Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Search the Community

Showing results for tags 'trening'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • Stulejman Wspaniały
    • Stulejman Wspaniały
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu; podrywanie
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
  • Sport i zdrowie
  • Polska i świat
  • Stulejman Wspaniały
  • Motoryzacja i Technologie
  • Hobby
  • Duchowość
  • Rozmowy przy wódce
  • Rezerwat dla Kobiet
  • Domowa grzęda
  • Samczy Mobil Klub's HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub's Rowery
  • Samczy Mobil Klub's Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub's Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub's Samochody
  • Samczy Mobil Klub's Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub's Motocykle
  • MacGyver a's GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze's Tematy
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT's Linux
  • IT's Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • Klub poligloty's Jaki język
  • NAUKA - SCIENCE's Wprowadzenie do Metodologii Naukowej
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Reprezentacja Polski
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ekstraklasa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka klubowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Piłka międzynarodowa
  • Klub Pasjonatów Futbolu's Ogólne
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's s
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Pornografia - ubojnia pomysłowości, kreatywności i działania
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's 50 powodów aby porzucić pornografię
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Odwyk Piotra i nowe lepsze życie
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's NOFAP - Odwyk od A do Z
  • Klub NoFap walczących z uzależnieniem od pornografii bądź kompulsywnej masturbacji's Co robić by Nofap się udał?
  • Klub Wschodnioazjatycki's Ogólne
  • Klub Wschodnioazjatycki's Korea
  • Klub Wschodnioazjatycki's Chiny
  • Klub Wschodnioazjatycki's Japonia
  • Klub Wschodnioazjatycki's Mongolia

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.


Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość


Interests

Found 28 results

  1. Otóż sprawa wygląda tak, że trenując na worku boskerskim trochę mnie poniosło i zrobiłem sobie siniaki na dłoniach. Wiem, że powinienem używać owijek, nawet je mam ale jakoś tak w ferworze emocji zapomniałem ich użyć. Ma ktoś jakiś sposób na to, żeby złagodzić te rany?
  2. Na wstępie chciałbym zaznaczyć że ten plan treningowy jest robiony czysto podemnie, tworzyłem go przeszukując, porównując oraz zdobywając wiedzę na różnych forach sportowych, nie jestem profesjonalnym trenerem personalnym. Jak do tej pory sprawdza sie wyśmienicie w moim przypadku, stosując ten typ treningu miałem na celu zwiększyć ogólną wydolność organizmu oraz poprawić osiągi siłowe. Wstawiam ponieważ, może się komuś przydać oraz chciałbym zaczerpnąć ewentualnych uwag oraz rad od braci, którzy siedzą w temacie sportów walki/sportów siłowych kilkanaście lat i dłużej. Trenując tym planem nie odczułem spadku szybkości jeżeli chodzi o sporty uderzane ( trenuje wszystkie płaszczyzny), ale u każdego mogą być inne efekty. Jeżeli mam normalny tydzień treningowy tzn. treningi k1 i jujitsu to ćwicze tym planem 2x w tygodniu. Natomiast sytuacja wygląda inaczej gdy na wakacje obie sekcje w których trenuje są nieaktywne, wtedy stosuje taki trening 3x w tygodniu a w wolne dni biegam/pływam bądź spędzam w inny sposób aktywnie ten czas. Wersja A: power clean 5x5 front squats 5x8-10 sumo mc 5x5 pull ups 3-5x10 dips 5x5 Wersja B: Clean and jerk 5x5 przysiad zwykły 5x5 wyciskanie leżąc 5x5 wiosłowanie sztangą 3-8x15 Obciążenie : 75%-85% CM Przerwa miedzy seriami 1:30 minuty, miedzy ćwiczeniami 2minuty. W pózniejszym czasie zmniejszyłem przerwę miedzy seriami do 1 minuty a miedzy ćwiczeniami do 1:30 minuty. Trenuje naprzemiennie np: Pierwszy tydzien A B/ Drugi tydzień B A . W przypadku gdy odpadają mi treningi sw wtedy mieszam sobie w ten sposób: Pierwszy tydzień: A B A / Drugi tydzień B A B itd. Serdecznie zapraszam do wypowiadania się w tym temacie, dzieleniem się doświadczeniem, radami oraz uwagami.
  3. Na przykładzie przygotowania bokserskiego dobre omówienie mitów i dzisiejszego podejścia do treningu siłowego/motorycznego. To trener przygotowania fizycznego/motorycznego wielu mistrzów MMA/boks/grappling polecam jego kanał skarbnica wiedzy.
  4. Witam Braci bardzo serdecznie. Po namowach Marka i innych chłopaków chciałbym swój wolny czas poświęcić na rozwój. Trenuję na siłowni, biegam, jeżdżę na rowerze trasy 50+ ale ciągle mi czegoś brakuje. Zawsze pasjonował mnie boks. Mój świętej pamięci dziadek trenował boks i startował w turniejach ligi czy jak to się tam nazywało. Mile wspominam wakacje u dziadka za dzieciaka jak zabierał mnie i kuzyna do lasu i tam biegaliśmy z plecakami z butelkami z wodą albo biegliśmy ścieżką a dziadek za nami jechał maluchem. Obecnie mam 32 lata. Wiem, że nie zabłysnę już na ringach ale coś mnie ciągnie od zawsze w tym kierunku by poczuć zew krwi na ringu. Obecnie nie mam środków by zapisać się do klubu ani żeby tam dojeżdżać gdyż najbliższe takie miejsce jest około 60 km od mojego miejsca zamieszkania. Ostatnio gadałem o tym z kumplem z pracy i powiedział mi, że jest w miasteczku 15 km ode mnie pan w wieku 65 lat lub ewentualnie troszeczkę więcej który udzielał jeszcze dwa lata temu lekcji indywidualnie a jeszcze wcześniej prowadził treningi pseudokibiców jednego z klubów piłkarskich. Ponoć facet ma fantastyczne podejście i ogromną wiedzę w tym co robi. Dodam, że mieszka w tym miasteczku gdzie mieszkał mój wspomniany już dziadek. Jak o tym usłyszałem zapaliły mi się oczka. Jakiś czas temu przeglądając gazetę lokalną natrafiłem na artykuł o boksie i o pionierach tej dyscypliny w regionie. Zobaczyć swoje nazwisko i imię nieżyjącego dziadka było bardzo wielkim doświadczeniem i dumą. Chciałbym się z tym panem spotkać i chociażby pogadać o dziadku. Może znał, może pamięta. A może chciałby mnie potrenować. Nie brał jakichś dużych stawek za treningi i może by mi się udało coś zorganizować aby móc się tym zająć. Jeśli nie chciałbym przez pewien czas trenować sam pod tym kątem w domu i domowej siłowni. I teraz pytanie zasadnicze czy to ma jakikolwiek sens? Czy trenując z workiem bez trenera nie spowoduje, że wykształcą sie u mnie złe nawyki, które będą trudne do pokonania i zmiany gdy będę mógł rozpocząć treningi w sekcji? Od czego zacząć? Jaki trening pod boks mogę wprowadzić aby chociażby przygotować się do treningów pod okiem trenera? Na co zwrócić uwagę? Bardzo proszę o wszelkie sugestie i wszelką pomoc w temacie.
