Skocz do zawartości
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble
Slate Blackcurrant Watermelon Strawberry Orange Banana Apple Emerald Chocolate Marble

Liczy się kasa?  

77 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Liczy się kasa?

    • Tak
      75
    • Nie
      2


Rekomendowane odpowiedzi

Z biegiem lat, gdy dorastam, zauważam że liczy się tylko kasa..."koledzy" tylko żebym im stawiać.

Laski to już w ogóle.  To kup tamto kup.

Rodzina spiny o kasę.

 

Czy ten świat oszalał?

 

Popisy ludzi, że kupili sobie telefon za 2wypłaty na raty i abonament. Tyrając za 1500zl.

 

 

Nikt nie patrzy czy człowiek jest wartościowy, a tylko to co posiada.

 

Taką rozkminkę mam.

 

 

 

 

  • Like 6
  • Haha 1
  • Smutny 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety, żeby być, trzeba najpierw mieć...ale też dystansuje się jak mogę od filozofii "zastaw się, a postaw się".

Jeżeli dążę do czegoś wymagającego $$$, to z wewnętrznej potrzeby i nie szukam poklasku otoczenia. :) 

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żyłem jakiś czas w tybecie i chinach (to nadal dla mnie odrębny kraj) Tam z tego co zauważyłem ludzie potrafią cisnąć i zarabiać ale ich uwaga skupia się bardziej na duchowości i na odkrywaniu i poznawaniu siebie oraz tego jak inni świat postrzegają. Tęsknie za tym spokojem tutaj jestem w gonitwie chociaż niektóre elementy zaszczepiły się we mnie co zahartowało mnie na życie w upadającej europie.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bo bez kasy nie masz na ruchy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy za pieniądze, których nie mamy żeby zaimponować ludziom, których nie lubimy"...
"Kredytomania" spowodowała zaburzenie proporcji między ludźmi z podobnych kast,dwóch Januszków może zarabiać tyle samo,ale ich zewnętrzne otoczenie,będzie widziało ludzi z dwóch różnych bajek,jednego jako człowieka sukcesu z hipoteką i multum zobowiązań,który na co dzień będzie zachowywał się normalnie,ale w samotności może miewać stany lękowe związane z utratą pracy i zwaleniem się kaskady zobowiązań.W tym samym czasie drugi kolega będzie pomalutku sobie żył nie kupując zbędnych gratów i miał często kompleks wobec tego,któremu dobrze się wiedzie,a tak naprawdę tonie tamten w długach...Mania pieniądza doprowadziła do tego,że każdy chce być ponad każdym...jak w piosence Sokoła...

  • Like 1
  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdzieś kiedyś przeczytałem w jakiejś książce i utkwiło mi w głowie.

Zasada nr. 1

Nie wydawaj na darmo pieniędzy.

Zasada nr. 2

Nie zapominaj o zasadzie nr. 1

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z użytkownikiem 2073. Ja również im dłużej żyje tym dochodzę do takich wniosków. Pieniądze są bardzo ważne i bardzo potrzebne. Pomagają spełniać marzenia i pomprostu łatwiej żyć. To co ja zawsze podkreślam ,, pieniądze dają szczęście " Ci co mówią że nie dają to hipokryci, którzy jako pierwsi rzucili by się na hajs. Bez kasy możesz pomarzyć o szacunku, przyjemnościach i kobietach. 

 

Natomiast jestem akredytowy wolę uzbierać na coś niż babrać się w kredytach, pożyczkach. Kasa się liczy bardzo czy nam się to podoba, czy nie. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mając pieniądze masz poczucie wolności, nie jesteś od nikogo zależny, nawet jak pracujesz u kogoś i masz pieniądze, które pozwolą Ci przetrwać, to nie ma problemu odejść z firmy gdzie jest syf. To jest piękne.

