Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Strusprawa1

Dlaczego 25 grudnia?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. W ramach świąt natrafiłem na rozdział w książce "Złota Gałąź" Jamesa Frazera o pochodzeniu daty 25 grudnia, która hucznie jest obchodzona w Kościele katolickim jako święta narodzin Jezusa Chrystusa. Data jest zaciągnięta od pogaństwa, tak samo jak 6 stycznia, który oznaczał "Trzech Króli", ale także i inne pogańskie święto - tutaj rozdział:

 

Quote

ROZDZIAŁ TRZYDZIESTY DRUGI

WSCHODNIE RELIGIE NA ZACHODZIE

    Kult Wielkiej Matki Bogów i jej kochanka względnie syna był bardzo rozpowszechniony za czasów

Cesarstwa Rzymskiego. Napisy świadczą o tym, że obojgu oddawano honory należne bogom, wspólnie

lub oddzielnie, nie tylko w Italii, a szczególnie w Rzymie, lecz również i w prowincjach, głównie w Afryce,

Hiszpanii, Portugalii, Francji, Niemczech i Bułgarii. Kult ten przetrwał wprowadzenie chrześcijaństwa

przez Konstantyna, donosi bowiem Symmachus72 o powtarzających się nadal świętach Wielkiej Matki, a

za czasów Augustyna jej zniewieściali kapłani wciąż jeszcze paradowali drobnym kroczkiem po ulicach

i placach Kartaginy, z napudrowanymi twarzami i perfumowanymi włosami, prosząc przechodniów o

jałmużnę, podobnie jak mnisi żebrzący w wiekach średnich. Natomiast w Grecji krwawe orgie

azjatyckiej bogini i jej małżonka nie spotykały się ze zbyt życzliwym przyjęciem.

Religia Wielkiej Matki, stanowiąca dziwaczną mieszaninę prymitywnego barbarzyństwa i aspiracji

życia duchowego była zaledwie jedną spośród wielkiej rzeszy podobnych wschodnich kultów, które u

schyłku pogaństwa rozprzestrzeniły się w Cesarstwie Rzymskim, karmiąc ludy europejskie obcymi

ideałami, stopniowo podkopującymi całą strukturę starożytnej cywilizacji. Społeczeństwo greckie i

rzymskie zbudowane było na koncepcji podporządkowania jednostki społeczeństwu, obywatela

państwu. Bezpieczeństwo rzeczypospolitej było celem najwyższym, który przyświecał obywatelom,

celem stawianym ponad bezpieczeństwem jednostki, zarówno na tym, jak i na przyszłym świecie.

Obywatele, od dzieciństwa wychowywani w tym altruistycznym duchu, poświęcali swe życie służbie

publicznej i byli gotowi złożyć je dla wspólnego dobra, a jeśli kiedykolwiek cofali się przed największą

ofiarą, przez myśl im nawet nie przechodziło, by ktokolwiek mógł nie uznać za nikczemne postawienia

własnego życia ponad dobro ojczyzny. Wszystko to uległo zmianie wraz z rozpowszechnieniem religii

wschodnich uczących, że komunia duszy z Bogiem i jej wieczne zbawienie są jedynym celem, dla

którego warto żyć, celem, w porównaniu z którym dobrobyt, a nawet istnienie państwa traciły wszelkie

znaczenie. Nieuniknionym skutkiem tej egoistycznej i niemoralnej doktryny było oderwanie wiernego od

służby publicznej, skupienie jego myśli na własnych przeżyciach duchowych i wykształcenie w nim

pogardy dla życia doczesnego, będącego w jego oczach jedynie próbą przed życiem lepszym i

wiecznym. W powszechnym przekonaniu święty i pustelnik stali się najszczytniejszymi ideałami

ludzkości. Zajęli oni miejsce dawnego ideału patrioty i bohatera, który nie myśląc o sobie żyje i gotów

jest umrzeć dla swego kraju. Ziemskie państwo wydawało się biedne i godne pogardy w oczach ludzi,

którzy dostrzegali w obłokach niebieskich nadejście państwa bożego. Tak oto środek ciężkości

przesunął się z życia doczesnego na przyszłe, i bez względu na to, ile na tym zyskał inny świat, nie

ulega prawie żadnej wątpliwości, że ten stracił wiele na tej zmianie. Rozpoczął się ogólny rozkład życia

politycznego. Więzy państwa i rodziny rozluźniły się. Społeczeństwo zaczęło rozpadać się na

poszczególne elementy i wracać w ten sposób do barbarzyństwa, albowiem cywilizacja jest możliwa

jedynie przy aktywnej współpracy obywateli, gdy są oni gotowi podporządkować swe interesy prywatne

wspólnemu dobru. Ludzie nie chcieli bronić swego kraju, a nawet przedłużać istnienia rodu ludzkiego. W

trosce o zbawienie własnej duszy i dusz innych ludzi gotowi byli dopuścić do tego, by zginął otaczający

ich świat materialny, który był dla nich równoznaczny z istotą zła. Obsesja ta trwała przez tysiąc lat.