  5. Ostatnio postanowiłem wprowadzić kilka dodatkowych zmian w swoim życiu. Jednak dzisiaj nieco o kwestii sportu i sprawności fizycznej. Jakoś 2 lata temu kiedy "uwolniłem się" od związku dostrzegłem, że nie jestem do końca zadowolony ze swojej sylwetki. Siedzący tryb życia, polska dieta i nie zawsze dojadanie zrobiły przez lata swoje. Poza tym w domu zawsze mnóstwo słodyczy i ciast... W dodatku oferta barów, restauracji na mieście to tragedia. Wiecie te całe schabowe i inne szkodliwe gówna. Indyjska kuchnia/ wege mi odpowiada ale mało tego jest, w mojej dzielni null. Mimo, iż byłem szczupły to w pewnych miejscach perfidnie odłożył się tłuszcz. Trochę pływałem, trochę jeździłem na rowerze... Z pływania zrezygnowałem z powodów alergii/ zatok (no generalnie coś z oddychaniem musze to przebadać). Mniejsza z tym. Poszedłem na tą siłownie i ćwiczyłem systemem FBW. Sylwetka się poprawiła - nabrałem troszkę mięśni i schudłem. Muszę dodać, że plecy trenowałem na maszynie do podciągania (z taką pułką odciążającą) - odciążenie 20kg to maksimum. Tricepsy tylko na dipach (ta sama maszyna) odciażenie ok. 15kg. Zauważyłem, że zawsze wychodzi na to, ze mam klatę mocniejsza od pleców. Na ławeczce leżącej 50kg maksium. Z tym maksium chodzi mi, że jestem wstanie zrobić jeszcze ok. 5-6 powtórzeń na siłę. Mam niestety krzywy kręgosłup i wrażenie, że na siłowni rozwijam mięśnie nierównomiernie mimo treningu całościowego. Stąd postanowiłem wdrożyć w życie nowy plan. Po wakacjach przede wszystkim zapiszę się na jogę aby wyprostować kręgosłup. Poza tym w internecie zachwalają, że wpływa pozytywnie na zdrowie co mi się mocno przyda. Prawdopodobnie pójde do szkoły stylu Vinyasa lub Sandhana (jeśli ktoś się zna - nie wiem gdzie najlepiej). Oprócz tego aby obciąć koszty i ćwiczyć bardziej naturalnie postanowiłem, że zamienie siłownie na kalistenikę. Dzisiaj nawet kupiłem sobie gumę oporową - 25kg. Głównie do podciągnięć ale pewnie też można wykorzystać do rozciągania i ogólnie treningu. Przede wszystkim zależy mi na przybraniu masy mięśniowej. Zrobienie ładnych proporcji ciała/ spalenie zbędnego tłuszczu. Obecnie waże 74kg i mam 180cm. Do rzeczy - jak zacząć z treningiem kalistenicznym? Póki co dowiedziałem się, że taki trening opiera się na podciąganiu, pompkach i przysiadach. Przy tym rozgrzewka jest bardzo ważna. Pomyślałem, ze można wykorzystać skakanke? Jednak moje pytanie co do tego jak dobrać sobie trening. Jak wykorzystać skutecznie gumę (kupiłem jedną)? Pozdro
  6. Fajny fragment audycji. Firas Zahabi trener MMA (trener wielu mistrzów świata), opowiada o swoim podejściu do treningu zawodowców jak i rekreacyjnie trenujących. Krótko mówiąc, przekłada umiarkowany wysiłek nad częstymi mocnymi trenigami. Umiarkowany wysiłek, bliżej startów krótkie intensywniejsze treningi. Warto obejrzeć, a przed wszystkim zastosować się do wskazówek, tak mniej więcej trenuje się/trenowała zapasy/boks w krajach wschodnich (także wspominają w audycji), zanim przyszła moda zachodnia na "zajeżdżanie" organizmu.
  7. Cześć Bracia Chciałbym zacząć trenować jakąś sztukę walki. Potrzebna do zwykłej samoobrony. Nigdy wcześniej nie uczęszczałem na żadne sztuki walki, więc byłbym nowicjuszem. Zależy mi, aby nauczyć się walczyć za pomocą rąk i nóg. Czytałem już kilka tematów na forum w tym temacie. @Mosze Red napisał w poniższym temacie, że Karate kyokushin jest jednym z najlepszych stylów kopanych obok Muay Thai. To mi się podoba, ale ważne jest też dla mnie, abym nauczył się też skutecznie walczyć za pomocą pięści. Jaką sztukę walki mi polecicie? Z góry dziękuje za pomoc
  8. Bracia, w życiu każdego Samca, który zaczyna się interesować czymś więcej niż weekendowa popijawa, żarcie z maca, bieganie niczym usłużny piesek za majaczącą wizją zagłębienia się w brzoskwiniowy sad, przychodzi chęć zrobienia czegoś ze swym ciałem. Czasem mniej, czasem bardziej spektakularnie. Czasem dla siebie, dla lepszego samopoczucia. Czasem dla okolicznej publiczki, by udowodnić samemu, że jednak potrafi zmotywować się i nie jest się życiowym przegrywem. Tak i ja postanowiłem. Mimo 5 latek za kierownicą wszelakiego sprzętu jeżdżącego po naszych drogach, udało mi się zachować przyzwoitą sylwetkę. Na tyle, że nie mam najmniejszych oporów zdjąć koszulkę w towarzystwie itd. itp... Ale nie o to mi się rozbija. Chcę zrobić dla siebie, gdyż moja kondycja podupadła i to bardzo. Niestety, ale na chwilę obecną nabawiłem się nieprzyjemnej kontuzji (do przepracowania, organizm odbiera sygnał, jakby mięsień był cały czas naprężony, mimo iż fizycznie jest luźny), więcej niż 3 km biegu stanowi dla mnie wyzwanie a przy ostatniej pomocy kuzynowi- płyty gie-ka, worki z zaprawami, klejami itd. plus troszkę burzenia ścian- i sam się przestraszyłem jak się zapuściłem... Stąd moje pytanie do tych co znają się- czy ta książka pomoże mi coś?: Z góry uprzedzam, iż trening na siłowni (mimo iż miałem fajnego kumpla, który próbował mnie wciągnąć w to- miał ukończony AWF i odpowiednie papiery) nie wchodzi w rachubę. Bardzo nie lubię i nie mam czasu. Za to uwielbiam świeże powietrze, mam możliwości by ćwiczyć regularnie itd. Zależy mi na ogólnej sprawności a nie na sile jako takiej. Stawiam raczej na dynamikę niż statyczną siłę. Pomożecie Bracia żółtodziobowi?
