Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
deleteduser13

Wizyta u psychiatry

Recommended Posts

Od paru dni zastanawiam się nad swoim umysłem, ograniczeniami emocjonalnymi... Chciałbym dokładnie przeprowadzić pracę nad swoimi wzorcami myślowymi, emocjami, zdiagnozować ponownie swojego aspergera, oraz ewentualnie inne zaburzenia. 

 

Boję się ruszyć swoje demony z przeszłości, ale chciałbym się dokładnie rozliczyć się sam ze sobą. Przepracować problemy, postrzeganie relacji damsko-męskich, nie wiem czy to wciąż przebijający się matrix dobija do mojej jaźni, ale tak chciałbym założyć rodzinę i myśleć poważniej o przyszłości, ale wiem, że póki się nie zdiagnozuję, to pewnych spraw nie przeskoczę. 

 

I szczerze pomimo tego, że też mam podyplomówkę z psychologii to czuję niepokój kiedy mam iść do psychiatry. Jakieś rady?

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Możesz medytować nad swoimi "demonami" jest to bardzo skuteczne, ale bardzo łatwo się podłamać jeśli nie masz wsparcia. Głębszych wzorców w ten sposób nie udało mi się usunąć/zmienić co najwyżej załagodzić... Możesz też zastosować technikę małych kroków. Idź do psychoterapeuty, ale w innej sprawie (w mniejszej) i postaraj się oswoić z emocjami, które temu towarzyszą i dopiero za 2-3 wizytą "uderz" w sedno problemu. Kolejnym sposobem, który przychodzi mi do głowy to otępienie się lekami, lub ziołami na tyle, żeby się przełamać i pójść do specjalisty, acz to chyba nie za bardzo wskazane... Może w ostateczności.

Najlepszym sposobem na ominięcie strachu/niepokoju jest oswojenie się z nim. Wypisz sobie na kartce wszystkie przyczyny dlaczego nie chcesz iść do specjalisty, a potem napisz kontrargumenty i uzasadnienie co Ci przyniesie takie działanie (udanie się do niego). 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Psychiatra jest skuteczny na załamania, depresję, poważne sprawy - a jak masz "rozkminy", to proponuję prace nad sobą, np. poczytaj książki Pana Hawkinsa i zastosuj jego rady.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byłem raz u psychoterapeuty, bo nie mogłem poradzić sobie z tym, że zakochałem się w praktykantce i jej o tym powiedziałem i pół roku o tym rozmyślałem, aż po nocach nie mogłem spać i funkcjonować. (to było w 2015 roku), ale tak naprawdę chcę jeszcze raz zdiagnozować swojego aspiego i ewentualne inne zaburzenia - tak dla pewności i uspokojenie sumienia, wyciszenia się z emocjami - bo dla mnie nie było normalne to, że ok byłem na randkach z wieloma kobietami, ale przy ostatnich dwóch czułem skręt kiszek i taki ból brzucha na samą myśl, że następnego dnia miałem do nich zadzwonić/bądź maila napisać, a przy innych to nic wyjebka lub tak jakoś to po przyjacielsku potraktowałem te spotkania... :( 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Psycholog to pierwszy krok. Zwykle nie obędzie się bez psychiatry i leków (znieczulenie psychiczne) oraz psychoterapii.

Warto.

Po psychoanalizie albo kilku latach dowolnej terapii jest się znakomicie ogarniającym swoje życie gościem.

 

Ogólnie polecam.

 

Leki powodują łatwiejszą możliwość zmiany we własnej psychice.

Po takiej terapii ma się większą pewność siebie, lepiej się czuje i lepiej ogarnia.