Mając pieniądze możesz robić ciekawe rzeczy i wtedy pojawiają się nowe znajomości. Gdybyś nie miał pieniędzy i nie robił różnych ciekawych rzeczy, to nie spotkałbyś innych ludzi, którzy też to robią. Z jednej strony fajnie, bo są możliwości do poznania nowych ludzi, kobiet, ale z drugiej strony to jest takie sztuczne, bo wiesz, że gdyby nie to, że masz pieniądze i robisz coś fajnego, to nikt by nie chciał z tobą rozmawiać. To samo ostatnio mówił Marek na jednym streamie. Teraz gdy coś prezentuje w życiu, to nagle ma mnóstwo kolegów, ale co było gdy zaczynał i był zwykłym chłopakiem? No właśnie :) dlatego ja mu się nie dziwię, że tak na to patrzy.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, 2073 napisał:

Z biegiem lat, gdy dorastam, zauważam że liczy się tylko kasa..."koledzy" tylko żebym im stawiać.

Laski to już w ogóle.  To kup tamto kup.

Z kim Wy się ludzie zadajecie?

Albo w jakimś innym towarzystwie się obracam ale nie pamiętam, żeby jakiś kumpel chciał żeby mu stawiać. Gdzieś tam czasami ktoś się taki pojawił ale to z marszu był izolowany od towarzystwa.

Kurde nigdy mi laska nie powiedziała, żeby jej coś kupić, pomijając coś w stylu "kup mi te majtki", gdy np mówiłem, że w takich chętnie bym ją widział. Może dlatego, że nie kupowałem nigdy nic ode mnie nie chciały wysępić potem :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja dopiero niedawno dzięki audycjom Marka oraz różnym sytuacjom życiowym zrozumiałem czym są pieniądze.

 

Moje przekonania przed audycjami:

- błogosławieni maluczcy i biedni, oni będą oglądać królestwo niebieskie itd. itp.

- celem człowieka jest osiągnięcie wyższej duchowości itd.

- Jackowski i Tagen tv wpłynęło na mnie w podobny sposób (ale chyba nie wprost) - żeby porzucić wszelkie dążenia materialne i rozwijać jedyny skarb - duchowość

 

Do tej pory uważam jednak, że focusowanie swojego życia na sukces finansowy jest trochę głupie jednak.

Pieniądze są konieczne, dobrze mieć ich jak najwięcej, ale to wszystko się kończy... I zostaje wiara w przetrwanie świadomości po śmierci fizycznej.

Jednak myślę, że nie do końca warto się zagłębiać w te tematy, bo ja się zagłębiałem w R. Monroe i rzeczy tego typu i to nic nie daje. Pytania i wątpliwości nadal pozostają bez odpowiedzi, a nawet jak doświadczysz OOBE to i tak masz wątpliwości, czy to po prostu nie jest wytwór twojego potężnego mózgu, a nie żadne tam inne światy.

 

W każdym razie od jakiegoś czasu stawiam na sukces w Matrixie, bo mam już dość, że janusze, którzy sobie kupili passaty za 10 tys. śmieją się ze mnie, że czytam książki i nic z tego nie mam. Zarobię pieniądze, kupię lepsze auto od nich tylko po to, żeby się odegrać i pokazać im, że są zerami.

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

19 głosów na TAK mówi wszystko w temacie ;) Liczy się, bo jest po prostu potrzebna do realizacji wielu celów oraz przeżycia. To nie te czasy, gdy za mleko dawałeś jajka czy 2 kury za koze. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
59 minut temu, bakus1233 napisał:

Mając pieniądze masz poczucie wolności, nie jesteś od nikogo zależny, nawet jak pracujesz u kogoś i masz pieniądze, które pozwolą Ci przetrwać, to nie ma problemu odejść z firmy gdzie jest syf. To jest piękne.

Mając pieniądze możesz robić ciekawe rzeczy i wtedy pojawiają się nowe znajomości. Gdybyś nie miał pieniędzy i nie robił różnych ciekawych rzeczy, to nie spotkałbyś innych ludzi, którzy też to robią. Z jednej strony fajnie, bo są możliwości do poznania nowych ludzi, kobiet, ale z drugiej strony to jest takie sztuczne, bo wiesz, że gdyby nie to, że masz pieniądze i robisz coś fajnego, to nikt by nie chciał z tobą rozmawiać. To samo ostatnio mówił Marek na jednym streamie. Teraz gdy coś prezentuje w życiu, to nagle ma mnóstwo kolegów, ale co było gdy zaczynał i był zwykłym chłopakiem? No właśnie :) dlatego ja mu się nie dziwię, że tak na to patrzy.

