Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Search the Community

Showing results for tags 'sen'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu; podrywanie
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
  • Sport i zdrowie
  • Polska i świat
  • Stulejman Wspaniały
  • Motoryzacja i Technologie
  • Hobby
  • Duchowość
  • Rozmowy przy wódce
  • Rezerwat dla Kobiet
  • Domowa grzęda
  • Samczy Mobil Klub's HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub's Rowery
  • Samczy Mobil Klub's Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub's Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub's Samochody
  • Samczy Mobil Klub's Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub's Motocykle
  • MacGyver a's GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT's Linux
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Klub poligloty's Jaki język
  • NAUKA - SCIENCE's Wprowadzenie do Metodologii Naukowej
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Reprezentacja Polski
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ekstraklasa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka klubowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka międzynarodowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ogólne
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's s
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Pornografia - ubojnia pomysłowości, kreatywności i działania
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's 50 powodów aby porzucić pornografię
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Odwyk Piotra i nowe lepsze życie
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's NOFAP - Odwyk od A do Z
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Co robić by Nofap się udał?
  • Klub Wschodnioazjatycki's Ogólne
  • Klub Wschodnioazjatycki's Korea
  • Klub Wschodnioazjatycki's Chiny
  • Klub Wschodnioazjatycki's Japonia
  • Klub Wschodnioazjatycki's Mongolia

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość


Interests

Found 26 results

  1. Afrykański korzeń snów Nie... , tym razem to nie zioło na ,,korzeń'' a na świadomy sen, z tego co wyczytałem ma on działanie oneironautyczne ze względu na zawartość saponin triterpenowych (dla biochemików) Zamówiłem 10g , i zobaczymy co z tego wyjdzie. Z opisów wynika że wzmacnia i urealnia sny. Trochę mozolne jest przyjmowanie go ,gdyż miesza się to z wodą i powstałą pianę pije na pusty żołądek , po czym po 3 dniach widać pierwsze efekty. Ponadto wydłuża fazę rem i z opinii wynika ,że jest się bardziej wyspanym. Więcej: http://pl.lucid.wikia.com/wiki/Korzeń_Snów Ktoś z was kiedyś próbował takowego korzenia ?
  2. Aloha ! Przeglądając tematy na forum, stosunkowo często ktoś pisze, iż ma problem z zasypianiem. Szczególnie często problem ten spotykam w temacie "Ruch NoFap". Sam przez dłuższy okres praktykowałem NoFap, aktualnie NoNut (orgazm bez wytrysku) i występuje dokładnie ten sam problem, jak na NoFap - typowo spory (lub ogromny) nadmiar energii pod koniec dnia. Wiem jednak, że również wiele osób niezwiązanych z NoFap czy NoNut boryka się z tym samym problemem. Wielu z nas wiecznie analizuje różne sytuacje, zarówno minionego dnia, jak i te, które się jeszcze nie zdarzyły. Te sprzed dwóch tygodni i te, które będą się rozgrywać za dwa tygodnie. Są różne kalibry. Mnie też można gdzieś na tej skali umieścić. W pewnym okresie mojego życia było to tak uciążliwe i już wręcz groźne dla mojego zdrowia, iż poświęciłem wiele czasu na wypróbowanie różnych metod/środków. Wypróbowałem wiele różnych sposobów i ten, który pragnę opisać, okazał się najskuteczniejszy. Powiedziałbym, że piekielnie skuteczny. Wiele z tych rzeczy Marek mówił w audycjach, niejeden też pewnie pisał - widzę jednak, że wiele osób potrzebuje takiej techniki (jak wcześniej ja sam). Może warto zrobić jakiś temat zbiorczy z wszystkimi informacjami dot. snu i gdzieś go przypiąć, jako iż sen to bardzo podstawowa sprawa, a czas snu wpływa na jakość całej reszty dnia. Jest to także coś, co w mniejszym lub większym stopniu dotyczy nas wszystkich. Warto zauważyć, że w tym poście nie poruszam nawet tematu cyklu snu, optymalnego czasu snu (półtorej godziny i wielokrotność, czyli np. 4,5h - 6h - 7,5h). Jeden z braci wrzucał gdzieś ostatnio świetny "kalkulator" - rozpiskę o której godzinie należy iść spać, jeśli chcemy wstać o konkretnej godzinie, śpiąc przez wielokrotność półtorej godziny i biorąc pod uwagę czas potrzebny na zaśnięcie. Gdyby takowy temat powstał, to warto byłoby to tam też przypiąć. Z grubsza chodzi o to, że aby zasnąć musimy rozluźnić ciało i oczyścić umysł (do tego oddech, ale to za chwilę). U jednych problemem jest nadmiar energii, u innych zaś nadmiar myśli i wieczne analizowanie (typowo ludzie wysoko wrażliwi). U jeszcze innych zaś występuje combo. Dla tych, którzy nie medytowali, najtrudniejsze może okazać się oczyszczenie umysłu. Po wyciszeniu myśli mija krótka chwila, po czym następne tematy przypuszczają kolejny atak i sami się łapiemy na tym, że znowu coś analizujemy. Aby stosować tę technikę nie jest wymagana umiejętność wyciszenia myśli. Myk jest taki, że nie da się myśleć o dwóch rzeczach w tym samym momencie. Naszym zadaniem jest więc jedynie pokierować nimi i skupić je tylko na jednej rzeczy - rozluźnieniu mięśni. Stan wyciszenia przyjdzie później sam, a chwilę później będziecie już w objęciach Morfeusza :). No dobra, starczy tego pitolenia, oto co trzeba zrobić. Kładziemy się na plecach (nie krzyżujemy nóg) i z rękoma wzdłuż ciała. Trzeba odpowiednio ułożyć się w barkach/ramionach, aby taka pozycja była wygodna i ręce nie generowały napięcia. Przynajmniej dla mnie na początku była niezbyt komfortowa, tradycyjnie