Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Zaloguj się, aby obserwować  
Strusprawa1

Religia wymyślona - przykład Beniamina Franklina

Polecane posty

Tak sobie przeglądam biografię jednego z wybitnych Ojców Założycieli USA i oprócz tego, że miał 16 rodzeństwa, to przykuła moją uwagę modlitwa, którą sam wymyślił dla siebie. Odmawiał ją codziennie. Też wymyślaliście coś podobnego?

 

Quote

O wszechmocna Dobroci! Szczodrobliwy Ojcze! Przewodniku pełen miłosierdzia! Wzmóż we mnie mądrość, która ujawnia, w czym leży prawdziwe moje dobro. Umocnij we mnie stanowczą chęć czynienia tego, co owa mądrość wskazuje. Przyjmij moje dobre uczynki dla innych Twych dzieci jako jedyną w mej mocy odpłatę za bezustanne Twoje łaski dla mnie.

 

Jest również (na Wikipedii) bardzo ciekawy dekalog, który wymyślił dla siebie:

 

Quote

Umiar – nie jedz do otępienia, nie pij do podniecenia
Milczenie – mów tylko to, co może przynieść pożytek innym lub tobie; unikaj próżnej rozmowy
Ład – niech wszystkie twoje rzeczy mają swoje miejsce; niech wszystkie twoje sprawy mają swój czas
Postanowienie – postanów sobie czynić, co powinieneś; czyń bez zawodu to, coś postanowił sobie
Oszczędność – nie czyń wydatków, chyba że dla dobra innych lub swego, to znaczy nic nie marnotraw
Pracowitość – nie trać nigdy czasu, bądź zawsze zajęty czymś pożytecznym, unikaj wszelkich niepotrzebnych działań
Szczerość – nie uciekaj się do krzywdzącego oszustwa; myśl niewinnie i sprawiedliwie, a kiedy mówisz, mów podobnie
Sprawiedliwość – nie krzywdź nikogo, wyrządzając mu zło lub pozbawiając pożytków, jakie mu się od ciebie należą
Powściągliwość – unikaj krańcowości, nie odczuwaj krzywd w takim stopniu, jak twoim zdaniem na to zasługują
Czystość – nie pozwalaj na żadną nieczystość ciała, odzienia czy mieszkania
Spokój – niech Ci nie zamącają umysłu drobnostki lub też zdarzenia pospolite i nieuchronne
Surowość cielesna – rzadko używaj płci, tylko dla zdrowia albo potomstwa, nigdy do otępienia, osłabienia lub szkody w twoim czy cudzym spokoju i opinii
Pokora – naśladuj Jezusa i Sokratesa

 

Może wątek trochę pusty, choć chciałbym wiedzieć, czy posiadacie podobne "religie dla siebie" i czy możecie się tym podzielić? :)

Edytowano przez Strusprawa1
  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Potrzebna jest własna idea Boga żeby wejśc na wyższe szczeble rozwoju. Sucha karma... tzn suchy rozwój osobisty czasem nie wystarczy.

Pierwsza modlitwa to modlitwa do Ducha ŚW. w celu nawiązania kontaktu z Wszechmocnym. Gdy taki kontakt nastepuje, to lepiej zejśc człowiekowi z drogi, bo zrobi to co zaplanuje.

Zresztą w Kościele występują właśnie dary Ducha ŚW jak dar mądrości, bojaźni Bożej itd - udzielane w czasie łaski.

          A poniższe madrości, bardzo mocno organizują życie. Ugruntawiają, dodają mocy w działaniu i ogólnie poczuciu siły. Dają poczucie niewinności przed Bogiem, co z kolei przekłada się na współczucie wobec oprawców, czyli wybaczenie - totalne odcięcie sie od problemu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Strusprawa1 napisał:

Może wątek trochę pusty, choć chciałbym wiedzieć, czy posiadacie podobne "religie dla siebie" i czy możecie się tym podzielić?

Tak, mam swoją prywatną religię. Nie przemawia do mnie to czego naucza KK. Nie rozumiem dlaczego człowiek który, jest dzieckiem Bożym przychodzi na świat bez ingerencji kapłanów a żeby wrócić do Boga po śmierci koniecznie potrzebuje pomocy kapłana i KK w ogóle.

 

Każdy człowiek ma cząstkę Boga w sobie. Każdy jest niezwykły, jedyny w swoim rodzaju, dobry i bez grzechu. Nie można wierzyć kościołowi który, mówi, że każdy jest zły i grzeszny i tylko w kościele można dostąpić odkupienia. Gdyby Jezus zobaczył to co KK głosi to by rozgonił całe towarzystwo tak samo jak rozgonił kupców ze świątyni.

