Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Recommended Posts

Specjalnie zakładam ten wątek w rezerwacie aby jak najwięcej osób mogło się wypowiedzieć.

Po poście @krótkowłosy postanowiłem stworzyć temat, którego celem jest porównanie cech dzieci wychowywanych przez samotne matki i samotnych ojców z drugim podziałem na chłopców i dziewczynki.

 

Piszcie o przykładach, które znacie z własnego życia, waszych dzieci oraz obserwacji i wiedzy, którą uzyskaliście od rodziny, znajomych, kolegów, przyjaciół czy innych osób. Jeśli ktoś posiada na ten temat jakieś dane naukowe to są one tutaj mile widziane.

 

Zasady:

Powyżej swojej wypowiedzi piszcie pogrubionymi literami o kim piszecie np. Samotny ojciec - syn, Samotna matka - córka.

Dopiero potem piszcie resztę swojej wypowiedzi. Tu ułatwi wszystkim czytanie, a następnie porównywanie cech dzieci wychowywanych przez samotnych rodziców obojga płci.

 

Gorąco zapraszam do udzielania się w tym temacie :D   

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A najlepszą opcją dla dziecka jest pełna rodzina z MĄDRYM ojcem i MĄDRĄ matka, którzy nie będą walczyć o to kto jest lepszy, tylko będą znać swoje role i będą się uzupełniać w wychowywaniu pociechy.

  • Like 8

Share this post


Link to post
Share on other sites

@MoszeKortuxy czuje się wywołany do odpowiedzi. Fajnie że jest jakieś działanie a nie tylko wzajemne mizianie się w postach. 

 

Samotna matka- syn... 

 

Uwarunkowania historii: ojciec zmarł przed 10 rokiem życia, mała wioska w centralnej Polsce, samotna matka to było by pół biedy... poza samotną matką (prawdopodobnie lekki niedorozwój- ale chwała jej naprawdę za poświęcenie dla syna (jedynaka), trudne, ciężkie prace itp), apodyktyczna duużoo starsza ciocia i jej mąż, zaszczuty nie tylko przez żonę ale i matkę. Matka zaszczuta przez ciocię. Konstrukcja starego domu zapewniająca zero prywatności (wyobraźcie sobie żyć w czymś takim przez kilkanaście lat). Co dziwne ciągle po kilkudziesięciu latach wujek się stawia (bezskutecznie z moich obserwacji, z miernym skutkiem z opowiadań syna). Problemów specjalnych w nauce nie miał do czasu studiów, ale nie był tez za bardzo zsocjalizowany, jednak nie najgorzej jak wynika z jego opowieści. Aaaa i byłbym zapomniał- ojciec złapany na ciąże...

 

Konsekwencja? Totalny burdel w wychowaniu- narzucanie wszystkiego przez ciocię, dodatkowo nadmierna troskliwość ze strony matki i dostarczanie wszystkiego co się tylko da- smarowanie tyłka piórkiem, jak to się u mnie mówi. I ciągła spina z wujkiem, kontrola życia jak w Truman Show (nie oglądałem ale chyba rozumiem koncept). 

 

Chwała Bogu za obecność wujka- pracowity koleś, na wkurwienie zawsze odpowiadał jakąś pracą. Zostawił mu jaką taką znajomość techniki. No i jakiś etos pracy. 

 

Teraz do rzeczy: jak działa na młodego kolesia na studiach opór hajsu przesyłanego przez ciocię i matkę (oo i teraz zauważyłem że wujek nie trzymał hajsu w domu :blink:)? Oczywiście pierwsza najebka, pierwsze próby z dziewczynami. Oczywiście z dziewczynami nie poszło więc została najebka, wierzcie mi lub nie, całe studia na wódzie i jeszcze jest z tego dumny i udaje że mu z tym dobrze. Ale jak popije to się taka żałość świata, taki ból z niego wylewa że nie spotkałem się z czymś takim nigdzie indziej. To człowiek z bardzo małą ilością, nawet nie tyle osiągnięć, co w ogóle przeżyć. Oczywiście skutkowało to alkoholizmem. 

