Jump to content
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Adolf

Ojciec vs dorosły Syn.

Recommended Posts

   Witam Bracia.

 

   Kiedyś pisałem że starszy syn r.92, wyjechał za chlebem na Islandię, jako tako się urządził, w tym roku ściągnął brata który ukończył technikum.

Żyje im się jak to na obczyźnie, wynajmują wspólny pokój, mieszkają i pracują razem. Od jakiegoś czasu zauważyłem pewną separację o de mnie.

Starszy zaczął mnie traktować z pewnym dystansem, tu muszę wrzucić coś negatywnego na mój temat. Mianowicie w czasie sesji na skype,

zawsze jestem nawalony, nie przyjemny w sensie wizerunku, matka jak to matka chciała by wszystko wiedzieć co u nich, natarczywa jest. Źle nas odbierają jako całość.

Wiem, zwalam winę na mnie i kobietę, ale to ja czuję się winny.

 

   Od kilku miesięcy zauważyłem że starszy Syn stara się obniżyć moją wartość, mówi mi co źle robię, wyciąga perełki z mojego życia, mówiąc: Ty nie byłeś lepszy.

Boli kurwa, ale to co mówi jest prawdziwe. Odbieram to jak coś w rodzaju próby detronizacji mnie, lub próby wskazania mi żebym mu nie pierdolił głupot,

bo sam nie jestem lepszy. Nie chcę tej sytuacji odbierać jako konflikt, ale kurwa boli mnie to, bo gdzieś zanika relacja Ojciec-Syn. Gdzieś zawiązuje się relacja:

Mężczyzna vs Mężczyzna. 

 

   Nie wiem czy jestem gotowy na to, przede wszystkim ja jako ojciec. Zdaję sobie sprawę że jestem ułomny ze swoimi nałogami, kiedyś nawijałem makaron jako

autorytet, ojciec. Teraz wydaje się sobie jako lekko pół śmieszny. Nawijam o życiu, a sam jestem niejako, jak by złamas.

 

    Wiem na czym problem polega, ale jestem ciekaw opinii chłopaków młodszych o pokolenie.

 

Pozdro.

 

 

  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Daj im żyć swoim życiem.

Im bardziej będziesz naciskał tym bardziej syn będzie uciekał. On chce pokazać, że też umie, potrafi samemu żyć, że jest dorosły. Chce być facetem. Musisz mu pokazać, że on jest facetem a raczej nie przeszkadzać nim być. Jak popełni błędy to trudno. Lepiej teraz niż w wieku 40 - 50 lat. Wydaje mi się, że niedługo psychicznie on/oni bardziej będą Tobie potrzebni niż Ty im. Tak po prostu jest - wiem, że przykre, ale pozwól im żyć po swojemu. Po to aby nie odcięli się całkowicie - głównie ten starszy. 

 

Co do nawalenia na skype. Wyobraź sobie, że ktoś z rodziny dzwoni do Ciebie w stanie upojenia i coś bełkocze lub język mu się plącze - co byś zrobił? Pewnie powiedział idź spać i zadzwoń rano jak będziesz mógł gadać. A sam po takiej rozmowie byłbyś roztrzęsiony lub wręcz wkur..... . Niech syn się cieszy z rozmów na skype a nie stresuje, że ojciec znów pewnie napity.

 

 

Edited by Normalny
  • Like 7
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do niedawna jeszcze byłem jak Twój syn i wytykałem swojemu ojcu różne grzeszki, szczególnie jak zaczynał moralizować albo pouczać. Od jakiegoś czasu staram się już tego nie robić ale i w jego zachowaniu zauważam zmianę. Ja staram się jemu nie dokuczać bo sam zaczynam rozumieć jego położenie a on traktuje mnie inaczej bo też mnie inaczej postrzega, chyba właśnie bardziej jako dojrzalszego faceta.

 

Takie różnice pokoleniowe zawsze były, są i będą.

Jeśli chcesz to zmienić to zmień swoją postawę wobec niego. Zacznij słuchać ze zrozumieniem.

Ojciec zawsze będzie autorytetem dla syna. Jeśli będzie złym autorytetem to się syn będzie wkurzał i Ci dawał znaki, żebyś to zmienił.

 

Sam wymieniasz swoje wady więc je po prostu zmień. Twoi synowie są już dorośli więc tak ich traktuj.

30 minut temu, Adolf napisał:

Odbieram to jak coś w rodzaju próby detronizacji mnie

Ty zawsze będziesz ojcem, dla niego też, nic tego nie zmieni. Ale to od Ciebie zależy jakim ojcem będziesz.