uwielbiam pozycję embrionalną z poduszką między kolanami (taki mały tip - jeżeli ktoś lubi spać w pozycji embrionalnej, to między kolana polecam sobie podłożyć poduszkę [najlepiej twardy "jasiek"] - dużo zdrowiej i wygodniej). Ważne - od tego momentu nie wolno nam się poruszyć. Skupiamy swoje myśli na naszych mięśniach, rozluźniamy je powoli i po kolei - od twarzy do stóp. Zanim jednak zaczniemy rozluźniać mięśnie musimy ogarnąć oddech. Sam się często łapałem na tym, że gdy analizowałem jakiś gruby temat to w pewnych momentach źle wstrzymywałem oddech/źle oddychałem. Zasada jest taka, że oddychamy tylko i wyłącznie nosem. Robimy głębokie, szybkie wdechy i powolne wydechy. Wydech zawsze powinien trwać dłużej niż wdech. Bierzemy kilka głębokich wdechów. Myśli kierujemy na proces oddychania. Można powtarzać sobie w myślach "z każdym wydechem moje ciało się rozluźnia". Dla wizualizujących - można sobie coś wyobrazić, np. fontannę, która za każdym razem, gdy bierzemy wdech, strzela z naszych stóp do góry przez całe ciało przez głowę i wypłukuje z nas napięcie. Po kilku głębokich wdechach bierzemy solidny haust powietrza, "dociągamy" je wysoko i wstrzymujemy. Tak, jakbyśmy właśnie mieli z kimś zakład "kto dłużej wstrzyma powietrze" - solidny grzdyl powietrza i koniecznie przez nos. Wstrzymujemy 10 sekund. Bardzo powoli wypuszczamy. Ważne - powietrza nie "wypychamy" z nosa, tylko niejako otwieramy przegrody i pozwalamy mu swobodnie, powoli ulecieć. Tak jakby balon się wypompowywał. Na początku może być uciążliwe i pojawić się chęć szybszego wydechu, którą należy powstrzymać. Powietrza nie należy wstrzymywać "nisko" (mam nadzieję, że jest to zrozumiałe). Bierzemy kilka kolejnych głębokich wdechów i znowu wstrzymujemy powietrze na 10 sekund, po czym powolutku pozwalamy mu ulecieć. I znowu. I tak kilka razy, a potem wstrzymujemy je na tak długo jak potrafimy (nie, że życiówka, tylko w tej chwili, aby nie tracić komfortu [i przytomności hah]). W tym momencie powinniśmy się poczuć już bardzo komfortowo, przechodzimy do rozluźniania. Jak pisałem wyżej - rozluźniamy całe ciało, od twarzy po stopy. Czyli najpierw rozluźniamy zmarszczone czoło, później brwi i oczy (wokół gałek ocznych jest naprawdę masa mięśni). Nos, usta, szczęka - wszystko rozluźniamy. Twarz w tym momencie powinna jakby opaść, usta rozdziawić się i ogólnie przyjąć głupi wyraz (miałem koleżankę w ogólniaku, z której inna się śmiała, że ta jak się zasłuchuje/zamyśli, to jej twarz przybiera głupkowaty wyraz - a ona po prostu [świadomie lub nie] rozluźniała swoje mięśnie, co jest bardzo zdrowe). Cały czas pamiętamy o prawidłowym oddychaniu. Przechodzimy na kark, barki, ramiona - wszystko po koei rozluźniamy myśląc o tym i wyobrażając sobie jak nasze wszystkie mięśnie się rozluźniają. Przez klatkę piersiową na brzuch, uda, łydki i tak aż do małych palców u stóp. Ciekawostka - podczas takiego rozluźniania udaje mi się poczuć krew płynącą w żyłach. Gdy pierwszy raz się pojawiło, nie wiedziałem co to za uczucie - myślałem, że odpowiedzialne za to są włoski na nogach (gdyż tam pierwszy raz to poczułem - przy stopach w górę). Pomyślałem tak, gdyż mogę opisać to uczucie jako łaskotanie. Łaskoczący puls - połączenie bicia serca z uczuciem łaskotania, występujące wzdłuż dużych żył. Po chwili uczucie stało się na swój sposób irytujące, gdyż mam straszne łaskotki. Po niedługim czasie treningu, tak jak starałem się wyczuć wszystkie mięśnie w swoim ciele, nauczyłem się wyczuwać poszczególne żyły w swoim ciele. Na początku tylko te największe, aktualnie także wszystkie widoczne - jeśli jestem świadomy, że dana żyła przebiega w tym miejscu, to skupiając na niej uwagę potrafię wyczuć przepływ krwi w tej żyle. Nie jest to związane z patrzeniem na nią - wystarczy, że potrafię sobie ją wyobrazić. Zobaczymy jak będzie dalej. Gdy już rozluźnimy całe ciało, to poczujemy się dosłownie tak, jak tuż przed zaśnięciem (lub tuż po obudzeniu) i w ciągu kilku chwil zaśniemy. Stan cudownego letargu zaczyna się pojawiać i przestajemy już myśleć nawet o rozluźnianiu. Zaczynają się zalążki porypanych sennych imaginacji. Ważne, aby cały czas dobrze oddychać i gdy pojawi się stan oczyszczenia umysłu nie zacząć o czymś myśleć. Jak już, to o rozluźnianych mięśniach. Ważne, aby nie poddać się pokusie przeciągnięcia się, co jest bardzo przyjemne i która pojawia się już po chwili. Tak samo z jakimkolwiek najmniejszym poruszeniem się. Skupiając uwagę na pracy naszych mięśni możemy zaobserwować, że gdy naciera jakaś śmieszna myśl i odruchowo się uśmiechniemy, to uświadamiamy sobie jak wiele mięśni na naszej twarzy zostaje aktywowanych i ile czasu zajmuje nam ponowne przywrócenie twarzy do porządku, stanu całkowitego rozluźnienia. Jeżeli ktoś ma większy problem z pozbyciem się natarczywych myśli na początku i nie może się skupić na oddechu, to polecam sobie jakoś wyobrazić uwolnienie od tych myśli. U mnie bardzo dobrze działa taka wizualizacja: wyobrażam sobie swoje ciało, jak leżę otoczony całkowitą, bardzo gęstą mgłą (i się rozluźniam, mgła kojarzy się strasznie, ale ma to być wizualizacja jak najbardziej pozytywna). Każda myśl, która naciera, pojawia się jako wychodząca z mgły. Jak tylko się pojawi, to wyobrażam sobie, że coś z góry ją wsysa i ulatuje w powietrze. Skupiam się znowu na swoim ciele otoczonym mgłą. Druga wizualizacja, która zaskakująco dobrze u mnie działa: za każdym razem, gdy pojawi się jakaś natrętna myśl, wyobrażam sobie, że całą ją "przelewam" na kartkę papieru, którą wkładam do niszczarki. Myślę tylko i wyłącznie o procesie pracy urządzenia, przeznaczeniu urządzenia. Widzę, jak z niszczarki wychodzą tylko paski i nie pamiętam już nawet co było na kartce :). Miłego dnia, pozdrawiam.