  9. Witam wszystkich! Ooooch dawno mnie nie było tutaj na co złożyło się wiele elementów - tripy wyjazdowe, auto, adaptacja do diety keto, gdzie nawet mięsień powieki bolał i palił, ze dwa L4 po 10dni... To wszystko strasznie demotywuje i rozwala harmonogram, ale jestem, żyję, boksuję Co to się ostatnio działo. Ano treningi idą już dużo lepiej, nogi pracują lepiej, pojawiają się coraz częściej jakieś wymiany ciosów, trening na workach o długości pełnej rundy. Kilka znajomych twarzy się ostało, to będzie już trzeci miesiąc. Stopień trudności treningów nie rośnie jednak w takim tempie jakim bym chciał. Za mało lania po mordzie, za dużo tych samych ćwiczeń sparingowych. I chociaż co jakiś czas mamy trening cios-za-cios w seriach po 1, 2, 3 a dodatkowo ręce za głową i bicie po brzuchu, to jednak spodziewałem się pierwszej krwi na treningu jak kolega @self-aware opowiadał Co do samej kondycji przeszliśmy z kolegą @qbacki keto-adaptację (którą czasami troszkę oszukiwałem ) stąd ciężko stwierdzić dopóki się nie unormuje jedno konkretne paliwo. Raz mam treningi super i powiedzmy, że siły może nie ma tyle ile bym chciał, ale nie ma zmęczenia przez cały trening a czasami to już przy rozgrzewce zdychałem. Na pewno jest lepiej i to widzę w lustrze - łapa trochę rośnie, cała góra powoli się zmienia w kształt pucharu. Poczekamy zobaczymy jak dalej będzie. Pozdrawiam wszystkich!
  10. Dzień dobry wszystkim w ten piękny i słoneczny dzień Słoneczko od rana, powietrze chłodne ale suche więc rześkie... Szczerze powiedziawszy to z motywacją dziś było średnio, ale w końcu zwlokłem się z łóżka i pojechałem na trening. Szkoda zmarnować dnia w taką pogodę i zostać w łóżku, a i opuszczania treningów nie przewiduję Na sali dziś był młody chłopaczek, dwie młode dziewczyny, jakiś duży koleś i ja. Na pierwszy rzut oka myślę sobie - ooo chłop ćwiczy długo, widać po nim. Ale dobrze, wezmę gościa do pary i przynajmniej poboksuję. Cóż to była za niewiedza co się później stanie... Rozgrzeweczka standard, trucht z wymachami, bieg bokserski, zamiast jebanej skakanki pajacyki, czyli lajt. W parach dziś ćwiczyliśmy kombinację ciosów, np. lewy prosty + prawy prosty + unik + lewy sierp na wątrobę. Później było bardziej skomplikowanie aż do etapu gdzie wymienialiśmy się ciosami bez przerwy, tj prawy hak + lewy sierp + unik + prawy prosty + dwa uniki rotacyjne w obie strony + lewy sierp + prawy prosty w przeponę. Zajęcia robią się coraz trudniejsze i dobrze. Zaczęliśmy ćwiczyć i... lampa! Otrząsnąłem się i gość do mnie "musisz trzymać gardę, jeszcze raz". No to jedziemy jeszcze raz - tym razem już lepiej, ale podczas ciosu na wątrobę opuszczam gardę odruchowo zamiast skulić brzuch i... lampa! Później haki na podbródek, lewy + prawy sierp, unik i... lampa! Nosz kurwa No to w końcu wziąłem się za siebie i trzymam gardę, ale koleś wyprowadzał tak mocne ciosy, że czułem palce w rękawicy jak się obijają o czoło. Zauważyłem też, że pod gradem ciosów zamiast trzymać gardę przyjmuję chujową pozycję pancernego żółwia i zaczynam mrużyć oczy... Straszny błąd i już wynikający chyba ze starości. Pewnie młodzikiem gdybym był to miałbym w dupie, że mój mózg odbija się jak kangurek w czaszce Pod koniec treningu odrobinę lepiej, zacząłem przyjmować ciosy na przedramię i łokieć zamiast na wątrobę. Cóż no - trafiłem na kolesia, który trenuje boks 2 lata już. Coś tam mnie na początku przeprosił za tą lampę, ale powiedziałem, że szybciej się nauczę trzymać rękawice wysoko Uśmialiśmy się, że fakt - najszybsza metoda nauki prawidłowej gardy. Rock, chyba za bardzo wziąłem sobie do siebie twoje rady... Obserwacje: - Nogi i praca bioder - wciąż gdzieś uciekają, tracę równowagę po serii ciosów z dystansu. - Garda wyżej - ochraniać głowę i żebra. - Chyba tak jak ze ścianką wspinaczkową - dopóki ci się palce nie ześlizgną, nie odpadniesz i lina cię nie szarpnie - zawsze będziesz się bał. Dopóki nie dostanę czystej lampy przez mrużenie oczu, zawsze będę je mrużył - Wiadro Metafenu, Ibuprom i można spędzać dalej Sobotę Pozdrawiam i miłego weekendu!