 

33 minuty temu, Adolf napisał:

lub próby wskazania mi żebym mu nie pierdolił głupot,

bo sam nie jestem lepszy.

Dokładnie. Zacznij z nim gadać jak facet z facetem. Każdy popełnia błędy i to jest normalne i on też to rozumie.

 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

O padre !!

Podstawową zasadą której przestrzegałeś było stanie na straży/prawa/zasad itd twojego ogniska domowego.

Naturalne jest iż pisklaki wylatują z gniazda.

Utrzymałeś jaskinię w mocy do momentu wylotu pisklaków.

 

Teraz to wszyscy inni mogą Ci na dmuchać.

 

Jedyne co Ci pozostało to wypatrywanie wnuków.

 

Osobiście to po 2 dniach wspólnego robienia czegokolwiek z moim ojcem, jest dym/szajs/starcie tytanów.

Odbieraj konfrontacje z synami jako poligon ćwiczebny dla pisklaków.

"Ryj w górę a na klatę ordery, chociaż dwa a i może cztery".

 

Jak ogródek? Zabrałeś krzykaczkę na spacer po "włościach" w celach ....... jnych?

Bo jeszcze garaż i piwnica Ją zachwyca.

 

 

 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Postaraj się zachować trzeźwość podczas kontaktu z synami. Dzieci wstydzą się nawalonych rodziców. Alkohol niszczy godność człowieka, a Ty jednak jesteś dla nich może nie wzorem, ale jakimś punktem odniesienia. Porównują Ciebie z tym, co widzą wokół i wyciągają wnioski. 

 

A to, że wytykają Tobie błędy, które popełniłeś..który syn tego nie robił? Ja robiłem ojcu. To chyba powszechne i trzeba się z tym pogodzić 

 

 

Edited by samiec_twój_wróg

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Adolf, tak jak przedmówcy mówili zadbaj o trzeźwość w trakcie rozmowy z synami.
Ja osobiście czułbym się nieswojo rozmawiając z pijanym ojcem i nie potrafiłbym na poważnie traktować jego słów czy rad.
Co do samicy, pogadaj z nią przed rozmową by nie naciskała na synów. To nie jest nic przyjemnego być przesłuchiwanym, jak będą chcieli to powiedzą co u nich.
 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Naturalną koleją losu jest, że to Syn przejmuje władzę z rąk ojca, a ojciec odsuwa się w bok, będąc starszyzną do doradzania, gdy syn spyta o radę. W stadzie jest miejsce tylko dla jednego alpha. Także czas wyluzować i zostawić ich samych sobie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Adolf

 

Widzę, że syn jeszcze młody. Jak to mawiają kobiety faceci podobno później dorastają. A tak na poważnie- syn formalnie jest dorosły, ale dorosły to nie znaczy, że dojrzały czy odpowiedzialny. Oczywiście wiele nie możesz zrobić, ale należy trzymać ojcowską rękę na pulsie. Wielu rodziców tylko patrzy, żeby dzieciak skończył 18, wyprowadził się, ale przecież co taki młody gówniarz 18 letni wie o życiu? Fajnie, że się tym przejmujesz, pamiętaj, że facet 25 lat jeszcze nie wszystko ma w głowie przetrawione, działaj spokojnie, ale jak trzeba to niestety będziesz musiał pokazac, kto jest alfą i pierd... pięścią w stół.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie praw morałów nawet jeżeli masz rację. Dopiero jak zwróci się o radę bezpośrednio (zawsze mnie to denerwuje w rozmowach z ojcem) i nie dzwoń pod wpływem, bo w rozmowie z pijanym ojcem często włącza się pogarda do Ciebie. Mówisz co ma robić, a sam nie jesteś wstanie kontrolować samego siebie (taki jest tok myślowy). Nie dopuszczaj, żeby matka wypytywała o wszystko, to rodzi jeszcze większą frustrację. Jest samodzielny w swojej opinii, a tu ktoś jeszcze mu się chcę narzucać i wiedzieć wszystko o jego życiu.