 

Jednak wobec kobiet to niewiele zmienia, bo one same mają więcej problemów niż przeciętny facet ale przynajmniej można się dobrze czuć i spełniać zawodowo.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Psychiatra Ci nie pomoże. Oni tylko zapisują leki i tyle.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@giorgio głównie chodzi mi o zdiagnozowanie, ale tak konkretnie swoich zaburzeń z ASD i dopiero potem wiedzieć jak ze sobą pracować, zbyt wiele mnie nurtuje, bo owszem podpadam grubo pod Aspergera, ale też naparzam mocno w pracy nad sobą, by jakoś rozmawiać z ludźmi i szczerze daje mi to nawet radość z przebywania z ludźmi, chociaż np. w grupie na poczatku moich treningów krav magi, czułem stres, a teraz już nie tak bardzo :) Bo o ile nie boję się wydawać poleceń podwładnym to w towarzystwie to tak średnio, ale ciut bardziej w górę mi idzie :) 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przestań wmawiać sobie, że z Tobą jest coś nie tak. To pierwszy krok jaki powinieneś zrobić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Camilovesky Powiedz mi Panie jedną rzecz, a skąd Ty wiesz, że masz Aspergera? Został on u Ciebie zdiagnozowany gdzie w klinice, czy sam go u siebie zdiagnozowałeś poprzez testy na internetach??

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kilka wizyt u różnych psychologów ponad 7 lat temu, no i psychoterapia. Zaburzenia obsesyjno-kompulswyne, nieumiejętność stworzenia głębszych relacji... 

@Samiec Alfa no właśnie przez chcę to zrobić, ale najpierw wolę się zdiagnozować i mieć nie wiem jak to określić takie oczyszczenie, po prostu chęc wyrzucenia z siebie tych wszystkich emocji, jakie zalewają mnie w chwili, gdy np. wymieniam kilka wiadomości z laską np. mail a tu nagle cisza i te wieczne kręcenie się w kółko, czy coś napisałem nie tak, czy może innych słów użyć - serio ryje to dekiel... 

Edited by Camilovesky
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak wyglądają Twoje zaburzenia obsesyjno-kompulsywne? Czysty perfekcjonizm- obsesja na różnych punktach, czy w grę wchodzi przymus wykonywania rytuałów? Czujesz takie dziwne uczucie w głowie (pobudzenie, pernamentny stres), który może być zniwelowany chwilowo, tylko przez wykonanie kompulsji?

Czy tuż po wykonaniu kompulsji masz wrażenie, że jej nie wykonałeś/nie jesteś pewny czy zrobiłeś to dobrze/ czujesz, że dalej coś jest nie tak? Żyjesz w ciągłym takim stresie? 

 

Z czystej ciekawości- nie uaktywniły się one u Ciebie po traumatycznych wydarzeniach?

Edited by Mr Sinister

Share this post


Link to post
Share on other sites

Największą analizę zrobią Ci w szpitalu psychiatrycznym, tylko z tego względu, że będą Cię obserwować, z marnym skutkiem, ale widzą Cię codziennie. Np. Pani Basia napisze że dziś jesteś szczęśliwy a jutro, nie. A psychoterapeuta tego nie wyłapie, bo za rzadko Cię widzi.  Psychiatra zapyta co u Ciebie i przypisze Ci leki, a psychoterapeuta będzie potrzebował w chuj czasu żeby rozprawić się z Tobą. Co polecam ? Psychiatrę, psychoteraputę indywidualnie i tego samego na psychoterapiach grupowych ;) Fajnie, nieprawdaż ? Albo9 Cię nie stać. Albo stać na coś, albo chuj wie co...

Edited by aras
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najlepszymi psychologami czy psychiatrami są nasi przyjaciele, ewentualnie dobrzy koledzy. Z takim to zawsze można pogadać na każdy temat. Czasem nie jest potrzebna żadna diagnoza a wystarczy szczera rozmowa, wygadanie, wymiana poglądów. Ponadto samemu można sobie podnieść samoocenę pomagając.

Niestety z tymi przyjaciółmi to różnie bywa ale może miałbyś kogoś takiego.

Edited by Cortazar
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Camilovesky Postrzeganie relacji męsko-damskich możesz przepracować razem z braćmi na forum bo wątpię aby psychiatrzy ci realnie pomogli poza lekami. Jeśli chodzi o twoje demony z przeszłości to może idź do psychiatry aby postawił ci diagnozę, a ty sam zdecydujesz co chcesz robić dalej. 

 

Jeśli przeczytałeś książki Marka, słuchasz jego audycji i czytasz także doświadczenia braci z forum, a mimo to nadal chcesz założyć rodzinę to uważam, że jesteś ryzykantem. Musisz jeszcze dużo pracować nad sobą aby wyzbyć się tych matrixowych przekonań.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Mr Sinister napisał:

Czujesz takie dziwne uczucie w głowie (pobudzenie, pernamentny stres), który może być zniwelowany chwilowo, tylko przez wykonanie kompulsji?

