Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Indywidualny

Ślub przed ołtarzem

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie!

 

Sprawa wygląda tak. Jeśli chodzi chrześcijaństwo to mam już myślę bardziej trzeźwe myślenie, między innymi dzięki Markowi.

Teraz mam dziewczynę (już 2 lata) ona marzy o ślubie, suknia, welon te sprawy podłapane z sugestii romansideł itd. Mnie ta wizja trochę przeraża, bo jednak uważam, że nie potrzebuję tego do bycia szczęśliwym, a tym bardziej dla związku.

I teraz najważniejsze. Jakie ślub kościelny zostawia zapisy w podświadomości? Czy ja się w jakiś sposób zwiąże z kościołem. Bo, że z dziewczyną to akurat póki co jestem tego świadomy i rozumiem :P. Jedno wiem na pewno, że trudniej będzie mi wyleczyć się całkiem z nie właściwej interpretacji wiary. Przyjmijmy opcje, że jestem gotowy do ślubu z tą kobietą, ale na kościół nie - na ślub kościelny nie. Jak zareagowałaby na to moja podświadomość i jakie byłyby tego "skutki" uboczne?

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt Ci nie powinien odpowiedzieć na te interesujące skądinąd wynurzenia.

.

.

.

.

.

A to dlatego, że nie dostosowałeś się do regulaminu tego miejsca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Endeg napisał:

Nikt Ci nie powinien odpowiedzieć na te interesujące skądinąd wynurzenia.

.

.

.

.

.

A to dlatego, że nie dostosowałeś się do regulaminu tego miejsca.

Całkiem możliwe. Jestem tutaj 2 godziny. Wskaż proszę błędy, a postaram się je naprawić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt nie zna Twojej podświadomości ani stosunku do wiary (całościowego), więc zapewne ciężko będzie udzielić sensownej odpowiedzi. Co do ślubu kościelnego to jeśli nie jest dziewicą to nie powinna mieć białej sukni bo to symbol czystości. Jeśli dziewica to gratuluję jednorożca :)

  • Dzięki 2
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Możesz wziąć ślub kościelny nie będąc katolikiem, to na pewno. Najlepiej być uczciwym wobec własnych pragnień w sposobie postępowania wtedy wszystko powinno być ok. 

 

ps. Nie wiem czy nie musisz się zobowiązać że dzieci będą wychowa w wierze, a to może być już zgrzyt. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Piter_1982 napisał:

 

ps. Nie wiem czy nie musisz się zobowiązać że dzieci będą wychowa w wierze, a to może być już zgrzyt. 

A to nie jest przy chrzcie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co przeszkadza, żeby było przy chrzcie i ślubie? Małżeństwo powinno przyjmować dzieci jako dar boży i dążyć do prokreacji wg. nauczań kościoła. Tak jak napisałem pewny nie jestem, ale nie widzę nieścisłości jeśli takie wymaganie jest i przy chrzcie i przy ślubie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minutes ago, Piter_1982 said:

Możesz wziąć ślub kościelny nie będąc katolikiem, to na pewno. Najlepiej być uczciwym wobec własnych pragnień w sposobie postępowania wtedy wszystko powinno być ok. 

 

ps. Nie wiem czy nie musisz się zobowiązać że dzieci będą wychowa w wierze, a to może być już zgrzyt. 

A skąd ta pewność, że jeżeli nie jest katolikiem ( w sensie nie spełnia jakiś tam określonych wg kościoła katolickiego norm) to może brać ślub kościelny ?? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ślub kościelny niesie takie same konsekwencje prawne co cywilny.

Formalnie w Kościele katolickim jest to sakrament którego sobie udzielają małżonkowie (tak, małżonkowie, nie ksiądz).

Reszta to oprawa.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli nie poczuwasz się do bycia katolikiem, lecz ulegasz presji, to może to być podstawą do stwierdzenia nieważności małżeństwa przez Kościół. Nawet po latach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, Kelner Panic napisał:

Jeżeli nie poczuwasz się do bycia katolikiem, lecz ulegasz presji, to może to być podstawą do stwierdzenia nieważności małżeństwa przez Kościół. Nawet po latach.

 

Jako że przechodziłem przez proces stwierdzenia nieważności małzeństwa (trwał sześć lat) i obecnie w myśl prawa kanonicznego - jestem starym kawalerem - potwierdzam.