Z pierwszą połową wypowiedzi zgadzam się. Niestety z drugą już nie. Nie nazwałbym tego sztucznością. Po prostu mając więcej pieniędzy albo władzy człowiek zaczyna obracać się w innym towarzystwie. W gronie ludzi, którzy wiedzą, że znajomości się przydają i nawet jeżeli ma być to relacja oparta tylko na relacji czysto materialno-usługowej to się opłaca. Będziesz mieć problem to dzwonisz do tego lub tamtego i ktoś Ci służy poradą, pomocą albo załatwia coś taniej. To jest system naczyń połączonych. Jeżeli nie odwzajemnisz się to Twoja reputacja spadnie i pójdzie to w eter - zostaniesz wykluczony. A będąc młodym chłopakiem, który dopiero co zaczyna też ma swoje plusy i może służyć chociażby do wytworzenia trwałych więzi przyjacielskich, o które w wyższych sferach i starszym wieku trudniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, Carl93m napisał:

W każdym razie od jakiegoś czasu stawiam na sukces w Matrixie, bo mam już dość, że janusze, którzy sobie kupili passaty za 10 tys. śmieją się ze mnie, że czytam książki i nic z tego nie mam. Zarobię pieniądze, kupię lepsze auto od nich tylko po to, żeby się odegrać i pokazać im, że są zerami.

Gratulacje! właśnie oficjalnie i komisyjnie stałeś się mentalnym Januszem :lol:

  • Like 3
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kupiłem sobie używany telefon samsung xcover 2.

Działa tylko nawigacja, telefon i sms oraz you tube.
Nic więcej nie mam na nim :)
Zapłaciłem za niego 150 zł :)
Stać mnie na nowego ajfona i inne telefony ale po co?

@Carl93m :D:D:D  u Ciebie wszytsko okej?

Edytowane przez Łapinski
  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, 2073 napisał:

Z biegiem lat, gdy dorastam, zauważam że liczy się tylko kasa..."koledzy" tylko żebym im stawiać.

 

Postawiłem Ci lika na poście za to zdanie. Uważam, że faceci w Polsce są nie honorowi w tej kwestii.  Wiecie, że w Niemczech kobieta płaci za siebie. U nas to nawet faceci nie płacą za siebie. Wyzyskiwanie kolegi , wykorzystywanie drugiego samca nawet jako stawiacza piwa co sobotę określam jako brak honoru. 

Ale u nas to jest nagminne szukanie kierowcy gdy wychodzimy  z imprezy bo szkoda na taksówkę, szukanie jelenia który postawi. Szukanie zawsze koneksji układów i próba wkupienia się tam, nic własnymi rączkami. Do tego w Polsce modne jest tzw stawianie raz ja tobie raz tymi, w pracy modne są wszelakie torciki na urodzinki, winka itd. I Polacy rozliczają się między sobą, patrzą na siebie i czekają kto postawi, kolega ma urodziny wszyscy liczą, że coś postawi. Córka ma wesele Polak liczy, ze dostanie placki za darmo wódkę lub inne rzeczy. Ludzie w Polsce liczą się między sobą na zasadzie "pasuje", "wypada postawić".  Wpadnie do Ciebie szwagier z dziećmi, musisz jebnąć flaszke na stół i cukierki. 
Tak, tak to jest nasza mentalność ludzi, którzy żyją zabobonami towarzyskimi.

Na zachodzie po pracy, jak chcesz do kogoś przyjść to musisz się zapowiedzieć.

A pieniądze, to ezoterycznie zmaterializowana energia. Na co Ty przeznaczasz swoją energię?

Edytowane przez Donovan
  • Like 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Donovan napisał:



A pieniądze, to ezoterycznie zmaterializowana energia. Na co Ty przeznaczasz swoją energię?

Świetny cytat. Do zapamiętania :)

  • Dzięki 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No niestety wszystko się kręci wokół pieniędzy . Samemu czasem mnie to irytuję ,ale w gruncie rzeczy tak po prostu jest - nie starajmy na siłę zmieniać zasad gry ,tylko trzeba się do nich dostosować ,jakkolwiek to nie brzmi.

