludzi... Człowiek, który przyjeżdża do mojego domu, bo popsuł się zamek, a on wie jak go naprawić. To człowiek, który oznaczył prezenty, które kupił sam dla syna jako od ”mamy”, ponieważ mama nie mogła kupić mu aż tak wiele..." (uff, dobra, dalej nie dam rady cytować tego) Artykuł się kończy słowami: Prosta metoda na ułożenie sobie relacji z ex? Wygląda na bardzo skuteczną. Co do dziecka - wiadomo pomoc ojcowska musi być ale w tej metodzie nie chodzi o dziecko. Zauważyliście w czym ukryty jest sens tej metody a raczej "metody" utkanej z słodkich słów o wspólnej przeszłości - płać jej, kupuj jej, naprawiaj jej i nie zapomnij przypomnieć dziecku, że mamusia ma nowego partnera który ma być ulubieńcem również twojego dziecka. Ona, ona, ona. Masz dalej jej służyć!!! Super metoda. Ech...dobra słuchajcie muszę kończyć bo jadę naprawić ex zamek w drzwiach . źródło: http://mamadu.pl/132631,miliony-poradnikow-do-kosza-ten-jeden-wpis-o-relacjach-z-ex-pokochaly-miliony
  21. Po wysłuchaniu ostatnich audycji Radio Samiec oraz własnych doświadczeniach postanowiłem wstukać parę słów na temat jak wyżej. Po tych wszystkich informacjach dotyczących niszczenia mężów przez żony - zabieranie mieszkań, domów, działek, oszczędności a co najważniejsze (!) dzieci, nagrywanie, pomawianie ... i skonfrontowaniu ich z własnym doświadczeniem dochodzę do wniosku, że gdy jest ci źle w małżeństwie/związku, czujesz że to nie to, męczysz się i dusisz tą relacją, męczą się dzieci kłótniami bądź cichymi dniami lub tygodniami pomiędzy rodzicami, chcesz coś zmienić bo to co robisz już nie zadowala kobiety, bo co byś nie zrobił to dla niej zrobisz źle, gdy już nie widzisz żadnych perspektyw na zmianę tej sytuacji to ... zrób tak aby to ona odeszła od ciebie. I co najważniejsze myślała, że to ona odchodzi. Że to ona ciebie zostawia a nie ty ją. Tak - niech gada te wszystkie tekściki, że zostaniecie przyjaciółmi, że chce z tobą poprawnych relacji po. Tak, tak - i ja to słyszałem. Niech ona złoży pozew - duża szansa, że będzie chciała zakończyć to na pierwszej rozprawie i pokojowo. Jest duża szansa, że nie będzie utrudniała wychowania i kontaktów z dzieciakami - one za parę lat same zdecydują jak ocenić rodziców i w którą stronę pójdą. Jest szansa, że dogadacie się w kwestiach majątkowych. Nie wyzwolisz w niej wtedy tego całego jadu który może się wylać na ciebie. Walki o każdą złotówkę. Może będziesz musiał dużo jej oddać - ale pal licho. Nie sprowokujesz pozwów z orzekaniem o winie, miesięcy w sądzie, kasy na adwokatów, nerwów, stresu, czasu ... Niech myśli, ze to ona odchodzi od ciebie, niech sobie "triumfuje" ... A ty? Po cichu siedzisz, poddajesz się temu, jednocześnie w tle kontrolując sytuacje - trzymasz rękę na pulsie i masz w zanadrzu asa w rękawie, coś na jej temat - coś czego nie wykorzystasz, ale niech ona wie, że ty wiesz. I niech wie, że możesz wykorzystać. Pokazujesz opuszczanego, który to tak naprawdę opuszcza ... ale jej rękoma. Zdobędziesz wszystko - wolność, zdrowie psychiczne i fizyczne, bezpieczeństwo finansowe, dostęp do dzieci - wpływ na ich wychowanie ... - czego chcieć więcej? Czy dobrze myślę? Nie wiem. Tak mnie naszło na weekendzie. Może macie inne zdanie.