 

SMV? 4/10. Coś w tym dziwnego? Majątek. Syn ma dzięki regularnemu przysyłaniu pieniędzy od matki i ciotki, rencie po ojcu, mimo wydawania po kilkaset złotych na alkohol miesięcznie, majątek około 110 000 PLNów. Wiadomo, socjal niszczy. Widać że kręcą go dziewczyny (bez wątpienia) ale ilość rzucanych gejowskich żartów jest podejrzana :blink:

Dodatkowo pełny kompleksów, naprawdę tak zakompleksionego faceta na punkcie wzrostu, wyglądu, w ogóle bycia sobą, poza nim nie znałem. 

 

Jego kumple po tych samych studiach zarabiają już po 3,5k na ręke. On sobie nawet nie zdaje sprawy jak bardzo mógłby być do przodu dzięki tym pieniądzom. 

 

Nic nie dają jakiekolwiek rozmowy, ani po pijaku ani na trzeźwo, absolutnie nie ma go za co złapać żeby go chociaż troszkę wyciągnąć na prostą, mówi że chciałby się zakochać (oczywiście cały czas zakochany stawiając bardzo średnie panny na piedestale- wylewa się to z niego, ale zaprzecza) itp. Ja próbuję go ciągnąć w stronę zadbania o ubiór, wygląd (siłka i normalne żywienie), podróże dla wyzbycia się wiecznego malkontenctwa i roszczeniowej postawy do świata. I ogólnej niechęci do jakichkolwiek zmian. 

 

Obecnie pracuje ale każdy weekned- wódka do nieprzytomności, takiej dwudniowej. Czym to zaskutkuje- wywalą go z pracy, dość paskudnej i tak, znowu w okresie szukania pracy będzie pił bez przerwy, i tak aż do skończenia pieniędzy- albo prędzej czy później ktoś go po pijaku okradnie, a nawet jak nie to zasili państwo tymi pieniędzmi w postaci akcyzy. Ewentualnie organizm wywali jakąś niewydolność (widziałem w jego wykonaniu tygodniowe ciągi, w stanie takim że ciągle oscylował w okolicy 3 promili) albo coś mu odjebie i popełni samobójstwo (myśli) albo rozbije się autem po pijaku (na razie ani razu nie wsiadł, szacun). 

 

Generalnie, facet u którego można zobaczyć takie obrazy jak samotne picie wódki prosto z gwinta i płakanie do zdjęć pięknych kobiet wyświetlonych na google, rzewnymi, nietłumionymi łzami. Kilka godzin. Naprawdę serce aż boli jak się na takiego człowieka patrzy, w sumie dobrego kumpla. I boli że się trzeba od niego odciąć żeby nie ściągał w dół. 

 

Żeby nie było tak kolorowo, dodatkowo często nieświadomie stosuje kobiece metody zagrywek- granie na uczuciach, przyzwoitości, męskości, koleżeństwie, takiej fałszywej potrzebie opieki żeby uzyskać swoje cele (oczywiście niezmiennie związane z najebką w sumie). 

 

Zero autorytetów, zero wartości, zero duchowości, ból świata, alkoholizm, żal o wszystko, niezrozumienie podstawowych zasad rządzących relacjami damsko-męskimi nawet w białorycerskim wydaniu. No i jest dla mnie ostrzeżeniem i kolejnym argumentem w sprawie adopcji dzieci przez homo- argumentem wynikowym, skutkiem wychowania przez dwie kobiety w pojebanej relacji. 

 

Mniej szczegółowe przykłady: 

 

Samotna matka- syn: 

-zawsze żył w syfie i braku higieny, kompleksy na tle własnego ciała- sterydy i nawet jak już się dokoksił i nawet przekoksił, (łapa coś ponad 50) to ma pannę najwyżej przy dużej wadzie wzroku 5/10. 

 

Samotna matka- córka:

-ojciec wycięty z życia przez alkoholizm, dziewczyna szukała potwierdzenia siebie w płytkich relacjach z facetami, nie wiem ilu miała przede mną, ale ręką mi zrobiła lepiej niż sam potrafiłem wtedy, a wierzcie mi swojego fiuta (tylko swojego) kilometry przez łapę przepuściłem- strach pomyśleć ile ona przepuściła. 