I nie chodzi tu o to ,aby kierować się tylko wyłącznie pieniędzmi ... Dla mnie pieniądze to :

1.Wolność (choćby w podejmowaniu decyzji)

2.Narzędzie do spełnienia potrzeb

23 godziny temu, Perun napisał:

"Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy za pieniądze, których nie mamy żeby zaimponować ludziom, których nie lubimy"...
 

Tu się zgadzam w 100% Nie ma co na siłę imponować innym . Ostatni przykład mam z własnej rodziny : Ojciec kupił nowe auto z salonu za ponad 100 tysięcy i jego szwagier jak to usłyszał już chce po dwóch latach nowe auto - oczywiście droższe niż ojca :D a kredyt we frankach jak jest tak jest ...

 

Ja bym się jednak nie przejmował innymi - niech oni tracą pieniądze na to ,aby zaimponować innym . Szczęście musi być wewnątrz ciebie . I rzucę kolejnym banałem ,ale w życiu musi po prostu równowaga . W momencie ,gdy kupujesz coś bardzo drogiego ,co będzie kontrastowało w reszcie twoich rzeczy będziesz czuł potrzebę ,aby wszystko było na tym samym poziomie. Nie muszę chyba mówić co to za sobą ciągnie i jakie koszta powoduje.

15 godzin temu, PanDoktur napisał:

Z pierwszą połową wypowiedzi zgadzam się. Niestety z drugą już nie. Nie nazwałbym tego sztucznością. Po prostu mając więcej pieniędzy albo władzy człowiek zaczyna obracać się w innym towarzystwie. [...]

Również się pod tym podpisuje.

P.S Co do przykładu z Markiem to jest również mu się wcale nie dziwię . Ale ludzie (niestety) często zachowują się jak pasożyty - szukają gdzie mogą coś ugrać .

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla zwykłych kowalskich pieniądz to cel, dla wtajemniczonych pieniądz to środek, istna marchewka na kiju dla kierowania "demokratycznym, nowoczesnym społeczeństwem".

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ojciec powiedział mi kiedyś że to pieniądze żądzą światem nie ludzi . To za pieniądze można sposorować ruchy pro imigracjne , lewackie itp itd . To za pieniądze można kupić (miłość) jak i inne dobra czy usługi . Tak kasa da ci wszystko więc ją zdobywam 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Matiz niestety taka prawda. Masz kasę rządzisz, pojawia się szacunek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 30.12.2017 o 07:02, Kimas87 napisał:

Natomiast jestem akredytowy wolę uzbierać na coś niż babrać się w kredytach, pożyczkach. Kasa się liczy bardzo czy nam się to podoba, czy nie. 

Tak samo jestem akredytowy. W życiu wziąłem jeden kredyt - 22 lata temu. Urząd pracy dawał na rozpoczęcie działalności. 250 milionów starych złotych (kupa szmalu kiedys).

No i jesli po roku firma się utrzymała, nie miała zaległości w ZUS i US (zaświadczenie) - to kredyt umarzano.

Nawet głupi by takie coś wziął :) Więc wziąłem :) Firma działa do dziś :)

 

Potem żadnych kredytów. Chcę coś kupić a nie mam ? No to albo na to coś zarabiam, albo rezygnuję, proste.

 

Szacunek u mnie budzą tylko prawdziwe pieniądze. Masz dom czy samochód ? Szacun. Pod warunkiem, że kupiłeś za zarobione. To znaczy, że potrafisz.

Bo kredyt pobrać każdy umie. Pożyczyć wóz z wypożyczalni czy od lizingodawcy - także.

To żaden wyznacznik zamożności.

 

Jednym z wyznaczników mojego poczucia wolnosci jest brak obciażeń długami. Czyli - jesli przestaniesz pracować - to Twoje dochody są zerowe a nie ujemne.

 

Inna sprawa, że kredyty są czasami brane z powodów "strategicznych". Jest sobie jakiś koleś, ktory ma duże pieniądze, że tak powiem "nie do końca legalne". Nie że ukradł czy skądś wyprowadził, ale np nie do końca opodatkował, albo zarobił w szarej strefie, za granicą itp.

W kazdym razie - gdyby US go prześwietlił - to by wyszło że nie mógł tego zgodnie z prawem zarobić bo brakuje podatków.