  11. Stało się. Upadłem po raz pierwszy. Z racji imprezy weekendowej gdzie przyjechał mój brat z dziewczyną nastąpiło popuszczenie zwieracza i cały mój zapał poszedł się jebać Opuściłem Sobotni trening. Chociaż tyle, że zrekompensowałem sobie go basenem, ale moralniak pozostał... No ale dziś mamy Wtorek i powrót do trenowania Powiem wam, że przerwa robi swoje - dziś na rozgrzewce płuca mi nie wydalały (@self-aware jebana skakanka - nosz odbiera mi całą radość z trenowania!). Los mnie chyba pokarał tym lenistwem bo wybiłem sobie palec już na rozgrzewce. I to ten jebany, który miałem wybity już x razy - prawy palec serdeczny. Krzywy już jak świński fiut a tu jeszcze dziś mu dołożyłem. Teraz tak - @Miodożerny pisałem wcześniej, że nie ma opcji żeby sobie zrobić kuku na palcach i nadgarstkach. Otóż chyba trochę na wyrost. Można przy rozgrzewce - wybiłem palec przy truchcie B z dotykaniem naprzeciwlegle palce-pięty. No więc sobie zacząłem ładnie skakać i nabiłem piętą na wyprostowany palec. Usłyszałem tylko stuknięcie i ukłucie i już wiedziałem, że kurwa mam po satysfakcji z treningu i następny miesiąc będzie napierdalał. Trzeba bardzo uważać na to! Najlepiej chyba zgiąć palce lub zacisnąć w pięści i starać się nie stukać nimi o pięty. Zjebane ćwiczenie w ogóle - nic nie rozciągą... Kurwa mać No w każdym razie. Dziś były kombinacje ciosów, ale już bardziej w zwarciu. Był też w końcu po raz pierwszy sparring z partnerem. Wymiany - najpierw po jednym ciosie, potem po dwa a potem po 3. Cóż mogę rzec - chyba czas się wziąć kurwa za gardę i koncentrację, bo nie mogę z każdego treningu wracać z obolałą głową jak właśnie w tym momencie Podsumowanie: - wybity palec środkowy, - refleks i garda dziś słabo (nie wyspałem się dziś) co zaskutkowało obitym ryjem, - poza tym OK
  12. Cóż - pogoda wraca na tory z pierwszych treningów - dyszsz i jeszcze raz dyszcz. No ale napierdalać trzeba. Wpierdol agresorom w przyszłości sam się nie spuści. Skuszony Sobotnim treningiem pognałem dzisiaj z motywacją. A jaki trener dziś był? Ano ten młody chłopak, którego miałem na pierwszych zajęciach. Myślę sobie - no cool, przynajmniej znajome twarze są. Dwóch dużych chłopa i dwóch mniejszych chłopaczków. "Przynajmniej żadnych dziewczynek co to bym się bał bić to sobie ponapierdalamy". I co? Rozgrzewka taka, że zachciało mi się rzygać niedzielnym obiadem. Trzy, TRZY kur.a rundy skakanki po 2 minuty non-stop. To już nawet nie łydki mnie bolały tylko cała dupa! Trening właściwy to kombinacje ciosów jak zwykle, z tym że z użyciem nóg i moja od dziś ulubiona kombinacja - lewy prosty + prawy prosty w brzuch z przykucem i lewy sierp w szczękę z wybicia. Petarda! Poboksowaliśmy trochę, co zestaw ciosów to 10 pompek + 10 przysiadów. Na koniec worki - 3 rundy po 3 minuty boksowania non-stop w dowolnych kombinacjach ciosów. Zajebiste ćwiczenie, szły mi konkretne petardy. Moja ulubiona kombinacja siada na worek aż haki zrywa Na koniec kurwa przegięcie - minuta truchtu i później: pompki 10sek, grzbiety 10sek, brzuchy 10sek. Wszystko po 3x. Ja pier.... Wyszliśmy mokrzy, na chwiejnych nogach i rękach. Nie mogłem podłubać sobie nawet w nosie. Musiałem oprzeć łokieć o umywalkę i nadziać się na mały palec Treningi jak narazie Wt/Sob. Do tego dokładam basen Czw/Niedz. Dlaczego tak? Miałem ostatnio mocne kłucia w szyji. Poszedłem na basen w Czwartek, 45min pływania i co? Ból ustąpił w 80%. Szyja, ścięgna, mięśnie - wszystko się rozciąga elegancko. Obserwacje: - wykminiam powoli, że nie ma za dużej ciągłości zajęć. Trzeba skupić się nad doskonaleniem techniki samemu, - dziś mimo iż kondycyjnie kaplica to z ciosami na worek była petarda i wchuj zabawy, - dodaję 2x basen w tygodniu na podniesienie wydolności płuc i rozciąganie między treningami, - dziś dwóch kolesi z hali kontemplowało moją furkę na parkingu. Podpytali, skomplementowali, byli w lekkim szoku tego co pod maską. Ahh jak dobrze być czasem próżnym Pozdro wszystkim i...
  13. Dziś wpadłem na Sobotni trening, gdyż uznałem, że czas między Wtorkiem a Czwartkiem to za krótki czas na regenerację, natomiast między Czwartkiem a Wtorkiem to znów za długo. W czwartek postanowiłem popływać, żeby rozciągnąć ciało co było... zajebiste! Kłucie w szyji przechodzi do tego godzinka na basenie tak podbiła mi libido, że aż byłem w szoku. Była tylko jedna samiczka na basenie, ale gdy przechodziła to musiałem kryć się pod wodą z namiotem Co jak co - wpisuję basen w regularne treningi. Rano byłem tylko ja i młody chłopaczek, który powiedział, że trenuje boks już jakiś rok. Trener wpadł i otworzył drzwi jako, że nie było zajęć dziś przed 10 rano. Weszliśmy na salę, za chwilę zaczęły się zbierać osoby. Ciekawe, że dziś był ten trener co daje mi taki niemiłosierny wycisk. Ciekaw byłem, czy to moja kondycja czy to zasługa trenera, że tak gładko mi ostatnio poszło. Jednak to zasługa trenera Była nas dziś piątka na sali także prawie jak trening personalny Jeden koleś z tego co obserwowałem i z tego co rozmawiali trenuje coś innego oprócz boksu, pomijając fakt, że wygląda jak Różal, to miał problemy z koncentracją. Może boks to też dla niego nowość? Dziś poćwiczyliśmy w zwarciu, ciosy proste, kombinacje i jako nowość ciosy na gardę. Także, już jakaś forma kontaktu jest. Na sam koniec mordercza skakanka i brzuchy. Zobaczymy za tydzień jak pójdzie mi Wt/Sob, jak organizm zareaguje. Dziś pomimo zaspania nie było tak źle Obserwacje: - słaba rotacja bioder - pracuję nad tym cały czas... - problem z unikami, muszę wykształcić odruch skłony odpowiedni do wyprowadzonej ręki przeciwnika