  3. Cześć, Mam lokatorów, którzy mnie budzą, bo chodzą bardzo rano do pracy. Jak się obudzę, tu już ciężko mi zasnąć i w sumie wychodzi mi 4-5 godzin snu dziennie ostatnio. Nie chcę zwariować, więc pomyślałem o przyjmowaniu melatoniny, by mieć mocniejszy sen i się nie wybudzać. W związku z tym: 1. Czy przyjmując 3 mg melatoniny dziennie mogę się od niej uzależnić i mieć potem problemy z normlanym zasypaniem jeśli ją odstawię? 2. Czy przy długotrwałym przyjmowaniu melatoniny są jeszcze jakieś inne możliwe konsekwencje zdrowotne? Na razie nie mogę zmienić miejsca zamieszkania. W miarę możliwości poproszę @PanDoktur o poradę.
  4. Witajcie Bracia Przez ładnych parę lat pracowałem w systemie dwuzmianowym. Raz wstawałem o 4:50, raz o 9:00 w zależności od tego którą zmianę miałem. Teraz pracuję na jedną zmianę i teoretycznie powinienem wstawać ok 6:30. Lecz mój organizm robi mi psikusa i budzi mnie już o 4:40, następnie leżę do 6:30 próbując zasnąć. Zauważyłem to już od ładnych paru miesięcy, że zawsze koło 4:40 budzę się i leżę czekając na porę wstawania. Jedynie co w weekendy potrafię spać do 7-8 rano spokojnie bez budzenia się w nocy. Może ktoś z tutaj obecnych Braci ma, bądź miał taki sam problem i sobie z nim poradził? Dziękuję za porady.
  5. Sny – brama do samopoznania. Zapraszam wszystkich chętnych do zapisania i opisania swojego snu . Może uda nam się wspólnie dojść, cóż takiego się kryje i jakie ma znaczenie - przekaz to co nam się śni. Korzystając z okazji, chcę podziękować za wskazówki: Dziękuję @Rnext . Tak więc, oto mój sen, wstawiam dokładnie jak opisałam na Chatbox: (Pomiędzy lukami - przerwami były rozmowy, ale tego już nie kopiowałam.) dn. 21.02.2018 r. Dziś w nocy to miałam sen koszmar. Jak się obudziłam to mnie prawa ręka bolała, chyba walczyć musiałam, bo aż kostka czerwona była jakby od uderzenia. Pamiętam jedynie słonie, a jeden mnie wyratował choć nie czułam zagrożenia. Idąc patrzyłam jak słonie ciężko pracują i szkoda mi się ich zrobiło. W pewnym momencie na mojej drodze pojawił się olbrzymi słoń - przywódca. Struchlałam, już po mnie, staranuje mnie ja mrówkę, ale się nie bałam. A on złapał mnie w pół, po czym ja go objęłam za szyję (tak jak obejmują się ludzie) i stanął na dwóch nogach i zabrał mnie. Gdzie, nie wiem, ale wiem, że było mi dobrze. Poczułam ulgę i obłędny spokój. Staram się zapominać sny. Ale, nie których nie potrafię, za silnie się wgryzają. A może już zbliża się koniec mojego żywota tu? Nic - pożyjemy, zobaczymy. Tyle, że w śnie tej trąby nie widziałam znaczącą. Widziałam Wielkość. Dodam, iż te słonie co pracowały, budowały drogę. Były jak stemple, ubijając drogę po bokach, by ta nie rozpadła się, ubijały tak mocno, że zanurzały się całe pod ziemią i wynurzały. To była budowa na dużą skalę, dużo słoni, a ja szłam tunelikiem, taką ścieżką obok, by przejść na drugą stronę i wtedy pojawił się ten olbrzymi słoń - taka potęga biła od niego. Ale zabierając mnie z tej ścieżki nie poniósł mnie w tym kierunku co szłam, tylko wziął mnie w swój kierunek. Wiem, że nie tam skąd szłam tylko w bok na tą budowaną drogę. Nie wiem co to może być. I dlatego nie lubię sów. Bo zawsze zastanawiam się czy dobrze robię, robiąc. A i dodam, że idąc moją ścieżką, była wąska i prosta, równoległa do tej budowanej. Ta budowana, taka olbrzymia, masywna i też prosta. A ja z tym wielkim słoniem na tą drogę i w kierunku co szłam. Teraz dopiero będę mieć łamanie głowy. Co też to może oznaczać. Idę sprawdzić sennik - droga. Sprawdziłam słonie, ponoć dobrze. Zwariuję, przez ten sen dzisiejszy. Teraz przypomniało mi się jeszcze jedno. Idąc ścieżką obok, jak on mnie zobaczył, to mnie zabrał, ale jeszcze tą budowaną nie mogłam iść, bo nieukończona. Wiem, że było coś dalej, ale co nie wiem. Ale, ścieżką mogłam przejść. Chyba, że ta ścieżka w pewnym momencie miała zboczyć, a on mnie uratował. Oszaleję....., bo, aż w żołądku ściska, eh.... Byłam tylko ja i słonie. Żadnych ludzi. Taaa. Wszystko ładnie pięknie. We śnie nie bałam się, czułam tą Wielkość, Potęgę. A rozmyślając w realu, boję się czy właściwą drogę wybiorę. Czasami chciałabym żyć tylko we śnie, albo całkiem na jawie. Czasami nie wiem czy to sen czy jawa, albo i jeszcze co inne. Po tym śnie, nazajutrz (nocy) następny. dn. 22.02.2018 r. Widzę piękne okolice jak z obrazka, słoneczne, kwitnące - dech zapiera. Ach . (Takie w przybliżeniu - Grecja, Włochy, Francja, Hiszpania - nie wiem, które, ale coś z takich okolic). Znalazłam się na dużym placu, domy z piaskowca, winnice (oczywiście słonecznie, kwitnącą itd.). Idąc tak i podziwiając, odczuwałam, że idzie obok mnie kobieta, ale nie wiem czy byłyśmy razem, ale czułam obecność kobiety. I tak idąc, przed sobą zobaczyłam, że na środku stoi fontanna, ale tylko taki zarys, że tam stoi, a niedaleko niej pojawił się mężczyzna niosący duże drzewko w donicy. Postawił je i powiedział: - Jak ktoś chce, może sobie zabrać, bo nie mam miejsca. I poszedł. To drzewko, całe zielone, piękne lśniące grube listki - przypominało tzw. drzewko szczęścia - czyli Grubosz. Patrząc na to drzewko olbrzymie, było prześliczne, byłam zachwycona. Mówię w głos: - Ja je biorę. Wtem ta kobieta się odzywa i mówi: - Nie, ja je biorę! Podchodzi, by je zabrać, nie zważając, że ja byłam pierwsza. Smutno mi się zrobiło, ale pomyślałam: może faktycznie jej sprawi większą radość, a ja chciałam je wziąć, bo miało iść na śmieci. Szkoda mi się zrobiło. (Takie wystawki rzeczy zbędnych, a nóż komuś się przyda.) No nic, idziemy dalej. To drzewko było takie wielkie, że jak patrząc z przodu, nie było widać tyłu. Ta kobieta obeszła je wokoło i po chwili rzekła: - Już go nie chcę. Pytam: - Dlaczego? Co się stało? Ona: - To jest do wyrzucenia! Z przodu ładne, ale z tyłu stare, zobacz tu, martwe. Podeszłam. I rzeczywiście. Nie wyglądało tak jak przód. Druga strona była w kształcie parasola. Taka ogrodowa wierzba palmowa. Z czubka masywne gałęzie spływały w dół, proste, gęste. I tak się przyglądam i mówię do niej: - Zobacz, ono wcale nie jest martwe, ma brązowe gałązki i ono jedynie śpi. Zaczęłam je dotykać od góry, zjeżdżając w dół czy faktycznie suche ma gałązki. I po chwili mówię: (wspinając się na palcach, by od czubka pokazać) - Zobacz, ono żyje, tylko ma czas spoczynku i spójrz! (Od góry jak je dotykałam, przesuwając ręką w dół zaczęły pojawiać się kwiatki, takie jak na wiosnę na jabłoniach, wiśniach, czereśniach, jak budzi się wiosna - przepiękne.) Ale tak kobieta nie chciał i tak. Pomimo, że mówiłam, że ono żyje, ale śpi. I jakoś się wybudziłam. I nie wiem kto wziął, co się stało. Ale na pewno ona je nie wzięła, była tak zniechęcona tą drugą stroną, bo nie przypominało wcale przodu. I taki oto sen miałam. Ciekawe co też może oznaczać. dn. 02.03.2018 r. A dziś. Już nie będę się rozpisywać za wiele. Przyśnił mi się (między innymi) ksiądz, że go pogoniłam. Uff. To na tyle. Dziękuję . PS. Starałam się nie narobić błędów w tekście. Proszę Szanowną Moderację o wybaczenie.