Wiadomo, że podstawowe sprawy są ok, ale zbytnie dopytywanie nie jest dobre. Jeżeli będzie miał poważny problem to sam przyjdzie. Nigdy nic na siłę i nie ciągajcie go za język. Musi czuć, że to jest relacja partnerska, a nie wasalska... Jeżeli będziesz traktował go ja dziecko, to w jego głowie pojawi się olbrzymi sprzeciw. Nieważne, że możesz mieć rację, bo i tak nie posłucha. Najważniejsza jest cierpliwość i nie broń uparcie swoich przekonań, bo to też bardzo denerwuje młodych ludzi. Nawet jeżeli wierzą w coś fanatycznie nie atakuj bezpośrednio, bo wyjdzie trzaskając drzwiami i na tym się kończy (wiem po sobie). Łagodne naprowadzanie jego myśli na inny tor. -Popatrz z innej strony (tu przykład) i co byś zrobił w takiej sytuacji.

Najważniejsze to nie patrzeć na syna jako na osobę mniej doświadczoną i głupszą, której trzeba mówić co ma robić... Trzeba rozmawiać jak z przyjacielem chociaż to bardzo trudne. Walczą ze sobą 2 wizje świata. Młodego człowieka, który myśli, że wie wszystko i jest już w 100% dorosły, a ojca, który uważa go nadal za bezbronne dziecko, jakim trzeba kierować, chronić go i mówić mu dokładnie co ma robić... Musi nastąpić wzajemne zrozumienie, że jesteście już dla siebie innymi ludźmi. Ojciec już w tym wieku nie jest największym autorytetem,a dziecko nie jest już takie bezbronne i głupiutkie, ale nadal bywa naiwne. Przynajmniej ja tak to widzę.

  • Like 7

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, Adolf napisał:

Mianowicie w czasie sesji na skype,

zawsze jestem nawalony

OOOOO chłopie.


Miałem taką sama sytuację tylko nie było internetu jeszcze.

Chyba nie muszę CI mówić co się stanie za 5,10,15 lat?
Z czasem on Ciebie oleje po całości.
Będziesz dla niego zwykłym pijakiem i tyle.
Twój autorytet przestanie istnieć całkowicie.

Słuchaj.
Wiesz czego mi brakowało przez lata? Szczerej męskiej rozmowy z ojcem.
Tak jak rozmawiasz z kumplami w pracy.
O dupach, pieniądzach i wódzie.
Nie rozmawiaj z synem o pierdołach tylko szczerze czy ma coś tam do bzykania, czy sobie radzi, czy nie naciskają go w tej angli.
Wsparcie i przyjaźń. 
Oczywiście wszystko na trzeźwo bo może sie kiedyś okazać tak, że nigdy do Ciebie już nie przyjadą.

Powodzenia

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Adolf A może po prostu przestałeś być dla nich autorytetem? Może się zapuściłeś i zdziadziałeś? Z energicznego gościa, który się nie pierdolił w tańcu, zamieniłeś się w gościa, który osiadł na laurach i przestał o siebie dbać? Synowie podziwiali Cię, ale teraz nie mają powodu, by tak dalej myśleć. Też jestem '92 i mam ojca, który zajmuje się jakimiś mało ważnymi pierdołami w życiu, nie wykorzystuje swojego potencjału i jest mi po prostu smutno z tego powodu. 

 

Może warto znaleźć jakąś zajawkę i się jej poświęcić, żeby być w tym dobry. Szanuje się ludzi, którzy mają wyniki i rodzicielstwo nie ma tu znaczenia, bo dzieci nie będą szanować ojca-alkoholika, ale będą szanować Billa Gatesa. Wiem, że już w pewnym wieku wiele osób ma ochotę zwolnić i powoli wegetować, ale spójrz: Twoi synowie są w kwiecie wieku, mają energię i chcą robić dużo rzeczy i potrzebują kogoś w rodzaju mentora, człowieka sukcesu. A po drugiej stronie mają ojca, który jest niejako przeciwieństwem tego i to powoduje naturalny instynkt niechęci, bo przyciąga nas siła, a odpycha słabość.

 

Jeżeli Cię źle oceniłem, albo wyciągnąłem pochopne wnioski, to przepraszam.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Adolf przede wszystkim pamiętaj, nie ma idealnych rodziców wszyscy jakieś błędy popełnili mniejsze/większe ale zawsze jakieś, chłopaki wypominając Ci błędy chcą pokazać że nie są już dziećmi i nie chcą słuchać kazań ojca bo nie potrzebują ich, sami wiedzą lepiej (nawet jeśli nie wiedzą). Co ich mogłeś nauczyć już nauczyłeś teraz pytaj jak się im wiedzie, jeśli trzeba doradzaj. Młodzi są jeszcze nie raz będą potrzebowali rady ojca. :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przez 22 lata nie rozmiałem z ojcem o niczym innym niż "lekcje odrobione". Potem gadaliśmy o pierdołach, ale po padniętej firmie i rozstaniu pierwszy raz z nim gadałem jak z kumplem i pierwszy raz z nim piłem ;] Ojciec to dobra sprawa. Możesz być napruty, ale jak naprujecie się razem.