  14. Mijający weekend jako spontaniczny wyjazd za granicę nie był zbyt sportowym przygotowaniem do dzisiejszego treningu. Pasmo chlania, spania po 4 godziny na najebie, próbowania różnych potraw i różnego rodzaju piwa zebrał czarne chmury nad moją głową. Mimo wszystko pojechałem dziś na treningi chociaż mózg od rana mi już gdzieś tam w tyle głowy gadał: "co będziesz jechał, zregeneruj się a na czwartkowym treningu dasz z siebie więcej!" - "Aha? Taki chuj! Już ja znam te sztuczki". Wizja kaca moralnego działa na mnie jak seks z grubą nieumytą laską - staram się do niego nie dopuścić za wszelką cenę". Zajechałem pod salę i widzę te dwie młode dziewczyny jak idą żwawo z torbami na trening i jednego chłopaczka jeszcze - znajome twarze. Zaparkowałem furkę, wysiadam i tu słyszę: "Ooo to pan z treningów! Dzień dobry!" - "Dzień dobry, salut!". Dziś trening z innym trenerem. Rozgrzewka bez skakanki i od razu do założenia rękawic, ochraniaczy i walka z cieniem. Następnie w parach - proste kombinacje ciosów. Naturalnie wymienialiśmy się partnerami (jak ktoś jest swingersem to boks idealny ), ale dziś do ćwiczeń doszły uniki i zbijania. Zabawa polegała na zadaniu ciosu na udo lub bark. Kto dostanie cios - robi jedną pompkę. Dobór partnera - dziewczyna się jedna na mnie rzuciła prawie, druga ją za koszulkę szarpnęła. Myślę - "spokojnie, wiem że przystojny ze mnie koleś, ale ze 4lata ci brakuje jeszcze do 16!" Takie poklepywanie no bo jak z małymi dziewczynami mam ćwiczyć, narobiłem się pompek wchuj. Zmiana partnera - druga doskoczyła pierwsza (no blachary! I niech mi ktoś powie, że auto nie robi roboty ). Znów się poklepaliśmy i zmieniłem partnera. W sumie to wszyscy z wszystkimi ćwiczyli dziś więc to mi się podobało. Jest chłopaczek co jak harpagan bije po rękach więc też na nim trochę poćwiczyłem i drugi duży, który był pierwszy raz - z nim też dobrze się boksowało. Na koniec 2 rundy walki z cieniem po minucie i 4 rundy boksowania w worek jak ostatnio. Obserwacje: - dużo lepsza koordynacja nóg z rękami, lepsza rotacja bioder, - myślę, że ciało zaczyna się w końcu przyzwyczajać do wysiłku, bo zmęczenie jest dużo mniejsze jak ostatnio, - wątpię, że 3 dni chlania i balang do rana dało mi super moc na trening - nie ukrywam, że kupiłem furkę trochę na podrywy, ale pucate 12latki z wielbłądzim paluchem na legginsach to nie do końca mój target
  15. Witam wszystkich! Właśnie wróciłem z trzeciego treningu. Od Wtorku jest paskudna pogoda, ciągły deszcz i niska temperatura demotywuje. Do tego po wtorkowym treningu jeszcze moje płuca nie odzyskały sprawności, wszystko napierdala... Ugrzązłem w korku i już miałem zawracać gdyż nienawidzę się spóźniać (zwłaszcza, gdy jestem nowy w jakiejś grupie), oszukując siebie jak zwykle: "wrócę do domu, wezme kąpielówki i pójdę na basen". Ale pomyślałem od razu o kacu moralnym jaki miałem za każdym razem, kiedy opuszczałem treningi w przeszłości. I wiem co później się dzieje - równia pochyła. Naszedł mnie jednak taki przypływ motywacji - chuj, jadę dalej, przycisnę gaz na prostej, dojadę. Jakiś magicznym cudem korek się trochę przerzedził no i dojechałem na czas - trening się jeszcze nie zaczął. Wszedłem na salę wtedy kiedy skończyło się Taekwondo. Moje uszy zwróciły się w kierunku podniesionego głosu trenera i taka oto konwersacja: Trener - (bardzo stanowczo) Proszę panią, proszę pogadać z chłopcami bo naprawdę szkoda mojego i ich czasu. Madka - Ale o co chodzi? T - Proszę panią, chłopcy kompletnie nie robią tego co się do nich mówi. Stoją i ze sobą rozmawiają. Inne dzieci kiedy robią skakankę czy kładą się na matę oni nie robią kompletnie nic. M - Ale proszę zrozumieć, oni mają 5 i 6 lat dopiero. T - Rozumiem, jednak mamy tu dużo 5 i 6 latków i dzieci ćwiczą i dają z siebie wszystko. Chłopcy są tylko sobą zainteresowani a nie tym co się do nich mówi. M - Ale to rodzeństwo jest, oni są zżyci ze sobą. T - Rozumiem, ale tak jak powiedziałem. Takie zajęcia nie mają sensu jeśli nie ćwiczą z resztą grupy, prosze nie tracić mojego czasu i szkoda naprawdę, żeby chłopcy tu się męczyli. M - (kompletna zmiana z defensywy na ofensywę) Proszę pana, nie podoba mi się ton jakim pan do mnie mówi. Chłopcy będą chodzić na zajęcia. T - Dobrze, mogą chodzić, ale nie tutaj. Nie ma z nimi kontaktu, robią co chcą, nie słuchają się. M - A pan w ogóle ma jakieś wykształcenie pedagogiczne? Bo chyba nie sądzę. T - Tak mam. Między innymi uprawnienia trenerskie do wszystkich grup wiekowych i X lat doświadczenia w sporcie. M - No chyba nie widzę, skoro nie potrafi pan pięciolatka zmotywować do treningu. T - (spokojnie, widać stoicką wytrenowaną psychę) Nie mam zamiaru z panią rozmawiać w taki sposób. Proszę porozmawiać z dziećmi albo wypisać ich z zajęć. Sprawdzę to na następnym treningu. Żegnam Skąd my to kurwa znamy panowie... Do rzeczy! Rozgrzewka jak ostatnio - trucht, wymachy rąk, pajacyki, bieg bokserski, przeplatanki. Wszystko jednak ze zmienioną częstotliwością i BRAK skakanki! Myślę sobie - zajebiście. Skakanka obnaża moje męskie cycki i brak kondychy. Przed treningiem właściwym zawiązałem bandaże na dłoniach. Przećwiczyłem to w domu i pomógł mi filmik na yt: Wydaje się to trudne, jednak wcale takie nie jest. Na początku zawiązałem na żywioł więc jedna ręka inaczej, druga inaczej, ale założenie zostało spełnione - usztywnić i wypełnić rękawicę. Trening właściwy w różnych kombinacjach - jak ostatnio. Cios+cios+unik+cios. Kilka znajomych twarzy - jedna laska, na której stopy się gapiłem w staniku sportowym i cyckami jak dorodne brzoskwinie, jeden koleś i dwie małe co były ostatnio. Dziś było między innymi ćwiczenie na brzuch - ręce splecione za głową i ciosy na brzuch przez 30 sekund. Nie chciałem dziewczyny uszkodzić i ciężko było ją boksować gdy cycki tak fajnie falowały... Uśmiechnięta dziewczyna, przywitała się, podobna trochę do mojej kuzynki tylko ładniejsza i zgrabniejsza... Kurwa dobra wracam na ziemię! Panna z partnerem przychodzi na trening. Dziś były ciosy w zwarciu i wydaje mi się, że pierwsze konkrety. Chwila nieuwagi i ciosy leciały na szczęke i na żebra. Taka przymiarka. Więcej zwarcia. Międzyczasie mordercza 1 minuta boksowania w worek gdy partner go unieruchamiał, potem zmiana, potem 2x30sek na koniec 2x15sek. Moje płuca ochujały i nie wiedziały gdzie rozdysponować tlen. Na koniec treningu co? Skakanka! Kurwaaaaaaa. Skakanka i bieg bokserski potem znów skakanka i znów bieg... Końcówka to jak zwykle brzuchy w różnych kombinacjach. Podsumowanie: - trochę lepiej z gardą, ręce częściej wracają, - organizm trochę lepiej reaguje po treningu, nie jestem taki przyćmiony jak po dwóch ostatnich, - wciąż jestem często poprawianą osobą i pierdolą mi się ręce+nogi, - problemy z koncentracją najprawdopodobniej spowodowane nieużywaniem mózgu, - podświadomy strach przed zwarciem.