  6. Czołem Samcy, jaki materac do 300zł polecacie? Jest tego dużo na allegro, ale sam nie wiem co wybrać. Właściwie są tylko dwie firmy w przedziale 250-350zł. Waga 85 kg przy 185cm wzrostu.
  7. ASMR - masaż uszu czy stulejki ? Wywoływanie dźwiękami uczucia odprężenia,relaksu,przyjemności . Ciekawe czy to nie jakieś programowanie przed snem. P.S Może Szef @Stulejman Wspaniały nagrał by takie kawałki dla Żanetki albo dla braci (deszcz szekli,szuranie po sztabce złota , otwieranie piwa ) Potrzebne są słuchawki ! 1) 2) 3) 4) 5) 6) inne: Link 1 Link2
  8. To chyba moje pierwsze kroki do Choroszczy. Miałem sen, który zaczął się od tego, że siedziałem przy stole z Kononem w jego posiadłości zlokalizowanej na terenie inteligenckiej dzielnicy Białegostoku - Starosielcach. Ksiek zadawał mi pytania o moje dane osobowe, czym się zajmuję itd. przy czym wszystko skrzętnie notował. Nie spodobało mi się to, o czym go poinformowałem, co podniosło mu ciśnienie. Szybko wyrwałem kartkę z notesu i rzuciłem się do wyjścia. Gonił mnie po polu, które znajduje się kawałek za moim domem [a mieszkam 200+ km od stolicy Podlasia tak BTW], przewracałem się często i występowały inne klasyczne motywy senne, kiedy ucieka się przed jakimś potworem/jakąś postacią. Szczęśliwie udało mi się wbiec na podwórko, wejść do domu i zamknąć za sobą drzwi. Krzysio Misio jeszcze się dobijał z pięści i wygrażał, ale już czułem, że jestem bezpieczny. Rzadko się zdarzało, żeby postacie z jutuby czy mediów mi się śniły i mam nadzieję, że to ostatni taki przypadek z tym universum w takiej odsłonie heh. Czy to początek psychozy?
  9. Witam Wszystkich Pomyślałem że może co nie co koledzy na forum rzucą światła co mam myśleć o moim zjawisku, mianowicie od roku gdy rozstaliśmy się ( Ona odeszła ) regularnie od tamtego czasu, już nawet przestałem liczyć bo tak dużo tego jest, miewam regularne sny w których występuje moja ex. Gdyby Ona w nich tylko występowała to może nie byłoby w tym nic dziwnego natomiast My rozmawiamy ze sobą w tych snach, Ona się tłumaczy że np: miała kogoś na boku bądź ciężko jej z naszym rozstaniem. Jakie macie zdanie odnośnie takich snów i wpływu na nasze dusze bądź czy dusze wpływają i tworzą się takie sny ?, kilka tygodni temu był sen że spotkałem ją i poprosiłem o rozmowę a następnego dnia w realu faktycznie się spotkaliśmy ... Ps nie wiem czy to istotne w całej sprawie, ale jej odejście z tego co mi wiadomo było spowodowane mocnym naciskiem ze strony Matki która z niewiadomych przyczyn nienawidziła mnie.