 

Nawet starym koniom ojciec jest potrzebny

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, KatowickiKarol napisał:

Przez 22 lata nie rozmiałem z ojcem o niczym innym niż "lekcje odrobione". Potem gadaliśmy o pierdołach, ale po padniętej firmie i rozstaniu pierwszy raz z nim gadałem jak z kumplem i pierwszy raz z nim piłem ;] Ojciec to dobra sprawa. Możesz być napruty, ale jak naprujecie się razem.

 

Nawet starym koniom ojciec jest potrzebny

Mój zmarł za szybko. 
W moim życiu jest jakaś pustka przez brak tej relacji. W sumie mogę powiedzieć, że miałem ojca a jednak nie miałem. Nigdy z nim nie rozmawiałem tak jakoś na luzie.
Zawsze z tego powodu miałem dyskomfort i zazdrościłem kumplom posiadanie normalnego ojca.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Adolf Na przykładzie mojego mojej relacji z ojcem, powiem Ci, że tu alkohol mocno zaszkodził. 
Podziwiam ojca za wytrwałość, prowadzenie rodziny, osiągnięcia, relacje z ludźmi, uczciwość, pracowitość, twardość i jednocześnie wrażliwość i empatię, zrozumienie. Zawdzięczam mu wiele. ALE przez jego picie, często nie wiedziałem co jest prawdziwe. Nawet go za to nienawidziłem, nienawidziłem alkoholu, a i tak sam potem łoiłem (tłumacząc sobie że mam tą słabość po nim). Obraz napitego ojca mocno mnie unieszczęśliwiał. Teraz jak mam swoje dzieci i przypominają mi się moje wrażenia i jak wyglądało codzienne życie z alko nie chcę im tego zafundować. Zero alko przy dzieciach, w domu to był pierwszy krok do odejścia od alko.

Jedyne co chcę powiedzieć, to żeby przed dziećmi nie pokazywać się z alkoholem lub napitym.

 

Jak byłem już starszy w średniej szkole (okres buntu) to machnąłem na ojca ręką i ograniczyłem kontakt. Może dzięki temu się potem pozbierał i po latach teraz jest znów dobrze.     

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 4.12.2017 o 19:45, Adolf napisał:

w czasie sesji na skype, zawsze jestem nawalony

Cóż za zbieg okoliczności. W innym temacie, w którym opisywałeś problemy relacji ze swoją żoną, wspomniałeś o kilku niefortunnych zachowaniach, które poczyniłeś pod wpływem alkoholu. Zasugerowałem wtedy, że najlepiej by było odstawić alkohol całkowicie, na zawsze - gdyż to doświadczenie pokazuje, że prowadzi on do utraty kontroli sytuacji. Z oburzeniem odparłeś, że nie będziesz sobie odmawiać alkoholi, bo lubisz czasami wypić. Co ciekawe, część towarzyszy poparła Twoje stanowisko...

A teraz w tym nowym wątku przyznajesz, że rozpieprzają się Twoje relacje z synami i podkreślasz, że jest tak z powodu picia przez Ciebie alkoholu.

 

Nie napiszę tu nic nowego, bo dostatecznie jasno wyraziłem się w poprzednim temacie. Ale wciąż nie rozumiem jednego. Czy wy, ludzie, którzy mieliście być elitą polskiej braci męskiej, jesteście naprawdę aż tak uzależnieni od chlania, że macie problem z wyciąganiem wniosków? Jesteście gotowi niszczyć sobie relacje z najbliższymi, żeby tylko nie rezygnować z butelki? To jest wasze ultymatywne szczęście..?

  • Like 9

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Łapinski To trzeba zdefiniować:

"Zawsze z tego powodu miałem dyskomfort i zazdrościłem kumplom posiadanie normalnego ojca."

 

Rozwiniesz według siebie co oznacza być normalnym ojcem?

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Tornado napisał:

Rozwiniesz według siebie co oznacza być normalnym ojcem?

Jasne.
Ale napiszę to czego mi brakowało w stosunkach z ojcem.
Spędzanie wolnego czasu gdzieś pojechać w góry, naprawiać samochody w garażu, przekazać wiedzę na temat finansów, zarabiania pieniędzy, ludzkiej zawiści, nie ufania ludziom, obserwowanie go w męskim świecie.