Wskrzeszenie prawa rzymskiego, filozofii arystotelesowskiej, starożytnej sztuki i literatury pod koniec

średniowiecza oznaczało powrót Europy do bardziej naturalnych dla niej ideałów życia i postępowania,

do zdrowszych, bardziej męskich poglądów na świat. Skończył się długi postój, który przerwał marsz

cywilizacji. Nareszcie odwróciła się fala wschodniej inwazji. Wciąż jeszcze się cofa.

      Wśród bogów wschodniego pochodzenia walczących u schyłku starożytnego świata o podbój

Zachodu był dawny perski bóg Mitra. O niezmiernej popularności jego kultu świadczą liczne

odnalezione zabytki rozsypane po całym Imperium Rzymskim. Zarówno pod względem doktryny, jak i

rytuału kult Mitry przypominał w wielu aspektach nie tylko religię Wielkiej Matki, lecz również

chrześcijaństwo. Podobieństwa te uderzyły nawet Doktorów Kościoła i tłumaczyli je oni jako dzieło

szatana pragnącego odwieść ludzi od wiary prawdziwej przez podstępne jej naśladowanie. Podobnie w

oczach hiszpańskich zdobywców Meksyku i Peru wiele miejscowych pogańskich obrządków uchodziło

za diabelskie fałszerstwa sakramentów chrześcijańskich. Z większym prawdopodobieństwem

współczesny badacz religii porównawczej przypisuje takie zbieżności zbliżonym do siebie i niezależnym

działaniom umysłu ludzkiego, w prymitywnych, lecz szczerych wysiłkach człowieka, by odgadnąć tajemnice

wszechświata i dostosować swe skromne życie do jego straszliwych misteriów. W każdym

razie nie ulega wątpliwości, że religia Mitry była poważnym rywalem chrześcijaństwa łącząc uroczysty

rytuał z dążeniem do czystości moralnej i nadzieją na nieśmiertelność. Przez pewien nawet czas wynik

walki między dwiema religiami pozostawał w zawieszeniu. Pouczającą pozostałością tej długiej walki

jest nasze święto Bożego Narodzenia, które Kościół, jak się zdaje, zapożyczył bezpośrednio u swego

pogańskiego rywala. W kalendarzu juliańskim dzień 25 grudnia uważany był za zimowe przesilenie i

dzień narodzin słońca, ponieważ od tej zwrotnej daty dzień staje się dłuższy, a słońce nabiera coraz

większej siły. Niezwykłe było święto boskich narodzin w tej postaci, w jakiej obchodzono je w Syrii i

Egipcie. Celebranci udawali się do wewnętrznych kaplic, z których wypadali o północy z głośnymi

okrzykami: “Dziewica powiła! Światło przybywa!" Egipcjanie przedstawiali nawet nowo narodzone

słońce w postaci niemowlęcia, które w dniu jego urodzin, w zimowe przesilenie, pokazywali wiernym.

Nie ulega wątpliwości, że dziewica, która poczęła syna i wydała go na świat 25 grudnia, była wielką

wschodnią boginią, zwaną przez Semitów niebiańską dziewicą lub po prostu niebiańską boginią. W

krajach semickich była ona jedną z odmian Astarte. Otóż wyznawcy Mitry zawsze identyfikowali go ze

słońcem czy też, jak je zwali, Niezwyciężonym Słońcem. Stąd też jego dzień urodzenia przypadał

również dwudziestego piątego grudnia. Ewangelie nie wspominają o dniu narodzenia Chrystusa i

zgodnie z tym starożytny Kościół święta takiego nie obchodził. Z czasem jednak egipscy chrześcijanie

zaczęli uważać szósty stycznia za dzień Bożego Narodzenia i zwyczaj upamiętnienia narodzin

Zbawiciela w tym dniu rozpowszechniał się stopniowo, aż w czwartym wieku przyjął się na całym

Wschodzie. Ale pod koniec wieku trzeciego i na początku czwartego Kościół zachodni, który nigdy nie

uznawał szóstego stycznia za dzień Bożego Narodzenia, przyjął datę dwudziestego piątego grudnia

jako prawdziwą, a z czasem decyzję tę uznał również Kościół wschodni. W Antiochii zmianę tę

wprowadzono dopiero około roku 375.