  10. Miałem we wtorek piękny symboliczny sen. Minęło kilka dni a ja wciąż o nim myślę, bo dostarczył mi niezwykle mocnych wrażeń. Często mam ciekawe sny, ale ten był mocniejszy niż reszta, jego moc w końcu mnie wybudziła i od razu poszedłem zapisać jak najwięcej by nie rozmył się do rana. Była 1.30 jak się obudziłem, zapisałem sporo więc postanowiłem się z Wami podzielić. Może ktoś będzie miał ochotę zinterpretować mój sen. __________________________________________________________ Jestem na dziecięcych urodzinach w typowej sali rozrywek dla dzieciaków, baloniki, bańki, tort, zabawki, dzieciaki dookoła, ganiają się, wrzeszczą, nieliczni rodzice plączą się. To urodziny synka mojego bliskiego kolegi, jego nie widzę, ale jest jego matka, babcia solenizanta, znamy się dobrze i zaczynam z nią rozmawiać. W pewnej chwili czuję dziwne wrażenie, jakbym miał coś w ustach, czuję się niezręcznie i coraz bardziej skrępowany, bo to zaczyna przeszkadzać mi w rozmowie, w końcu sięgam do ust i ręką sprawdzam co to jest. Kobieta zdziwiona patrzy na mnie - ja na nią - oboje nie wiemy co się dzieje. Chwytam "to" i wyciągam stopniowo około pół metra cienkiego, białego, mocnego sznurka. Odchodzę na bok by nie robić sensacji. Zdziwiony, przestraszony, czekam aż ten sznurek się skończy i go wyciągnę całego. Ale lipa! W pewnym momencie czuję zdecydowany opór i ani milimetra już nie mogę więcej pociągnąć. Jakby był przywiązany do czegoś lub zaczepiony. Teraz każdy ruch wyzwala nieprzyjemne uczucie we wnętrznościach, mocno trzyma, nie wiem co robić. Kawał sznurka wystaje mi z gęby, gorąco mi się zrobiło, już jestem spocony - szukam lustra - gdzieś na ścianie jest duże, podchodzę i oglądam wnętrze gardła. Dostrzegam kawałeczek metalu, to końcówka jakiegoś elementu, który jest mocno wbity w moje ciało, jakby hak lub 5cio centymetrowa igła. Zaczyna mnie to przerażać, wyobrażam sobie że zaraz to połknę głębiej i będzie po mnie. Mimo że boli, postanawiam wyrwać to teraz i nie czekam, zaczynam szarpać sznurek. Zdecydowany opór i ból, czy sznurek wytrzyma? wbija mi się w paluchy, ale nie czuję tego, chcę się pozbyć tego haczyka z gardła. Szarpię coraz mocniej, rozrywam tkanki i krwawię, boli, ale czuję że chyba coś drgnęło. jakby lekki luz i zaczyna wyłazić z kości. Dalej szarpię i nie odpuszczam, muszę to wyrwać..... idzie! wyłazi, już znacznie lżej i swobodniej. Przemieszcza się w górę w stronę ust, ciągnę za sznurek i zaraz będę to miał poza sobą. Podchodzę do matki kolegi i pokazuję jej co się dzieje, chcę żeby to zobaczyła, bo to jakieś grube przegięcie! Co to jest i skąd ja to mam. Ona patrzy osłupiona - dlaczego nie filmuje - pomyślałem . Toż to jakiś cud! Z poszarpanych ścianek gardła w końcu wyciągam całość - to wielka gruba igła! "Jak ja mogłem z tym żyć" ??? Przecież to musiało wpływać na resztę całego ciała, musiałem ograniczać i hamować swobodę ruch z takim czymś, skąd to? Ale to już mam poza sobą, pozbyłem się tego i tu zaczyna się coś niezwykłego. Cały ból, cierpienie i strach rozpływają się i pojawia się słodka, łagodna, cudowna, kojąca, ciepła fala jakiejś energii, jakby obłok miłości, rozkoszy, wypełnia mnie i wszystkie zranione miejsca, wszystko goi się, a po chwili zupełnie nie czuję ciała, czuję się zespolony z tym obłokiem. Dalej widzę całą salę i swoje ciało, które delikatnie osuwa się na podłogę i leżę na niej. Ulga jaką czuję jest nie do opisania. Jest mi tak dobrze, że nie widzę powodu by nie leżeć tam cały czas, jest mi najlepiej, jeszcze nigdy tak mi nie było przyjemnie. To co czuję jest ponad wszystko, ponad dotychczasowe wyobrażenia o szczęściu czy miłości. Żadne wcześniejsze doświadczenia nie są w stanie zbliżyć się do takiego błogostanu, dobrostanu. Rozpływam się w tym uczuciu, jest też przy tym jakiś nieznany piękny zapach. Z innej perspektywy widzę, że nade mną jest już "czapa" ludzi, pochylili się i pewnie myślą, że mi coś jest. Myślą sprawiam, że przenoszę się w zupełnie inne miejsce, bez ciała, mam jakby tylko oczy. Jestem na polnej drodze, jest ciepły piękny letni dzień, dookoła pełno kwiatów, lekki ciepły wiatr, kołysze się roślinność a przede mną droga, którą ruszam przed siebie. ______________________________________________________________ Po obudzeniu, byłem jak postrzelony ekstazą wspaniałego uczucia, nie dowierzałem w to co czułem i jak to było mocne i cudowne. Cały czas mam ten sen gdzieś w tle i czuję, że to informacja dla mnie. Mam kilka interpretacji, ale to już pominę. Dobranoc
  11. Jakiś czas temu miałem taki przypadek ze jak usypiałem albo jak się budziłem Mianowicie to ja się budziłem ale moje ciało nie ... słyszałem co się dzieje do okola mnie normalnie tak jak byś leżał i miał zamknięte oczy ale bez możliwości ruchu nie mówię ze wyszedłem z ciała widziałem siebie czy bóg wie co byłem świadomy gdzie jestem i tego ze już nie śpię ale moje ciało dalej Kima ...:/ dziwne doświadczenie.. kiedys znajomi oglądali film u mnie w pokoju a ja usnąłem a raczej ciało usnęło bo ja kontaktowałem wszystko to położyłem rękę na koleżanki głowie (ciężko to zrobić wrażenie takie jak byś ruszał ręk która „ścierpła” )bo siedziała na podłodze oparta o łóżko z nadzieje ze mnie szturchnie ale się zaśmiała i powiedziała ze coś mu się śni i się odsunęła na kucaka kiedyś tak miałem normalnie kucnąłem w pracy i fik ... wnosiłem wtedy wyposażenie do domków letniskowych i pamietam jak dziś ja byłem na pietrze a na dole ktoś wszedł zobaczył czy nikogo nie ma chyba zawolal ale nie pamietam to było z 5 lat temu jak nie dalej i wyszedł a ja nie mogłem się obudzić a bałem się ze mnie ten ktoś zobaczy i mnie podkabluje ze śpię starałem się przewrócić na bok ale nic z tego raz to tak na półleżąco i słyszałem pisk w uchu który przechodził w drugi pisk ... tak jeden się kończy a drugi zaczyna a jak starałem się oczy otworzyć to z zezem... heh tyle ile powieki podniosę bądź starałem się podnieść heh tyle oczy uciekały do środka to śmiesznie brzmi ale tak miałem wpadam w panikę wtedy kiedy leżę na brzuchu i ręce mam przy sobie tak wiecie przy klatce złożone bo wtedy jest problem z oddychaniem ale wymyśliłem sobie jak z tego wyjść a robię tak ze się uspokajam a raczej oddech i się zrywam na nogi czasami się wyjebie czasami zrobię zeza a nawet nie drgne i muszę od nowa oddech spokojnie ... i sru z kopyta heh... ktoś wie do czego to przypiąć ? Stres ? Nie wiem dieta ? Problemy psychiczne ? Napiszcie proszę drodzy bracia co o tym myślicie Dziękuje i pozdrawiam
  12. Rafonix mówi, że śni mu się Medusa Official
  13. Jak w tytule co sądzicie o tym zjawisku? Ja miewam je bardzo często. Objawia sie to na przykład: - dziwnym uczuciem czyjeś obecności' -niemożnością ruchu i wypowiedzenia słowa, -naciskiem na klatkę piersiową, -szeptami w jakimś nieznanym mi jezyku słyszanymi w jednym uchu (czuję też czasem oddech na tej części twarzy) - uczuciem zsuwania kołdry, lub ciągnięcia za nogi itp. Macie coś takiego czasem? Jak myslicie co to jest? Działanie demona? Normalny stan psychiczny, który każdy czasem miewa? Czy moze początki schizofrenii?