 

Jest to bardzo ciekawe zagadnienie.

Mianowicie - nie istnieją w Kościele Katolickim rozwody. Nie istnieje również potocznie zwane "unieważnienie" małzeństwa, ponieważ termin "uniewaznienie" oznacza że dany stan był wazny do chwili od ktorej stan ten uniewazniono. Uniewaznić można na przykład decyzję administracyjną (KPA), niemniej to, że ona została na przykład 1 czerwca unieważniona - oznacza, że do 1 czerwca była ważna.

Jesli na przykład otrzymałeś pozwolenie na budowę, zbudowałeś dom po czym, już po zbudowaniu domu - unieważniono decyzję o pozwoleniu na budowe tego domu - nie ma mowy o samowoli budowlanej ponieważ w chwili kiedy realizowałeś zgodnie z PnB budowę - była ona ważna. Nawet jesli była wydana z rażącym naruszeniem prawa oraz wbrew obowiązujacym przepisom.

Oczywiście możliwy jest wówczas nakaz rozbiórki obiektu, ale wszelkie koszty - zgodnie z KPA - ponosi za to organ, ktory wydał decyzję administracyjną wywołującą określone skutki.

 

W prawie kanonicznym, w temacie małzenstwa - jest inaczej.

 

Stwierdza się tylko i wyłącznie, że małzenstwa nigdy nie było - czyli że nie było ono waznie zawarte, nie istniało od samego poczatku pomimo, że był ślub w kościele, przysięga, wesele i tak dalej.

 

Powodów do takowego stwierdzenia jest cały szereg, najczęstszym kanonem z ktorego następuje stwierdzenie nieważności to kanon, ktory mówi o "niedojrzałości do podjęcia istotnych obowiązków wynikających z sakramentu małzeństwa"

 

Nie ma tu znaczenia upływ czasu ani to że w małzeństwie narodziły się dzieci. Możliwe jest stwierdzenie niewazności małzeństwa nawet ze stażem powiedzmy 40 lat, z ktorego urodziła się na przykład piątka dzieci.

 

Gdyby ktoś z Braci miał pytania w sprawie jak wyżej - służę bo jestem dość na bieżąco.

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy!!! I hooy!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 hours ago, Indywidualny said:

Całkiem możliwe. Jestem tutaj 2 godziny. Wskaż proszę błędy, a postaram się je naprawić

Znaczy sie my mamy rozgryzc co siedzi w twojej psychice?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolega @Indywidualny wypowiada się trochę jak nie dokońca dojrzały facet. Ślub kościelny może zawrzeć nawet osoba niewierząca lub innego wyznania, pod warunkiem jednak, że dzieci będą wychowane w wierze rzymskokatolickiej. Drugi skutek - nie ma rozwodów, czyli nawet po rozwodzie cywilnym nie będziesz mógł drugi raz ożenić się w kościele. Tak na marginesie- kościół pisany z małej litery oznacza budynek, pisany wielką literą - wspólnotę.

 

2 godziny temu, Bonzo napisał:

Stwierdza się tylko i wyłącznie, że małzenstwa nigdy nie było - czyli że nie było ono waznie zawarte, nie istniało od samego poczatku pomimo, że był ślub w kościele, przysięga, wesele i tak dalej.

 

Powodów do takowego stwierdzenia jest cały szereg, najczęstszym kanonem z ktorego następuje stwierdzenie nieważności to kanon, ktory mówi o "niedojrzałości do podjęcia istotnych obowiązków wynikających z sakramentu małzeństwa"

Zgoda - typowy przykład to ukrycie przez pannę przed ślubem, że np. jest chora psychicznie albo że nie może mieć dzieci. Ponieważ zostałbyś w takim przypadku wprowadzony w błąd, to małżeństwo zostanie uznane za nieważne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, Indywidualny napisał:

Jeśli chodzi chrześcijaństwo to mam już myślę bardziej trzeźwe myślenie, między innymi dzięki Markowi.

Z całą pewnością jeśli idzie o dowalanie wierze chrześcijańskiej oraz katolikom na prawo i lewo - zresztą to takie modne i popularne.