Jest to raczej stres. Czasem jest to tak upierdliwe, że szkoda gadać - tak jak czasem muszę policzyć ile mi zostało wkrętów bądź nitów. Czasem coś kupuję to też tak analizuję, by po chwili sobie powiedzieć: "po chuj się z tym pierdolę i kupuję nieodliczoną ilość czegoś".

9 godzin temu, Mr Sinister napisał:

masz wrażenie, że jej nie wykonałeś/nie jesteś pewny czy zrobiłeś to dobrze/ czujesz, że dalej coś jest nie tak? Żyjesz w ciągłym takim stresie? 

Ciągle mam wrażenie, że nie jestem wystarczający dobry - not good enough. Wiem, że czasem robotę robię na odwal, ale strasznie moja partactwo mnie wkurza czasem. Staram się jak najlepiej to robić - ale po jakimś czasie przychodzi zniechęcenie - taki chwilowy zastój. Jest taka przemożna potrzeba we mnie, że zawsze można lepiej i zawsze starać się o kogoś. Inaczej czuję, że zaliczę faila. Wiem, że nie jest to czasem możliwe, są przecież czynniki niezależne od nas, jak i takie, że nam się po prostu nie chciało. 

 

W mojej rodzinnej firmie jest tak, że mój Tatko mam czasem dość kiepskie terminy odbioru materiału i mówi klientowi, że np. ma być o 12, ale coś się zjebało i nawet do niego nie zadzwoni, a robotę dopiero można rozpocząć o 14... I mnie osobiście takie coś wnerwia i staram się jakoś trzymać terminów a potem zaś stresy, że się nie udało... Na tym buduję swoje poczucie rzetelności i wiarygodności, przez co klienci/ludzie z otoczenia zaczynają to we mnie doceniać. Wciąż mam przeogromną potrzeba bycia docenionym, ale tutaj staram się doceniać samego siebie, nie robić tego pod innych, tylko pod siebie - pisząc tę wypowiedź zdałem sobie sprawę, że żyję dla siebie i wymagam od siebie za dużo czasami mimo iż jestem w stanie fhooy zdziałać w ekstremalnych warunkach, to jednak powinienem mieć taką wyjebkę jak np. Francuzi - no stress. Takie luźne i spokojne życie :)

9 godzin temu, Mr Sinister napisał:

Z czystej ciekawości- nie uaktywniły się one u Ciebie po traumatycznych wydarzeniach?

Wątpię, żadnych traum nie pamiętam. Chociaż od podstawówki miałem tak, że wielokrotnie sprawdzałem, czy drzwi zamknąłem, albo czy np. z lewej strony jezdni przejechały np. 3 auta a z prawej 2 i ten dzień będzie udany i inne tego typu akcje...

5 godzin temu, Cortazar napisał:

Z takim to zawsze można pogadać na każdy temat. Czasem nie jest potrzebna żadna diagnoza a wystarczy szczera rozmowa, wygadanie, wymiana pogląów. Ponadto samemu można sobie podnieść samoocenę pomagając.

Nie jestem za bardzo towarzyski, mam tylko kilku znajomych i jednego takiego bliżej od serca, ale on też ma ostro w głowie :) Po prostu nawiązywanie relacji w grupie np. jest kilkanaście osób w grupie i paplają, to aż mnie czasem blokuje - odezwać się? Ale co powiedzieć? Jakich słów użyć nie zrobić z siebie pośmiewiska itp. Czasem dziwne to jest, ale np. wczoraj na treningu krav magi kazano nam się dobrać w pary - to mówię z władczością do jednego gościa chodź do mnie albo była praca w parach po tzw. okręgu i tempo oraz kierunek poruszania się okręgu ja nadawałem i nie czułem tego jakoś sztucznie, ale tak naturalnie, ze mnie to wypłynęło. :) 

@MoszeKortuxy tak chcę przepracować swoje demony i doznać swoistego oczyszczenia. Ale co do relacji, to ogólnie nie chcę czuć stresu kiedy na jakiejś mi zaczyna zależeć, czy to znak, że ciało podświadomie mówi mi, że dana osobniczka jest nie w porządku? I coś z nią nie tak i by mnie skrzywdziła? Jak miałem jakąś gdzieś, bo np. mi się nie spodobała to na wyjebce to robiłem i zero stresów - chociaż na początku był, bo zawsze jestem przed czasem i irytuje mnie czekanie, a na tym polega moja marka osobista, że jestem prawie zawsze na czas, rzadko się zdarzyło bym się spóźnił. Ale to przepraszałem itp. 