  14. Treść snu: Wracam do domu w godzinach popołudniowych, pogoda typowa angielska, wygląda, że jest świeżo po deszczu. W około ani żywej duszy. Po drodze spoglądam na dom koleżanki z dzieciństwa. Pierwszy dziwny motyw - na budynek i bramę zostały nałożone elementy jak z jakiejś starej krypty czy mauzoleum, co było trochę niepokojące, ale we śnie stwierdziłem, że całkiem udany remont zrobili. Następnie docieram na most. Widzę, że rzeka nienaturalnie się podniosła, a obok niej jest masa dołów/wykopów. Coś tam pluska, przyglądam się, zarysy postaci ludzkich pojawiają się nad powierzchnią wody, machają rękami przerażone i zapadają się z powrotem w tej toni. Co zastanawiające rzeka była stalowoczarna i zupełnie nieprzezroczysta. Chciałem im pomóc, ale po obadaniu z bliska okazało się, że to nie są ludzie tylko jakieś legiony potępionych, które wciągnęłyby mnie do środka gdybym tylko zbliżył się na niebezpieczną odległość. W tym momencie okazuje się, że cała ziemia robi się mokra i szykuje potop, a tych postaci spod ziemi jest coraz więcej. Jak na złość u mnie na tym przedmieściu już nie ma infrastruktury w postaci asfaltu, w związku z czym do domu muszę wracać leszową drogą która cała już się zapełnia tymi postaciami. Pobiegłem kawałek dalej bezpieczniejszą drogą i później myk skrótem wydreptaną ścieżką przez pole prosto do bramy. Odwróciłem się, za mną po ścieżce biegnie archetypowy, klasyczny ufok. Zrozumiałem, że nie zdążę nawet otworzyć drzwi od domu. Pobiegłem do ciotki, bo u niej było otwarte, mówię co jest grane i siedzimy zamknięci. Nagle dom w całości zaczyna powoli podnosić się nad powierzchnię ziemi, uciekamy na zewnątrz. Ufok telepatycznie przekazuje mi bez słów, ale tak, żebym zrozumiał, że możemy się z nim ewakuować, ale nie chciałem tego. Było uczucie, że to oni są odpowiedzialni za ten rozpiździej, a później już nie będzie powrotu. Dalej wydarzyło się kilka nic nie znaczących rzeczy i sen się urwał. I teraz ciekawa zależność - przyśniło mi się to po tym jak w ostatnim czasie pokonałem kilka lęków siedzących we mnie od dawna, a które nie miały już racji bytu w obecnych realiach. Nie pierwszy raz w ciągu ostatnich miesięcy coś takiego się wydarzyło i zawsze później moja podświadomość w alegorycznej formie straszy takimi właśnie motywami, demony, mrok itd. Z tym, że poprzednie sny tego typu kończyły się pozytywnie, budziłem się zmęczony, zlany potem, ale z uczuciem ulgi. Ten się nie skończył jednoznacznie, bo się wybudziłem. Niestety trzeba wstać, żeby na 14 do pracy wstać. I trochę jestem podminowany tym razem, ale liczę, że będzie git za chwilę.
  15. Ksanti

    Sen o ex

    Hej jak często wam się śni eks, która kusi do złego? Ja miałem w swoich snach sytuacje gdzie różne eks pokazywały smutną minkę i chciały abym z nimi porozmawiał albo wrócił. Ostatnio mi się przyśniło, że mnie kusiła "na ładne nogi" ale już nie pamiętam co chciała osiągnąć. Oczywiście w realu nie pogada się normalnie bo zupełny lód i izolacja a tu takie słodkie w snach A "najlepsze" jest to, że nawet jak się nie myślało o takiej delikwentce przez kilka miesięcy to po przebudzeniu trochę się tęskni.
  16. Mosze Red

    Flora i świnki.

    Niezbyt często pamiętam swoje sny. Dzisiejszy udało mi się zapamiętać dwa obszerne fragmenty. Pierwsza scenka: Odbieram w drzwiach list polecony od listonosza, mówię dziękuję i do widzenia. Wchodzę do gabinetu, otwieram list nożem do papieru, w środku znajduje się list, który czytam (niestety nie pamiętam treści) i czek wystawiony przez: Flora Nowicka (nie znam takiej osoby, o takim imieniu, a Nowicki/ a to bardzo popularne nazwisko). Sumy wpisanej na czeku też nie pamiętam. Druga scenka: Jestem w jakimś leśnym zagajniku, co ciekawe ubrany jak na spotkanie służbowe, pod krawatem w garniturze itp. Siedzę sobie na pieńku a w koło mnie biegają świnki, takie nieduże 25 - 30 kilo, wielkości psa. Strasznie się cieszą i chcą się bawić, ja im rzucam jakiś kij - aportują jak pies. Potem wstaję bawię się z nimi, ganiam, drapię za uszami itp.