DDA. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 04/12/2017 at 6:45 PM, Adolf said:

Nie chcę tej sytuacji odbierać jako konflikt, ale kurwa boli mnie to, bo gdzieś zanika relacja Ojciec-Syn. Gdzieś zawiązuje się relacja:

Mężczyzna vs Mężczyzna. 

Jeśli nie byłeś dla syna dobrym autorytetem to nie dziwię się, że ta relacja zanika. Sam z ojcem mam relacje mężczyzna - mężczyzna bo jako autorytet go nigdy nie traktowalem. Naturalna kolej rzeczy. 

O alko nawet nie będę wspominał bo myślę, że przedmówcy wyczerpali temat. 

Napisze tylko ciekawostkę. 

Mój ojciec stracił na jakiś czas prawko za jazdę pod wpływem. Mi powiedział (i rodzinie), że samochód się zepsuł. Jakie było moje zaskoczenie i wkurwienie jednocześnie kiedy znalazłem list z sądu w sprawie całej sytuacji. A ojciec PRÓBOWAŁ mnie cały czas nauczyc, że nie wolno kłamać i że kłamstwo ma krótkie nogi. Widzicie hipokryzje tego? A takich rzeczy jest wiele szczególnie, że gdy dziecko dorasta i ojciec jedno mówi drugie robi to to się doskonale wbija w podświadomość. Za kilkanaście lat ojciec się dziwi dlaczego go syn nienawidzi albo wysmiewa i wytyka błędy. 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Za kilkanaście lat ojciec się dziwi dlaczego go syn nienawidzi albo wyśmiewa i wytyka błędy."

U mienia było analogicznie "fader" twierdził, że popsuła się skrzynia a w realu auto uległo kasacji pasa przedniego.

Nadmienię iż była to nówka z salonu, a mi wciskał kit, że nie chcą uznać gwarancji.

 

W takiej sytuacji niema wytłumaczenia dla "kitowania dobra ogólnego".

 

Ostatniej wspólnej podróży skończyło się iż wysiadłem w środku polski z auta i polazłem na PKS .

  

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Adolf Jestem od Ciebie młodszy nie o pokolenie, lecz o 2 pokolenia.

 

Z mojego punktu widzenia Twój syn przestał widzieć w Tobie autorytet i stąd wzięła się ta zmiana relacji Ojciec - Syn na Mężczyzna - Mężczyzna. Do tego dochodzi fakt, że on mieszka daleko od Ciebie i nie ma między wami realnej komunikacji tylko ta internetowa. Piszesz, że zawsze jesteś pijany kiedy z nim rozmawiasz na Skype. To zły pomysł. Wytrzeźwiej i wtedy z nim pogadaj oraz zadbaj o wygląd.

 

Sądzę, że relacja Ojciec - Syn wróciłaby wtedy gdybyś przestał pić i zadbał o siebie. Wtedy twój syn zobaczyłby w Tobie zmianę na lepsze i sam zacząłby Cię lepiej traktować. Ważne byłoby też spotkanie w realu. Ty ze swoim synem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

   Kochani, jak Was znam z wypowiedzi, powiem Wam pierdolcie się. Lubię swoje życie, lubię sobie strzelić parę szotów na dobranoc.

Moje synki to wiedzą, nie dostają nic nowego. Chcą mieć lepszego tatusia, niech zasłużą, Ja nie będę się zmieniał pod rodzinę, synków, babę.

Robię to co lubię i na resztę mam wywalone. Oni, synkowie, baba mają się do mnie dostosować, albo sajonara. Może to zaboleć, ale gówno mnie to obchodzi.

Ktoś się tu pyta jak mieć wyjebane, być jak Alfa. Właśnie tak. Mieć wyjebane! To moje życie i WARA! Rozumiecie to! Won o de mnie! To moje życie!

Gdy będę miał katować swoje życie, TO MOJA SPRAWA!

   Trudno Wam zrozumieć? To proste, nie będę usprawiedliwiał mojego życia przed nikim! Odpowiada mi i chuj komu do tego!

Mam swoje rozkminy, żale, i nie fajne klimaty, Ale sam sobie radę daję i naszą społeczność traktuję jako Braci w pomocy.

Dlatego założyłem temat, bardziej jako pomoc młodszym, zagubionym. Moja osoba jest spokojna, zrównoważona, dziękuje za porady, przydadzą się młodszym.

 

   Z synkami rozmawiam, są na urlopie, garną się, są nie śmiali, rozkminiają. Ważne że są dorośli i umieją zadbać o siebie.