I tak chcę stworzyć relację mięć tą bliskość, już nie chodzi o sam sex, ale taka bliskość, że wracam z pracy i mogę z kims pogadać, a nie jak mój wujek czasami (singiel po nieudanym cywilnym ślubie) mający 55 lat co jakiś czas rozmawia z telewizorem bo sam na wsi mieszka, gdzie psy dupami szczekają... Wiem, że ciężko będzie znaleźć kogoś normalnego, bo niestety jestem oceniany przez wygląd i majętność (na chwilę obecną zadłużony ale już jest poniżej 32k do spłaty), ale wkrótce przejmę rodzinny majątek. Paradoksalnie, gdybym nie wjebał się w długi to nie nauczyłbym się szacunku do pieniędzy i zarządzania finansami osobistymi - taki mój konik teraz jest :) Może zamiast szukać wielkiej miłości, która notabene nie istnieje, brać się za kobiety na zasadzie interesu, co we dwójkę można razem osiągnąć i dać potomstwu.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam znajome psycholożki i jedną psychiatryczkę. Nie powiem żeby było z nimi wszystko OK. Ale nie wiem, może o to chodzi, że trzeba mieć coś poprzestawiane w głowie, żeby pomagać innym. Tzn. ja bym się do nich bał iść na poważnie, że mi spalą mózg. Mam też dwójkę znajomych (K i M) którzy się u psychiatry "leczą", ale serio, ja nie widzę na przestrzeni czasu u nich żadnej poprawy, mimo że biorą dragi. Tylko chodzą do laski, której jedynym osiągnięciem jest wstawianie fotek z siłki na Insta. 

Może faceci w tym zawodzie są OK?

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Camilovesky może spróbuj najpierw z "Terapią rodzinną Hellingera"?

 

Jeżeli jest mądry prowadzący, umiejący prowadzić, to taka terapia pozwoli Ci na odblokowanie i przepracowanie problemów z domu rodzinnego. Wydaje się to na początku śmieszne, ale człowiek później głęboko zaskoczony tym, co tak naprawdę w środku niego siedziało. Mądry prowadzący również troszkę rozjaśni pewne kwestie.

 

Ulga po tym jest gigantyczna, wręcz unosisz się nad ziemią. I mówię to w przypadku posiadania bardzo poprawnych kontaktów z najbliższymi. asz po wszystkim również pewną bazę, z którą możesz udać się do psychiatry/psychologa. i jednak proponuję mężczyznę. Są subtelniejsi od kobiet i naprawdę nawet samo wygadanie się im pozwala poczuć stałą ulgę, bo na dobrą sprawę sam przepracowałeś drobniejsze problemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, Camilovesky napisał:

Jest to raczej stres. Czasem jest to tak upierdliwe, że szkoda gadać - tak jak czasem muszę policzyć ile mi zostało wkrętów bądź nitów. Czasem coś kupuję to też tak analizuję, by po chwili sobie powiedzieć: "po chuj się z tym pierdolę i kupuję nieodliczoną ilość czegoś".

 

Hmm, jeśli nie czujesz takiego przejebanego dyskomfortu jak nie wykonasz tej czynności/nie masz wrażenia, że coś się zacięło w mózgu- coś jest wiecznie nie tak, to mi to wygląda po prostu na perfekcjonizm, nie zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. Niby jedno z drugim powiązane, ale jednak. Przechodziłem przez to piekło i albo to ja byłem w jakiejś grze o poziomie trudności "HARD AS FUCK", bo tak naprawdę nie wiem jak czują się ludzie, którzy są diagnozowani z tym zaburzeniem, wiem tylko jak ja się czułem.