 

Samotna matka- córka - samotny ojciec: 

-powiecie WTF? ja też tak mówię, rodzina kompletna, mało wszedłem w tą sytuację, coś dziwnego między rodzicami, coś co się czuło w powietrzu, jakby separacja, czy jakieś przymuszenie do bycia razem, nie wiem, naprawdę dziwne to było- poza tym oboje spoko ludzie. W jej opowieściach tylko nigdy nie pojawiali się razem. Zawsze każda opowieść dotyczyła tylko matki lub tylko ojca. Efekt- córka lesbijka- były tam i inne rzeczy w jej życiu które o tym decydowały- oczywiście sytuacje wysokiego ryzyka- spotykanie się z nieznajomymi narkusami itp. Ale to opowieść na inny temat. 

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Samotna matka - syn 

Przykład z życia koleżanki z pracy. Kobieta obecnie ok. 50lat, syn pierwszy rok na studiach. Kierunek - marynarz, czy to ma znaczenie że wybrał tak wyjątkowo męski kierunek, z dala od domu, na morzu? Tego nie wiem. Ogólnie dobrze się uczył zero problemów wychowawczych. Osierocony w wieku 18miesiecy, nie wie co to jest ojciec. Matka zawsze sama, nigdy z nikim się nie związała. Relacje z matką normalne, dzwoni regularnie, opowiada wrażenia, przyjeżdża, interesuje się i martwi o nią. Ma dziewczynę nie jest gejem.

 

Samotna matka - bliźniaki

Przykład sąsiadów. Rozpad rodziny i rozwód, koniec szkoły podstawowej chłopców. Wyprowadza się ojciec, bo to rodzinny dom matki. 

Pełne wigoru i energii dzieciaki, takie żywe sreberka, pełno ich wszędzie było. Z każdym z sąsiadów się znali i na każdym podwórku bywali. Gdziekolwiek się coś działo, oni musieli tam być i uczestniczyć, np rąbanie i piłowanie drzewa, przebudowa, rozbiórka i wszelkie inne czynności dnia codziennego. Wracałam ze szkoły, to już czekali na mojej bramie, buzie im się nie zamykały. Obecnie mają ok. 20-24 lata i są już dosłownie jak menele.Jadę przed 7 do pracy to idą pijani, brudni, zarośnięci, czasem nawet leżą pod płotem. Mieli konflikty z prawem. Staczają się z dnia na dzień, ale zawsze gdy jestem na podwórku podejdą pogadają, wysłuchają grzecznie kazania, są mili. Matka normalna kobieta, pracuje i pracowała jako kadrowa, zawsze w godzinach porannych. Ojciec też normalny, bez problemów alkoholowych, utrzymywał z nimi kontakt, zabierał do siebie. Co się z nimi stało  i czemu...??? Mieszkają z matką czasem gdzieś pracują, nigdzie zbyt długo.

  • Like 2
  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Samotna matka - syn

 

Ex mojego brata, syn 8 lat. Gdy brat grał w strzelankę chłopak krzyknął, żeby nie zabijał ludzi :), więc agresji nie wykazuje, bał się przyjść i powiedzieć mi dzień dobry (w ogóle go nie widziałam), nie potrafił pisać poprawnie, ale już nie pamiętam czy pismo było ściśnięte czy nie mógł prosto stawiać literek, brat go nauczył ładniej pisać.

 

Według niego to dobry i mądry chłopak.

 

Ojciec wyjechał do Australii po jakimś czasie związku z matką.

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Samotna matka - syn

 

Mój ex, który był wychowywany głównie przez matkę bo ojciec zmarł jak miał 3 lata. Jak był mały był pośmiewiskiem klasy głównie przez otyłość, w późniejszych latach też dość " misiowaty" ale mimo wszystko bardzo charyzmatyczny, wiedział jak gadką poderwać dziewczyny. Miał ich dość sporo.  Generalnie typ filozofa, dużo lubił teoretyzować na różne tematy choć uważał siebie samego za twardo stąpającego po ziemi. Wydawał się być czasem niezbyt obecny duchem w danej chwili. :P potrafił wybuchać z byle powodu, jak mu coś nie szło, nie radził sobie z przykręceniem śrubki etc to bardzo się irytował ( bardziej w kobiecy sposób niż męski) Jest bardziej typem emocjonalnym niż logicznym. Teraz z tego co wiem jest ratownikiem medycznym i jakoś sobie generalnie radzi. 