 

Gośc otworzyć chce 100% legal biznes. Wiadomo, że musi zainwestowac milion złotych na przykład. Bo chce kupić maszynę.

Może, bo bańkę ma.

Ale robi inaczej - bierze kredyt (wiedząc, że spłaci bo ma na ten kredyt), albo lizing i rusza z biznesem.

Maszyna na bieżąco zarabia, gośc poczatkowo jedzie na znikomej marży albo wrecz na zerze, grzecznie wystawia f-ry i płaci VAT/PIT oraz spłaca terminowo wszelkie raty, czynsze dzierżawne etc.

W razie chwilowego zastoju - ma z czego dołozyć do biznesu.

Po dwóch, trzech latach zaczyna normalnie zarabiać i wtedy o wiele mniej jego biznes wzbudza podejrzeń.

 

Skąd miałeś na maszynę ?

Nie moja była a banku :) Ale własnie ją wykupiłem, miałem za co (choć nie ukrywam, że lekko nie było) - bo dwa lata pracowała przez 8 godzin obsługiwana przez pracowników i mnie, a przez kolejne 8 - przeze mnie samego :)

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To masz podobnie do mnie :). Jak mnie życie nie zmusza nie biorę. Wolę zarobić niż babrać się w kredyt. Na auto sam zarobiłem bez żadnego kredytu/ pożyczki. Auto ze wszystkim 21,5 tyś zł. 

 

U ludzi bawi mnie jeszcze jedno. Biorą kredyt np na mieszkanie na 15 lat i mówią że są na swoim :D zawsze jak to słyszę to mam ubaw. Nie na swoim tylko to własność banku na swoim będzie wtedy jak zapłacisz ostatnia ratę kredytu. Wolę być wolny i nie obciążony żadna pożyczką. Wielu ludzi dziś mówi ,, ale bez kredytu nie idzie " ok, to niech biorą jak póki nie mam noża przy szyji nie wezmę nic :). 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ktoś kiedyś powiedział że jak nie potrafisz uzbierać na coś to znaczy że cię na to nie stać. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • Przez manygguh
      Cześć,
       
      Piszę ten tekst będąc mocno nabuzowany po ostatnich wydarzeniach, które się u mnie wydarzyły. Wszystkie z nich dotyczyły babskich manipulacji, czy to na weselu na którym byłem w ten weekend, związku z dziewczyną i pracy w korpo. W tym tekście zbiorę do kupy najbardziej typowe manipulacje z którymi się spotkałem i sposoby radzenia sobie z nimi. Nie będę tutaj rozpatrywał spraw prawno-rodzinno-rozwodowych, bo z tymi nie mam doświadczenia, a poza tym jest od tego ,, Poradnik Rozwodnika".
       
      Manipulacja 1. - Płacz
       
      Nie mówimy tu o sytuacjach, w których są jakieś problemy typu: problemy zdrowotne/ śmierć bliskiej osoby itp.
       
      Jak?:
      Na tym forum mamy bekę ze zdania: ,,łzy kobiety to największa porażka mężczyzny". Jednak już od dziecka jesteśmy tresowani by dać tu za wygraną. Gdy statystyczny Kowalski wyobrazi sobie płaczącą kobietę, to od razu ściska go serce i czuję że coś powinien zrobić, by było JEJ lepiej.
       
      Płacz to bardzo skuteczne narzędzie manipulacji, które pomaga kobiecie kłamać, udawać bezbronną, szantażować emocjonalnie, nadawać większy priorytet swoim słowom i zachciankom itp. itd. Schemat zazwyczaj wygląda tak, że jak mężczyzna odkrywa kłamstwo kobiety lub ją za coś zasłużenie krytykuje, to ona beczy, a mężczyzna ustępuje/ zaczyna wierzyć w jej kłamstwa etc. Kolejny aspekt jest taki, że mężczyzna często sam zaczyna wierzyć, że to on jest przyczyną tego płaczu i wzmacnia w sobie poczucie winy. Kobieta nie będzie mieć problemu, by się rozpłakać na zawołanie. Sam spotkałem się z sytuacją, jak dziewczyna mówiła mi, że w ten sposób okłamała szefa i załatwiła sobie jakieś ułatwienia w pracy. Tak samo mówią dziewczyny swoim kochankom i tak samo chwalą się tym swoim koleżankom. Dla nich zmanipulowanie to powód do przechwałki. Jeśli kobieta nie jest w stanie rozpłakać się przed mężczyzną, tak by wyglądało to wiarygodnie, to może mu powiedzieć, że płakała za jego plecami lub jak go nie było. To także ostatnia deska ratunku, gdy inne argumenty nie zadziałają na misia. 
       