  22. Siema Braciszkowie... Podlinkowuje Wam tutaj filmik na jaki przed chwilą trafiłem przeglądając tablice na fejsbuniu. Przeczytajcie komentarze facetów, aż chuj strzela po prostu... https://web.facebook.com/popularnie/videos/1963577827205564/
  23. Witam Byłam z facetem prawie 3 lata. W zeszłym roku mnie zostawił (kłóciliśmy i to wszystko nas przerosło). Oboje mieszkamy w UK. Bardzo cierpiałam po rozstaniu. Po około 2 miesiącach odnowiłam kontakt z dawnym znajomym z Polski (nazwijmy go P.). Dogadywaliśmy się dobrze, chociaż ja nie chciałam traktować go jak tzw."plasterek". Z czasem jak byłam w Polsce doszło do czegoś między mną a P. Byliśmy na imprezie, trochę %. Oboje tego chcieliśmy, ale nie planowaliśmy być razem. Po każdej spędzonej nocy z P. czułam się okropnie - miałam żal do samej siebie że odreagowuję w ten sposób, że przez z seks z P. próbuję zapełnić pustkę po byłym i bliskość której tak bardzo mi brakowało. Czułam jak bardzo tęsknię za exem. Kontaktu z byłym nie miałam wcale, nie narzucałam mu się, on też się nie odzywał. Zdarzyło mi się pod wpływem słabości wysłać raz czy 2 sms że tęsknię, ale on to olewał. Czułam się rozdarta - będąc w Polsce chciałam sobie odpuścić byłego, bo tak naprawdę zdawałam sobie sprawę że on już nie wróci. Jak tylko wracałam do UK to z powrotem nie potrafiłam sobie go odpuścić. Po 3 spotkaniach z P. powiedziałam sobie dość. Wróciłam do Anglii i zaczęłam odcinać się od niego. Uznałam, że dłużej tak nie dam rady. Że nie chcę tkwić w jakimś dziwnym układzie. Za każdym razem będąc z P. widziałam mojego byłego, nie miałam satysfakcji z kochania się z nim, nie czułam po prostu nic, jedynie coraz większą pustkę i obrzydzenie do samej siebie. Od nowego roku mój były zaczął się odzywać. Była jedna poważna rozmowa, druga. Powiedziałam mu, że spotykałam się z P. i że coś się między nami wydarzyło. Widziałam, że go to zabolało. W końcu którejś nocy przyszedł do mnie i wyznał, że nadal mu na mnie zależy i bardzo mnie kocha. Ja się rozpłakałam, nie byłam w stanie nic z siebie wydusić. Zaczęliśmy odbudowywać wszystko między nami. W międzyczasie P. coraz bardziej nie odpuszczał, zaczęły się szantaże i jakieś dziwne aluzje z jego strony. W końcu napisał na FB do mojego i opisał mu ze szczegółami co ze mną robił. Sporo faktów sobie dopowiedział i podkoloryzował. Mój stwierdził, że jak tak mogłam po tak krótkim czasie wskoczyć innemu do łóżka, że złamałam mu tym serce, że nie ma tu żadnego znaczenia, że nie byliśmy razem. Myślałam, że wtedy już mnie zostawi, ale następnego dnia uznał, że chce być ze mną mimo wszystko. Chciał tylko wiedzieć czy jestem pewna, że do tamtego nic nie poczułam. Przez 2 miesiące było cudownie. Zapewniał jak bardzo kocha, że jest szczęśliwy że mnie odzyskał, że planuje przyszłość ze mną. A potem nagle wszystko się posypało. On zaczął nową pracę, nadmiar obowiązków i ciągłe zmęczenie powodowały, że chodził rozdrażniony. W końcu oświadczył mi, że to koniec, że wg. niego ten związek się nie uda i że nie potrafi nie wyobrażać sobie mnie z tamtym. Ja jestem w totalnej rozsypce. Boli o wiele bardziej niż za pierwszym razem, bo wszystkie uczucia wróciły dwa razy mocniejsze. Żałuję tego co się stało, ale obawiam się że już jest wszystko stracone ;(
