Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'związek'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum

  • Lektura Obowiązkowa - nie tylko dla nowego użytkownika
    • Regulamin Forum
    • Jak kupić książki, nagrania i złożyć dotację
    • FAQ - poradniki, pytania i odpowiedzi
    • Przedstaw się
  • Rozwój - przejmujemy władzę nad światem :>
    • Co zmienić na Forum - Dział Techniczny
    • Rozwój idei Forum
    • Radio Samiec!
    • Czasopismo
    • Dotacje
  • Klub Weterana
    • Zasłużona Starszyzna
  • Relacje męsko-damskie i nie tylko
    • [ŚWIEŻAKOWNIA] - 'Moja historia'.
    • Na linii frontu - podrywanie.
    • Seks
    • Manipulacje kobiet i obrona przed nimi
    • Moje doświadczenia ze związku, małżeństwa
    • Sprawy rodzinne i dzieciaki
    • Rozstania, zdrady, prawo rozwodowe.
    • Mądry Mężczyzna po szkodzie.
    • Ściana hańby
  • Zaburzenia emocjonalne, psychiczne Pań i Panów
    • Borderline
    • Narcyzm
    • Depresja
    • Pozostałe zaburzenia
  • Męskie i niegrzeczne sprawy
    • Samodoskonalenie i samowychowanie
    • Bad Boy
    • Hajs i inne dobra materialne
    • Wtopy i upokorzenia
  • Youtube - ciekawostki, dramy, informacje, nowinki
    • Niekonwencjonalni youtuberzy
    • Zagraniczni youtuberzy
    • Kanały sportowe
    • Konwencjonalni youtuberzy
  • Sport i zdrowie
    • Sport
    • Zdrowie fizyczne i psychiczne
  • Polska i świat
    • Co w zagrodzie i za miedzą
  • Przetrwanie, apokalipsa, preppersi
    • Survival w mieście
    • Survival w terenie
    • Przydatne umiejętności
    • Zestawy ewakuacyjne
    • Ogień, woda, żywność, ubrania, energia
    • Broń i narzędzia
    • Apteczki, zestawy medyczne, pierwsza pomoc, higiena
    • Schronienie, domy, bunkry, ziemianki
    • Urządzenia, pojazdy, gadżety
    • Książki, opracowania, podręczniki, artykuły, wiedza - związane z survivalem
    • DIY, "patenty", life hacki
  • Motoryzacja i Technologie
    • Wszystko co jeździ, pływa i lata.
    • Komputery
    • Technika i sprzęt
  • Hobby
    • Zainteresowania
    • Hobby i twórczość
  • Duchowość
    • Nie samym ciałem człowiek żyje
  • Rozmowy przy wódce
    • Flakon, kielon i zagrycha
  • Rezerwat dla Kobiet
    • Dlaczego tak?
    • Bara-bara
    • Bóg stworzył kobietę brzydką, więc musi się ona malować.
    • Wokół domowej 'grzędy'
    • Niedojrzali emocjonalnie faceci - ploty - dupoobrabialnia ;)
    • Kobiecy kącik 'kulturalny'
  • Samczy Mobil Klub HydePark- zbiór tematów niepasujących do pozostałych kategorii
  • Samczy Mobil Klub Rowery
  • Samczy Mobil Klub Powitalnia
  • Samczy Mobil Klub Zabezpieczenia przed miłośnikami cudzej własności.
  • Samczy Mobil Klub Samochody
  • Samczy Mobil Klub Latadła:szybowce, śmigłowce, rakiety, balony :)
  • Samczy Mobil Klub Motocykle
  • MacGyver a GADGETY MĘSKIE : ......?
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • Młodzi samcy w równowadze Tematy
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • IT Linux
  • IT Przywitaj się i napisz czym się zajmujesz.
  • NAUKA - SCIENCE Wprowadzenie do Metodologii Naukowej

Blogi

Brak wyników do wyświetlenia.

Brak wyników do wyświetlenia.


Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Miejscowość:


Interests

Znaleziono 136 wyników

  1. Mam nadzieję, że moja historia rozwieje w kilku głowach myśl "jestem z nią, ale nic nie czuję do niej". Moja historia, którą opowiem jest najbardziej żenująca i kładąca cień na mnie, kiedy stoję przed lustrem, ale trudno, przeszłości nie zmienię. Będzie długo. Poznałem kiedyś "Kamilę" lat 29 lat. Jestem starszy od niej o 12 lat. Kamilę poznałem na klatce schodowej, kiedy wprowadzałem się do nowego mieszkania, była moją sąsiadką. Spodobała mi się z daleka bo i z daleka się z nią przywitałem. Po kilku dniach zaprosiła mnie do siebie na herbatę. Usiadłem i zacząłem ją obserwować. I w tym momencie przestała mi się podobać. Miała 156 cm, wyjątkowo krótkie nogi tym samym złe proporcje, szerokie stopy, duże dłonie - dosłownie takie jak moje, miała dużo pieprzów na skórze (takich z włosami), i miała ciężki zapach który mi bardzo nie odpowiadał, małe piersi, dodatkowo jedno oko uciekało jej czasem (jedno oko na Maroko drugie na Kaukaz). Stwierdziłem w głowie, ok. nie będę zainteresowany seksualnie. Odciąłem tą myśl jako o kobiecie z którą mógłbym współżyć. Ona była miła, a ja poczułem litość. Wiecie jaka myśl pojawiła się w mojej głowie ? "w niej jest tyle defektów, że jak będziemy mieli dziecko, to ono będzie niepełnosprawne". Kamilę oceniam na 4/10. 156 cm, szczupła. Wyższe wykształcenie, pochodzi z zapadłej wsi gdzie czas zatrzymał się w 1973 r. zarówno jeśli chodzi o wyposażenie domu i jego obejście. Matka nauczycielka w wiejskiej szkole, ojciec był stolarzem - umarł na raka. Matka ma konkubenta - prosty chłop z kopalni. W domu pojedyncze książki, generalnie oglądanie seriali w TV. Kiedy poznałem Kamilę zarabiała 2.800 zł, jeździła starym Seatem i wynajmowała kawalerkę. Siebie oceniam na 9/10. 182 cm, wysportowany. Wyższe wykształcenie, pochodzę ze średniego miasta, w domu zawsze było modnie i dość nowocześnie. Matka zajmowała funkcje kierownicze w budżetówce, ojciec prawnik + biznes farmaceutyczny. W domu dużo książek i rozmowy na dość wysokim poziomie. Kiedy się poznaliśmy zarabiałem około 20.000 zł, jeździłem VW CC i wynajmowałem 2 pokojowe mieszkanie. Utkwiło mi w pamięci jak Kamila opowiadała o swoim ojcu, który był dobrym człowiekiem, ale nie chciał wchodzić do domu, tylko siadał na ławce przed nim i mówił "tam mnie nikt nie chce, nie chce mi się tam wchodzić". Zaprzyjaźniliśmy się z Kamilą, spędzaliśmy ze sobą każde popołudnie, byliśmy nierozłączni. Graliśmy w tenisa, chodziliśmy do kawiarni, do kina, na imprezy, wyjeżdżaliśmy w góry, nad jezioro, na plażę....no właśnie na plaży zauważyłem kiedy się rozebrała do stroju, że z pępka wystają jej czarne włosy o długości 3 cm - okropność. Jak można iść na plaże i nie ogolić sobie tam włosów ! Na plaży, kiedy była w stroju jej brak właściwych proporcji był jeszcze bardziej widoczny - kaczka. W mojej głowie znowu pojawiła się litość, a jednocześnie ta uspokajająca myśl "dobrze, że nie wpakowałem się w ten związek". Kamila bardzo się starała, gotowała dla mnie, dzwoniła co chwilę, pisała, pytała co bym dzisiaj zjadł, zawsze była gotowa przebywać ze mną. Czułem, że jest we mnie zakochana. Czas płynął, a my byliśmy wciąż przyjaciółmi - na szczęście, bo naprawdę jej ciało mnie odpychało. Jednocześnie bardzo dobrze się z nią czułem, dobrze nam się rozmawiało, cieszyliśmy się sobą. Kiedy wyjeżdżaliśmy na weekendy np. w góry, zawsze spaliśmy w osobnych łóżkach. W mojej głowie była jeszcze poprzednia kobieta - typ strzelistej modelki, pachnącej i delikatnej. Po 3 miesiącach tej przyjaźni obydwoje zmieniliśmy pracę i przeprowadziliśmy się do dużego miasta w Polsce. Każde wynajęło osobne mieszkanie po dwóch końcach miasta. Często u niej zostawałem na noc z uwagi na fakt, że godzinę trzeba było jechać od jednego mieszkania do drugiego. Kiedy zostawałem u niej spaliśmy w jednym łóżku, ale nie było ani przytulania, ani seksu. Pewnej nocy jednak nagle zaatakowałem. Rozebrałem ją i zaczęliśmy się kochać. Całowaliśmy się, ale nie odpowiadało mi to, całowałem jej ciało, ale nie pasował mi zapach i brak gładkości…i te pieprze z włosami brrr, kiedy zszedłem do cipki i zacząłem całować, myślałem że zwymiotuję z powodu okropnego zapachu. Ledwo dałem rady dokończyć, musiałem się zmusić myśląc o innej kobiecie - tak bardzo fizycznie mi nie odpowiadało. Smród. Ponadto różnica wzrostu również dała się we znaki, szczególnie od tyłu, nosz qrwa kąt nieodpowiedni i co chwile wypadał penis...i te szerokie stopy i miała długie wystające włosy przy odbycie. Jednym słowem dramat. Poszedłem do łazienki nie mogłem patrzeć w lustro na siebie. Następnego dnia kiedy spotkaliśmy się obróciliśmy to wszystko w żart, nikt nic nie planował, nie rozmawialiśmy o związku, żyliśmy jak do tej pory czyli jak przyjaciele. Nawet zostawaliśmy u siebie i już więcej się nie kochaliśmy. Powiedziałem Kamili, że to był niekontrolowany zryw i nie widzę nas jako para i bardzo mi zależy, żebyśmy nadal byli przyjaciółmi jak dotąd. Po kilku