 

   Pozdro.:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Adolf napisał:

Chcą mieć lepszego tatusia, niech zasłużą

To co maja zrobic bys przestal pic?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By The Motha
      W nawiązaniu do audycji Marka, wrzucam temat do przegadania w sam raz na chłodne jesienne wieczory, pytanie; czy jesteśmy kowalami własnego losu?
      Pomijając już pierdy ''kołczów'' którzy twierdzą że tak, a swój los poprawisz jak kupisz u niego cały pakiet ''motywacyjny'' wklejam fragment tekstu z księgi Kohaleta ze ST;
       
      '' I znowu widziałem pod słońcem, że szybcy nie rozporządzają biegiem, ani bohaterowie walką, ani mędrcy chlebem, ani roztropni bogactwem, ani rozumni upodobaniem, lecz, że w swoim czasie wszystkich spotyka przypadek. ''
       
      Uważam że ta myśl jest chyba najbardziej trafionym fragmentem z całej Biblii, który świetnie opisuję mechanizmu zarządzające światem.
       
      Znajomy mnie zapytał, a co na to miłosierny Bóg?
      Odpowiadam mu po chwili; a kto stworzył takie zasady??
       
      Tutaj wklejam obrazek który pokazuje jak to wygląda w praktyce
       
        Photo:
      Photo:
      Photo:
       
      Oczywiście, starać się zawsze warto, pracować, uczyć się, ale początki naszego życia, rodzina, wychowanie, środowisko determinują je bardzo mocno, mają wpływ na nasze decyzje, co przekłada się na tzw sukces.
       
      Drobne różnice od początku życia kumulują się, aż w końcu to one zdecydują o twoim sukcesie. A osobista mądrość i pracowitość to niestety sprawa drugorzędna. Niektórym zdolnym się uda dzięki szczęściu, ale więcej jest takich, którzy polegną gdzieś po drodze.
       
      Temat może dość pesymistyczny, nie mniej jednak zapraszam do dyskusji.
       
       
       
    • By maggienovak
      Chciałam się doradzić. Myślę, że to jest kolejna historia, która przedstawia problem zbyt dużej ufności, a przede wszystkim -brak zorientowania w przepisach prawnych.
      Na koniec skróconej historii konkretna prośba o radę/rady.

      Dziadek mojego męża od kilku lat pozostawał w związku nieformalnym z pewną panią seniorką. Wydawała się bardzo sympatyczna. Najprawdopodobniej mieli ze sobą romans na etapie istnienia małżeństwa dziadków mojego męża (nie wiem, czy to aż tak istotny szczegół). 
      Dziadek niedawno zmarł. 
      Co wynikło:
      - PARTNERKA DZIADKA POSTANOWIŁA SKREMOWAĆ ZWŁOKI DZIADKA I POCHOWAĆ GO W RODZINNEJ MOGILE. Dziadka życzeniem było : mieć pochówek katolicki i chciał spocząć przy córce (matce mojego męża). Dziadek owej woli niestety nigdzie nie zapisał, nie uregulował prawnie. Powiedział mojemu mężowi, kolejnemu wnukowi miesiąc temu, gdzie są pieniądze na pochówek i dokładnie opisał swoją ostatnią wolę, czyli jak ma wyglądać jego pogrzeb. Miał zaawansowanego raka, więc już był przygotowany na fakt odejścia z tego świata. O tych pieniądzach również wiedziała oczywiście partnerka. Pieniądze były trzymane "w skarpecie".
      - partnerka dziadka nie poinformowała nas o tym, że dziadek o tygodnia leżał w szpitalu (w znacznie pogorszonym stanie, wprost definiując - był na tym etapie umierający, jego stan szybko się pogorszył), poinformowała nas o śmierci dziadka 8 godzin po śmierci. 
      - podkreślam, że dla nas ten aspekt jest najmniej istotny, rozumiemy to, że ta kobieta żyła z dziadkiem, więc mogła mieć prawo (czy nawet z sentymentu) do jego dóbr materialnych, mogli też sami zadecydować o wielu inwestycjach, czy swoich przedsięwzięciach finansowych, dziadek niczego nie spisał, więc skąd mamy wiedzieć, czy miał zamiar coś zostawić wnukom, ALE: gdy pogorszył się stan zdrowia dziadka (chodzi o problemy ze świadomością) sprzedała jego samochód i inne sprzęty. 
      - wujek (syn dziadka) zmarł i pozostało po nim mieszkanie do zlicytowania. Przez chwilę z Moim myśleliśmy, by kupić to mieszkanie, co się okazało - kilka tygodni temu syn partnerki dziadka kupił to mieszkanie. Najprawdopodobniej za pieniądze naszego dziadka, wiedzieliśmy, że dziadek ma jakieś oszczędności, ale nikt się tym nie interesował, nadal podtrzymujemy to, że to były dziadka pieniądze i mógł robić z nimi co chciał. 
      - partnerka dziadka ma upoważnienia do wszystkich spraw dziadka - od informacji medycznej po sprawy bankowe. 