  24. Jeśli się komuś nie spodoba dział, to proszę o przeniesienie do właściwego. Jak już @Rnext przewidywał długo to nie potrwa - moja relacja z eM. Z tą, która zajebiście opierdala petardę. Pytanie jak w temacie - jak się odkochać. Otóż tutaj chyba naprawdę można zapytać o odkochanie. Jak opiszę całą sytuację, to pewnie wylejecie na mnie mnóstwo pomyj ale jakoś mam to w dupie. Do rzeczy: Nie ulega żadnym wątpliwościom, że mam mokry ale krótki lont: trudno jest go zapalić, ale jak się wkurwię, to niestety skutki bywają nieprzewidywalne. Em jest kobietą, która również często podchodzi do problemów życia codziennego bardzo nerwowo, ale równie szybko jej przechodzi. Niestety jest dość wścibska - ryje mi po FB. Ja nie mam tam niczego do ukrycia, jednak jednocześnie z przyzwyczajenia na bieżąco wywalam wszystkie rozmowy. Czasem rozmawiam za pośrednictwem FB z drugą EX ponieważ moja firma jest podwykonawcą jej firmy w zakresie audytów IT. Czasem jak znajdę coś śmiesznego na jbzd.pl coś, co wiem, ze ją rozbawi bo dotyczy sytuacji małżeńskiej to również jej podeśle tą drogą. Em zawsze się o to bardzo wkurwia i robi o to straszne jazdy. Ostatnia taka jazda skończyła się tak, że rozkurwiłem telefon za parę tyś. PLN. No wiem. Debil jestem i wpadłem w furię. Ale jak ktoś mi ględzi, ględzi, ględzi i ględzi to nie dałem rady. Ostatnia zapowiedź awarii miała miejsce w piątek chyba. W czwartek jechałem do innego miasta odebrać wspomniane już wcześniej 911 Turbo S. Radocha jak cholera 560KM itp. No i co? No i pech. Przekroczenie prędkości w zabudowanym (jak jechałem w tamtą stronę) i PJ poszło się jebać na 3 miesiące. Do tego we wtorek znów wypierdzielam na Teneryfe na miesiąc - rozstanie z Em - długo jej nie będę widział. I Em w takiej w sytuacji w piątek jak się ze mną żegna to zamiast się przytulić i powiedzieć coś miłego, cokolwiek, że jak tylko dzieciaki po 11. lutego wyjadą to będzie się cieszyć, że do mnie tam poleci albo coś, to znów z ryjem, że ja coś EX posłałem z jbzd.pl jakby to miało jakieś znaczenie. Tłumaczę, że wole mieć z nią (2. ex) takie relacje jak mam, niż takie jak miałem z 1. ex, która mnie okradła na gigantyczne pieniądze na podziale majątku, na udziałach w firmie oraz tak nastawiła dzieci przeciwko mnie, że nie mam z nimi kontaktu. Ogólnie w sobotę jak już popatrzałem na tego czarnego potwora z żółtymi zaciskami, którym nie pojeżdżę przez 3 miesiące, wziąłem mieszankę pewnych tabsów z apteki, co do których wiem, że podziałają bardzo (nawet za bardzo) uspokajająco (podobnie do alko). Elekt był taki, że w sobotę stuknąłem jedną ze swoich ex. Oczywiście w prezerwatywie, by nie wbić się w sytuację z której nie będę miał wyjścia. Ponieważ ustaliliśmy strategie komunikacji z Em, że na temat skoków w bok nie okłamujemy się. Efekt jest taki, że dzisiaj wpadła po swoje rzeczy w zasadzie bez słowa. I poszła. Mi w tej lasce najbardziej pasowało to, że nigdy nie miałem obsesji seksualnej na jej temat. I ja ją tak po