      Jak reagować?:
      Sytuacja z dziewczyną: Ona: ŁIII ŁEEEEE BŁEEEEEE ODEJDZ!! ŁIIIIII BŁEEEEE
      Ja, patrzę jej w oczy i spokojnie mówię: Skarbie, na mnie twój płacz nie działa w ogóle i nie robi to na mnie żadnego wrażenia. Moja była tak robiła. Zaraz się ogarniesz i razem rozwiążemy ten problem. Ale w takim stanie nie będę z tobą rozmawiał.  Potem wstaję, obracam się plecami i wracam do swoich zajęć/ wychodzę z domu.
       
      Sytuacja w korpo: Ona: ŁIII ŁEEEE JA NIE WIEM JAK Z NIM ROZMAWIAĆ!!! JA PRÓBUJE,  ALE ON JEST TAKI I TAKI I TAKI!!! ŁIIIIEEEEE 
      Ja, mówię do menedżera/ menedżerki: Pawle/ Moniko/ jakiekolwiek jest imię, widzisz, że to jawna manipulacja i ona próbuje manipulować właśnie Tobą! Dla niej rozpłakanie się na zawołanie to pestka. Zaraz ona zda sobie sprawę, że ta manipulacja nie przejdzie i będziemy mogli kontynuować rozwiązanie tego sporu. I patrzę menedżerowi prosto w oczy. 
       
      Tutaj chodzi o to, by powiedzieć wprost, że jest to manipulacja i tym samym wytrącić oręż z ręki myszki na samym początku. Wtedy ten emocjonalny odbiór płaczu przez inne osoby znika, a dodatkowo wchodzimy na ego osoby decyzyjnej, że oto ktoś chce ją okłamać i zmanipulować. A nikt nie lubi jak się nim manipuluje. 
       
      Ogólne: Jak patrzysz na płaczącą kobietę, to bądź świadomy tych programów jakie mamy w głowie i racjonalnie uświadom sobie, że to manipulacja.
       
      Manipulacja 2. - Uderzenie w czuły punkt.
      Kobiety zawsze widzą jak uderzyć mężczyznę w czuły punkt. Zawsze świadomie/ podświadomie skanuje twoje reakcje na różne sytuacje/ tematy, by dowiedzieć się jak można na Ciebie wpłynąć i wykorzystać tą wiedzę przeciw wam. Nie mówię tutaj o tak oczywistych rzeczach, jak mówienie o swoich sekretach typu: ukrywanie dochodu, uchylanie się od podatków, jakiś inny kompromat na was, o którym sami jej oznajmiacie, bo przecież trzeba sobie mówić o wszystkim.
       
      Jak?:
      Myszka wie, że popełniłeś jakiś błąd, i że to przeżywasz. Na przykład, kupiłeś Paseratti od Janusza, ale okazało się potem że jest bity, są jakieś inne usterki, których ty nie zauważyłeś podczas zakupu. Kobieta będzie naciskać na temat, który jest źródłem twojego stresu. Manipulacja polega na tym, że później w rozmowie myszka może ci powiedzieć:
      Myszka: Ty weź się zamknij!!! Nawet nie umiesz dobrze kupić samochodu!!!! 
       
      Jak reagować?:
      Tworzysz wymyśloną historię/ sytuację, która cię nie ziębi, ni grzeje. Pokazujesz jej jakby swoje słabe miejsce jako fałszywy cel. I obserwujesz jak za jakiś czas będzie chciała użyć tego w konwersacji, by coś uzyskać. Ćwiczysz tym samym immunitet na takie zagrywki.  
      Reagujesz spokojem. Tak, wiem że to może być trudne, jak oprócz jakiegoś problemu dochodzi do tego baba i zaczyna pyskować. Ale spójrz, jej przecież o to chodzi, by cię sprowokować, by np.: wzbudzić w tobie poczucie niższości i potem ci je podwyższyć, w taki sposób, byś się od tego podwyższania uzależnił i był gotowy iść na ustępstwa. Siła spokoju wytrąca jej ten oręż. To kwestia pracy nad sobą i wyuczenie się kilku tekstów na blachę niewiele da.   
      Manipulacja 3. - Płać misiu.
       