miesiącach takiego przyjacielskiego życia w moim życiu zawodowym zdarzył się kryzys i straciłem pracę. Kamila w tym czasie otrzymała propozycję pracy w innym mieście. Zaproponowała mi, żebyśmy razem wynajęli mieszkanie i zamieszkali jako przyjaciele. Zgodziłem się. Zamieszkaliśmy razem jako przyjaciele. Jestem dość uporządkowanym mężczyzną, który ma bardzo wyczulony węch, zawsze chodzę modnie ubrany, zawsze ładnie pachnę, pralka, zmywarka, żelazko to podstawowe urządzenia jakich używam. Po jednym dniu koszula obowiązkowo do pralki, ręczniki po użyciu do pralki, higiena nienaganna. Kiedy wpakowaliśmy wszystkie nasze rzeczy do szaf, następnego dnia z szafy poczułem dziwny zapach, a wręcz smród. Wącham moje rzeczy – pachną. Wącham rzeczy Kamili – śmierdzą. Piszę smsa do Kamili, że coś jest nie tak z zapachem jej rzeczy. Po chwili otrzymuję odpowiedź „wyjaśnię ci w domu bo trochę się wstydzę”. Okazało się, że Kamila jest tak nauczona w domu, że chodzi się w jednej rzeczy kilka dni – więc zapocone, zakurzone, brudne rzeczy odwiesza się do szafy…bo po co to prać. Wyjąłem wszystkie jej rzeczy i wrzuciłem do kosza do prania. Nastała era pralki dla Kamili. Byliśmy wciąż przyjaciółmi, ale spaliśmy razem. Po kolejnym miesiącu coś mi w głowie zaczynało przeskakiwać i zacząłem się zastanawiać „a może to jest to ? może to jest ta miłość, nadal mi nie odpowiada fizycznie, ale może by tak spróbować inaczej tym razem, z rozumem, a nie pożądaniem ja zawsze”? No i zaczęliśmy. Cieszyliśmy się, tańczyliśmy w kuchni, ja gotowałem, oglądaliśmy filmy w łóżku, ona wciąż mówiła mi jak mnie kocha, zostawiała mi karteczki z seduszkami, przychodziła do domu i dawaliśmy sobie buziaka, poznawaliśmy nowych ludzi, rozmawialiśmy dużo, kupiliśmy mieszkanie które się buduje - ja je zaprojektowałem w środku (zawsze chciałem być architektem, a zostałem prawnikiem), każda koleżanka zachwycała się jaki to jestem przystojny, generalnie byliśmy postrzegani jako ciekawa para. Podczas seksu jednak nigdy się nie całowaliśmy z językiem i nigdy nie dotknąłem ustami jej cipki. Nie dałem rady. Pomimo to Kamila była bardzo zadowolona z seksu i mocno szczytowała. Ja za każdym razem wiedziałem, że to nie jest to i zaczynałem się zastanawiać jak się z tego wycofać – byłem przerażony, że do końca życia będę z kobietą, która mnie nie pociąga fizycznie. Czujecie to ? Przystojniak i mała brzydula – naprawdę było mi z tym źle. Mój umysł wbił sobie do głowy, że przecież ona taka sympatyczna, uśmiechnięta, dobra i muszę być w sumie jej wdzięczny, że taka dobra osoba jest ze mną, a ja jestem taki niedobry i wykorzystuję dziewczynę, oszukuję i jeszcze wymyślam że śmierdzi. Nie miałem odwagi jej zostawić. Kurwa ! Dzisiaj wiem, że nie była dobra, była toksyczna, bluszcz – mój psycholog mnie uświadomił. Wiecie czego nie zauważyłem ? Kiedy zamieszkaliśmy razem Kamila przestała: - gotować, - prasować - przyszywać - podlewać kwiatki - robić kawę kiedy przychodzili goście - robić zakupy - zmieniać ręczniki - zmieniać pościel - piec ciasta - ubierać choinkę na Boże Narodzenie - dbać o święta - kupować kartki na święta - myśleć o prezentach dla bliskich - myśleć o kwiatach na uroczystości - itd., itd. ... Wiecie kto to wszystko robił ? Tak, ja. To co robiła Kamila ? Przychodziła do domu, uśmiechała się i pytała „co na obiad”? po czym włączała TV i oglądała do zaśnięcia. Prosiłem ją wielokrotnie o to, żeby mi ugotowała obiad raz w miesiącu - nie zrobiła tego, uśmiechała się tylko i mówiła, że ja lepiej gotuję. Ja potrzebowałem tego, żeby kobieta mi ugotowała, to dla mnie bardzo seksowne. Kiedy ja nie ugotowałem, to po prostu byliśmy głodni. Było mi co raz bardziej przykro. Wiecie co jeszcze robiła ? Zostawiała zakrwawione podpaski koło ubikacji, zdarzało jej się zostawić ślady hamowania w ubikacji po zrobieniu dwójki. Dodam, że na zewnątrz była dobrze ubraną (przeze mnie) panią kierownik eksportu w międzynarodowej korporacji. Kamila miała też taką fobię: myślała że ją zawieje jak jest otwarte okno np. w sypialni. więc w lipcu kiedy było na zewnątrz 30 stopni spaliśmy przy zamkniętych oknach, a ona jeszcze miała na głowie kołdrę. Jak wchodziłem do sypialni, kiedy ona już spała od 2 godzin i myślałem że padnę z tego jej smrodu lipcowego. Pamiętam jak wielokrotnie wracałem wieczorem do domu z delegacji, gdzie jechałem PKP 600 km i nikt po mnie nie wyjechał na dworzec, a w domu na moje pytanie czy przygotowała kolację, otrzymywałem odpowiedź „nic nie ma w lodówce”. Pamiętam jak wybrałem się zimą autobusem miejskim na siłownię (mam tak, że jak mieszkam w mieście to nie używam tam samochodu). Kiedy zakończyłem trening była już noc i nie zdążyłem na ostatni autobus więc zadzwoniłem do Kamili, żeby po mnie przyjechała (10 minut jazdy). Usłyszałem, że nie przyjedzie bo godzinę temu umyła włosy. No to stałem na przystanku z mokrym ciałem bo wcześniej na siłowni wziąłem prysznic, na głowę padał mi śnieg, a ja myślałem, gdzie jest ta kochająca kobieta która tak walczyła o mnie. Pamiętam jak pojechaliśmy na święta wielkanocne do jej domu, a tam otwarcie mnie zaatakowano słownie, obrażono i nie przeproszono. W związku z tym wyszedłem z jej domu i zapytałem czy Kamila jedzie ze mną ? Pojechała. Zachowała się lojalnie. Nawet opierdoliła matkę za jej zachowanie i tym samym postanowiła ochłodzić relacje z toksyczną matką. Tej chęci chłodzenia relacji wystarczyło Kamili na tydzień, po tygodniu zaczęły się ciepłe telefony pomiędzy matką, a córką – i w sumie nie wiedzą o co mi chodzi. Od tego momentu Kamila spędzała każde święta z mamą – nie ze mną, tylko ze swoją mamą. Czujecie to ?! Przychodzi Boże Narodzenie, a Kamila nie pyta mnie czy chcę aby ona została, tylko pakuje się i jedzie do mamy, a ja siedzę w Wigilię sam i patrzę w ścianę. Pewnego dnia Kamila przekazała mi informację, że jej kuzynka, która mieszka w USA i ma tam męża oraz dwójkę małych dzieci - zrobiła loda koledze, ale uważa że to nie jest zdrada bo nie było penisa w pochwie. Kamila opowiadała mi to jak coś normalnego i w sumie to ona nie widzi w tym nic nadzwyczajnego i faktycznie jej zdaniem: to nie zdrada. Zdębiałem i zacząłem podniesionym głosem mówić jej, że ma natychmiast zawiadomić męża. Usłyszałem, że przesadzam bo przecież nic się nie stało. Powiedziałem jej, że zarówno kuzynka jak i Kamila nie mają kręgosłupa moralnego i są siebie warte. Zero moralności. Tak mnie już obrzydzała i fizycznie i psychicznie, że co raz częściej zasypiałem niby przypadkiem na kanapie, nie chciałem spać w tym smrodzie z nią. Pewnego dnia Kamila miała imprezę integracyjną w firmie. Ok. poszła jak zawsze – nigdy nie robiłem z tym problemu. Tego dnia o północy kiedy ona była jeszcze na imprezie wyszedłem na spacer po mieście. Poszedłem tam i tu, wstąpiłem do nocnego po wodę, usiadłem na ławce i patrzyłem w niebo. Postanowiłem, że wrócę już do domu. Idę. Przed sobą nagle widzę zakochaną parę, która idzie w tym samym kierunku. Pomyślałem, ale im dobrze. Ona go trzyma w pas, on ją za ramię. Ona kładzie głowę na jego ramieniu, on bawi się jej włosami. Myślę, trzeba przyśpieszyć i ich wyprzedzić, idą w tym samym kierunku. Podchodzę bliżej i widzę, że to moja Kamila. Myślałem, że umrę, ale wytrzymałem. Zwolniłem i szedłem za nimi tak z odległości 3 metrów. Nie odwrócili się ani razu. Szedłem za nimi 10 minut. Słuchałem jak się kochają, jak mówią do siebie kotku, żabko. Kiedy miałem już dosyć tych informacji postanowiłem ich wyprzedzić. Podczas wyprzedzania spojrzałem na Kamilę i powiedziałem „cześć Kamila”. Natychmiast się puścili. Ona powiedziała „kolega odprowadza mnie do domu”, a on powiedział jedynie „o kurwa”. Nic nie zrobiłem, przyśpieszyłem, wszedłem do domu i zacząłem się pakować. Koniec historii. Pomijam inne aspekty jakie każdemu przyjdą na myśl: np. niska samoocena - chociaż na poziomie świadomym oceniam siebie jako mocarza. Tak wiem, powiedział mi to psycholog na terapii: spotkał pan wyjątkowo sprytną, toksyczną kobietę. Moja rada dla Braci: jeśli ciało mówi wam "nic z tego nie będzie, nie pachnie ci, nie ten dotyk, nie te włosy", to nie tłumacz sobie, że może jakoś to będzie, bo będzie tylko ranienie się nawzajem. Uciekaj zanim się zaangażujesz emocjonalnie.