prostu zwyczajnie kocham tak po prostu. Wiem, że to brzmi absurdalnie. No jak kurwa! Najpierw pisze, że stuknął jakaś ex, a potem, że kocha. Po 1. byłem przyćpany jakimiś psychotropami, a po 2. to ja chyba zawsze odreagowywałem w taki głupi sposób. Chyba jedyny jaki znałem. Jak mnie lacha wkurwiała i żadne słowa nie docierały, nie szło się skomunikować w żaden sposób normalny to jedyne co działało, abym ja odreagował to było iść i coś (byle co) przeruchać. Kiedyś miałem taka przytulankę przez 5 lat i nawet taki układ dobrze funkcjonował. Ale nie tutaj nie w tym układzie i tej sytuacji. Tym razem na Teneryfę biorę rolki, trochę się poruszam inaczej będę odreagowywał - chociaż nie będę miał od czego. Co do PJ - tam na szczęście można jeździć na kserokopie dokumentów (powiem, ze zapomniałem i zostały w Polsce, a decyzja administracyjna działa tylko w PRL). A jak się odkochać? Chyba zawsze miałem świadomość tymczasowości związku z Em. @Rnext przy każdej okazji mi o tym przypominał. No i kurwa wykrakał . Em jest 21 lat młodsza ode mnie. A że ją pokochałem bez obsesji seksualnej? Trudno. Czas się odkochać. Jak ktoś ma pomysł jak się odkochać, to proszę o info. Chociaż nie czuję się jakoś specjalnie nieszczęśliwy z tego powodu, że odeszła. Wiadomo - musiała. Oczy mi się spociły. Ale wielkich histerii nie było.
  25. Witam wszystkich. Postanowiłem podzielić się z wami moją historia która przytrafiła mi się jakiś czas temu. Ja 25 lat ona 25 lat, byliśmy ze sobą pięć lat, poznałem ja jak kończyłem technikum, to była moja pierwsza dziewczyna, ja dla niej 4 chłopakiem. Nasze charaktery i ambicje troszkę się różniły. Ja zapierdzielałem jako mechanik po 12 h w tygodniu a w weekend politechnika, ona nie umiała sobie znaleść pracy ciągle ją zmieniała, był taki rok że 7 razy zmieniała miejsce pracy, ze szkołą też kulała. Po dwóch latach zmieniłem prace na lżejsza, lepiej płatna, miałem dla niej wiecej czasu, popchnołem ja na studia, zrobiła prawko, znalazła sobie prace. Przez ostatnie 3 lata było świetnie super spędzalliśmy czas wczasy, imprezy kilka razy w tygodniu nocowaliśmy u siebie, kłótnie też były bo jestem typem człowieka który ma swoje zdanie, ale ostatecznie zawsze sie dogadaliśmy, bo zawsze była dla mnie najważniejsza. Były emocje. We wrześniu po przylocie z turcji zaplanowałem że pójdę na kurs żebym miał na wiosnę lepsza prace i ogolnie żeby było nam lepiej bo planowaliśmy w przeciągu nastepnych dwóch lat zrobić wesele a jak wiadomo na to potrzebne są środki. Powiadomiłem ją o tym że nie bedziemy sie spotykać tak często ze względu na brak czasu. Podczas trwania kursu widywaliśmy sie 2 razy w tygodniu, skonczyłem go w połowie listopada. Próbowałem nadrobić czas dla niej wiadomo kino, restauracje, jakieś spacery itd. Planowałem w grudniu na świeta sie oświadczyć. W tamtym roku na andrzejkach troszkę sie posprzeczaliśmy na zabawie,dzień poźniej miałem urodziny i po nich powiedziała że potrzebuje przerwy. Tłumaczyła to tym że nie pasuje do mojego świata, że jej nie szanuje że ciagle sie z nią kłócę żę mama jej tak doradziła i że chce zobaczyć czy uczucia do mnie