21 godzin temu, Indywidualny napisał:

Teraz mam dziewczynę (już 2 lata) ona marzy o ślubie, suknia, welon te sprawy podłapane z sugestii romansideł

Każda ma taką wizję od przynajmniej 5-tego roku życia, mogłaby nawet w samym dresie pójść do ołtarza a i tak nikt jej uwagi nie zwróci.

21 godzin temu, Indywidualny napisał:

Przyjmijmy opcje, że jestem gotowy do ślubu z tą kobietą, ale na kościół nie - na ślub kościelny nie.

Wspólnym mianownikiem całej sytuacji jest w ogóle, twój brak gotowości na ślub, niezależnie czy kościelny czy cywilny - zakładanie czegokolwiek w takiej sytuacji nie ma zwyczajnie sensu, ponieważ wypacza twój stan faktyczny.

Jeśli na ślub nie jesteś gotowy, to zwyczajnie go nie bierz i za żadne skarby Świata nie daj się w go manewrować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Bonzo Ty chciałeś stwierdzenia nieważności czy ex? 

Osobiście nie zgodziłbym się na takie coś jakby moja ex chciała. Z różnych powodów. Już olać hierarchię kościelną ale byłbym nie w porządku wobec siebie samego udając, że małżeństwo było nieważne.

Edytowane przez Normalny
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 minuty temu, Normalny napisał:

@Bonzo Ty chciałeś stwierdzenia nieważności czy ex?

Ex.

Na etapie negocjacji że tak powiem "cywilnorozwodowych" - obiecałem jej, że w tym zakresie nie będę robił problemów, a ścislej - wezme w tym udział co przyspieszy proces.

 

23 minuty temu, Normalny napisał:

Osobiście nie zgodziłbym się na takie coś jakby moja ex chciała.

Nie ma znaczenia czy się na to zgadzasz czy nie. Jest tak samo jak z rozwodem cywilnym. Słynne "nie dam ci rozwodu" - nie ma żadnego znaczenia w sądzie - bo rozwód i tak zapadnie. Do tanga bowiem trzeba dwojga. Najwyżej wyrok zapadnie później.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
47 minut temu, Bonzo napisał:

Nie ma znaczenia czy się na to zgadzasz czy nie. Jest tak samo jak z rozwodem cywilnym.

A co jakby się zaczęło grać przed sądem (chyba jakimś metropolitarnym, biskupim czy coś)?

Że kocham żonę, że jest ona moją sakramentalną żoną do końca życia bla bla bla, że powinna do mnie wrócić tak jak w piśmie pisze bla bla bla. Jakby wzięli pod uwagę takie stanowisko?

 

Pytam czystko teoretycznie - słyszałem, że dziś to kwestia kasy takie stwierdzenie nieważności i kościół nie robi z tym problemu.

 

Edycja: Najwyżej wyrok zapadnie później - w sumie to już mi odpowiedziałeś.

Edytowane przez Normalny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
53 minuty temu, Normalny napisał:

A co jakby się zaczęło grać przed sądem (chyba jakimś metropolitarnym, biskupim czy coś)?

Że kocham żonę, że jest ona moją sakramentalną żoną do końca życia bla bla bla, że powinna do mnie wrócić tak jak w piśmie pisze bla bla bla. Jakby wzięli pod uwagę takie stanowisko?

 

To nie ma żadnego znaczenia.

Chodzi o to, że kościół bada tylko i wyłacznie to co miało miejsce PRZED ŚLUBEM. I tylko to co mogło mieć wpływ na to czy zawarto ważnie czy nieważnie sam ślub.

Reszta nie ma żadnego znaczenia. Kompletnie jest nieistotne czy aktualnie kochasz zonę czy ją nienawidzisz. Nie ma znaczenia czy masz z nią jedno czy dziesięcioro dzieci.

Istotnym jest wyłacznie to czy ważnie zawarto ślub.

Czyli - czy byłeś pewien co mówisz przed ołtarzem, czy byłeś wtedy dostatecznie tego świadomy, czy nikt Cie do tego nie namawiał, nakłaniał, groził, czy nie była to zgoda pozorna - bo na przykład doszedłeś do wniosku, że jednak nie, ale bałeś się powiedzieć to słowo przed ołtarzem z uwagi na skandal i tak dalej.


Czy na przykład nie brałeś ślubu ze świadomością, iż nie będziesz chciał mieć dzieci, albo że brałeś ślub mając świadomośc, że nie będziesz wypełniał postanowień wiary (to też podchodzi pod tzw "nadużycie małzeństwa") i tak dalej.