  2. Dzisiaj postanowiłem popełnić jeden z głównych wątków dotyczących analizy własnych rozważań odnośnie związków jak i zapatrywań co dalej... Napiszę dosyć długi post na temat, który prawdopodobnie jeszcze nikt nie poruszył na forum w tak szerokim zakresie. Może to będzie jakiś poradnik, drogowskaz a może wywoła ciekawą dyskuje. Sam mam kilka kwestii do rozważenia oraz rozwiązania. Aczkolwiek uważam, ze w tematach relacji damsko-meskich nie istnieje coś takiego jak konkretny poradnik czy jeden wzór, ponieważ jest zbyt wiele zmiennych. Można co najwyżej nieco uchwycić temat poprzez własne doświadczenia i badania naukowe sprawdzonych psychologów i antropologów. Temat, który zakładam to pokłosie ostatnich dyskusji z udziałem @Fit Daria czy @deomi. Zgadza się, często to co produkują to jeden wielki bełkot (bez urazy) ale jednak ostatnio naszły mnie różne refleksje. Może też @lxdead, @Mosze Black, @SzatanKrieger będą zainteresowani tym co opiszę. Jednak póki co bez spoilerów aby zbudować napięcie. Nie odbierajcie tego jako megalomanie czy narcyzm, że piszę dużo o sobie. Po prostu mam taki styl wypowiedzi a i też działa dla mnie terapeutycznie. Anonimo to jedyna sytuacja gdzie mogę walić prosto z mostu, szczerze i nikt mnie w realu za to nie "zbanuje". Zapewne będzie dużo do przemyślenia w kwestiach które zaraz opiszę. Mówię jak jest rzeczy o których nie powiedziałbym nikomu twarzą w twarz. Z resztą nawet jeśli bym powiedział to i tak by mi to nie zaszkodziło jakoś bardzo ale wolę po prostu uniknąć stresujących sytuacji oraz obrabiania tyłka za plecami. Oczywiście czasem specjalnie walę ściemę ale jest to raczej normalny zabieg w tego typu miejscach. Nie ma wpływu na autentyczność doświadczeń, obserwacji czy rozmyśleń. Żeby nie przedłużać od razu rzucam na głęboką wodę. Zacznę od swoich rozmyśleń na temat związków - nieco popartych naukowo. Muszę tutaj koniecznie użyć rożróźnienia na dziewice i niedziewice. Do tego dodam wniosek i opiszę konsekwencje jakie wynikają z danej strategii tudzież podejścia do życia w relacjach damsko-męskich. Temat opiszę z własnej perspektywy jako, iż jest mi po prostu najbliższa. Być może ktoś również się w niej odnajdzie lub skłoni to do wielu refleksji. Na koniec zapytam jak się na to zapatrujecie i czy ma to sens. Albowiem niczego nie można być pewnym w życiu. Strategia nr 1 - DZIEWICA Moim zdaniem jest to najbezpieczniejsza strategia i najmniej posiada negatywnych konsekwencji. Po co mi ona? - rodzina - poważny i trwały związek - ewentualnie dzieci - ewentualnie ślub/ intercyza - seks i bliskość Dlaczego akurat dziewica? Podam czysto pragmatyczne kwestie dla związku nie rozwodząc się tym razem nad kwestią "wyższości" dziewic. Śmiało mogę taką dziewczynę przedstawić rodzinie. Wiem, że nie jest prostytutką ani nic innego złego nie robiła. Mam co do tego sporą pewność. Z resztą dziewicę da się poznać po mowie ciała, zachowaniu, psychice itd. Należy pamietać, że dziewictwo to nie tylko błona ale i psychika. Warto też "bezczelnie" o to spytać. Jeśli jest uczciwa to powie prawdę. Jeśli nie to tak samo powinno się ją traktować, najlepiej zostawić. Można powiedzieć a co rodzinę to obchodzi? Otóż ja nie zamierzam odcinać się od rodziców bo to najbliższe osoby dla mnie jakie posiadam. Nie mam przyjaciół ani nikogo innego. Z resztą kto by zrobił dla mnie tak dużo i względnie bezinteresownie co rodzice? Odpowiem, otóż nikt!!! To jedyni ludzie kórym zależy na moim rozwoju i dobrobycie. Chcą być ze mnie dumni. Dla kontrastu moją pierwszą zaprosiłem kiedyś na wesele. Był to jej pierwszy kontakt z moją rodziną. Kilka miesięcy potem się rozstaliśmy. Z jednej strony sobie poruchałem jak nigdy (miała wtedy mocną chcicę) a z drugiej pochwaliłem się dziewczyną, któa nierokowała na przyszłość... Głupia sprawa z tym bo rodzina o niej wie, chociaż tyle, że nie będzie podejrzeń, że jestem gejem xD Później juz zawsze się kitrałem ze swoimi kandydatkami. Nawet tej "najlepszej" nie przedstawiłem rodzicom. Chociaż byłem z nią kilka lat. Druga kwestia, dziewica daje mi poczucie wyjątkowości. Pozwala zaufać i zbudować silną więź. Nie ma poważniejszych tajemnic ani co najważniejsze byłych partnerów seksualnych. Można się zapytać a co z "ksieżniczkami analnymi" albo "lodziarami"? Odpowiem, że każda dziewczyna, która ma obycie z chłopakami a tym bardziej seksualne ma zupełnie inną mowę ciała i zachowania niż jej przeciwieństwo. No ale co z taką lodziarą mimo to? Spokojnie, o ile nie zapomnę odpowiem w strategii nr. 2 Ale wracając do poprzedniej myśli... Nie ma byłych partnerów, #awięc posiada o wiele mniejsze pole manewru w przypadku manipulacji i grania byłymi. Tak, ten temat też mnie skłonił do tego typu refleksji. Bodajże na stronie nr. 2 jest też coś o dziewicach ale w kwestiach ich pozytywów od nieco innej strony. No ale dobra, co chce powiedzieć przez ten podlinkowany temat? Otóż, kobieta (a przynajmniej ich większość) zawsze może mieć za orbitera byłych. Do takiego o wiele łatwiej wrócić bo grunt co prawda zniszczony ale wciąż istnieje. W przypadku obcych orbiterów trzeba wszystko budować od nowa. Co wymaga czasu, energii a i zbudowania zaufania. Nie mówię tu o typowo puszczalskich czy imprezowych laskach. Dlatego uważam, ze zawsze ale to zawsze w przypadku posiadania byłych przez dziewczynę ona może nimi grać. Jeśli nie otwarcie to przynajmniej mężczyznę będzie bolało takie "niedopowiedzenie". Teraz nieco historii mojej pierwszej aby dać przykład. Była to filigranowa dziewczyna o twarzy "anioła". Takie minimum 7/10. No ale często obcy mężczyźni sie za nią oglądali. Ja wtedy wielu rzeczy nie kumałem. W kwestii związków miałem wizje typu z filmu i myślenie, że "jak ja bym miał dziewczynę to byłby happy end". To było bagno bo jej byłym był mój dobry znajomy. Ja się z nią jedynie przyjaźniłem. A ona na przywitanie lubiła przytulać każdego. Pewnego dnia miałem doła a ona mnie pocieszała. Nim się zorientowałem wzięła sobie mnie. To była podstępna bestyja, taka filigranowa i z pozoru niewinna a to ona wszystkim kierowała. Sama też zainicjowała pierwszy pocałunek i seks. Nie musze mówić chyba, że była ostra w te gierki chociaż ja wychownay na porno to wybrzydzałem i oczekiwałem kosmicznych rzeczy xD Dopiero po latach dowiedziałem się, że to był level master. Później się dowiedziałem (wtedy mieliśmy cos po 20 lat), że przede mną było czterech!!! Oczywiście przez cały związek mnie bolało to, że miała przede mną kogoś. Myślałem sobie czemu nie mogłem poznać takiej kiedy była dziewicą? To spotęgowało kiedy odkryłem, że moi poprzednicy byli dla niej bardziej atrakcyjni ode mnie. W doatku bardziej ją satysfakcjonowali seksualnie. To było naprawdę okropne i przygnębiające. Czułem się jak zapchaj dziura. Zwłaszcza, że ona kierowała zwiazkiem i zmieniała facetów jak rękawiczki. Kiedy zaczeło się sypać to czesto nie odbierała telefonów. Ja żyłem w ciagłym napięciu nerwowym. Zdrowie niestety pierdolnęło (chyba już na trwałe). Gdyby jakoś tak się ułożyło, że byśmy mieli dzieci i ślub to chyba zawsze w takim związku bym się czuł jak "cuck". W przypadku mojej "najlepszej" miałem zupełną sielanke, prawie zero shit testów i spokój a była właśnie dziewicą. Nie miała czym grać przeciwko mnie. Mogłem budować głębokie zaufanie coś jest niezbędną rzeczą aby związek był trwały. Kolejną kwestią jest fakt, że mogę trochę "przybiałorycerzyć" przy takiej co poniekąd po prostu lubię. Przy tym nie bedzie to miało żadnych negatywnych skutków a nawet odpowiedniej dziewczynie się spodoba. W dodatku lubię być oddany w związku. Poczucie przynależności i bliskosci. Na takiej samej zasadzie jak czuje się przynależnośc do miejsca, rodziny, grupy itd. Uległość to oznaka szacunku i miłości. Zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. Chociaż być może alfy i ludzie z aspergerami tego nie odczuwają. Tego oczywiście nie wiem bo nie znajduje się w takiej sytuacji. No ale wiadomo, ze kwestia hormonów itd. Mężczyzna ma biologiczną skłonność do uległości wobec kobiety, którą jego gadzi mózg uzna za swój ideał i vice versa. Białorycerzenie poniekąd ma również podstawy w biologii. Dawanie hajsu i płacenie za samice również. U zwierząt często aby kopulować należy przynieść najpierw jedzenie jako "zapłatę". Z resztą David Buss o tym wszystkim pisał... Reasumując uległość u mężczyzny to taki dowód na to, że trafił na "odpowiednią zawodniczkę" - własne optimum. U mnie to wygląda tak, ze zauraczam się tylko w dziewczynach do któych mógłbym poczuć "uległość". Są też takie dla których za