 

Samotna matka - córka

 

Przykład mojej znajomej z liceum. wychowuje ją matka. Jak córka była mała, rodzice się rozwiedli. Córka jest bardzo emocjonalna i zakompleksiona, bierze do siebie każde krzywe spojrzenie, o sobie i o swoim nieszczęściu, że nic jej sie nie udaje etc by opowiadała godzinami, ciężko daje wejść sobie w słowo, nie umie słuchać innych. Generalnie dość nieporadna życiowo, mając 24 lata nie skończyła jeszcze żadnego kierunku studiów które zaczęła. Jak podejmowała się jakiejkolwiek pracy to wybrzydzała i rezygnowała po paru tygodniach, miesiącach. zmaga się ze stanami lękowymi, fobią społeczną - mało co wychodzi z domu bo się boi wyjść do ludzi. Zwykle przez to ja ją odwiedzałam, ciężko było ją wyciągnąć do baru, do znajomych czy nawet do siebie. Ma faceta ale jest z nim nieszczęśliwa, narzeka na niego, że on sam nic z życiem nie robi. On natomiast jest spokojny, jakimś cudem jest w stanie wytrzymać jej zrzędzenie  ale widać, że go to też wyniszcza od środka - choć są już ze sobą około 4 lata to nie widzę mimo wszystko przyszłości dla tego związku. Ona po kryjomu fantazjuje o innych, bardziej silniejszych osobnikach. A, i ma zapędy feministyczne... 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@MoszeKortuxy Znam jeden przypadek ale nie wiem jak to dokładnie wygląda bo niezbyt znam tego chłopaka a tym bardziej ojca. Dlatego nie opisałam.

Wiem tylko że chłopak mieszka sam z ojcem, matka zostawiła ich wyjezdżając za granicę z córką. Ona w ogóle sie nie interesuje synem.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Samotna matka - syn

  • No tutaj mogę dać swój własny przykład. Mój ojciec alkoholik, raczej nie nabrałem od niego żadnych dobrych wzorców, bo od dziecka był tylko alkohol. Ojciec do mojego pójścia do gimnazjum przebywał w domu, mimo że był traktowany jak duch, chyba że zaczynał awanturę. Przez to bardzo zżyłem się z matką i babcią mieszkającą razem z nami. Potem matka dostała rozwód, ojciec eksmisje z mieszkania i zaczęło się samodzielne wychowywanie nastolatka. Nasiąkałem wtedy typowo kobiecymi wzorcami typu: wracać wcześnie do domu, najlepiej siedzieć z nosem w książkach, żadnego wychodzenia z domu wieczorami, matka typowo nadopiekuńcza. Stąd później brały się moje problemy z nieśmiałością, wstydliwością, wykorzystywaniem mnie przez innych, bo zwyczajnie nie umiałem odmówić itd. Długo by mówić.

 

 

Samotna matka - córka

  • Moja kuzynka ma dziecko, które sama wychowuje. Facet okazał się dupkiem, wziął ślub z kuzynką, zrobił dziecko i się zmył. Córka ma kilka lat, ale ludzie robią jej wodę z mózgu, nastawiają przeciwko matce. Dziecko je obiady w szkole, bo matka pracuje za jakieś grosze, żeby tylko przeżyć "od 10 do 10", jak to się mówi, po czym nauczycielki pytają się jej, czy w domu też je obiady, ona odpowiada, że mama nie gotuje, a nauczyciele zaczynają podburzać, że jak to w domu głoduje, nic nie je, co to za matka itd. Dziecko chłonie jak gąbka, dodatkowo jeździ na weekendy do ojca, który też ją nastawia przeciwko matce.

 

 

 

 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 5.12.2017 o 12:39, MoszeKortuxy napisał:

Zauważyłem, że mało kto zna przypadki Samotny ojciec - syn.

Akurat ja jestem samotnym ojcem syna i dwóch córek

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 5.12.2017 o 12:23, Hippie napisał:

Samotna matka - syn

 

Mój ex, który był wychowywany głównie przez matkę bo ojciec zmarł jak miał 3 lata. Jak był mały był pośmiewiskiem klasy głównie przez otyłość, w późniejszych latach też dość " misiowaty" ale mimo wszystko bardzo charyzmatyczny, wiedział jak gadką poderwać dziewczyny. Miał ich dość sporo.  Generalnie typ filozofa, dużo lubił teoretyzować na różne tematy choć uważał siebie samego za twardo stąpającego po ziemi. Wydawał się być czasem niezbyt obecny duchem w danej chwili. :P potrafił wybuchać z byle powodu, jak mu coś nie szło, nie radził sobie z przykręceniem śrubki etc to bardzo się irytował.