Symptomy takie jak Ty miałem od zawsze- ot perfekcjonizm z natury, ale to co przeszedłem przez ostatnie 2-3 lata  jest wręcz nie do opisania i to całkowicie inna para kaloszy niż perfekcjonizm. OCD to bardziej dysocjacja i życie z pasażerem na gapę w swoim ciele 24h na dobę- jakbym miał to w jednym zdaniu opisać. Więc... może Cię to pocieszy :), a może nie.

 

Cytat

Ciągle mam wrażenie, że nie jestem wystarczający dobry - not good enough. Wiem, że czasem robotę robię na odwal, ale strasznie moja partactwo mnie wkurza czasem. Staram się jak najlepiej to robić - ale po jakimś czasie przychodzi zniechęcenie - taki chwilowy zastój. Jest taka przemożna potrzeba we mnie, że zawsze można lepiej i zawsze starać się o kogoś. Inaczej czuję, że zaliczę faila. Wiem, że nie jest to czasem możliwe, są przecież czynniki niezależne od nas, jak i takie, że nam się po prostu nie chciało. 

 

 

 

Jak wyżej. W tym przypadku ja osobiście bym się skupił na ogarnianiu tego głównie ze strony psychologii. Gdybyś miał OCD to wedle mojej obecnej wiedzy bez mieszania w mózgu, pomimo powszechnej opinii krążącej w internecie nie da się tego wyleczyć. 

 

Z drugiej strony pisałeś coś o Aspergerze, o ile dobrze kojarzę to jakieś spektrum zaburzeń autystycznych, więc geneza by się zgadzała poniekąd- imo jedno z drugim może być ściśle powiązane i w obu występują dysfunkcje w przewodnictwie glutaminergicznym w mózgu (a chociaż na takie poszlaki się natknałem- zbyt mała wydajnośc enzymu GAD- przemieniajacego kwas glutaminowy w GABA/ponoć rtęć osłabia wydajność tego enzymu o 50%+ natknąłem się na jakieś relacje dentystki, która nabawiła się OCD poprzez kontakt z rtęcią, a po chelatacji jej to znikło)

Na mnie te rozwiązanie działa.

 

Innymi opcjami, które mi przychodzą na myśl mogą być zaburzenia metylacji. Przy undermethylacji (a może overmethylacji- obecnie link nie działa, a za swoja pamięć nie ręczę) występuje ukierunkowanie na introwertyzm, zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne etc. 

Tak czy siak- jak link będzie działał to sprawdź:

https://selfhacked.com/blog/what-is-methylation-and-how-does-it-affect-our-health/

Tu chyba są symptomy dla over- i under- wypisane.

Edited by Mr Sinister

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm ustaliłem termin wizyty, no i też będę zastanawiał się nad kwestią jak wybaczać samemu sobie te rzeczy, na które nie miałem wpływu, albo odpuszczać w pewnych sprawach...

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 5.11.2017 o 23:06, azamoy napisał:

Po psychoanalizie albo kilku latach dowolnej terapii jest się znakomicie ogarniającym swoje życie gościem.

Odważne stwierdzenie, może jakieś wyniki badań na potwierdzenie? Bo z mojej wiedzy wynika, że psychoanaliza jest klasyfikowana od dekad jako niezmiennie najmniej skuteczna ze wszystkich typów psychoterapii. Na szczycie skuteczności jest poznawczo-behawioralna, choć skuteczność psychoterapii jako metody to bardzo kontrowersyjny temat, bo nie da się tego empirycznie mierzyć. Argument pt. "A mnie pomogło" mnie nie rusza, bo pomóc mogą człowiekowi w różnym okresie życia najróżniejsze rzeczy, począwszy od spowiedzi w konfesjonale, skończywszy na piciu piwa i oglądaniu meczu z kolegami. Jednak te ostatnie aktywności nie roszczą sobie prawa do bycia uznanymi za naukę, lub wręcz medycynę. I nie inkasują tak olbrzymich pieniędzy jak wieloletnie, cotygodniowe sesje, które jak stwierdził w pewnym momencie sam Freud: Nie służą leczeni, lecz gromadzeniu dokumentacji i mogą trwać w nieskończoność.

 

Zresztą psychoterapia obrosła wieloma doktrynami totalnie nieweryfikowalnymi, bądź wręcz ocierającymi się o myślenie magiczne. Zaś freudyzm...cóż, biografia Freuda oraz reakcja jego samego oraz jego środowiska na krytykę tego systemu, to najlepsze świadectwo o nim.