  16. Siema, Sprawa wygląda tak: od ponad 2 lat nie uprawiam prawie żadnego sportu (czasami tylko basen), tylko siedzę przy kompie jak ta pizda. Rezultat: psycha siada coraz częściej, przemęczenie umysłowe, coraz ciężej się skupić, schudłem 10 kg. Zawsze byłem przeraźliwie chudy, mimo tego że jadłem tyle samo co moi równieśnicy (a czasami nawet więcej). Moi rodzice na zdjęciach z młodych lat wyglądają jakby uciekli z Auschwitz - dosłownie, nie przesadzając. Mój ojciec na 2 roku studiów ważył 53 kg. Nakładał po 3 swetry żeby się z niego nie śmiali. Moja mama też, wieszak bez cycków i tyłka. Teraz już wyglądają normalnie, ale mają po 60tce. Dopiero jakoś po 30tce zaczęli tyć i przybierać normalnych wymiarów. Dziadkowie, wujkowie - to samo. Ze wszystkich stron genetycznie chudość, ludzie patyki. Nieraz mnie bawi jak faceci ważący np. 70 kg rozczulają się nad tym jacy to oni nie są chudzi i w ogóle, ojej, bo chcieliby być Arnoldem a są normalni. Macie naprawdę, kurwa, przejebane. Do chuja ciężkiego! - ja RAZ w życiu zdołałem przekroczyć 60 kg żywej masy. Mój rekord to 64 kg przy 177cm, po bodajże 7 miesiącach ostrego treningu na masę, diety i suplementacji, bez żadnego odpuszczania i litowania się nad sobą, praktycznie 0 imprez, picie od święta itd. A to było już 4te podejście - wcześniej zaczynałem pracę nad swoim ciałem 3 razy, począwszy od liceum i zawsze musiałem z jakiegoś powodu przerywać (chore zatoki, matura albo egzaminy na studiach, przeprowadzka, problemy z żoładkiem, kontuzja itd). Za każdym razem gdy przestawałem, traciłem masę w ciągu dosłownie kilku miesięcy, czasami tygodni. Np. męczyłem się przez 4 miesiące żeby przytyć 3 kg, później miesiąc przerwy, zapalenie płuc - i jestem jeszcze chudszy niż jak zaczynałem, mimo starań żeby utrzymać dietę. Mój rozkład przy ostatnim podejściu, ponad 2 lata temu wyglądał tak: waga startowa: 55 kg. Waga końcowa, po jakichś 6-7 miesiącach (nie pamiętam dokładnie) - 64 kg. Siła wzrosła chyba 10krotnie. Ważąc 64 kg przy 177 wyglądałem fajnie, było widać mięśnie. Mały dalej byłem, ale zgrabny, taki beach boy. Dużo łatwiej było znaleźć na siebie ubrania w sklepie. Psychicznie czułem się dużo lepiej. Przerwałem, bo raz źle chwyciłem sztangielkę i coś mi się ostro nadszarpnęło w szyi, myslałem że to wylew albo coś, ból był nieziemski. Przeszło po miesiącu, ale wtedy dopadła mnie angina, później na chwilę wyjechałem na sylwestra na miniwakacje, później zająłem się biznesem i wszystko co wypracowałem poszło w pizdu. Dieta: jadłem 4 razy dziennie. Około 4000 kcal dziennie. Śniadanie: 100-120 g owsianki zmielonej z wodą i 150 g twarogu półtłustego, łyzką miodu i bananem. Taki szejk. Wstawałem specjalnie godzinę wcześniej żeby to wypić. Czasami jakiś omlet z owsianką albo jajecznica, orzechy itd. II Śniadanie: np 6-8 kromek razowego z szynką z kurczaka, serem żółtym, masłem albo oliwą i warzywami, albo łososiem, tuńczykiem itd. Ciężko było to w siebie wmusić w pracy po takim śniadaniu. Obiad (przedtreningowo): Różnie, zazwyczaj starałem się co najmniej 120 g mięcha i 100-120 g węgli, najczęściej wołowina albo kurczak i makaron, bo ryż mnie nudzi. Ew. kasza gryczana. Kolacja (po treningu): Albo kanapki razowe, ew. białe z tatarem i surowym żółtkiem, albo makaron z tuńczykiem i oliwą (porcja jak na obiad, zazwyczja w siebie wmuszałem już ten 4 posiłek), albo łosoś pieczony z ryzem albo makaronem, jak byłem przy kasie, itd. Ogólnie cały mój dzień sprowadzał się do jedzenia, pracy, treningu i spania. Po treningu jeszcze gainer w którym było trochę kreatyny. Do tego witaminki, tran w kapsułkach i inne pierdoły. Kreatyny w pełnej dawce ani BCCA i innych cudów nigdy nie stosowałem, może to był błąd. Trening miałem ułożony z potreningu.pl przez jakiegoś tam łysego trenera. O siłowni i treningach czytałem MNÓSTWO na sfd.pl i z innych źródeł, ale sukcesu długotrwałego nigdy nie odniosłem. Rezultaty były zawsze, ale efekt jojo ogromny. Po pierwsze - jak tylko przerywam na chwilę - chudnę jak anorektyk na