Dla mnie Twój eks to INTP po Twoim opisie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Pawlikowski
      Bracia, zwracam się do was o pomoc, poradę, cokolwiek bo szkoda mi patrzeć jak porządny koleś się marnuje. 
      Problem dotyczy mojego brata, który od paru lat stoi w miejscu i robi się z niego zrzędliwy stary kawaler.

      Brat lat 35, mieszka z mamą, ma firmę zajmującą się marketingiem internetowym (jest to dość ogólne stwierdzenie, ale żeby opisać co robi zajęło by mi to z kilka akapitów a ta historia i tak będzie długa). Ma dwóch wspólników, a owa firma zaczyna ładnie prosperować. Mają klientów, klienci są zadowoleni, wszystko działa, pieniądze się zarabiają. Jak z nim rozmawiałem zarabia na rękę 6k zł. Sam twierdzi, że nie jest to dużo i mógłby dużo więcej, ale cały czas inwestuje, zatrudnia nowych specjalistów bo ma w planach dojść do zarobków ponad 10k na rękę w ciągu roku. 
      Poza firmą od kilku lat handluje na rynku FOREX przy czym idzie mu to naprawdę dobrze. Traktuje to jako hobby, które zawsze przyniesie jakiś grosz. Żeby nie być gołosłownym w przeszłości planował karierę jako broker giełdowy i w tym celu zdał egzamin na maklera papierów wartościowych po czym pracował w stolicy pół roku. Jednak jak się przekonał, tak stresująca praca nie jest dla niego. 
      Rzucił to i przeprowadził się do innego miasta wojewódzkiego gdzie pracował 3 lata stwierdzając, że chce założyć własną firmę, jednak, z braku funduszy na start wrócił do rodziców, do prowincjonalnego miasteczka. 
      Był to moment kiedy nasz ojciec był na chemioterapii bo walczył z nowotworem szpiku kostnego. Ojciec był surowy i konkretny, jednak zgodził się na powrót brata, mimo że wcześniej zarzekał się, że jak będzie chciał znowu wrócić i obrócić swoje życie do góry nogami to się za nic nie zgodzi. Brat wrócił, a wszystko wyglądało naprawdę dobrze. Rozwijał firmę, jeździł po Polsce do klientów, wspólnicy przyjeżdżali czasem do niego, sam nawet widziałem, jak to wszystko zaczyna łączy się w całość. Niestety ojciec zmarł. Wszyscy to przeżyliśmy. Generalnie nie chciałem pisać tutaj o ojcu, ale jest on ważny dla tej historii, o tym jednak za chwilę. 
      Problem polega na tym, że brat nie ma żadnej dziewczyny, nie spotyka się nawet z żadną. Generalnie jeżeli chodzi o tą sferę życia to przestał być w niej aktywny i widzę jak to wpływa na niego bo robi się z niego książkowy przykład starego kawalera. Nic mu nie pasuje, co chwilę marudzi. Po śmierci ojca wylałem na niego wiadro zimnej wody i opier***łem go z góry na dół, że ma nadwagę, siedzący tryb życia, pije piwo wieczorami i w taki sposób będzie miał zaraz nadciśnienie, miażdżycę a stąd do zawału prosta droga. Poskutkowało bo ograniczył piwko, codziennie biega, zmienił dietę, zaczął dbać o siebie. 
      Brat mieszka z mamą. Gdy wszyscy mówią "że dobrze jest mu na garnuszku mamusi" prawda wygląda tak, że to on opłaca całe rachunki za dom, opłaca zakup opału na zimę. Mamie psuło się auto co chwilę to on płacił za naprawy. Mama sama marudziła na niego przez dwa lata, a teraz doszło do tego, że martwi się, jak poradzi sobie jeżeli on będzie chciał się wyprowadzić.
      Mój problem polega na tym, że ten chłop ma łeb jak sklep. Skończył informatykę, zajmuję się handlem na forexie, prowadzi własną firmę tylko ma tak trudny charakter, że już nie mogę z nim wytrzymać. Wspomniałem o ojcu, ponieważ to była jedyna osoba, której on słuchał. Przykład: 
      ja mogę mu powiedzieć, żeby coś zrobił, zmienił swoje życie, ale muszę mu to mówić przez tydzień, przy czym jest to tydzień kłótni, krzyków, trzaskania drzwiami. Ojciec gdy chciał zrobić to samo, wchodził do jego pokoju, rzucał prosto w twarz co mu się nie podoba, a mój brat bez słowa przytakiwał i zmieniał to. 
      Po śmierci ojca brat ani razu nie był na jego grobie. Nie powie mi tego w twarz, ale widzę, że nie pogodził się ze śmiercią taty. 
      Siostra i moja mama co chwilę mi sugerują, żebym z nim porozmawiał, zabrał go ze sobą, rozkręcił go. I tu tkwi problem. Lubię mojego brata bo mamy wiele wspólnych tematów jednak gdy coś mu proponuje to on zawsze jest na nie. Mam wrażenie jak by zdziadział całkowicie. Przykład ostatnio był ładny i upalny weekend to mu mówię chodź wsiadamy w auto i jedziemy nad jezioro, ja mogę prowadzić, a ty sobie jakieś zimne piwko wypijesz. Zjemy coś na jeziorem, może kogoś się pozna. On jest na nie. 
      Innym razem chciałem wyciągnąć go na burgera i piwko. Też nie ja ze wszystkim. 
      Gdyby brat był brzydki, gruby czy nieatrakcyjny to inna sprawa, ale każda moja koleżanka pyta się mnie czy ma dziewczynę bo jest taki przystojny. Po czym każda jest tak samo zdziwiona, że jak to możliwe, aby nie miał dziewczyny. 
      Rozpisałem się, ale to jest mój brat, który ma potencjał, jednak go nie wykorzystuje i widzę, jak się marnuje. 
      Lubię skurczybyka bo też mi wielokrotnie pomógł.
      Z drugiej strony mam swoje życie, którym muszę się zająć, a wiem, że nie mogę być matką teresą wszystkich potrzebujących. 
      Mnie to zaczyna powoli boleć bo wracam do rodzinnego domu na weekend i widzę po bracie, że nie ma w nim energii życiowej. Wstaje rano, żeby siedzieć przy komputerze, rozmawiać z klientami tylko po to, aby wieczorem się położyć i pójść spać. 