     Czym kierowały się władze kościelne ustanawiając święto Bożego Narodzenia? O motywach tej

innowacji mówi z całą szczerością pewien pisarz syryjski, sam zresztą chrześcijanin. Powód, dla

którego Ojcowie Kościoła przenieśli uroczystość z szóstego stycznia na dwudziestego piątego grudnia -

opowiada - jest następujący: “Istniał wśród pogan zwyczaj święcenia tegoż samego dwudziestego

piątego grudnia jako dnia narodzin słońca, kiedy to na znak święta palono światła. W tych uroczystościach

i obrządkach brali również udział chrześcijanie. Gdy więc Doktorzy Kościoła stwierdzili, że

chrześcijan pociąga ta uroczystość, naradził, się i postanowili, by tego dnia obchodzone było prawdziwe

Boże Narodzenie, a szóstego stycznia święto Trzech Króli. W związku z tym zachował się zwyczaj

palenia świateł aż do szóstego." Na pogańskie pochodzenie Bożego Narodzenia niedwuznacznie

wskazuje, a nawet milcząco to przyznaje, Augustyn, gdy napomina swych braci chrześcijan, by nie

obchodzili tego dnia jak poganie ku czci słońca, lecz ku czci tego, który słońce stworzył. W podobny

sposób Leon Wielki potępiał zgubne wierzenie, że Boże Narodzenie obchodzone było uroczyście ze

względu na narodziny nowego słońca, a nie z powodu narodzin Chrystusa.

Tak więc okazuje się, że Kościół chrześcijański obrał datę dwudziestego piątego grudnia dla

obchodzenia urodzin swego Twórcy w celu odwrócenia nabożności pogan od słońca i przeniesienia jej

na tego, który zwany był Słońcem Sprawiedliwości. Jeśli tak było istotnie, to całkiem możliwy staje się

domysł, że podobnymi motywami kierowały się władze kościelne, dostosowując wielkanocne święto

śmierci i zmartwychwstania Pana do uroczystości śmierci i zmartwychwstania innego azjatyckiego

boga, która wypadała w tej samej porze roku. Obrządki wielkanocne przestrzegane nadal w Grecji, na

Sycylii i w południowych Włoszech są pod pewnymi względami bardzo podobne do rytuału Adonisa i,

jak już sugerowałem, Kościół, być może, świadomie dostosował nowe święto do pogańskiego

poprzednika w celu zdobycia dusz dla Chrystusa. Nastąpiło to jednak raczej w greckiej aniżeli w

łacińskiej części starożytnego świata, wydaje się bowiem, że kult Adonisa nie pozostawił głębszego

śladu w Rzymie i na Zachodzie. Pewne jest, że kult ten nigdy nie wszedł w skład urzędowej religii

rzymskiej. Miejsce, które mogłoby mu przypaść w uczuciach pospólstwa, zajęte już było przez podobny,

chociaż bardziej barbarzyński kult Attisa i Wielkiej Matki. Otóż w Rzymie śmierć i zmartwychwstanie

Attisa obchodzono oficjalnie dwudziestego czwartego i dwudziestego piątego marca, ten ostatni zaś

dzień uważano za wiosenne zrównanie i dlatego za najbardziej odpowiednią datę wskrzeszenia boga

roślinności nieżyjącego czy też śpiącego przez całą zimę. Zgodnie jednak ze starożytną i

rozpowszechnioną tradycją Chrystus cierpiał na krzyżu dwudziestego piątego marca i wobec tego

niektórzy chrześcijanie obchodzili ukrzyżowanie tego właśnie dnia niezależnie od fazy księżyca.

Zwyczaj ten był z pewnością przestrzegany we Frygii, Kapadocji oraz Galii i mamy podstawy

przypuszczać, że przez pewien czas również w Rzymie. Tak więc tradycja głosząca, że śmierć

Chrystusa nastąpiła dwudziestego piątego marca, była dawna i głęboko zakorzeniona. Jest to tym

ciekawsze, że względy astronomiczne dowodzą, iż nie może ona mieć żadnych podstaw historycznych.