 

Moja religia polega na miłości samego siebie a przez to miłości Boga który, jest we mnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hm, nie wygląda mi to na religię własną lecz idee stoików.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@Strusprawa1 - bardzo mi się to podoba.

Dzięki za podzielenie się materiałem do dalszej eksploracji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Miner napisał:

Hm, nie wygląda mi to na religię własną lecz idee stoików.

Powiedzmy, że idea @Gr4nt jest zbieżna z ideą stoików. 

Ludzkość odkryła już tyle, jeśli chodzi o rozwój siebie, że trudno coś nowego wymyślić. Ale czerpać wiedzę można, czyż nie? :-)

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie wiedziałem, że to idea stoików, myślałem, że sam na to wpadłem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ciekawy pomysł, ale naśladowanie Jezusa to kiepski pomysł. Wszyscy wiemy jak skończył.

14 godzin temu, Strusprawa1 napisał:

Pokora – naśladuj Jezusa i Sokratesa

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, MoszeKortuxy napisał:

Wszyscy wiemy jak skończył.

Skończył jak skończył bo wyszedł z matrixa i innych do tego namawiał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

  • Podobna zawartość

    • Przez Marek Kotoński
      Jak to jest? Jeśli nie wierzę w jednego z tysięcy Bogów i jakąś korporację religijną, to wyznawcy danej wizji świata i Boga modlą się za mnie.
       
      Raz że mnie to obraża, bo stawia mnie w pozycji kogoś gorszego, kto jest tak upadły i głupi - że trzeba się za niego modlić.
       
      Dwa - czy "dobry, pobożny człowiek" który próbuje wymusić na mnie zmianę przekonań za pomocą Boga (czyli stwarza w swojej wyobraźni mój obraz, taki jakim chciałby mnie widzieć), zachowuje się dobrze? Dlaczego nie szanuje mojej wolnej woli? Dlaczego nie szanuje tego, że mam prawo mieć swoje własne przemyślenia, i nie wierzyć w to co on wierzy?
       
      I czy to nie jest czarna magia? Zmuszać kogoś siłą umysłu do "bycia dobrym", czyli takim jakim on chce mnie widzieć? Moim zdaniem jest. I dlatego takie modlitwy powodują w życiu "pobożnego człowieka" masę nieszczęść. Siada zdrowie, pojawiają się tragedie, klęski.
       
      A może Bóg lubi różnorodność, a nie że cała planeta ma być armią klonów, wyznającą jedną wizję świata?
    • Przez Guliver
      Witajcie Bracia.

      Sytuacja która mi się przytrafiła w 2 dni temu jest tak niesamowita i zagadkowa, że postanowiłem, że ją tu opiszę. Liczę na to, że rzucicie trochę światła na całą sprawę i dacie znać co o tym wszystkim sądzicie.

      Poprosiłem @Aumakua aby pomodlił się za mnie w dobrej wierze abym zobaczył przyczyny swojej choroby - niskiego ciśnienia krwi, które sprawia, że przez większość czasu jestem chodzącym zombie i potrzebuję mnóstwo godzin snu dziennie.
      Choroby to temat, którego jeszcze nie przepracowałem i nie wiem skąd i dlaczego mam akurat te które mam. Tak więc Szefu w audycji prosi Istotę Wyższą aby w delikatny, nawet i miły sposób pokazała mi co jest przyczyną wyżej wymienionego problemu.
      No i zaczyna się jazda.

      Mieszkam w UK i studiuję inżynierię dźwięku - to ważne.
      W którejś popołudniowej, czwartkowej chwili (jakieś 3 godziny po przesłuchaniu audycji) stwierdziłem, że pójdę do pobliskiego sklepu po zakupy na obiad. Ubieram się, wychodzę, po zrobieniu 30-40 kroków podjeżdża koło mnie biały van z dwoma pakerami w środku i pytają czy nie chcę kupić pary głośników(!) bo dostali 'o jedną parę za dużo do dostawy i mają 20-30 minut żeby ją sprzedać bo w innym wypadku dostanie ją za darmo dyrektor uniwersytetu'. Zaśmierdziało ściemą.
      Jestem audio 'freakiem' więc mnie totalnie zamurowało. Zacząłem wypytywać o co chodzi. Bardziej napakowany z dwójki wyskoczył z samochodu (tribale na całym ciele) i pokazał mi 'invoice' (coś ala faktura) na dostawę dziesięciu par głośników do pobliskiego uniwersytetu.