cholerę niepotrafiłbym być uległy. Co prawdopodobnie swiadczy o tym, że nie spełniają moich podświadomych/ biologicznych wymagań. Dalsze wnioski dlaczego DZIEWICA jest dla mnie idealna/ biologicznie pożądana? To o czym jeszcze nie wspomniałem to moje uwarunkowania w postaci temperamentu czy osobowości. Obawiam się strategii nr. 2 o której zaraz nieco będzie. Przede wszystkim jestem introwertykiem, mam fobię społeczną i do tego jestem HSP (wrażliwiec). Analizując po koleji introwertyzm - męczy mnie przebywanie z ludźmi a zwłaszcza zbyt długie. Tracę przy nich energię, mój stan emocjonalny szybuje ostro w dół, w chuu mnie nudzą. Zwłaszcza jak jest pier... o dupie marynie. Albo są duże skupiska obcych ludzi. Strasznie to uciążliwe i nieprzyjemne. Nie boję się ludzi ale działają na mnie jak wampiry. Prawdopodobnie nie rozwinę przez to nigdy żadnego biznesu. Staram się unikać sąsiadów. Zwłaszcza mam taką jedną patologiczną rodzinę obok. Dlatego chciałbym zarobić na swój własny dom i odciąć się od wszystkiego tego czego sobie nie życzę mieć w otoczeniu. Mieć swoje własne miejsce i kobietę oczywiście swoją własną. Jedyni ludzie którzy mnie nie meczą lub w małym topniu to rodzice i dziewczyna. Pamiętam, że w ostatnim związku czułem się bardzo dobrze. Brakuje mi takiego poczucia przynależności. Do tego potrzebuje bliskości i uczuć jak i możliwosci ich okazywania. Takie cechy mnie naturalnie predestynują do monogamii. W dodatku jak widać nie może być to pierwsza lepsza dziewczyna bo inaczej będzie tylko cierpienie. Oczywiście chyba nie chce ślubu ani dzieci. Ale dla dziewczyny "Z Bieszczad" jeśli nie z Himalajów mógłbym się nieco poświęcić. Z drugiej strony co jeśli będę miał żal o nie przekazanie genów dalej? Póki co nie chce dzieci i przeraża mnie ta wizja. Zwłaszcza, że ja samemu nie jestem jakiś wytrzymały i sprawny. Chyba bym sobie nie poradził i generowałoby to niepotrzebny stres. Strategia nr. 2 - NIEDZIEWICA Ostatnio właśnie rozważałem różne za i przeciw. Doszedłem do wniosku, że są dwa rodzaje niedziewic, które mogą być w kręgu zainteresowania. Pomijam całą resztę typu prostytutki, cichodajki itd. Problematyczna kwestią jest jednak wykrycie "co w trawie piszczy". Po co mi ona? - seks - brak dzieci* - brak ślubu* ..... Dobra w tym miejscu wypunktowanie to nie jest już taka prosta sprawa, ponieważ to wszystko zależy. Przyznam szczerze, że kwestie niedziwic mam jedynie cześciowo przemyślaną, ponieważ biologicznie powinien być to wariant jedynie awaryjny. Niestety patrząć na współczesne realia prawdopodobnie jest najbardziej realny ze wszystkich. Również tych, które tutaj nie podałem. Wariant ten trzeba będzie wziąć z braku laku, ponieważ my mezczyźni mamy potrzeby typu seksu, bliskości, wsparcia czy zażegnania strachu przed samotnością. Prostytutka niestety tutaj niezbyt pomoże. Co ciekawe wielu mężczyzn chodzi do prostytutek wyżalić się i opowiedzieć o swoich problemach jak u psychologa. Co pokazuje, że ludzie nie tylko seksem żyją i nie jest to główna potrzeba. Tutaj mianowicie braku bliskości i wsparcia dlatego szukają tego gdziekolwiek. Wiadomo, że z seksem jest związana pewna doza zaufania dlatego rola psycholożki często trafia się prostytutkom. Jednak to już wariant ekstremalny dla mężczyzn, którzy odcinają się od związków. Nie licząć celibatu i modernistycznych mnichów. Osobiście nie ufam tym dwóm strategiom dlatego ich kompletnie nie uwzględniam. Seks z prostytutką jest jedynie iluzją bliskości. Może uzależnić jak porno. Na szczęście lub nieszczęście nie można/ nie powinno się jej całować. Po pierwsze ludziej o słabym zdrowiu łatwo się zarażą jakimś gównem poprzez sam kontakt ze śliną. Dwa jest to mechaniczna bliskość i być może zamknięcie się na tą prawdziwą. Natomiast strategia mnicha to tak jakby udawanie, że nie istnieją mechanizmy biologiczne. Niestety praktyka pokazuje, że nie sposób nad nimi zapanować. Też kwestia jakie hormony dominują. Wracając do głównych rozważań. Z mojego punktu widzenia najwygodniejszy jest brak dzieci i ślubu. Myślę, że do takiej roli niedziewica mogłaby być dobrym wyborem. Jednak znowu są tutaj różne "ALE". Przywołam znowu przykład mojej byłej, dla uproszczenia nazwijmy ją Kinga. No więc ta Kinga była bardzo namiętna, miała ładny głosik, buzię no taki aniołek niby. Wspomniałem też, ze miała przede mną związki a, że bardzo lubiła seks. W dodatku robiła wszystko, łącznie z "wypełnianiem formy" to musiała mieć trochę tego na koncie. Z drugiej strony to co mnie zadziwiało to miała zawsze czysty tyłek i usta. Może jakieś "lepsze" geny kij wie. Dobra to chyba niepotrzebna dygresja. Oczywiście byłem zakochany i seks fajny ale miałem do niej żal i smutek o tą przeszłość. Gdybym miał z nią dzieci i ślub już zawsze bym się czuł jak "cuck". Natomiast gdyby taka dziewczyna była ze mną w 100% dopasowana, by mnie szanowała i była zapatrzona we mnie jak w obrazek (co przy niedziewicy raczej nie jest możliwe) to może bym w to wszedł. Oczywiście przy kwestii braku ślubu i dzieci. Nie wiem też jakby wyglądała kwestia zaufania i bliskosci. Przy dziewicy wiedziałbym, że zdrada fajnej dziewczyny to stracenie jednorożca. Przy takiej niedziewicy dlaczego niby miałbym czuć, że jest dla mnie kimś wyjątkowym? Oczywiście z mojej strony zero dawania pieniędzy. W niczym bym nie popuszczał. Co najgorsze okazanie uległości byłoby odbierane jako prawdopodobnie frajerstwo. Porównanie, ze jakiś alfa co jej się spuszczał do buzi i do muszli jest niby lepszy. Jak rozwiązać takie kwestie? Moim zdaniem taki związek zawsze dąży do patologicznych relacji. Tylko niewiele związków z niedziewicą może być "czystych". Mógłbym zrobić wyjątek tylko dla dziewczyny z Himalajów ale i tak zawsze z tyłu głowy będzie, że nie jest tą jedyną a ja nie jestem dla niej tym jedynym. Jak tutaj budować zaufanie i bliskość? No strasznie ciężko, chyba, że wytworzy się w głowie matrix, że przeszłość się nie liczy (została zresetowana). No ale co - z prostytutkami to jakoś tak się nie mówi? Tutaj znowu moim zdaniem mężczyźni wchodzą w związki z niedziewicami bo matrix wmawia, że jest dobrze i zezwala na taki reset. Kobietą to jest na rękę głoszenie haseł, ze jak szukasz dziewicy to nie jesteś mężczyzną, załóż spodnie itd. Często we własnych kwestiach jest kwik jak coś idzie niezgonie z interesem kobiet. Za to mężczyzna zawsze ma działać wbrew swoim interesom. Tak niestety jesteśmy programowani przez system. Dostajemy miłość (czyli w praktyce nic - puste słowa) za poświęcenie i zaangażowanie, w tym swoich zasobów. Co wielokrotnie fitnesowa Daria udowadniała swoimi wpisami. W dodatku jest to nasz obowiązek kurła bo feministki by tak chciały. Co do tego matrixu w postaci 'przeszłość się nie liczy". To takie naiwne a nawet i bezczelne tłumaczenie. Dla ormowców i SB też kurła przeszłość się nie liczy? Panie często tutaj zaklinają rzeczywistosć, zwłaszcza panie, które mają dużo na sumieniu. Analogia do byłych działaczy komunistycznych. Przecież nawyki nie znikają nigdy, są jedynie uśpione. Już widzę jakby wygladała sytuacja kiedy dziewczyna dowiaduje się od mężczyzny, ze ma dziecko z inną i by powiedział, że przeszłość się nie liczy... Tylko nas poddaje się takiej brutalnej ideologizacji niczym mowa nienawiści gdzie są równi i równiejsi. Według moralności pań za tą rozwiązłość mężczyźni powinni zaprzestać angażowania się. Co mnie broni przed hipergamią kiedy nic mnie nie łączy szczególnego z niedziewicą? Kiedy więzi i poczucie przynależności nie istnieje? To oznacza nieustanną wymianę kobiet. W w większosci związków z niedziewicami będziemy zawsze traktowani jak koła zapasowe i zapchaj dziury. Nie jako główny samiec. Taki związek to miejsca do rozwoju patologii, manipulacji i kłamstw. A główny samiec nie potrzebuje trzymać ramy aby kobieta się go słuchała. Główny zazwyczaj jest tylko jeden i często to pierwszy, który mentalnie i fizycznie zakotwicza samice. Stąd też często laski lubią wracać do byłych. Też kwestia jak traktować powaznie samice, które dawała się zalewać w różne miejsca? Niestety z dziewczynami chyba z każdym rokiem jest coraz gorzej. Są zapatrzone w siebie, coraz bardziej rozczeniowe a co najgorsze coraz mniej mają do zaoferowania oprócz urody. Dziewczyny skromne, miłe, ciche i spokojne, a przy tym dziewice to staje się rzadkość. Nawet moja ostatnia, która reprezentowała takie wartości pod koniec związku zdawała się powoli zbliżać do "zwyczajnych" dziewczyn. Odkryła, że jest ładna, zaczęły się instagramy i inne duperele. Chęć zostania modelką... Mimo wszystko i tak jest to jedna z lepszych opcji dzisiaj jeśli chodzi o samice. Modelką na stówę nie zostanie bo ma zbyt dziewczęcy charakter. No dobra jeszcze kierunek Azja zostaje. Jednak z pewnością nie jest tam tak koloro jak się mówi. Bariera językowa, kulturowa, oczekiwania itd. Chyba Azjatka jako nawet niedziewica byłaby lepszą opcją niż "nasze" polskie niedziewice. Jest wiele nie wiadomych, które postawiłem w wątku a odpowiedź na nie wydaje się w chuu oczywista Niestety w dzisiejszych realiach musimy "improwizować". Iść na jakieś pieprzone ustępstwa bo nie ma wyboru. Ale czy strategia numer 2 może implikować zadowolenie ze związku? Proszę doceńcie ten temat bo conajmniej 3h na analizę i pisanie tego tak na sucho zeszło No i jak takie rozkminy czy doświadczenia wygladają u was? Pozdro