      Po bardzo chamskiej i krótkiej (ze strony owej partnerki) rozmowie okazało się, że :
      - zmieniła miejsce pochówku, bo mieszkamy tak daleko i nikt nie będzie niby z tej racji przyjeżdżał na grób dziadka!!!!!!!! 
      - co z pieniędzmi dziadka na pochówek? I tu cytat : "mogę nawet je przepić, co wam do tego?!" Dziadek jasno powiedział - te pieniądze mają być na organizację jego pochówku!
      - ma w planach sprzedać miejsce, w którym dziadek chciał zostać pochowany. 
      - nie uzasadniła, dlaczego ma być kremacja zwłok, skoro jest to sprzeczne z ostatnią wolą dziadka. 

      Być może mamy ujowego prawnika, ale powiedział nam, że bez jakiekolwiek pisma/dowodu/zapisu ostatniej woli, to nic nie zrobimy. Może mogło być tak, że dziadek w ostatnich godzinach życia powiedział partnerce, że chce zostać skremowany.... 
      Nie wejdziemy im na mieszkanie (dziadka i tej partnerki), by nawet szukać jakiś dokumentów, bo niby jak. 
      Prawnik radzi się pogodzić z tym faktem.
      Sprawę majątku dziadka - niech ta kobieta se bierze pieniądze, ale męczy nas fakt, że być może ona bez jego zgody w ostatnich tygodniach życia postanowiła przytulić sobie to, na co pracował całe życie, nie chcemy tej kobiety źle oceniać.

      Czy możemy coś zrobić? Chcemy spełnić ostatnią wolę dziadka. 
      @Mosze Red
    • By Analconda
      Siema!

      Dziś opiszę Wam komedię w jakiej biorę udział od wielu lat.
      Przeczytacie dziś o prostactwie o jakim Marek nigdy nie mówił w audycjach.

      Mój ojciec całymi dniami gra w czołgi z kolegami. Nie pracuje bo mu się nie chce, ciągnie socjal. Jedyny pracujący w domu to jestem ja bo mama wyprowadziła się nie dawno - miała już dość tego Janusza.



      Śniadanie, obiad, kolacja - najpierw je razem ze swoim kochanym pieskiem. W czasie gdy on je to rozsiada się tak że by korzystać z kuchni trzeba się o wszystko prosić by się łaskawie przesunął. Jak zje to idzie grać w czołgi.

      Ja rano lecę do roboty, codziennie wieczorem muszę mu powtarzać, że ma być cicho bo chcę się wyspać. Janusz ma słuchawki na uszach i chyba słaby słuch bo on nie mówi a drze się do mikrofonu rozmawiając z kolegami którzy też grają w czołgi. Celowo chrupie czipsy i paluszki aż go słychać w całym mieszkaniu.

      Przychodzę z roboty i słychać od razu sranie i bekanie. W jego towarzystwie im głośniej tym większy poklask. Beka, czka i pierdzi specjalnie.
      Często jak przychodzę do domu to leci szybko do kibla zrobić na złość. (tak, on chce by tam jebało)
      Zasób słownictwa też nie jest imponujący.
      W ekipie jest najsłabszym ogniwem - mówi jako ostatni, przerywają mu a wtedy zaczyna głośno bluzgać.

      Ma wolny pokój gdzie mógłby sobie drzeć japę. Ale nie, lepiej siedzieć w salonie. Już go ustawiłem i niedługo się przeniesie. Ale bez wielokrotnego powtarzania  miałby to gdzieś.


      Zna się na wszystkim.
      By w czymś pomógł, zrobił coś trzeba się prosić czasem i tygodniami bo on zrobi ale "zaraz".
      Piesek jest dla niego najważniejszy.
      Inwestycja w siebie to głupota.
      Sprawą honoru jest aby w sklepie pierdnąć przy ekspedjentce albo chociaż beknąć.
      Jest agresywny na drodze, blokuje, szeryfuje.
      Masz inne zdanie niż on? To spierdalaj.
      Robisz coś swoim sposobem? Ty to chyba głupi jesteś.
      Coś Ci się udało? On by zrobił lepiej.