      JAK?:
      Kobieta w związku czasami powie ci wprost: Kup mi misiu ten naszyjnik/futro/ weź mnie na Malediwy. Czasem będą bardziej subtelne aluzje typu:  Widziałeś misiu u Żanetki, jaki piękny ma naszyjnik/ futro/ jak piękne są te zdjęcia z Malediwów? Dostała to/ ufundował to jej chłopak/ mąż. Inny sposób, jesteście na spacerze, przechodzicie obok witryny jakiegoś sklepu i ona celowo patrzy na wystawę dłużej niż normalnie, ale tak żebyś zauważył, że się patrzy. Chodzi o drenaż zasobów i podwyższenie swojego statusu twoim kosztem.
       
      Jak reagować?:
      Ona: Kup mi misiu ten naszyjnik/futro/ weź mnie na Malediwy.
      Ja: A ty mi kup Iphone X/ Playstation/ weź mnie na finał Ligi Mistrzów etc. Gdzie mój Iphone?
       
      Tutaj następuje zazwyczaj zwarcie styków, bo nikt tak im nie odpowiada. Scenariusz może się potoczyć na 2 sposoby. 1. Odejdzie od was, ale to dobrze, bo po co wam ktoś taki do trwałej relacji. 2. Dostaniecie Iphona na urodziny
       
      Manipulacja 4. - Kupczenie seksem.
       
      Jak:  Prosta sprawa, seks jest rzadko, jest słabej jakości. Ona sama go nie inicjuje i non stop boli ją głową, a ty jesteś zły, bo myślisz tylko o jednym.
      Zazwyczaj jest to ostatnia prosta przed końcem związku i seks z wami wzbudza w niej pogardę. Inna opcja jest taka, że chce coś od was (patrz punkt wyżej) i jak tego nie dostanie to seksu nie będzie. Tego typu manipulacja, jest stosowana na wrażliwych i empatycznych mężczyzn, siedzących po uszy w matriksie. Tacy nie zdradzają zazwyczaj, a skoro nie mają innej kobiety do seksu, to myszka ma monopol i może dyktować cenę.
       
      Jak reagować?:
      Jak macie taką sytuację, to jest to wasza wina, bo sprawiliście, że kobieta czuje się zbyt bezpieczna. Albo fakt, że nie jesteście pożądani przez inne kobiety obniża waszą atrakcyjność w jej oczach. Albo nie czuje, że musi się o was starać. Dlatego zawsze warto mieć 'przyjaciółkę' na orbicie, kontakty z innymi kobitami, i myszka ma wiedzieć, że piszą do was inne. Możecie mimochodem rzucić, że piszę do was jakaś małolata, którą poznaliście na siłowni i nie wiecie jak ją spławić. Albo że w pracy jest nowa stażystka, albo jest fajna nowa koleżanka, która przyjechała na wymianę. Albo, że poznaliście jakiś czas temu u znajomych ładną Ukrainkę i teraz do was pisze. Generalnie ma czuć, że może was szybko stracić. Wtedy szlabanu nie tylko nie ma, ale to wy będziecie mogli dyktować warunki i sami odrzucać czasami jej próby seksu, co tylko nakręci ją jeszcze bardziej.
       
      Manipulacja 5. - Zbijanie z tropu.
       
      Kobieta chcąc wymusić na was coś, najczęściej będą ukrywać swoje motywy i intencje. Gdy w trakcie rozmowy będziecie je odkrywać i merytorycznie rozbrajać to, co ona mówi możecie spotkać się z manewrem polegającym na zbiciu z tropu.
       