Wypływa z tego, jak się zdaje, wniosek nieodparty, że męczeństwo Chrystusa zostało samowolnie

odniesione do tej daty, by harmonizowało ze starszym świętem wiosennego zrównania. Tego zdania

jest uczony historyk Kościoła monsignor Duchesne 73 , wskazujący na to, że śmierć Zbawiciela

przypadała dzięki temu na dzień uchodzący w powszechnym mniemaniu za dzień stworzenia świata.

      Ale "zmartwychwstanie Attisa łączącego w sobie postacie boskiego ojca i syna, było oficjalnie

obchodzone w Rzymie tego samego dnia. Jeśli przypomnimy sobie, że dzień św. Jerzego w kwietniu

zastąpił dawne pogańskie uroczystości Parilia, że dzień św. Jana Chrzciciela w czerwcu zajął miejsce

pogańskiego święta letniego przesilenia i wody, że Wniebowzięcie w sierpniu wyrugowało święto Diany,

że Dzień Zaduszny w listopadzie jest kontynuacją starego pogańskiego święta umarłych i że nawet

narodziny Chrystusa wyznaczono na zimowe przesilenie, ponieważ przypadał wtedy dzień urodzin

słońca, wówczas nie będzie bynajmniej przypuszczeniem pochopnym i nierozsądnym, jeśli założymy,

że inne wielkie święto Kościoła chrześcijańskiego, Wielkanoc, mogło być w podobny sposób i z

podobnych budujących przyczyn dostosowane do święta frygijskiego boga Attisa, które przypadało w

dzień wiosennego zrównania.

      Zbieżności świąt chrześcijańskich z pogańskimi są zbyt liczne i bliskie, by mogły być czystym

przypadkiem. Świadczą one o kompromisie, na który Kościół musiał pójść w godzinie swego

zwycięstwa wobec swych pokonanych, ale wciąż jeszcze niebezpiecznych rywali. Nieugięty

protestantyzm prymitywnych misjonarzy, żarliwie potępiających pogaństwo, został zastąpiony giętką

polityką, wygodną tolerancją, wyrozumiałością mądrych władz kościelnych pojmujących, że

chrześcijaństwo może podbić świat jedynie rozluźniając zbyt sztywne zasady swego Twórcy,

rozszerzając troszeczkę wąską furtkę prowadzącą do zbawienia.

To tak na wypadek, gdybyście mieli dyskutować z rodziną o religii przy stole religijnym. :D Zawsze dobrze mieć zapas wiedzy.

Macie może jakieś nowsze informacje lub książki na temat wyżej wymieniony? Ta książka, co podałem, ma już ponad 120 lat..

Edytowane przez Strusprawa1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, ostatnio próbowałem dyskutować o religii z rodziną ale zostałem znokautowany i mam bardzo negatywne wspomnienia z tego wieczoru, nie polecam.  

Odnośnie daty bożego narodzenia to uważam że to ma jakiś związek z "narodzinami słońca".

W pradawnych czasach ciemność, brak słońca oznaczała brak pożywienia, zimno, śmierć, wilkołaki, wampiry, ogólnie zwycięstwo zła. W lecie było super, ciepło, noce krótkie, coś rosło na drzewach do jedzenia itd.

Prymitywni ówcześni ludzie zakumali, skojarzyli, że dzień w którym słońce zaczyna coraz mocniej świecić jest super,daje nadzieję na przetrwanie, trzeba go wielbić, czcić i tak nam zostało.  do dziś;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez MoszeKortuxy
      https://www.pch24.pl/feministki-z-czarnego-protestu-zapowiadaja-manifestacje-przed-siedziba-radia-maryja,59696,i.html
      Feministki będą robić zadymę pod Radiem Maryja Ciekawe co na to Ojciec Rydzyk
       
      „Urodzinowa chryja pod Radiem Maryja” – to hasło feministycznej manifestacji, która ma się odbyć 3 maja przed budynkiem katolickiej rozgłośni radiowej w Toruniu. Organizatorem protestu są środowiska zaangażowane w „Czarny Protest”.
       
      Przed budynkiem „Radia Maryja” w Toruniu, feministki zorganizowane w ramach tzw. „Ogólnopolskiego Strajku Kobiet”, będą protestowały przeciwko działalności katolickiego radia. Oficjalnie manifestacja jest zaplanowana w związku z rocznicą urodzin założyciela rozgłośni – o. Tadeusza Rydzyka. Nie ma jednak wątpliwości, że feministki nie będą wyrażały swego poparcia dla redemptorysty, a ich celem jest wyśmianie zakonnika i działalności radia. „Przyjdź, zaskocz Ojca, chryjnij jego Radiu, pozdrów Rodzinę!” – czytamy w zapowiedzi manifestacji na Facebooku.
       