      Powiedział że jest inżynierem audio (nigdy nie widziałem inżynierów audio wyglądających jak goryle z mafii). Pokazał mi też stronę internetową 'firmy' w której pracuje oraz te głośniki w sklepie internetowym. Otworzył vana, wyciągnął nowiutki głośnik z zafoliowanego pudełka żeby mi pokazać że nie ściemnia. Proponował że go gdzieś podłączy i mi pokaże że on działa (jedyną na to opcją było pójście ze mną do mojego domu) ale nie wyraziłem chęci na taki proceder.
      Wypytywałem ich o jak najwięcej szczegółów, jedyne 'legitne' rzeczy jakie mieli to ten invoice (który mógłbym równie dobrze sam sobie wydrukować). Cena za parę - 4100 funtów. On chciał mi ją sprzedać za 500. Na szybko. Bo nie ma czasu. Szybko, szybko, bo zaraz muszą spadać na ten uniwersytet a potem już po zawodach będzie...

      Za bardzo mi to waliło ściemą żebym się dał złapać na taki myk, ale przyznam, że podczas całej akcji kłóciły się we mnie dwie emocje:
      1. Stary to jest ściema, podziękuj panom i uciekaj czym prędzej
      2. Ale ty masz szczęście stary! To wszystko dzięki pracy z podświadomością i podwyższaniu samooceny! Jesteś na wysokiej fali, wszystko ci się ostatnio udaje, więc to też musi być zajebista okazja. Kołuj siano i bierz co dają.

      Wygrała racjonalność i logika, która cały czas mi podpowiadała, że coś jest nie tak.
      Po całej akcji przez jakieś pół godziny dochodziłem do siebie.

      Wróciłem do domu i razem z kolegą doszliśmy do wniosku że mogła to być zorganizowana akcja - bo dlaczego akurat do mnie podjechali i zapytali o te głośniki? Razem z kolegą wchodzimy na strony ze sprzętem audio, te typy mogły być członkami jakiejś grupy która ma dostęp do adresów IP i czai się na takich jak my. Mało realistyczne ale jednak taka opcja istnieje. Dodam, że zarówno firma w której 'pracują' oraz model głośników które chcieli mi opchnąć po prostu cuchnie ściemą. Firma zarejestrowana jest na jakimś totalnym wypizdowie a ich strona internetowa aż krzyczy 'spierdalaj stąd'.

      Przypadki nie istnieją, tak więc teoria, że to był przypadek odpada.
      Istota Wyższa miała mi pokazać co jest przyczyną mojej choroby, a ta akcja jest tak zagadkowa, że chyba wynajmę detektywa żeby się nią zajął. :>
      Nie wiem nawet jak mam to zinterpretować, totalna czarna dziura.
      Co zostało mi przekazane?
    • Przez Siver
      " Ból jest jedną z walut, którymi możemy zapłacić za mądrość" 
       
         Jestem pewien, że nie ja pierwszy formułuję podobne stwierdzenie. Jednakże to nie fakt posiadania pierwszeństwa  w tym względzie napawa mnie dumą tylko samodzielność wyciągniętych wniosków. 
      Widzicie, przez pewien czas wpadałem w pułapkę udawania ofiary, kogoś kto czerpie masochistyczne poczucie egzaltacji z faktu, że krwawię. Ale czy w życiu chodzi o własnie tę "dumę"? Czy sam fakt cierpienia
      czyni nas lepszym? Znalazłem klarowną odpowiedź na to pytanie. Wystarczyło się rozejrzeć wokoło by dojrzeć, że nawet najpodlejsze zwierze potrafi cierpieć.
       
         Czy wiecie czego w ludziach nienawidzę najbardziej? Właśnie tej zwierzęcej bezmyślności pozwalającej im na zadawanie bólu innym oraz im samym. 
      Od kiedy tylko pamiętam pragnąłem rozumieć. Nawet jeśli to bolało. 
      Nie powinno Was zatem dziwić, że odkrywszy teksty Marka byłem zachwycony. Potem było to forum. A tu udało mi się wyłapać pewien bardzo wyraźny schemat:
      Każdy kto miał choć trochę oleju w głowie zaliczył wcześniej jakiś kopniak od życia.
       
         To tak jakby miarą mądrości i dojrzałości nie była liczba przeżytych lat, ale właśnie liczba ran, które udało się oczyścić i zabliźnić. A od czego zależy komfort i spełnienie w życiu, które odczuwa jednostka? Od mądrości właśnie.
      Rozumiecie już na pewno jakim tokiem podążył mój ścisły umysł. "Jeśli chodzi o mądrość" - pomyślałem  - " to jestem potencjalnym bogaczem. Mam w końcu tyle ran".
       
      I oto moje pytanie do was: Czy mam prawo uważać się za szczęściarza czy jestem porostu szalony?
       
      Zachęcam wszystkich by odpowiedzieli sobie na podobne pytanie.
       
  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Ważne informacje

Umieściliśmy pliki cookie na Twoim urządzeniu, aby pomóc Ci ulepszyć tę witrynę. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym razie zakładamy, że możesz kontynuować.