      Jak:
      Idę z dziewczyną i mówię spokojnym tonem, jej że mi się nie podoba abc. A ona mówi: nie krzycz na mnie! Teraz chwilę zastanówcie się jaka jest wasza pierwsza reakcja. Popatrzycie się na nią dziwnie i co dalej? Dla wielu osób będzie to tłumaczenie się. Gdy wy nagle zaczynacie myśleć, o co jej chodzi, to w tym czasie tracicie wątek. I o to jej chodzi, by przekierować rozmowę z niewygodnego dla niej tematu, na wasze poczucie winy. Sprytne co? Tutaj była zwykła próba przekierowania. Czasami można usłyszeć też jakąś wycieczkę pod adresem swojej męskości, pewności siebie. Chodzi o to, że mężczyzna, który zaczyna wątpić w swoją męskość, pewność siebie etc, analogicznie nie jest w stanie obstać przy swoim zdaniu i jest łatwym celem.
       
      Jak reagować?:
      Mówić prosto jak w przypadku płaczu: Nie zmieniaj tematu. Nie podoba mi się że... (tym samym sam zmieniasz temat) I mówisz dalej.
       
      -----------------------
      Pisanie takich tekstów jest dosyć męczące i żmudne. Na tym bym zakończył pierwszą część. Miałbym jeszcze kilka punktów do omówienia. Jeśli jesteście zainteresowani kolejnymi punktami i taką formą to dajcie znać, jak nie, to zawsze możecie wybrać TO: (tak, to jest manipulacja :D)
       
       
    • Przez Deleteduser03
      Jak wy byście zareagowali, gdyby do was podszedł? Czy bylibyście agresywni? Możliwe, że ktoś mógłby nawet dać mu kuksańca. Ale na pewno unikał takich osób. Jakiś miły staruszek i młode dziewczyny. Wiedział co robi. Tak wiem to pewnie fake. Ale myślę, że gdyby nie był są osoby co na pewno zrobiłyby to. 250 zł no nieźle. Prawdą jest, że każdy ma swoją cenę. Kwestia tylko jak wysoką. 
    • Przez Młodysamiec
      Witam.
      Dręczy mnie taki problem odnośnie, że nie potrafię zarabiać hajsu mimo, że uważam się za zaradną osobę i inni też mnie za takiego uważają, ale z racji że mam słaby charakter to w większości za pomoc nie biorę kasy. Obecnie pracuje od kilku lat na etacie za najniższą i mam serdecznie tego dość nawet już nie samych zarobków, ale i całej otoczki i atmosfery w pracy. Jak ktoś płaci najniższą to i nie będzie szanował pracownika przecież...
           W bliższej odległości mam ochotę na własny biznes, bo już bazę powoli buduję, ale tak z drugiej strony jak nie potrafię brać kasy od ludzi to i będzie też problem z darmowymi remontami;/ Swoją drogą mieszkam sobie u rodziców, więc to co teraz zarobie mam na własne potrzeby i mi wystarcza, a nawet potrafię coś odkładać i wyposażać warsztat. Mam także odłożoną poduszkę finansową 10k, czyli dla mnie to pół roku bez pracy w sumie i żyje mi się "dobrze". Oczywiście to tylko przenośnia, bo ciągle myślę co z tym zrobić, żeby było normalnie?
      Z osobistych to dziewczynę mam i nawet jest spoko to nie będę się tu skarżył i powiem, że chyba mnie kocha mimo mojej biedotki, albo po prostu czeka na to otwarcie firmy, bo ma wizję większej kasy. Forum trochę już czytam to wiem jak to działa... :)
       
      No to sobie popisałem... a teraz do sedna.
       
      Przez tą minimalną poduszkę finansową boję się działać i rzucić pewną robotę na etacie, ponieważ jak zaryzykuję może być dużo lepiej, ale z kolei mogę też stracić wszystko, bo nikt mnie nie przyjmie z powrotem jak odejdę przecież. I tu pytanie do Was, bo Marek już kilka razy mówił że nie ma motywacji na nowe książki/ nagrania i musi wydać cały hajs żeby odzyskać motywacją. Czy to ma sens? Bo logicznie jak mnie przydusi całkowita bieda to może zahartuję się i zacznę robić hajs na swoim? Logika, logiką, ale rzeczywistość nie koniecznie jest logiczna. Albo druga opcja to poddam się i nie będę już robił nic, tylko się położę i zacznę gapić się w porno od rana do nocy.
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.