 

Tak wiec zgoda nie ma tu żadnego znaczenia. Bada się samą procedurę zawarcia małzeństwa i ewentualnie to co działo się PRZED ślubem.

 

Uzupełnię - nawet jesli po ślubie okazałoby się, że żona STAŁA SIĘ megadziwką, a Ty STAŁEŚ SIĘ megapijusem - nie ma to znaczenia.

Celowo słowo "stałeś się" napisałem wielkimi literami.

 

Bo gdyby żona była dziwką (lepiej nimfomanką lub jakies jeszcze inne odchylenia) PRZED ślubem i ukryła ten fakt, albo Ty swój alkoholizm, narkomanię, skłonnosci do hazardu, inne uzależnienia - to tylko wtedy, jesli wykazałbyś to, że nastąpiło ukrycie tych wad PRZED ŚLUBEM - mozna probować stwierdzać nieważność.

Edytowane przez Bonzo
  • Like 1
  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 19.11.2017 o 20:09, Thalion napisał:

A skąd ta pewność, że jeżeli nie jest katolikiem ( w sensie nie spełnia jakiś tam określonych wg kościoła katolickiego norm) to może brać ślub kościelny ?? 

Bo tak mówi prawo kanoniczne?

 

Co innego nie jest katolikiem, a co innego nie spełnia norm. Biskup jest katolikiem, a ślubu(kościelnego) wziąć nie może ;).

 

Ogólnie prawo kanoniczne stosuje do ślubów z osobami niewierzącymi te same przepisy co do 'innowierców". 

 

W skrócie chodzi o to, że strona nie katolicka nie będzie próbowała 'nawracać' osoby katolickiej i jest świadoma obowiązków (m.in. właśnie wychowania dzieci w wierze) jakie spoczywają na współmałżonkach.

 

Osoba innej wiary (w skrócie) nie przystępuje też do komunii, a z przysięgi może usunąć odniesienia "tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący" itp.

 

ps. prawo kanoniczne rozróżnia dwie sytuacje niewierzący i niewierzący ochrzczony, natomiast w przypadku ślubu nie ma to znaczenia. 

 

 

Edytowane przez Piter_1982

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawe pytanie natury prawnej:

 

Jeżeli ślub kościelny jest nieważny, to czy wynikający z konkordatu ślub cywilny jest wtedy ważny? Jeżeli małżonkowie wchodzą w małżeństwo w momencie zawarcia ślubu kościelnego, to automatycznie wchodzą w związek prawny. Ale jeśli ktoś nie spełnia kryteriów kościelnych i nie może oficjalnie zawrzeć tego ślubu, to czy nie jest to przesłanka do unieważnienia małżeństwa cywilnego, a tym samym do braku płacenia ewentualnych alimentów na żonę itp?

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znam sytuację ,że ślub kościelny był bez konkordatu. Czyli przysięga przed ołtarzem tak ,ślub na 100 pijanych wujków też ale pod względem cywilnym konkubinat. Raz w żartach wspomniałem o takim rozwiązaniu koleżance. Potem już nie miała czasu. :) Na żartach się nie znają.  Ślub kościelny jest uroczystością religijną. @manygguh gdyby takie coś miałoby miejsce to działałoby również w drugą stronę, czyli rozwód cywilny skutkowałby unieważnieniem kościelnego. 

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Ramzes napisał:

gdyby takie coś miałoby miejsce to działałoby również w drugą stronę, czyli rozwód cywilny skutkowałby unieważnieniem kościelnego. 

No raczej nie, bo rozwód cywilny nie skutkuje przecież rozwodem kościelnym. A dlaczego? Bo wg prawa kanonicznego sąd kościelny nie ma powodów do unieważnienia ważnie zawartego ślubu kościelnego. Czyli ślub cywilny mógłby zostać unieważniony na podstawie przepisów cywilnych, a kościelny na podst. przepisów kościelnych.

 

To, że coś działa w jedną stronę nie znaczy, że musi zadziałać w odwrotną. Z logicznego (nie jestem prawnikiem) punktu widzenia:

jest ważnie zawarty ślub kościelny => automatycznie jest ważnie zawarty ślub cywilny. Jeśli ślub kościelny nie jest ważnie zawarty, to logicznie ślub cywilny również nie jest ważnie zawarty. Myślę, że zdanie jakiejś osoby znającej się na prawie, sporo by wyjaśniło.