  17. Jakiś czas temu miałem bardzo ciekawy sen. Wyobraźcie sobie taką scenę, piękna polska wiosna, wszystko kwitnie i rośnie, ciepełko, słoneczko. Wszystko rozgrywa się na prowincji, więc krajobraz śliczny i przaśny. Łąki, pola i lasy, ćwierkające ptaszki. Moderacja wraz z naszym dzielnym wodzem na czele postanowiła wybrać się na wycieczkę plenerową. Idziemy sobie łąką, w oddali majaczy las. Na środku pięknej, pachnącej i kolorowej od kwiatów łąki stoi wielkie drzewo, a nieopodal pasie się stado owieczek. Niby wszystko ok, tyle że nasza grupka wygląda dość dziwnie, idziemy sobie gęsiego, każdy z plecakiem, uporządkowani od najniższego do najwyższego. Ja i Brzytwa ubrani normalnie jak na wyjście w teren, bojówki, koszulka, czapeczka, żeby słońce po oczach nie dawało. Guru tradycyjnie, klasycznie i po słowiańsku, 100% Borys style. Dresik, trzy paski, adidasy i kajdan na szyi. Długowłosy wyglądał ciut nieszablonowo. Kojarzycie ten medialny wizerunek barbarzyńcy odzianego w skórę wilka lub niedźwiedzia z zarzuconym łbem zwierzęcia na głowę? Tak więc Długowlosy miał na sobie „walonki” obszyte futrem, skórzane stringi z ćwiekami, goła wytatuowana klata, a na plecy zarzucone futro stwora i łeb założony na głowę. Tyle że było to futro z Alfa tego z serialu, tak tego samego, który widnieje w jego awatarze. Guru dojrzał owce i wtedy rozpoczął się armagedon. Guru: „Chłopaki patrzcie jakie fajne owieczki, chodźcie popatrzymy z bliska” Brzytwa: „Co ty owcy nie widziałeś? Daj spokój, idziemy do lasu. Odpoczniemy sobie w cieniu drzew, niedługo południe będzie prażyć jak popcorn w mikrofali” Długowłosy: „Daj mu się nacieszyć, niech sobie z bliska zobaczy” I w tym momencie zaczęły ogarniać mnie złe przeczucia, ale podeszliśmy do stada owieczek. Marek podbiegł do owcy i zaczął ją czochrać za uszami, ta wydała z siebie złowróżbne meeeee. Owce jak na komendę rozproszyły się, a pośrodku stada ukazały się dwa barany. Jeden normalny, klasyczny baran w rozmiarze XXL, duży przywódca stada, a drugi to było istne kuriozum. Tak jak są świnki miniaturki, to był baran miniaturka. Dorosły osobnik, jednak nikczemnego wzrostu i przypakowany jak hodowany na sterydach pitbull. Małe kaprawe oczka bestii patrzyły na Marka złośliwe. Spojrzenia Marka i barana spotkały się, guru wyczuł, co jest grane, krzykną „Osłaniajcie mój odwrót”, po czym zaczął uciekać w kierunku wielkiego drzewa. Zdecydowanie pobił swój życiowy rekord na sto metrów. Oba barany nie stały bezczynni, rzuciły się za Markiem. Przyznam, iż popełniłem taktyczny błąd i zamiast skupić się na jednym, a resztę akcji pozostawić kolegom próbowałem powstrzymać oba. Zastawiłem drogę temu małemu, jednak ten wystartował do przodu jak perszing i sprytnie przemknął się między moimi nogami. Jedyne co udało mi się zauważyć, to iż mały baran jest oznaczony na zadzie, wypalonym znamieniem skody i literami GMO. Rzuciłem się na dużego, skacząc mu na kark, niestety zrobiłem to o ułamek sekundy za późno i misterny plan złapania bydlaka za rogi skończył się na chwycie za futro. Bydle zrzuciło mnie kilkoma energicznym wierzgnięciami. Brzytwa dzielnie zaryczał „Biorę go na siebie, ratujcie guru!”, po czym starł się frontalnie z baranem i rozgorzała zacięta walka, z której prawdę powiedziawszy, nie widziałem zbyt wiele. Ponieważ wyglądała jak bijatyka z kreskówek, takie kłębowisko dymu, z którego co jakiś czas było widać to rączkę, to róg, to nóżkę, to kopytko. Mały baran ze znamieniem skody gnał za Markiem, Długowłosy gnał za baranem, ja goniłem za nimi. Guru udało się dopaść do drzewa i z nadzwyczajną sprawnością, o którą bym go nie podejrzewał, wspiął się na wysokość 7-8 metrów nad ziemię. Mały karakan dotarł do drzewa i zaczął energicznie podskakiwać jak na trampolinie na wysokość +/ - jednego metra. Marek krzyczał histerycznie „Zabierzcie tego skurwysyna, bo mnie zaraz sięgnie!!!” „To jest zamach, to bydle zostało zmodyfikowane genetycznie na Politechnice Częstochowskiej, to ON to nasłał, zabierzcie to!!!”. Dotarliśmy z Długowłosym do drzewa i patrzymy na bezradnie podskakującego barana, słuchamy krzyków Marka i zaczęliśmy się tarzać po ziemi ze śmiechu. Po dłuższej chwili uspokoiliśmy się i Długowłosy oznajmił „Ja się tym zajmę” spod skóry alfa na plecach wyjął gliniany garnek i fujarkę, siadł w pozycji kwiatu lotosu i zaczął hipnotyzować barana jak fakir kobrę. Baran przestał podskakiwać, patrzył teraz na długowłosego, rytmicznie kiwając się na boki w takt muzyki. Mówię „Dobra to ja idę pomóc Brzytwie z tym dużym”. Zacząłem oddalać się, w kierunku miejsca gdzie Brzytwa toczył epicką walkę z dużym baranem. Kurz opadł, dwaj mężni wojownicy na chwilę zamarli w bezruchu, zarówno człowiek, jak i bestia. Moderator ze zmierzwioną brodą i siniakami, baran z powyrywanymi kawałkami futra i przetrąconym kopytkiem. Oboje patrzyli na siebie z wyraźnym szacunkiem, między nimi nawiązała się mistyczna nić porozumienia, już widziałem, iż chcą zakończyć konflikt jednym szybkim starciem, jak dwóch pojedynkujących się samurajów. Ruszyli na siebie obaj, wydając dzikie odgłosy, Brzytwa chwycił barana za rogi i wyjechał mu frontalnie z dyni. Zachwiali się, zamarłem w przerażeniu i fascynacji. Po chwili moderator opadł na jedno kolano, a baran padł, tracąc przytomność. Brzytwa z trudem podniósł się, otrzepał z kurzu i zaczął kuśtykać w moją stronę. Udaliśmy się pod drzewo, gdzie mistyczne zabiegi Długowłosego przyniosły efekty, zmutowany baran leżał na grzbiecie, mecząc cichutko, a nasz Alf drapał go po brzuchu, obłaskawił bestię. Kątem oka zauważyłem na pobliskiej polnej drodze jadącą powoli czarną fabię z przyciemnianymi szybami i coś jakby błysk szkieł lornetki. Ja: „Marek złaź sytuacja opanowana” Guru: „Nie zejdę, to bydle symuluje, jak tylko znajdę się na ziemi rzuci mi się do gardła” Ja: „Złaź, nie pierdol, będzie