  3. Witam, jestem nowy na forum także nie wiem czy temat ulokowałem w dobry dział. Mam pewien problem, otóż miałem partnerkę dosłownie mój ideał, byliśmy razem właściwie niecałe 4 lata wszystko co razem przeżyliśmy było pierwsze, w skrócie to od dzieciaka można powiedzieć do dorosłych ludzi bo kiedy się poznaliśmy ja miałem 17 ona 15 a po rozstaniu wiadomo ja szukałem pracy ona była w trakcie matur. Pierwsze 2 lata były bez zarzutu, ja miałem do niej pełne zaufanie a ona do mnie (ciężko było to zbudować bo zawsze byłem typem kobieciarza). Niestety czar prysł wystarczyło pare drobnych kłamstw w moją stronę i coś mi się poprzestawiało w głowie zaczęło się od olewania, zdrad, unikania, tratowania tylko jak rzecz jak, dużo kłótni, zakazów (ona wobec mnie też je zaczęła stosować więc robiłem tak samo) właściwie nasz ostatni rok związku opierał się na kłótniach i seksie. Co do mojej byłem kobiety nie mam nic do zarzucenia bardzo bardzo bardzo mnie kochała, czasami aż za bardzo była za mną głupia, groźby że jak ją zostawię to sie zabije itp itd. W okresie luty-kwiecień strasznie dała mi popalić swoim zachowaniem z jej strony dużo alkoholu, papierosy, imprezy (oczywiście mnie kłamała, że siedzi w domu się uczy do matury ja jej wierzyłem bo nigdy nie chodziła na imprezy) widać już było, że ma to wszystko w dupie próbowałem walczyć dostałem jeszcze większego kopa w dupę Oficjalnie to ona ze mną zerwała, coś tam jeszcze było prób z jej strony bo odpuściłem ale po 3 tyg dalszych kłamstw ja powiedziałem dość i zerwałem kontakt 15 maja 2016r, usunąłem ją z wszystkiego co było możliwe byle by nie mieć z nią kontaktu, bawiłem się imprezowałem, nawet poznałem dziewczynę w sierpniu, z którą jestem do dziś. Zakręciła mi w głowie, ale im dłużej z nią jestem tym badziej robię z niej moją ex bo jest do niej bardzo złudnie podobna i z wyglądu i z charakteru... Z racji tego, że była dziewicą nie doszło szybko do seksu. 15 Wrzesień 2015r oczywiście jej urodziny tyle myśli napisać nie napisać, akurat siedziałem z ziomkami mówili olej, nie posłuchałem napisałem 4 dni później była już u mnie po długich namowach na początku spokojnie później trochę zaczęliśmy się przytulać aż wybuchło cała ta tęsknota złość najlepszy seks w moim życiu, w późniejszych dniach przespaliśmy się ze sobą 3-4 razy aż w grudniu stwierdziłem, że to jednak nie może tak trwać (pojawiająca się chora zazdrość i spiny z jej strony) ostatecznie zerwałem z nią ponownie kontakty po to by skupić się na obecnej dziewczynie. Powtórka z rozrywki obecna dziewczyna również mnie kłamała więc i mi odbiło, ostatnie miesiące są dla mnie jak jakaś kara tak strasznie tęsknie za moją byłą, śni mi się, chodzę przybity, masturbuje się oglądając jej zdjęcia wszystko po to by zaspokoić mój popęd, najbadziej w tym wszystkim cierpi moja dziewczyna która 100% zdaję sobie sprawę, że znowu myślę o ex, ale ja już tak dłużej nie potrafie. Powrót nie jest możliwy aktualnie ma chłopaka z którym jest ponad rok i mieszkają razem, nie miałem z nią kontaktu przez ponad 2 lata, nie spotkaliśmy się nawet na ulicy nic dosłownie nic. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić to uczucie to przyszło spowrotem tak nagle. Ja złudnie wszystko co sobie wyobrażam to właśnie z nią, nie mam wgl ochoty na seks bo chce jej. Gubię się w tym wszystkim i jestem nieszczęśliwy. Próbuje odżyć na nowo, wróciłem od miesiąca na siłownie, ograniczyłem wszelakie używki do minimum, a niektóre do zera, próbuje zająć się sobą ale to nie pomaga. Myślałem, żeby udać się do specjalisty który w końcu wpoi mi do głowy, że ona już nigdy nie wróci bo ja jednak mam nadzieje, że ona czasem też o mnie myśli i jak się znowu gdzieś spotkamy bo będzie jedno wielkie bum. Co jeszcze powinienem zrobić, może jest ktoś w stanie tutaj mi doradzić może ktoś ma podobną sytuacje, bo to wszystko nie jest normalne..
  4. Witam, jestem nowy na forum także nie wiem czy temat ulokowałem w dobry dział. Mam pewien problem, otóż miałem partnerkę dosłownie mój ideał, byliśmy razem właściwie niecałe 4 lata wszystko co razem przeżyliśmy było pierwsze, w skrócie to od dzieciaka można powiedzieć do dorosłych ludzi bo kiedy się poznaliśmy ja miałem 17 ona 15 a po rozstaniu wiadomo ja szukałem pracy ona była w trakcie matur. Pierwsze 2 lata były bez zarzutu, ja miałem do niej pełne zaufanie a ona do mnie (ciężko było to zbudować bo zawsze byłem typem kobieciarza). Niestety czar prysł wystarczyło pare drobnych kłamstw w moją stronę i coś mi się poprzestawiało w głowie zaczęło się od olewania, zdrad, unikania, tratowania tylko jak rzecz jak, dużo kłótni, zakazów (ona wobec mnie też je zaczęła stosować więc robiłem tak samo) właściwie nasz ostatni rok związku opierał się na kłótniach i seksie. Co do mojej byłem kobiety nie mam nic do zarzucenia bardzo bardzo bardzo mnie kochała, czasami aż za bardzo była za mną głupia, groźby że jak ją zostawię to sie zabije itp itd. W okresie luty-kwiecień strasznie dała mi popalić swoim zachowaniem z jej strony dużo alkoholu, papierosy, imprezy (oczywiście mnie kłamała, że siedzi w domu się uczy do matury ja jej wierzyłem bo nigdy nie chodziła na imprezy) widać już było, że ma to wszystko w dupie próbowałem walczyć dostałem jeszcze większego kopa w dupę Oficjalnie to ona ze mną zerwała, coś tam jeszcze było prób z jej strony bo odpuściłem ale po 3 tyg dalszych kłamstw ja powiedziałem dość i zerwałem kontakt 15 maja 2016r, usunąłem ją z wszystkiego co było możliwe byle by nie mieć z nią kontaktu, bawiłem się imprezowałem, nawet poznałem dziewczynę w sierpniu, z którą jestem do dziś. Zakręciła mi w głowie, ale im dłużej z nią jestem tym badziej robię z niej moją ex bo jest do niej bardzo złudnie podobna i z wyglądu i z charakteru... Z racji tego, że była dziewicą nie doszło szybko do seksu. 15 Wrzesień 2015r oczywiście jej urodziny tyle myśli napisać nie napisać, akurat siedziałem z ziomkami mówili olej, nie posłuchałem napisałem 4 dni później była już u mnie po długich namowach na początku spokojnie później trochę zaczęliśmy się przytulać aż wybuchło cała ta tęsknota złość najlepszy seks w moim życiu, w późniejszych dniach przespaliśmy się ze sobą 3-4 razy aż w grudniu stwierdziłem, że to jednak nie może tak trwać (pojawiająca się chora zazdrość i spiny z jej strony) ostatecznie zerwałem z nią ponownie kontakty po to by skupić się na obecnej dziewczynie. Powtórka z rozrywki obecna dziewczyna również mnie kłamała więc i mi odbiło, ostatnie miesiące są dla mnie jak jakaś kara tak strasznie tęsknie za moją byłą, śni mi się, chodzę przybity, masturbuje się oglądając jej zdjęcia wszystko po to by zaspokoić mój popęd, najbadziej w tym wszystkim cierpi moja dziewczyna która 100% zdaję sobie sprawę, że znowu myślę o ex, ale ja już tak dłużej nie potrafie. Powrót nie jest możliwy aktualnie ma chłopaka z którym jest ponad rok i mieszkają razem, nie miałem z nią kontaktu przez ponad 2 lata, nie spotkaliśmy się nawet na ulicy nic dosłownie nic. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim radzić to uczucie to przyszło spowrotem tak nagle. Ja złudnie wszystko co sobie wyobrażam to właśnie z nią, nie mam wgl ochoty na seks bo chce jej. Gubię się w tym wszystkim i jestem nieszczęśliwy. Próbuje odżyć na nowo, wróciłem od miesiąca na siłownie, ograniczyłem wszelakie używki do minimum, a niektóre do zera, próbuje zająć się sobą ale to nie pomaga. Myślałem, żeby udać się do specjalisty który w końcu wpoi mi do głowy, że ona już nigdy nie wróci bo ja jednak mam nadzieje, że ona czasem też o mnie myśli i jak się znowu gdzieś spotkamy bo będzie jedno wielkie bum. Co jeszcze powinienem zrobić, może jest ktoś w stanie tutaj mi doradzić może ktoś ma podobną sytuacje, bo to wszystko nie jest normalne..