 

Czy ktoś z Braci zna się na prawie na tyle, by to wytłumaczyć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, manygguh napisał:

jest ważnie zawarty ślub kościelny => automatycznie jest ważnie zawarty ślub cywilny.

Nieprawda można osobno tylko mało która para tak chce. Nie będzie działać w skutku kościelniak aut = cywilny aut bo jak już sam zaznaczyłeś to dwa równoległe procesy. Pokolenie naszych rodziców zazwyczaj brało 2 śluby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem, że można osobno, ale jak nie wyrazisz takie woli to idzie automatycznie kościelny->cywilny. W takim przypadku bez ślubu kościelnego nie ma cywilnego. 

 

Wątpliwość: Jeżeli ludzie biorą ślub kościelny i cywilny w jednym, to nie składają przysięgi przed urzędnikiem, więc nie jest to cywilny (no chyba, że na mocy konkordatu, ksiądz jest przedstawicielem urzędników). Skoro nie ma przysięgi przy obecności urzędnika, to cywilny a opiera się na kościelnym, bo bierze się combo. No chyba, że ksiądz=urzędnik, a po mszy coś podpisują jakiś dokument na potrzeby urzędów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez SzejkNaftowy
      SzyderczyHalasVlog zwraca uwagę na specyficzną parę małżeńską. Ona (Jola Szymańska znana jako Hipster Katoliczka) wygląda trochę na niesamodzielną, dopiero uświadamiającą sobie czym w ogóle jest małżeństwo. Czasem jej się wymsknie, że przed ślubem było jej super by potem zaprzeczyć gdy przypomni sobie, że obok siedzi małżonek. On - wyrozumiały, przymykający oko na wiele problemów. Podkreślający jak wielkie żona robi postępy. Wygląda to trochę jakby dopiero zauważał, że wcale się nie ożenił tylko wziął pod opiekę małą dziewczynkę.
       
       
      Ile im dajecie?

      Oryginalny film:
       

      0:25 - Pan Kamil mówi, że jak wraca do domu to nie ma obiadu. I to go... zaskoczyło. Czyli Panie Kamilu małżonka jest pełna niespodzianek
      Ale nie chodzi o żarcie tylko o miłość i pasję. Pani Jola nie ma czasu gotować obiadów bowiem...
      0:30 - gdy Pan Kamil wraca z pracy Pani Jola zaczyna swoją "pracę". Ale ten jego ruch głową sugeruje, że coś z tą pracą nie gra
      1:00 - Pani Jola mówi jak dobrze jej jest. "I że jestem taka mega szczęśliwa i spokojna" - ta zmiana tonu na pytający...
      1:22 - najfajniejsza chwila wg Pana Kamila: dzień ślubu. I ten dialog:
      - dzięki, potem już nie było nic fajnego!?
      (cicho)- nie wiem... (i ta spuszczona głowa...)
      1:45 - "w kościele kiedy na mnie patrzyła... to nigdy do ślubu i nigdy od ślubu już tak na mnie nie patrzyła"...
      3:15 - najtrudniejsza chwila. Facet wraca do domu, zrobił rano pranie a pralka nieopróżniona. Jola się nie domyśli. On jej musi mówić dokładnie co ma robić. Ale nie martwmy się...
      3:42 - Pan Kamil musi przyznać, że Pani Jola trochę się już uczy. I nauczyła się już, że jeśli jest pranie to trzeba zobaczyć czy coś jest w pralce i najwyżej powiesić. I Pani Jola nie ma problemu jeśli prania nie ma w pralce. Umie też wyjmować naczynia ze zmywarki
      4:36 - "Ja właśnie nie potrafię czegoś wyrazić albo nie potrafię zakomunikować i tak naprawdę uczę się dopiero rozmawiać tak otwarcie i uczę się, że nie wszystko jest już dramatem i że nie od razu będzie jakaś masakra"
      5:03 - Pani Jola: "Matko, kiedy byłam singielką to było tak mega idealnie ekstra!". I zaczyna wyliczać z entuzjazmem jak było zajebiście xD
      I potem mąż na nią patrzy... to po co w ogóle za mnie wychodziłaś. Ich spojrzenia się spotykają i pani Jola mówi: "no ale to jest głupie, nie?"
      6:06 - "mam czysto, bo zawsze sobie posprzątam, nikt mi nie pobrudzi cały dzień" i ten śmiech Pani Joli xD
      8:06 - "I myślisz o drugim człowieku. Ja tego tak nie potrafię. Muszę się uczyć myślenia o drugim człowieku. I muszę się uczyć myślenia o realu, o życiu właśnie w realu, o ogarnięciu siebie, o planowaniu"... a sądziłem, że myślenie o drugim człowieku to część chrześcijaństwa, które Pani Jola promuje swoją osobą
    • Przez SzatanKrieger
      Panna młoda z Kanady musiała odwołać swój wart fortunę ślub. Zrobiła to zaledwie 4 dni przed wyznaczoną datą. Wcześniej zdążyła wielokrotnie obrazić znajomych, stracić najlepszą przyjaciółkę oraz zerwać z narzeczonym. Poszło o pieniądze.