      I tu moje pytanie czy ktoś z was przerabiał podobną historię? 
      Wiem, że nie mam co pomagać na siłę, przekonałem się o tym. Jeżeli ludzie mają się zmienić to najpierw muszą sami zauważyć w sobie problem. 
      Zastanawiałem się czy on może chce przeżyć życie w taki sposób, ale nie wydaje mi się. Gdy mieszkał w dużym mieście inaczej się zachowywał. Ubierał się lepiej, dbał o siebie, spotykał się z jakimiś dziewczynami, chodził uśmiechnięty, żartował, śmiał się. 
      Stoję przed wyborem czy próbować jakoś mu jeszcze pomóc, skierować go na inną drogę, czy rzucić to w cholerę i zająć się swoim życiem?
      Trochę się rozpisałem, ale martwi mnie to bo gdyby to był kumpel, przyjaciel to nie przeżywał bym tak tego. Jednak to jest mój brat, a twierdzę, że rodzina jest ważna.
      Z góry dzięki za pomoc.  
    • By Perun82
      https://www.money.pl/gospodarka/wkurzeni-30-letni-zyja-na-dorobku-nie-moga-liczyc-na-panstwo-6384090080929921a.html
       
      Ale zderzenie z Matrixem boli..
       
      I nagle świadomość kim jesteś dla systemu i jaka jest Twoja w nim rola.
    • By Patton
      Tak krótko mówiąc to potwierdzenie tego o czym się mówi na forum.
       
      https://kobieta.wp.pl/samotne-macierzynstwo-na-zyczenie-gdy-zobaczy-dziecko-to-pokocha-6382646851708545a
    • By Patton
      Nawet nie będę tego komentował.
       
      https://finanse.wp.pl/500-na-dorosle-dzieci-rzad-rozwaza-kolejne-zmiany-w-programie-6381852777432705a
    • By Arsen
      Witam, znam kobietę, która choruje na depresję, nie wiem co zrobić, jak jej pomóc? Jest w stałym kontakcie z lekarzem, bierze leki, była w szpitalu, jednak nadal nie ma postępów. Co powinienem zrobić?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.