  5. Natrafiłem na wykopie link do artu pod pięknie brzmiącym tytułem : A więc szanowni stulejarze i inne epitety jakimi nas określają, nasze drogie kobietki powoli same przyznają na czym polega usidlenie faceta i wyciągnięcie z niego korzyści wszelakich. To co my tu wałkujemy od dłuższego czasu powoli przedostaje się do "głównych mediów internetowego ścieku". Żródło: https://nieidealnaanna.com/do-czego-jest-potrzebny-mezczyzna/ Dyskusja na wykopie https://www.wykop.pl/link/4443845/do-czego-jest-potrzebny-mezczyzna-do-placenia-zrobienia-dzieci-i-minetki/ Klasyk na końcu
  6. Bardzo ciekawy artykuł: https://porady.sympatia.onet.pl/sympatia-radzi/100-lat-polskoczy-malzenstwa-przestana-istniec/esv7xhq Ten fragment przykuł moją uwagę: - Można powiedzieć, że w związkach formalnych jest dokładnie tak samo, jak w tych nieformalnych - mówi. - Ale jednak nie jest. Fakt, że wypowiadamy przysięgę w obecności świadków, że człowiek zdecydował się na ten krok, to samoistnie zmienia sposób myślenia o relacji między dwiema osobami. Człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że rozstanie już nie będzie takie łatwe. Potwierdza to moją tezę, że słowo dane drugiej osobie nic nie znaczy. Ta druga "połówka" oczekuje ŚWIADKÓW. Pieprzenie o dorosłości, zaufaniu - ale jednak słowo da drugiej nie jest traktowane poważnie. Jak na takich podstawach budować i kontynuować związek. I cały czas przemycany jest smaczek, że małżeństwo, formalne, utrudnia wypisanie się ze związku. Czyli matrix puszcza oczko. Pięknie pokazane, że nieformalne związki są dla dwojga ludzi, natomiast formalizacja powoduje, że państwo reguluje pożycie miedzy dwojgiem obywateli i pilnuje ich by zachowywali się tak jak chce system.
  7. Witam Wpadł mi do głowy pomysł na wykorzystanie kobiecych słabości dla wykorzystania ich dla męskich przyjemności 😏 Dlatego potrzebuję waszej pomocy i liczę na wasze doświadczenie. Kobiety jako stworzenia hipergamiczne poszukują lepszych samców najlepiej takich aby pozostałe samice przyjaciółki jej zazdrościły. Przykładem tego jest że chętnie ulegną emocją panom z zachodniej granicy Odry. Jednak czy waszym zdaniem my Polacy też wzbudzamy takie emocje u kobiet za Wschodnią granicą. Jakie macie doświadczenia z samicami z Ukrainy, GruzjI, Armenii lub innych krajów o niskim PKB.
  8. http://wmeritum.pl/nowe-prawo-szwecji-o-gwalt-oskarzony-moze-zostac-nawet-maz/215355 Coraz ciekawiej w tej Szwecji... Piszcie co sądzicie na ten temat Zachęcam do dyskusji Głośna kampania #MeToo i pojawiające się doniesienia na temat przestępstw seksualnych wywołały dyskusję na całym świecie. Szwecja jest jednym z państw, w których widać już nawet jej prawne konsekwencje. W lipcu przyszłego roku w Szwecji w życie wejdzie nowa ustawa. Mówi ona o tzw. „prawie zgody”. W znaczący sposób zaostrza ona przepisy, które mają zapobiec gwałtom. Na czym ma polegać zmiana? Jak donosi „Augsburger Allgemeine”, do tej pory aby zaistniało przestępstwo gwałtu, kobieta musiała wyraźnie odrzucić akt seksualny. Teraz sytuacja diametralnie się zmieni i pytanie o stosunek będzie musiało wyjść ze strony mężczyzny. W myśl nowego prawa to mężczyzna będzie musiał zapytać partnerki o zgodę. W ten sposób nawet jeżeli kobieta nie odmówi wyraźnie stosunku, może zostać oskarżona o gwałt. To jednak nie wszystko. Okazuje się, że prawo to nie dotyczy tylko obcych sobie osób, ale także partnerów, a nawet małżonków. – Przesłanie jest proste. Jeśli chcesz uprawiać seks, musisz o to poprosić osobę, z którą chcesz uprawiać seks. Jeżeli jesteś niepewny, musisz ją opuścić, seks musi być dobrowolny – wyjaśnił premier Szwecji. Krytycy nowego prawa zaznaczają z kolei, że to przechylenie szali na drugą stronę i nadmierne potępienie mężczyzn.
  9. Witam Ostatnio czytałem o tym, iż gdy dochodzi do rozwodu i gdy facet był dużo bardziej zamożny od swojej małżonki, to ona może wnioskować o alimenty na siebie. W ramach tzw. obniżenia standardu życia. Czyli dzięki pieniądzom męża, przyzwyczaiła się do wyższego standardu życia. Zatem nie wolno jej go teraz obniżyć. Byłoby "nie fair" gdyby musiała sama zapracować na swój standard życia. Ehh. I tak się zastanawiam.... a co z potrzebami byłego męża. W czasie trwania małżeństwa on dawał zasoby finansowe, ona gotowała, sprzątała, zaspokajała go seksualnie. Jasny klarowny układ. Ale teraz już nie będzie. Jednak on nadal ma jej płacić. To nie jest sprawiedliwe. Skoro ona nadal ma otrzymywać pieniądze, to powinna np. trzy razy w tygodniu wpaść do jego domu: posprzątać, ugotować i zaspokoić seksualnie byłego męża. To by było sprawiedliwe. A tak to on nadal płaci, ale nie ma nic w zamian. Brane są pod uwagę tylko potrzeby kobiety. Facet ma być tylko bankomatem. I to nawet po rozwodzie. I nawet gdy nie było dzieci! Gdzie to równouprawnienie???