 

 

Edited by Mr.Meursault
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 29.11.2017 o 22:38, Mr.Meursault napisał:

Odważne stwierdzenie, może jakieś wyniki badań na potwierdzenie? Bo z mojej wiedzy wynika, że psychoanaliza jest klasyfikowana od dekad jako niezmiennie najmniej skuteczna ze wszystkich typów psychoterapii. Na szczycie skuteczności jest poznawczo-behawioralna, choć skuteczność psychoterapii jako metody to bardzo kontrowersyjny temat, bo nie da się tego empirycznie mierzyć. Argument pt. "A mnie pomogło" mnie nie rusza, bo pomóc mogą człowiekowi w różnym okresie życia najróżniejsze rzeczy, począwszy od spowiedzi w konfesjonale, skończywszy na piciu piwa i oglądaniu meczu z kolegami. Jednak te ostatnie aktywności nie roszczą sobie prawa do bycia uznanymi za naukę, lub wręcz medycynę. I nie inkasują tak olbrzymich pieniędzy jak wieloletnie, cotygodniowe sesje, które jak stwierdził w pewnym momencie sam Freud: Nie służą leczeni, lecz gromadzeniu dokumentacji i mogą trwać w nieskończoność.

 

Zresztą psychoterapia obrosła wieloma doktrynami totalnie nieweryfikowalnymi, bądź wręcz ocierającymi się o myślenie magiczne. Zaś freudyzm...cóż, biografia Freuda oraz reakcja jego samego oraz jego środowiska na krytykę tego systemu, to najlepsze świadectwo o nim.

Wyniki badań masz w kartach pacjentów, zajrzyj sobie. Psychoanaliza jest najdłużej trwającą "terapią", bo zmiany następują bardzo powoli jednak są one najtrwalsze. Najskuteczniejsza jest psychoterapia psychodynamiczna, od wielu lat stosowana w Niemczech. Żartem przyjęło się że jakość psychodynamicznej jest mierzona ilością pieniędzy zarabianych przez pacjenta. Im więcej, tym lepsza terapia.

 

Popytaj ludzi którzy chodzili na terapię i jeżeli mają wystarczający wgląd w siebie i swoje zachowanie, to potwierdzą że po terapii ich życie zmieniło się na lepsze (założenie terapii).

 

Ciężko zmierzyć jakość terapii inaczej niż w rzeczywistości otaczającej pacjenta czy funkcjonowaniu jego samego, jednak ułatwia ona życie, bo jest poznaniem samego siebie, o czym mówił Marek w swoich audycjach. To jest dokładnie ta sama praca wykonywana.

 

Psychologia jest dziedziną medycyny, nie jest to szarlataneria ani pseudonauka. Chociaż ciężko jej skuteczność zmierzyć, to jednak daje ona efekty. Od czasów Freuda wiele się zmieniło. Poza mierzeniem terapii ilością zarabianej kasy mówi się też o wewnętrznym uproszczeniu pewnych elementów psychiki, co zmniejsza napięcie i depresję, i ogólnie o lepszym samopoczuciu.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wypowiem się bom liznął temat. W pewnym momencie podjąłem terapie indywidualną bo ciężko miałem ogarnać swoje emocje. Terapia trwała 9 miesięcy. Powiem krótko. Nic się po niej nie zmieniło, co więcej, terapię prowadził facet i wbijał mi rycerskie myślenie, czyli empatia dla żony, więcej zrozumienia itd. Za którymś razem nie wytrzymałem i mówie mu, panie to nie działa a jest wręcz gorzej, ten dalej tłukł swoje. Czułem się później winny po tych sesjach. Tak więc jeśli chodzi o relacje damsko męskie to porażka. W moim przypadku terapia nie dała skutków, natomiast trafienie na to forum to był strzał w dyche. Tutaj zrozumiałem wzorce, co więcej, tutaj czuję się zrozumiany, a to podstawa. I najważniejsze. Wiedza którą tu zdobywam, pokrywa się z rzeczywistością

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 2.12.2017 o 08:15, chudybyk napisał:

Wypowiem się bom liznął temat. W pewnym momencie podjąłem terapie indywidualną bo ciężko miałem ogarnać swoje emocje. Terapia trwała 9 miesięcy. Powiem krótko. Nic się po niej nie zmieniło, co więcej, terapię prowadził facet i wbijał mi rycerskie myślenie, czyli empatia dla żony, więcej zrozumienia itd. Za którymś razem nie wytrzymałem i mówie mu, panie to nie działa a jest wręcz gorzej, ten dalej tłukł swoje. Czułem się później winny po tych sesjach. Tak więc jeśli chodzi o relacje damsko męskie to porażka. W moim przypadku terapia nie dała skutków, natomiast trafienie na to forum to był strzał w dyche. Tutaj zrozumiałem wzorce, co więcej, tutaj czuję się zrozumiany, a to podstawa. I najważniejsze. Wiedza którą tu zdobywam, pokrywa się z rzeczywistością

Trafiłeś na złego terapeutę. I podejrzewam że nie jest zrzeszony w PTP więc nie ma co się spodziewać jakości po takim gościu.

 

Trzeba szukać takiego który odpowiada osobowo. Jak nie facet, to babka. Niektórzy zmieniają terapeutę kilkanaście razy zanim trafią na takiego który im odpowiada.

Pytanie pozostaje czy chcesz się kisić we własnym sosie dalej, czy jednak znajdziesz takiego który ci zabangla.

 

Na pewno nie wolno oceniać terapeutów po kilku spotkaniach z jednym z nich. Zresztą z tego co piszesz, jeżeli on takie rzeczy robił, to znaczy że nie był terapeutą, tak naprawdę trafiłeś do jakiegoś kołcza. Prawdziwi terapeuci nie robią takich rzeczy jak napisałeś.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie kołczem nie był. Był psychoterapeutą indywidualnym i małżeńskim, natomiast chłop nigdy nie był w małżeństwie. Wiesz, teraz mam porównanie. Spędziłem na tej terapii około 7 miesięcy i około 5 miesięcy jestem na forum. Moje odczucia są takie, że na terapii byłem wciągany w matrix. Podam prosty przykład, mówię że nie mam zaufania do żony. Dostaje pytanie dlaczego, no to odpowiadam że kłamała tyle razy że po prostu to zaufanie straciłem, a że kłamała w ważnych dla mnie sprawach to tym bardziej. I tu się zaczynało, że może to ja inaczej widzę, że może tak naprawdę to nie ufałem matce a przerzucam to na żonę itd itd. A prawda jest taka że robiła mnie w chuja, i tam nie ma piątego dnia, krótki kaszel. Odczuwałem że instytucja małżeństwa jest tam mocno broniona, nawet kosztem mojego samopoczucia. Na forum dostałem gorzka pigułkę bez popity. Przeczytałem wszystkie tematy w działach swiezakownia, manipulacje kobiet, samorozwój i kilka innych. Zajęło mi to około 4 miesiące, a czytałem komentarz po komentarzu. Kurewsko trudna wiedza do przyjęcia i zaakceptowania ale w środku czułem że to jest to, że to tak działa. Terapeuta raczej mnie chronił przed tą wiedzą, rozbijaliśmy gówno na atomy a skuteczność zerowa. Każda zdobytą wiedzę testuje na żywych organizmach. Po terapii byłem tamponem dla innych, bo przecież każdy ma prawo do emocji i uczuć a trza być empatycznym, zrozumieć drugiego człowieka. Nie kurwa, nie trzeba, nie mam w obowiązku wiecznie słuchać gorzkich żali oraz świadczyć przysługi za Bóg zaplac. To forum to skarbnica wiedzy, poparta doswiadczeniem. Tutaj uczę się zdrowego egoizmu, że ja się mam dobrze czuć a nie wszyscy do okola. Tutaj przeczytałem żeby zabezpieczać się finansowo, że jak się coś jebnie to nie zostanę z palcem w dupsku, na terapii był by to brak zaufania do żony i zaraz dostał bym kontrę że jak to...przecież to nie jest partnerstwo, i tak w kółko Macieju. Mnie terapia nie pomagała stać się facetem, tylko dobrym kolega. Ja potrzebowałem dostać prawda w ryj żeby się obudzić. Tylko jak by terapeuci tak działali, to kto by na tym zarobił

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.