heroinie. Zazwyczaj bez treningów odechciewa mi się jeść, więc staram sie trzymać dietę, ale jeden posiłek gdzieś ospada. Ja ogólnie prawie zawsze mam problemy z apetytem, muszę popijać. Całe życie wszyscy próbowali we mnie wpychać żarcie, bo "ojej on taki chudy, musi jeść więcej" i nic z tego nie wynikało - wszystko wylatywało ze mnie w WC a ja tylko napykałem sobie obrzydzenia do jedzenia. Zazwyczaj ciężko mi skończyć duży posiłek bez popijania. W większości przypadków to praktycznie niemożliwe. Pasożytów nie mam, robiłem wszystkie badania, podobno jestem zdrowy, jedzenia się przyswaja. Po prostu szkielet mega chudy i mały, a przemiana materii szalona. Mam za to coś podobnego do IBS, co wg lekarza IBSem nie jest. Nie raz po zjedzeniu małej ilości jedzenia czuje się wypchany jakbym zjadł 2 kebaby z sosami i popił 2 litrową colą. Po prostu robi się niedobrze. Innym razem za to wchłaniam jak wilk i jem szybciej niż przypakowani koledzy, ale to rzadkość. Za to prawie zawsze po jedzeniu burczy mi w brzuchu jakbym zjadl Chewbaccę z gwiezdnych wojen. Słychać jakieś jęki, kruczenie, bulgotanie, straszne rzeczy. Miałem kolonoskopię (2 razy), gastroskopie, różne badania genetyczne, sprawdzali czy nie mam celiakii - NIC! Lekarz nawet nie wie co mi jest. Podejrzewam, że mogę mieć coś z psychiką. Mam zatem totalny konflikt- z jednej strony znów popadłem w ruinę fizycznie, dzisiaj waga pokazała poniżej 55kg, więc jestem w dupie totalnej, spadają ze mnie najwęższe spodnie jakie był w sklepie. Z drugiej strony po 4 próbach zakończonych ponownym powrotem do bycia chuderlakiem i przy moim podejściu do jedzenia, nie mam w sobie psychicznej siły żeby znów zacząć chodzić na siłownie. Nakupowałem sobie prochów (gainer jakiś tam), do tego kreatynę (bo nigdy nie żarłem, pewnie byłoby dużo łatwiej), BCAA itd. Wszystko to leży w kuchni a ja nie mam siły się zebrac, bo już widzę w głowie że znów będę się męczył (jem bardzo długo, nawet jak jem rzeczy które mi smakują, bo tak się starałem robić, jebać ryż i kurczaka i jedzenie 7 razy dziennie), tracił czas na siłce (robilem krótkie treningu, około godziny ze wszystkim, ale i tak trzeba dojść/dojechać,przebrać się, wrócić itd). Z jednej strony muszę coś ze sobą zrobić bo to już przekracza ludzkie pojęcie, z drugiej strony - mimo że wiem jak (bo to co robiłem działało - siła rosła, wygląd się zmieniał, przybierałem na wadze, nabierałem kolorków), to nie wiem jak to urzymać. Boje się że później będę chciał np. wyruszyć w jakąś podróż po Azji, dostanę biegunki albo po prostu spędzę miesiąc albo dwa bez plastikowych pojemniczków i skupiania całej energii życiowej na jedzeniu i po powrocie znów będę w dupie. Nie chcę znów stylu życia pod tytułem: "nie biegnę na autobus, bo masa mi spadnie", "stary, nie wpadnę do ciebie o 19 tylko o 21 bo muszę zjeśc 200 g wołowiny i 160 g ryżu") Wiem z książki Marka i też trochę z własnych rozmyślań, że żeby się zmienić trzeba siebie najpierw zaakceptować. Cóż, ogólnie rzecz biorąc akceptuję siebie, kobietom dziwnym trafem tez się zawsze podobałem (nawet już w podstawówce, kiedy ważyłem chyba 5 kg i byłem najniższy w klasie), kozłem ofiarnym nigdy nie byłem, tylko podśmiechujki sobie ze mnie czasami urządzano, ale nic strasznego. Uważam że przystojny ze mnie suczysyn, ale jak w sklepie nie mogę dostać na siebie innych spodni niż rurkopodobne a i tak ze mnie spadają, albo marynarki nie mogę kupić, bo za wąskie w barach - to już się idzie wkurwić. Planowałem sobie teraz zrobić taki system, że gotuję raz-dwa razy w tygodniu i zamrażam to co można, później tylko sobie wyciągam, wkładam do mikrofalii i jedzonko gotowe, niemniej jednak - wystarczy choroba, wyjazd - wszystko spada. Nie wiem co robić. Sterydy mam zacząć żreć? Ktoś coś poradzi? PIkaczu? Jest w ogóle wśród was jakiś patyk który zdołał dojść do normalnych wymiarów (ja nie chcę być duży, mam to w dupie - po prostu chcę wyglądać normalnie i czuć się komfortowo w swoim ciele) i to utrzymać, nie żyjąc jednocześnie jak asceta i dziwak?