  10. Oto przykłady brutalności, bezwzględności, agresji i zła jakie kobiety kierują w stronę swoich byłych partnerów. Pamiętaj bracie aby NIE być białym rycerzem bo ŹLE skończysz. Kobieca podłość nie zna granic. Użytkownicy aplikacji Whisper, która umożliwia dzielenie się swoimi najbardziej skrywanymi sekretami, wyznali, jak wyglądało ich rozstanie. https://www.papilot.pl/milosc/zemsta-na-bylym-facecie,40182,1 „Przespałam się z jego dwoma najbliższymi kolegami i jeszcze się tym pochwaliłam. Wcześniej ukradłam mu z domu ukochanego kota”. „Chwilę po zerwaniu sama obcięłam sobie włosy. Myślałam, że taka zmiana jest mi potrzebna. Bardzo szybko tego pożałowałam, bo wyglądałam jak kretynka”. „Zakradłam się przed jego dom w nocy i załatwiłam się na jego wycieraczkę. Mam nadzieję, że rano wdepnął to bosymi stopami”. „Wysikałam się do butelki z płynem do prania, która stała w jego łazience. To nie jest jednorazowa zemsta, bo będę czuła satysfakcję przy każdym kolejnym jego praniu”. „Przez jakiś czas śledziłam swojego byłego i utwierdziłam się w przekonaniu, jaki to był bydlak. Przedziurawiłam mu opony, ale emocje wcale nie opadły. Na deser wybiłam szyby w jego samochodzie”. „Zemściłam się, ale pośrednio. Jemu nie dałam rady, więc rozkwasiłam nos jego kochance. Myślę, że nie tylko jej było przykro”. „Zrobiłam coś, czego nigdy bym się po sobie nie spodziewała. Postanowiłam zmienić całe swoje życie i praktycznie z dnia na dzień wyprowadziłam się do innego kraju”. „Nigdy taka nie byłam, ale wpadłam w jakiś obłęd i w tydzień po rozstaniu przespałam się z czterema nieznajomymi facetami. Jego pewnie by to nie ruszyło, a ja czułam się potem fatalnie”. „Zrobiłam ogromne ognisko w moim ogródku. Po nim nic mi nie zostało, więc w ataku gniewu spaliłam prawie wszystko, co sama posiadałam. To nie było najmądrzejsze rozwiązanie”. „Przez kilka miesięcy po rozstaniu udawałam ciążę. Nie pozwalałam mu się zbliżać i wmawiałam wszystkim, że porzucił ciężarną. To na pewno była dla niego nauczka”. „Zalogowałam się na jego konto na Facebooku, bo hasło było w pamięci mojego komputera. Szybko je zmieniłam, żeby nie mógł nic zmienić i ustawiłam nowy status związku. Zrobiłam z niego geja, a przy okazji dostało się jego najbliższemu przyjacielowi”. „Po kilku tygodniach dowiedziałam się, że jest już w nowym związku. Znalazłam tę dziewczynę i poprosiłam ją o rozmowę. Wmówiłam jej, że był kiedyś ćpunem i żeby na niego uważała”. „Naplułam w twarz jego mamie, którą tak naprawdę kochałam jak swoją. Tylko dlatego, że próbowała go przede mną tłumaczyć”. „Przelałam sobie z jego konta prawie wszystkie oszczędności. Musiał poczuwać się do winy, bo nawet nie zażądał zwrotu pieniędzy. Miałam za co odreagowywać”. „Zamieściłam na Facebooku zdjęcie testu ciążowego mojej siostry. Oznaczyłam go na nim i dodałam opis: gratulacje, tatusiu. Potem przez kilka dni nie odbierałam telefonu, a on wpadał w coraz większą panikę”. „Usunęłam z Internetu wszystkie nasze wspólne zdjęcia. Potem dodałam je jeszcze raz, ale w miejscu jego twarzy widniał świński ryj”. „Rozstaliśmy się w spokoju, ale to tylko pozory. Poprosiłam jeszcze, żeby dał mi na chwilę swój telefon, bo mój się rozładował. Weszłam w ustawienia i wyczyściłam go do zera. Przepadły wszystkie jego zdjęcia, kontakty, wiadomości, ustawienia”. „Wyrzuciłam wszystkie jego ubrania przez okno. Od kilku dni padało, więc raczej nadawały się już do wyrzucenia”. „Przyłapałam go na zdradzie przed jego własnym domem. Nie panowałam nad sobą. Chwyciłam za wielki kamień i z całych sił rzuciłam w ich kierunku. Na szczęście nikogo nie zabiłam, ale okno było do wymiany”. „Rozpuściłam plotkę, że powodem naszego rozstania była przemoc domowa. Zwierzyłam się największej plotkarze, że byłam bita i wieści szybko się rozniosły. Mnie wszyscy współczuli, a jego chcieli zlinczować”.
  11. Cześć!Zacznę od tego, że jestem 20-kilku letnia kobieta i od dłuższego czasu ciekawi mnie jedna kwestia odnośnie relacji damsko-meskich.Sama nie wiem dlaczego, ale od zawsze jedyna relacja która mnie pociągala to mocno dominujący mężczyzna w każdej sferze życia - uległa ja. Ciekawa jestem, co o tym tak naprawdę myślą mężczyźni. Po krotce postaram się wyjaśnić, o co mi chodzi.Hierarchia 'w domu', w życiu codziennym. Mężczyzna jest tym kto jest wyżej, ma wymagania wobec swojej kobiety. Tradycyjny podział obowiązków domowych, kobieta powinna się o różne wyjścia, o to czy jest odpowiednio ubrana pytać mężczyzny. Od zawsze mnie to pociągalo - nie znoszę dla przykładu, jeśli facet próbuje sprzątać /gotować - od tego jestem ja, robię to dla mężczyzny którego szanuje i jestem z nim z przyjemnością. Uważam, że mężczyzna powinien być stanowczy, jasno mówić czego oczekuje, kobieta powinna to spełniać.Mężczyzna powinien zajmować się męskimi sprawami, ja kobiecymi. Jednak ta hierarchia powinna być wyraźnie widoczna. Pewnie wielu z was będzie ciekawil aspekt seksu - tak, w seksie też uważam że to naturalne. To bardzo ważny element każdej damsko-meskiej relacji.Jestem bardzo ciekawa, jak wielu z was naprawdę czuje, że taka relacja to taka ich relacja marzeń. Co o czymś takim sądzicie, czy może macie zupełnie inne zdanie i w ogóle was to nie kręci?Aha, i dla tych którzy pomyla to co napisałam z dominacja tylko w seksie albo pomyślą że naczytalam się Greya - chodzi mi o coś zupełnie innego. Naturalna hierarchia, nie żadne gierki i nie tylko w seksie.Chętnie poznam wasze opinie i wdam się w dyskusję
  12. Witam serdecznie Jakiś czas nie pisałem, ale ze względu na konsekwentne realizowanie reguł, przetoczę zdarzenie, które wywołało u mojej luby nie małą konsternacje. Otóż, robiliśmy zakupy i w pewnym momencie przypomniało się mojej, że musi coś kupić i żeby nie zapomnieć powiedziała poinformowała mnie o tym. Powiedziałem, żeby poszła teraz, bo nie wiadomo ile nam tu zejdzie. Koniec końców spotkaliśmy się w połowie drogi, gdy ja już wychodziłem z zakupami, a ona wracała stamtąd. Zauważyła, że dwa produkty nosze w ręku, na co zareagowała: "gdzie masz torbę?", a ja w odpowiedzi "można to wziąć w rękę". Wtedy zapomniałem, że akurat dzisiaj zaparkowaliśmy znacznie dalej i nie opłaca się nosić niewygodnie tego przez taki hektar. Nie widziałem problemu, by wrócić po reklamówkę dodatkową, ale... i tutaj zaczyna się TYRADA. Moja luba zaczęła marudzić, podnosić głos, opryskliwa i agresywna. Zareagowałem zdziwieniem, zatrzymałem się na to jak się zachowuje i stanowczo powiedziałem: "co ty robisz? jak ty się zachowujesz? NIE PODOBA MI SIĘ TO!" (I JEB W DUPĘ(i to nie tak lekko) – oczy zrobiła ze zdziwienia). Mówie dalej: "Za karę idziesz sama po torbę, a ja tutaj sobie usiądę i będę czekał na ciebie". Ona w odpowiedzi: "coo? daj se spokój, weź już nie przesadzaj i chodź (skwaszona mina jakbym co najmniej walnął klocka w galerii - bo ona ma wracać tylko po reklamówkę? No chyba sobie jaja robię....)". Ja stoję dalej i mówię "wróć tutaj i masz teraz iść po torbę, bo zachowałaś się agresywnie, a ja tego tolerował nie będę. Masz to zrobić". (Kiedyś(przed poznaniem audycji Marka) gdy miałem taką sytuacje, to powiedziałbym "dobrze, ale masz już tego nie robić" i posłusznie podszedł za nią, a ona odpowiedziałaby mi: "dobrze dobrze..", ale coś podobnego na odchodne by tylko coś odpowiedzieć) (Część dalsza) Zdziwiła się, ale chyba przypomniało jej się, że mamy pewne prawa w związku, które KONSEKWENTNIE włączam w życie i z poprzednich razów wie, że nie będzie cacy cacy i przytakiwanie. Usiadłem, zacząłem przeglądać internet, a ona poszła po torbę. Gdy wróciła i zaczęliśmy wracać, zebrała jeszcze z 2x w dupę, zaskakując się: „a to za co?”. A, ja: „to jeszcze za wcześniejsze zachowanie”. Nie obchodziło mnie, czy ktoś patrzy czy nie To co wyżej podałem, to przykład do konsekwencji w innych aspektach życia w związku i tak.. jestem świadomy, że tego typu shit testy będę miał realizowane co jakiś czas, sprawdzając mnie czy aby już trochę zmniejszyłem parcie na konsekwencję praw w związku, ALE za każdym nowym razem niemiło się zaskakuje. Zaakceptowałem jej shit testy, tak jak zaakceptowałem fakt, że będzie za to karana. Ona doskonale wie „za co” ponosi kary i jak może się ich pozbyć. Może dlatego coraz rzadziej są tego typu akcenty Pozdrawiam bywalców i Ciebie Marek
  13. Witajcie bracia. Wczoraj mając wolny wieczór, trafiłem na zapomniany film pt. Zaginiona dziewczyna. Film nie byle jaki, jak dla mnie klasyka gatunku. Pokazujący istotę małżeństwa a przede wszystkim obraz kobiety, jaka potrafi być! Wróć! Jaka jest Skala psychopatycznych zachowań głównej bohaterki, równa jest skali jej uciśnienia. Atak furii, żądza zemsty, głęboka podłość, którą eksploduje przypomina mi zachowania bohaterek japońskich horrorów, cichych, uległych kobiet, które w jednej chwili zamieniają się w harpie gotowe do najwymyślniejszych tortur, jakby odreagowywały całe wieki patriarchatu. Każdy samiec czy to samotny czy hajtnięty a przede wszystkim dopiero wchodzący w swoim życiu w interakcje z damami powinien ten film obejrzeć. Lekcja godna uwagi oraz wyciągnięcia wniosków.