       
      Spora część tej historii rozegrała się na Facebooku. Jej punktem kulminacyjnym jest wpis, w którym niejaka Kate oskarża znajomych o porażkę swojego długoletniego związku. Winę widzi przede wszystkim w ich skąpstwie. Znajomi w większości nie mogli lub nie chcieli zapłacić za przybycie na ceremonię. Chodziło o niebagatelną kwotę 1500 dolarów kanadyjskich od osoby.
      Do wesele w najdroższej opcji zachęcił ją lokalny wróżbita. Miało ono kosztować 60 tys. dol. kan., czyli w przeliczeniu na polską walutę prawie 170 tys zł. Problemem okazały się jednak pieniądze. Para nie miała ich aż tyle, dlatego poprosiła by goście zrzucili się po 1500 dol. kan – w przeliczeniu 4,2 tys. zł od osoby.
      Na jej wezwanie odpowiedziało tylko kilka osób. Nie wypaliła również zbiórka w serwisie GoFoundMe, na której udało się zebrać jedynie 250 dol. Ostatecznie ślub został odwołany, a panna Kate, przy wsparciu mamy, wylała swoje żale w mediach społecznościowych.
        Nie omieszkała podzielić się przyczyną odwołania ślubu. Okazało się, że pan młody plotkował za jej plecami. Podsłuchała jak tłumaczył komuś przez telefon, że "Kate jest upartą dziw..". W między czasie swój wkład wycofała również druhna, czyli najlepsza przyjaciółka.
      Pomimo braku własnych pieniędzy bohaterka historii nie zdobyła się na odrobinę autorefleksji. A na co wy wydaliście wolne 170 tys. zł.? Czy to suma warta przeznaczenia na jedną imprezę?
      Źródło:
      https://www.o2.pl/artykul/kanada-slubny-koszmar-zamiast-wesela-jak-ze-snu-goscie-nie-chcieli-zrzucic-sie-po--dol-6288891897907329a
      Samiecweb:
      https://samiecweb.pl/post/1263/kanada-slubny-koszmar-zamiast-wesela-jak-ze-snu-goscie-nie-chcieli-zrzucic-sie-po-1500-dol
      Ehh te kobiety  
    • Przez Newman
      Witam.
      Chciałbym opisać zależność jaką zaobserwowałem przez ostatnie pół roku lub dłużej.
      W obecnym czasie dużo pracuję, bo szykuję się do własnego solowego interesu, ponieważ teraz mam formę pracy jako wspólnik. Niestety to już się sypie "Mówiły jaskółki, że do d.. spółki", no ale inaczej się nie dało. Żeby się przygotować do tego rozstania, wieczorami buduję sobie bazę dla siebie do działania. Wspólnik o tym wie, bo to nie sposób ukryć i od tamtego czasu zaczęły się problemy z dogadywaniem się. Każdy problem jest teraz rozdmuchiwany do wielkości bomby atomowej. Nie ma już normalnych rozmów, tylko kłótnia o wszystko, normalnie nie przetłumaczy jak kobiecie:) Więc tak mniej więcej wiadomo dlaczego chcę to zakończyć.
      Do sedna.
      Jak jest w miarę ok w biznesie to się super czuje i cieszę się zdrowiem, ale jak mam jakiś problem związany właśnie z tym człowiekiem i nie załatwię tego od razu, bo nie mam ochoty na kłótnię tylko myślę o tym z tydzień, bo chcę w głowie przygotować się do tej rozmowy tak żeby przeszło szybko i bezstresowo. Oczywiście i tak nigdy to nie przechodzi tak po mojej myśli i jest kłótnia tak samo jak zawsze. Gdy tak myślę i zadręczam się nad jakimś problemem związanym z tym człowiekiem to już 4 raz przez ostatnie pół roku jestem chory.
      Ja myślę że to moja podświadomość tak robi, bo przez to jak pójdę sobie na tydzień zwolnienia to mogę odpocząć od firmy, a przede wszystkim od niego. Zamiast rozwiązać problem to sprowadza na mnie chorobę i wtedy tak czy inaczej mam czas na odpoczynek, ale muszę walczyć z chorobą i cierpi moje ciało. Tak właśnie to zaobserwowałem, bo niby jak inaczej można się przeziębić przy obecnej pogodzie, gdy jest tak ciepło i ładnie?
       