  17. Witam Braci. Po dzisiejszym treningu postanowiłem, że założę nowy temat i przysięgnę przed wami, że do swoich następnych urodzin (marzec 2017) będę ostro pracował, żeby polepszyć swoje życie w wielu aspektach. Mianowicie, mam kilka celów, które chcę do marca zrealizować: 1. Polepszyć swoją sylwetkę, mieć płaski brzuch, przynajmniej zarys kaloryferka, zrzucić wagę, polepszyć kondycję. 2. Zacząć zdrowiej się odżywiać, nie jeść śmieci, mniej pić, wyeliminować imprezowe fajki po których mam nieziemskiego kapcia w mordzie. 3. Odłożyć 50 tys. złotych. 4. Poprawić samoocenę, zwiększyć pewność siebie, wyeliminować jakikolwiek stres ze swojego życia, więcej się uśmiechać. 5. Nauczyć się bardzo płynnie mówić w języku niemieckim, zwięźle i komunikatywnie 6. Przeczytać w końcu książki z mojej listy książek must have. Swoje wyniki z treningów będę prezentował tutaj co miesiąc w postaci zdjęć. Dzisiaj wrzucam pierwsze dwa zdjęcia zrobione po treningu. Jak zamierzam zrobić wszystkie punkty? Ad1. Treningi zacząłem miesiąc temu, trenuję 3 razy w tygodniu jest to przeważnie pn, śr, pt. Jak to wygląda? Nie interesuje mnie wygląd jak typowi mięśniacy z siłowni, bardziej skupiam się na wyglądzie jaki miał ś.p Paul Walker, zdjęcia możecie zobaczyć z necie. Atletyczna sylwetka, dobrze zrobiony brzuch, wszystko bez wielkich wysiłków typu napierdalanie po 3-4 godziny na siłowni. Chodziłem kiedyś na siłownię przez kilka miesięcy i średnio mi pasowało to, że tak dużo czasu tam spędzałem razem z kolegą i musiałem sporo jeść, żeby nadrabiać braki w organizmie. Chodziłem napchany i nic dobrego z tego nie wychodziło. Nie lubię zapychać się jedzeniem, kocham czuć się lekko i jeść w miarę lekkostrawne rzeczy. Trening na dzień dzisiejszy wygląda tak: 1) rozgrzewka 2) pompki z aplikacją 100 pompek 3) brzuszki z aplikacją 100 pompek 4) triceps przy użyciu łóżka 5) biceps z hantelkami 6) plecy na drążku w piwnicy (obecnie pracuję nad tym żeby podnieść się choć raz, teraz tylko się opuszczam ale wszystko przyjdzie z czasem) 7) na dojebkę rowerek 10 minut max, również z dosyć dobrym obciążeniem co by nie pomijać nóg w ćwiczeniach Z czasem wszystko będzie modyfikowane w miarę rozwoju sytuacji. Chcę zrzucić to podgardle i uwydatnić kości policzkowe. Ad2. Zdrowe odżywianie. Nie chcę tu stosować żadnych diet, bardziej zależy mi żeby pomijać rzeczy przetworzone, ograniczać alkohol, wyrzucić całkiem do końca życia fajki tzw. na imprezach. Chcę też ograniczyć mięso do minimum, wolę ryby w różnych postaciach. Owoce raczej cytrusowe, czasem banan, lub jabłko ew. coś innego. Więcej warzyw i zdrowych tłuszczy. Generalnie pilnuję tego wszystkiego już od ponad miesiąca i na razie wychodzi mi na dobre, czuję wielką poprawę. W dłuższej perspektywie czasu chciałbym też wywalić jakikolwiek chleb i bułki, obecnie jem od czasu do czasu bo niektóre rzeczy mi bez tego nie smakują, ale wiem że chleb dzisiejszych czasów nawet koło chleba nie leżał więc ... Dodatkowo ograniczenie soli, cukru do zera plus picie większej ilości wody. Ad3. Co do odkładania i finansów domowych to mam już sporą wiedzę. Swoje 50 kawałków chcę potraktować jako zabezpieczenie na przyszłość. Obecnie mam 3 źródła dochodu więc myślę, że z odłożeniem tej kwoty przez te 9 miesięcy nie będzie problemu, jak będzie więcej to nawet lepiej. Ogólnie ograniczam wszystko co zbędne, nie oszczędzam jedynie na zdrowiu, czyli na diecie. Wyznaję minimalizm więc potrafię się obejść bez zbędnych bajerów. W dłuższej perspektywie jeśli będę miał coś kupić to będzie to rzecz naprawdę dobra jakościowo i pewnie też droga. Obecnie cel to 50 tys. więc tego się trzymam i działam tak żeby to wykonać. Ad4. Z poprawą samooceny będzie się wiązało wychodzenie ze strefy komfortu, rozmawianie z ludźmi w innym języku niż polski, nie chcę też zapomnieć o uśmiechu podczas rozmowy z drugą osobą. Czasem każdy ma gorszy dzień, ale później wychodzi słońce więc na pewno nie będę się poddawał jeśli coś będzie szło nie po mojej myśli. Pewność siebie w kontaktach z ludźmi poprawię poprzez rozmowy z nimi na różne tematy, obecnie jestem trochę zamknięty w sobie i nie za bardzo się w pracy odzywam. Co do eliminacji stresu to zawsze jeśli nadarzy się stresowa sytuacja, będę sobie wyobrażał jakie to będzie miał znaczenie za 5, 10, 100 lat dla mnie i dla innych lub całego świata. Znaczenia mieć nie będzie więc myślę, że to dobre wyjście, dodatkowo oddech i relaksacja codziennie po ciężkim dniu pracy. Dodatkowo jeszcze rezygnuję z masturbacji do minimum, to też polepszy moją pewność siebie. Kiedyś fapałem dość często, skutki były opłakane, brak energii, stres, rozkojarzenie itd z resztą sami wiecie. Teraz tylko i wyłącznie raz na jakiś czas gdy ciśnienie jest zbyt duże i muszę. Zauważyłem po ponad miesiącu już kolosalną różnicę, ogólnie polecam wszystkim. Ad5. Co do języka to nie chcę go już więcej uczyć się z książek, tylko będę więcej rozmawiał z ludźmi w pracy. Obecnie posługuję się poziomem B1/B2. Czasem moje wypowiedzi nie są składne i ktoś nie rozumie, a czasem ja nie rozumiem kogoś, więc muszę bardziej się osłuchać i więcej mówić, przez co stanę się też bardziej towarzyski. Moim polem ćwiczeń będzie praca gdzie spędzam dziennie 5 godzin plus w druga praca 1 godzina. Będę mówił pierdoły byleby mówić, nawet o pogodzie. Następnym celem po tym prawdopodobnie będzie angielki, jednak tu sprawa będzie trudniejsza bo nie mam z kim rozmawiać po angielsku, poza tym nie mam czasu na dwa języki. Na razie wystarczy jeden, to będzie dla mnie i tak wielki progres Ad6. Lista książek zrobiona, za kilka tygodni wybieram się do PL gdzie zakupię/ściągnę każdą z nich i w każdej wolnej chwili będę nadrabiał zaległości. Przeważnie będzie to droga do pracy (30 min w jedną stronę) plus dni wolne od pracy: sobota, niedziela. Książek nie jest dużo, jednak kilka jest obszernych, chcę się dobrze zastanowić z każdą z nich ewentualnie przeczytać nawet i dwa razy. Mam nadzieję że wyrobię się w terminie Uff... to by było na tyle, swoje postępy i przemyślenia będę pisał w tym temacie, zapraszam też do komentowania i dzielenia się spostrzeżeniami. Dobrze że mamy takie forum, potrzebowałem skondensować to wszystko i "wypisać się" czuję, że teraz będę miał lżejszy umysł. Cele są, plan działania jest, czas na regenerację też się znajdzie. Także życzcie mi powodzenia, tymczasem wstawiam fotki po miesiącu ćwiczeń od rozpoczęcia i główny cel wyglądu jaki chciałbym mieć. NIE MOGĘ WRZUCIĆ ZDJĘĆ NIE WIEM DLACZEGO, ROZMIAR JEST OK KAŻE MA 1.4 MB
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.