  14. Panowie, założyłam tutaj konto tylko po to, aby poprosić Was o pomoc w zrozumieniu punktu widzenia mojego partnera, po części chciałabym się też zwyczajnie wygadać. Z moim partnerem połączyło mnie coś wyjątkowego- przypadek, który okazał się być początkiem historii jak z romansidła. Zauroczenie, chemia i nić porozumienia od pierwszego wejrzenia. Poznaliśmy się na koncercie dzięki wspólnemu znajomemu, mieszkamy 50 km od siebie. X prowadzi własną działalność, dodatkowo gra w zespole i zajmuje się ogromnym ogrodem. Pomagam mu jak tylko mogę, bo wiem, że wziął na siebie zbyt dużo obowiązków. Jestem typem kobiety, która angażuje się w stu procentach; dbam, kiedy ukochany jest chory, zmęczony, zawsze starałam się go wysłuchać, nie narzucałam swojego zdania, nie strzelałam fochów o byle co, nie szalałam z zazdrości, jego kumple bardzo mnie lubili i ciągle powtarzali, że widać, że X przy mnie odżył. Nasza relacja trwa od listopada 2017. Nie powiem, że od początku było idealnie, ale były to jakieś drobne nieporozumienia wynikające po prostu z przyzwyczajeń, nawyków, docierania się itd. Od ostatniego miesiąca sytuacja się pogarsza. Im bardziej jestem zaangażowana w ten związek, tym mniej uwagi poświęca mi mój partner. Tydzień temu był na imprezie ze znajomymi, nie wiedziałam o jego planach i jak co wieczór wymienialiśmy się wiadomościami (Messenger). Odpisywał mi w złośliwy sposób, zdawkowo, aż w końcu zupełnie zamilkł. Dopiero następnego dnia, pod wieczór, odpisał, że ma kaca. Ok, zrozumiałam, na kolejnym spotkaniu porozmawialiśmy, że nie wymagam meldowania się co pół godziny, po prostu chciałabym wiedzieć, co się z nim dzieje i nie martwić się. Przez dwa dni było OK, dzwonił do mnie, myślałam, że odzyskałam dawnego X. Wygląda na to, że bardzo się myliłam. Przedwczoraj rano ponownie dał mi do zrozumienia, że jestem na szarym końcu listy jego przykrych obowiązków. Odczytywał wiadomości, ale nie odpisywał, odrzucał albo ignorował połączenia. W końcu wyłączył telefon. Dopiero dziś po 21:00 oddzwonił. Początkowo starał się zachować pozory chłodu i obojętności, ale po wysłuchaniu mnie odpuścił. Przyznał, że coś w nim pękło jakiś czas temu, zaczął mnie w kółko przepraszać, mówić, że nie zasłużyłam na takie traktowanie, że nigdy nie spotkał tak dobrej dziewczyny i żałuje swojego zachowania, bo niczym mu nie zawiniłam. Chce się spotkać i ze mną porozmawiać pod koniec przyszłego tygodnia, kiedy zamknie projekt związany z zespołem. Wiem, że to prawdopodobnie koniec. I teraz moje pytanie: czy wybaczenie mu jest z mojej strony głupotą? Jeśli chodzi o osoby, które dopuszczam do siebie tak blisko, nie potrafię się łatwo poddać. Ja naprawdę bardzo go kocham pomimo ran, które mi zadał. Oczywiście nie pobiegnę za nim ślepo godząc się na wszystko, byle tylko mieć go blisko siebie. Obawiam się, że zmiany, o ile w ogóle zajda, będą krótkotrwałe. Jestem w rozsypce. Co ja mam robić?
  15. Witam wszystkich obu plci, jestem kobieta (sick!) i chcialam sie podzielic moimi przemysleniami na temat relacji, zwiazkow miedzy kobietami i mezczyznami. Czesc jest oparta na moich osobistych doswiadczeniach, czesc wystudiowana w tzw madrych ksiazkach, jednak zwykle sie pokrywaja. Zaczne od tego ze cale nasze zycie jest podporzadkowane 2 instynktom: przetrwania i rozmnazania. My sie zajmiemy tym drugim. Wydawalo by sie ze matka natura popelnila blad projektujac tak rozne od siebie plcie. Nic bardziej mylnego-po prostu mamy inne strategie. W koncu jest nas do licha prawie 8 000 000 000! Rzeczywiscie jestesmy od siebie kompletnie rozni odmienni I nie pasujemy do siebie...na dluzsza mete. Dlatego matka natura dala nam hormony plciowe, fenyloetyloamine i dopamine... Dziala pare lat. Niektorzy nazywaja to miloscia. Nic innego jak zwykle odurzenie hormonami. Zwykle w tym okresie pojawia sie polowiczna replika 2 osobnikow homo sapiens czyli dziecko. 1:0 dla Mamci Natury. Niestety na dluzsza mete dzialanie PEA jest szkodliwe dla organizmu wiec stopniowo dziala nie hormonow slabnie. Trwa to mniej wiecej 2-5lat. W prymitywnych spolecznosciach ZBIERACKICH to wystarczylo aby odchowac dziecko, kilkulatkiem juz zajmowala sie cala spolecznosc. Rodzice po prostu sie rozstawali i nic ich nie laczylo. Wszystko zmienilo sie ok 8 000 lat temu. Czlowiek przestawil sie na osiadly tryb zycia, pojawila sie wlasnosc i ta nieszczesna monogamia. Trzeba bylo zabezpieczyc ziemie, potomkow... Pojawila sie instytucja malzenstwa, ktora jest kompletnie wbrew naturze czlowieka gdyz homo sapiens jest seryjnie monogamiczny! Ale do sedna. W tym sztucznym tworze 2 ludzi probuje ulozyc sobie zycie co jest niemal niewykonalne na dluzsza mete gdyz jestesmy kompletnie rozni i zawsze bedzie zgrzytalo. Zaczne od poczatku. Zwykle gdy ludzie sie poznaja zwracaja uwage na fizycznosc. I zasobnosc portfela. Oczywiscie milosc trwa kilka lat po czym uczucia slabna. Fizycznosc juz nie wystarczy poniewaz druga osoba juz nie jest atrakcyjna, jest nudna a najgorsze jest to ze nie ma o czym z nia rozmawiac! Zwykle mezczyzna ucieka w kolegow bo z nimi laczy ich hobby, pasja czy costam jeszcze... Jesli z partnerka nie laczy mezczyzne przyjazn, hobby wspolne zycie bedzie przypomnialo mieszkanie lokatorow...bo ile mozna ogladac filmy czy uprawiac seks? Kobiety niestety nie sa bez winy, sa nudne jak flaki z olejem, monotematyczne, bez ambicji i zainteresowan. O czym mozna rozmawiac ze swoja 2 polowka jesli niczym sie nie interesuje? Zeby nie bylo, wcale wam nie schlebiam panowie mili. Zaraz wam wytlumacze jak dziala kobieta. Osobnik posiadajacy chromosom XX jest zdominowany przez hormony a nadrzednym celem kobiety jest sie rozmnozyc. Cale nasze zycie jest podporzadkowane rozmnazanie. Krwawienie, owulacja, PMS Krwawienie... I tak przez 30 lat. Aby mogla wychowac dzieci i nie zwariowac jej mozg musza,, zalac hormony ". Wlasnie po to kobieta jest bardziej empatyczna i porusza sie w swiecie emocji. Kobieta potrzebuje emocji. Po drugie instynkt rozmnazania sprawia ze jest w stanie rzucic kariere nauka, dobra prace, pasje wszystko aby poswiecic sie macierzynstwu! Co jest dla mnie kompletnie niezrozumiale!!! Dlatego zawsze bede twierdzic ze jestesmy glupsze, gdyz dla zwyklego zwiersecego instynktu jestesmy w stanie zaprzepascic lata ciezkiej pracy. Tak mi kochani, problemem kobiet jest ten nieszczesny ped do replikowania sie. Rzadza nami hormony, wami rowniez. Mam wiele do zarzucenia wlasnej plci ale historia pisana przez was jest utopiona w krwi. Spojrzcie teraz obiektywnie w przeszlosc i tarazniejszosc i uczciwie przyznajcie ze czasy w ktorych zyjecie sa najlepsze ze wszystkich poprzedniego. Czasy w ktorych juz nie jestescie hegemonami. P. S. Skoro jestesmy takie zle to dlaczego wciaz o nas zabiegacie? Dlaczego taki wspanialy, meski racjonalny umysl nie chce odrzucic zwyklego zwierzecego popedu? Odpowiedz: bo jestesmy zwierzetami i jak swiat swiatem zawsze bedziemy laczyc sie w pary i plodzic nastepnych nieszczesnikow. Wasze narzekanie nic tu nie da PPS. Agresja wobec samic jest naturalnym zjawiskiem, obserwowana juz w grupach szympansow ma na celu kontrole samic. Zjawisko to wystepuje rowniez u homo sapiens, w niektorych spolecznosciach obserwuje sie ta lagodniejsza wersje agresji wobec samic np slowna. Generalnie tendencja jest taka ze im bardziej wyksztalcony narod tym samce mniej agresywne. Nie badzcie panowie jak szympansy, szanujcie samice bo naprawde z naszej strony nic wam nie grozi czego my powiedziec nie mozemy
  16. Drogie Pany, Poznałem pewną młodą Ukrainkę, od samego początku znajomi mnie ostrzegali ,że to tylko szuka gościa co trochę grosza ma żeby się osiedlić i zdobyć obywatelstwo. Ja jednak tego nie słuchałem bo sobie myślę " nie można generalizować "... Po 3 tygodniach spotykania się wyskoczyła mi ze ślubem Cytuję " za rok chciałabym być Twoją żoną ". Co chwilę wspominała o wielkiej miłości, o tym że jestem wspaniały itd, itp .. Myślę sobie, kurcze coś tu nie halo trochę. Rozmawiałem na ten temat ze znajomymi to nikt nie wiedział jak po tak krótkim czasie można wyskoczyć z taką " propozycją " . Uważać Pany bo nie wiadomo co one w głowach mają.Dodam jeszcze ,że od samego początku czułem się jakbym był oceniany : czym jeździ , ile zarabia, jak się nosi , na ile może pozwolić .. Pierwszy raz czułem się jakbym był "testowany ".
×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.