nas na dole czterech, a on został bez wsparcia, jak symuluje to damy mu radę” Guru: „Nie zejdę, mam ajfona, wi-fi ma zasięg. Zostaję, to będzie nowa siedziba sekty, musicie mi tylko dowozić kebsy studenckie i piwo” Postanowiłem użyć podstępu, sięgnąłem do plecaka po żelazne racje, pomachałem batonem, "Marek nie gwiazdorz, zejdziesz na dół to dostaniesz snickersa”. Niestety guru uparł się i nie chciał zejść. Z impasu postanowił wyprowadzić nas Brzytwa, nie mam pojęcia skąd, ale nagle w jego rękach pojawiła się siekiera fiskars x11. Brzytwa: „Już ja go ściągnę z tego drzewa, nawet jak miałbym to zrobić razem z drzewem. Wycieczkę nam rujnuje, najpierw owieczek mu się zachciało, a teraz utkwił na drzewie” - „Chuju!!! Złazisz sam? Czy mam ścinać? !!!” Guru: „Nie zejdę, żadna siła mnie nie ściągnie, a ty Mordechaju masz w sobie dużo ukrytej agresji, potrzebujesz kołczingu”, odparł z wyrzutem. Długowłosy zaczął się tarzać ze śmiechu, do spółki z baranem. Postanowiłem interweniować. Ja: „Mordechaj spokojnie, drzewa szkoda” Ja: „Marek słuchaj, ułóż sobie tarota, będziesz wiedział, czy możesz zejść bezpiecznie, czy nie” Guru: „Ale tarot Crowleya daje 50% szans, więc może się mylić” Ja: „To rozłóż trzy razy, statystyka będzie po twojej stronie”, odparłem przytomnie, nie pomogło. Udaliśmy się w gronie moderacji na bok w celu odbycia narady. Po długich debatach, którym baran miniaturka przysłuchiwał się, z nieskrywanym zainteresowaniem ustaliliśmy, że trzeba go ściągnąć, ale drzewa nie można ściąć. Skoro prośby i groźby nie pomogły, pozostało nam tylko jedno rozwiązanie. Zadzwoniliśmy po straż pożarną i weterynarza. Po jakimś kwadransie przyjechał wóz strażacki z „balkonikiem” i weterynarz, który podał baranowi zastrzyk usypiający, mimo wyraźnych sugestii Brzytwy, żeby tę strzykawkę lepiej Markowi wbił w dupę. Baranek został zapakowany do auta i wywieziony. Brzytwa mamrotał pod nosem „Koniec wycieczek, niech on się skupi na tym, czym się zna siedzi na dupie, książki pisze i audycje nagrywa, pleneru mu się zachciało, owieczek … kurwa” Dwaj strażacy zostali wyniesieni na wysokość Marka, wzięli go pod ramiona i zapakowali do wagonika. Jeden z nich się pyta: - „Panie toż to osiem metrów, jak pan tam wlazł” Guru: „MMA panowie ….. MMA”. I tak oto zakończył się mój sen dziwny kuriozalny, proroczy, pełen mistycyzmu i licznych alegorii, nawiązań do historii forum bliższej i dalszej. Po którego upublicznieniu zapewne dostanę perm bana, ponieważ guru wypadł w nim dość niekorzystnie. Na wszelki wypadek piszę "Cześć, lubiłem was".
  18. Bracia, Potrzbuję waszej pomocy. Po rozpadzie związku (oddzielny temat, może jak już trochę sie zastanie we mnie wrzucę na forum historię) całkiem nieźle trzymam się w dzień, szczególnie gdy jestem pomiędzy ludźmi. Problemem jest noc. Nie mam kłopotu z zasypianiem, jednak jakość snu jest marna i wcześniej się budzę. Rano czuję, że szczęka pracowała i pewnie uzębienie było scierane. Podświadomość znacząco musi pracować. Czy orientujecie się może co w takiej sytuacji mogę zrobić? Może jakieś leki (psychotropy, przeciwlękowe?)? Może zioła (jakiś uspokajacz ziołowy zjadam)? Czy macie może jakieś sugestie? W dzień uskuteczniam ćwiczenia antystresowe/relaksacyjne i gdy jestem świadomy/przytomny, to działa skutecznie. Dziękuję za wszelkie wsparcie.
  19. Ostatnio ponownie naszła mnie myśl na spróbowanie spania na podłodze w celach zdrowotnych Wiele się mówi o tym ,że praktykowanie takiego spania wpływa korzystnie na kręgosłup , na samopoczucie czy jakość snu . Dawno temu spróbowałem tego sposobu i nie wytrzymałem godziny na podłodze , wróciłem do wygodnego łoża . Jednak kilka dni temu postanowiłem ,że jeszcze raz podejdę do eksperymentu i .. Pierwsza noc była fatalna , budziłem się co godzinę , bolało mnie dosłownie wszystko , a na drugi dzień byłem niewyspany jak nigdy . Mimo negatywnych skutków podczas pierwszej nocy postanowiłem nie zrażać się i kontynuować eksperyment . Drugiego dnia było znacznie lepiej , podłoga nie wydawała się już taka twarda:D Trzeciej nocy było już bardzo wygodnie , nie czułem różnicy pomiędzy spaniem na podłodze a łóżkiem . Mało tego , wyspałem się bardzo szybko i spałem naprawdę mocno . Zaczynam się przekonywać do takiej formy kimania, jednak nie będę jak ten jaskiniowiec gnił na podłodze wiecznie:D Z tego powodu zastanawiam się nad kupnem bardzo twardego materaca . Ale w takim przypadku zmuszone będą również kobiety niebiorące udziału w eksperymencie do spania w niewygodnych dla nich warunkach co może je zrazić Próbowaliście kiedyś spania w podobny sposób? Jeżeli tak , to jakie są Wasze doświadczenia ?
  20. deleteduser28

    Hipnagogi

    Hipnagogi to stan mózgu na granicy jawy a snu, pierwsza faza snu - non-rapid eye movement sleep, w skrócie NREM1. Hipnagogi są formą przeróżnych obrazów, odczuć, dźwięków, rzadziej zapachów i smaków, czyli po prostu halucynacjami. Niektóre są tak realne, że można je pomylić z rzeczywistością. Doświadczasz ich każdej nocy, jednak zwykle tego nie pamiętasz, gdyż zbyt szybko tracisz świadomość. Hmm od 1-szej do 6-tej nad ranem zasypiałem i budziłem się ze 20 razy co poskutkowało pojawieniem się tego omamu słuchowego. W półśnie usłyszałem głos "sprowadzę cię do buddy". Strasznie dziwne, nie interesują mnie religie wschodu, budda i podobne klimaty, nic też nie czytałem na ten temat. Teraz oczy mnie bolą i mam uczucie ciśnienia w głowie na wysokości łuku brwiowego. Mieliście kiedyś hipnagogi w jakiejś formie?
  21. Znalazłem taki filmik. Nie powiem, ciekawe doznanie, lepsze było by w słuchawkach. Nie powiem nawet mi dygnął. Ciekawe czy jak moja wybranka, codziennie by mnie tak usypiała, to zaakceptował bym ją? Czy pogonił w pizdu, bo dupę truje i oszukuje. https://youtu.be/v3JqE8bqB1U
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.