      „Kolektyw Manifa Toruńska i kolektyw Warszawski Strajk Kobiet, Ogólnopolski Strajk Kobiet, oraz Fundacja Nie Tylko Matka Polka postanowiły zatem, że Ojciec Dyrektor, obok oficjalnej imprezy urodzinowej, na swoje 73 urodziny (oraz niemalże 74-lecie istnienia, wliczając nienaganne życie płodowe) zasługuje też na małą niespodziankę” – piszą organizatorzy wydarzenia.
       
      Autorki wydarzenia w serwisie społecznościowym kpią z założyciela „Radia Maryja” i sugerują, że inicjatywy podejmowane przez o. Tadeusza Rydzyka są typową działalnością biznesową. „Wstąpił do seminarium, studiował teologię w Warszawie, otrzymał święcenia kapłańskie. Naturalną rzeczy koleją założył rodzinę, wybudował dom, posadził drzewo. Rozwinął firmę rodzinną (znaną jako Rodzina Radia Maryja), ustanowił fundację, dla zabicia czasu założył radio, telewizję, gazetę, szkołę, postawił skromny kościół” – czytamy w zapowiedzi protestu.
       
      Przypomnijmy, że środowiska związane z tzw. „Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet” nawoływały oraz brały udział w protestach przed kuriami biskupimi. Miało to miejsce w związku z poparciem Kościoła dla projektu „Zatrzymaj Aborcję”, który pozwoliłby na prawne ograniczenie liczby aborcji. Feministki podczas agresywnych protestów skandowały m.in.: „Słowa z ambony to zabobony”, „Kobieto szanuj się. Nie chodź do kościoła” oraz „Lekarzy nie misjonarzy”.
       
      „Bierzemy wieszak dla biskupa i idziemy ze słowem na niedzielę powiedzieć, co myślimy o urządzaniu nam życia i odbieraniu nam zdrowia, godności i wolności przez biskupów” – wzywała wówczas Marta Lempart, jedna z głównych organizatorek manifestacji.
    • Przez MoszeKortuxy
      W czasie 20:18 Krzysztof Karoń mówi o największej wadzie chrześcijaństwa, która spaczyła ludziom wizję rzeczywistości  Polecam zobaczyć  
       
    • Przez MoszeKortuxy
      https://www.pch24.pl/hiszpania--podczas-strajku-feministek-zaatakowano-dwa-koscioly,58811,i.html
      W trakcie "strajku kobiet" zostały zaatakowane 2 kościoły. Feministki jawnie atakują świątynie chrześcijan. Kiedy chrześcijanie zaczną się bronić? 
      Co o tym sądzicie?
       
      Hiszpańskie środowiska feministyczne zorganizowały „strajk kobiet”. Jego uczestniczki przemaszerowały 8 marca ulicami Madrytu. Podczas manifestacji zaatakowano dwa kościoły, na których wymalowano feministyczne i wulgarne hasła.
       
      Podczas odbywającego się 8 marca strajku generalnego kobiet, który odbywa się w całej Hiszpanii, uczestnicy manifestacji w stolicy kraju zniszczyli elewacje dwóch kościołów: Ducha Świętego oraz Pielgrzymującej Dziewicy z Fatimy. Na ścianach i drzwiach wejściowych do świątyń, nieznani sprawcy wypisali farbą hasła i znaki organizacji feministycznych. Wśród nich znalazły się również hasła propagujące aborcję. Treść niektórych z nich jest wulgarna.
       
      W czwartek kilkadziesiąt tysięcy kobiet wyszło na ulice miast Hiszpanii i wzięło udział w feministycznym „strajku kobiet”. Wydarzeniu towarzyszą pikiety, które w kilku miastach doprowadziły do chaosu komunikacyjnego. Nad ranem w całym kraju odwołano ponad 300 kursów pociągów. W wielu miastach Hiszpanii prowadzone są także feministyczne manifestacje, których uczestniczki żądają „poszanowania praw kobiet”, zmniejszenia dyskryminacji płciowej na rynku pracy, a także walki ze zjawiskiem przemocy domowej.
       
    • Przez MoszeKortuxy
      Przyznam szczerze, że jestem w takim szoku, że musiałem zamknąć wszystkie okna, aby przez nie nie wypaść  Materiał naprawdę mocny 
       
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×