      Kupiłem rower, przyszedł popatrzeć jak podpinam przednie koło i kierownicę. Poszedłem po część do pokoju, wracam a ten na siłę dokręca jakąś śrubę przy kole oczywiście mało nie zepsuł a to trochę kosztowało. Mówię mu o tym - to sobie poszedł.

      To samo z komputerem. Kupiłem to on leci od razu by złożyć po swojemu. Zaczął kopać kartony w pokoju mówiąc że on w syfie składał nie będzie. Powiedziałem że sam dam radę - no to mam się pierdolić jak coś zepsuję. Oczywiście o żadną pomoc go nie prosiłem.

      Wyciągam pizze z piekarnika zawsze podważając ją drewnianą łyżką od lewej strony, zawsze jak to widzi to "daj to kurwa to się inaczej robi" i się z tym szarpie. XD



      Dieta Janusza to ciastka, kawa, bułeczki i kiełbaski z piwem.
      Bęben wielki od wywalonych jelit. Żadnego ruchu oprócz przewracania się z boku na bok podczas snu.
      Kupiłem jakieś suple i drążek do podciągania.
      Po co? Do podciągania. Za ile? 130 euro. Ty to głupi jesteś po co Ci to!? Chociaż raz się dasz radę podciągnąć?

      Wydawawało by się - prosty robotnik? Otóż nie. To fachowiec który mógłby jeździć samochodem z wyższej półki jak każdy fachowiec w Niemczech. Ale po co? Praca męczy - dosłownie to mówi.



      I o wiele więcej. Mógłbym o tym napisać chyba całą książkę. Teraz napisałem to co jest "normalne" bo robi rzeczy o jakich wstyd pisać a w niektóre mało kto uwierzy.



      Najgorsze jest, że brat bierze z niego przykład. Rośnie drugi prostak dla którego umycie zębów to strata czasu.



      Tak tylko piszę, wytrzymuje z nim i wyprowadzka się nie opłaca. W końcu może prostaka nauczę kultury.
    • By Dabeq
      Panowie szukałem odpowiedzi w gąszczu tematów, aczkolwiek nie mogłem znaleźć odpowiedzi lub podobnej sytuacji (choć na 100% takie były)
       
      Korzystając z aplikacji randkowej pomyślałem żeby poznać kogos w okolicy. W zasadzie nie w celu seksu ani nic z tych rzeczy. Bardziej, żeby spędzić czasem z kimś czas/ wyjść na papierosa, bo  w mojej miejscowości wszyscy powyjeżdżali 
       
      Poznałem młodszą od siebie 18. (ja mam 22), byliśmy na jednym spotkaniu, było na prawdę miło, było widać różnice mentalną ale chciałem z kimś spędzić czas. Z racji tego, ze ona była z wioski musiała przyjechać autobusem na to spotkanie, spotkanie się wydłużyło i ją odwiozłem (nie chciałem być rycerzem, ale nalegała ze odda pieniądze przy następnej okazji, choć ja nie chciałem - nie był to dla mnie problem.
      Od spotkania minęło kilka dni, mamy ze sobą kontakt, ale raczej ja zaczynam rozmowę + z dwa razy zaproponowałem wyjście na papierosa żeby spędzić sobie z kimś czas. Mam wrażenie, ze nie odpisuje mi na odpowiedz, a jedynie się tłumaczy, ze nie może/ nie ma fajek 😅 albo po prostu odpisuje mi po dłuższym czasie i temat się wymyka. 
       
      Nie chce wyjść na needy, po prostu człowiek chciał spędzić z kimś czas, ale mam wrażenie ze robię tu za frajera + mam lekko orbitować pomimo ze nawet nie chce zaruchać.
       
      Co sądzicie ? 
    • By Grzesiek
      https://www.youtube.com/watch?v=fssFXlNk6vw
       
      Wyskoczyło mi przeglądając YT takie coś. Nie znam człowieka, na YT jest programistą, generalnie widzę go pierwszy raz. Spotkał go problem: żona go zostawiła i zabrała ze sobą jego syna, a także ogołociła mu chatę, wyjechali do Japonii, skąd pochodzi. Gość przedstawia zupełnie rzeczową i logiczną analizę tego co się stało i dlaczego, mówi o wpływie pieniędzy na związek. Wrzucam dla Was bracia, bo uważam, że wartościowe.
       
      Jeśli jest lepszy sposób wstawienia filmu z YT proszę mnie upomnieć, jest 4 rano i nie dzisiaj.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.