nie wygasły. Napisałem jej jak to przecież wspieram cie, chciałaś iśc na pedagogike poszłaś, pomagałem ci, przecież wcześniej tak dobrze nam szło bawiliśmy sie, jak możesz przez jedną nieudana impreze mieć w dupie 5 lat zwiazku gdzie mowiłaś że kochasz i planujesz ze mna przyszłość. No i wiadomo jak to zakochany facet załamka, alko i użalanie sie nad sobą, błagalne sms o powrot – grudzień masakryczny. Na wigilie dostała poczte kwiatową do pracy ze słodyczami i liścikiem, po czym zadzwoniła do mnie w obecności kuriera i powiedziała mi ze nic z tego nie będzie. Gdy rozmawiałem z jej siostrą powiedziała mi że kwiaty przyniosła do domui bardzo cieszyła sie z nich i wszystkim o nich opowiadała. Po spędzonym osobno sylwestrze dowiedziałem się że ktoś zaraz po świetach był u niej na kawie. Napisałem do niej wkurzony że mogłaś powiedzieć od razu że kogoś masz przynajmniej bym sie nie błaźnił, to napisała mi że to narazie przyjacie i że jak była ze mna to tylko rozmawiali przez fb. Wpadłem w furie pocisk był ostry obfitował w różne epitety, po czym napisała że nie spodziewała sie takiej reakcji po mnie i że to napwno koniec i nie chce mnie znać. Po tygodniu mój znajomy zobaczył ją na sympatii, widocznie nie wyszło z tamtym. W chwili obecnej na fb wrzuciła zdjecia z jeszcze innym typkiem jak była na kocnercie bendarka. Najbardziej zastanawia mnie to że jej poglądy i potrzeby zmieniły sie o 180 stopni i wybiera gości którzy są całkowitym przeciweństwem mnie. Takie łajzy lovelasy. Pogodziłem się z tym a raczej straciłem do niej szacunek i uświadomiłem sobie że nic z tego nie bedzie bo skoro jest kryzys i problem to sie rozwiązuje go wspólnie z partnerem a nie z obcymi osobami, duzy wpływ na nią ma jej mama która sama miała w życiu 5 partnerów i kilkoro dzieci jej złote rady działały na nią zawsze. Gdy już sie ogarnołem pozdawałem egzaminy w szkole, zaczołem cieszyc sie z bycia snglem, chodzić na imprezy, czas wolny zapełniać hobby i ona gdy to zobaczyła usuneła mnie z grona znajomych na fb i inncyh aplikacjach! Po ostatnim spotkaniu na ulicy napisała do mnie, zaczyna dopytywać co u mnie jak mi idzie itd. Odpisałem że wszystko wporzadku i zapytałem dlaczego pousuwała mnie z grona znajomych czyżbym ją tak bardzo drażnił że nie może na mnie patrzeć to odpowiedziała że moje zdjecia ją mało obchodzą a lepiej żebym jej nie widział. I teraz pytanie czy ona żałuje czy poprostu lovealsy sa inni niż ja. Dodam tylko że widzę ją raz w miesiącu, po minie wnioskuje że dalej jest zadumana tym że jej pocisłem od najgorszych jak sie dowiedziałem o kims trzecim. Na początku miałem wyrzuty sumienia że mogłem się oświadczyć w tej turcji i by może została ale po przemyśleniu głębszym tematu zdałem sobie sprawę że mogła to być wieksza kicha bo co jakby zrobiła to za 3 lata? gdy było by juz po slubie? ile czasu straconego energi i kasy. i nie daj bóg jeszcze bym musiał na nia płacic a ta by sie miziała z innym. Także ze wszystkich swoich porażek trzeba wyciągnać jakies plusy i sie nie załamywać bo zawsze może byc gorzej. Pozdrawiam.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.