      Tak więc podsumowując ta osoba silnie ściąga mnie w dół i robię wszystko żeby się odciąć, ale jeszcze trochę muszę wytrzymać. A Wy jak myślicie? Możliwe że przez takie moje negatywne myśli mogą powodować te choroby? 
       
      Pozdrawiam, miłego dnia.
       
      Jeśli ten temat nadaje się do innego działu proszę moderację o przeniesienie, bo nie byłem pewny gdzie się z tym wbić.
       
    • Przez Ksanti
      Ostatnio mam różne przemyślenia odnośnie relacji z płcią przeciwną. Jednak dzisiaj postanowiłem założyć wątek na temat lasek, które nie chcą się żenić i mieć dzieci. Docelowo takie relacje wtedy prawdopodobnie zawędrują na FF, konkubinat, związek partnerski (tego chyba nie ma w naszym kraju - jeszcze), itp. Mnie osobiście interesuje coś stałego. 
       
      Mogę wymienić kilka grup które przychodzą mi obecnie na myśl odnośnie (niechęć do ślubu i dzieci):
      - środowiska alternatywne (punk, metal, goth, ezo, wege, tribal, rasta itp.)
      - bizneswomen
      - "singielki" po 40-stce
      - niektóre Japonki
      - feministki
      - homo/ bi (oczywiście chodzi tylko o kobiety)
      - laski na Zachodzie
       
      Oczywiście wiadomo, że nie każde z tych środowisk będą pasować/ odpowiadać, ale można rozpatrywać hipotetycznie.
       
      Otóż teraz pytanie jakie to niesie ze sobą zagrożenia i konsekwencje? Osobiści środowiska alternatywne kojarzą mi się z rozwiązłością. Tak samo, jak reszta z wyżej wymienionych. No może Japonki nie tak bardzo. Poza tym w tych grupach pewnie też często występują choroby psychiczne. Chyba, że się mylę. Co o tym sądzicie? Czy warto szukać lasek z którejś z wymienionych grup? (jeśli chodzi o brak ślubu i dziecka). Po prostu tak sobie żyć i już. Oczywiście przy tym, że nie może być tam rozwiązłości. A może znacie jeszcze jakieś inne środowiska? Czy jednak nie warte zachodu i szukać wśród "normalnych" samic?
    • Przez MoszeKortuxy
      https://dorzeczy.pl/swiat/59145/USA-Rozwod-w-rodzinie-Trumpow.html Rozwód w rodzinie Trumpów. Ciekawe o co poszło. Zwłaszcza, że jak to zwykle bywa to żona złożyła wniosek o rozwód.
       
      Syn Donalda Trumpa i była modelka Vanessa Kay Haydon wzięli ślub w 2005 roku. Doczekali się aż pięciorga dzieci – dwóch córek i trzech synów. Vanessa Haydon Trump wniosek o bezsporny rozwód złożyła w czwartek do sądu na Manhattanu.
       
      Para wydała oświadczenie, w którym czytamy: "Po 12 latach małżeństwa zdecydowaliśmy się pójść oddzielnymi drogami. Zawsze będziemy mieć ogromny szacunek dla siebie i naszych rodzin. Mamy razem piątkę pięknych dzieci i one pozostają naszym najważniejszym priorytetem. Prosimy o uszanowanie prywatności".
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.